Młode wczoraj usnęło o 19 (całe szczęscie że wykąpałam go zaraz po
przedszkolu, zapiaszczony był jak świnka)
a mi sie udało posprzątać, do lodówki wsadziłam resztki martini, żeby sobie
zrobić drinka. Niestety zapomniałam go sobie zrobić bo na moment usiadłam nad
ksiażką...o ekspedycji na Antarktydę, zimno -60 stopni, tak mi się zimno
zrobiło od samego czytania, że dla rozgrzewki musiałam poprasować.
A o martini kurde zapomniałam

((( POWINNAM była wypić je w wannie...