-pogoda do dupy
-pralka się zepsuła
-lodówka też już ledwo zipie
-teściowa już ponad 1,5 roku wisi nam 10 tyś i nie zamierza oddać (powiedziła
małżowi ,że to za jego wychowanie i że powinnien dać jej więcej ,a najlepiej
spłacić wszystkie długi -nawet nie wiemy ile to jest ,ale szacujemy na ok 40
tyś)
-trza będzie wziąć sprzęt na raty ,co wcale mi się nie uśmiecha
-małż zamiast konczyć remont w sypailni poszedł chlać z kumplem-dawno się nie
wdzieli-raptem tydzień temu wróciliśmy z dwutygodniowych wczasów spędzanych z
jego rodzinką
-nic mi się nie chce jeść,a powinnam ,żeby dzidziuś urusł
-boli mnie głowa
-i jeszcze wqrwia mnie jedna flądra ,co podrywa mojego małża ,a on jakoś nie
bardzo może sie jej oprzeć
-to chyba wszystko na razie