Jutro piątek, czyli zaczyna się weekeeeend!
Nie czas myśleć więc o nowych drogach i ulicach czy też „barykadach” na nich.
Od pewnego czasu kiełkuje w mojej głowie inny problem. Jest to dość niby
błahy i prozaiczny problem, ale chyba nie ma, u nas na wsi, dokąd iść na
kolację z żoną lub na piwo z kolegami. W naszej okolicy nie ma żadnej
restauracji, knajpy, pubu, czegokolwiek. Kompletna pustynia gastronomiczna!
Nie ma miejsca, gdzie z przyjemnością zabrałbym swoją żonę, rodzinkę i
znajomych, którzy od czasu do czasu, o dziwo odwiedzają nas na naszej
ulubionej wsi.
Może jednak coś przeoczyłem?
Mieszkam tu od niedawna. Poradźcie mi więc, Drodzy Sąsiedzi:
Dokąd chadzacie (a raczej jeździcie) na sobotnią kolację i niedzielny obiad?
Gdzie najlepiej w okolicy smakuje piwo?
Która chińszczyzna jest najlepsza?
Gdzie zjem najsmaczniejszy kebab (uwielbiam!)?
Dokąd zadzwonić po super pizze dla moich dzieci?
Gdzie jest najlepsza kawa, desery i lody?
P.S.
A swoją drogą, to nie sądzicie, że już najwyższy czas, aby taki „przybytek
rozkoszy kulinarnych” pojawił się w naszej okolicy?