dr.verte
02.08.06, 16:46
"...należy usunąć z użycia pojęcie "rodziny wielodzietnej", które stało się
synonimem czegoś pozanormalnego, czegoś osobliwego, co budzi uczucie
sensacji, jeśli nie litości lub przerażenia u pewnych ekspertów. Ze względu
na dzietność, która jest istotną cechą rodziny, wolno dla celów praktycznych
posługiwać się kategorią ilości, jednak przyjmując założenie, że rodzina
liczna jest normą, a nie ekscesem. Proponuję podział rodzin ze względu na
stopień dzietności: rodziny liczne (od 7 dzieci wzwyż), rodziny średnie (od 3
do 6 dzieci), rodziny szczątkowe (1-2 dzieci). Rodziny bez dzieci to
oczywiście rodziny patologiczne lub rodziny pozorne. Każda normalna rodzina
powinna być liczna.(...)
W obliczu rozwijających się wrogich rodzinie tendencji ideologicznych,
prawnych i politycznych należy jeszcze raz potwierdzić autentyczną
(antropologicznie) definicję rodziny jako chronioną przez państwo. W związku
z tym należy explicite wykluczyć możliwość jakiegokolwiek "zrównania" w
prawie rodziny z tworami rodzinopodobnymi lub wręcz karykaturującymi rodzinę.
Niebezpieczny precedens pojawił się u nas w związku ze spisem ludności, o
czym mówiono na ostatnim posiedzeniu senackiej Komisji Rodziny i Polityki
Społecznej (18 lipca). Chodzi o to, że w logicznej strukturze (nomenklaturze)
spisu pojęcie rodziny zostało wtopione w analogiczne i mgliste
pojęcie "gospodarstwa domowego", co może łatwo prowadzić do postawienia znaku
równości między rodziną a "gospodarstwem" prowadzonym przez "dwoje plus pies"
lub przez "dwie panie i dwa psy", lub przez "dwóch panów i wydrę".(...)
Powinno się dążyć do zlikwidowania żłobków, przedszkoli i domów dziecka, a
zadania te powierzyć rodzinie, wyznaczając jej należne wynagrodzenie na
prawach etatu.(...)
Rozumie się, że prawdziwe rodziny zasługują na wszelkie udogodnienia i ulgi
podatkowe, nie jako "przywilej" lub "łaska", lecz jako słuszny wyraz uznania
dla wartości ich zasług wobec państwa. Użyłem wyżej wyrażenia "prawdziwe
rodziny", ponieważ te słuszne prawa, o których mowa, nie mogą być przyznawane
ludziom, którzy tylko wskutek błędnej terminologii przyjętej w statystyce
zostali uznani za "rodzinę" wyłonioną z "gospodarstwa domowego". Takie
pseudorodziny, które nie rodzą i nie wychowują dzieci, powinny być obciążone
odpowiednio wysokimi podatkami, które się im należą, ponieważ nie uczestniczą
w trudzie budowania społeczeństwa, lecz - (jeśli nie usprawiedliwia ich
nieusuwalna niepłodność) - prowadzą pasożytniczy tryb życia. Tym bardziej nie
można nigdy przyznać praw rodziny związkom homoseksualnym. Jeżeli jednak
wchodzi w grę małżeństwo bez własnej winy niepłodne, powinno sobie stworzyć
rodzinę drogą adopcji.
(...)
Życie poczęte musi być ustawowo chronione w sposób absolutny i bez wyjątków.
Niedopuszczalne jest szerzenie ideologii usprawiedliwiającej rozwody,
antykoncepcję, sterylizację, prostytucję, pornografię, pedofilię czy różne
zboczenia seksualne. Bez ochrony tej duchowej i moralnej sfery kultury nie
obroni się rodziny i wszelkie hasła o popieraniu rodziny staną się żałosną
farsą, jak kiedyś hasło o "wyzwoleniu kobiety" lub o "świadomym
macierzyństwie". Dla ludzi, którzy propagują tego rodzaju antyrodzinne
ideologie, a zwłaszcza walczą o "prawo do aborcji", nie powinno być miejsca w
parlamencie; powinni oni być uznani za przestępców przeciw ludzkości."
- ks. dr hab. Jerzy Bajda w liście do marszałka sejmu RP ("Nasz Dziennik",
2.08.2006)