15.05.06, 19:26

Obserwuj wątek
    • morfeusz_1 Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:27

      • vandikia Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:27
        kurwa za późno
        • rosalba Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:28
          ?!?!?!?!?!?!?!?!?!???!?!?!?!!!!!?!???????????????!!!!!!!?!?!????!!!!?!?!?!?!?!!?
          !?!!!!?!?!?!?!?!!!!!!??!!???!!!!????!!!!!!!!!?!?????????!!!!!
          • vandikia Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:30
            usunelabys ciaze jakbys wiedziala, ze urodzisz dziecko z zespolem downa?
            • morfeusz_1 Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:32
              vandikia napisała:

              > usunelabys ciaze jakbys wiedziala, ze urodzisz dziecko z zespolem downa?

              no to widzę że nic tu po mnie....już myślałem że pomoc potrzebna,bo uczynny ze
              mnie chłopak nie ma co...no tak mówią
            • rosalba Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:37
              Chyba nie, nie byłam nigdy w ciąży sad jestem przeciwniczką aborcji. Ale też
              rozumiem, jeśli kobieta boi sie wychowywania dziecka chorego. Miała wtedy 44
              lata, więc wyobrażam sobie, że sie przestraszyła. Poza tym aborcja w takich
              przypadkach w swietle obecnego prawa jest legalna. Ja bym nie usunęła. Jej
              prawo zapewniło wybór. Lekarz miał obowiązek odesłać ją do innego ginekologa,
              jeśli uważał, że aborcja jest niezgodna z jego sumieniem.
              • vandikia Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:41
                moze jestem przewrażliwiona, nie wiem. mi sie to w glowie nie miesci
                • rosalba Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:45
                  mi też nie sad ale próbuję zrozumiec tę kobietę, tak czy owak lekarz postąpił
                  niezgodnie z prawem. zamiast jej mówic, że dzieci z Downem są geniuszami i są
                  szczęśliwe, trzeba było ją skontaktować z terapeutą, który by z nią
                  porozmawiał, spróbował przekonać do podtrzymania ciąży. Autorytatywne "nie"
                  było najgorszym rozwiązaniem, mogło wywołac psychiczna niechęć do dziecka (no
                  wiem, że matka z definicji powinna kochać dziecko, ale lepiej ją przygotować do
                  trudnej miłości do dziecka chorego, prawda? nie każdy ma taka zdolność).

                  Bardzo smutna historia.
                  • vandikia Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:49
                    ja nie mowie tu o kobiecie jakiejs, mowie o wlasnym zyciu. sorry ale jestem
                    zbyt rozzalona, zeby logicznie myslec
                    nawet nie chce probowac zrozumiec ludzi, ktorzy sie decyduja na aborcje, jestem
                    nietolerancyjna w tej kwestii - mam prawo
                    moze i są sytuacje, ktore jakos usprawiedliwiaja aborcje....
                    ale w momencie gdy mam wybór: moje dziecko nawet ciezko chore , a zycie bez
                    problemow to i tak zawsze wybiore dziecko.
                    • rosalba Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:54
                      AAAaaaaaaaaaaaaaa, czekaj, bo dzisiaj ja czytałam o procesie wytoczonym przez
                      babkę lekarzowi - ona zaszła w ciążę, dziecko miało downa, chciała je usunąć,
                      lekarz sie migał...

                      Zaraz - JAK TO O WŁASNYM ŻYCIU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      • vandikia Re: Weź sole trzeźwiące 15.05.06, 19:57
                        poczytaj niżej, co pisalam Marcie, ja nie mam juz sily, spadam z forum narazie.
          • morfeusz_1 Podaj mi swój nr telefonu póki nie jest za późno.. 15.05.06, 19:30
            wezwę karetkie...
            albo sam przyjadę...lepiej jak to coś pilnego
            • vandikia Re: Podaj mi swój nr telefonu póki nie jest za pó 15.05.06, 19:32
              po prostu jak sie dowiadujesz, ze aaaaaaaa nie moge zaraz zwariuje sad((((((((((
              chce mi sie wyc
              karetka niepotrzebna, sole tez nie, potrzebny mi alkohol, bo coraz gorzej
              znosze rzeczywistosc
              • marta.uparta wanda, Ty żartujesz, prawda? 15.05.06, 19:34

                • marta.uparta i nie mówisz o sobie tylko o kimś? 15.05.06, 19:35

                  • vandikia Re: i nie mówisz o sobie tylko o kimś? 15.05.06, 19:41
                    nie mowie o sobie, tzn. czesciowo
                    nie wiem, moze nie umiem zaakceptowac czyjegos zdania, ale jak ktos mi mowi, ze
                    lepiej zabic wlasne dziecko, zeby sie z niego inni nie śmiali i żebym nie miala
                    trudnego życia...i tym kimś okazuje się mój mąż...to mi się zrobiło słabo
                    sytuacja hipotetyczna, ale kurwa prawdopodobna no jakbym mogła właśne dziecko
                    zamordować
                    moze do tego ta rozmowa nie musiala miec miejsca dzis, bo i tak jestem w
                    kiepskim nastroju uncertain
                    • marta.uparta Re: i nie mówisz o sobie tylko o kimś? 15.05.06, 19:51
                      to nie jest sprawa łatwa, ale wydaje mi się, że faceci podchodzą to tego
                      inaczej. Dla nas dziecko to krew z krwi, kośc z kości i się kocha niezaleznie
                      od tego jakie jest.
                      Kiedyś jak byłam młoda, aborcja była symbolem wyzwolenia kobiety i nie byłam
                      jej przeciwniczką. Teraz jak sama mam dziecko uważam, że ustawa o aborcji
                      powinna być zaostrzona.
                      Ale jakbym sama znalazła się w takiej sytuacji... Jakby Twoj mąz znalazł się w
                      takiej sytuacji.... zmieniamy zdanie wtedy, gdy coś nas naprawdę dotyka.
                      • vandikia Re: i nie mówisz o sobie tylko o kimś? 15.05.06, 19:57
                        wiesz Marta, znam dzieci z zespolem downa, bliska mi osoba tez jest, a
                        wlasciwie byla ciezko chora. gdyby nie cięzka praca rodziny i to naprawde
                        ciezka, ciagle wyjazdy, znoszenie trudow leczenia, rehabilitacji, znoszenie
                        ludzkiej glupoty i nienawisci na pewno nie bylby to teraz mlody, mądry czlowiek.
                        i byly chwile zwatpienia i góry kłód, które rzucali pod nogi ludzie, ktorzy
                        powinni pomagac...
                        i nie wyobrazam sobie mojego swiata bez tej osoby i tego, ze kiedys moglo
                        przyjsc komus do glowy zeby ją usunąć, bo beda problemy
                        dlatego zdanie mojego faceta mnie tak bardzo zdziwilo i dotknęło. nie
                        przyszloby mi do glowy, ze mozna tak myslec znajac wlasnie sytuacje od troche
                        innej strony. to boli i jest przykre, ale koniec smucenia.
                        • rosalba Re: i nie mówisz o sobie tylko o kimś? 15.05.06, 19:58
                          Może nie zastanowił się, co wygaduje. Trudno, faceci rozwijają się do 3 roku
                          zycia, potem tylko rosną smile
                    • rosalba Re: i nie mówisz o sobie tylko o kimś? 15.05.06, 19:57
                      Ufffffff, już sie przestraszyłam sad
                      Faceci rzeczywiście chyba inaczej to traktują, chore dziecko w ich
                      podświadomości jest dowodem na ich "złą męskość", w końcu mają płodzić zdrowe
                      dzieci. Inaczej chyba też traktuja własną odpowiedzialność za dzieci.

                      Nie wiem, też bym była zszokowana takim tekstem mego faceta sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka