minuskropkapodkreslenie1
27.01.20, 15:56
Witam Wszystkich,
Szczerze nie miałam nigdy styczności z pojęciem borderline dopóki nie poznałam w grudniu faceta, który okazało się był tydzień po rozstaniu z dziewczyną o tym zaburzeniu.
Dałam się wkręcić w tą relację, mimo świadomości świeżego rozstania, ale tłumaczył mi, że już pół roku ta relacja to było katastrofa i że dla niego ona już nie istnieje.
Byłam w totalnym szoku jak ten przystojny fajny mądry Facet opowiada mi w jakiej relacji tkwił ! kochał tą dziewczynę, i mimo że wyzywała jego córki ( rozwodnik ) biła go, wpadała w szał, wyzywała, on nadskakiwał i jej wręcz służył, a mimo to chciał z nią być. Dla mnie to było przerażające, kosmiczne i wręcz niepojęte, żeby pozwalać kobiecie na takie zachowania. Do tego doszedł jej wygląd i tu mnie rozwaliło na dobre. Żadna gwiazda, przeciętna dziewczyna, nieszczególnie urodziwa, raczej nieszczupła.
Złapaliśmy szybko flow, według mnie super spędzaliśmy razem czas, poznałam jego córki, które mnie z miejsca polubiły, zżyliśmy się. Ciągle jednak nie dawał mi spokoju temat jego byłej, mój rozum i logika nie potrafiły pojąć tego zjawiska i nie potrafiłam się z tym kryć, a może czułam że ten Facet jakby był ze mną, ale wciąż ta była się przewijała niezdrowo w porównaniach, że ze mna jest jest tak stabilnie, a tam był taki kosmos
No i stało się, z dnia na dzień oznajmił mi, że wpadł w rozpacz za swoją borderką ! że nie jest w stanie się do mnie przyzwyczaić, że nagle się oduroczył i że nie chce mnie widzieć znać i w ogóle żebym spadała, bo już mu nie zależy. Koleś który sam zabiegał o naszą relację, nie było nudy, seks był fajny, dogadywaliśmy się i nagle wróciła paniczna tesknota za borderką !
Jest mi trudno tak od serca, przykro....Koleś ma 41 lat, dwie córki a tęskni za kobietą, która oprócz tego że dawała pewnie tą fikcyjną manipulacyjną miłość dawała też zło.....i te wszystkie irracjonalne patologiczne sytuacje.
W zasadzie nie wiem co liczę od Was, komentujących....Mi jest teraz bardzo źle, bo wydawało mi się: normalny ciepły fajny facet, zależało mu, sam naciskał, żebym nie używała już określenia że się spotykamy, tylko że jesteśmy parą, nagle wyrzuca mnie i mówi mi to chłodno, jakby z premedytacją, nie ma ani procenta tych emocji do mnie, które mi dawał przez te dwa miesiące. Może on też jest borderem ? Jak to możliwe, żeby mieć porównanie relacji ze mną chcieć wracać do tego chaosu ? narażając córki i robiąc im sieczke w głowach.
O co chodzi z tymi borderkami do diaska ! jak można zabiegać o kobietę i w przeciągu dwóch dni stwierdzić, że przestało zależeć i że nic nie czuje i że już na pewno nigdy nic się nie wydarzy między nami. To przerażające i chyba najtrudniejsze doświadczenie jakie mnie spotkało, myślałam że może relacja ze mną otworzy mu oczy, a tu wyszło na odwrót....