peterraul
10.02.24, 00:27
Witam. Żyje z osobą borderline już od dwóch lat. Na początku było fajnie, i NORMLANIE. Od roku zdiagnozowano u niej Borderline. Nie była tego świadoma wcześniej. Dopiero z mną to odkryła. Ma bardzo skomplikowane i trudne przeżycia z przeszłości które nie może zamknąć.
Nauczyłem się za późno stawiać granice, i sytuacja szybko wyszła z poza kontroli. Aktualnie ma ataki nie z tej ziemi. Gdy przypomina się jej coś, na przykład kobieta z którą gadałem miesiąc temu. To wybucha i to konkretnie. Wstaje z nienawiścią i zaczyna mnie obrażać, bić i kazać mi się wynosić. Gdy z nią rozmawiam to mnie uderza zdarzało się z pięści, a gdy uciekam to sama pisze albo przychodzi i mówi jaki to jestem zły i prowokuje. Boi się ją zostawię dla innej. Raz już zemdlała z tej furri i musiałem ją reanimować. Nie daje się uspokoić, nie znam żadnego sposoby. Ucieczka nie pomaga, rozmowa nie pomaga. Przeproszenie za coś za co nie zrobiłem i udawanie że ma rację również nie pomaga.
To wszystko jest takie straszne.
Mówi mi setki razy że mam ją zostawić i odejść od niej, ale gdy to robię staje się również fizyczna i grozi że się zabije. Że nie ma dla kogoś życ. Że nikt jej w życiu nie potrzebuje.
Psycholog do którego chodzi, na początku go wychwalała. A teraz mam poczucie że nawet jemu nie ufa. Przypominam jej o ćwiczeniach które psycholog jej zadaje, ale nie widzę żeby je robiła. Nawet on nie jest jej w stanie pomóc w takim razie.
Jestem w okropnej sytuacji i nie wiem co zrobić.
Z jednej strony ją bardzo kocham, i bardzo chciałbym jej dać szczęście, bo ona ma prawo tego zaznać jak my wszyscy.