odnawialna
18.04.12, 13:20
Założyłam sobie taki wątek, bo mam zamiar opisać moje doświadczenia, może komuś się przyda, a może ktoś podzieli się swoimi doswiadczeniami... w kupie zawsze raźniej :-)
Fachowcem nie jestem, więc nazewnictwo potoczne będzie.
Najpierw rekonesans w internecie, później kilka telefonów i wizyta konsultacyjna.
Trafiłam do kliniki Bojerowa, zresztą polecanej na forum.
Atari napisał, że to gabinet offowy i rozumiem co miał na myśli. Wypacykowanej recepcjonistki tam nie uświadczysz, raczej twórczy nieład. A jednak zdecydowałam się podczas pierwszej wizyty... co zdecydowało? Pani Doktor Danuta Wróbel i ceny :-) Koszt implantu: 1900 zł, do tego koszt koszt łącznika i korony ok. 600 zł. Intuicyjnie czułam, że trafiłam w dobre ręce. Widać, że implanty dla tej lekarki to nie pierwszyzna, jest fachowa, ale nie próbuje zrobić wrażenia wiedzą i terminologią, bardzo szybko skraca dystans i dba o dobre samopoczucie pacjenta.
Sama konsultacja jest bezpłatna, ja zrobiłam zdjęcie panoramiczne - koszt 80 zł.
Planowałam wszczepiać 5 implantów, pani doktor stwierdziła, że wystarczą 4. Zdecydowała, że moim przypadku najlepsze będą implanty dwufazowe. Wzięła mnie z zaskoczenia i zaproponowała usunięcie jednego zęba ze stanem ropnym. No i poszło... Ząb usunięty w minutę w znieczuleniu miejscowym, antybiotyk, koszt - 0 zł wszytko w ramach całego zabiegu implantacji. Bałam się bólu po ustąpieniu znieczulenia, ale niepotrzebnie, aż byłam zdziwiona, ze pyralgina została nieodpieczętowana.
Wczoraj byłam na właściwym zabiegu. Zaczęło się od rwania korzeni. Znieczulenie miejscowe. Nie bolało, ale ciężko było, bo korzenie trudne do usunięcia. Długo to trwało i potrzebne były dodatkowe dawki znieczulenia. Samo wszczepianie implantów nie boli, jednak wiercenie w kości do przyjemnych nie należy. Dwa implanty udało się wszczepić bez problemów. W pozostałych dwóch przypadkach okazało się, że kość cienka i ryzyko, że się nie uda jest spore. Pani doktor zaproponowała odbudowę sztuczną kością i próbę implantacji za 6 miesięcy. Koszt jednej odbudowy - 800 zł, ale sztucznej kości z ampułki starczyło na dwa zęby :-) Jeszcze tylko staranne szycie i koniec. Dostałam recepty na antybiotyk, ketonal, jakąś maść na dziąsła i leki przeciwobrzękowe. Łączny czas ponad 2 godziny. Wyszłam otumaniona znieczuleniem, baaardzo zmęczona i obolała. Nie wierzę ludziom którzy opisują, że to łatwe, przyjemne i bez bólu, jak w wątku o Bastionowej.
Nie chcę nikogo straszyć, wszystko jest do przeżycia, bez większej traumy, ale nie jest to przyjemność bez bólu. Szczęka jest zmaltretowana, dziąsła rozkrwawione, wszystko opuchnięte i obolałe. Dziś, pierwszy dzień po zabiegu jestem na ketonalu, nieco opuchnięta i obolała. Miejsca z wszczepionymi implantami nie bolą, są jedynie niedogodności związane z poranionymi dziąsłami. Natomiast te sztuczne kości ćmią nieustannie, mimo ketonalu. Pani doktor uprzedzała, że 4-5 dni może być opuchlizna i jest niestety, ale niezbyt duża. W miarę normalnie funkcjonuję, mogę jeść miękkie i płynne pokarmy, ale ludziom nie mam ochoty się pokazywać, czuję się osłabiona i potrzebuję odpoczynku.
Ogólnie jestem zadowolona, za 2 dni idę na kontrolę, za tydzień na maskowanie czasowe ubytków, a później pozostanie czekać i być dobrej mysli, że te 2 wszczepione się przyjmą.