Odwalam sobie swoj kawal dobrej nikomu nie potrzebnej roboty, a tu mi do
poouju wlazi taka laska, nawet ladna.
Pod pacha ma papiorzyska, po okladce widze ze dotycza mojej dziedziny i pyta
sie czy jest kolega. Generalnie w pokoju siedze sam. Ale nie ona chce z
kolega.... tym wysokim przystojnym co przez telefon z nim rozmawiala. No to
jej wyjasniam ze to ze mna rozmawiala.
Co za rozczarowanie w jej oczetach. Normalnie szczekoscisk musialemzastosowac
aby w spazmach smiechu nie zwalic sie pod biurko.
A teraz wyjasniam. W pelni swiadom swojego wyrachowania, gdy mam zalatwiac
sprawy przez telefon a wiem ze po drogiej stronie bedzie niewiasta to z
premedytacja obnizam glos o oktawe. Zawsze dziala.
Konfrontacja z rzeczywistoscia moze byc bolesna