kobiety w Turcji

28.03.06, 10:06
Witajcie,
dziękuję za przyjęcie na forum. Nie jestem związana z Turcją jak większość z
Was, ale wybieram się do Stambułu w najbliższym czasie i może na jednym
wyjeździe się nie skończy, a może zostanę tam na dłużej. Już piszę, o co
chodzi.. wink
Myślę o jakimś projekcie (reportażu, cyklu zdjęć etc.) o kobiecie w Turcji.
Kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że w Turcji obowiązuje zakaz noszenia
chust w miejscach typu szkoła, uczelnia, urzędy i doznałam szoku. Teraz już
wiem, czego pozostałością jest ten zakaz, ale chciałabym się dowiedzieć
czegoś więcej o tym, jak to jest być kobietą w Turcji. O kobietach
muzułmańskich mówi się często, że są między tradycją w współczesnością.
Turcja jest troszkę "rozdarta" (?) między Wschód a Zachód, a może tylko
Wschód z Zachodem się w niej spotykają... Wydaje mi się, że może to mieć
bardzo ciekawe konsekwencje. Przecież w Turcji mieszkają nie tylko
muzułmanki..
Jakie kobieta w Turcji ma prawa? (czy takie same jak mężczyzna? czy tylko w
teorii czy też w praktyce?) Dlaczego nosi lub nie nosi chusty? Jakie ma
aspiracje i marzenia? Czy jest wykształcona? Czy pracuje? Jaka jest jej
rodzina? I jaką ona pozycję w niej zajmuje?
W trakcie pewnie przyjdzie mi do głowy mnóstwo innych pytań...

Bardzo ciekawa jestem Waszych spostrzeżeń, obserwacji, doświadczeń.. Będą tym
bardziej cenne, że żyjecie tam i obserwujecie "od środka", że same poniekąd
doświadczacie jak to jest być kobietą w Turcji.. może być kobietą-cudzoziemką
w Turcji bardzo się od tego nie różni?

Przepraszam, że od razu zasypałam Was tyloma pytaniami...


    • thomaspawel Re: kobiety w Turcji 28.03.06, 20:50
      kobiety (raczej większość) w Stambule wyglądają i zachowują się jak 100%
      Europejki. Wystarczy pójść do jakiegokolwiek klubu, restauracji, czy
      wieczorkiem na spacerek. Zresztą podobnie jest w Izmirze (nie wspominając o
      akademickim Eskisehir) W Ankarze tylko na dworcach autobusowych widywałem
      tradycyjny strój. Niektóre starszego pokolenia kobirty wolą tradycyjny strój,
      ale u nas stare babcie na wsiach też noszą chustki na głowach smile
      Większość Polaków ciągle nie wie, że Kemal zrobił z Turcji świeckie państwo aż
      do przesady.
      A co myślą Turczynki?
      Zapytam koleżanki, ale na pewno są bardziej pro rodzinne.
      • youmou Re: kobiety w Turcji 29.03.06, 00:16
        Dziękuję, właśnie o takie uwagi mi chodzi.

        Naprawdę nie spotyka się młodych kobiet noszących hidżab?
        Rozmawiałam z Polką-konwertytką, która po zakończeniu studiów zamieszka ze
        swoim mężem w Turcji i mówi, że nie będzie mogła pracować, bo nie zamierza
        zdjąć hidżabu. Być może będzie jedną z niewielu...
        Może dziewczyny z religijnych domów rzadko wychodzą, są bardziej kontrolowane
        przez rodzinę i mniej je widać? Z drugiej strony, słyszałam, że właśnie młode,
        dobrze wykształcone kobiety zakładają chusty (new veiling movement się to
        zjawisko nazywa) mimo iż matki i babcie patrzą się na nie jak na wariatki -
        wiem, że tak jest w Malezji, w wielu europejskich krajach. Może w Turcji też? -
        wychodzą z uniwersytetu i wkładają hidżab? Nie?
        • thomaspawel Re: kobiety w Turcji 29.03.06, 22:44
          Co prawda nie przyglądałem się bardzo wnikliwie każdej młodej Turczynce, ale z
          trudem kojarzę, aby młode dziewczyny nosiły typowe mułzumańskie szaty. Może i
          dlatego, że towarzystwo innej Turczynki trochę mi przesłaniało obserwację smile
          Odwiedzając miasteczko akademickie na Uniwersytecie Anatolijskim w Eskisehir
          także nie dostrzegłem żadnych hidżabów. A to co się dzieje w klubach
          studenckich nie odbiega niczym od europejskich miar. Dziewczyny stroją się i
          uwypuklają to wszystko co przyciąga wzrok. Nie jest to być może taka
          ostentacyjna bezpruderyjność jak w angielskich klubach, ale urody, czaru i sex
          appealu nie chowają za skromność. Zabawić się przy piwku Efes i dobrych
          drinkach potrafią. Muzyka w klubach to melanż europejskiego dance-popu i
          stylizowanej na europejski rytm tradycyjnej tureckiej zaciąganej melodyki. Vide
          Hande Yener. Chyba młodzi Turcy za dużo palą papierosów bo wszędzie gdzie
          wchodziłem do kawiarni czy klubów dymiło się jak z kotłowni.
          Zresztą odzwierciedleniem zainteresowań młodych Turków jest asortyment w
          sklepach. Praktycznie możn kupić wszystko w wielkich sieciach. Jedyna rzecz
          jaka zwróciła moją uwagę to brak mini spódniczek, ale mój pobyt w Turcji miał
          miejsce w miesiącach jesienno-zimowych. Ogólna moda na noszenie wysokich butów
          nie jest tam obca. Moja przyjaciółka twierdzi, że młodzi Turcy nie są
          zainteresowani manifestowaniem tradycyjnego islamu. Bardziej dumni są z tego że
          są Turkami niż mułzumanami. Bardziej wierzą w silne państwo niż koranicznego
          Allaha. Chłopcy jak wszędzie myślą o jednym a dziewczyny udają, że nie o to im
          chodzi smile
          I to co mnie urzeka najbardziej to zdrowe podejście do pojęcia rodziny.
          Oczywiście całość moich obserwacji dotyczy części zachodniej Turcji, gdzyż na
          wschodzie niektóre twoje obawy potrafią sie okazać prawdziwe. Jedyny problem w
          Turcji to dostęp do wina (rzadko) i wieprzowiny (nigdy) w restauracjach, choć
          baranina, jagnięcina i wieprzowina w pełni rekompensują brak świniny dla
          mięsożerców. Nie wspomnę nic przez grzeczność o typowych ubikacjach....
          Reasumując to nie powinnaś się spodziewać niczego, co by mogło cię wprawić w
          brak zrozumienia. Zwłaszcza w Stambule.
    • kiranna Re: kobiety w Turcji 31.03.06, 14:26
      Kobiety tureckie to temat rzeka... Nie jest to tak proste i oczywiste jak by
      sie moglo wydawac na pierwszy rzut oka (np. odkryte-zakryte glowy). Moze byc
      trudne do zrozumienia dla Polakow, ktorzy w swoim kraju stykaja sie na codzien
      z monolitem kulturowym i obyczajowym.

      W Turcji przepasc pomiedzy kobietami odkrytymi i zakrytymi bywa ogromna. To sa
      odrebne swiaty, ktore tak naprawde malo o sobie wiedza, czasem nieakceptuja
      wzajemnie, a czasem potrafia zyc pod jednym dachem w zdumiewajacej symbiozie.
      Wsrod samych kobiet zakrytych panuje podzial na te bardziej i mniej wierzace
      lub zakrywajace glowe z powodu tradycji, a nie religii. Po sposobie wiazania
      chusty mozna sie zorientowac czy ma sie do czynienia z kobieta pochodzenia
      wiejskiego czy mniej lub bardziej ortodoksyjna muzulmanka.
      Zwyczajowe nakrycie glowy to bas ortusu, chustka wiazana, najczesciej spotykana
      wsrod starszyzny w srodowiskach wiejskich. Bardziej religijny to turban,
      wieksza chusta upieta w charakterystyczny sposob i opadajaca na ramiona. pod
      turbanem czasem znajduje sie rodzaj czepka podtrzymujacego wlosy. Najbardziej
      ortodoksyjne muzulmanki zakladaja carsaf, czyli czarna plachte zakrywajaca je
      od stop do glowy. Te ostatnie widac w Stambule bardzo rzadko, do tego stopnia,
      ze moj synek gdy zobaczyl je po raz pierwszy stanal jak wryty w odleglosci
      kilkunastu cm i nie dal sie odciagnac, gapiac sie na nie smile Bylo mi bardzo
      glupio, na szczescie to byla grupa mlodych dziewczyn, ktore przyjely z humorem
      zdziwienie dziecka.

      Kiedys siedzac w towarzystwie Turczynek na zajeciach dla dzieci, z ktorych
      tylko jedna miala zakryta glowe, ze zdziwieniem sluchalam ich rozmowy. Te
      swieckie, bardzo odwaznie ubrane nawet jak na warunki polskie wink) dziewczyny,
      nie wiedzialy nic o zwyczajach tej, ktora nosila turban. Wypytywaly ja niemal o
      wszystko, jak ubiera sie w domu, jak upina wlosy pod chusta (tutaj tez panuja
      pewne zwyczaje nieakceptowane przez inne grupy), co jej wolno a czego nie, itd.
      Okazalo sie, ze babki, ktore mieszkaja w tym samym panstwie, obchodza te same
      swieta wiedza o sobie tyle co nic.
      Zaskoczeniem tez byla dla mnie niedawno wiadomosc, ze jedna z ciotek mojego
      meza, ktorej syn bedzie sie niedlugo zenil, nie chce za synowa dziewczyny w
      turbanie ani w jakimkolwiek nakryciu glowy, choc sama je nosi (turban). Jej syn
      zeni sie z bardzo swiecka, inteligentna, pracujaca na dobrym stanowisku,
      dziewczyna. Poniewaz jego matka nie aakcetowala poprzedniej narzeczonej i
      krotko po zareczynach ich zwiazek sie rozpadl, myslelismy, ze chodzi wlasnie o
      to, iz tamta byla moze za malo wg niej religijna albo ze pracowala. Po czasie
      chlopak sam mi powiedzial, ze rozstali sie, bo to rodzina dziewczyny bardzo
      ingerowala w ich sprawy prywatne, na co on nie mial ochoty sie zgodzic.
      To jest w ogole bardzo ciekawa rodzinka. Sama ciotka jest wierzaca,
      praktykujaca muzulmanka i nosi turban. Ma tez 3 corki, z czego jedna jak ona
      nosi turban i nie pracuje, dwie pozostale sa swieckie, nosza dekolty, obcisle
      spodnie, pracuja, jedna po rozwodzie, wrocila do matki, druga postanowila w
      ogole nie wychodzic za maz smile)

      W moim srodowisku wszystkie kobiety, oprocz tesciowej i kilku starszych kobiet
      w rodzinie oraz wspomnianej kuzynki meza, sa odkryte. Nie wiem jak w innych
      panstwach muzulmanskich, ale to co zazwyczaj czyta sie w polskich gazetach na
      temat muzulmanek, ma nikle pokrycie w tym co mam okazje obserwowac na codzien
      wokol siebie.
      Niemal wszystkie moje kolezanki pracuja, niektore maja swoje firmy, niektore
      podrozuja po swiecie same bez mezow i tez zyja wink Chyba kazda ma swoj samochod
      i karty kredytowe, wiec mozna powiedziec ze jest niezalezna. Sa tez wsrod nich
      rozwodki, ktore same daja sobie rade, choc na pewno latwo im nie jest. Pierwsze
      co zauwazaja moi goscie z Polski, to to, ze Turczynki nie sa tak nieszczesliwe
      i zniewolone jak probuje sie nam wmowic, a wrecz przeciwnie smile To na pewno
      zalezy od srodowiska i miejsca zamieszkania, zdaje sobie sprawe, ze tam gdzie
      jest walka o byt i pieniadze, warunki w jakich przychodzi kobietom zyc sa
      znacznie trudniejsze niz w Stambule, Antalyi, Ankarze czy Izmirze.

      Ksiazke mozna by napisac o Turczynkach i na pewno tematu sie nie wyczerpie. Jak
      mi czas pozwoli napisze wiecej wink

      Przy okazji spytam co to jest hidzab?
      • chram7 Re: kobiety w Turcji 31.03.06, 18:08
        > Przy okazji spytam co to jest hidzab?

        Cały czas piszesz turban. Po polsku to typowo meskie nakrycie głowy. W Turcji
        to tylko w muzeach i na nagrobkach. Ale w Afganistanoie i Indiach...
        To co nosza kobiety ,czyli nakrycie głowy i ramion to w Polsce (chyba przyszło
        z Francji) hidżab.
        Jest jeszcze burka czy czarczaf. Burka to w Afganistanie,szata szczelnie
        okrywająca kobietę.


        Piszesz wiele interesujących rzeczy, bo znasz to od środka. My ,turyści mozemy
        sią zdać na okazjonalne obserwacje. Ja moge powiedzieć ,że w interiorze wygląda
        to zupełnie inaczej. Oczywiście nie jak w Afganistanie ,czy Iranie. Ale z
        upływem lat (a widzę to od lat trzydziestu) jest coraz więcej zakfewionych
        kobiet. Trudno mnie ocenić ,czy to tylko zewnetrzna demonstarcja, czy oznaka
        rozwoju ortodoksji religijnej. Mogę też dodać że coraz mniej widać czerwieni
        (wiązanej z Ataturkiem) , a coraz więcej zieleni. Także w Stambule niestety.

        Ilekroć bywam w Stambule to zdumiewa mnie jego europejskość. Wszystko tu takie
        same. Ludzie tylko bardziej smagli o pięknych czarnych włosach. Pełna Europa !!

        Ale pojechałem do Berlina. I mieszkałem u Polaków w środku tureckiej enklawy.
        I dopiero tam dostrzega się jak wielka to jest różnica kulturowa. Nigdy tego
        nie zauwazyłem w Stambule. Byłem zdziwiony.
        • youmou Re: kobiety w Turcji 01.04.06, 15:21
          > > Przy okazji spytam co to jest hidzab?

          Hidżab (arab. zasłona, zakrycie) - w wąskim znaczeniu nakrycie głowy,
          zakrywające włosy (szyję chyba też), w szerszym - reguły regulujące ubiór
          kobiety i jej zachowanie, zwłaszcza w relacjach damsko-męskich (skromność
          przede wszystkim)
          Prawdę powiedziawszy, mimo iż całkiem sporo czytałam na ten temat, nadal mam
          poczucie, że pojęcie to jest niejasne i różne osoby w trochę innym znaczeniu je
          używają
          Reguły rządzące relacjami damsko-męskimi też różnie bywa rozumiane przez różne
          nurty islamu czy nawet przez poszczególne osoby

          > Cały czas piszesz turban.
          Rzeczywiście, ja też się zastanawiam, jak ten turban u kobiet wygląda.

          > Piszesz wiele interesujących rzeczy, bo znasz to od środka. My ,turyści
          mozemy sią zdać na okazjonalne obserwacje. Ja moge powiedzieć ,że w interiorze
          wygląda to zupełnie inaczej. Oczywiście nie jak w Afganistanie ,czy Iranie. Ale
          z upływem lat (a widzę to od lat trzydziestu) jest coraz więcej zakfewionych
          kobiet. Trudno mnie ocenić ,czy to tylko zewnetrzna demonstarcja, czy oznaka
          rozwoju ortodoksji religijnej.

          Być może jest to część New Veiling Movement, czyli powrót kobiet do "zasłon". O
          młodych europejskich i malezyjskich muzułmankach słyszałam, że zakładają
          hidżab, podczas gdy ich matki i babcie pukają się w czoło. Socjolodzy i
          feministki mówią o tym w kontekście kształtowania tożsamości. Myślę, że uwagi
          Kapuścińskiego o tym, że przyszły czasy, gdy kraje trzeciego świata odzyskują
          własną godność, ich mieszkańcy chcą być i są dumni z tego, kim są. Często chcą
          wyraźnie zaznaczyć własną odrębność i inność od Zachodu. Również to, że cenią
          inne wartości. Na ile wiąże się to ze wzostem religijności? Nie wiem...


          > Ale pojechałem do Berlina. I mieszkałem u Polaków w środku tureckiej enklawy.
          > I dopiero tam dostrzega się jak wielka to jest różnica kulturowa. Nigdy tego
          > nie zauwazyłem w Stambule. Byłem zdziwiony.

          A mógłbyś wymienić jakieś różnice?

          Dzięki za podzielenie się swoimi obserwacjami.
          Kirana, Tobie też! Wiedziałam kogo spytać wink Mam nadzieję na więcej.
          Pozdrawiam, a.
        • kiranna Re: kobiety w Turcji 02.04.06, 01:17
          Ano widze, ze namieszalam z tym turbanemsmile Chodzilo mi o tureckie
          slowo "türban", czyli charakterystycznie upieta chuste, zakrywajaca czolo,
          uszy, szyje i wlosy, czasem podbrodek, a nie turban w naszym pojeciu.

          Czy wiecej jest teraz kobiet zakrytych w Stambule niz kiedys? Ja tego nie
          odczuwam, ale tez mam sporadyczne kontakty z tradycyjnymi Turkami. Ci ktorych
          znam wydaje mi sie, ze na odwrot, staja sie z roku na rok coraz bardziej
          otwarci na zmiany in plus i pozwalaja swoim dzieciom na wiecej swobody
          obyczajowej niz sami mieli w mlodosci. Sama czasem jestem zaskoczona jak
          szybko swiatopoglad tych ludzi zmienia sie. Na pewno duzy wplyw na nich maja
          swieckie media, propagujace zachodni tryb zycia, czasem wrecz
          przejaskrawiony wink Prezenterki i artystki w tureckiej TV sa bardziej rozebrane
          niz ubrane albo w sukniach wieczorowych juz od rana, z fryzurami jak na bal u
          krola i mocnym makijazem smile Czesto sie zastanawiam czy oni tak nas Europejki
          widza czy tez jest to wypadkowa europejskiej i tureckiej kultury i smaku?

          Na pewno tez nie ma tutaj takiego ogolnego zwrotu spoleczenstwa ku religii,
          jaki mozna zaobserwowac w Polsce w ostatnich latach. Tematy religijne sa
          rzadkoscia w tureckich mediach, a religia zostala wprowadzona do szkol po to,
          by fundamentalisci islamscy nie robili wody z mozgu mlodziezy gloszac falszywe
          wersety, nie majace nic wspolnego z prawdziwym KOranem.
          Jednoczesnie od wielu lat zakazane sa chusty na Uniwersytetach oraz w urzedach
          panstowych kazdego typu, czy to bank czy urzad gminy i tu prezydent zostaje
          nieugiety od wielu lat pomimo naciskow partii islamskiej. Podobnie zreszta w
          swiecie polityki. Na oficjalne obchody swiat panstwowych do Ankary zapraszani
          sa politycy z zonami, ktore maja odkryte glowy, natomiast ci, ktorych zony sa
          zakryte (türban) dostaja zaproszenia jednoosobowe. Dotyczy to rowniez zony
          islamskiego premiera Erdogana, z ktorym proataturkowski Prez. Sezer
          najwyrazniej sie nie lubi wink

          Jesli jednak rzeczywiscie wiecej jest kobiet w chustach na ulicach miast niz
          kiedys, to nie wiazalabym tego ze wzrostem religijnosci, a ogromna migracja
          ludnosci z wiosek i miasteczek wschodniej i srodkowej Turcji za chlebem do
          duzych miast, w szczegolnosci do Stambulu. Jeszcze 15-20 lat temu mieszkalo tu
          ok. 7 mln ludzi, dzis oficjalnie ponad 12 mln (szacuje sie nawet ze ok 15 mln),
          czyli prawie 1/4 calej populacji Turcji. Wiadomo, ze im dalej na wschod tym
          wieksze jest przywiazanie do tradycji i religii, czesto w polaczeniu z bardzo
          niskim wyksztalceniem.
          Inna sprawa to "migracja" zamoznego lobby partii islamistow, ktorzy po
          zwyciestwie w wyborach objeli stanowiska w kluczowych panstwowych firmach w
          duzych miastach. Ich kobiety najczesciej wlasnie nosza "turban", a poniewaz
          dysponuja niezlymi dochodami, wiec sa widoczne w zamoznych dzielnicach czy
          eleganckich centrach handlowych, ktore do tej pory rzadko byly odwiedzane przez
          tego typu kobiety.
          Do tego dochodzi zdecydowanie wiekszy naplyw w ostatnich latach bogatych Arabow
          przyjezdzajacy tu na zakupy, ktorzy po ataku na WTC maja ogromne klopoty z
          uzyskaniem wiz do Europy czy Ameryki. Dla zwyklego turysty Arabka w czarszafie
          jest nie do odroznienia od Turczynki. W Turcji zreszta czarszaf jest widokiem
          dosc rzadkim i wiem, ze same Turczynki czesto sie im ciekawie przygladaja wink

          Czestszy widok kobiet w chustach na ulicach wiazalabym tez ze zmianami
          obyczajowymi, ktore daly tradycyjnym Turczynkom wiecej swobody w wyjsciu z domu
          i poza swoja najblizsza okolice. To moze wydac sie dziwne, ale dla niektorych
          kobiet, wychowywanych od dziecka w bardzo tradycyjny sposob, wyprawa do
          sasiedniej dzielnicy to juz cala podroz. Slyszalam, ze sa takie, ktore
          mieszkaly od lat w Stambule i nigdy nie widzialy Bosforu, nie wychodzac poza
          najblizsze ulice od domu. To tez ostatnio sie zmienia.

          W sumie mysle, ze jesli przyjrzec sie dokladniej tym chustom na ulicy, to okaze
          sie, ze sa to raczej "bas ortusu", a nie "turban", czyli zwyczajowa chustka, a
          nie stricte religijna chusta. Wiem, ze dla osoby niezorientowanej chustka to
          chustka i nikt nie wnika jak jest zalozona i po co, ale tutaj to ma duze
          znaczenie.
          Kiedys czytalam bardzo ciekawy artykul w tutejszej gazecie na temat migracji ze
          wschodniej Turcji do Stambulu i jej niezbyt dobrego wplywu na rdzennych
          Stambulczykow. Na koniec dziennikarz nazwal dzisiejszy Stambul "mega koy",
          czyli mega wies. Niestety, mial troche racji sad Najlepiej widac to na
          przykladzie filmow tureckich z lat 60-70-tych, gdzie kobitki smigaja w
          minispodniczkach z makijazem a la Kleopatra, panowie wzdychaja do nich i sla
          narecza kwiatow, a wszystko okraszone jest niezwykle uprzejmym jezykiem wink
          Ludzi, ktorych dzis glownie widac i slychac (!) na ulicy, to czesto niezbyt
          wyksztalceni wschodni Turcy. Nie znaczy to oczywiscie, ze rdzenni Stambulczycy
          wygineli wink ale na pewno zostali w jakis sposob zdominowani przez biedniejsza i
          tradycyjniejsza czesc spoleczenstwa, ktora bardziej rzuca sie w oczy. Z
          drugiej strony paradoksalnie to dzieki taniej sile roboczej ze wschodu to
          miasto tak bardzo moglo sie rozwinac w ostatnich latach.

          Turcy to w ogole bardzo specyficzny narod. O ile Polak przyjezdny z malego
          miasteczka np. do Warszawy zrobi wszystko, by stopic sie z tlumem i nie dac
          poznac, ze wychowal sie gdzie indziej, o tyle Turek do n-tego pokolenia bedzie
          z duma podkreslal swoje korzenie strojem, gwara, obyczajowoscia, ktore nie
          zawsze pasuja do miejskiego stylu zycia. Zreszta podobny problem wystepuje
          wlasnie w Europie z muzulmanami nie asymilujacymi sie z europejskim otoczeniem.

          Na szczescie Stambul to ogromne miasto i mozna sobie tutaj tak zorganizowac
          zycie, by czuc sie naprawde jak w Europie, ograniczajac do minimum kontakty z
          ludzmi o innej kulturze i swiatopogladzie wink To zdecydowanie ulatwia zycie
          tutaj wink Duzo tez zalezy od dzielnicy, w ktorej sie mieszka czy przebywa. Sa
          miejsca, gdzie mozna isc w szortach i kusej bluzce o 12 w nocy i czuc sie
          bezpiecznie, a sa miejsca, gdzie kobieta z odkrytymi ramionami i za kolkiem
          wywoluje gwizdy i trabienie meskiej czesci spoleczenstwa, zas kobiety, o ile
          wogole sa na ulicy, rzucaja pelne zgorszenia spojrzenia wink Na szczescie to sa
          sporadyczne przypadki. Turcy sa dosc tolerancyjni i wyznaja zasade "zyj i daj
          zyc innym", wiec co najwyzej sie poprzygladaja z ciekawoscia i na tym sie
          skonczy.


          Mam nadzieje, ze nikogo nie urazilam (i nie zanudzilam wink) moimi wywodami wink
          Podkreslam, ze sa to moje osobiste obserwacje, ktore nie musza sie pokrywac z
          doswiadczeniem innych osob. Chetnie zreszta slucham relacji "z drugiej strony
          lustra", z regionow bardziej tradycyjnych niz Stambul i dzielnica, w ktorej
          mieszkam smile)
          • youmou Re: kobiety w Turcji 04.04.06, 16:34
            Kiranna, ja czytam z zaciekawieniem.

            Wciąż mnie szokuje ta dyskryminacja - chyba można to nazwać po imieniu - kobiet
            w hidżabie (bo turecki "turban" to mi wyglada wlasnie na hidżab).

            Na wykładzie "Kto ma kłopot z islamskim feminizmem?" dr Kowalska podala
            informacje, ze ok 300 czy 3000 (nie pamietam, tak czy tak duzo) nauczycielek
            zostalo zwolnionych z powodu hidżabu.

            Ten zakaz to jeszcze od czasów Ataturka, prawda? Słyszałam, że rekomendacje UE
            w tej kwestii są, by powolić na wolny wybór (ciekawe, jak Francja wypowiadała
            się na ten temat.. wink

            Masz jakiś pomysł, DLACZEGO zakaz się utrzymuje?
            Czy organizacje islamskie są w Turcji tak silne, że się rząd próbuje
            zabezpieczyć.. ale co one by mogły poprzez hidżab osiągnąć?
            Czy toczy się w Turcji jakaś dyskusja? Czy kobiety "walczą" o swoje prawa czy
            po prostu rezygnują ze studiów czy pracy lub z hidżabu? Jakieś organizacje praw
            kobiet? Tureckie feministki muzułmańskie? - działa ktoś?
            • youmou Re: kobiety w Turcji 08.04.06, 00:55
              Znajomy twierdzi, że ludzie, którzy są w Turcji u władzy boją się przewrotu
              wojskowego w razie wycofania zakazu hidżabu i innych tego typu "reform".
              Podobno rządzącym nie jest to na rękę, bo w większości nie mogą się publicznie
              z żonami pokazywać, bywać na oficjalnych spotkaniach (bo one hidżab noszą).

              Widzę, że muszę się wczytać gdzieś w sytuację polityczną... ale gdzie?
              • ataner18 Re: kobiety w Turcji 09.04.06, 20:02
                ja ostatnio bylam na spotkaniu z 3 polkami ktore przeszly na islam. wszystkie
                chodza w "turbanie"- tureckim. bardzo zaciekawila mnie wypowiedz jednej z nich,
                a mianowicie ona twierdzi ze wlasnie tego nie mogla sie najbardziej doczekac,
                zeby sie "oslonic". Kazda z nich zgodnie twierdzi ze dla nich noszenie zakrycia
                (wybaczcie ze nie uzywam profesjonalnej nazwy) jest przywilejem z ktorego
                chetnie korzystaja, a bez niego czulyby sie nagie.wiec jest to tez kwestia
                samych kobiet i tego czego pragna a nie kultury, bo gdzie u nas w Polsce
                islamska kultura (raczej wrecz przeciwnie).

                pozdrawiam


                • yasemin1 Re: kobiety w Turcji 09.04.06, 20:44
                  Z całym szacunkiem dla Islamu ale ja nie jestem w stanie zrozumieć zasłaniania
                  głowy chustą zwłaszcza przez Polki czy inne Europejki, które wychowały się w
                  zupełnie innych warunkach. Wydaje mi się, że to chęć pokazania odmienności, no
                  bo jeżeli ktoś zmienia wyznanie to chyba dlatego, że przekonał sie do czegoś
                  wewnętrznie, duchowo a nie zaraz musi zakomunikować światu o tym fakcie.
                  Rodzina mojego męża jest cała muzułmańska i nie znam żadnej w niej kobiety,
                  która by chodziła jak ja to nazywam "zabandażowana".
                  • youmou Re: kobiety w Turcji 09.04.06, 23:07
                    Myślę, że mniej tu chodzi o "zakomunikowanie" światu faktu, ale o wypełnianie
                    nakazu religijnego. W islamie są różne szkoły prawa, różne tradycje, różne
                    interpretacje hadisów i Koranu.. Być może rodzina Twojego męża kieruje się
                    innymi interpretacjami niż te dziewczyny lub zakrywanie włosów jest dla nich
                    sprawą drugorzędną i się tym nie przejmują (zwłaszcza, że utrudnia życie w
                    Turcji).
                    Porozmawiaj kiedyś z taką dziewczyną, może zrozumiesz, dlaczego nosi hidżab.
                • youmou Re: kobiety w Turcji 09.04.06, 23:02
                  "Kazda z nich zgodnie twierdzi ze dla nich noszenie zakrycia
                  (wybaczcie ze nie uzywam profesjonalnej nazwy) jest przywilejem z ktorego
                  chetnie korzystaja, a bez niego czulyby sie nagie.wiec jest to tez kwestia
                  samych kobiet i tego czego pragna a nie kultury, bo gdzie u nas w Polsce
                  islamska kultura (raczej wrecz przeciwnie)."

                  Jesteś w stanie oddzielić pragnienie ludzkie od kultury, w której osadzony jest
                  ten człowiek? Wiesz, kiedy to pragnienie wypływa z wnętrza człowieka a kiedy z
                  kultury? Kultura wpływa na człowieka, człowiek na kulturę. Osobiście wydaje mi
                  się, że często trudno powiedzieć, co jest indywidualną decyzją a co presją
                  kulturową.
                  Te kobiety zmieniły religię, dokonały świadomego wyboru i chcą jak najlepiej
                  spełniać wymagania z tym związane - tak bynajmniej mówiły konwertytki, które ja
                  poznałam. Decyzja o założeniu hidżabu jest wprawdzie ich decyzją, ale
                  podyktowaną nakazami religijnymi, na które wpływa też tradycja, rodzina męża
                  (jedni podążają za interpretacjami Koranu, które nie nakazują kobiecie
                  przykrywać głowy, inne interpretacje mówią, że należy to robić). Da się to
                  rozdzielić?
                  Motywacja człowieka jest zazwyczaj niezwykle skomplikowana. No cóż, to trochę
                  moje skrzywnienie, bo z wykształcenia psychologiem jestem wink
Pełna wersja