do Trishka

03.01.10, 10:19
Nie wybralam Turcji ze wzgledu na meza. Mieszkalismy razem kawal czasu przed
slubem zarowno tutaj jak i w Wielkiej Brytanii. Dzieki temu moglam obiektywnie
spojrzec na to gdzie chce mieszkac.Na razie opczywiscie, bo sami nie wiemy z
mezem czy nie zdecydujemy sie np na Meksyk za pare lat. Rodzina mojego meza
nie ma nic do powiedzenia. To wyksztalceni, niewierzacy ludzie z Istanbulu, z
tesciowa chodze na wino do Taksim. Jestem juz prawie rok po slubie i do tej
pory w nic sie nie mieszali, mimo ze razem z mezem nalezymy do ludzi o bardzo
nietypowych pogladach. Nie patrze na zycie przez rozowe okulary, ale nie
zamierzam sie tez zadreczac sie myslami co by bylo gdyby. Jesli(?) pojawi sie
nam dziecko, to ono bedzie najwazniejsze dla jego dobra bedziemy podejmowac
decyzje. Nie wazne czy bedziemy razem czy osobno. Nie jestem zwolenniczka
pogladow, ze tylko matka ma prawo do dziecka. Jesli rodzina meza nalezy do
tych konserwatywnych to moge wspolczuc. Bo naprawde, jesli doszloby do
rozstania (czego Ci nie zycze naprawde) to mozesz miec przechlapane....w
niektorych kregach spolecznych w Turcji nadal niestety uwaza sie ze facet to
ten kt ma prawo do wszytskiego i zawsze ma racje........
    • semimentalsentimental Re: do Trishka 03.01.10, 10:37
      ach i jeszcze jedno. jesli rzeczywiscie dochodzi do rozwodu, to moze byc tak, ze
      jesli ojciec dziecka nie zostaje pozbawiony praw rodziecielskich, lub te prawa
      nie zostaja ograniczone, mozesz nigdy nie byc w stanie wyjechac za granice z
      dzieckiem az do uzyskania przez nie pelnoletnosci. Biorac pod uwage fakt, ze
      mieszkasz w obcym kraju, i przez jakis czas jestes zalezna od wspolmalzonka i
      jego rodziny (oczekiwanie na kimlik lub pozwolenie na prace), sad moze byc
      przychylny stronie tureckiej jesli nie ma zaniedban ze strony ojca dziecka.
      Wazne dlatego jest dla kobiety, kt nie do konca czuje sie pewnie, uzyskanie
      finansowej niezaleznosci, aby w przypadku rozwodu i walki o opieke nad dzieckiem
      mogla wykazac srodki finansowe wystarczajace jej na samotna opieke nad nim.
      • grazynanowa Re: do Trishka 03.01.10, 15:29
        Co prawda nie do mnie...ale jednak sie wtrace,otoz ,ja nie widze nic
        zlego w tym,ze dziewczyna martwi sie na zapas , lepiej zeby
        wiedziala wczesniej jak to wyglada ze strony prawnej ,szczerze
        mowiac w Turcji jest troche inaczej niz w Polsce .Osobiscie mam
        bardzo liberalna rodzine i kochanego meza,ale na zamieszkanie w
        Turcji zdecydowalam sie , bo bylam finansowo niezalezna, wowczas
        bardzo wazne ,dzisiaj (po 10 latach),raczej malo istotne smileja
        rowniez jestem matka i dlatego bardzo dobrze rozumiem ,jesli ktoras
        z dziewczyn martwi sie co bedzie z dzieckiem w razie
        gdyby....przeciaz zadna z nas nie bedzie porywac dziecka ojcu ,jesli
        ten jest rozsadnym czlowiekiem ,nawet gdyby doszlo do rozwodu ,ale
        co zrobic, jesli ten okaze sie tyranem....pozostaje liczyc na
        sprawiedliwosc w Sadzie i tutaj mam mieszane uczucia sadzwlaszcza
        wtedy ,kiedy matka dziecka jest absolutnie uzalezniona finansowo od
        meza. Dlatego uwazam ,ze pytac nigdy nie zaszkodzi smile
        • semimentalsentimental Re: do Trishka 03.01.10, 16:09
          tak, dziewczyna ma racje ze sie pyta. nie chcialam zeby moj post zabrzmial
          wrogosmilesprawa opieki nad dzieckiem w przypadku gdy rozwodzacy sie rodzice sa
          obywatelami innych krajow jest dosc skomplikowana. wiem to niestety z przykladu
          kolezanki, kt dla dobra dziecka(syn w ost klasie szk podstawowej) jest zmuszona
          pozostac w kraju w kt wyszla za maz, gdyz sad przyznal prawo do opieku obydwojgu
          rodzicom....niestety zycie pisze zaskakujace scenariusze, ale troche pozytywnego
          myslenia nigdy nie zaszkodzi.
          Pozdrawiam cieplo
    • trishka.mrishka Re: do Trishka 03.01.10, 16:29
      Dziękuję za pomoc smile
      Mój mąż pochodzi z konserwatywnej rodziny, ze wschodu, jest Turkiem. Jest bardzo dobrym człowiekiem i świetnie się dogadujemy. Mimo to wolałam się dowiedzieć co i jak, ponieważ - jak napisałyście - nigdy nie wiadomo co może się przytrafić w życiu. Podejrzewałam, że w razie rozwodu, byłabym zmuszona zostać w Turcji, ponieważ w innym wypadku mogłabym je stracić. Skończyłam studia i nie znalazłam pracy w Polsce, dlatego próbuje teraz w Turcji... Chcę spróbować - a nóż mi się poszczęści(podobno głupi ma zawsze szczęście big_grin)...
      Mój maż wiele razy mi udowodnił, że mogę na niego liczyć i mu ufać. Jego rodzina jest niezwykle otwarta i ciepła. Dzieci wychowywane są w tolerancji do innych, mają szerokie horyzonty myślowe - co było dla mnie zaskoczeniem. Zdaję sobie jednak sprawę, że życie z człowiekiem tak odmiennym kulturowo i religijnie, może być dość trudne - czasem niemożliwe.

      pozdrawiam smile
      • karcia.akuku Re: do Trishka 03.01.10, 22:08
        jeśli to konserwatywna rodzina ze wschodu, to mam duże
        wątpliwości...hmmm w Turcji rodziny troszczą się o dzieci i bardzo je
        rozpiesczają- do przesady. Jestem pewna na 100%, że nie pozwolą wywieźć
        dzieci z Tr. Więc życzę dużo miłości i otymizmu na Nowy Rok smile

        çok selamlar smile
    • semimentalsentimental Re: do Trishka 04.01.10, 09:13
      oj to wszytsko chyba za daleko zaszlo. cale to gdybanie. dziewczyna jeszcze za
      maz nie wyszla, a my juz piszemy scenariusze o koniecznosci uprowadzania
      potencjalnych dzieci.
      zapewne jej partner okaze sie kochajacym, wspierajacym mezem, dbajacym wspolnie
      o dobro wychowywanych potomkow. a skoro rodzina nie ma nic przeciwko yabancı
      gelin, to az tak konserwatywni nie moga byc.
      Poza tym zawsze jestesmy my, forum, i wierze, ze w razie jakiejkolwiek trudnej
      sytuacji jednej z nas jestesmy w stanie sobie pomoc.
      Takze glowa do gory Trishka. Mysl teraz o slubie, sukience i takich tam. Napewno
      nie jestes sama. Bedzie dobrze!!!
      • hugo43 Re: do Trishka 04.01.10, 11:42
        ja mam meza ze wschodu,z tradycyjnej rodziny.mieszkamy w
        warszawie.bylismy u tesciow na wakacjach pokazac wnuka i musze
        przyznac,ze tamtejsze metody wychowywania i dbania o dzieci sa
        delikatnie mowiac dziwne.dla mnie te dzieci laza samopas,nie maja
        zabawek,wlasnych miejsc(o pokoju to nawet nie mowie,bo tam cos
        takiego chyba nawet nie istnieje).i o ile zabawki nie sa
        najwazniejsze w rozwoju dziecka,to czas poswiecony dziecku jednak
        jest.przez 23 dni nie widzialam aby ktores z rodzicow bawilo sie z
        dziecmi,stymulowalo jakos intelektualnie itd...a rodzine maz ma
        duza,jedni sa wyksztalceni,inni po 5 klasach itd...i ogolnie mowiac
        co kraj to obyczaj np.ja nie wyobrazam sobie nie obcinac dziecku
        paznokci,trzymac w polarowych dresach w 30 st c,czy nie przewinac
        pieluchy z kupka.bo wazniejsze jest w tym czasie danie michy
        mezowi.moj pobyt tam to byl jeden wielki dramat,awantura za
        awantura.niestety ja nie jestem ulegla,maz zawsze stawal po mojej
        stronie i doszlo do tego ,ze nikt nie calowal mojego polrocznego
        dziecka,nie bral na rece bez pozwolenia itd.oczywiscie wyszlam na
        skonczona chamke,ale to ja jestem matka i uwazam ze rodzice powinni
        decydowac o wychowaniu dziecka a nie miliony cioc,sasiadek
        itd...powiem szczerze WOLALABYM JESC CHLEB ZE SMALCEM W POLSCE NIZ
        MIESZKAC WE WSCHODNIEJ TURCJI I WYCHOWYWAC TAM DZIECI W
        NAJPIEKNIEJSZYCH PALACACH.roznice kulturowe dla mnie byly nie do
        przejscia.co ciekawe mojemu mezowi tez sie przez ostatnie 10 lat(bo
        tyle mniej wiecej minelo czasu od wyjazdu z domu rodzinnego)
        mentalnosc mocno zmienila.wiec radze szczerze,najpierw pomieszkaj
        tam troche zanim pojawia sie dzieci,moze dla ciebie bedzie to raj na
        ziemi,dla mnie niestety nie jest.
        • grazynanowa Re: To nie tylko na wschodzie Turcji .... 04.01.10, 11:57
          Z tym glaskaniem i calowaniem ,to niestety ,chyba w calej Turcji
          dosyc mocno zakorzenione,my rowniez chronimy ja przed tymi atakami
          czulosciwink jak tylko mozna i nasza mala jest juz tak nauczona ,ze
          sama odwraca glowe na bok w momencie ,gdy ktos chce ja
          cmoknac.Oczywiscie nie bronimy tego naszym najblizszym ,ale tez
          tylko na powitanie, w policzek lub czolo smile
      • schwinn1 Re: do Trishka 04.01.10, 12:30
        semimentalsentimental napisała:

        > oj to wszytsko chyba za daleko zaszlo. cale to gdybanie.
        > dziewczyna jeszcze za
        > maz nie wyszla,

        nieco wyżej jednak napisała: "Mój mąż pochodzi z konserwatywnej
        rodziny" zatem to chyba już mąż wink
      • trishka.mrishka Re: do Trishka 04.01.10, 13:22
        semimentalsentimental napisała:


        > Poza tym zawsze jestesmy my, forum, i wierze, ze w razie jakiejkolwiek trudnej
        > sytuacji jednej z nas jestesmy w stanie sobie pomoc.
        > Takze glowa do gory Trishka. Mysl teraz o slubie, sukience i takich tam. Napewn
        > o
        > nie jestes sama. Bedzie dobrze!!!

        dziękuję smile

        Mieszkam w Turcji - w Stambule. Znam jednak rodzinę męża(mamy ślub muzułmański) - byłam u nich kilkukrotnie... Z tego, co zauważyłam - najważniejszą rzeczą jest znajomość zwyczajów i mentalności ludzi... jeśli znasz motyw postępowania, łatwiej zrozumiesz czym ludzie się kierują i jak się zachować, aby zyskać sympatię i postawić na swoim jednocześnie.
        Co do rozpieszczania dzieci... Szwagierka męża wychowuje swojego 3 letniego syna w bardzo mądry sposób, nie pobłaża, ale też nie karze za najmniejsze przewinienie... Dzieci - przynajmniej w "naszej" rodzinie - wiedzą co dobre, a co złe, wpaja im się określone zasady. Jednakże rodzice dbają również o rozwój zainteresowań dzieci i o ich edukację. Dla porównania - kuzynka męża ze Stambułu, nie ma zielonego pojęcia o "poprawnym" wychowaniu dzieci... nie poświęca im zbyt wiele uwagi i pozwala na wszystko...
        Dziecko powinno mieć trochę przestrzeni... inaczej - pod ciągłym nadzorem rodziców - nie nabędzie nowych umiejętności.

        W Turcji wszystko zależy od rodziny.
Pełna wersja