Gość: Obiekt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 00:46 Jak nazywa się ta ostateczna rzecz, na którą można liczyć/na której w desperacji można się oprzeć, gdy wszystko się wali?! Tylko błagam nie mówcie mi, że to piep..ona nadzieja! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
apf Re: nadzieja? 21.10.03, 07:59 Gdy wszystko się wali, ostateczną rzeczą na którą można liczyć i się na niej opierać jest spokój wewnętrzny. Tak naprawdę człowiek musi oddychać, całą resztę tylko może ... Odpowiedz Link Zgłoś
taka_tam Re: nadzieja? 21.10.03, 09:46 przytakuję o uznaniem... apf napisał: > Gdy wszystko się wali, ostateczną rzeczą na którą > można liczyć i się na niej opierać jest spokój > wewnętrzny. > > Tak naprawdę człowiek musi oddychać, całą resztę > tylko może ... Odpowiedz Link Zgłoś
samowolny Re: nadzieja? 21.10.03, 09:02 tylko spokój nas może uratować no i zawsze są dwa wyjścia..... Odpowiedz Link Zgłoś
drakulina Re: nadzieja? 21.10.03, 11:07 Gość portalu: Obiekt napisał(a): > Jak nazywa się ta ostateczna rzecz, na którą można liczyć/na której w > desperacji można się oprzeć, gdy wszystko się wali?! Tylko błagam nie mówcie > mi, że to piep..ona nadzieja! Nie, nie nadzieja, a prawdziwy mezczyzna, korych niestety malo w obecnych czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
maryja_magdalena Re: nadzieja? 21.10.03, 11:13 Gość portalu: Obiekt napisał(a): > Jak nazywa się ta ostateczna rzecz, na którą można liczyć/na której w > desperacji można się oprzeć, gdy wszystko się wali?! Tylko błagam nie mówcie > mi, że to piep..ona nadzieja! jak to co??? Pan Bóg Ty grzesznico, nie musisz błagać o nic, tylko sama to wiedzieć, a nie bluznić! Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: nadzieja? 21.10.03, 13:50 Miłość najbliższych, matki, ojca, dzieci, męża, rodzeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
cellina Re: nadzieja? 21.10.03, 21:47 ja_nek napisał: > Miłość najbliższych, matki, ojca, dzieci, męża, rodzeństwa. grunt to rodzinka Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: nadzieja? 21.10.03, 22:16 A jak rodzinka powie: "Niedojdo, ile mozna za Ciebie rozwiązywać Twoje problemy? Nie masz pięciu lat." (Mówię teoretycznie, bo oparcia z reguły szukam najpierw w sobie i dobrze na tym wychodzę). ;) Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Nie nadzieja 21.10.03, 18:11 Jeżeli wszystko zawodzi, siła wyższa nie kwapi się z rychliwą pomocą, inni ludzie specjalnie pomóc nie mogą, to w ostatecznej desperacji, załamaniu należy poszukać oparcia w samym sobie. Nawet nie wiesz, jakie możliwości i siły tkwią w samym człowieku, jeżeli oczywiście je odkryć chce. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
zwyklakobieta Re: Nie nadzieja 22.10.03, 08:58 podejsc do zycia bardziej filozoficznie, wierzyc ze to ma jakis sens. Ostatecznie nadal zyjesz. swiat sie nie zawalil, chociaz tak myslisz. Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Filozofia i kwadratowy smutny zając ;) 22.10.03, 19:27 Filozoficzne podejście do życia rzeczywiście potrafi w pewnym stopniu nas "uratować". I świat się nie zawali, jeżeli nie odkryje się sens życia teraz. Można mieć nadzieje, że kiedyś tam jednak do tego dojdzie. Chociaż mozna stwierdzić, że my - ludzie - jestesmy rozmiłowani w tajemnicach. A kiedy odkrywa się jakąś tajemnicę, okazuje się ona nie taka straszna, ani nie tak bardzo tajemnicza, ani... ciekawa. Czasem mozna czuć się tak, jak w tym kawale: "Za siedmioma różowymi górami, za siedmioma różowymi lasami, za siedmioma różowymi morzami w różowym pałacu na różowym tronie siedział sobie fioletowy smutny kwadratowy zając i myslał sobie: "Chyba nie jestem z tej bajki..."" Ale to jest tylko złudzenie. Razem z sensem życia, takimi naszymi rozmyślaniami "kwadratowego zająca" i smutkiem nadal tkwimy w tym samym tajemniczym miejscu zwanym życiem, choć jego sens, będąc obecny, umyka naszemu pojmowaniu. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś