Dodaj do ulubionych

Synowa z BPD

04.06.14, 19:50
Witam,
Jeszcze nie tak dawno byłam bardzo szczęśliwa, że syn odnalazł swoja druga połówkę i układa sobie z nią wspólnie życie. Ślub odbył się pod koniec lata zeszłego roku. Byli szczęśliwi, uśmiechnięci a miłością zarażali wszystkich gości wokół. Wkrótce, pierwszy wyjechał syn zagranice, ( tam pracuje i mieszka do chwili obecnej), za nim po m- cu wyjechała żona. Nasz kontakt z początku układał się dość dobrze, potem rozmowy były coraz rzadsze. Czułam, ze jest nastawiany przeciw nam, z siostrą zerwał kontakty, ogólnie ujmując szczelna " izolacja". Od wyjazdu nie widziałam ich ok. 8 m-cy do momentu przyjazdu. I wtedy wielka konsternacja - syna prawie nie poznałam. Zmienił się z wyglądu i z zachowania. Bardzo schudł, jest kłębkiem nerwów. Synowa odwrotnie, zadowolona i uśmiechnięta pełna planów ale wyłącznie dotyczących jej osoby. Syna poniża i udowadnia nawet nam Jego niezaradność w postaci pracy na dwa etaty! Natomiast Ona nie może utrzymać nawet części etatu, bo jest prześladowana, wykorzystywana i niedoceniana w swojej pracy. W rozmowie wyłącznie z synem bez jej udziału, dowiedziałam się wielu spraw o których normalnemu człowiekowi nawet w okrutnych koszmarach się nie śni. Syn po wielu namowach zaczął opisywać swój los w związku małżeńskim. Początek sielankowy, miłość, piękne słowa a z czasem już huśtawka Jej zmiennych, agresywnych zachowań, polegających na atakach słownych. Pozbawił się kolegów przez intrygi żony, która ma ciężki charakter i sama nie może nawiązać bliższych relacji z kobietami. Szybko nawiązuje kontakty, ale też szybciej je traci, kążda Jej znajomość kończy sie "diagnozą", że ktoś jest głupi i tyle. Zaczęła ostro udowadniać synowi, że też jest głupi a ona potrzebuje wolności i chce się bawić. Pieniądze uciekają miedzy palcami a argumenty logiczne nie trafiają do Jej umysłu. Ogólnie jeden chaos i dezorientacja w głowie syna. Nie rozumie On, jak można odkochać się w jeden dzień, przy czym jest bardzo kontrolowany. Jak nie odpisze na sms-a to zaczyna swoja jazdę bez trzymanki, jak powie "kochanie " to tak ma nie mówić!. Nie wie jak ma już się zachować, bo wszystko co robi jest złe. W jednej minucie z wesołej i czułej kobiety staje się jędzą, krzyczy, wyzywa straszy go swoim odejściem, słowami, że nie wie czy chce ratować taki związek. W stosunku do innych, obcych mężczyzn jest miła i sympatyczna. Nie zajmuje sie tez domem, nie gotuje i bywa, że osobno śpi. Syn czuje się jak mały chłopiec, który właśnie jest karany za coś złego, czego nie zrobił. Taka sytuacja potrafi trwać po kilka miesięcy, potem dwa dni normalności. W tych dniach ustalają wspólnie zasady, granice, które ona zaraz łamie.On stara się, pracuje a Ona lata po dyskotekach i nie docenia Jego pracy, drwi i szydzi. Ktoś z grona znajomych powiedział mi, że takie zachowanie to mogą być objawy BPD, czy to możliwe? Jak mam o tym porozmawiać z synem, proszę o rady.
Obserwuj wątek
    • marekgazek Re: Synowa z BPD 04.06.14, 23:21
      Witaj

      Słuchaj musi być rozwód. Tylko teraz musisz Ty zrobić to odpowiednio. On na to nie pójdzie bo jest zainfekowany i pewnie nadal "zakochany". Bordery to manipulantki. Jak Twój syn złoży wniosek o rozwód to ona tak się zachowa w sądzie, że będzie wina syna. Nie wiem czy masz gotówke czy nie ale warto zainwestować. Jak ona lata po dyskotekach to stóweczkę daję że się puszcza. Może nawet w ich domu jak on jest w pracy. Weź detektywa. Zamontuj w domu kamery co z ukrycia nagrają horror Twojego syna. Będą argumenty w sądzie. I jak będzie rozwód to za rzadne pieniadze nie wolno się zgodzić na zgodę. Niech ten co ma winę odpokutuje za swoje grzechy. Dobry prawnik i orzeczenie o jej winie. Syn przynajmniej jeszcze z bordera pociągnie alimnety. Może da jej na to nowy mutant ale syn będzie miał odszkodowanie za krzywdę którą doznał.

      Teraz czekam na reprymendę ze strony wspólczującym borderom i ich niby to cierpieniu w pseudochorobie.

      P.S

      Dobrze, że nie chwyciła go na dzieciaka. Dziecko stracone. On kopany w rzyć do końca swoich dni. Dojony z mamony niby na dziecko. Tak naprawdę na leniwą borderbabę. I jeszcze ciągle na emocjonalnej smyczy. Że dziecko wspólne to może się zejdźmy. Że będzie lepiej. Że ona się poprawi. Obiecanki cacanki a głupiemu radość. Nie poprawi się. Jedyne co syn może zrobić to jej dać popalić na rozwodzie i odebrać brutlanie zabraną godność i pewność siebie. Alimenty niech traktuje jako odszkodowanie za zniszczenie psychiki. Pijakowi który zrobił wypadek i kogoś okaleczył sądy nakładają obowiązek renty. Świadomej i wyrachowanej borderbabie która niszczy psychicznie też powinni nakładać. Należy się synowi jak Świętej Barbarze modlitwa. Zrób to!!! Życzę powodzenia i trzymam kciuki. Syna na razie nie wtajemniczaj. Bo ona go zmanipuluje i się wypluje. Jak założysz kamery. nagrasz. Pokażesz mu to się odkocha i stanie do walki.

      pzdr
    • odnowa80 Re: Synowa z BPD 05.06.14, 01:01
      Ile znali się przed ślubem i jak im się układało ? Ok zarażali miłością itd ale jakby to było borderline to jednak mniej wiecej od razu widać że coś jest nie tak. Może po prostu złapała meża, poczuła się pewnie i szaleje. Może to kwestia braku dojrzałości emocjonalnej. Jeśli cały czas jest taka rozpromieniona i beztroska to niekoniecznie borderline. Zresztą nieważne co to jest, istotne jest że Twojemu synowi jest w tej relacji źle. Osobiście mam 2 kolegów, którzy tak zabrnęli, dzieci i katastrofa gotowa. Syna wspieraj . Jeśli jest silną osobowością to postawi granice i sam zdecyduje. Może powinien porozmawiać z psychologiem albo z jakąś obiektywną osobą do której ma zaufanie.
      • marekgazek Re: Synowa z BPD 05.06.14, 07:57
        odnowa80 napisała:

        > Ile znali się przed ślubem i jak im się układało ? Ok zarażali miłością itd ale
        > jakby to było borderline to jednak mniej wiecej od razu widać że coś jest nie
        > tak. Może po prostu złapała meża, poczuła się pewnie i szaleje. Może to kwesti
        > a braku dojrzałości emocjonalnej. Jeśli cały czas jest taka rozpromieniona i b
        > eztroska to niekoniecznie borderline. Zresztą nieważne co to jest, istotne jest
        > że Twojemu synowi jest w tej relacji źle. Osobiście mam 2 kolegów, którzy tak
        > zabrnęli, dzieci i katastrofa gotowa. Syna wspieraj . Jeśli jest silną osobowoś
        > cią to postawi granice i sam zdecyduje. Może powinien porozmawiać z psychologie
        > m albo z jakąś obiektywną osobą do której ma zaufanie.

        Rasowy border. Przed ślubem mogli być szczęśliwi nawet parę lat. Border zrobił przyczajkę. Na stóweczkę zaczerpnął z przeszłości i paru spieprzyło na koniec świata. Było trzeba się ustatkować i złapać mutanta na całe życie. Nie ma co sobie tłumaczyć, że może to czy tamto. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Oczywiście jak syn będzie chciał kopnąć w rzyć bordera to ten będzie mówił takie słowa jak tu zasugerowane. Chciałam się wyszaleć, przepraszam, nawet powie że kocha. Tak border kocha. Ale tylko siebie. Teraz ona tryska miłością do nowego mutanta. Równoległego. Może nawet nie jednego. Syna gnębi. Tak pewnie tryska miłością do nowych mutantów, że codziennie okazuje im to w pościeli. Niech syn zrobi to co ci pisałem. Jest na stóweczkę słaby psychicznie. Musisz mu pomóc. Na początku wziąć nawet sprawy w swoje ręce bez jego wiedzy. On tam jest najsłabszym ogniwem. Zrób to sama jak Adam Słodowy.

        pzdr
        • 1b65 Re: Synowa z BPD 05.06.14, 08:59
          Witam ponownie,

          Dziękuję za zainteresowanie problemem oraz za wszelkie rady. Czytam Wasze odpowiedzi z wielkim zainteresowaniem. Każde rozwiązanie biorę pod uwagę bardzo poważnie. Postaram się w godz. popołudniowych przybliżyć ich czas bycia razem jeszcze przed ślubem. Jednak już teraz wiem, ze pewne oznaki były juz wcześniej. Tłumaczyłam takie zachowania Jej młodym wiekiem (23 lata) i brakiem doświadczenia życiowego. Szok jeszcze raz szok !.
          Przepraszam, że teraz wiecej nic nie napiszę :) Jestem w pracy, a myślami jednak poza pracą.

          Pozdrawiam
    • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 05.06.14, 09:13
      z uwaga przeczytałam wsio

      jest nad czym myśleć

      na razie napisze co wydaje mi się NAJWAŻNIEJSZE

      jako matka nie strać z oczu pytania: czemu syn kocha TAKĄ kobietę, czemu trwa w takim związku i co naj naj naj - jakie Twoje kroki umocnią w nim zapowiedź przyszłych katastrof; nie możesz go wyręczyć, możesz wzmocnić;
      ale wzmocnić w czym? jak? pomyśl, poszukaj jak ty swoim przykładem zachowaniem postawą nie słowami i radami obudzisz w nim to czego mu brak
      synowa pójdzie w odstawkę - problem wyborów syna pozostanie,

      próbuję podpowiedzieć najwięcej możemy zrobić pracując nad sobą - nawet w tak drastycznej sytuacji

      bądź wsparciem ale brońboże nie wyręcz syna bo w ten sposób zaplanujesz mu kolejne beznadziejne związki

      A oprócz tego nie takie ważne czy partnerka jest borderka czy nie - w sumie orzeczenie o zaburzeniu daje szansę na zrozumienie dlaczego wszystko jest do d@py i jak trudno cokolwiek zmienić, osiagnąć

      zasadniczy problem zawsze jest ten sam: dlaczego człowiek kocha kogoś kto go krzywdzi - odpowiedź już na pierwszy rzut oka jest dramatycznie trudna

      wnioski bolesna

      i nie da się tego sprytnie obejść


      • marekgazek Re: Synowa z BPD 05.06.14, 12:43
        brz_a_sk napisała:

        >
        Brzask muszę się zgodzić. Terapie i zastanawianie się czemu. Tutaj jednak jeszcze nie pora na te zastanowienia. Sytuacja jest prosta. Jest mateczka która boi się o syna. Jest bardzo dobrze wychowany syn który ma wyprany mózg przez borderbabę. Jak w sekcie. Jest borderbaba. Bezwglęndna i cyniczna kobieta która swój egoizm przekłada ponad wszystko. To rodzice ratują dzieci z sekt. To pierwszy krok. Odseparowała go. Omotała. Nie odpuści. Wyznawca -mutant ucieka. Trzeba go znów zwabić. Tylko racjonalna i kochająca osoba z zewnątrz może uratować własne dziecko. Nie jest to borderdziewczyna tylko borderżona. Borderbabsztyl co nie cofnie się przed niczym. Tutaj wchodzą już w grę powiązania prawne. Może przesadzone ale jak będzie trzeba to pójdzie do pościeli nawet z sędzią. Będzie się kajać, przepraszać, udawać, krzyczeć, motać każdego. Nawet mateczkę wyznawcy - mutanta. Sytuacja jest już podbramkowa. Najpierw wyzwolenie spod wpływu manipulantki a potem reszta. Kochająca mateczko. Ratuj dzieciaka. Niech Dobry Bóg ci pomoże. I tak będzie już skrzywiony przez to borderbabsko do końca swoich dni. Zaufanie do kobiet będzie mu ciężko odbudować. Pomożesz mu. Tylko ty możesz to zrobić. Na razie nie ma sensu nawet z nim o tym rozmawiać. Jest tak okręcony że będzie sam sobie wtłaczał psudomiłość do borderbabsztyla. Zrób to sama. W ten sposób co pisałem. Zbieraj dowody do rozwodu. I nie ma co tu płakać nad borderami. Każdy człowiek musi ponosić konsekwencje swoich czynów. I borderline czy brak nogi nikogo nie tłumaczy. Jak chcesz to napisz do mnie marekgazek@wp.pl. Powiem ci jak to zrobić. Tutaj pisać nie będę bo bordery uczą się poprzez takie fora. I na koniec całuję wszystkie borderbaby które mnie tu zaraz zdyskredytują i oplują.

        pzdr
        • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 05.06.14, 13:44
          nie do końca wiem z czym się zgodziłeś
          w czym generalnie
          a czym wybiórczo
          :)

          ale mam przewrotne pytanie - patrz jak uczciwie gadam
          pomyśl chwilę jakby widział Twoja sytuacje kochająca Cię inteligentna, czująca sprawę - Twoja matka

          Marku nie piszę i nie napisałam ani słowa by Cię rozpłaszczyć wprost przeciwnie - może wiele jest bez sensu a może coś z tego , kiedyś się przyda

          :)

          Tak - z sekty wyciąga się zaocznie, ze tak powiem ze spiskiem, wręcz siłą potem szpera się w mózgu w poszukiwaniu niezmanipulowanych sensów

          warto pomyśleć jak to wszystko widzi ofiara - ratowana z akceptacja czy wbrew woli

          ciekawe jak kto widzi/widziałby wyrywanie go z roli partnera bordera

          jak być rodzicem dorosłego człowieka? chyba zawsze ze świadomością spóźnienia? w takich sytuacjach

          co zrobić by otworzyć szansę na dobre życie a nie odroczyć jedynie katastrofę?

          Czy możliwe jest by rodzice, teściowie wiedzieli lepiej? kiedy tak bywa?

          czy to się może dobrze skończyć ? gdy za dorosłego człowieka ktoś rozwiązuje jego sprawy?

          nad ostrożna jestem wiem - specjalnie o tym piszę

          kiedy należy wyręczyć dziecko?



          • marekgazek Re: Synowa z BPD 05.06.14, 14:21
            brz_a_sk napisała:

            Zgodziłem się w tym że po wyrwaniu konieczna terapia. jedni sami sobie radzą na swój sposób. Wiem że nie pochwalasz mojego ale jak na razie jest skuteczny :). Inni muszą mieć wsparcie wielu specjalistów sama mateczka i rodzina nie starczy. Rodzicem się jest przez cale życie. Nie mówię żeby ratować dziecko z każdej opresji. Są mateczki co do mordercy chodzą do więzienia. Morderca był winien. Chłopak nic nie winny. Dobry i szczery. Kochający może toksycznie ale to cała jego wina. Zaiwania na szychcie całe dnie. Ale borderbaba go poniża. Jest zmanipulowany i wyniszczony psychicznie. Tutaj potrzebna matka. Co najgorsze popadł w zależności prawne bo się ożenił z takim indywiduum. Nie ma co do niego mieć pretensji. Do mateczki też nie. Dobrze wychowała syna. na dobrego człowieka. Za dobrego.... No właśnie gdzie byli teście. A już wogóle teść. Nie wie co miał w domu. Border nie tylko niszczy partnera ale wszystkich. Mógł teściunio ostrzec. Nie chciał wolał się pozbyć balastu albo już tak bordercórka dała mu w kość że nie utrzymuje z nią kontaktu. jestem bardzo zainteresowany czy teście coś w tym związku robią. Czy wogóle są i czy byli. mateczka widać dobra. Przygarnęła jak córkę. I dlatego syn dobry. Co będzie dalej to sprawa mateczki i skrzywdzonego syna. mateczka też powinna się zastanowić dlaczego uwierzyła takiej bordersynowej. To na później. Teraz działania. Rozwód, zbieranie dowodów,potem odszkodowanie w postaci alimentów, bo się k..rwa należy. Sprawiedliwie być musi. Mateczka jak to czyta to przeciera oczy na stóweczkę że tak trzeba i świat taki może być. Prawda jest okrutna. Innego wyjścia nie ma. następnie terapia specjalisty lub autoterapia z pomocą matki. Dopiero potem nowy związek z kimś normalnym. Matula musi go ratować. i tak chop ostatkiem sił powiedział. To był jego moment na odbicie. Matka powinna podać rękę i podnieść do czasu gdy sam nie wstanie z parterowego poziomu. Potem sam. Potem borderbaba do poziomu parteru. Potem wrócą jądra na swoje miejsce. Potem przyjdzie chęć na nowy związek. Potem wróci zaufanie do płci przeciwnej. Potem szczęscie.

            pzdr
            >
            • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 05.06.14, 15:11
              Ciebie mama powinna ...?

              widzisz to co ja? coś tu cały czas nie gra
              • 1b65 Re: Synowa z BPD 05.06.14, 22:25
                Ponownie witam,

                Raz jeszcze dziękuję Wszystkim za wszelkie podpowiedzi i rady. Proszę mnie zrozumieć, mam świadomość, że w związku Syna zaczyna "zgrzytać". Nigdy nie rozwiązywałam za Niego problemów( 28 lat). Jednak teraz nie mogę stać obojętnie i udawać, że wszystko jest ok. Uśmiechać się do złej gry skoro już o niej wiem i ona się toczy realnie a nie wirtualnie, w świecie fikcji. Daleko mi do wtrącania się w życie Syna.
                Mam po prostu dylemat, jak dotrzeć do Syna, jak porozmawiać z nim aby Jego nie urazić i uczuć, którymi darzy swoja żonę.
                Jak było przed ślubem, dlaczego nikt nie dostrzegł, że Synowa ma BPD?
                Było między nimi wspaniale, chociaż były tez i małe sprzeczki. Rozmawiali, przytulali się okazywali sobie szacunek i zrozumienie.
                Tyle dostrzegłam.
                Byli u mnie zawsze goścmi. Tak, goścmi. Mieszkali osobno, każdy sam w okresie "wczesnego trzymania sie za ręke". Syn od czasów podjęcia studiów mieszkał osobno w dużym mieście. Następnie, Synowa rozpoczęła studia. Mieszkała w akademiku. Wkrótce przyjechali razem do nas do rodziców z zapytaniem, czy może zamieszkać z Synem, bo nie kwalifikuje się do mieszkania w akademiku. I tak zamieszkali razem w mieszkaniu mojego Syna. Ten czas jest mi mało znany i nic nie mogę powiedzieć jak był Syn traktowany. Po ukończeniu studiów jak każdy facet zaczął pracować zawodowo. Tu mogę potwierdzić, że pomimo niezłych zarobków wciąż było krucho z pieniędzmi u nich. Teraz nawet wiem, ze Syn brał kredyty, by spełnić zachcianki przyszłej zony, bo do dzisiaj przychodzą monity o spłatę zaległych rat kredytowych. Jeszcze" nie Synowa" ale dziewczyna Syna przerwała studia, potem rozpoczęła kurs, również nie skończyła, zero zainteresowania pracą. Zaręczyny...wymuszone. Nie mogła sie doczekać do oficjalnych zaręczyn ... z rodzicami. Wreszcie plany weselne i tu ...zaczęło byc pod górkę. Organizacja wyłącznie zgodna z Jej marzeniami, nie patrzyła na koszty. Syn w trakcie przygotowań juz był kilka miesiecy zagranica. Pracował, podpisał kontrakt. Przyjechał na kilka dni przed ślubem. Reszta juz jest znana, mniej więcej znana. Nie mieszkam z nimi i dzieli nas tysiace kilometrów odległości.
                Teście ? Tak są. Teściu czy ostrzegał?
                Ostrzegał, teraz to zaczynam rozumieć, ze to była forma ostrzeżenia.
                - Pytał Syna-co sadzi o Teściwej, jaka jest kobietą?
                - O silnym charakterze, odpowiadał Syn.
                - Jaka kobieta jest Jego córka?
                - Identyczna jak Matka, odpowiadał Syn.
                Kiedyś powiedział...pamiętaj nie warto klękać na kolana to słabość.
                Innym razem...lepiej przeproś i masz z głowy kłótnie i kłopoty.
                Syn stwierdził, ze inteligentna kobieta pozna, kiedy przeprosiny są szczere, a kiedy na odczepnego. Przeprasza się za coś złego a nie bez uzasadnienia.
                Kończąc dopowiem, razem z okresem małżeńskim są ponad 3 lata blisko 4 razem.
                I jeszcze jedno, Synowa w rozmowach dawała do zrozumienia, ze ma dobry kontakt ze swoja Matka. Nawet teraz po ślubie rozmawiają codziennie przez tel i na fb. Kiedyś o swojej Matce powiedziała, ze to ostra kobieta, suka. Tak...suka to są Jej słowa, które prawie mnie zrzuciły z fotela. Nigdy Matka nie gotuje, tym zajmuje sie Teściu, nie scieli łózka. O sobie samej mówi, ze jest infantylna....hm tak powiedziała do mnie.
                Dzisiaj rozmawiałam z Synem przez tel....sytuacja bez poprawy. Krzyki i obelgi....został durniem nazwany.
                Wczoraj tez odnowiła z Synem kontakt córka, która tez w wyniku intryg Synowej zerwała z bratem wszelkie kontakty. Mam nadzieje, że to właśnie Ona trafi do Niego dobrym słowem i tez radami ( po resocjalizacji ). Rzecz jasna ja z mężem tez bardzo Syna wspieramy i jesteśmy razem z Nim.


                Pozdrawiam
                • marekgazek Re: Synowa z BPD 06.06.14, 06:57
                  Piszesz o jej resocjalizacji. Takiej nie będzie. Może zacząć udawać jakiś czas. Jak przed ślubem. Teść wybrała drogę mutanta. Chcesz takiej dla swojego syna? Jest sposób aby taką borderbabę prowadzić. Jest to bardzo trudne. Pytanie czy syn da radę przez całe życie. A i tak od czasu do czasu wykręci mu numerek. Puści się. Potem przeprosi. Nawet się poniży. I od nowa polska ludowa. Dobre słowo mu powie jak będzie chciała coś ugrać. On się złamie. I tak bez końca.

                  pzdr
                  • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 06.06.14, 08:45
                    macie rację w tym co piszecie


                    zdobywanie wiedzy jest bolesne - z czasem będziecie się dziwić, że tak wiele czasu trzeba by jako tako poukładać sobie, porozróżniać przyczyny i skutki, zobaczyć bezsens pewnych prób i myśli i uwierzyć w informacje choćby te o zaburzeniu - w te ani border ani partner ani otoczenie nie wierzą, bo to zbyt trudne by pojąć;
                    wiem że wydaje się to dziwne ale mnie akurat tak jawi się ten problem - mało osób przystępując do terapii wie z czym chce się zmierzyć , jeśli w ogóle chce

                    powtórzę to na co chciałam zwrócić w tym wątku uwagę

                    syn z jakichś powodów wybrała taką kobietę, jest z nią i nie odchodzi

                    jakichś!!! - świadomość tego jest podstawą, to jest bardzo ważne - tu lepiej zadawać sobie milion pytań niż na jedno odpowiedzieć źle i zadeptać prawdę, tego jestem pewna i wiem, ze to dramatycznie trudne dla wszystkich

                    jeśli syn zechce odejść od borderki to warto by docenił to co go przy niej trzyma i zrozumiał czego w życiu szuka, a jeśli z czasem pojmie choć trochę z tajemnicy tego zaburzenia to z jednej strony będzie mu trudniej, a z innej łatwiej zakończyć ten związek

                    nikt nie jest z nikim bez powodu

                    nikt z nikim nie rozmawia bez powodu :)

                    czasem wszystko nie ma sensu - tylko pozornie

                    na pewno wspieraj syna ale nie rujnuj jego życia - jemu potrzebna refleksja i raczej pomoc fachowca od bpd - póki nie zrozumie czy chce odejść czy chce zmieniać związek może być tak ze będzie się coraz gorzej szarpał i co gorsza udawał przed sobą i wszystkimi

                    wiele osób nie zdaje sobie sprawy, ze robi i mówi zupełnie co innego - w takich sytuacjach; i nie jest dobrze by zamiast spotkania się ze swoimi problemami zdał się na zewnętrzne wyręczenia

                    dobrze by było by z takiego związku wyszedł mądrzejszy niż do niego wszedł, a nie jak bezwolny facet, za którego ktoś musi podjąć decyzję - tej klęski już nie naprawi;

                    i druga sprawa wg mnie ważna - jeśli dotrze do niego złożoność zaburzenia bpd nie zazna spokoju jeśli wyjdzie z tego związku tratując kogokolwiek - ale to moje zdanie; border musi zdewaluować by zrobić zwrot na pięcie - czy człowiek nie zaburzony ma prawo tak żyć? wg mnie nie - ale to co ja myślę ani nie musi być najlepsze ani pasować innym

                    bpd to fakt - a jego skutki są przebrzydłe dla bordera i dla otoczenia

                    • marekgazek Re: Synowa z BPD 06.06.14, 09:32
                      brz_a_sk napisała:


                      border musi zdewaluować by zrobić zwrot na pięcie

                      No i tu jest błędne koło. Jak się odtruć. Syn zdewaluowany ale dla borderżony widać jeszcze nie. Robi to dalej bezlitośnie. Im on będzie dawał się mocniej kopać po rzyci tym ona będzie brutalniejsza. Czy on wytrzyma jak już leży w parterze? Inna drogą którą wybrałem ja. To trzymanie króciuteńko. Bardzo, bardzo króciuteńko. Powie ktoś, że tresura. W tej drodze inaczej nie można. Czy syn jest na tyle silny, że potrafiłbędzie tresować? Przy takim działaniu borderbaba nie odejdzie. Wręcz odwrotnie. Będzie trwała jak górnik na szychcie. Jeśli syn ją rzuci. Borderbaba nie będzie chciała pozwolić mu zwijać żagle. I czy wtedy syn uwierzy w okazaną skruchę i obietnicę poprawy? Pewnie tak. Pewnie błaga wręcz o każdy kontakt. Nawet ten tragiczny. Godzi się na wszystko bo widzi przed oczętami te dobre chwile. Decyzja nalezy do syna. Mateczko mozesz tylko wspierać lub to co pisałem. Zawalczyć za niego z konsekwencją o której pisze brzask

                      pzdr
                      >
                      • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 06.06.14, 10:59
                        czasem najwięcej widzę w tym jak interpretujesz moje słowa

                        hm

                        na boku dodam każdy z nas ma jedno życie, jedną głowę i jeden swój czas - spokój to pewność, że wybieraliśmy najlepiej jak można było sięgając po dostępną wiedzę i tak podejmując decyzje lub od niej się powstrzymując

                        póki nie umiem znaleźć pewności co robić, co robić?!? najczęściej czekam i przyglądam się i sobie i światu

                        kiedyś częściej byłam pewna co jest najlepszym rozwiązaniem

                        dziś wiem, że inni czasem chcą czegoś ZUPEŁNIE innego niż rozsądek podpowiada



                        • marekgazek Re: Synowa z BPD 06.06.14, 12:59
                          brz_a_sk napisała:


                          >
                          > dziś wiem, że inni czasem chcą czegoś ZUPEŁNIE innego niż rozsądek podpowiada
                          >
                          >
                          >

                          Brzask to jest dla mnie oczywista oczywistość jak mawia klasyk, że ja w tym tkwie bo pewnie lubie. Ona też to lubi. Pewnie też jestem skrzywiony. Kto normalny by wytrzymał w szczególności, że moja to ekstremum. Sama przecież o tym wiesz. Nie myśl, że nie brałem do główki twoich wskazówek. Ja parę lat najprawdopodobniej z borderem. Nie jestem pewniuśki do końca ale cechy miała. Potem ileś tam lat z DDA. Było wspaniale. Rozeszliśmy się w pokoju i kulturze. Jakoś nie wyszło. I znów border. Wielce ekstremalny przypadek. Włoskie rodziny to spokojne baranki przy tym. Wracając do syna i wątku.Musisz mateczko pamiętać, że jak syn się zdecyduje trwać w małżeństwie. To zawsze będzie sam. Border mu ręki nie poda jak będzie leżał. Border nie podetrze mu przysłowiowej rzyci jak zostanie kaleką. Raczej tą rzyć jeszcze skopie. Jesli synek nie jest wojownikiem to zostaje rozwód i nic więcej. Was kiedyś zabraknie. On będzie samiusieńki. Będzie tak potrafić? Z góry mówię, że to nie będzie normalny związek. Wojownik to nie tylko obrona ale i walka. Codzienna czujność. Panowanie nad słabościami. Czy synek będzie potrafił jak borderżona zadzwoni, że miała wypadek samochodowy powiedzieć. Wykręć 112 a nie mi zatruwasz rzyć. Jeśli nie. To idźcie na rozwód tak jak opisałem.

                          pzdr
                          • 1b65 Re: Synowa z BPD 06.06.14, 20:50
                            Uważam, że pierwszym poważnym "problemem" Syna jest to, że jest uczuciowym i kochającym facetem, który teraz znalazł się w nowej i trudnej sytuacji. Nie wie z "czym" tak naprawdę musi walczyć i jakimi sposobami.
                            Sadzę też, ze ma twardy charakter. Każdy normalny człowiek nie wytrzymałby takich "chorych jazd" na dłuższą metę.
                            Siostra Jego jest po resocjalizacji, dostrzegła ten problem już dużo wcześniej. Jednak kolejne próby podejmowane przez nią kończyły sie fiaskiem.
                            Szkoda, że ja o tym wszystkim dowiedziałam sie dopiero wczoraj w rozmowie tel. z córką.
                            Pewnie miał nadzieję, że to wszystko jest do ułożenia i pogodzenia.
                            Teraz, po "wzmocnionym", długim i ostrym ataku sam zaczyna o tym mówić, otwiera się. Dostrzega powagę sytuacji i wie, że nie jest już sam!
                            Każdy człowiek zasługuje na ratunek, ale nie kosztem utraty zdrowia drugiego człowieka.
                            Nie chcemy resocjalizować zony a jedynie ratować syna. Mam nadzieje, że małymi kroczkami wszystko potoczy się do przodu. Jedynie spokój, opanowanie i mądre decyzje pozwolą nam zakończyć tą trudną sytuację.
                            Syn musi się dowiedzieć, że to nie ciężki charakter zony a jej choroba gotuje im piekło na Ziemi, które nigdy nie będzie miało końca.
                            • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 07.06.14, 10:02
                              1b65 napisał(a):

                              > Uważam, że ..... które nigdy nie będzie miało końca.< ( musiałam usunąc bo mi znaków brakło - sorry )

                              próbuję Ci coś pokazać ale chyba jeszcze nie widzisz tego

                              wiem, ze mam rację ale nie chcę Cię ustawić na fuknięcie - co ona mi tu plecie aj wiem co robić i muszę działać
                              na pewno działać trzeba ale może spróbuj znajdować chwila po chwili to co legło u podstaw
                              czemu syn jest z taką osobą!
                              czemu od niej nie odchodzi!
                              czy woła o pomoc czy o wsparcie/usprawiedliwienie? usłysz, ze on chce w tym trwać a opowiada o problemie by mieć konkretne komunikaty zwrotne

                              zamiast czego to wszystko mówi?

                              nawet jeśli w końcu dojdzie do ściany i powie wyciągnijcie mnie to bardzo dokładnie popatrz co to znaczy? nie chodzi o to by mu nie pomóc, oczywiście pomóc należy ale nie wyręczyć.
                              on ma podjąć decyzję i wziąć na siebie odpowiedzialność za to cy było i co będzie
                              nie rozgrzeszaj go zanim on nie szuka swoje odpowiedzialności
                              co z tego, ze Ty wiesz lepiej??? może to właśnie ta straszna pułapka? może córka ma Ci sporo bezcennego do powiedzenia? może ona wie to czego Ty nie chcesz usłyszeć
                              jestem bardzo daleka od zrzucania na rodziców win/odpowiedzialności - jak to mówił Eichelberger wiedza że ojciec był alkoholikiem ma być szansą nie usprawiedliwieniem - ten przykład wywieś sobie na sztandarze gdyby spotkały Cię kiedyś zarzuty 'źle wychowałaś' - to pewne każda klęską w naszej rodzinie jest nasza porażką ale to nie znaczy, że ktokolwiek ma z tego sobie kartę inwalidzką robić, a my czuć się jedynymi winnymi

                              pisze o tym bo mam wrażenie, że wpadłaś w pułapkę
                              sam zobacz czy widzisz jak starasz się pomóc synowi
                              wydaje mi sie, ze potrafisz lepiej choć to duzo trudniejsze warto

                              brutalnie skomentuję, przesadzę - żeby poakzać jak ja myślę - NIE MAM PATENTU NA RACJĘ! zapewniam nie mam! mało wiem i piszę bardzo ponad rzeczywistością - mozna z tego coś wybrać albo nic, nie wyobrażam sobie by wziąć całość!!!

                              > Uważam, że pierwszym poważnym "problemem" Syna jest to, że jest uczuciowym i ko
                              > chającym facetem, który teraz znalazł się w nowej i trudnej sytuacji. Nie wie z
                              > "czym" tak naprawdę musi walczyć i jakimi sposobami.

                              on jest dobry i niewinny, fru odpowiedzialność na zewnątrz; usprawiedliwienie, wybielanie i odrywanie od odpowiedzialności ; a ja uwazam za to co ON robi jest w 100% odpowiedzialny; nie winny ale za pomyłki czy nie wiedzę tez musimy brać 100% odp. inaczej żaden sukces nas nie ucieszy :)
                              on nie wie? a Ty wiesz ! a daj sobie po łapach; wiem ze chcesz powiedzieć, ze on nie ma dystansu, zagubił się, dał się omotać - jasne wiem; specjalnie przejaskrawiam; on dobrze wie w czym tkwi, im bardziej wlazł w g. tym bardziej musi się ocknąć; nie wyratowany na zewnątrz; w środku by znaleźć motywację siłę i sposób wychodzenia
                              jak tego sam nie zrobi chlupnie w gorszy kanał zanim Ty się pozbierasz z tej akcji

                              jak to sama sobie powtarzam gdy mam za dużo zapału: 'a prosił cię kto?"
                              chcesz mieć moc i sens - poczekaj aż poproszą - wtedy docenią (pisałam o tym kilka razy, nie chcę sie powtarzać)

                              > Sadzę też, ze ma twardy charakter. Każdy normalny człowiek nie wytrzymałby tak
                              > ich "chorych jazd" na dłuższą metę.
                              widać, że coś z tym charakterem kiepsko ale Ty wierzysz; pewnie, ze należy w razie dramatu zwrócić się do rodziców; ale lepiej gdy umie się rodziców odciążać ze swoich problemów i coraz , mniej im wrzucać takich kwiatków; czy Ty zamiast coś załatwiać lecisz do swoich rodziców? czemu nie jeśli nie :) ?
                              tak jazdy są chore i bardzo trudne - ale on się w to wpakował -

                              warto dać mu szansę

                              może to najtrafniejsze co powinnaś wybrać - pełna szansę a nie asekuracyjne pozamiatanie za niego i buziaczek na powrót na łono ...

                              > Szkoda, że ja o tym wszystkim dowiedziałam sie dopiero wczoraj w rozmowie tel.
                              > z córką.
                              hm ?
                              z jednej strony tak - świetnie to rozumiem
                              a z drugiej czy kiedy wiesz znajdziesz mądre rozwiązanie - a nie najłatwiejsze?

                              > Siostra Jego jest po resocjalizacji, dostrzegła ten problem już dużo wcześniej.
                              > Jednak kolejne próby podejmowane przez nią kończyły sie fiaskiem.
                              > Szkoda, że ja o tym wszystkim dowiedziałam sie dopiero wczoraj w rozmowie tel.
                              > z córką.

                              zapewnij córke, ze jej wiedza i decyzje są wazne i szanujesz je - nawet jesli Ci przemknęło przez głowę, ze jej resocjalizacja to pryszcz w porównaniu z Twoim doświadczeniem i instynktem matki; mam nadzieję, że rozumiesz co próbuję Ci pokazać
                              dzieci zaczynają być od nas mądrzejsze tak gdzieś około 15 roku życia - górujemy nad nimi doświadczeniem - warto brać to na serio i korzystać z wymiany - oni nam wiedzę my im doświadczenie - inaczej oleją nas, wykorzystają do wyręczania lub machną ręką

                              często słyszę jak rodzice mówią o swoich dzieciach jak o dzieciach a warto patrzeć jak na ludzi -
                              fajny sposób w pracy pytać młodych wspólpracowników - ile masz lat - i zobaczyć w jakim miejscu jest nasze dziecko, czy nasza mama - to działa w obie strony

                              > Jedynie spokój, opanowanie i mądre d
                              > ecyzje pozwolą nam zakończyć tą trudną sytuację.

                              Twoje decyzje, Wasze decyzje czy jednak ICH ewentualnie JEGO?

                              > Syn musi się dowiedzieć, że to nie ciężki charakter zony a jej choroba gotuje
                              > im piekło na Ziemi, które nigdy nie będzie miało końca.

                              musi to on zacząć CHCIEĆ
                              nie może zwalić odpowiedzialności na nikogo
                              tzn ma ponazywać swoje pomyłki, błędy czy wręcz winy a wcale nie zajmować się cudzymi - chyba, ze ma nadmiar sił, czasu i zapału

                              on ma prawo się pomylić ale to JEGO błędy
                              nie wyprzedź wszytskich ze swoja oceną
                              wersja syneczku patrz jaki to potwór mamusia cię uratuje, przygarnie, da po dupce i wypuści po renowacji od nowa - nic się nie stało synku tylko mnie słuchaj a będzie dobrze

                              Straszne rzeczy popisałam - przejaskrawiłam, wybrałam pojedyncze zdania by coś pokazać
                              jestem pewna, ze nie jesteś bezmyślna i nie Twój obraz zbudowałam tym przewrotnym dźganiem
                              ale moze w którymś miejscu jest coś nad czym warto pomyśleć
                              tylko o to mi idzie byś dała sobie czas

                              silne osobowości dobrze wiedzą, ze najłatwiej isć coś załatwić od reki i cześć - nic potem nie poprawiać, nie sprawdzać, nie myśleć - tylko, ze tym razem NIE O TO CHODZI - jeśli załatwisz super to zabierzesz bezpowrotnie szansę synowi - a i sobie by zobaczyć w czym tkwi przyczyna wiązania się z borderką na przykład

                              pierwszy punkt wiadomo - niska samoocena, brak poczucia własnej wartości - więc zlituj się i nie pogłębiaj tego czasem, moze to zwykłe cwaniactwo poprosić mamę o wyrozumiałość? oby nie

                              związki z borderami bywają rujnujące nawet twardzieli - to nie jest równe starcie
                              po tym jak kto z nich wychodzi widać bardzo dużo
                              widać dojrzałość

                              według mnie dramatycznie fatalnym jest uznanie - ona winna, ona to katastrofa nic więcej - jaka tam choroba czy zaburzenie - to potwór tylko, destrukcja - to jest fatalne podejście do sprawy; tak myślą tylko nieczułe i niewrażliwe potwory właśnie; border to bardzo skomplikowany człowiek, którego zalety przyciagają dobrych mądrych ludzi ale i złych cynicznych cwaniaków

                              wiele w tym prawdy i każdy border jeśli zdobędzie się po terapii na refleksją co w życiu nawywijał przyzna - straszne scenariusze; ale zrozumienie czemu tak się dzieje - nie usprawiedliwia ale objaśnia

                              trzeba sobie odpowiedzieć jakie zalety bordera nas z nim skleiły trwale, a co stało się źródłem tragedii

                              jak strasznie cierpią borderzy lepiej nie wiedzieć ale nie wolno o tym zapominać ;

                              zrozumieć to najważniejsze
                              • 1b65 Re: Synowa z BPD 07.06.14, 13:58
                                Brzask, dziękuję za cenne uwagi. Masz racę, czuję jakbym rzeczywiście była w pułapce.
                                Miotam się w bezsilności i natłoku myśli. To prawda, że chciałabym, aby ten "koszmar" był już za nami wszystkimi. Zdaję sobie również sprawę, że za wiele tu nie mogę zrobić jak w ogóle coś mogę. Nie chcę za niego podejmować żadnych decyzji. On sam musi chcieć zmian i odpowiedzieć sobie na wiele pytań, na które może nie ma prostych odpowiedzi lub jest ich całkowity brak.
                                Takie wskazówki i radę otrzymał w rozmowie z nami ( z mężem) jak był w domu.
                                Nie uważam, że popisałaś straszne rzeczy, przeciwnie mądre i sensowne.
                                Ja o nich doskonale wiem, co nie znaczy, że jest mi łatwiej i lżej z tym wszystkim. To jedna z wielu przyczyn, że tu jestem i chcę rozmawiać aby poznać Wasze rady i spostrzeżenia za które dziękuję.


                                • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 07.06.14, 15:27
                                  fajnie, ze dziękujesz, bo tu zawsze jest dylemat jak tu mówić ludziom trudne rzeczy

                                  i zawsze niepokój, że można szkodzić

                                  a może Ty spróbuj od męza i córki wyciągnąć co w domu mogło być praprzyczyną

                                  ale ostrożnie czasem nie warto rozwalać wszystkiego - nie mam pewności, że wywalanie sobie prawdy - pretensji jest początkiem uzdrawiania

                                  psycholog powie trzeba przepracować, wywalić wsio itd - może ma rację
                                  ja nie wtrącam się tu - sam raczej inaczej to załatwiam zapewne nie najlepiej ale żyję :)

                                  to co teraz robisz, planujesz, myślisz, planujesz myślisz to chyba daje siłę - czekać trzeba choćby na więcej informacji, wiedzy ale nie bezczynnie

                                  poszperaj jeszcze co synowi będzie dokuczało długo po związku i co grozi kolejnym związkom, tu ludziska dużo pisały jak to jest, ze przejmuje się zachowania i reakcje i powiela

                                  ech



                            • marekgazek Re: Synowa z BPD 07.06.14, 20:12
                              Jeśli powiesz synowi mateczko, że to nie trudny charakter żony a jej choroba robi im piekło jeszcze bardziej zrobisz mu źle. Dajesz mu wymówkę. Będziesz go wspierać w tkwieniu. Ona będzie go niszczyć. On będzie miał wymówkę. Przecież ona nie winna to choroba. Ona to wykorzysta do swoich celów.

                              Brzask między nami to widać klasyczna szorstka przyjaźń. :) Co z tą kawą? :) ale nie miejsce tu na żarty.

                              Mateczko coś ci opiszę. Ja moją trzymam jak pisałem. Jesteśmy już dość długo. Ale i tak moje sposoby czasem zawodzą. Ostatnimi czasy nie zauważyłem dewaluacji mnie. Oczywiście każdy ma jej inne granice. U mnie kwestia drobnego ignorowania mnie i wyzwisk już jest alarmem. I szybko działam. Zorientowałem się parę dni temu. Przeszła do ataku. Jednak momencikiem to wyłapałem i opr. na czym świat stoi. Plus wywołanie zazdrości. Ochłodzenie i inne tricki. Brzask zdziwisz się. Nie uważam borderów za potwory. Z moją jak pomówię czasem od serca to w ogromie borderbełkotu czyli nie kochasz mnie. Zrób to i tamto. Tak się nie zachowuje kochający konkubent. Nie chcę cię znać i dalsze bełkotanie wyłapuję teksty prawdziwe. Przykładzik. Czy ty wiesz czego chcesz? Nie wiem. Wogóle nic nie wie. Nawet czasem co chce zjeść na obiad. Raz kotleta, raz kurczaka itd. W ciągu godziny. Jak bym mówił uspokój się kochanie. Powiedz co chcesz a to zrobię. To bym dostał że powinienem wiedzieć. Ze jestem zerem bo nie wiem. A wogóle to powinienem z drogiej knajpy zamówić. I tutaj na takim czymś syn musiał mieć podobne problemy. Bo chciał ją załagodzić i coś sam ugotował i sam ugotowany. Bo dostał opr że tego nie chciała i za tym idzie borderbełkot. który opisałem powyżej. Jaka na takie coś jest recepta. Prościutka. Robisz kotleta a jak idzie borderbełkot bo nie chciała kotleta i jesteś taki, siaki i nie chce cię za to znać bo chciała kurczaka. Podajesz suchara a sam jesz kotleta. A nie dawanie się kopać po rzyci i jeszcze może przepraszanie za to że się zrobiło obiad. Wiesz mateczko syn to pewnie masochista. Moja jak po mnie kopała po rzyci to też byłem skołowany. Ocknąłem się dość szybko. Czasem jak się jej pytam czemu dawała tak popalić. Odpowiada. Myślałam że to lubisz a jesteś mi bliski więc dawałam. I tu jest pies pogrzebany. Twój syn musi to lubić i ona mu daje co on lubi. Seryjka. Brzask racja z pytaniem. Czemu to lubi. To przecież dla kogoś innego dziwne. Czasem staram się tłumaczyć co robi i dlaczego ludzie od niej ciekają. jak ma lepszy dzień. Jak widzę echo i rzucanie grochem o ściane pieprze dalsze tłumaczenie i wracam do trzymania kruciuteńsko. Widzę postępy. Czasem dociera. w większości nie. Zgadnij czemu synowa ma problemy w pracy. To prościutkie. One to robią z każdym. Powiedz mi jaki kolega czy koleżanka by zadawał się z takim indywiduum. Koleżance łatwiej odejść bo nie ma emocji. Syn jest "zakochany". Przykładzik. Idzie border do pracy. Siada przy biurku z jakąś kobietą. Od razu ciągnie do przyjaźni. Koleżanka wchodzi w to. I po jakimś czasie borderkobieta rąbie jej tyłek, wykorzystuje, ma pretensje itd. Ta przestaje się z nią zadawać i ostrzega innych. Moja borderka ma samodzielne stanowisko przy komputerze. I jest okejek. Choć znajomych raczej nie ma. Rodzina tyle ile musi. Dziwi się borderkobiecinka. Nie daję się kopać porzyci i nie odchodzę. Nie jest to dla niej pojęte. Dla mnie w sumie też czemu tak robię. Byś widziała mateczko akcję uliczne i w publicznych miejscach to by ci włosy dęba stawały. Tak żyjemy. Czy to dobre czy złe. Święta Barbara tego też pewnie nie wie. Odpowiedź najprawdopodobniej jest prozaiczna. LUBIMY TO!!!!! OBOJE!!!! i Twój syn też to lubi!!!!!
                              • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 08.06.14, 08:14
                                marekgazek napisał(a):


                                >
                                > Brzask między nami to widać klasyczna szorstka przyjaźń. :) Co z tą kawą? :) al
                                > e nie miejsce tu na żarty.
                                >

                                najmocniejsze są te kawy czekające! :)

                                powtórzę taką myśl - może będę jaśniejsza

                                uświadomienie sobie na czym polega choroba alkoholowa, kompleksowo i rodzinnie :( i dołożenie do tego wiedzy co można z tym zrobić miewa sens;
                                pewnie tysiące ludzi radzi sobie intuicyjnie z pijakiem w domu, i może to być dużo lepsze niż wydumane książkowe ... ale wydaje mi się, że i takim osobom nie zaszkodzi zrozumienie tych wszytskich mechanizmów wkręcających cały dom w butelkę; stad moje namawianie by zmierzyć się z bpd nie pomimo zaburzenia ale świadomie;

                                jak się godzi zostawianie osoby nie chcącej się ratować z troską o nią - nie wiem; to chyba jedna z najcenniejszych umiejętności; zastosowana w porę chyba bywa szansą dla obojga; walczyć razem można, ale być razem by walczyć przeciw partnerowi np pijakowi - bez sensu; tym bardziej, że często wpadamy we wspólne nakręcanie się

                                życie nie jest proste, pewnie odchodzenie jest trudniejsze niż pozostawanie w złym związku stąd ludzie grzęzną na lata nie zdając sobie sprawy, że to przyniesie konsekwencje na lata - bylejakość życia zmienia nas ; o dzieciach nie wspomnę - nie znajduję usprawiedliwienia dla bezsensownej wymówki : 'dla dobra dzieci' żyjem w tym oboziku koncentracyjnym nienawiści brrr - lodówki uczuć, przemoc psychiczna fizyczna - taki posag.

                                czasem warto uciec, by spotkać się z własnym rozumem i dopiero poukładać siebie a potem świat

                                czasem wołamy o pomoc wcale nie po to by nas wyratowano ale byśmy mogli trwać w bagnie - zdaje się, że wtedy należy zacisnąć zęby, powiedzieć toń i odsunąć się; gdy to za trudne warto jak najmniej się wkręcać i w żaden sposób nie wzmacniać topielca w taplaniu się;
                                rozumu do takich decyzji nie wystarcza gdy w grę wchodzą dzieci topielca - to są już jazdy spoza świata ludzi psychicznie zdrowych - najcięższy temat: jak ratować dzieci przed ich własnymi rodzicami, gdy nic nie dociera, wszystko zbagatelizowane czy totalna olewka, koncentracja na własnym pępku i swoim cierpieniu nakręcanym ... zdaje się poszerzyłam temat, ale czasem dobrze zobaczyć najczarniejsze perspektywy by zebrać się w sobie i znaleźć motywację

                                by żyć w stałej parze z borderem trzeba zrozumieć i mieć twarda d@pę i chcieć jednak się poświęcić - znam osoby, które uznały, że warto albo że trzeba - nie wiem; po latach nazywają to obowiązkiem ale chyba i satysfakcją; wiedzą co straciły i dlaczego trwają; obie strony w takich związkach wiedzą jakie to trudne, czasem nieznośne; obie strony wiedzą, co to znaczy być borderem
                                tak mnie się wydaje


                                • 1b65 Re: Synowa z BPD 08.06.14, 11:57
                                  Kochani, Wszystkim dziękuje. Jest słoneczna niedziela. Chcę wszystko przemyśleć i poukładać sobie w główce na tyle ile się da.
                                  Czekam na dalszy rozwój sytuacji i więcej informacji. Dużo czytam o BPD. Mam ogrom pytań do siebie,dzieci i rodziny. Dobijam się uparcie sama do prawdy?!.
                                  A może to nie borderline?!.
                                  • marekgazek Re: Synowa z BPD 08.06.14, 12:31
                                    1b65 napisał(a):


                                    > A może to nie borderline?!.

                                    Uparcie mateczko nie chcesz dopuścić do siebie brutalnej prawdy. To chyba naturalne więc nie potępiam. Zaraz powiesz, że ma gorszy okres i wszyscy ludzie tak mają. Soreczki za szczerość ale czy Ty też nie jesteś czasem pod "urokiem" synowej. I podobnie jak syn pamiętasz te szczęśliwość swoją ze szczęścia syna. Od tego zaczęłaś więc może tak jest.

                                    Tak jak pisała brzask. Najrozsądniej jest odejść ale czy najlepiej. To kwestia osobistych preferencji. Brzask ja nie traktuje tego jak obowiązku. Jeszcze co innego. Trudno mi powiedzieć że kocham w rozumieniu powszechnym i niby modelowym. Ale miłość nie jedno ma imię. Wyobrażam sobie życie bez niej. Nie mam z tym problemu. Zresztą zasadki są jasne. Skoczek w boczek i fruu. Konsekwentnie bez powrotnie. Ach i czasem bywa strasznie męcząco. Trzeba też umieć odreagować. Sposobem jest własna przestrzeń. Bordery chcą to zabrać. Zawsze i wszędzie. O to największe wojenki. Nie wolno ustępować na krok. Wogóle nie wolno w każdej chwili. Borderkobieta zawsze ale to zawsze będzie chciała coś ugrać. A to nie idź do swojej mateczki tylko zostań ze mną. I tu sposoby. Emergency czyli nagły atak strasznej dolegliwości. wabienie seksem. Borderbełkot. Czarna rozpacz z jakiegoś wymyślonego powodu. I wiesz o co jej chodzi? Żebyś nie zrobił tego czego chcesz. Tylko co ona chce. Jej potrzebne totalne zainteresowanie. Zawsze ona numerek one. Jeśli oczywiście nie jesteś zakwalifikowany jako rasowy mutant do dojenia. Twój syn został tak zakwalifikowany. Przykro mi ale to prawda. Musisz być zawsze atraktorem trudnym do zdobycia.Twardym i stanowczym. Im bardziej taki jesteś tym ona stoi przy tobie murem. Jestem przekonany, żę Twój syn mateczko na początku taki był. Z jakiś powodów borderkobieta go upatrzyła. Mogło być też tak, że postanowiła w końcu znaleźć mutanta na całe życie jako bezpieczną lokatę i tu pewnie gorzej dla niego bo nigdy nie był atraktorem w jej rozumieniu. Mateczko. Da się żyć nawet z koniem w stodole. Tylko trzeba to lubić i mieć własny wypracowany sposób na ten związek. Dużyyyyyyyyyyy dystansik dotego wszystkiego. Przemyśl mateczko czy syn nie był maminsynkiem. On się od niej uzależnił. Podejrzewam, że też chodzi o super seks. Twój syn musi go lubić. Nie znam lepszych kobiet w łóżku jak borderkobiety. Może też jest "urodzoną ofiarą" ten twoj syn mateczko. Znam przypadek facecika. Dostał na misji w Afganistanie. Pojechał do ośrodka terapeutycznego i tam borderkobieta w recepcji. Klops bo się oświadczył po 3 tygodniach. Tu jest ciekawa sprawa. Nikt nie dostał tylko on. Nikt nie ma borderbaby tylko on. A raczej nie ma. Bo tak go zmutanciła że poszła z jakimś zerem społecznym. A co on robi. Zgadnij mateczko. Czeka i się prosi o byle jaki kontakt. Widziałem go na grillu u kumpla. Ja byłem z moją borderekobietą on zaprosił tamtą. Przyjechała księżna. Tamtego ganiła za byle gówienko i to publicznie. A on stał jak klasyczny mutant. On o niej mówi publicznie moje kochanie a ona o nim bezosobowo. Jak opowiadała coś mojej to palcem na mutanta i per "ten" i rżaly ze śmiechu. Zgadnij z kim się jej najlepiej rozmawialo. Z moją. :). Tylko sytuacja tak wyglądała, że jak moja zaczęła swoje bo zobaczyła że tamta może. To ją wziąłem na boczek i opr. I to jest ta różnica. Brzask przekonałaś mnie. Jak syn lubi to mateczko daj mu lubić. Znów szczerość. Tobie mateczko też dobrze. Lubisz się martwić o syna. Zapytam przewrotnie czesko. Więc o so chosi?
    • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 08.06.14, 14:28
      to wszystko nie jest gra
      to najtrudniejsze najprawdziwsze życie
      czemu diagnoza ma znaczenie, bo terapia musi być inna
      zawsze jest koszmarnie trudna

      każdemu kto ma kontakt z borderme powiem - chcesz rozumieć cokolwiek ucz się, nie zakładaj, że intuicyjnie wyczaisz jak jest na Plutonie - bardzo chcąc i znając ziemian - niestety nie sprawdza się
      a wszystkie nasze braki spowodują uproszczenia i wypchanie bordera do narożnika po co? aby siebie w nim nie postawić - nie by w mordę zebrać ale by zobaczyć, jak wiele robaków mamy w swoich głowach
      na wszystko trzeba gotowości na zamiatanie pod łózko a potem na wyciąganie po kawałku z pytaniem - jak to możliwe, jak to było - skąd mnie się to bierze, co ja robię swoim dzieciom czy najbliższym - kto chce szuka
      border to extremalny sukces natury i środowiska my jesteśmy lekko niedorobieni :) pouszkadzani nie do końca

      im więcej próbuję pojąc tym więcej przede mną co niektórych może prowadzić do wniosku po co drążyć kiedy to nie ma końca - coś w tym jest

      ale może chociaż następne pokolenia będziemy kochać z uwagą i sensownie?

      ważne czy chcemy rozumieć po pierwsze co w nas cieniutkie

      dorwałam kolejną dobrą książkę - jak zawsze jest o porażkach a nie sukcesach więc nie polecam; nadzieję z tego co się przemyśli trzeba wydłubywać szydełkiem samemu - zapewniam da się


    • dare.ekk Re: Synowa z BPD 06.07.14, 08:38
      o kurde, podobne objawy
    • 1b65 Re: Synowa z BPD 11.09.14, 13:48
      Witam,

      Związek małżeński mojego syna dobiega ku końcowi.
      Proces rozwodowy już wkrótce w sądzie.

      Pozdrawiam.
      • brz_a_sk Re: Synowa z BPD 11.09.14, 14:59
        trudno to skomentować - smutne
        jesli sam związek umarł to warto zadbać by rozwód kosztował ich jak najmniej
        i by zdołali się więcej nie schodzić
        bo to raczej pasmo klęsk

        a życie po trudnym związku - to dopiero wyzwanie
        trzeba dać sobie na luz i nie poharatać kolejnych osób

        na moje oko lepiej wychodzą ludzie, którzy odczekają czas załoby i popracują nad soba niż ci co rzuca się w uciechy poważne czy nie ale mające z plaster robić
        raczej wodę z mózgu i tak nie bardzo sprawnego robią

        rekonwalescencja potrzebna - krok w dojrzałe życie

        powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka