IP: *.7bulls.com 29.08.01, 07:36
Właśnie wymyśliliśmy sobie, że wybierzemy się na Maltę. Może ktoś tam był i
może napisać, czy naprawdę warto oraz podać z usług którego biura podróży
należy skorzystać. Pozdrawiam, L.
Obserwuj wątek
    • Gość: lalalmi Re: Malta IP: *.7bulls.com 29.08.01, 07:45
      Ja chętnie dowiedziałabym się też jaką walutę należy mieć ze soba, na co
      uważać, jak z płatnościami kartą i jakich używać. Takie podstawowe info o
      Matcie.
      • Gość: rafik Re: Malta IP: *.*.*.* 29.08.01, 12:11
        byłem na Malcie dwa lata temu.
        wspominam bardzo dobrze.
        Byłem z biura Scanholiday.
        karty kredytowe chyba wszystkie dzialają, ja miałem Visa Classic i Electron i
        nigdzie nie było problemu.
        Wysepka jest mała i niezwykle sympatyczna, choć klimat surowy, skalisty
        krajobraz, zieleń to rzadkość. Na wyspie nie ma studni, woda pitna jest z
        kontynentu, a do celów przemysłowo - higieniczno - rozywkowych uzywa sie
        odsolonej wody morskiej.
        Ludzie są bardzo sympatyczni i co fajniejsze wszyscy od małego dziecka do
        staruszka mówią po angielsku.
        Jest kilka piaszczystych plaż, ale generalnie to nic specjalnego w porownaniu z
        innymi rejonami. Fajna jest laguna na Comino (jednej z trzech wysp malty).
        Sporo zabytków.
        Jest co robić dla każdego.
        pozdrawiam
      • Gość: kasia Re: Malta IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 18:24
        Walutą jest funt maltański (zwany też lirem/lirą).1 funt maltański = ok.10 zł.
        U nas niedostępny. Najlepiej wziąć dolary, marki lub funty brytyjskie, ew.
        karty do bankomatów.
    • Gość: mikowhy Re: Malta IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 15:10
      Gorąco Maltę polecam! Byłem tam trzy razy, łącznie spędziłem na wyspie ponad
      trzy miesiące.
      Tak jak ktoś już napisał nie ma problemu z wymianą marek, dolarów, funtów.
      Karty w sklepach i restauracjach są powszechnie akceptowane, choć mogą pojawiać
      się kłopoty przy wyciąganiu pieniędzy z bankomatów (nigdy nie zawodzi bankomat
      położony vis-a-vis restauracji Dolce Vita w St. Julians, niedaleko
      McDonald''sa). Banki są zamykane dość wcześnie, zazwyczaj około 13.00.
      Korzystałem z usług ScanHoliday i Vinga, za każdym razem last minute. Ving
      zdaje się mieć nieco lepsze hotele w tej samej klasie cenowej. przy kupowaniu
      normalnej wycieczki polecałbym miejscowości Sliema i St.Julians, w drugiej
      kolejności Buggiba lub okolice st.Pauls Bay. Dwie pierwsze oprocz sporej ilości
      hoteli, dobrych restauracji i pubów pozwalają poobserwować i uczestniczyć w
      zyciu Maltańczyków. Miejscowości te łączy długi, mqalowniczy bulwar, po którym
      wieczorem przechadzają się tłumy miejscowych i turystów. Na upojną noc warto
      wybrać się do dyskotekowej dzielnicy St.Julians, jest w czym wybierać:
      klasyczne disco, techno imprezy, irlandzkie lokalez porządny rockiem, bary
      metalowo-harleyowe, kameralne kluby jazzowe (BJ''s-rewelacyjny właściciel, na
      jednym z "otwartych wieczorów" usłyszałem whiskey moja żono... pozwalają grać
      amatorom ,akurat grali Polacy).
      Odradzam wycieczki lokalne oferowane przez nasze biuro podrózy, ceny 2x większe
      niż w biurach miejscowych, a są ich setki. Wycieczki morskie dobrze organizuje
      najpopularniejsza firma Captain Morgan. Za ok. 30 funtów można pojechać na
      jednodniową wycieczkę szybkim katamaranem na Sycylię (Etna, Taormina). Na
      miejscu nie można nie zobaczyć Mdiny, dawnej stolicy, tzw "cichego miasta"-
      klasyka gatunku: wąskie, długie uliczki o kolorze piaskowca, mnóstwo kwiatów,
      kolorowo pomalowane drzwi, każdy dom ze swoim imieniem, cicho i pusto, ideealny
      plener fotograficzny. Warto także odwiedzić La Valettę (zwłaszcza ogrody z
      pięknym widokiem na port), jedną z położonych na mniej turystycznym południu
      wiosek rybackich, ruiny świątyń w stylu Stonehenge. Na rozległą wiedzę
      rezydentów biur nie ma co liczyć, warto więc samemu zaopatrzyć się w jakieś
      wiarygodne źródło wiedzy. Osobiście polecam odnalezienie pana Irka, polskiego
      przewodnika-fascynata oprowadzającego wycieczki niemieckie. Można go spotkać,
      podobnie jak i innych mieszkających na wyspie Polaków, w pewnym niezwykle
      malowniczym pubie w Sliemie. Jak tam trafić? ;-) lokal znajduje się przy
      wspomnianym bulwarze, przy końcu nadmorskiego placu zabaw, nieopodal mini
      stacji benzynowej. Wart odwiedzenia dla samego siebie, siedząc przy barze ma
      się przed oczami ścianę, istny gąszcz, butelek pełnych alkoholi z całego świata
      i paletę piw maltańskich, angielskich i innych. Widok niezapomniany, kto
      wejdzie, będzie od razu wiedział, że to tutaj. Nic tylko zamówić porto,
      podpalić cygaro...
      Miejscowi są przyjaźni, mówią poi angielsku w charakterystyczny sposób, dodając
      czasem coś od siebie (all right-he? thank you-ta!). Przyjaźń osób starszych
      można łatwo zaskarbić wspominając, że jest się rodakami Papieża. Kraj jest
      ultrakatolicki, choć na szczęście nie widać tego po ubraniu i sposobie bycia
      Maltanek ( i Maltańczykow). A dziewczęta są tam wyjatkowej urody i powabu...
      Ruch jest lewostronny, trzeba uważac na przejściach. Wszędzie i dość często
      kursują pomalowane na dziesiątki kolorów autobusy, niektóre pamiętające chyba
      jeszcze lata 50-te ubiegłego wieku. Ceny w granicach 2-3 zl. Taksówki raczej
      drogie, trasa z st.julians do Buggiby 50 zl., ale można, zwłascza wracając z
      imprezy jechać zbiorową taksówką-busem. Dobrym rozwiazaniem przy kilku osobach
      jest wynajęcie sobie auta, ceny od 70 zl wzwyz, trzeba pamiętać o
      ubezpieczeniu, którego cena wzrasta odwrotnie proporcjonalnie do wieku
      kierowcy. Przy dłuższych okresach wypożyczania śmiało można się targować. A
      jazda po lewej to prawdziwa zabawa... Mając własny samochód można zobzaczyć
      wyspę od innej, mniej turystycznej strony, polecam zwłaszcza wyjazd na wyspę
      Gozo (kilkunastominutowa przeprawa promem) i po prostu włóczenie sie od wioski
      do wioski, odwiedzanie knajp, tawern dla miejscowych, zgubienie się gdzieś na
      zamiejskich drogach (tak tak, da sie zrobić). Gozo wydaje się bardziej
      autentyczna od czsem zbyt turystycznej Malty. Warto spróbować nawiązać kontakt
      z miejscowymi, można zostać zaproszonym do domu, a może na moment na odbywajacy
      sie gdzieś w okloicy ślub.
      Krótko mowiąc - trudno sie na Malcie nudzić!
    • Gość: basia Re: Malta IP: *.dop.szczecin.pl 13.11.01, 13:04
      Bylismy na Malcie na początku października - ok. 30 stopni, spędziliśmy tam 2
      tygodnie, 1 tydzien wycieczka objazdowa z Oger Tour, mieszkalismy w St. Julien,
      duzo barów, dyskotek, pubów jest co robic, 2-gi tydzien w Buggiba - wypoczynek.
      Nie polecam Unterwasser Safari - droga, a do tego nic ciekawego, opisy w
      przewodniku są o wiele ciekawsze niż rzeczywistość. Na każdym rogu domagają się
      napiwków i czasami jest to bardzo natrętne. Ceny nie są straszne. Ładna jest
      plaża w Mellieha, Golden Bay jest znana, ale nic ciekawego. Wspaniała jest
      błękitna laguna i wycieczka do białej groty. Można wybrać się do Popeye Vilage,
      wchodzić nie warto, widok z góry jest bardziej fascynujący.
    • Gość: Tomek Re: Malta IP: 193.0.117.* 06.02.02, 13:08
      Jeśli nie przeterminowane, to wróciłem tydziń temu z Gozo po pięcio
      miesięcznych przygodach. No cóż. Nie byłem tam sam, a do tego wracam tam
      ponownie za miesiąc, więc co tu mówic. Opisać się nie da. Mój e-mail:
      conseronet@poczta.onet.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka