Dodaj do ulubionych

Trudne początki?

IP: 207.44.154.* 20.11.03, 11:46
Jak mówiłam w domciu że przechodzę na wegetarianizm, to rodzinaka o dziwo nie
bardzo krytykowała :) Tylko stwierdzili że długo nie wytrzymam i podsuwali mi
jakieś "smakowitości" mięsne pod nos. Lecz te "smakowite" trupki mnie nie
nęciły i w końcu zrezygnowali.
Jak u was było w pierwszym tygodniach wege? Mieliście smaka na mięso? Może
dalej kusi?
Obserwuj wątek
    • Gość: siedem Re: Trudne początki? IP: 213.216.66.* 20.11.03, 11:56
      > Jak u was było w pierwszym tygodniach wege? Mieliście smaka na mięso? Może
      > dalej kusi?

      NIE, NO CO TY? PRZENIGDY, PFUJ, TRUP!
      a jadłaś już wege słoninę z grochu mandżurskiego?

      5040
      • Gość: Diana Re: Trudne początki? IP: 213.25.91.* 20.11.03, 12:09
        ja to już nie pamiętam, bo zawsze byłam stworem jabłkowitym. jadłam po 1-2 kg
        jabłek dziennie, do tego ciastka. I już. Tak się odżywiałam i byłam zdrowa.

        Teraz jem więcej warzyw, słodyczy niestety też dużo.
        Do mięsa nie ciągnęło mnie nigdy, prędzej do ryb. Ale to było bardzo dawno.

        Teraz najbardziej z ryb podoba mi się zapach panierki.
        Natomiast zapach mięsa mnie zdecydowanie odrzuca.
        • Gość: Trulit Re: Trudne początki? IP: 195.245.217.* 20.11.03, 13:46
          A wiesz, że ja też jestem z tych jabłkowych. Potrafię pojechać na drugi koniec
          miasta na stragan w poszukiwaniu mojego ulubionego gatunku jabłek. I też mam
          takie dni, tygodnie, kiedy odżywiam się tylko owocami i orzechami. Czasami
          napada mnie na słodkie (staram się,żeby to słodkie było w miarę zdrowe, ale nie
          zawsze...)A jeśli chodzi o mięso, to żartuję, że to ono zrezygnowało ze mnie,
          nie na odwrót. Dziesięć lat temu doszłam do wniosku, że jem mięso wyłącznie z
          przyzwyczajenia, że jego smak tak naprawdę mi nie leży. Pamiętam, że pewnego
          dnia po prostu nie byłam w stanie dokończyć jedzenia parówki. Nie byłam wtedy
          żadną wegetarianką, nie dbałam o ideologię, nie wierzyłam też, że mogę po
          prostu nie jeść czegoś dotychczas tak codziennego, jak mięso. Sama byłam
          zdziwiona, że ochota na kotleta nie wróciła. Na początku miałam trochę kłopotu
          z zorganizowaniem sobie żywienia - no bo co wymyślić zamiast... Ale
          najfajniesze było uczucie wolności. Zupełnie irracjonalnie zaczęłam czuć się
          świetnie psychicznie z tym moim wyborem i tak już zostało. Nie dorabiam
          ideologii do tego, co mam na talerzu.
          Pozdrowionka
    • Gość: Robert Re: Trudne początki? IP: *.dip.t-dialin.net 20.11.03, 14:44
      Mialem ten komfort, ze sam sobie przygotowywalem posilki. Dalej; na przystanku
      Woodstock poznalem dziewczyne wegetarianke a wiec bylo latwo od poczatku. Razem
      z jedzeniem miesa rzucalem palenie. O ile do miesa mnie NIE kusilo, o tyle
      papieroski necily jak jasna cholera. Smaka na trupki nie mam, zreszta nigdy nie
      mialem; jadlem z przyzwyczajenia i bez zastanowienia.
      Pozdrawiam Was veg przyjaciele i przyjaciolki :)
    • Gość: Krzysiek Re: Trudne początki? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.11.03, 15:53
      No dobra, przyznam Ci sie, ale nie mow nikomu, czasmi jak mnie nikt nie widzi,
      to dziabne sobie kawalek kielbasy... ale tylko kawalek...


      Dobra, tyle czarnego humoru : P

      Czasami jak chodzilem na stolowke, glodny, z zoladkiem skurczonym jak
      rodzynek,... czuje ze tu juz pachnie... a tu u ludzi na talerzach kotlety...
      hmmm... smaczne kotlety... A tu nagle bach! Przeciez ten kotlet jest kawalkiem
      nogi krowy :----o Dzieeeekujemy.
    • Gość: Rodzynek Re: Trudne początki? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.11.03, 08:30
      Eee tam gadacie, ślinka wam leciała na widok mięska :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka