Dodaj do ulubionych

BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość)

25.09.07, 01:07
Sie macie ludzie,
Na ZB mieszkam od 2 miesięcy więc jestem generalnie jeszcze nowy.
Kilka dni temu zobaczyłem w końcu patrol policji w okolicy a
dokładniej mówiąc/pisząc spacerującą po Ostródzkiej dwójkę
policjantów. Mam więc do Was kilka pytań:
Czy patrol policyjny na ZB to częste zjawisko?
Czujecie się tu bezpieczni?
Często słyszycie o włamaniach, próbach włamań, kradzieżach,
rozbojach, pobiciach lub innych podobnych ...
Czy Waszym zdaniem ZB to bezpieczna dzielnica?
Czy spokojni jesteście gdy dzieci wieczorem same wracają do domu?
Czy raczej po nie wychodzicie na przystanek?

PS. Kilka tygodni temu mojemu sąsiadowi w nocy próbowano odkręcić
siłownik do bramy. Przepłoszył go przypadkowy "ktoś"

PS2. Na forum nie znalazłem podobnego wątku więc może dzielmy się
opiniami na ten temat. Może rady pomogą ustrzec się przed przykrym
zdarzeniem.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • jogger007 Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 25.09.07, 12:08
      Sie manko człowieku.
      Najlepiej jak sobie sam odpowiesz na pytanie. Widziałeś posterunek
      policji albo straży miejskiej na ZB? Chyba nie, tych spacerujących
      policjantów dowożą od czasu do czasu na patrole. Snują się po
      okolicy, ale to raczej dla polepszenia nastroju. Jeszcze w dzień
      mogą co nieco pomóc, ale w nocy przy takich przestrzeniach i
      nieoświetlonych ulicach - zapomnij. Oczywiście lepsze to niż nic,
      ale generalnie to jesteśmy pod względem zapewnienia bezpieczeństwa
      obywatelami drugiej kategorii. Więc każdy ratuje się jak może:
      przywozi i odwozi dzieci samochodem (przez co korki coraz większe),
      zakłada monitoring i wynajmuje firmy ochroniarskie (drenaż kieszeni)
      ewentualnie jak ktoś ma możliwość to melduje babcię lub teścia jako
      stróża (prawie bezkosztowo nie licząc starganych nerwów).
      A teraz od drugiej strony - czy są rozboje? No może nie tyle rozboje
      co włamania i chuligaństwo, ale przecież nie można się temu dziwić.
      To sprawa naturalna. Pomyśl - jesteś ze swoim dzieckiem przez 24
      godziny na dobę? Na pewno nie. A co ono ma robić w czasie wolnym?
      Nie ma biblioteki, nie ma kina, nie ma ośrodka kultury, nie ma
      boiska, pływalni, zresztą żadnego ośrodka czy klubu sportowego, nie
      ma żadnych zajęć sportowych. Jedyna dostępna rozrywka dla miejscowej
      młodzieży to spotkać się wypić parę piwek i rozwalić kilka tablic
      albo porzucać kamieniami do latarni. Tak, iż nie zdziw się jak
      wracając po zmroku do domu zarobisz po twarzy - młodzi przecież w
      jakiś sposób muszą się wyszumieć.
      Powyżej oczywiście przedstawiłem to trochę humorystycznie,
      przejaskrawiając (niech się więc młodzież na mnie nie gniewa), ale
      niestety generalnie scenariusz na przyszłość będzie jak opisałem o
      ile się coś diametralnie nie zmieni w podejściu władz dzielnicy do
      ZB.
      • zbogdanca Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 25.09.07, 12:41
        Moje dzieci wychowały się na Tarchominie, w tzw. blokowisku. Miały
        dostęp do kultury i sztuki w BOK(dzięki temu córka uczęszczała na
        zajęcia teatralne p.p. Machulskich, sama jeżdząc na Ochotę od 12
        roku życia), obok bloku z wielkiej płyty było ogólnodostępne
        prawdziwe boisko do koszykówki, jako małe dzieci chodziły do
        pobliskiego maleńkiego ośrodka integracji społecznej na lekcje
        rysunku lub do pobliskiej piaskownicy poprzesypywać współnie piasek,
        bawiły sie w podwórkowe zabawy dzieciece a jako młodzi ludzie
        okupowali wieczorem ławki przed blokiem, cieszac się własnym
        towarzystwem. Do dzisiaj córka pielęgnuje przyjażnie z tamtego
        okresu, syn wyrwany z tamtego środowiska wiele stracił. Co będą
        wpominały dzieci ciagle wożone przez rodziców samochodami, jak będą
        postrzegały świat wokół? Prawdopodobnie jak przestrzeń straszną i
        niebezpieczną. Ciągle ochraniane, zresztą słusznie, nie będą sobie
        radziły w nieprzewidywalnych sytuacjach. A wszystko to dlatego, ze
        ich rodzice chcieli trochę namiastki wsi w mieście. Wiem, ze to co
        piszę jest kontrowersyjne, ale kiedy jadę autobusem 132 i w
        autobusie siedzą głównie młodzi ludzie, to wiem, ze to Ci wożeni do
        tej pory przez rodziców samochodami, w podróży się siedzi, to
        oczywiste. To taki mały przykład braku społecznego wychowania. A ja
        im (miast się złościć) bardzo współczuję.
        • jogger007 Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 25.09.07, 13:13
          Nie bardzo rozumiem. Uważasz, że jak nie będzie zieleni, tylko same
          bloki to będzie OK ("A wszystko to dlatego, ze
          > ich rodzice chcieli trochę namiastki wsi w mieście"). Mnie chodzi
          o edukację, zdrowie i zagospodarowanie czasu młodym. Dzieci nie mają
          na ZB nawet szeroko dostępnej piaskownicy. A wydawało by się, że
          plac zabaw to wstęp do poznawania się i pierwszych nauk życia
          społecznego. O starszych dzieciach/młodizeży i ich potrzebach nie
          piszę bo oferta dla nich to po prostu ZERO. Natomiast my dorośli
          (też zresztą mający swoje potrzeby) jesteśmy coraz bardziej
          zaganiani, a dodatkowo większość z nas sporo czasu spędza w korkach
          na moście. W tej sytuacji nie sposób dopilnować wszystkiego.
          Co do zachowań młodych ludzi to zgadzam się z Tobą, że znaczna część
          jest albo nieprzystosowana albo źle wychowana, ale z drugiej strony
          popatrz też na realia - puścisz w drogę 1,5 alb o2 km do przystanku
          autobusowego 7 a nawet 10 letnie dziecko słabo (albo nie-)
          oświetloną drogą bez chodnika po której pędzą samochody z szybkością
          80 km/h - to już lepiej wstać te 15 min wcześniej i podwieźć.
          • zbogdanca Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 25.09.07, 13:53
            jogger007 napisał:

            > Nie bardzo rozumiem. Uważasz, że jak nie będzie zieleni, tylko
            same
            > bloki to będzie OK ("A wszystko to dlatego, ze
            > > ich rodzice chcieli trochę namiastki wsi w mieście").
            Pisałam o miejscu gdzie świerki rosły pod oknami a w pobliżu był wał
            wiślany z charakterystyczną dla tego miejsca fauną i florą, a zaraz
            przy wale park.
            Wszystko o czym piszesz jest słuszne, tylko chcę zauważyć, że młodym
            ludzom do społecznego rozwoju nie jest potrzebne strzeżone osiedle i
            psełdostrażnik z kaburą u boku i rodzic z samochodem. Oni potrzebują
            siebie nawzajem w lokalnej społeczności i nie na lekcji
            hiszpańskiego czy francuskiego, ale w codziennych sytuacjach. Ale
            gdzie i kiedy ma się to stać,kiedy już przedszkolaki są dowożone do
            przedszkoli poza ich naturalne środowisko, a wracają tylko na
            nocowanie. Nie mam na to rozwiązania, życie w Polsce zmierza w tym
            kierunku, tylko prawdziwych podwórek z grą w pomidora i w chowanego
            żal. Tym mailem chciałam zwrócić uwagę tych, którzy z lekceważeniem
            wyrażają się o blokowiskach, bo nie wiedzą co tracą ich dzieci,
            żyjąc w pozornie lepszych dla rozwoju dziecka miejscach.
    • tatar15 Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 25.09.07, 13:43
      No to nieźle. Dzięki za reakcję. Przeczytałem tych kilka postów
      i .... teraz mogę to powiedzieć/napisać (wcześniej zastanawiałem się
      czy przypdakiem moje pierwsze wrażenie nie jest złudne ale
      wyleczyliści mnie z tego) Otóż po 2 miesiącach mieszkania we własnym
      wymarzonym domu na ZB mam wrażenie że mieszkam w GETTCIE. Tak w
      gettcie - miejscu zapomnianym i totalnie olanym przez włodarzy.
      Wydostać się nie można (chyba że nocą) nie mają gdzie spędzać czasu
      dorośli i dzieci. Dzieci mają najgorzej! Do przystanków daleko,
      rzadko coś jeździ, ulice są do dupy! Ta, przy której mieszkam to
      zniewaga i robienie sobie kpiny z mieszkańców (ul. Twórcza) A
      przecież lepiej nie będzie bo urzędasy i politycy na pewno nie są
      zainteresowani naprawą sytuacji. A na forum widać jak wielkie są
      potrzeby i jakie wielkie podniecenie wywołują takie drobne,
      oczywiste sprawy. Jestem zdoowany - a miało być pięknie.
      Pozdro dla wszystkich towarzyszów niedoli.
      PS. I na kogo tu k..... głosować. Do dupy to wszystko.
      • mk_2 jest szansa 25.09.07, 15:15
        Nie panikujmy, jest szansa. Jak nazwiemy problem i zaczniemy działac
        w tym kierunku powinno się udać. Trzeba wiedziec na co są pieniądze
        i w którym kierunku idą inwestycje i tego pilnować. Wczoraj na
        spotkaniu z vice-prezydentem powiedziano, ze będą budowane na
        Białołęce ścieżki rowerowe. Moze warto się zainteresowac tym tematem
        i mocno podnieść tą sprawę. W połączeniu z naszą trudną sytuacją
        jest to jakieś wyjście.
        Policja jest tu fajna, nastawiona na współpracę. Też mają środki
        przeznaczone na "zapobieganie". Wydaje mi się, że gdyby znalazła się
        osoba, albo trzy osoby, które chciałyby poświęcić swój czas na to
        aby działac w sprawie bezpieczeństwa mogą być reprezentować
        mieszkańców.
    • zaulczanin Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 25.09.07, 23:15
      Naczytalem sie odpowiedzi na Twojego posta, i musze przyznac ze sa pewne sprawy
      w ktorych my Polacy przodujemy. Zrzedzenie.
      Posluchaj histori mojej rodziny.
      Mieszkalismy w dzielnicy Warszawy, gdzie szkola byla 5 minut spacerem od domu -
      szkola dla 1000 dzieci albo i wiecej. W szkole kocono dzieciaki, okradano ze
      sniadania i co bardziej cennych rzeczy. Poslalismy corke do szkoly prywatnej,
      gdzie za cene 1k PLN wiedzielismy ze nie zostanie pobita, okradziona, ze bedzie
      sie uczyla a nie wagarowala.
      Sa tam sciezki rowerowe, po ktorych spaceruje "mlodziez" obowiazkowo wyposazona
      w pitbula i dres. "Krojenie" z komorki, rowera jest tak powszechne, ze wpisalo
      sie w lokalny folklor.
      W moim samochodzie trzy razy kradziono radio, albo wyrywano glosniki, raz
      ukradziono komorke (jak idiota zostawilem ja w zestawie glosnowmowiacym), raz
      obrysowano gwozdziem. To 5 szkod, plus dwie na samochodzie Zony. Bylbym
      zapomnial. Posterunek policji znajduje sie naprzeciw bloku w ktorym mieszkalem.
      W nocy szerokie dwupasmowe ulice byly scenami wyscigow rasowanych golfow i
      15letnich BMW.
      Podworka pelne byly psich kup, smieci, pogniecionych puszek piwa.
      Jak przepiekny winobluszcz dorosl po scianie do naszego pietra, upiolem go na
      kratce balkonowej. Sasiad z parteru jak tylko to zauwazyl, podcial lodygi.
      Czesto pod drzwiami zauwazalem zapalki oparte o drzwi wejsciowe do mieszkania.
      Tak sie zanacza mieszkanie przed obrobieniem. Jak zapalka dalej jest oparta w
      godzinach polodniowych, znaczy ze nikogo nie ma.

      Odkad mieszkam na ZB, schudlem (pracuje w ogrodzie, jezdze na rowerze), corka
      chodzi do lokalnej szkoly publicznej, ktorej trudno cos zarzucic. Nikt mie nie
      kradnie radia, drapie samochodu, podcina roslin.
      Nie jest idealnie, ale wiem ze moze byc wielokrotnie gorzej.
      Co by nie powiedziec, odkad sie sprowadzilismy na ZB, infrastruktura sie
      polepsze (ile mielismy autobusow 4 lata temu?), w koncu jest przetarg na M.
      Polnocny, a moze bedzie jeszcze M. Krasinskiego.
      Sam dom potroil wartosc, a ZB zaczyna byc zauwazana coraz czesciej jako "fajna
      dzielnica"
      Wiec jak widze ze ktos wciaz nazeka na ZB, to mnie troche diabli biora.
      Proponuje sprzedac swoj dom albo mieszkanie na ZB, i zamienic na kawalerke na
      Kabatach. Napewno bedzie super.
      • tatar15 Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 26.09.07, 01:32
        Dzięki zaulczanin za odpowiedź i historię. Wielce pouczająca.
        Powaga. Masz się z czego byc zadowolony. Jak widac zmieniłes na
        lepsze.
        Wiesz, na zrzędzenia jakiego doświadczyłeś czytając maila nałożyło
        się wiele spraw. Nie o wszystkich chcę pisać - każdy ma swoją
        historię. Ale powiedz, dlaczego mam nie dać wyrazu niezadowolenia?
        Dlaczego mam nie powiedzieć że nie jest dobrze bo doświadczałem że
        może być dobrze. Teraz mam gorzej i nie chcę miec tak! Ale tu jest
        tak jak widzisz że trzeba się bardzo cieszyć że w ogóle tu autobus
        przejeżdża!!!
        Twój post i historia super. Porada na końcu - raczej nie na miejscu.
        Nie trzeba było.
        Ja, mój drogi właśnie z Kabat tu się przeprowadziłem. Masz rację tam
        było super. Szkoły, przedszkola, komunikacja, opiekunek dużo do
        wyboru, drogi równe, nie było kocenia w szkole i kradzieży. Pewnie
        do czasu ale tak było. Mieszkanie tylko mieliśmy mniejsze.
        Ale wiem - przeprowdziłem się tu świadomie - że będzie tu kieeedyś
        lepiej. Dlatego zostaję.
        Pozdro
        • z_babinicza Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 26.09.07, 10:19
          Witam sasiadow!

          Każdy z was ma troche racji, a bezpieczenstwo jest jednym z
          elementow bilansu. Z jednej strony Białołęka to słabo bezpieczne
          miejsce, na naszej ulicy gdzie jest okolo 20 zamieszkanych domów -
          pozostało tylko kilka do których się nie włamano, albo z których nie
          skradziono samochodu - mnie tez nie omineli.
          Faktem jest, że na noc dom zamienia się w twierdzę, uzbraja,
          aktywuje pułapki smile itp. Faktem jest, ze policja nie jest dla
          złodziei problemem i radzimy sobie sami poprzez firmy ochroniarskie -
          taki Wild Wild West.
          Prawdziwe sa narzekania na brak szkół i przedszkoli (sam woże co
          rano dzieci na Żoliborz i Bemowo).
          Wątku dróg nie porusze, bo jogger każe mi zaraz pisać petycję smile))

          To jest jedna strona medalu. Ale jest druga, dla mnie o wiele
          ważniejsza.

          Mieszkam wśród ludzi, których znam. Mam super sąsiadów. Przez ponad
          30 lat mieszkania w różnych blokowiskiach (jestem regularnym
          ursynowskim blokersem) znalem niewielu sasiadow. Teraz jest inaczej,
          organizujemy doroczne spotkania calej ulicy, znamy sie wszyscy,
          nasze dzieci bawią sie "rotacyjnie" w poszczegolnych ogródkach. To
          jest jedna z lepszych rzeczy jakie mnie tu spotkaly - mieszkam wsrod
          fajnych ludzi, a nie ekskluzywnych scian apartamentowca lub miedzy
          drzewami.
          Jak slysze wyjacy alarm u sasiada, to jestem tam rownie szybko jak
          zaloga ochrony i wiem, ze jak u mnie sie wlaczy, to ktos tez
          przyjdzie.
          Jak musze skorzystac z podwózki, to ktos mnie podwiezie, ja robie
          dla innych to samo.
          Takie fajne (oby nie zapeszyc) community. Dla mnie git.

          Korki sa do zniesienia -mamy kilka alternatywnych dróg, a 40-50
          minut jazdy do centrum jest dla mnie akceptowalne. Dla marudzacych
          proponuje "warsztaty" - czyli poranny przejazd z Tarchomina lub
          Piaseczna. Moze tez byc samochodowa wycieczka z wspominanych Kabat.

          Sport, kultura, rozrywka. Bardzo proste: basen - jest, boisk - brak,
          kino - jest, knajpy - jakies sa, restauracje z klasa i kultura
          wyższa sa raczej w centrum, ale to tez jest przyjemne - zabrac żonę
          na kolacje "do miasta" smile

          Podsumowujac.
          Mysle, ze trudne warunki w jakich tu mieszkamy (też bez dramatu -
          widzialem gorsze miejsca) pomogly ludziom sie zblizyc i zrobic cos
          wspolnie (droga, gaz, wodociag, latarnie, moze kiedys telefon),
          pomagac sobie i dbac o swoje bezpieczenstwo.

          Pewnie zycie na Bialolece to nie bedzie Zoliborz ani Kabaty przez
          najblizsze 15 lat. A może być lepsze niz tam - dlaczego nie? To
          zależy od nas.

          Do zobaczenia na pikniku
          • zbogdanca Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 26.09.07, 11:26
            Problem polega nie na narzekaniu tylko na sprzecznych oczekiwaniach.
            Z jednej strony niektórzy z nas chcą za wszelka cenę zachować
            wiejski chrakter rejonu a z drugiej pragną miejskiej infrastruktury.
            Jest to nie pogodzenia Jogerrze 007, MZA kalkuluje ekonomicznie, dla
            niewielu mieszkańców (jeśli na dużych działkach będą stały małe
            domki) nie będzie uruchamiał nowych linii ani nie będzie zwiększał
            częstotliwości ich kursowania. Gmina nie będzie budowała dróg i nie
            będzie ich oświetlała dla kilku mieszkańców ulicy. Na wsi w nocy
            panują "egipskie ciemności" i to jest jej urok. To smutna prawda,
            ale to DERBY przyspieszyły zmiany komunikacyjne w naszym rejonie. Ja
            też jestem zadowolona z mieszkania na ZB, ale cieszę się, ze moje
            dzieci są już dorosłe i nie muszę ich ubezwłasnawalniać ciągłą
            ochroną. Poprzednia wypowiedż to horror rodem z praskiego trójkata
            bermuckiego, chociaż nawet tam nie jest tak "straszno" jak pisze
            poprzednik.
            • jogger007 Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 26.09.07, 17:18
              Chyba się nie do końca rozumiemy.
              Po pierwsze: Moje oczekiwania są jasne: nie chcę bloków w okolicy.
              Uważam, że skoro gmina/dzielnica wydaje pozwolenia na budowę domków
              jednorodzinnych to nie powinna pakować między nie budownictwa
              wielorodzinnego. Jeśli mielibyśmy na ZB tylko domki to i z dojazdami
              byłoby trochę lepiej. Jeszcze jedno do tego punktu - sam wychowałem
              się w blokowisku i muszę napisać jasno, że nie mam nic przeciwko
              ludziom w nich żyjącym.
              Po drugie: Dlaczego budownictwo jednorodzinne ma być upośledzone pod
              względem bezpieczeństwa, bliskości ośrodków użyteczności publicznej,
              infrastruktury komunikacyjnej i mediów? Przecież jest dużo lepszym i
              efektywniejszym rozwiązaniem i dla ludzi i dla środowiska niż bloki -
              więcej terenów zielonych (czy też powierzchni biologicznie czynnych
              jak kto woli), mniej betonu (chodników, parkingów itp). Nie wspomnę
              też o sprawie podatków - płacę chyba nie mniej niż większość ludzi
              mieszkających w blokach np. na Tarchominie.
              Po trzecie: Czy to, że chcę poszanowania dla środowiska to coś
              złego? Zachowanie lasów i łąk wcale nie oznacza, że człowiek mieszka
              na wsi ze wszystkimi tego typu konsekwencjami (żuraw do czerpania
              wody, sklep objazdowy i furmanka do kościoła). Przykład z
              najbliższej okolicy to rezerwat Las Bielański, który jak się nie
              mylę w całości położony jest w W-wie. Zresztą jeżeli już o wsi
              mówimy to obecnie na wsi jest i wodociąg i kanalizacja, a jak trzeba
              (tj. nie ma własnego lasu) to i gaz do orzewania. Komunikacji
              miejskiej faktycznie nie ma - ale jest to zgodne z nazwą i po prostu
              odległości są za małe.
              Po czwarte: do niektórych osób powyżej - oczywiście można cieszyć
              się każdą rzeczą. Bo sąsiedzi są fajni, bo knajpy (dwie na krzyż)
              funkcjonują (ale tylko dlatego, że jest to prywatna inicjatywa). Ja
              osobiście mogłbym się bardzo cieszyć, że dwa razy się do mnie
              włamywano, ale ani razu się to złodziejom nie udało, albo że przerwa
              w dostawie prądu trwała tylko 3 godziny i o 20.00 przed położeniem
              się spać zdążyłem zjeść obiad. Natomiast np. basen owszem jest, ale
              do Poloneza na Targówek czy na Światowida na Tarchominie nie każdy
              ma blisko, zaś na ZB nie ma nic. Równie dobrze można by powiedzieć,
              że Teatr Lalek też jest (na Mokotowie) Wiem, że najłatwiej jest
              narzekać. Ale jak już pisałem trzeba władze trochę podkręcić, żeby
              zaczęły dostrzegać nasze problemy. Nie uważam natomiast, że mamy je
              wyręczać we wszystkim. W końcu po to biorą pieniądze żeby coś robić.
              Mogę pisać, mogę interweniować i przekazywać pisma, ale kanalizacji
              nie położę, ulicy nie zbuduję bo ani się na tym znam, ani nie mam
              czasu i pieniędzy.
              Po szóste, specjalnie do Tatara: Tatar mordo ty moja, pojąłeś!
              Zdolny jesteś bo zajęło Ci to 2 miesiące ja natomiast jak dostałem
              od władz w lipcu 2002 roku informację (pozwolenie na budowę -
              realizacja wodociągu), że dociągną do mnie wodę, natychmiast
              przyśpieszyłem budowę domu i od tej pory od przeszło 5 lat łudzę się
              i czekam na wypełnienie obietnicy. Bo w głowie mi się nie mieści, że
              można tak lekceważyć obywatela. Niestety jeżeli chcesz, żeby ulica
              Tfu...rcza stała się Twórczą trzeba coś podziałać - zapraszam do
              współpracy.
              Po siódme: szczęśliwie moje dzieci są praktycznie dorosłe (po 20-ce)
              więc naprawdę nie muszę agitować i pisać na temat szkół,
              przedszkoli, placówek kulturalnych itp. rzeczy. Sprawa zacznie mnie
              interesować za jakieś 10 lat jak będę miał wnuki, ale wtedy to już
              będzie wszystko bo to Wy moi drodzy o to się postaracie. Ja mogę
              obiecać, że jako świadomy mieszkaniec ZB podpiszę wraz z rodziną
              odpowiednią petycję, ale na moją własną inicjatywę w tym temacie nie
              liczcie. Też macie ręce, a ja mam na głowie wystarczająco dużo
              inicjatyw.
              • tatar15 Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 27.09.07, 02:18
                Sie macie ludzie, (kto wie kto tak mówił wchodząc na scenę? Wiecie?
                Pamiętacie?. Nieee, Owsiak to splagiatował lub spopularyzował jak
                kto woli - Bemola1 powinna wiedzieć - kurde, o dziwo mam dobry
                humor. Jak zwykle, to tylko wino)
                Ale nie o tym chciałem. Jak widzę niezłego posta wykręciłem bo
                rozmiar dyskusji coraz większy. Punkt wyjścia ważny bo
                bezpieczeństwo dla nas nas ZB to sakramencko ważna sprawa. A z
                tym "bez" i "nie-bez"pieczeństwem wiążą się mocno inne rzeczy i
                emocje - jak widac po postach.
                Już wiem dlaczego mam dobry nastrój. Miałem zajefajną niespodziankę
                (popłakać z radości się można) ponieważ gdy późnym wieczorem
                wracałem do domu jak zwykle z zamiarem podskakiwania na dziurach
                mojej ulicy chcąc już modlic się jak co dzien 2 razy by mi jeszcze
                nie teraz zawieszenie urwało... okazało się że moja ulica jest
                prawie prosta ponieważ dzisiaj nie wiedząc czemu i co to za rocznica
                przejechał nią spychacz i wyrównał!!!! Co za niespodzianka! Tyle
                radości i frajdy. Byłem PRAWIE szczęśliwy.
                Jedną z rzeczy która to moje prawie-szczęście gasi po powrocie z
                pracy do domu jest smród wody w kranach. Mam zestaw filtrów za 10K a
                efekt do wyrzygania. Normalnie boje się dzieciaki do wanny wkładać.
                Rozumiem Cię Jogger i chylę czoła przed Twoją cierpliwością. Ja jej
                nie mam i szybciej wybiorę się do nieczułych urzędasów ze znajomym
                reporterem np. TVN aby nakręcił film-zadymę którą w urzędzie w
                emocjach wywołam - jako akt desperacji mieszkańca. Może jogger razem
                się wybierzemy. Nas z Tfu..rczej przynajmniej nie oczekują bo mówią
                że chcą zrobić wod-kan ale szkoda im pieniędzy i jak z UE dostana
                więcej to wtedy zrobią. Nie mogę czekać jak Jogger (albo mi się
                wydaje) 3 lata. Urzędole juz się znieczulili na petycje i takie tam
                akcje. Pewnie się śmieją do rozpuku czytając je po złożeniu przez
                zdesperowanych. Trzymają w rękach tłuste kebaby i z otwartymi,
                obleśnymi ustami harhoczą. Organizmy żywe niezależnie od posiadanego
                stopnia empatii uodparniają się na bodźce. Trzeba mocniej by coś
                nowego w głowach kliknęło. Ja bym na początek beczkowozem wodę z
                mojego kranu przywiózł i do ichniejszych czajników powlewał. Kawa
                będzie zajebista a na herbacie zaoszczędzą bo kolor ten sam bez
                zaparzania(pamiętacie kolor wody z kranu w "Misiu"?
                Ogólnie dzisiaj mam powyższe refleksje, z lekka bokserskie ale
                gdzieś w głębi tkwi przekonanie: moje dzieci gdy dorosną będą miały
                tu fajnie.
                Do joggera: gdzie się podziało "po piąte"? Co tam było zanim
                wykasowałeś?
                Dobranoc. Może dzisiaj nikogo nie okradną.
                • mk_2 do tatara15 27.09.07, 09:59
                  Słuchaj, a może weźmiesz tego reportera i wypowiesz się na pikniku
                  na stoisku Partnerstwa Ulic gdzie będziemy podpisywać w różnych
                  sprawach listy? To może być bardzo fajne, tym bardziej, że
                  niewykluczone, że WOT. Jakby były potrzebne informacje do
                  dziennikarzy daj znak.
                    • punktator Re: do tatara15 28.09.07, 10:38
                      tatar15 napisał:

                      > Spróbuję, choć czasu mało.

                      Hmmm, no tak. Narzekanie, niezadowolenie, a gdy ktoś powie "to
                      zróbmy coś razem" zaczyna się: "no nie za bardzo mam czas..."

                      A może zamiast żłopać wińsko wieczorami zaangażowalibyśmy się w
                      działanie na rzecz dzielnicy.
                      • punktator Re: do tatara15 28.09.07, 10:39
                        Pewnie, najlepiej jesli ktoś zrobiłby wszystko za nas.

                        Oczywiście powinna robić to dzielnica/gmina ale jeśli rzeczywistość
                        jest taka, że nie robi (bo zazwyczaj ktoś inny silnie lobbuje za
                        tym, by inwestycje były u nich) to należy brać sprawy w swoje ręce.
                        • tatar15 Re: do tatara15 28.09.07, 10:43
                          punktator napisał:

                          > Pewnie, najlepiej jesli ktoś zrobiłby wszystko za nas.
                          >
                          > Oczywiście powinna robić to dzielnica/gmina ale jeśli
                          rzeczywistość
                          > jest taka, że nie robi (bo zazwyczaj ktoś inny silnie lobbuje za
                          > tym, by inwestycje były u nich) to należy brać sprawy w swoje ręce.

                          No, już lepiej.
                          A już myślałem że się nie zreflektujesz.
                          Pozdrawiam po tatarsku
                          • punktator Re: do tatara15 28.09.07, 11:55
                            tatar15 napisał:

                            > punktator napisał:
                            >
                            > > Pewnie, najlepiej jesli ktoś zrobiłby wszystko za nas.
                            > >
                            > > Oczywiście powinna robić to dzielnica/gmina ale jeśli
                            > rzeczywistość
                            > > jest taka, że nie robi (bo zazwyczaj ktoś inny silnie lobbuje za
                            > > tym, by inwestycje były u nich) to należy brać sprawy w swoje
                            ręce.
                            >
                            > No, już lepiej.
                            > A już myślałem że się nie zreflektujesz.
                            > Pozdrawiam po tatarsku

                            Więc po tatarsku weź sprawy w swoje ręce i zacznij działać a nie po
                            nie-tatarsku narzekać. A co do wina - prawdziwy Tatar (muzułmanin)
                            wina nie pija, mój drogi...
                      • tatar15 Re: do tatara15 28.09.07, 10:42
                        punktator napisał:

                        > tatar15 napisał:
                        >
                        > > Spróbuję, choć czasu mało.
                        >
                        > Hmmm, no tak. Narzekanie, niezadowolenie, a gdy ktoś powie "to
                        > zróbmy coś razem" zaczyna się: "no nie za bardzo mam czas..."
                        >
                        > A może zamiast żłopać wińsko wieczorami zaangażowalibyśmy się w
                        > działanie na rzecz dzielnicy.

                        Przesadziłeś!
                        Skopię Ci tyłek... po tatarsku smile
                        Mimo wszystko pozdrawiam,
                        Tatar
                          • mk_2 Re: do tatara15 28.09.07, 19:44
                            przecież powiedział, że spróbuje smile
                            A na takie działania w ostatniej chwili to na prawdę mało czasu.
                            Moim zdaniem dobrze by było, abyśmy wiedzieli jakie ewentualnie
                            możemy mieć możliwości na przyszłość. Chociaż nigdy nie należy się
                            poddawać, czasem po prostu "małe łyse szczęście liże nas po twarzy".
                            • tatar15 Re: do tatara15 28.09.07, 23:00
                              mk_2 napisała:

                              > przecież powiedział, że spróbuje smile
                              > A na takie działania w ostatniej chwili to na prawdę mało czasu.
                              > Moim zdaniem dobrze by było, abyśmy wiedzieli jakie ewentualnie
                              > możemy mieć możliwości na przyszłość. Chociaż nigdy nie należy się
                              > poddawać, czasem po prostu "małe łyse szczęście liże nas po
                              twarzy".

                              Siemka,
                              No i spróbowałem! Ale nie da rady bo mimo naprawdę dobrych relacji
                              nie mam możliwości załatwić ekipy. Ale widzę, kuźwa, że niektórzy
                              jakieś jaja sobie robią (dzięki mk_2 za ww. post).
                              BRAĆ SIĘ DO ROBOTY LENIE!!!
                              MOCNI W GATCE. POPISAĆ NA FORUM TO KAŻDY MOŻE.
                              NIE BĘDĘ WYTYKAĆ PALCEM ALE PO POSTACH WIDAĆ JAKĄ POSTAWĘ CO
                              NIEKTÓRY PRZYJĄŁ. ODCZYTAĆ ŁATWO BO "PUNKTOWAĆ" NA WEBSAJCIE TO
                              KAŻDY MOŻE. Pojołeś!?? - wiesz/wiecie o kim mówię - bo jest tu jeden
                              taki łapserdak co tylko miesza. Teraz pewnikiem już nie będzie miał
                              odwagi by pokazać że ja to ja! P
                              okaż sięp ublicznie na pikniku, powieś sobie kartkę że ty TY a wtedy
                              chętnie z Tobą pogadam, Ty w gadce "incognito" silny.
                              Znałeś prawdziwego "punishera"? Pewnie niewiesz nawet kto to taki.
                              Ja znałem i znam do dzisiaj. Wygooglaj sobie to frajerze i zmień
                              nicka bo widać na odległość żeś frajer i łapseradak.

                              W tym momencie wszystkich czytających moje posty przepraszam za
                              emocje ale jest taki jeden na forum co nic w dyskusjach nie wnosi a
                              jak się odezwie to strasznie mąci. Na dodatek wymyślił/ukradł sobie
                              nick = pseudo które od świata otrzymał ktoś mi bardzo bliski. Koniec
                              i bomba...

                              Starałem się, chciałem - tym razem nie dało rady. Ale ja z tych co
                              się nie poddają i swoją misję w ZB dopełnię.

                              A Ty Punktatorze?
                              • punktator Re: do tatara15 01.10.07, 09:35
                                tatar15 napisał:

                                > chętnie z Tobą pogadam, Ty w gadce "incognito" silny.
                                > Znałeś prawdziwego "punishera"? Pewnie niewiesz nawet kto to taki.

                                ale o so chozi?

                                > Ja znałem i znam do dzisiaj. Wygooglaj sobie to frajerze

                                wracaj do więzienia albo na Szmulki z tą grypserą

                                > nicka bo widać na odległość żeś frajer i łapseradak.

                                o znowu smile

                                > nick = pseudo które od świata otrzymał ktoś mi bardzo bliski.

                                jakiś kumpel spod celi?
                              • punktator Re: do tatara15 01.10.07, 09:40
                                tatar15 napisał:
                                > taki łapserdak co tylko miesza. Teraz pewnikiem już nie będzie
                                miał
                                > odwagi by pokazać że ja to ja! P
                                > okaż sięp ublicznie na pikniku, powieś sobie kartkę że ty TY a
                                wtedy
                                > chętnie z Tobą pogadam, Ty w gadce "incognito" silny.

                                i jeszcze jedno, jak chcesz się sprawdzić, to masz blisko do Marek,
                                a Marki do Ciebie

                                ale nie licz na zbyt wiele bo takie głupoty psują interesy wink
                • alinak Do Tatara 27.09.07, 10:57
                  Sie macie ludzie- pochodzę z Katowic i jestem gorliwą fanką śp
                  autora tych słów Ryśka Riedla.
                  Teraz mieszkam przy Ostródzkiej i nie ukrywam jestem w rozterce; z
                  jednej strony brakuje mi klimatów blokowisk miasta ,gdzie szkoła,
                  boisko, dom kultury i komunikacja były na wyciagniecie ręki ale
                  zaczynam dostrzegać plusy mieszkania w domku "na wsi" zwłaszcza
                  wiosną i latem. Dobijają mnie poranne korki ( wożę dziei do szkól na
                  Bielany)ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Staram sie mysleć
                  pozytywnie i mam nadzieję na lepszą przyszłość komunikacyjną i
                  kulturalno-oświatową w naszej dzielnicy.
                  Pozdrawiam
                  Alina
                  • tatar15 Re: Do Tatara 28.09.07, 10:49
                    alinak napisała:

                    > Sie macie ludzie- pochodzę z Katowic i jestem gorliwą fanką śp
                    > autora tych słów Ryśka Riedla.
                    > Teraz mieszkam przy Ostródzkiej i nie ukrywam jestem w rozterce; z
                    > jednej strony brakuje mi klimatów blokowisk miasta ,gdzie szkoła,
                    > boisko, dom kultury i komunikacja były na wyciagniecie ręki ale
                    > zaczynam dostrzegać plusy mieszkania w domku "na wsi" zwłaszcza
                    > wiosną i latem. Dobijają mnie poranne korki ( wożę dziei do szkól
                    na
                    > Bielany)ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Staram sie
                    mysleć
                    > pozytywnie i mam nadzieję na lepszą przyszłość komunikacyjną i
                    > kulturalno-oświatową w naszej dzielnicy.
                    > Pozdrawiam
                    > Alina

                    Witam Cię Alina,
                    Fakt, blokowiska są bardziej bluesowe. Może dają więcej twórczej
                    inspiracji? Jak widzę przeżywamy to samo. Wiesz, ja równie jak Ty
                    mimo wszystko jestem dorej myśli i mocno wierzę w to że będzie
                    dobrze. Są rzeczy które denerwują ale są też rzeczy które cieszą.
                    Żyjmy tymi drugimy a złe starajmy się zmieniać. Jestem z Tobą!
                    W chwili słabości szukajmy wsparcia.
                    Pozdrawiam, Tatar
                    "W życiu piękne są tylko chwile... tak, tak"
                • jogger007 Re: BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość 27.09.07, 14:10
                  Z przyjemnością położę się w Twoim towarzystwie jak Rejtan pod
                  gabinetem burmistrza i pokażę ryby siną barwą ... no nie powiem
                  gdzie wykłute. A propos wody to nie przejmuj się za bardzo. Można
                  się przyzwyczaić. Ja do celów spożywczych i mycia zębów wożę wodę z
                  ujęcia na Ostródzkiej (jedynego na ZB). Moja własna woda ciągniona
                  z przeszło 30 metrów i przepuszczona przez superfiltry tyż śmierdzi
                  i psuje pralkę, zmywarkę itp. urządzenia, ale da się użyć do celów
                  przemysłowych. Wprawdzie czasem występują efekty uboczne (mówiąc
                  wprost - sraczka), ale są też dobre tego strony bo zachowujemy dietę
                  co pozwala mojej rodzinie utrzymać szczupłą, młodzieńczą sylwetkę.
                  PS: Co do "po piąte" to chyba mam sklerozę bo nie pamiętam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka