pytanie do dr Wyrzykowskiego

16.03.06, 12:34
Panie Doktorze,
Mam pytanie dotyczące przyjmowania dzieci z oparzeniem do szpitala, a
mianowicie czy (i kiedy)każdemu przyjmowanemu dziecku robi się badanie krwi
pod zwględem oznaczenia grupy, czy jedynie wtedy gdy okaże się ze konieczny
jest przeszczep? Po ilu godzinach można stwierdzić jaki jest stopień
oparzenia i czy będzie konieczny przeszczep?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pzdrawiam
Iwona
    • dwyrzyk Re: pytanie do dr Wyrzykowskiego 16.03.06, 18:23
      Pani Iwono; To zależy od systemu w danym szpitalu, ale generalnie nie robi się
      oznaczenia grupy krwi wszystkim przyjmowanym pacjentom, zazwyczaj wtedy, gdy
      realne staje się przetoczenie krwi. Ocena głębokości rany oparzeniowej zależy
      od wywiadu (czynnik parzący, chłodzenie itd.) i oceny samej rany (lokalizacja,
      wielkość, proporcja pól powierzchownych do głębokich w ranach mozaikowych)w
      czasie! Przy oparzeniach gorącymi płynami zazwyczaj potrzeba paru dni do
      dokonania wiarygodnej oceny głębokości. Chyba, że rana jest ewidentnie głęboka
      (IIIst.) to często widać od razu. W Gdańsku zazwyczaj podejmujemy decyzję o
      leczeniu operacyjnym pomiędzy 3-4 dobą po urazie, a czasami czekamy nawet do 7
      (a nawet 10!) doby. Pozdrawiam Dariusz Wyrzykowski
      • iwka_viki Re: pytanie do dr Wyrzykowskiego 16.03.06, 19:03
        Panie Doktorze,
        Serdecznie dziękuję za odpowiedź. Powiem szczerze, że długo "gryzłam" się
        pewnymi myślami. Napisze skąd wynikło moje pytanie. Wychodząc ze szpitala
        dostałam wypis na którym było napisane, że moja córka ma grupę krwi B, natomias
        ja i mąż mamy grupę A. Lekarka prowadząca, kiedy jej pokazałam wypis mało
        przekonywująco mi to wytłumaczyła. Skąd wynik na wypisie? Ponieważ mają szablony
        i zawsze robia grupe krwi tylko akurat mojej córce nie zrobiono (pozostałym
        robią ze względu na możliwość przeszczepu). Z tej odpowiedzi jaka dostałam od
        lekarza prowadzącego wysnułam dwa wnioski: próbują zatuszować swoj błąd,
        tłumacząc że córce nie robili takiego badania ("chociaż normalnie robią" -
        dokładne słowa naszego lekarza w szpitalu co wzbudziło moje wątpliwości) i
        traktują pacjenta naprawde szablonowo, dwie osoby podpisały wypis i nie
        załwazyly TAKIEGO błędu, który nas kosztował pomimo tego co przechodziliśmy
        dodatkowy stres i pytanie co by było gdyby jednak potrzebny był zabieg.
        Jeszcze raz dziekuję i pozdrawiam
Pełna wersja