onlyju
25.04.06, 11:44
Wraca dresiarz z Paryża i opowiada swojej żonie, co tam widział.
- Wiesz Zocha, idę kurwa, patrzę kurwa, a tu wielki plac kurwa!
Patrzę na lewo kurwa... ochujeć można kurwa! Patrzę przed siebie
kurwa... O żesz kurwa mać! Patrzę na prawo kurwa... O ja cię pierdole...
Zocha zaczyna płakać. Dresiarz pyta:
- Zocha, co Ci sie, kurwa, stało?
- Boże, jak tam musi być pięknie...!
Rżewski przyszedł do laryngologa. A tam młoda pani doktor.
Porucznik wyciąga przyrodzenie - okrutnie podrapane, pocięte
nawet... - i kładzie na stół.
- Oszalał pan?! Z tym to do urologa!
- Chwilunia... Otoż co sobotę chodzę z kolegami do sauny. Pijemy
sporo, jakieś dziewczynki...
- To nie do mnie - do weneorologa paszoł won!
- Chwilunia.... Jak już dużo się napijem, Wasia Sokołow bierze tasak.
Wszyscy kładą przyrodzenia na stół. On wywija tasakiem nad głową i
robi takie: "Uchuchachchaaaaa". Po czym tasakiem wali w stół - kto
nie zdąży...Może sobie pani wyobrazić...
- Do psychiatry, a nie do laryngologa!
- Do pani, do pani... Problem bowiem w tym, że je nie słyszę tego
"Uchuchachchaaaaa".