1b65
04.06.14, 19:50
Witam,
Jeszcze nie tak dawno byłam bardzo szczęśliwa, że syn odnalazł swoja druga połówkę i układa sobie z nią wspólnie życie. Ślub odbył się pod koniec lata zeszłego roku. Byli szczęśliwi, uśmiechnięci a miłością zarażali wszystkich gości wokół. Wkrótce, pierwszy wyjechał syn zagranice, ( tam pracuje i mieszka do chwili obecnej), za nim po m- cu wyjechała żona. Nasz kontakt z początku układał się dość dobrze, potem rozmowy były coraz rzadsze. Czułam, ze jest nastawiany przeciw nam, z siostrą zerwał kontakty, ogólnie ujmując szczelna " izolacja". Od wyjazdu nie widziałam ich ok. 8 m-cy do momentu przyjazdu. I wtedy wielka konsternacja - syna prawie nie poznałam. Zmienił się z wyglądu i z zachowania. Bardzo schudł, jest kłębkiem nerwów. Synowa odwrotnie, zadowolona i uśmiechnięta pełna planów ale wyłącznie dotyczących jej osoby. Syna poniża i udowadnia nawet nam Jego niezaradność w postaci pracy na dwa etaty! Natomiast Ona nie może utrzymać nawet części etatu, bo jest prześladowana, wykorzystywana i niedoceniana w swojej pracy. W rozmowie wyłącznie z synem bez jej udziału, dowiedziałam się wielu spraw o których normalnemu człowiekowi nawet w okrutnych koszmarach się nie śni. Syn po wielu namowach zaczął opisywać swój los w związku małżeńskim. Początek sielankowy, miłość, piękne słowa a z czasem już huśtawka Jej zmiennych, agresywnych zachowań, polegających na atakach słownych. Pozbawił się kolegów przez intrygi żony, która ma ciężki charakter i sama nie może nawiązać bliższych relacji z kobietami. Szybko nawiązuje kontakty, ale też szybciej je traci, kążda Jej znajomość kończy sie "diagnozą", że ktoś jest głupi i tyle. Zaczęła ostro udowadniać synowi, że też jest głupi a ona potrzebuje wolności i chce się bawić. Pieniądze uciekają miedzy palcami a argumenty logiczne nie trafiają do Jej umysłu. Ogólnie jeden chaos i dezorientacja w głowie syna. Nie rozumie On, jak można odkochać się w jeden dzień, przy czym jest bardzo kontrolowany. Jak nie odpisze na sms-a to zaczyna swoja jazdę bez trzymanki, jak powie "kochanie " to tak ma nie mówić!. Nie wie jak ma już się zachować, bo wszystko co robi jest złe. W jednej minucie z wesołej i czułej kobiety staje się jędzą, krzyczy, wyzywa straszy go swoim odejściem, słowami, że nie wie czy chce ratować taki związek. W stosunku do innych, obcych mężczyzn jest miła i sympatyczna. Nie zajmuje sie tez domem, nie gotuje i bywa, że osobno śpi. Syn czuje się jak mały chłopiec, który właśnie jest karany za coś złego, czego nie zrobił. Taka sytuacja potrafi trwać po kilka miesięcy, potem dwa dni normalności. W tych dniach ustalają wspólnie zasady, granice, które ona zaraz łamie.On stara się, pracuje a Ona lata po dyskotekach i nie docenia Jego pracy, drwi i szydzi. Ktoś z grona znajomych powiedział mi, że takie zachowanie to mogą być objawy BPD, czy to możliwe? Jak mam o tym porozmawiać z synem, proszę o rady.