Kto zna się na prawach fizyki, najpewniej banalnych, ale ja zawsze kiepska ze
scislych bylam i pomoze mi wyjasnic rzecz pewna i do tego istotna dla mnie.
A mianowicie: Oddajecie do magazynu lodowkozamrazarke i pralke, po uprzednim
odmrozeniu lodowki, wyczyszczeniu i zdezynfekowaniu obu tych przedmiotow. Duzi
panowie pakuja to w jakas folie i wyjezdzaja.
Nie widzicie przedmiotow rok i po tym czasie otrzymujecie z magazynu
lodowkozamrazarke, gdzie w zamrazarce po otwarciu sa slady wody i plesn z
grzybnia na drzwiach. Pralka ma caly kolnierz zaplesnialy i zagrzybiony.
Logiczne jest dla mnie, ze sposob przechowywania rzeczy byl niewlasciwy, bo
ciucmoki powinni byli nie zamykac drzwi od rzeczonych przedmiotow na amen,
tylko pozostawic je uchylone. Ale oswieccie mnie w jednym. Skad woda w
zamrazarce? Czy nawet jesli, zebrala sie ona juz po osuszeniu
lodowkozamrazarki przeze mnie, to czy jest mozliwe, zeby tak sobie przez rok
nie odparowala?? Sprzet nie byl podlaczany, otwierany. No normalnie stal przez
rok z woda w srodku w suchym, ogrzewanym magazynie. No wiec prosze jasno i
klarownie wyjasnic to zjawisko blondynce, bo wyzywaja mnie gnojki od
wyludzaczy, bo czepiam sie, ze mi sprzet z lekka sfatygowali i domagam sie
wymiany kolnierza od pralki i uszczelki drzwiowej od zamrazarki. Dupa jestem a
nie wyludzacz w takim razie

Za pomoc z gory dziekuje.
Co u Was?