2gregory
09.01.13, 10:43
Witam, opiszę wam moją historię. Kilka dobrych lat temu poznałem dziewczynę. Stworzyliśmy związek, myślę, że szczęśliwy. Wszystko było poukładane. Mieszkaliśmy kilka km od siebie, było to wygodne dlatego nie spieszyłem się z deklaracjami. Wszystko z pozoru okey. Tylko ta moja druga natura: jak impreza to i kobiety, zdradziłem ją fizycznie przynajmniej z 10 kobietami, był po drodze burdel, nawet nie podejrzewała, związek nadal trwał - idealna praca, odpowiedzialni i poukładani ludzie, a z drugiej strony balangi i nad ranem powroty i przytulanie się do niej chociaż przed chwilą grzmociłem koleżankę. Wyrzuty miałem przez miesiąc, byłem wtedy bardzo czuły i do czasu następnego razu. I w pewnym momencie dowiedziałem się od niej, że jest człowiek, który na nią inaczej patrzy i chyba to koniec. Po tym wyznaniu, oczywiście powiedziałem jej koniec, a zaraz po tym przyszedł dla mnie ciężki okres. Po miesiącu, pojechałem do niej i poprosiłem o rozmowę. Po godzinie byliśmy razem. Powiedziała mi, że z nim spała. Ja w tym czasie też z inną. Wyznała mi dlaczego do tego doszło do rozstania, miała dosyć takiego podejścia. Przemyślałem, doszedłem do wniosku, że spier... wiele i to jest moja wina. Chcę zacząć z nią jeszcze raz. Czy powiedzieć jej o wszystkim (innych kobietach) czy lepiej nie. Ona się o nich nie dowie, jest to pewne. Mam kaca moralnego, poradźcie.