vandikia
01.03.07, 20:34
renifera w morde
czy konsultant, ktoremu poswiecilam ostatni kwadrans pisze moze na tym forum,
nie? szkoda.
jestem w erze ladnych pare lat.. 6 albo 8.. umowa skonczyla mi sie w grudniu
i nie raczyli mi jakkolwiek tego zasygnalizowac (ok moglam sprawdzic sama,
ale jak rachunku nie zaplace, to mam odrazu smsa przypominajke, a jak chodzi
o moje przywileje to maja w dupie).. ok, skonczyla sie jak wspomnialam.
jestem teraz na tzw umowie bezterminowej.. nic w sumie nie podpisalam na ten
okres wiec sie zastanawiam jakim prawem doją ze mnie kase, a nie np. nie
wylaczyli mi kom do momentu podpisania umowy - tak by bylo chyba uczciwiej?
musze poczytac umowy, wywleklam je dzis z szafy i nie moge sie dopatrzec co w
takiej sytuacji mi przysluguje , a co nie.
Wszystko byloby do przezycia, ale ERA bez mojej wiedzy zmienila mi warunki
umowy nie informujac mnie o tym, tzn wygasly jakies tam upusty (no bo sie
przeciez umowa skonczyla) i aktualnie place 1,8 zł za minute i 18zł
miesiecznie za naliczanie jednosekundowe (przepraszam, kto ich prosil, zeby
mi to zafundowali????)
no to sobie pogadalam z panem konsultantem.. poprosilam, zeby potwierdzil, ze
w kazdej chwili moge zrezygnowac z ich uslug, pan oczywiscie zareagowal
natychmiast stwierdzeniem: popelnia pani duzy blad.. powiedzialam, ze nie
sadze, bo konkurencja moze mi na starcie zapewnic duzo lepsze warunki niz
takie jak mam u nich, a jestem ich stalym kilentem od tylu lat.
pan mi zaczal mowic, ze to ile lat jestem nie ma znaczenia.. tu sie nie
zgodze, bo kazda szanujaca sie firma dba o stalych klientow, nawet jesli sa
ich miliony, w przeciwnym razie moze sie okazac, ze firma zacznie tracic
zaufanie i upadnie.. na pewno nie jeden gigant kapitalistyczny upadl z powodu
swojego zadufania..
ok.. powiedzialam, ze tu sie pan myli i pan wszedl na mine.. tzn sam pograzyl
swojego pracodawce mowiac mi, ze tak na marginesie to taryfa, ktora mialam i
tak byla dobra pare lat temu, a nie w dzisiejszych czasach.. wiec mu mowie,
dlaczego w takim razie pana koledzy/kolezanki z salonu ery nie zaproponowali
mi lepszej taryfy, skoro ta byla dobra pare lat temu (podkreslil to ze 3
razy).. on na to, ze pewnie nie mialam kontaktu z era, to go wysmialam, ze
jak moglam nie miec, jak chociazby trzeba co te 2 lata ruszyc tylek do nich,
zeby ta umowe podpisac.. bylam kilka razy i nigdy nikt mi nie wspomnial o
jakiejs super ofercie, mimo ze pytalam.
no nic.. pan sie wycofal szybko z tego co powiedzial i zaczal mnie namawiac,
zebym telefonicznie przedluzyla sobie umowe na kolejne 2 lata u niego,
powiedzialam, ze raczy sobie chyba zartowac.
no i tak sie skonczyla nasza pogawedka, byla uprzejma, na poziomie z mnostwem
zlosliwosci z obu stron
tak wiec jesli drogi konsultancie kiedykolwiek trafisz na ten post, to wiedz,
ze kij Ci w oko za to co nawygadywales, bo chyba regulamin pracownika ERY nie
zawiera calego tego steku bzdur. w ten sposob mozesz sobie mamić tlenione
blondyny. nienawidze jak ktos mi wciska kit prosto w oczy..
zalamalam sie normalnie.. nie zaplace tych 2 ostatnich rachunkow i zażądam
rekompensaty za poniesioną krzywdę moralną.. chyba ze sie dopatrze w ktoryms
aneksie jakiegos zapisu, ale przejrzalam wsio pod lupa i po prostu NIE MA NIC
na ten temat