alpepe
25.05.06, 11:57
Wczoraj na placu zabaw, gdzie byłam z moją 3,5 l córką, rozrabiał pewien, na
oko 6-7 latek. Nie odzywałam się, dopóki nie próbował zepchnąć mojego dziecka
na siłę ze zjeżdżalni. Moja córka by z niej zjechała i tak, tylko, że tamtego,
to aż ręka swędziała, by dokuczyć jej lub innemu dziecku.
Spytałam chłopczyka, czy ma jakiś problem, odpowiedział, że to nie moja sprawa.
Powiedziałam, że nie można się tak zachowywać, tzn. popychac innych, na co on,
że co mu mogę niby zrobić i dalej w tym tonie próbował pyskować. Rodziców lub
opiekunów ni widu ni słychu, a na dodatek ten mądrala do mnie: nie wiesz,
gdzie mieszkam, nie znasz moich rodziców. Cudzemu małemu dziecku nie wkropię,
a przecież moja córka musi wiedzieć, że takie gówniarze nie są panami sytuacji.
Wymyśliłam pewne rozwiązanie sytuacji i zatosowałam, ale chciałabym wznać rady
doświadczonych ojców i matek, tudzież pedagogów z powołania z tego forum. Jak
WY zareagowalibyście na gówniarza, który chce zbić, a przynajmniej dokuczyć
waszemu dziecku W WIEKU 3,5 roku.
Z góry dziękuję za odpowiedzi.