Gość: Han Solo
IP: 80.48.150.*
15.07.04, 23:38
Czesc ,opowiem wam moja historie. Jakies 8 lat temu (mialem wtedy 20 lat)
postanowilem przejsc na wegetarianizm. sklonilo mnie do tego ni mniej ni
wiecej ale... powstanie pierwszych zmarszczek mimicznych. pomyslalem wtedy
kurcze przeciez ja mam dopiero 20 lat a juz sie starzeje??? no wiec
postanowilem wlasciwie tak z dnia na dzien ( aha jeszcze wpadla mi w rece
ksiązka " mleko cichy zabojca"}lepiej sie odzywiac ,odstawlilem nabial od
razu ,zaczalem jesc wiecej owocow (glownie byly to jablka, koledzy w szkole
policealnej smiali ze mnie i mowili na mnie czlowiek jablko ,bo normalnie
polykalem jablka na kilogramy).wlasciwie od razu odstawilem tez mieso i
wlasciwie wszystko co sztuczne bialy chleb makaron itp. po jakims czasie
wpadla mi w rece ksiazka G.P Malachowa "Oczyszczanie organizmu" i wtedy to
juz zupelnie mi "odbilo" zaczalem jesc tylko surowe rzeczy owoce ,warzywa,
migdaly moczone ,orzechy a pozniej takze kielki zbóż - no i zaczelo sie,
zaczely mi wypadac wlosy , chudlem w oczach , co do stanu psychicznego to
powiem tak : kiedy bylem na diecie miesnej bylem bardzo niesmialy, po
wprowadzeniu tej diety zauwazylem ze sie "otwieram" jestem bardziej radosny
mam wiecej pomyslow i wogole czesciej sie smieje ,ale do czasu , po jakichs 7
miesiacach tej diety zaczalem byc coraz bardziej ponury nawet kolezanki z
klasy mowily mi ze zrobilem sie jakis dziwny. Ale ja wmawialem sobie ze
wszystko jest ok a ten mizerny wyglad w lustrze (coraz gorszy z kazdym dniem)
to minie ,to jest tylko taka reakcja organizmu ,organizm musi sie odtruc i
takie tam( dodam tylko i sory ze tu bede sobie slodzil ,ale pisze jak
bylo,przed zastosowaniem tej diety wygladalem tak ze nie bylo laski ktora by
sie za mna nie ogladnela na ulicy , fakt bylem szczuply (62 kg 180 wzrostu)
ale mialem geste czarne krecone wlosy, z wygladu przypominalem mlodego J.C
Van-Damma (oczywiscie tylko z twarzy hehe).Przez jakies 2 lata nie docieralo
do mnie ze jest coraz gorzej ,ze skore mam wysuszona ,ze porobily mi sie
zakola na czole ,ze jestem jakims ponurym wrakiem ,pamietam sylwester 1998/99
przesiadzielem go sam przed telewizorem wogole nie mialem zadnej radosci nic
z zycia podczas gdy inni sie bawili ,a mi sie tak zachcialo zdrowia. W 2001
roku na jesieni wpadla mi w rece ksiazka o makrobiotyce , przeczytalem tam
artykul na temat wypadania wlosow, no i poszla ksiazka w ruch, zaczalem
stosowac makrobiotyke chociaz do tej pory do ust nie chcialem wziasc nic
gotowanego a makrobiotyka to normalnie tylko (prawie) zboża zboża i jeszcze
raz zboża ,no ale coz trzbea sprobowac tym bardziej ze chcialem powrocic do
stanu wyjsciowego. na poczatku poczulem poprawe ,nabralem kolorow ,troche
radosci ale to jeszcze nie bylo to (brakowalo mi odwagi, wogole takiej
radosci zycia aha powiem jeszcze tylko tyle ze przez ten okres moja psychika
stala sie taka jakby dziecinna ,nie zwracalem uwagi na dziewczyny , wogole
mialem jakies takie zachowania dzieciece tak jakby czas sie cofal zamiast isc
do przodu). Ale i stosowanie makrobiotyki nie okazalo sie dobrym panaceum na
moje dolegliwosci . w dalszym ciagu nie mialem tej radosci ,to bylo po prostu
takie zycie aby zyc jest bo jest ,zero pomyslu ,zero zabawy, zero zycia takie
tam jedzenie kaszki, marcheweczek i tak wkolko bo tak zdrowo i bede zyl
pewnie ze 130 lat. ale do kitu z takim zyciem naprawde teraz mowie ze lepiej
jest zyc ciekawie chociaz niekoniecznie zdrowo ale to juz lepiej niz
wmawianie sobie ze truskaweczki i kaszka jaglana dadza pełnie
szczescia,chociaz faktem jest ze jedzenie miesa nadal uwazam za cos dziwnego
i niezgodnego z czlowiekiem (chociaz mieso zaczalem jesc ale o tym pozniej )
ale do tej pory nie moge rozwiklac tej zagadki dlaczego czlowiek je mieso i
niektorzy dobrze sie po nim czuja (np tak jak ja)No wiec doszlismy do tego ze
zaczalem jesc to czego przez te kilka lat sie zazegnalem ze napewno tego nie
rusze . ale pomyslalem tak: nie jedzac miesa nie przyczyniam sie do ich
zabijania ale nie jedzac go sam jestem wrakiem czlowieka , wybralem wiec
siebie .Zaczalem od ryb ,zjadlem wedzona makrele i nie uwierzycie jak sie
poczulem ,normalnie frunalem po miescie ,dostalem humoru i wogole mialem
takie samopoczucie jakiego dawno nie mialem (wiem ze sie oburzycie ale ja tak
mialem ,uwierzcie mi sam sobie wmawialem ze nigdy nie tkne
zwierzecia).zaczalem jesc ryby jakies 3 razy w tygodniu ale w dalszym ciagu
wypadaly mi wlosy .pewnego dnia wrocilem z zajec i na stole lezaly
schabowe .nie chce tu ukazywac wyzszosci miesa nad jedzeniem roslin ale po
tym jak zjadlem te schabowe to od razu poczulem sie tak jak kiedys. mialem
taki sam humor jak kiedys ,nabralem tak zywych kolorow jak nigdy przez te
kilka lat. Czego chce tym dowiesc?? no wlasnie nie wiem bo dziwne jest dla
mnie pochwalanie jedzenia miesa ale jezeli ktos ma sie katowac "zdrowym
jedzeniem" i wmawiac sobie ze jest ok a tymczasem jest inaczej to lepiej zeby
zaczal jesc mieso, przeczytalem wiele ksiazek nawet w ksiazce G.P malachowa o
dlugowiecznych mieszkancach byla wzmianka o spoleczenstwie ktore odzywialo
sie baraniną ,owocami itd i dozywali sedziwego wieku (mieszkancy Abchazji
bodajze)ponadto wpadla mi w rece ksiazka " odzywianie a grupa krwi" ja mam
grupe krwi B w\g tej ksiazki powienienem jesc mieso ,mleko ,warzywa ,owoce, i
tak sie mniej wiecej teraz odzywiam, mieso jem 3 razy w tygodniu a poza tym
to co zdrowe duzo waerzyw ,owoce musza byc codziennie , no i te nieszczesne
kasze ,nieszczesne dla mnie i tu mam pytanie do Was jezeli ktos stosuje ta
diete wedlug grup krwi to niech napiszze jak sie czuje na tej diecie, ja
musze tylko dodac i wiem ze to zabrzmi dla wgetarian conajmniej dziwnie ale
ja sie lepiej czuje na diecie miesnej niz zbożowo pelnomącznej. po kaszy
pelnej mące czuje sie spiety nie mam humoru po prostu nie tak jak trzeba
chociaz wszystkie ksiazki i ostatnio nawet gazety podaja ze jest to
nazdrowszy pokarm i powinien byc podstawa piramidy pokarmowej. nie wiem o co
chodzi bo wolalbym jesc czesciej zboza chociaz i tak jem prawie codziennie.
ale tlumacze to tak: w\g makrobiotyki kiedy bylem tylko na suroowych
pokarmach nabralem cech Yin i dlatego zeby dojsc do rownowagi w organizmie
musze spozywac pokarmy jak najbardziej Jang (czyli mieso) niektorzy wiedza o
co chodzi [makrobiotyka(YIN\Yang)].na koniec dodam tylko ze nie jestem
jeszxcze w takiej formie jakiej bylem przedtem ,minelo 8 lat ale ja powoli
nabieram masy ,ponadto caly czas nie mam ustabilizowanego charakteru, mam 28
lat a zachowuje sie i wygladam jakbym mial z 20 lat. ciezko mi znalezc
prace , no i wogole musze po prostu czekac do punktu wyjscia czyli tego od
ktorego zaczalem .Czemu mial sluzyc ten post? Ano temu aby przestrzec tych
ktorzy chca przejsc na wegetarianizm zeby najpierw poczytali kilka
ksiazek ,bo byc moze wegetarianizm jest dla ciebie stworzony i bedziesz sie
extra czuc na diecie roslinnej ale sa niestety tacy ludzie m.in jak ja ktorzy
bez miesa obejsc sie nie moga( moze to spadek po przodkach albo sam juz nie
wiem co , sam chcialbym jesc tylko rosliny ale uwierzcie mi takie zycie jest
dla mnie wegetacja byloby tylko podtrzymawaniem mnie abym byl ale niemialbym
pomyslow na zycie ,humoru tej energi zyciowej ,smutne ale prawdziwe. pozdro
dla wszystkich wege