Dodaj do ulubionych

Implamed- Łódz Bastionowa 2

18.10.20, 18:22
Leczenie ortodontyczne w moim przypadku skończyło się zanikiem korzeni 8 górnych zębów w szczególności jedynek I dwójek oraz resorpcją kości szczęki. Był to dla mnie prawdziwy szok. Miałam wtedy dopiero 17 lat a po zdjęciu aparatu górne zęby mogły mi wypaść nawet przy jedzeniu. Przerażona zaczęłam szukać, chodziłam po różnych gabinetach w Lublinie jednak w żadnym z nich nie uzyskałam pomocy. W końcu trafiłam do stomatologicznej kliniki uniwersyteckiej. Na ortodoncji na początku powiedziano mi że jest szansa na to że zęby mogą zrosnąć się z kością I wszystko będzie dobrze, naprawde chciałam w to wierzyć ale to były zwykłe bajki. Dlatego po zastanowieniu moja mama poprosiła o konsultacje z kierownikiem poradni chirurgii stomatologicznej w tej samej placówce. Ta wizyta to był dla mnie prawdziwy cios, dobiła mnie kompletnie. Dowiedziałam się że w wieku siedemnastu lat będę musiała przejść operację przeszczepu kości ponieważ resorpcja była na tyle duża że nawet wszczepienie implantów było niemożliwe, podobno nie było po prostu gdzie ich wszczepić. Jakby tego było mało uważali że w celu korekcji wady zgryzu muszę przejść operacje repozycji szczęki czyli połamnie kości którą potem trzeba scalić jakimiś blaszkami. Przed tą wizytą sama wizja tego że musiałbym wszczepić implanty nie mając nawet 18 lat była czymś strasznym i ostatecznym. Nagle dowiaduje się że zęby wcale się nie zrosną( jak to wcześniej mówili), implantów nie ma gdzie wstawić, chcą połamać mi szczękę wszczepić jakieś blaszki i że przez jakiś czas będę musiała nosić protezę bo nie będę mieć przednich zębów. Mama dopytywała o implanty jednofazowe lecz lekarze z kliniki odradzali tą metodę. Sama wizyta była równie okropna co te propozycje Pan profesor do rozmowy z nami wyznaczył swojego asystenta a sam tylko przytakiwał. Próbowano mi również wmówić, że resorpcja korzeni I kości nie była spowodowana błędem wynikającym z leczenia lecz wadą genetyczną. Jak się dowiedziałam moja była ortodontka pracowała wcześniej w tej klinice. Stąd moje przypuszczenia, że sugerowanie mi iż to ja sama jestem sobie winna bo mam jakieś wady genetyczne było próbą ukrywania błędów koleżanki. Nie dotrwałam do końca tej wizyty, nie wytrzymałam i musiałam wyjść na korytarz. W tym momencie dowiedziałam się że stracę zęby, że będę miała jakieś operacje które wykluczą mnie z życia nie wiadomo nawet na jak długo, musiałabym przestać chodzić do szkoły, porzucić wizję zdawania matury. Na szczęście moja mama się nie poddała, nie godząc się na diagnozy lekarzy z kliniki na własną rękę szukała rozwiązań. W internecie znalazła informacje na temat Implamedu i umówiła mnie na konsultacje. Na konsultacjach doktor Popiński przyznał, że nie będzie to łatwe ale podejmie się wszczepienia implantów jednofazowych. Na początku nie dowierzałam że obędzie się bez przeszczepów czy protez. Doktor Popiński poświęcił naprawdę dużo czasu żeby wszystko mi wytłumaczyć, uspokoić mnie. Pierwszy raz w całej tej sytuacji poczułam, że jest ktoś kto naprawdę chce mi pomóc. Mimo, że na początku po tych wszystkich ekscesach w Lublinie wizja wszczepiania impantów wydawałą mi się zbyt piękna by była prawdziwa to zaufałam dr Popińskiemu I postanowiłam spróbować. To była najlepsza decyzja w moim życiu!! Mimo że zabieg był bardzo trudny wszystko się udało i jeszcze w dniu zabiegu wróciłam do domu z zębami! Mogłam wrócić do normalnego życia, nie musiałam rezygnować ze szkoły a dzięki wspaniałej pracy protetycznej dr Rafała Kuńskiego nikt z moich znajomych nawet nie zauważył że mam implanty. Po kilku miesiącach okazało się że wszystkie wszczepione implanty się przyjęły to był dla mnie prawdziwy cud. Po tej informacji dr Kuński zmienił mi korony z tymczasowych na ostateczne które umożliwiły jeszcze większą korekcję zgryzu, dzięki czemu mogę gryźć normalnie. Doktor Michał był równie szczęśliwy co ja, że wszystko się udało. Po udanym zabiegu wróciłam do kliniki w lublinie w celu zdjęcia retainera z dolnych zębów(założyli mi go tam po zdjęciu aparatu stałego). Lekarze z kliniki  z niedowierzaniem oglądali wspólną pracę dr Popińskiego i dr Kuńskiego. Przyznali, że nie dość iż zabieg wszczepienia implantów się udał to pozwolił na skorygowanie wady zgryzu (dzięki czemu obyło się bez łamania kośći) Lekarze z Implamedu naprawde uratowali mi życie. Jeżeli chodzi o leczenie zębów ufam już tylko im i nawet na usuwanie ósemek specjalnie jeżdżę do Łodzi (a mam ok 300km do przejechania). Naprawdę szukałam pomocy praktycznie wszędzie ale tylko lekarze z implamedu byli wstanie mi pomóc. Z całego serca polecam cały zespół Implamedu.  Na własnej skórze przekonałam się że dokonują tam niemożliwego
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka