Dodaj do ulubionych

mocne argumenty...

31.08.06, 12:20
co mowicie znajomym a przede wszystkim rodzinie na pytanie dlaczego nie jecie
miesa? bo ja od jakiegos czasu jestem wegetarianka i chcialabym skorzystac z
waszego doswiadczenia żeby byc dobrze przygotowana w takich sytuacjach...
chodzi mi o jakis precyzyjne odpowiedzi...
pozdrawiam:)))
Obserwuj wątek
    • nessska Re: mocne argumenty... 31.08.06, 12:29
      najczęściej "bo nie". a jeśli już ktoś molestuje, to pytam dlaczego on sam nie
      je ... (tu wstawiam rzecz, której ten ktoś szczególnie nie lubi). tu dyskusja
      zazwyczaj się kończy
      • cyberski Re: mocne argumenty... 31.08.06, 15:27
        "Argument kujawski" (owe ławne: bo nie!) jest naprawdę dobry...
        Ja zwykle nie jestem juz pytany: "dlaczego?", ale jeśli się to zdarza to mówię, że nie lubię, nie smakuje mi...
        • martvica Re: mocne argumenty... 31.08.06, 16:42
          Ja się krzywię i stwierdzam 'Brzydzę się'. Przeważnie działa.
          • zysyzy Re: mocne argumenty... 31.08.06, 17:09
            ja staram sie natychmiast zwymiotowac... zwykle wiecej juz nie pytaja
            • misiu-1 Re: mocne argumenty... 31.08.06, 17:14
              zysyzy napisał:

              > ja staram sie natychmiast zwymiotowac... zwykle wiecej juz nie pytaja

              ...i wiecej nie zapraszają, co rozwiązuje problem także na przyszłość. :-)
              • zysyzy Re: mocne argumenty... 31.08.06, 17:18
                w kazdym razie dziala
          • nessska Re: mocne argumenty... 31.08.06, 19:34
            hmm..u mnie "brzydzenie się" nie działa, tylko właśnie wywołuje dyskusję (no
            ale jak to, no ale człowiek potzrebuje białka zwierzęcego tralalalala...).

            Cyberski, dlaczego argument "bo nie" jest kujawski? Bo region trafiony, trzeba
            przyznać, ale gdzie indziej nikt sie tak nie tlumaczy?;)
            • martvica Re: mocne argumenty... 31.08.06, 21:43
              nessska napisała:

              > hmm..u mnie "brzydzenie się" nie działa, tylko właśnie wywołuje dyskusję (no
              > ale jak to, no ale człowiek potzrebuje białka zwierzęcego tralalalala...).

              Płaczliwa mina 'Ja bym nawet chciała, ale wymiotuję od razu' - wersja dla ciotek
              i babek co chcą naszego dobra.
              Jak ktoś się rzuca za bardzo, jakieś twardszy komentarz o babraniu się w cudzych
              flakach działa.
      • stokrotka_102 Re: mocne argumenty... 01.09.06, 09:05

        Eh.. jak ja nie lubie takich sytuacji... za kazdym razem słysze ze
        -nie bede mogla miec dzieci
        -dostane anemi
        -jadlabym przynajmniej ryby
        -to moja chwilowa zachcianka , za chwile sie skonczy (ew.wyrosne z tego)

        Dlatego jeśli tylko moge staram sie uniknac jakiejkolwiek rozmowy na ten temat.
        Mówie ze ja nie ingeruje w sposob odzywiania danego osobnika wiec czemu jego
        interesuje moj. Chociaż czasem zdażają sie osoby , ktore z czystej ciekawosci a
        czasem nawet checi podazania moim sladem chca o tym porozmawiac to wtedy
        oczywiscie bardzo chetnie (szkoda tylko ze tak rzadko...)
    • ggigus tylko winni sie tlumacza 31.08.06, 21:36
      chociaz ostatnio na imprezi kolezanka stwoerdzila, ze jej narzeczony to musi
      zjesc steka dziennie i jak moj maz tak bez miesa?
      na szczescie inni ludzie ja zgasili, ze sie czasy zmienily

      a ja mowie, ze z powodow etycznych i jak ktos pyta, a dlaczego tak, to
      proponuje, ze opowiem troche o warunkach zycia kur w klatkach (format A4 do
      zycia), o ubojniach i transportach zwierzat, jesli juz jestesny przy temacie, o
      skandalach miesnych (mieszkam w Niemczech i od czasu do czasu wybucha afera, ze
      sprzedaja mocno przyprawione mieso z data spozycia sprzed np. 4 lat)
      jak do tej pory wszyscy mi dziekowali i nie chcieli sluchac o warunkach zwierzat
      ciekawe dlaczego??
    • procyon Re: mocne argumenty... 31.08.06, 22:25
      No tak, ale tak naprawdę to dlaczego nie jecie tego mięsa?
      Wydaje się, że nie ma żadnych naukowych podstaw aby człowiek nie spożywał mięsa.
      Mam tutaj na mysli budowę anatomiczną układu pokarmowego człowieka oraz jego
      pracę trawienną, a także argument ewolucyjny - te człekokształtne, które
      odzywiały się jedynie pokarmem roslinnym stanowią małpią odnogę hominidów, te
      które odżywiały się mięsem stanowią człowieczą odnogę - obie odnogi żyją sobie
      do teraz, co oznacza, że oba sposoby odzywiania były ewolucyjnie trafne, jednak
      znacznie się rozróżniły. Moim zdaniem człowiek jest mięsożerny, szanuję jednak
      decyzje osób, które nie chcą jeść mięsa (wydaje mi się, że mają nieco trudniej w
      życiu), ja tez bym nie chciał aby ktoś wtykał mi coś czego nie lubię.
      Zastanawia mnie jednak skąd ten wybór? Czy aby ratować dręczone zwięrzęta nie
      skuteczniejsza jest forma lobbowania odpwiednich zmian w prawie? Czy może
      nagłaśniania tej kwestii?

      pozdrawiam
      • ggigus wzgledy etyczne 31.08.06, 22:36
        a jak lobbowac zmiany w prawie?
        rzeznicy maja silniejsze lobby niz ludzie, ktorzy nie chca, aby zwierzeta cierpialy
        • procyon Re: wzgledy etyczne 31.08.06, 22:42
          Być może tak jest, ale załamywaniem rąk nikt jescze niczego nie załatwił :)
      • misiu-1 Re: mocne argumenty... 31.08.06, 22:49
        procyon napisał:

        > Czy aby ratować dręczone zwięrzęta nie
        > skuteczniejsza jest forma lobbowania odpwiednich zmian w prawie?

        Problem zasadza się po pierwsze - w odmiennej interpretacji terminu "dręczone
        zwierzęta", a po drugie - w przypisywaniu zwierzętom ludzkich cech i ludzkich
        praw. Dla wegetarian każde bez wyjątku zwierzę rzeźne jest "dręczone".
        • ggigus zaprzeczasz, ze zwierzeta odczuwaja bol?? 31.08.06, 22:51

          • llukiz Ależ oczywiście że zaprzeczam 05.10.06, 18:02
            Zwierzęta nie odczuwają żadnego bólu, bo żeby odczuwać ból. to trzeba mieć
            świadomość. A zwierze nie ma świadomości, tak samo jak nie ma jej kamień,
            wichura, czy program kompueterowy.
            • zamyslona4 Re: Ależ oczywiście że zaprzeczam 05.10.06, 20:17
              hmmm.. moze zacznij kopac psa, przypalac zelaskiem kota, nacinac nozem swinie,
              itp.

              z drugiej strony to ciekawe, jak jedni wierza ze rosliny czuja jak zwierzeta, a
              inni ze zwierzeta nie czuja jak kamienie.....
              • llukiz Re: Ależ oczywiście że zaprzeczam 06.10.06, 18:43
                > hmmm.. moze zacznij kopac psa, przypalac zelaskiem kota, nacinac nozem swinie,
                > itp.

                Ale po co? Gdzie radość? Gdzie sens? Gdzie profit?

                > z drugiej strony to ciekawe, jak jedni wierza ze rosliny czuja jak zwierzeta, a
                > inni ze zwierzeta nie czuja jak kamienie.....

                Rośliny zwierzęta i kamienie tak samo czują jak ślepy widzi.
    • zysyzy Re: mocne argumenty... 01.09.06, 10:56
      a tak naprawde to juz nikt dawno nie pytal
      bo nie ma o co
    • brumbak [...] 03.10.06, 19:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • domwziemi Re: mocne argumenty... 03.10.06, 20:18
        eeee... brumbrak, po co szukać w Korei (którą zresztą serdecznie pozdrawiam,
        bo: 1) jest fajna 2) 2mln psów to mniej niż 10mln świń w Polsce).

        W Polsce 2mln psów wielkich, agresywnych ras zamyka się w małych mieszkankach w
        blokach, też tylko w celu zapewnienia 'long lasting erection' grubokościstym
        właścicielom... a psy się męczą...

        A co do głównego tematu, spróbuj takich argumentacji:
        a) nie bo nie (zawsze działa, nie sposób polemizować :-)
        b) bo jak zjem mięso dostaję głupawki i najczęściej atakuję współbiesiadników
        nożem (też działa, bo kto by chciał sprawdzać :-) )

        Z wegetarianizmem jest jak z istnieniem Boga. Jest wiele dowodów, są grupy
        walczące, misjonarze i tacy zwykli, co to albo wierzą, albo nie. Bo Bog albo
        jest albo nie :-)
        Zakład Pascala :-)
        • domwziemi tego innego pascala oczywiście... 03.10.06, 21:00
          ...zakład. w sensie, że nie admina zakład (admin nie może się zakładać, bo
          zajęty jest kasowaniem brumbraka).
          tylko tego B.Pascala zakład.
          Znaczy nie tego, ale tego innego :-)

          No i wegetarianizm jest właśnie dokładnie taki jak wyjaśniłem powyżej. Prosty,
          jasny i klarowny. Po takich wyjaśnieniach ludzie też przestają pytać a czemu
          nie jesz mięsa :-D
          • b.pascal Re: tego innego pascala oczywiście... 03.10.06, 21:22
            Skoro mnie już wywołano niczym przysłowiowego wilka z lasu, to może napiszę, że
            zakładu Pascala do wegetarianizmu nijak się nie da zastosować. Istnienia Boga
            nie można empirycznie dowieść, natomiast efekty stosowania diety wegetariańskiej
            są mierzalne. :)
          • misiu-1 Re: tego innego pascala oczywiście... 03.10.06, 21:31
            domwziemi napisał:

            > No i wegetarianizm jest właśnie dokładnie taki jak wyjaśniłem powyżej.
            > Prosty, jasny i klarowny.

            Powiedzmy - prawie dokładnie. Prawie, ponieważ o ile stwierdzenie "nie, bo nie"
            jest faktycznie czasem spotykane, o tyle głupawki niektórzy wege dostają nawet
            bez zjedzenia mięsa, choć, co prawda, rzadko wyskakują wówczas z nożem,
            częściej z gębą. :-)
            • domwziemi Re: tego innego pascala oczywiście... 03.10.06, 21:39
              ale musisz przyznać, że niektórzy nie-vege mają takie same objawy? ;-)))
              • misiu-1 Re: tego innego pascala oczywiście... 03.10.06, 21:43
                Być może. Choć raczej z rzadka. Nobody's perfect.
        • llukiz Re: mocne argumenty... 05.10.06, 18:06
          > blokach, też tylko w celu zapewnienia 'long lasting erection' grubokościstym
          > właścicielom... a psy się męczą...

          a jak jest burza to mści sie powietrze za zanieczyszczenia

          > Z wegetarianizmem jest jak z istnieniem Boga. Jest wiele dowodów, są grupy
          > walczące, misjonarze i tacy zwykli, co to albo wierzą

          A ja tam nie wierze w istnienie wegetarianizmu... A sam fakt istnienia mięsa
          jest nawet dobrym dowodem na jego nieistnienie
    • malanov Re: mocne argumenty... 04.10.06, 14:33
      > co mowicie znajomym a przede wszystkim rodzinie na pytanie dlaczego nie jecie
      > miesa? bo ja od jakiegos czasu jestem wegetarianka i chcialabym skorzystac z
      > waszego doswiadczenia żeby byc dobrze przygotowana w takich sytuacjach...
      > chodzi mi o jakis precyzyjne odpowiedzi...
      > pozdrawiam:)))

      a to Ty nie wiesz, czemu zostalas wegetarianką?!
      czy po prostu masz powodu, ale jak na rasowego wege przystalo, nie zamierzasz
      mowic prawdy?

      a poza tym, skoro dieta wege nie zawiera witaminy b12, to widocznie ta dieta
      nie jest zgodna z natura. ja jem i warzywa i mieso i mam 100 proc potzrebnych
      naturalnych skaldnikow.
    • meg262 Re: mocne argumenty... 06.10.06, 20:16
      hmmmm..co za trudne pytanie....powinnaś chyba wiedziec dlaczego nie jesz mięsa.....prawda?
    • evita_duarte Re: mocne argumenty... 12.10.06, 07:03
      a tak sobie, zeby sprobowac. A dlaczego ty jesz ciociu (wujku, babciu dziadziu
      etc)_

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka