Historia byłego wegetarianina

IP: 80.48.150.* 15.07.04, 23:38
Czesc ,opowiem wam moja historie. Jakies 8 lat temu (mialem wtedy 20 lat)
postanowilem przejsc na wegetarianizm. sklonilo mnie do tego ni mniej ni
wiecej ale... powstanie pierwszych zmarszczek mimicznych. pomyslalem wtedy
kurcze przeciez ja mam dopiero 20 lat a juz sie starzeje??? no wiec
postanowilem wlasciwie tak z dnia na dzien ( aha jeszcze wpadla mi w rece
ksiązka " mleko cichy zabojca"}lepiej sie odzywiac ,odstawlilem nabial od
razu ,zaczalem jesc wiecej owocow (glownie byly to jablka, koledzy w szkole
policealnej smiali ze mnie i mowili na mnie czlowiek jablko ,bo normalnie
polykalem jablka na kilogramy).wlasciwie od razu odstawilem tez mieso i
wlasciwie wszystko co sztuczne bialy chleb makaron itp. po jakims czasie
wpadla mi w rece ksiazka G.P Malachowa "Oczyszczanie organizmu" i wtedy to
juz zupelnie mi "odbilo" zaczalem jesc tylko surowe rzeczy owoce ,warzywa,
migdaly moczone ,orzechy a pozniej takze kielki zbóż - no i zaczelo sie,
zaczely mi wypadac wlosy , chudlem w oczach , co do stanu psychicznego to
powiem tak : kiedy bylem na diecie miesnej bylem bardzo niesmialy, po
wprowadzeniu tej diety zauwazylem ze sie "otwieram" jestem bardziej radosny
mam wiecej pomyslow i wogole czesciej sie smieje ,ale do czasu , po jakichs 7
miesiacach tej diety zaczalem byc coraz bardziej ponury nawet kolezanki z
klasy mowily mi ze zrobilem sie jakis dziwny. Ale ja wmawialem sobie ze
wszystko jest ok a ten mizerny wyglad w lustrze (coraz gorszy z kazdym dniem)
to minie ,to jest tylko taka reakcja organizmu ,organizm musi sie odtruc i
takie tam( dodam tylko i sory ze tu bede sobie slodzil ,ale pisze jak
bylo,przed zastosowaniem tej diety wygladalem tak ze nie bylo laski ktora by
sie za mna nie ogladnela na ulicy , fakt bylem szczuply (62 kg 180 wzrostu)
ale mialem geste czarne krecone wlosy, z wygladu przypominalem mlodego J.C
Van-Damma (oczywiscie tylko z twarzy hehe).Przez jakies 2 lata nie docieralo
do mnie ze jest coraz gorzej ,ze skore mam wysuszona ,ze porobily mi sie
zakola na czole ,ze jestem jakims ponurym wrakiem ,pamietam sylwester 1998/99
przesiadzielem go sam przed telewizorem wogole nie mialem zadnej radosci nic
z zycia podczas gdy inni sie bawili ,a mi sie tak zachcialo zdrowia. W 2001
roku na jesieni wpadla mi w rece ksiazka o makrobiotyce , przeczytalem tam
artykul na temat wypadania wlosow, no i poszla ksiazka w ruch, zaczalem
stosowac makrobiotyke chociaz do tej pory do ust nie chcialem wziasc nic
gotowanego a makrobiotyka to normalnie tylko (prawie) zboża zboża i jeszcze
raz zboża ,no ale coz trzbea sprobowac tym bardziej ze chcialem powrocic do
stanu wyjsciowego. na poczatku poczulem poprawe ,nabralem kolorow ,troche
radosci ale to jeszcze nie bylo to (brakowalo mi odwagi, wogole takiej
radosci zycia aha powiem jeszcze tylko tyle ze przez ten okres moja psychika
stala sie taka jakby dziecinna ,nie zwracalem uwagi na dziewczyny , wogole
mialem jakies takie zachowania dzieciece tak jakby czas sie cofal zamiast isc
do przodu). Ale i stosowanie makrobiotyki nie okazalo sie dobrym panaceum na
moje dolegliwosci . w dalszym ciagu nie mialem tej radosci ,to bylo po prostu
takie zycie aby zyc jest bo jest ,zero pomyslu ,zero zabawy, zero zycia takie
tam jedzenie kaszki, marcheweczek i tak wkolko bo tak zdrowo i bede zyl
pewnie ze 130 lat. ale do kitu z takim zyciem naprawde teraz mowie ze lepiej
jest zyc ciekawie chociaz niekoniecznie zdrowo ale to juz lepiej niz
wmawianie sobie ze truskaweczki i kaszka jaglana dadza pełnie
szczescia,chociaz faktem jest ze jedzenie miesa nadal uwazam za cos dziwnego
i niezgodnego z czlowiekiem (chociaz mieso zaczalem jesc ale o tym pozniej )
ale do tej pory nie moge rozwiklac tej zagadki dlaczego czlowiek je mieso i
niektorzy dobrze sie po nim czuja (np tak jak ja)No wiec doszlismy do tego ze
zaczalem jesc to czego przez te kilka lat sie zazegnalem ze napewno tego nie
rusze . ale pomyslalem tak: nie jedzac miesa nie przyczyniam sie do ich
zabijania ale nie jedzac go sam jestem wrakiem czlowieka , wybralem wiec
siebie .Zaczalem od ryb ,zjadlem wedzona makrele i nie uwierzycie jak sie
poczulem ,normalnie frunalem po miescie ,dostalem humoru i wogole mialem
takie samopoczucie jakiego dawno nie mialem (wiem ze sie oburzycie ale ja tak
mialem ,uwierzcie mi sam sobie wmawialem ze nigdy nie tkne
zwierzecia).zaczalem jesc ryby jakies 3 razy w tygodniu ale w dalszym ciagu
wypadaly mi wlosy .pewnego dnia wrocilem z zajec i na stole lezaly
schabowe .nie chce tu ukazywac wyzszosci miesa nad jedzeniem roslin ale po
tym jak zjadlem te schabowe to od razu poczulem sie tak jak kiedys. mialem
taki sam humor jak kiedys ,nabralem tak zywych kolorow jak nigdy przez te
kilka lat. Czego chce tym dowiesc?? no wlasnie nie wiem bo dziwne jest dla
mnie pochwalanie jedzenia miesa ale jezeli ktos ma sie katowac "zdrowym
jedzeniem" i wmawiac sobie ze jest ok a tymczasem jest inaczej to lepiej zeby
zaczal jesc mieso, przeczytalem wiele ksiazek nawet w ksiazce G.P malachowa o
dlugowiecznych mieszkancach byla wzmianka o spoleczenstwie ktore odzywialo
sie baraniną ,owocami itd i dozywali sedziwego wieku (mieszkancy Abchazji
bodajze)ponadto wpadla mi w rece ksiazka " odzywianie a grupa krwi" ja mam
grupe krwi B w\g tej ksiazki powienienem jesc mieso ,mleko ,warzywa ,owoce, i
tak sie mniej wiecej teraz odzywiam, mieso jem 3 razy w tygodniu a poza tym
to co zdrowe duzo waerzyw ,owoce musza byc codziennie , no i te nieszczesne
kasze ,nieszczesne dla mnie i tu mam pytanie do Was jezeli ktos stosuje ta
diete wedlug grup krwi to niech napiszze jak sie czuje na tej diecie, ja
musze tylko dodac i wiem ze to zabrzmi dla wgetarian conajmniej dziwnie ale
ja sie lepiej czuje na diecie miesnej niz zbożowo pelnomącznej. po kaszy
pelnej mące czuje sie spiety nie mam humoru po prostu nie tak jak trzeba
chociaz wszystkie ksiazki i ostatnio nawet gazety podaja ze jest to
nazdrowszy pokarm i powinien byc podstawa piramidy pokarmowej. nie wiem o co
chodzi bo wolalbym jesc czesciej zboza chociaz i tak jem prawie codziennie.
ale tlumacze to tak: w\g makrobiotyki kiedy bylem tylko na suroowych
pokarmach nabralem cech Yin i dlatego zeby dojsc do rownowagi w organizmie
musze spozywac pokarmy jak najbardziej Jang (czyli mieso) niektorzy wiedza o
co chodzi [makrobiotyka(YIN\Yang)].na koniec dodam tylko ze nie jestem
jeszxcze w takiej formie jakiej bylem przedtem ,minelo 8 lat ale ja powoli
nabieram masy ,ponadto caly czas nie mam ustabilizowanego charakteru, mam 28
lat a zachowuje sie i wygladam jakbym mial z 20 lat. ciezko mi znalezc
prace , no i wogole musze po prostu czekac do punktu wyjscia czyli tego od
ktorego zaczalem .Czemu mial sluzyc ten post? Ano temu aby przestrzec tych
ktorzy chca przejsc na wegetarianizm zeby najpierw poczytali kilka
ksiazek ,bo byc moze wegetarianizm jest dla ciebie stworzony i bedziesz sie
extra czuc na diecie roslinnej ale sa niestety tacy ludzie m.in jak ja ktorzy
bez miesa obejsc sie nie moga( moze to spadek po przodkach albo sam juz nie
wiem co , sam chcialbym jesc tylko rosliny ale uwierzcie mi takie zycie jest
dla mnie wegetacja byloby tylko podtrzymawaniem mnie abym byl ale niemialbym
pomyslow na zycie ,humoru tej energi zyciowej ,smutne ale prawdziwe. pozdro
dla wszystkich wege
    • Gość: telemasca Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 19:59
      Nawet mi sie tego czytac nie chcialo. Ale kto inteligentny mogl napisac taki
      post skoro dobiera sobie nick z Gwiezdnych Wojen.
      • krzysiekkrzysiek Re: Historia byłego wegetarianina 17.07.04, 04:50
        telemasca> Nawet mi sie tego czytac nie chcialo. Ale...

        Nawet mi sie tego nie chce komentować.
    • Gość: Książe z bajki Re: Historia byłego wegetarianina IP: 80.48.150.* 16.07.04, 21:29
      No tak oczywiscie moj nick przyslonil cala tresc tego postu ,przeciez zajmuje
      prawie 90% jego powierzchni ,sory nastepnym razem zrobie troche mniejszy albo
      wogole zmienie, napisz jaki ci sie podoba , przeciez kobieto ( mężczyzno??)
      chcialem tylko naswietlic pewna sprawe tak aby ten kto dopiero zamierza przejsc
      na wegetarianizm poczytal pare opinii osob ktore juz mialy z tym doczynienia, a
      jezeli moj nick przyslonil cala sprawe to sory od teraz bede sie podpisywal
      Książe z bajki , może być ?? zreszta podaj jaki ci sie podoba a tak wogole czy
      czy to takie wazne? rownie dobrze moglem sie podpisac Terminator czy nie wiem
      reksio ,tylko co to zmieni. A tak poza tym dzielisz ludzi tylko na
      inteligentnych i tych mniej???? przeciez ludzie sa rózni ,nie kazdy ma piątki w
      szkole i nie kazdy czyta encyklopedie itd zreszta nie musi ,moze sie wykazac w
      innych dziedzinach np sporcie ,pracy fizycznej itd zreszta co ci bede opowiadal
      i tak ci sie nie chce czytac ,to nara ps. co ma inteligencja do "Gwiezdnych
      wojen"?
    • Gość: syn Einsteina Re: Historia byłego wegetarianina IP: 80.51.242.* 16.07.04, 21:35
      sory to znowu ja , znowu chyba zachowalem sie malo inteligentnie i podpisalem
      sie 'książe z bajki' ,sory juz zmieniam od teraz bede mial nick syn Einsteina.
      teraz juz powinno byc dobrze
      • Gość: telemasca Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 02:23
        podpisz sie: "skonczony duren" mysle ze wszystkich przekonasz, slowo
        • Gość: elmo Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 22:21
          ty sie podpisz "ignorant" :)))
          HA HA HA
    • krzysiekkrzysiek Re: Historia byłego wegetarianina 17.07.04, 05:14
      Przyznam, że masz specyficzna historie... Widze też, ze dużo czytałeś na temat
      wege, to chyba Twoje problemy ze zdrowiem nie wynikały z _braku wiedzy_ o
      takiej diecie. Jeżeli to nie była jakaś maksymalnie wykręcona wersja wege :-P


      > brakowalo mi odwagi, wogole takiej radosci zycia

      > wmawianie sobie ze truskaweczki i kaszka jaglana dadza pełnie szczescia

      A moze ta dieta zbiegła się w czasie z jakims specyficznym okresem w Twoim
      zyciu? Moze brak poczucia szczesliwosci mial jakies inne zrodlo? Moze cos z
      beczki psychosomatycznej? Tak tylko strzelam roznymi wersjami...

      > minelo 8 lat ale ja powoli nabieram masy

      Ja przez ostanie pol roku zabralem sie za "body building". Przez pol roku na
      diecie wege-wega udalo mi sie przyładowac 7kg (i rosnie :-P).

      • tripper Re: Historia byłego wegetarianina 20.07.04, 12:05
        > Ja przez ostanie pol roku zabralem sie za "body building". Przez pol roku na
        > diecie wege-wega udalo mi sie przyładowac 7kg (i rosnie :-P).

        to jest w ogole mozliwe?????? jak??? opowiadaj!!!

        mi trenerzy na wszelkich silowniach mowia, ze trzeba wpieprzac piersi z
        kurczakow i takie tam inne non stop... skad bierzesz odpowiednie ilosci bialka?
    • Gość: syn Einsteina Re: Historia byłego wegetarianina IP: 80.51.242.* 17.07.04, 18:52
      Krzysiekkrzysiek dzięki stary że chociaz jedna osoba stara sie mnie
      zrozumieć.Maksymalnie wykręcona wersja wege mowisz, no wlasnie to byla na
      początku taka max wege dieta nazywana witarianizm (czyli wszystko surowe),a tak
      zachwalana przez niektorych taka ach i och ,a niestety wpędzajaca w kłopoty.
      Zreszta nie jestem odosbnionym przypadkiem. Polecam ksiązkę AnneMarie
      Colbin "Odżywianie a zdrowie". Miala ona męża ktory mial identyczny przypadek
      jak ja. Najpierw przestawil sie na owoce ,warzywa ,moczone migdaly ,sezam
      wszystko surowe ,ale po jakims czasie zchudl ,zaczela go zżerac depresja wogole
      byl nie do życia. Przestawil sie wiec na wiecej gotowanych potraw ale i to nie
      dawalo efektu chociaz bylo lepiej .Dopiero wprowadzenie do diety mięsa wplynelo
      pozytywnie na jego organizm. Autorka sama pisze w ksiazce ze polecanie komus
      miesa brzmi jak herezja ale sa ludzie ktorzy potrzebuja miesa w niewielkich
      ilosciach. Oczywiscie mięso ma byc dodatkiem do potraw a nie glownym
      skladnikiem i wystarczy 3 razy w tygodniu po jakies 100 gram, a nie tak jak
      wiekszosc ludzi teraz jada mieso na obiad ,mieso w kanapkach ,kielbasa w
      jajecznicy itd.Wracajac do witarianizmu to naprawde nikomu nie polecam jest to
      dieta wyjatkowo wyniszczajaca ( zreszta wiadomo ze owoce i warzywa surowe
      wzmagaja tylko procesy katabolizmu czyli rozkladu a wiec go (organizmu) nie
      budują tym samym i czlowiek chudnie.Czlowiekowi potrzebne jest niestety takze
      bialko tluszcze i weglowodany. Wiadomo ze podstawa diety to przetwory zbozowe ,
      do tego warzywa ,owoce ziarna. Na dzien dzisiejszy stosuje sie do zasad
      Ayurwedy ,makrobiotyki, a takze zaleznoscia pomiedzy jedzeniem a grupa
      krwi.Polecam ksiazke Marcia Zimmerman "Jedz wedlug kolorow" ,wiem ze brzmi
      smiesznie ale oparta jest na zasadach Ayurwedy i podziale czlowieka na trzy
      typy Vata ,Pitta i Kapha. Opisane tam jest wszystko w sposob prosty i polecam
      początkujacym wegetarianom, takze "Makrobiotyka zen-Sztuka odmładzania i
      dlugowiecznosci" Georga Oshawy (chociaz mysle ze typ troche przegina). No a co
      do grup krwi to wszystko sie zgadza mam grupe krwi B i dieta ktora tam sie
      poleca doskonale mi odpowiada a sklada sie z mleka (tylko grupa B dobrze trawi
      mleko),umiarkowane ilosci miesa (3 razy/tydzien)przetwory
      zbozowe ,warzywa ,owoce natomiast zarowno ta dieta jak i ayurweda nie poleca mi
      nasion straczkowych co rzeczywiscie sie okazalo w praktyce, tak wiec aby
      zapewnic wlasciwie proporcje aminokwasow musze uzupelniac zboza produktami
      mlecznymi (kefir,jogurt).Co do tego krzysiekkrzysiek mowisz ze przypakowales na
      diecie wege no i spoko przeciez to jest mozliwe ,wszystko zalezy od konstytucji
      czlowieka (Vata-chudy,dlugi[czyli ja]-musi jesc pokarmy ktore nadmiernie nie
      wysuszaja organizmu czyli miekkie cieple oleiste odzywcze, jakby jadl duzo
      surowek ,owocow szybko by schudl jeszcze bardziej;Kapha- tendencja do
      zatrzymywania plynow czyli cokolwiek by zjadl zawsze bedzie dobrze
      zbudowany ,Pitta maja silny metabolizm,latwo zyskuja na wadze .tak wiec widzisz
      vata ma najgorzej i musi sie naprawde napracowac zeby cokolwiek dgrnelo na
      wadze.A powiedz mi krzysiekkrzysiek jeszcze jaka masz grupe krwi bo byc moze
      stworzona do wegetarianizmu czyli A. Ok to tyle nara.
      • Gość: krish Re: Historia byłego wegetarianina IP: 62.233.233.* 17.07.04, 20:25
        kiedyś napisałem coś na ten temat
        i telemasca odsadziła mnie od czci i wiary
        razem ze mna kobietę, która wiedza bije ja na głowe
        choć o tym nie krzyczy

        niestety, ok. połowy wege predzej Cie nożem pchnie
        niż przyzna Ci, że Twoja historia jest możliwa
        będą Ci wytykać wszystko, włącznie z kreconymi włosami jako potencjalną
        przyczyną... nigdy nie zaakceptują
        ŻE LUDZI NIE ROBI SIE W FABRYCE
        I SĄ RÓŻNORODNI

        poczytaj

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=14038358&v=2&s=0
      • krzysiekkrzysiek Re: Historia byłego wegetarianina 18.07.04, 04:27
        No tak, staram sie zrozumieć. Dla mnie samego wege też jest ekperymentem. Tym
        bardziej, że na sobie. :)
        Cały czas jestem l-o-wege, ale jak mam wybór to wybieram wega. Mam wątpliwości
        odnośnie czystego wega (na przykład w jaki sposób zaopatrywałbym się w
        cholesterol?). Dlatego tym dalej mi do witarianizmu...

        Nie pamiętam jaką mam grupę krwi, chyba B, (mało tego, nie wiedziałem nawet, że
        są jakieś przepisy dietetyczne, którą ją biorą pod uwagę :--o) ale czuję się
        zupełnie dobrze z taką dietą. A próbowałeś l-o-wege?
      • Gość: elmo Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 22:28
        Mozliwe ze sily zyciowe nie sa zawarte tylko w pokarmie (ja przynajmniej w to
        wierze), dlatego mozliwe ze trzeba radosc zycia czerpac ze slonca, wody i
        milosci, etc., mi to wystarcza, czuje sie przewaznie dobrze, pracuje 10h
        dziennie (wiem, wiem zbyt duzo, wystarczyly by 4),czasem dostarczam do
        organizmu troche dodatkow np. THC, LSD, GHB i podobrze rzeczy i teoretycznie
        powinno mnie to marnic, ale jest ok :)
        Slonca, milosci i radosci.
      • Gość: Bagna Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 28.07.04, 00:31
        Hej, ja myslę, że dieta witariańska jest dobra na krótki czas, żeby oczyścić
        organizm, lub podczas upałów, bo na ogół surowe produkty wychładzają organizm.
        A poza tym...polecam biblię polskich wegetarian Marii
        Grodeckiej "Wegetarianizm". Ja Przeczytałam 19 lat temu, od tej pory mięsa w
        ustach nie miałam, moje dzieci też nie, rosną zdrowo, lekarzy nie odwiedzamy i
        mamy mnóstwo energii. I wcale nie przywiązuję jakiejś szczególnej wagi do
        gotowania, bo tego nie lubię. Nabiał jemy, chociaż mieliśmy rok przerwy i wtedy
        nawet katary nas nie łapały. Ale wróciliśmy z lenistwa. Ja doskonale wiem, że
        nabiał mi nie służy ... a mam grupę krwi B. Pozdrawiam i życzę znalezienie
        optymalnej, bezmięsnej diety.
    • headline Re: Historia byłego wegetarianina 17.07.04, 20:14
      Gość portalu: Han Solo napisał(a):
      >fakt bylem szczuply (62 kg 180 wzrostu)
      Byles WYCHUDZONY (conajmniej 15 kg niedowagi) oraz prawdopodobnie niedozywiony
      i tyle.
      Niemniej Twoja historyjka to rzeczywiscie bomba argumentacyjna dla wrogow
      wegetarianizmu.
      • Gość: BMI Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 21:03
        Gość portalu: Han Solo napisał(a):
        > > fakt bylem szczuply (62 kg 180 wzrostu)
        > Byles WYCHUDZONY (conajmniej 15 kg niedowagi) oraz prawdopodobnie
        > niedozywiony i tyle.

        Nie mieszaj chłopakowi w głowie. BMI=19,14, czyli w granicach normy. Jeśli ma
        drobną budowę ciała, to wszystko było OK.
        • narysuj.mi.baranka Re: Historia byłego wegetarianina 17.07.04, 21:31
          A jesli nie ma drobnej? Wskaznik chlopaka wynosil 19.1 a od 18,5 zaczyna sie
          niedowaga.
          • Gość: elmo Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 22:32
            czyli generalnie ok, choc faktycznie moglby byc troszke grubszy, ale dobra
            dobra, moze mial malo tluszczu a duzo miesni, co to za waga jak ktos mialby sam
            tluszcz ?
            zreszta to dziwny przypadek, byc moze jest w tym jakis haczyk, cos ulotnego,
            subtelnego, nienaukowego a jednak.
    • headline Re: Historia byłego wegetarianina 17.07.04, 20:17
      I jeszcze taka uwaga: Twoj wegetarianizm byl natury dietetycznej a nie
      etycznej. Wegetarianie etyczni na wiekszym luzie podchodza do kwesti plusow lub
      minusow zdrowotnych swego odzywiania. Tak mi sie wydaje.
      • Gość: Tramp Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.p-s-inter.net 17.07.04, 21:53
        >Wegetarianie etyczni na wiekszym luzie podchodza do kwesti plusow lub
        >minusow zdrowotnych swego odzywiania.

        A skutki są potem takie, jak opisane tu:
        sec25.webpark.pl/relacje.htm
        sec25.webpark.pl/farma.htm
        sec25.webpark.pl/pranie.htm

        • Gość: elmo Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 22:38
          :)
          to wszystko przyklady krotkowzrocznosci i debilizmu, zakutego horyzontu w
          pancernej beczce.
          Mieszasz wolna filozowfie z dzialanoscia manipulacyjna, skrot myslowy ktory
          klami, i widzi to kazdy srednio inteligentny czlowiek.
          Swiat jest piekny i nie mozna sie go bac bo zamieni sie w pieklo.
        • Gość: pskw Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.szczytno.sdi.tpnet.pl 23.07.04, 01:09
          Cudawianki Waść pleciesz.
          • Gość: pskw Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.szczytno.sdi.tpnet.pl 23.07.04, 01:11
            Do Trampa, natürlich...
      • ali55 Re: Historia byłego wegetarianina 17.07.04, 22:49
        headline napisała:

        > I jeszcze taka uwaga: Twoj wegetarianizm byl natury dietetycznej a nie
        > etycznej. Wegetarianie etyczni na wiekszym luzie podchodza do kwesti plusow
        lub
        >
        > minusow zdrowotnych swego odzywiania. Tak mi sie wydaje.

        chyba trza być nieżle porąbanym żeby kierować się ideologią, a nie dbać o
        zdrowie
        dajcie się wpierw leczyć , nie wciskajcie kitu
      • krzysiekkrzysiek Re: Historia byłego wegetarianina 18.07.04, 02:56
        headline> I jeszcze taka uwaga: Twoj wegetarianizm byl natury dietetycznej
        headline> a nie etycznej.

        Ale jaki wpływ ma motywacja decyzji przejścia na wege na skutki medyczne?


        headline> Wegetarianie etyczni na wiekszym luzie podchodza do kwesti plusow lub
        headline> minusow zdrowotnych swego odzywiania. Tak mi sie wydaje.

        Ja nie podchodze na luzie do swojego zdrowia.
        To znaczy jak, Headline, przedkładasz ideologie nad własne zrowie? Jak to
        wygląda w praktyce?
        • Gość: slawek Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 09:33
          krzysiekkrzysiek napisał:


          > To znaczy jak, Headline, przedkładasz ideologie nad własne zrowie? Jak to
          > wygląda w praktyce?


          no właśnie tak jak widać ;) podwójna moralność , zamykanie się na fakty , a
          ostatnio założenie sobie forum na którym mozna się tylko chwalić ;)))))


          Slawek
          P.S.
          jak zabawki już zabrałeś ??? ;)))
          • krzysiekkrzysiek Re: Historia byłego wegetarianina 18.07.04, 15:19
            slawek> jak zabawki już zabrałeś ??? ;)))

            Tak, tak. Strzepnąłem też kurz z sandałów. :-P
            • Gość: slawek Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 16:25
              ale skąd tam kurz ???;))))


              Slawek
      • tripper Re: Historia byłego wegetarianina 20.07.04, 12:14
        bo wlasnie wegetarianizm natury dietetycznej jest najbardziej logiczny

        wegetarianie etyczni wpieprzaja sojowe scierwo nafaszerowane chemia i czymstam,
        ktorego nawet nie tknalbym kijem, sorry...
        • narysuj.mi.baranka Re: Historia byłego wegetarianina 20.07.04, 12:26
          tripper napisał:
          > bo wlasnie wegetarianizm natury dietetycznej jest najbardziej logiczny
          > wegetarianie etyczni wpieprzaja sojowe scierwo nafaszerowane chemia i
          czymstam, ktorego nawet nie tknalbym kijem, sorry...

          Co ma jedno wspolnego z drugim? Ja nie jem produktow sojowych, bo mi nie
          smakuja.
          • tripper Re: Historia byłego wegetarianina 20.07.04, 17:42
            wegetarianie etyczni wykluczaja pewne produkty z jadlospisu nie zastepujac ich
            czyms zdrowym, stad wspomniane przeze mnie nafaszerowane chemia sojowe scierwo,
            ktore zdrowe byc nie moze....
            • oladios Re: Historia byłego wegetarianina 20.07.04, 20:25
              Co to jest 'nafaszerowane chemia sojowe scierwo' ???
              Czasami jadam produkty sojowe , wybieram organiczne
              czyli o chemii nie ma mowy .
              • tripper Re: Historia byłego wegetarianina 21.07.04, 13:04
                batony sojowe, mleko sojowe, granulaty sojowe, proteina sojowa, kotlety sojowe
                instant, gulasze sojowe, pasztety sojowe...
                • Gość: elmo Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 22:43
                  no tak, zywnosc wysokoprzetwozona ;)
                  Wszystko co piszecie tak naprawde jest globalnie polaczone, odpowiedzi na
                  glowny topik nalezy szukac w sposob rozproszony. Ale komu by sie chcialo.
                • krzysiekkrzysiek Re: Historia byłego wegetarianina 24.07.04, 14:50
                  Ostatnio jadłem parówki sojowe.
                  Przyznam, że ze strachem... że mi kumple nie podmienią : -P
      • Gość: pskw Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.szczytno.sdi.tpnet.pl 23.07.04, 01:07
        Dobrze Ci się wydaje :-))
        Pozdrawiam,
        Piotr
        • Gość: made in china Re: Historia byłego wegetarianina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.04, 21:09
          jestem od prawie roku jaroszka,bo moj organizm bardzo trudno przyswaja sobie
          zmiany wszelkiego rodzaju, ale stopniowo sie"przerzucam". za to nie zapomne
          smku "pasztetu sojowego", jesli o smaku jako takim da sie powiedziec... fuuu
Pełna wersja