wiolka1259
05.05.16, 10:15
Zacznijmy od początku. Nie jest to moja babcia prawdziwa ale ja ją kocham i szanuje jest dla mnie jak matka, od małego ja pamiętam , często do niej przyjeżdżam , przynajmniej staram się. Ma ona syna jedynaka- Bartosza i tu zaczyna sie ten problem. Jest on alkoholikiem. Sytuacja całkowicie już się wymyka spod kontroli. Kiedyś leczył się w AA ale i to nie pomogło , odbycie kary w więzieniu (3 lata ) za picie i kradzież samochodu dla żartów też nie nauczyło go rozumu( dziadkowie kredyt brali żeby go szybciej wyciągnąć ). Mają oni dużą gospodarkę ,konie, stawy itp. Jakieś 2 lata temu wprowadziła się do nich Renata ze swoim synem. Jest to kobieta zakłamana i fałszywa, robi wszystko aby zapewnić tylko sobie i dzieciakowi(8lat) byt . Na początku moja babcia zadowolona była że może w końcu Bartosz przejrzy na oczy i ułoży sobie normalne życie a tu wręcz odwrotnie. Ta kobieta nic nie robi kompletnie kiedy moi dziadkowie sami ciężko na tej wiosce pracują , ryb w stawie to już nie ma bo wszystkie do góry brzuchami pływają, konie posprzedawali żeby na wódkę mieć , zostało im może tylko 6 z 20 i to szkapy chude bo za chlaniem nie ma czasu ich nakarmić i napoić. Bartosz ma oczywiście zakaz kupowania alkoholu we wszystkich okolicznych sklepach ale ona mu kupuje i cały czas zachlany chodzi, śmierdzi już od niego na kilometr bo nawet nie umyje się tak samo i ona .On po alkoholu jest bardzo agresywny ale ona mu nogi rozłoży i sprawa załatwiona. Tylko ta Renata się trzyma tutaj bo nie ma gdzie pójść nie ma matki i ojca tylko jest sama z dzieciakiem i kupą kredytów że nawet jej mieszkania socjalnego nie dadzą i jak rzep psiego ogona przyczepiła sie Bartosza aby mieć jakiekolwiek warunki do życia. Moi dziadkowie byli bardzo szanowanymi ludźmi we wsi i okolicy dzięki ich zawodom, są bardzo schorowani moja babcia ma chyba sto chorób , dziadek ma raka , chemioterapię i teraz przerzuty. Moja babcia jest coraz bardziej w złym stanie psychicznym . Nie dają im pieniędzy żadnych na nic ale co z tego jak oni konie posprzedają, ziemie , maszyny i będą mieli na wódkę. Bardzo źle się odnoszą do mojej babci była ona szanowaną kobietą, a syn Renaty potrafi ja wyzwać od różnych. Jest teraz taka sytuacja ze wszystko zamyka na klucz , pieniądze chowa i wszystkie złoto i srebro oddała żeby chociaż on nie wyniósł. Zimą nawet nie zadbali o to aby było drzewo i czym palić w piecu , moi dziadkowie postawili u siebie w pokoju grzałkę elektryczną i tak całą zimę swój pokój ogrzewali !!! Mówiłam babci żeby się wyprowadziła do miasta, ich zostawić , kupili by sobie mieszkanie i mieli święty spokój bo ich stać na to a nie na użeranie się z nimi ale ona nie wyprowadzi sie bo to mieszkanie jej rodziców i ona tu całe 65 lat juz mieszka. Ja sama nie wiem jak im pomóc bo w tej sytuacji chyba się nie da pomóc . Policję na niego nasłać ? i co z tego na swoim podwórku napic się nie może ... konie i tak wysprzeda więc pozbędzie sie ich zaraz więc i ekologów nie ma co nasyłać po za tym kary czy mandaty spadną na babcie i to ona będzie je płacić a nie on.