Dodaj do ulubionych

DO BPD - INNA DROGA

04.03.16, 11:52
Myślę sobie czasem jak to jest, gdy mamy ogromny potencjał umysłowy,
a jego moc skierowana jest na wymyślanie problemów
a potem podejmowanie desperackich prób, by rozwiązać coś,
co jest nierozwiązywalne, a przynajmniej nie rozwiązywalne przy pomocy narzędzi,
wytworzonych tą samą metodą co problem.
Jako żywo przypomina mi to super komputer z ogromną pamięcią operacyjną oraz zewnętrzną
i doskonałym oprogramowaniem operacyjnym, do którego zaimplementowano wirusa,
który multiplikując się, skutecznie blokuje pamięć operacyjną, uniemożliwiając pełny dostęp do pamięci zewnętrznej, przejmując pełną kontrolę nad systemem.
Jak potężny to musi być wirus, czyniący spustoszenie swą wrogością i agresywnością,
i jak potężne muszą być jego możliwości, skoro skutecznie blokuje doskonały system.
Ja znam nazwę tego wirusa - nazywa się on EGO.
Myślę sobie, ze dostaliście dar, jakim są wasze nieprzeciętne umysły,
które za przyczyną EGO stały się waszą klatką, a przebiegłe EGO
uczyniło was strażnikami tej klatki. Prawda, że genialne?
Niemal doskonałe zniewolenie, nieprawdaż? Napisałem: niemal doskonałe zniewolenie,
jako że EGO nie wytworzy nigdy czegoś doskonałego, a zatem jest możliwość
opuszczenia tej klatki.
Psychologowie czynią wysiłki, by życie w klatce i otoczenie były znośniejsze,
poprzez próby uczynienia EGO bardziej przyjaznym.
Naprawdę nie ma znaczenia, że EGO będzie wypicowane wyjściowo a pręty klatki
będą się błyszczeć odświętnie, ale przecież jest to wciąż to samo EGO i ta sama klatka.
Którędy uciec z tej klatki?
Po pierwsze trzeba determinacji, by chcieć być wolnym, a pierwszym krokiem ku wolności,
jest świadomość genialnego zdania:
NIE JESTEM SWOIM UMYSŁEM. UMYSŁ TO TYLKO NARZĘDZIE to wszystko!
Kiedyś, gdy borykałem się ze swoimi egzystencjalnymi problemami próbując naprawić świat,
wpadła mi w ręce książka PRZEBUDZENIE A. de Mello.
Gdy ją przekartkowałem, nazwałem ją stekiem bzdur,
lecz gdy przeczytałem z uważnością jeden z rozdziałów i przetworzyłem go mentalnie
w obliczu prawdy o sobie, nagle zmieniłem zdanie.
Przestałem naprawiać świat a zacząłem naprawiać siebie i patrzyłem z radością w sercu,
jak świat wokół mnie się zmienia.
Wam Moi Drodzy polecam książkę Eckharta Tolle - POTEGA TERAŻNIEJSZOŚCI
i cykl jego wykładów w Necie.
Nie zrażajcie się, gdy zareagujecie podobnie jak Ja na PRZEBUDZENIE.
Świat, który zaczniecie odkrywać, będzie godny waszego umysłowego potencjału,
a jeśli będziecie wytrwali, zobaczycie prawdziwy cud jakim jest PRZEBACZENIE.
Życzę wam z serca odwagi a zwłaszcza wytrwałości, która jest najbardziej narażona na ataki EGO,
gdy próbujemy żyć bez lęku w TU i TERAZ, czyli żyć NAPRAWDĘ! a nie w oparach iluzji.
Gdy przeczytacie to co napisałem z uwagą i zrozumieniem (nawet kilkakrotnie),
poczujecie impuls, który mówi: MUSI BYC INNA DROGA, INNE ROZWIĄZANIE,
bo jestem warta, jestem wart, by żyć inaczej, bo mam niezbywalne prawo do szczęścia.



Gdy przejrzałem, zobaczyłem Wasze piękno i cierpienie, w którym atak jest wołaniem o pomoc.
Obserwuj wątek
    • czita88 Re: DO BPD - INNA DROGA 05.03.16, 07:20
      "NIE JESTEM SWOIM UMYSŁEM. UMYSŁ TO TYLKO NARZĘDZIE"

      To czym jestem w takim razie?

      Obie książki czytałam już parę lat temu, ale aż tak (jak Ciebie) mnie nie oświeciły, powiedziałabym wręcz, że po miesiącu nie było już po nich śladu... Podobny czas rozpadu jak w przypadku innych moich życiowych strategii, postanowień, sposobów na życie. Pewnie musiałabym je sobie wtłaczać co tydzień żeby nie wyparowywały.

      A odpowiedź chyba była mniej więcej taka, że nie ma czegoś takiego jak ja, cały świat jest jednością na na na radujmy i kochajmy się. Tylko że każdy ma swoje problemy, swoje ego, swój świat i musi radzić sobie z nimi sam. Taki gatunek. Możesz sobie chodzić absolutnie wolny po tym świecie, wybaczając każdemu, kochając wszystkich i nie oczekując od nich absolutnie niczego, ale nie można być dymanym bez końca.
      • 3bsp Re: DO BPD - INNA DROGA 06.03.16, 00:41
        Witaj Czita z ósemkami

        Ogromnie się ucieszyłem, gdy znów po latach jesteś, jak ktoś, kogo się lubiło.
        Daruj całą resztę, bo to nie miejsce po temu.
        To co piszę, jest jedynie moim sposobem widzenia, a racje oddaje tym, którzy chcą ja mieć.
        Piszesz: ?Obie książki czytałam już parę lat temu, ale aż tak (jak Ciebie) mnie nie oświeciły.?
        Może wtedy lubiłaś dużo czytać, zdobywać wiedzę ale wiedzieć, to nie to samo co doświadczyć mentalne w odniesieniu do siebie. Pisze tak, ponieważ sam tak miałem, czytając dziesiątki książek, szukając odpowiedzi i nie mogłem znaleźć uwikłany w narcyzm, który jest przecież produktem sztandarowym EGO, tak jak BPD.
        Twoje pytanie: ?to czym jestem w takim razie? jest pytaniem, na które odpowiedź może dać jedynie
        społeczeństwo, uwikłane w system uzależnień, zracjonalizowanych w swej obłudzie kompulsywnym pięknosłowiem, traktujące człowieka jako przedmiot do zaspakajania swoich oczekiwań, a będących wytworem sumy indywidualnych EGO członków zbiorowości.
        Pytanie: ?Kim jestem w takim razie?, jest pytaniem, które zadają sobie, a zdziwiłabyś się, doprawdy nieliczni; reszta jest zbyt zajęta przetwarzanie pożywienia na produkt finalny, który napędza ich ambicję, zaspakaja wieczny głód porównywania się i potrzebę budowania murów obronnych przed atakiem, nie będąc świadomym, że lęk przed atakiem jest skutkiem naszej podświadomej mściwości i lęku przed zemstą; nieprawdaż? Ale kto by się do tego przyznał i nie próbował podważyć sensu, jako że jest to atak na jego EGO, a ono nie wybacza; musi wskutek mściwości zaatakować, by odnieść mściwy tryumf i dokonać projekcji winy na potencjalnego agresora.
        Piszesz o życiowych strategiach, postanowieniach, sposobach na życie; to gdzie jest miejsce dla Ciebie?, bo to o czym piszesz wpisuje się jedynie w odpowiedz na pytanie ?czym jestem?.
        Nie mam zamiaru wcielać się w role mentora, bo to Twoje życie i Twoje wybory, a ja nawet nie próbuję dochodzić racji, bo wolę być szczęśliwy, a poza tym doprawdy trzeba wielkiej nieświadomości i uwikłania w EGO, by walczyć o rację, która jest, expressis verbis,
        brakiem szacunku dla interlokutora.
        Ja w swym przekazie jedynie próbuje dać coś z serca dla tych, którzy chcą to wziąć i nic więcej.
        A co do realiów, że ? każdy ma swoje problemy, swoje ego, swój świat i musi radzić sobie z nim sam?, to prawda, ale jak to robi, to kwestia KIM JEST, stając w prawdzie o sobie; a co do ego o którym piszesz, to czasem warto się zagłębić w siebie szukając odpowiedzi na pytanie: czy mam EGO, czy EGO ma mnie.
        Co do stwierdzenia: ?taki gatunek?? Cóż, masz wybór. Możesz. zadając sobie pytanie KIM JESTEM, szukać własnej drogi by odnaleźć sens egzystencji i być uwolnionym, lub zadowolić EGO i wtopić się w sztuczny twór zwany społeczeństwem zadając sobie pytanie:
        CZYM JESTEM?, walcząc o pozycję, kierując się zbiorowym aktualnym trendem,
        a wszystko na miarę swej neurotycznej osobowości.
        Zbiorowość ma zawsze monopol naprawdę i rację, dlatego jedzmy gówna,
        bo miliony much nie mogą się mylić, a co do dymania bez końca;
        to prawda, koniec jest tu niezbędny, cokolwiek miałoby to znaczyć.

        Łączę wyrazy szacunku i sympatii.
        • czita88 Re: DO BPD - INNA DROGA 06.03.16, 23:07
          Jestem tu, a wolałabym być gdzie indziej :(... bez urazy.

          Może masz rację, tzn. sporo racji, może mają ją oni.... Wiem, że sposób myślenia i nastawienie zmienia cały świat, widzę to w swoim życiu, widziałam to nie raz... ALE:
          1. Takie życie tu i teraz, skupianie się na tym co mam (a nie na tym czego bym chciała czy tym co bezpowrotnie utraciłam), radowanie się pierdołami, itd. itp. wymaga cholernie dużo wysiłku i samokontroli... przynajmniej w moim przypadku. Prędzej czy później wydarzy się coś, co sprawi, że cała szopka się wali... Tak, wiem, to nie powinna być szopka, to ma płynąć ze mnie, hehe z takiej zaburzonej popierdolonej patuski.
          2. Moja skłonność do idealizacji sprawia, że jak już udaje mi się myśleć pozytywnie to płynę i fantazjuję wybiegając w przyszłość, widząc ją w różowych barwach ("wszystko będzie dobrze, nawet bardzo..."), co jak łatwo się spodziewać, kończy się ch....wo i boli.
          3. Wybaczyć i zapomnieć mogę każdemu, sobie nie wybaczę NIGDY.

          "Piszesz o życiowych strategiach, postanowieniach, sposobach na życie; to gdzie jest miejsce dla Ciebie?, bo to o czym piszesz wpisuje się jedynie w odpowiedz na pytanie ?czym jestem?."

          Te strategie / postanowienia to akurat mało mają wspólnego z tym co myślą o mnie inni, nie mają one na celu zrobić ze mnie kogoś, mają tylko uchronić mnie przed samą sobą, przeszkodzić mi w niszczeniu samej siebie ;(. Czasami przy okazji troszkę zadbać o siebie i pomóc mi się zaakceptować, polubić, poczuć cokolwiek wartą.

          "Nie mam zamiaru wcielać się w role mentora, bo to Twoje życie i Twoje wybory, a ja nawet nie próbuję dochodzić racji, bo wolę być szczęśliwy, a poza tym doprawdy trzeba wielkiej nieświadomości i uwikłania w EGO, by walczyć o rację, która jest, expressis verbis,
          brakiem szacunku dla interlokutora. "

          To uważaj, bo powoli brzmisz jak jakieś guru :]. Ja też nie walczę, tak sobie tylko prowokuję, dyskutuję i zniechęcam... Po co nie wiem.
          • 3bsp Re: DO BPD - INNA DROGA 09.03.16, 11:32
            Chciałbym Czita dodać do tego co napisałem do Ciebie coś osobistego:

            Z czułością patrzę, jak moja wnuczka stawia pierwsze kroki,
            robiąc to, co nie tak dawno z pewnością by nie zrobiła.
            Ileż w tym determinacji. Myślę, ze kiedyś będzie biegać jak jej matka.
            A co by było, gdyby po pierwszych krokach zniechęciła się upadkiem,
            i wybrała czołganie się, konstatując, że chodzenie to nie dla niej,
            bo próbowała i nie wyszło.
            A potem niecierpliwe stado małp zawłaszczyło ją, poprzez wtłaczanie do głowy
            tysięcy nakazów i zakazów lekceważąc ten najważniejszy:
            rób co chcesz bylebyś nie krzywdziła drugiego człowieka;
            a wszystko po to, by zmusić do uznania hierarchii i wyznawania
            bezrozumnie narzuconych idei, godząc się nieświadomie na los niewolnika.
            To co napisałem to metaforyczne przesłanie dla myślących takich jak Ty, Czita.
            To Tobie poświęciłem czas, bo wciąż mam nadzieję,
            że mimo wszystko znajdziesz w sobie determinację
            i pobiegniesz w otwarte ramiona życia.
            Ono wciąż czeka na Ciebie, odmierzając czas z każdym uderzeniem Twego serca.
            Pozdrawiam ciepło.
        • czita88 Re: DO BPD - INNA DROGA 06.03.16, 23:22
          P.S.
          Czytać lubiłam odkąd tylko potrafię, ale po te książki nie sięgałam dla przyjemności czytania (nienawidzę happyendów) ani z ciekawości czy chęci zdobycia wiedzy o jakimś tam E.T. czy de Mello i ich poglądach, ja wiedziałam z grubsza co w tych książkach jest i szukałam w nich pomocy, ale jej nie znalazłam... Tak, powiesz, że nie wystarczy przeczytać książki by zmieniło się życie... W takim razie za słabo się starałam...
          • 3bsp Re: DO BPD - INNA DROGA 09.03.16, 01:44
            Wiesz Czita; kiedyś w przeszłości czytając Twoje dyskusje ze Spapranym,
            odczuwałem ogromną sympatię do Was. Byliście PRAWDZIWI i tak teraz Cię postrzegam.
            Żałuję, że nie mam zbyt wiele czasu, by prowadzić z Tobą dialogu - dialogu, które powodował, że było ładniej. Naprawdę.
            Co do wątku, spróbuj raz jeszcze. Nie rezygnuj. To ciężka praca połączona z odwagą wyparciem się siebie, ale przecież nie zdradą siebie.
            Dziś z perspektywy, gdy ja patrze na siebie, to myślę, że właśnie kiedyś zdradzałem siebie, czyli nie byłem sobie wiernym ergo nie byłem sobą, ale jakimś sztucznym, wydumanym intelektualnie robotem. Wtedy gotowy byłem bronić swych przekonań do ostatniej reduty i atakować z zajadłością inne przekonania, broniąc racji.
            Dziś z alternatywy: co wolisz, być szczęśliwym czy mieć rację, bez namysłu wybieram to pierwsze.
            Raz jeszcze powiem, że przeczytać czy wysłuchać wykładu, to nie to samo co doświadczyć mentalnie przekazu. To właśnie w doświadczeniu mentalnym rodzi się świadomość MNIE jako ISTOTY, która nie jest tożsama z moim umysłem.
            Chcesz tego doświadczyć? Wiem, ze lubisz muzykę, więc nastaw sobie jakiś cudowny utwór, który działa na Ciebie ekstatycznie. Słuchaj go chwilę jakąś całą sobą. Nagle obudź świadomość.
            Prawda, że umysł w tym nie uczestniczył? Właśnie odczuwałaś prawdziwe JA.
            Czyż nie jesteś w tym piękna? Czy nie poczułaś muśnięcia szczęścia?
            Idź tam, bo naprawdę warto.
            Pozdrawiam Cię serdecznie, widząc w Tobie to, czego Ty nie widzisz, bo boisz się zobaczyć.
            • czita88 Re: DO BPD - INNA DROGA 10.03.16, 22:57
              "Żałuję, że nie mam zbyt wiele czasu, by prowadzić z Tobą dialogu - dialogu, które powodował, że było ładniej. Naprawdę."
              Gdzie było ładniej, co było ładniejsze ? Chyba to forum, bo raczej nie świat...

              "Prawda, że umysł w tym nie uczestniczył? Właśnie odczuwałaś prawdziwe JA.
              Czyż nie jesteś w tym piękna? Czy nie poczułaś muśnięcia szczęścia?
              Idź tam, bo naprawdę warto."

              Ja bywam szczęśliwa, często, nawet bardzo. Może nie tak szczęśliwa jak bym chciała (nie jest to ekstatyczne szczęście ani jego pełnia), ale po prostu jest mi dobrze i nie myślę o niczym. Co więcej, ja nie mam problemów z wprowadzeniem się w ten stan, mam tylko problem z jego utrzymaniem. Kiedy robię coś, co sprawia mi przyjemność, pozwala się oderwać i zapomnieć, to po pierwsze często czuję się jakbym uciekała, a po drugie, kiedy znowu jest normalnie, czyli gorzej w stronę źle, mam wyrzuty sumienia (lub tego czegoś co mam w jego miejsce...), że pozwoliłam sobie na zapomnienie.... Mam głowę pełną ciężkich i chorych wspomnień, serce zniszczone toksycznymi uczuciami, do tego żałuję połowy swojego życia.... i absolutnie NIC tego nie zmieni. I często wolę poddać się, bo wiem, że nie mam sił walczyć i dokąd uciec.
              • 3bsp Re: DO BPD - INNA DROGA 11.03.16, 11:08
                Mam wrażenie, ze widzę Cię.
                Jeśli oglądałaś Avatara, to wiesz o czym mówię.
                W tym świecie iluzji, gdzie każdy gra i zawiera transakcje, chwile, gdy można porozmawiać z kimś prawdziwym są nagrodą. Doświadczałem w przeszłości tej nagrody niepomiernie, długo korespondując z dziewczyną BPD. To właśnie wtedy po raz kolejny zaciskałem pięści mówiąc:
                MUSI BYĆ JAKIŚ SPOSÓB na zmianę, bo ONA jest tego warta.
                Prawdziwe życie, to ładne życie i o tym mówię , gdy piszę o dialogu z Tobą.
                Ta druga część twego zapisu, to niemal kwintesencja taktyki EGO i jego walki o przetrwanie;
                udowodnieniu Twej Istocie, że bez niego nie możesz żyć, bo ono warunkuje Twoje życie.
                Huśtawki nastrojów są tego ewidentnym przykładem, gdy EGO w zagrożeniu istnienia, atakuje dotąd, aż Cię nie pokona, łamiąc wolę życia, przez pochłoniecie pozytywnej energii.
                Dlatego po każdym ataku odradzasz się jak Fenix.
                To EGO zbudowane na rozpaczliwym wołaniu o miłość w dzieciństwie, gdy w jej miejsce otrzymywałaś chłód i żądania bycia doskonałą, bez miejsca na wybaczenie i zrozumienie
                i zrównując z ziemią poczucie własnej wartości, tworząc bicz, jakim jest poczucie winy i w Twej jaźni widoczne zaledwie, jako wierzchołek góry lodowej.
                Zwykle w tle jest zimna, wymagająca matka oraz ojciec, albo nieobecny albo satrapa,
                i epizod, choć nie zawsze, który złamał do reszty zaufanie do tych, którym powinno się zaufać.
                Gdy się przyjrzysz się bliżej sprawcom, zobaczysz, że oni tez są ofiarami; dziećmi, których nie kochano. Oni też podobnie jak ty cierpieli, a potem jako rodzice wskutek wewnętrznej wiktymizacji, nieświadomie!!! projektowali cierpienie na Ciebie.
                ONI NIE POTRAFILI INACZEJ, spętani przeszłością, z której nie potrafili się wyrwać.
                Ty, projektując winę na nich, będziesz podważać pojęcie ?nieświadomie? i je racjonalizować, pozbywając się w ten sposób dręczącego poczucia winy.
                To gra na winie (niech mi się tylko ktoś nawinie jak szepcze EGO by poczuć się lepiej)
                To wieczna wojna prowadzona przez całą przestrzeń istnienia, czy jak kto woli przez cały czas istnienia człowieka na ziemi, którą zatrzymać może jedynie zobaczenie w świetle Prawdy,
                czym jest EGO a w konsekwencji PRZEBACZENIE sobie i wszystkim, za którym to PRZEBACZENIEM, idzie nie słabość ale prawdziwa siła, mająca swe korzenie w prawdziwej wolności świadomego człowieka, który atak drugiego człowieka, traktuje jak wołanie o pomoc.
                Gdy czytam ostatnie fragmenty Twego wpisu, widzę Cie wyraźnie i w odruchu mam ochotę mocno Cię przytulić, mówiąc z całą mocą: nie jesteś winna.
                Gdy kiedyś pójdziesz dalej, gdy wybierzesz ścieżkę ku Prawdzie, która jest przecież w Tobie, zobaczysz swoją niewinność i że wina to tylko wytwór EGO, to iluzja, to widmo, choć na niej zbudowano cały system uzależnień systemowych wszelkiej władzy w tym również kościelnej (WINA = LĘK,TO ASOSJACJA), hamujący rozwój cywilizacji ludzkiej, sprowadzając ją na manowce materializmu.
                Dlatego gdy piszesz: wole się poddać, bo nie mam sił i dokąd uciec, myślę, że nie zdajesz sobie sprawy z ogromnej wagi tego zdania, które napisałaś.
                Przecież walka to strategia EGO, a Ty walczysz ze sobą, choć myślisz, że o siebie.
                Czy nie postrzegasz w tym absurdalności.
                W tym absurdzie nie masz dokąd uciec, bo gdziekolwiek nie uciekniesz,
                zawsze zabierzesz ze sobą prześladowcę, który zawsze Cie oszuka,
                wykorzystując piękno Twojej duszy, by sprawować władzę absolutną
                nad Twoim umysłem, z którym Cie zidentyfikował.
                Dlatego tak ważnym jest uświadomienie sobie:
                NIE JESTEM SWOIM UMYSŁEM.
                UMYSŁ TO JEDYNIE MOJE CUDOWNE NARZĘDZIE, KTÓRYM MAM OBOWIĄZEK(!!!)
                SIE POSŁUGIWAĆ I NIE POZWOLIĆ NA ANARCHIĘ, BY UMYSŁ STAŁ SIĘ MNĄ.
                • czita88 Re: DO BPD - INNA DROGA 11.03.16, 13:50
                  Tu nie chodzi o to jaka jestem, tylko o to co robiłam i zrobiłam :(... Tego nigdy nie zmienię ! Mam myśleć o tym żeby o tym nie myśleć?? Żyć jakbym nigdy nie żyła??? Kiedyś nie myślałam o konsekwencjach, liczyło się tylko tam i wtedy, i co... tu i teraz one mnie dosięgły, całe życie mnie gonią... Nie mogę sobie pobłażać, robić tego co chcę, to mnie prowadzi na dno den... Mam instynkty które mnie niszczą, więc muszę się kontrolować. Być dla siebie surowa. Moja niewinność ha!... ona zdechła dawno dawno temu i nie zmartwychwstanie ;( !!! I przestań mi tu egować, nie ma żadnego ego, jestem ewentualnie ja i moje demony, kiedy rośnie mi samoocena i jest mi dobrze one zbierają siły, w końcu atakują i sprowadzają mnie na glebę (robię coś skrajnie głupiego, niszczę wszystko), pozbawiają złudzeń. Kiedy jest mi źle, kiedy siedzę i płaczę, czuję się najbliżej siebie samej. Czuję że żyję (bo boli), a nie udaję (że jest dobrze). Gdyby nie trzeba było udawać mogłabym siedzieć i płakać do końca życia ;(
    • efce13 Re: DO BPD - INNA DROGA 08.03.16, 21:02
      "Myślę sobie czasem jak to jest, gdy mamy ogromny potencjał umysłowy,
      a jego moc skierowana jest na wymyślanie problemów ..."

      Hmmm ? , już ta część Twojego pierwszego zdanie właściwie zwalnia z czytania reszty Twojego wpisu.

      Skąd to niezachwiane przekonanie, że ludzie wymyślają sobie problemy? To co dla Ciebie jest wymyślonym problemem, dla osoby mającej ów problem, jest jak najbardziej realnym problemem.
      Ba, to co dla mnie nie jest nawet cieniem problemu, może kogoś pogrążać w rozpaczy. No, chyba to oczywiste: ludzie różnią się psychologicznie.
      Więc zapytam, jakimi kryteriami kierujesz się oceniając problem jako wymyślony? Ciekawa jestem. Rozumiem, że nie miałeś na myśli ?wymyślonych problemów? z cyklu: wybór koloru skarpetek do dżinsów.

      "Gdy przeczytacie to co napisałem z uwagą i zrozumieniem (nawet kilkakrotnie),
      poczujecie impuls, który mówi: MUSI BYC INNA DROGA, INNE ROZWIĄZANIE,
      bo jestem warta, jestem wart, by żyć inaczej, bo mam niezbywalne prawo do szczęścia."

      To zabrzmiało narcystycznie, i dodatkowo zniechęca do czytania wywodu, ale udało mi się dwa razy, w odstępie jednodniowym.
      Szczerze? Nie wiem o co Ci chodzi. Jak przeczytam wymienione książki (ze zrozumieniem, jak najbardziej), to nie będę miała wymyślonych (Twoim zdaniem) problemów?
      Uczciwie zaznaczam, że nie jestem BPD, to może zwyczajnie nie kumam ... ? Nie mam potencjału umysłowego?
      • 3bsp Re: DO BPD - INNA DROGA 09.03.16, 01:47
        Przeczytaj to co napisałaś uważnie jeszcze raz w kontekście tego, co stanowi istotę wątku.
        Ja w nim wyciągam jedynie pomocną dłoń, chcąc dać coś od siebie dla tych, którzy chcą wziąć,
        coś, co diametralnie zmieniło moje postrzeganie świata, zwłaszcza tego wewnętrznego,
        i uczyniło, że częściej się śmieję i odnajduje sens w egzystencji.
        Chcesz recenzować, osądzać, szydzić - to proszę bardzo, takiego dokonałaś wyboru, ale pomyśl przez chwilę czy nie szukasz problemu we mnie, niedopuszczająca nawet myśli, że on jest w Tobie a ja jestem jedynie ekranem na który ów problem projektujesz? To nie mnie niszczysz ale siebie.
        Ja pozostaję Ci życzliwy i kierując się ową życzliwością wyznam: szamocząc się z narcystycznym EGO ogromnie cierpiałem, krzywdząc nie tylko siebie w przekonaniu swej doskonałości, która przekładała się w procesie projekcji i racjonalizacji, na wrogość wobec świata zewnętrznego, Jakże przyjemnie było przejmować rolę ofiary w procesie pozbywania się winy, w nieświadomości, że to taki taki trick EGO, by przez chwilę poczuć się lepiej.
        Czy to nie dobry przykład na wymyślanie problemów. (Problemy dnia codziennego mają zgoła inny wymiar bo zobiektywizowany i nie o nich tu mowa)
        Wyznam Ci, że gdy moje cierpienie sięgało zenitu, zaciskałem pięści i powtarzałem:
        MUSI BYĆ INNA DROGA, INNE ROZWIĄZANIE.
        Czujesz mnie?
        Potraktowałaś mnie jak mędrka a przynajmniej takie odniosłem wrażenie.
        W moim odczuciu to niesprawiedliwe i naprawdę nie wiem, czy gdy przeczytasz książki,
        to nie będziesz miała problemów. Przecież ja tak wcale nie uważam.
        Przesyłam Ci ciepłą myśl i wybacz, jeśli w czymkolwiek Ci uchybiłem, bo nie jestem doskonały.
        • efce13 Re: DO BPD - INNA DROGA 09.03.16, 19:26
          Już odpowiadając na Twój pierwszy post nie miałam wątpliwości, że wyciągałeś pomocną dłoń do osób z problemami, więc myślę, że kontekst złapałam. Wiem także, że na tym forum jesteś od początku, a Twoje wpisy niejednokrotnie wnosiły pozytywną energię i treść w prowadzone tutaj dyskusje. Tym bardziej nie rozumiem Twojego sformułowania (i koncepcji) "wymyślone problemów", użyte, chociażby w dobrej wierze, na forum osób zaburzonych.


          Dotłumaczę siebie, skoro uznałeś, że recenzuję, szydzę, osądzam.

          Jeśli refleksyjna autoanaliza zainspirowana lekturą książki skutkowałaby choćby częściową zmianą w postrzeganiu rzeczywistości wewnętrznej i zewnętrznej osób zaburzonych o organizacji BPD (zaburzonych głębiej, z możliwością wystąpienia dekompensacji lub choćby napadem fobii, pobudzeniem, somatyzacją, dysocjacją etc, etc, ect), to nie byłoby tego forum. A terapeuci dostali by dodatkowe narzędzie do terapii osób BPD ? odpowiednie lektury.

          Ale forum istnieje, a terapeuci nie opierają terapii na filozoficznych kontemplacjach klienta inspirowanych lekturą książek. Wiec sugestia, że filozoficzna autorefleksja z książką w garści może Wam pomóc na "wymyślone przez Wasze ego problemy", bo JA odkryłem nowy ląd (nie kpię z Ciebie, choć być może proste wyrażenie myśli ostro brzmi), jest zwyczajnie nieprzystająca do problemów osób BPD, a może być szkodliwa: Twoja sugestia, być może, odebrana zostanie jako bagatelizowanie (niezamierzone przez Ciebie) ich problemów lub/i, być może, nieświadomie wydłubią z tej sugestii potwierdzenie, że są kompletnie nierozumiani.
          Więc dalej, z dodatkowo potwierdzonym nieprzystawaniem do tzw. społeczeństwa i/lub poczuciem niezrozumienia przez innych będą funkcjonować na swój specyficznie bezpieczny zaburzony sposób.


          Zasadniczo nie zgadzając się z koncepcją "wymyślonych problemów", którą dodatkowo nieopatrznie, w moim odczuciu, "przedstawiłeś" na forum osób z BPD, przyznaję się do nieopanowania chęci nadepnięcia na narcystyczną wizję wagi Twoich przemyśleń dla osób z BPD (dla Ciebie wartościowych, z tym nie polemizowałam), przy czym Twoje zalecenie przeczytania Twojego wpisu z uwagą i zrozumieniem (nawet kilkukrotne), a osoba zaburzona poczuje impuls wskazujący inną drogę itd., itd., było ponad moje siły, i te chęć nadepnięcia na narcystyczne przekonanie drastycznie wzmogło.
          Bo co, z dziećmi lub z osobami ograniczonymi masz do czynienia, którym należy zalecać czytanie Twojego postu z uwagą i zrozumieniem, i to kilkukrotne?

          Nie było moim celem szydzenie, recenzowanie etc, a polemizowanie z niefortunnym, w moim odbiorze, przykładaniem własnej miary do cudzych problemów. Uraziłam Ciebie zbyt mocno ? przepraszam, "atakowałam" Twój pogląd i brak wglądu (tu i teraz) w innych, nie Ciebie.
          • 3bsp Re: DO BPD - INNA DROGA 10.03.16, 00:14
            Droga efce13

            Dziękuje za merytoryczne zajęcie przez Ciebie stanowiska, za które jestem Ci wdzięczny.
            Winien Ci jestem, tak jak i innym wyjaśnienie, ze pisząc ?wymyślone problemy?,
            nie miałem na uwadze bynajmniej samego problemu pogranicznego zaburzenia osobowości,
            bo byłoby to co najmniej nie stosowne z mej strony, by nie powiedzieć głupie i aroganckie.
            Pisząc ?wymyślone problemy? miałem na uwadze szereg problemów w przestrzeni mentalnej,
            których przyczyny i proces powstawania jest znamiennych dla neurotycznej struktury charakteru,
            a które to problemy, mają przeogromny wpływ na nieradzenie sobie ze światem wewnętrznym
            a w konsekwencji i z zewnętrznym, a zatem na problem główny.
            Czytając uważnie Twój wpis, zorientowałem się, że doskonale poruszasz się w temacie,
            więc poprzestanę na powyższym, świadom zrozumienia.
            Raz jeszcze Ci dziękuje i zapewniam o mym szacunku do Twego odmiennego patrzenia
            na podłoże problemu, przekonany, że różnica jest jedynie w odmienności podejścia do zjawiska
            i jego źródła.

            Gdy przejrzałem, zobaczyłem wasze piękno i cierpienie, w którym atak jest wołaniem o pomoc.
            • efce13 Re: DO BPD - INNA DROGA 11.03.16, 20:11

              "Pisząc "wymyślone problemy" miałem na uwadze szereg problemów w przestrzeni mentalnej,
              których przyczyny i proces powstawania jest znamiennych dla neurotycznej struktury charakteru,
              a które to problemy, mają przeogromny wpływ na nieradzenie sobie ze światem wewnętrznym
              a w konsekwencji i z zewnętrznym, a zatem na problem główny."


              Ależ właśnie z powyższym nie sposób zgodzić się. Tak też (jak powyżej) rozumiałam "wymyślone problemy" w "trikach" ego z pierwszego Twojego postu.


              To, że inspirowany odpowiednią lekturą, czy też sam z siebie, odkryjesz we własnym życiu, we własnym zachowaniu działanie (trik, jak to nazwałeś) jednego, dwóch lub, załóżmy teoretycznie, wszystkich mechanizmów obronnych ego, i doznasz oświecenia, że przerzucasz winę na kogoś. To chwała Ci za to, ale w przypadku zaburzeń osobowości, to tylko wierzchołek góry lodowej.

              Mach. obronne są niezbędne do względnie dobrego funkcjonowania w społeczeństwie (w relacjach), i nieświadomie stosujemy je wszyscy: i zaburzeni, i ci tzw. zdrowi. Wiec Twoje "triki ego" patologiczne jako takie nie są. To po pierwsze.

              Po drugie. U osób zaburzonych mech. obronne działają nadmiernie, sztywno, i nieadekwatnie do sytuacji, ale przecież i tak działają adaptacyjne - wygaszają jakieś lęki, zagrażające emocje etc. (Funkcje obronną dla naszej psychiki sugeruje już sama nazwa: mechanizmy OBRONNE ego.) No przecież z jakiegoś powodu są przez ego stosowane. To pod nim kryje się, cały wachlarz problemów osobowościowych. Same w sobie nie są złymi "trikami" ego.

              Na forum jest mnóstwo osób, które doskonale rozumieją i widzą u siebie działanie rozszczepienia (raz: tylko dobry, a za chwilę: tylko zły), zaprzeczenia (nie mam żadnego problemu z sobą), projekcji (to nie ja ciebie nienawidzę, tylko ty mnie), idealizacji-dewaluacji (jesteś lekiem na wszystko, a po czasie: jednak jesteś beznadziejny). Tyle tylko, że na ogół dostrzegane są post factum. A i tak wiedza o własnej nadmiernej np. idealizacji, która u osób zaburzonych często (choć nie zawsze) prowadzi do wchodzenia w relację z tym samym nieodpowiednim typem partnera/ partnerki niczego nie wniesie. Potrzeba bliskości, opieki, miłości, których nie zaznano w dzieciństwie będzie tak silna i wszechogarniająca, tak podstawowa i priorytetowa, że wiedza o idealizacji następnej partnerki lub następnego partnera nie przedostanie się w żaden sposób do świadomości - nie będzie dla tej osoby ("tu i teraz" widoczna). Spróbuj zobaczyć złe cech u osoby, która według Ciebie ich nie ma.


              No nie za bardzo widzę tutaj "wymyślonych przez Wasze ego problemów". Tu nie ma możliwości "innej drogi", bo siedzi się we własnych schematach, i zwyczajnie nie widzi się, że kolejny raz jedzie się tym samym torem.
              Tu pomoże tylko motywacja i zwierzęca determinacja do żmudnej, długotrwałej i bolesnej terapii.

              Poza tym, porównane ego do wirusa (pierwszy Twój post) jest zdecydowanie błędne! Ego wręcz umożliwia społeczną adaptację, a przynajmniej tak sadził Freud, ale może mylił się ;)

              Pozdrawiam


              • 3bsp Re: DO BPD - INNA DROGA 15.03.16, 01:33
                To co napędza rozwój i poznanie to z całą pewnością sceptycyzm.
                Myślę, ze wiele fundamentalnych odkryć byłoby niemożliwe,
                gdyby nie wola poszukiwania nowych dróg, miast utkniecie w twierdzy
                ugruntowanych przekonań, bronionych przez autorytety nieomylne
                i zbiorową mądrość ich epigonów.
                Mój flirt z psychologią trwał i trwa od niemal dwóch dekad
                i za to co piszesz, jakiś czas temu dałbym sobie uciąć głowę i byłoby po problemie.
                Gdy wreszcie skonstatowałem, że psychologia opisuje zjawisko znacznego spektrum
                psychicznego, lecz nie rozwiązuje problemów z tym związanych
                a przynajmniej w sposób trwały, zacząłem poszukiwać innej drogi,
                myśląc; po kiego coś, co daje iluzję, która pęka jak bańka mydlana,
                pod działaniem wystarczająco silnego impulsu.
                Gdy do tego dorzucić behawiorystów z ich tak modnym ostatnio coachingiem,
                z licencjami, zaświadczeniami, stopniami to wybacz, ale poczułem swąd szarlatanerii.
                Czy zastanawiałaś się, dlaczego tak wielu współczesnych tuzów psychologii,
                jeździ do Tybetu? Na cholerę im to?
                Odpowiem to co czuję: to otwarte, uczciwe umysły poszukujące nowych dróg,
                świadome tego, o czym piszę wyżej.
                Takie odniosłem wrażenie, podczas jednej z rozmów i czytając ich publikacje.
                Jestem analitykiem i z uwagą przeczytałem całość twoich wpisów
                w odniesieniu do moich sugestii i wiesz co pomyślałem?
                Dobrze, ze dziś nie palą na stosie, bo z pewnością podzieliłbym los Giordano Bruno,
                gdzieś w tle słysząc twój głos: od jednej zapałki, od jednej zapałki.
                Sama przyznasz z pewnością, że w obliczu faktów, masz bezsporną rację,
                która nie podlega reasumpcji, przynajmniej w Twoim przekonaniu,
                ergo, nie ma sensu rozmawiać z kimś takim jak ja, bo ty wiesz.
                Przystaję na to bezdyskusyjnie, życząc satysfakcji.
                Wybacz mi ale to nie mój świat. To świat, który kiedyś zostawiłem.
                • efce13 Re: DO BPD - INNA DROGA 19.03.16, 19:37
                  Wygłaszasz ex cathedra niezaprzeczalne prawdy, przyprawiając je narcystycznie wielkościowym "z całą pewnością", a te prawdy to nieprawdy. Może ustawiasz siebie w pozycji nieomylnego autorytetu, licząc na podziw ogłupionego autorytetem adwersarza. No przepraszam, ale pierwsze zdanie Twojego postu obraża czytelnika.
                  O jakim sceptycyzmie, w kontekście fundamentalnych odkryć, piszesz do mnie? O tym naukowym, czy filozoficznym? Tym naukowym, strzeliłeś sobie w stopę, a tym filozoficznym ?. w drugą stopę.
                  Jakich to fundamentalnych odkryć dokonano przyjmując postawę sceptyczną wobec ? . Przytocz, a wejdę pod stół i odszczekam.

                  To co napędza cyt. "rozwój i poznanie", to potrzeba ekspansji człowieka (gatunku), ergo potrzeba lepszego rozumienia otaczającego świata (w efekcie i siebie) - potrzeba wymuszająca ciągłe weryfikowanie i uzupełnianie wiedzy coraz to nowymi i bardziej szczegółowymi danymi. Nikt przy zdrowych zmysłach, na obecnym poziomie wiedzy, nie wstawiłby do drabiniastego wozu kwadratowego "koła", tylko dlatego, że to z metalową obręczą nie sprawdza się na asfalcie - po prostu, na bazie dotychczasowej wiedzy wymyślono oponę.

                  Prywatnie obrażony na terapię (nazwijmy) konwencjonalną za nieudany flirt, podekscytowany "własnym" odkryciem rzucasz na forum osób z BPD(!): "wymyślone przez Wasze ego problemy" - "genialna" myśl poprzedzona dość mętnym wywodem o klatkach, prętach, wypicowanym EGO, komputerach i wirusach. A wszystko to okraszone narcystycznym "JA WIEM".
                  Nie zauważyłeś, że całościowe ujęcie człowieka - bliskie filozofii wschodu, i elementy buddyzmu (łącznie z medytacją), już wniknęły w psychoterapie nurtu humanistycznego. Stąd pewnie wspomniane przez Ciebie podróże do Tybetu. Terapia egzystencjalna i Gestalt (bo o nich mowa), w porównaniu do tych z nurtu analitycznego i behawioralnego prezentują zupełnie inne podejście do klienta, ale jednak(!) obie bazują na założeniach psychoanalizy. I obie twardo uznają leczący wpływ relacji terapeutycznej - diady: terapeuta ? klient, która jest niezbędna w terapii głębokich i indywidualnie zróżnicowanych zaburzeń osobowości. To jest tworzenie INNEJ DROGI na bazie starego, już możliwie zweryfikowanego(!), a nie ad hoc eksperymentowanie lub bujanie w obłokach nadziei na samodoskonalenie się osób z BPD (BPD - czyli zaburzonych głębiej niż neurotycy!) z książką w garści i podążających drogą wskazaną przez duchowego guru w internetowych wykładach.
                  Zwróć uwagę, że Twój ?nowatorski? Tolle bazuje na pojęciach ego, świadomości-nieświadomości i mechanizmach obronnych (Twoich ?trikach? ego) choć ich tak nie nazywa, a jego ?nowatorskie? podejście ?tu i teraz? (teraźniejszość) to znak firmowy egzystencjalistów i gestaltystów.


                  Całkiem prawdopodobne, że poza terapeutami humanistycznymi, także terapeuci innych nurtów zainteresowani prywatnie (nie zawodowo) mentalnym wyciszeniem odwiedzają Tybet. W końcu ciągłe empatyczne dostrajanie się do głęboko zaburzonych klientów może wypalać zawodowo.
                  Na marginesie. Twoje kryteria uczciwości umysłów terapeutów są tragicznie śmieszne. Zapatrzony w swoje odkrycie (czytaj: w siebie) obrażasz tych, którzy uczciwie, z dużym zaangażowaniem i wiarą w możliwość pomocy (także osobom z BPD!) wykonują swój zawód. Niestety, nieopatrznie, zamiast do Tybetu jeżdżą na zawodowe sympozja i konferencje.


                  No nie, deprecjonowanie terapii zaburzeń w nurcie CBT, bo na jej bazie powstał coaching? To jednak grube nieporozumienie. Gdzie Ty, rozczarowany możliwościami psychoterapii konwencjonalnej, bo Tobie "nie udało się", czujesz swąd szarlatanerii coachingu behawiorystów, tam, zwyczajnie łatwo, można dostrzec sprawne, rynkowe dopasowanie się do potrzeb klienta lub ? dopasowane klienta do potrzeb gospodarki rynkowej (przykre, ale prawdziwe). I nie mam złudzeń, kołem zamachowym jest kasa ? ogromne pieniądze.
                  Ale coaching do psychoterapii zaburzeń, także w tym nieuznawanym przez Ciebie - CBT, ma się tak, jak fenomen Eckharta Tolle do buddyzmu tybetańskiego. Zważ, że oba fenomeny (Tolle, coaching) mają szczególne wzięcie w Ameryce, gdzie w kulturę wpisany jest życiowy sukces i szczęście - niekoniecznie rozumiane głębiej, filozoficznie, egzystencjalnie.
                  Widząc internetowe wykłady Tollea (odrobiłam lekcję zadaną przez Pana prof. 3bsp) mam odczucie, że tam gdzie Ty widzisz ?INNĄ DROGĘ?, tam ja czuje swąd szarlatanerii - hybrydę sprawnego wejścia w rynkową lukę z ofertą szczęścia hurtowo - dla tysięcy.

                  Nie widzę siebie w roli adresata ofert Tollea i coachingu, ale daleka jestem od negowania ich. Jest popyt, i to duży, jest nadzieja dla wielu. Każdy może spróbować i wyciągnąć coś dla siebie. Więc życzę Ci nirwany.


                  Cyt: "Jestem analitykiem i z uwagą przeczytałem całość twoich wpisów
                  w odniesieniu do moich sugestii i wiesz co pomyślałem?
                  Dobrze, ze dziś nie palą na stosie, bo z pewnością podzieliłbym los Giordano Bruno,
                  gdzieś w tle słysząc twój głos: od jednej zapałki, od jednej zapałki."

                  No, masz ułańska fantazję. Po lekturze moich postów analityczny umysł podsunął Ci wizję stosu, i nawet słyszałeś mój głos, a wagę swojego oświecania specyficznie pewnie i gładko (czytaj: narcystycznie) zrównałeś do ówcześnie rewolucyjnych poglądów Bruna.
                  To jakieś triki ego.
                  Czy to nie projekcja Twojej nienawiści w innych, o której napisałeś do mnie w którymś poście? Czy to nie wbijanie się w rolę ofiary?

                  Przysięgam: ani mi się śni podpalać ten stos!

                  Swoja drogą zazdroszczę umysłu zdolnego do tworzenia fantazmatów tak podbudowujących ego.

                  Cyt. "Sama przyznasz z pewnością, że w obliczu faktów, masz bezsporną rację,
                  która nie podlega reasumpcji, przynajmniej w Twoim przekonaniu,
                  ergo, nie ma sensu rozmawiać z kimś takim jak ja, bo ty wiesz.
                  Przystaję na to bezdyskusyjnie, życząc satysfakcji.
                  Wybacz mi ale to nie mój świat. To świat, który kiedyś zostawiłem."

                  A wiesz gdzie ja mam Twój świat? Nie obrażaj się - przypomnij sobie od czasu do czasu, że jesteśmy na forum osób z BPD.

                  To co budziło moje zastrzeżenia, i zmobilizowało mnie do zabrania głosu w Twoim wątku "INNA DROGA", to bezrefleksyjne przykładanie własnej miary do problemów osób z BPD.
                  I w tym tylko zakresie spytam jeszcze: po co osobom wystarczająco mocno poturbowanym, i chociażby tyko przez to poturbowanie mocno odgrodzonych lub odgradzających się od tzw. społeczeństwa (poczucie niezrozumienia, poczucie niedostosowania, wyobcowania są częste u tych osób) bezrefleksyjnie wciskasz swoją narcystyczną nienawiść do tegoż społeczeństwa?

                  Niżej Twój odbiór tzw. społeczeństwa i ? Twoje projekcje.


                  "?.. to czym jestem w takim razie? jest pytaniem, na które odpowiedź może dać jedynie
                  społeczeństwo, uwikłane w system uzależnień, zracjonalizowanych w swej obłudzie kompulsywnym pięknosłowiem, traktujące człowieka jako przedmiot do zaspakajania swoich oczekiwań, a będących wytworem sumy indywidualnych EGO członków zbiorowości."

                  "Pytanie: Kim jestem w takim razie?, jest pytaniem, które zadają sobie, a zdziwiłabyś się, doprawdy nieliczni; reszta jest zbyt zajęta przetwarzanie pożywienia na produkt finalny, który napędza ich ambicję, zaspakaja wieczny głód porównywania się i potrzebę budowania murów obronnych przed atakiem, nie będąc świadomym, że lęk przed atakiem jest skutkiem naszej podświadomej mściwości i lęku przed zemstą; nieprawdaż?"

                  "A potem niecierpliwe stado małp zawłaszczyło ją, poprzez wtłaczanie do głowy
                  tysięcy nakazów i zakazów lekceważąc ten najważniejszy:
                  rób co chcesz bylebyś nie krzywdziła drugiego człowieka"

                  A znalazłoby się więcej.

                  Rozumiem, że też jesteś wyszczerbiony, ale w ten sposób innym nie pomagasz, a raczej szkodzisz. W tym chyba zgodzimy się. Szukając akceptacji lub choćby milczącego potwierdzenia dla swojego oglądu "pomagasz" tylko sobie.

                  Pozdrawiam

                  • 3bsp Re: DO BPD - INNA DROGA 21.03.16, 19:07
                    Jestem Ci wdzięczny, ze tak szeroko ustosunkowałaś się do mego pisania.
                    Nasza polemika, to starcie dwóch idei, wypływających z dwóch różnych źródeł:
                    EGO i Duszy w której istnienie wierzę.
                    Proszę Cię, byś zauważyła, że wątku nie zatytułowałem: BPD ? lepsza droga, łatwiejsza droga, słuszna droga ale INNA DOGA(!!!) i sądzę, że jakiekolwiek wartościowanie, pozbawione jest sensu, ergo nasza dyskusja w tym obszarze również pozbawiona była sensu, bo dotyczyła dwóch różnych bytów i wypływających z nich idei a nie zachodzących między nimi relacji.
                    Istota Wielkanocy, to piękna metafora naszego sporu - sporu dwóch idei.
                    Myślę, że warto choć przez chwile to rozważyć.
                    Jest takie powiedzenie Hinduskie, którego użył między innymi Wojciech Eichelberger
                    w książce ?Zdradzony przez Ojca?:
                    ?Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz? .
                    Pełne zrozumienie sensu tej metafory pozwala zrozumieć czym jest owa INNA DROGA
                    i że nasze zmartwychwstanie jest naszym przebudzeniem.

                    Pozdrawiam ciepło i serdecznie.

                    PS
                    Twoja pasja z jaka wypowiadasz swoje poglądy spowodowała, ze poczułem do Ciebie sympatię,tą zwykłą, jaka obdarza się przyjaciół, bo przecież za wyznawanymi ideami do obrony których używa się narzędzi adekwatnych do idei, stoi człowiek.
                    Nie pomyśl, że Twe słowa mnie w jakimś stopniu zraniły.
                    To twoje osądy, do których masz niezbywalne prawo - bo tak to widzisz.
                    Wybacz mi, jeśli w czymkolwiek Ci uchybiłem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka