Dodaj do ulubionych

Pożegnanie...

26.02.07, 12:55
W zasadzie to nie wiem, czy to ja wyniosłam choinkę czy ona mnie,
jedno jest pewne – pozbyłam się tego złośliwego potwora z domu wink

Nie dość, że wielka
( ponad dwa metry wysokości i szerokości metr z haczykiem)
to jeszcze ciężka i złośliiiwa niemiłosiernie… bić się z nią musiałam,
o każdą bombkę (podkuliła cwaniara gałęzie i pochowała ozdoby pod siebie ),
szarpać o łańcuchy i światełka...drapała pazurami i pluła igłami
na prawo i lewo...

Poobcinałam jej te pazury, żeby cieńsza była, powiedziałam won !!!
i skierowałam w stronę drzwi...goście przodem ... ale ona chyba już
za bardzo się zadomowiła i pierwsza wyjść nie chciała… zaaaapaaaarła
się i wypchnąć się jej nie dało... gość nie gość koniec końców chwyciłam
za czub i wyciągnęłam zołzę na klatkę ...

Potem poszarpałyśmy się jeszcze na schodach ...…tak na pożegnanie...…
szczególnie na zakrętach...…wiecie ...… kilka kuksańców, uszczypków
i chlastów igłami po twarzy...… w zasadzie to nie wiem kto kogo
szczęśliwie sprowadził na dół ...…oczywiście przepuszczając się
i przepychając w kolejnych drzwiach obdarzona zostałam dodatkową
czułością w postaci zabiegu akupunktury igłami prosto z Kaukazu…...

odetchnęłam dopiero na dworzu…. na krótko…...
nawet powiedziałabym na bardzo krótko...po wyjściu za narożnik budynku
najpierw mnie porządnie zatkało a potem o mały włos straciłabym rękę...…
tę rękę, którą prowadziłam choinkę…....
taki sobie zefireczek kurwa jego mać akurat powiał …...

myślałam, iż nogi me od ziemi się oderwą i na choince pofrunę,
...
co gorsze wiatr wiał w kierunku przeciwnym niż drzwi śmietnikowe
co wkurwiło mnie jeszcze bardziej, bo czas pożegnania wydłużał się
przez to niemiłosiernie... … oj biedna byłam…....
ooo nie,szarpać się z gościówką nie zamierzam ani chwili dłużej,
będę stanowcza i nie będę się rozczulać, ...

kopa dostała jeszcze przed drzwiami do śmietnika, zanim zdążyła
pomyśleć, żeby się zaprzeć ...… zamknęłam drzwi i...…nie...…
nie odetchnęłam, pomna mej nieuwagi kilka chwil wcześniej…
dotarłam do domu i siadłam na kanapie, popijając czerwone winko...…
odetchnęłam dopiero wtedy, gdy pozbyłam się z domu ostatniej igły wink

Tak właśnie żegnam gości, którzy się u mnie zasiedzieli i nie bardzo
mają chęć wyjść wink

Obserwuj wątek
    • katja_24 Re: Pożegnanie... 26.02.07, 13:05
      Trzymasz choinke 2 miesiace po swietach? o_O
      • kookardka Re: Pożegnanie... 26.02.07, 14:06
        tak...nie czytałaś widocznie tego wątku o nalewkach,
        ale był tam taki przepis na pysiasty likierek z igieł jodły kaukaskiej,
        takiej suszonej przez 2 miesiące....ale coś mi nie wyszło z tą nalewką...
        próbowałam u kogoś i byął pyszna, potem, mi się po niej Świętami odbijało wink
        • katja_24 Re: Pożegnanie... 28.02.07, 14:43
          Choinkowa nalewka? Chyba bym sie nie skusila...wink
    • maclorcan Re: Pożegnanie... 26.02.07, 15:00
      Ostra z Ciebie babka wink

      PS. W życiu nie przyszedłbym do Ciebie w gości ;-P
      • kookardka Re: Pożegnanie... 26.02.07, 17:18
        > Ostra z Ciebie babka wink

        faktycznie, czasem sama się siebie zaczynam bać wink


        > PS. W życiu nie przyszedłbym do Ciebie w gości ;-P

        nawet na nalewkę z igieł jodły kaukaskiej ? wink
        • maclorcan Re: Pożegnanie... 27.02.07, 12:41
          kookardka napisała:

          > nawet na nalewkę z igieł jodły kaukaskiej ? wink
          Żeby mi się później igłami odbijało? wink
          Wiesz, po alkoholou mam tendencję do zasiedzenia się, a wtedy... no, już napisałaś co robisz z takimi wink)
          • kookardka Re: Pożegnanie... 27.02.07, 13:03
            > Żeby mi się później igłami odbijało? wink
            jak zasiedzisz się dłużej niż 2 tygodnie to nie tylko Ci się odbiją,
            ale i powbijają, już moja w tym wiedźmowa głowa wink
    • asiunia311 Re: Pożegnanie... 26.02.07, 19:46
      kookardka napisała:


      > myślałam, iż nogi me od ziemi się oderwą i na choince pofrunę...

      A ja tkwiłam w błędnym, jak się okazuje, przekonaniu, że wiedźmy latają na
      miotłach tudzież na mopach, a nie molestują w tym celu bogu ducha winne iglaki
      wink)
      Zresztą, zaraz, zaraz...Ty nie przechodziłaś inicjacji "wiedźmowej"??wink) Więc
      nie wiem, czy mogę Cię zwać tym mianemwink)

      Notabene, na pozbycie się niechcianych gości świetnym sposobem jest nażarcie
      się czosnku. Murowane, że długo nie posiedząwink)) Ale raczej to na choinki nie
      działa...;-DD
      • kookardka Re: Pożegnanie... 26.02.07, 21:42
        > Zresztą, zaraz, zaraz...Ty nie przechodziłaś inicjacji "wiedźmowej"??wink)
        > Więc nie wiem, czy mogę Cię zwać tym mianemwink)

        że niby co ? wink
      • kookardka Re: Pożegnanie... 26.02.07, 21:56
        > A ja tkwiłam w błędnym, jak się okazuje, przekonaniu, że wiedźmy latają na
        > miotłach tudzież na mopach, a nie molestują w tym celu bogu ducha winne iglaki
        > wink)

        Kochana, my wiedźmy, przymuszone nagłą potrzebą potrafimy latać
        na wszystkim co jest akurat pod ręką...
        ja kiedyś leciałam na kwiatku doniczkowym... musiałam poszpiegować takiego
        jednego co mi z łańcuszka uciekał ....
        przycupnęłam sobie na mini palmie, proszę ja Ciebie, schowałam się
        za największym liściem, w kulkę zwinięta,że niby taki mini kokosek ze mnie,
        ... siedzę sobie, jak ten kokosek, mleczkiem kokosowym się raczę
        i słucham, jak z panną kłóci się mój "luby" ...
        ani się spostrzegłam jak donicę chwyciła i sruuu w niego tą palmą...

        raz, że musiałam swój kokoskowy wtedy tyłek ratować
        a dwa głowę huncwota chronić...
        się panna zadziwiła i teraz fobię ma taką...
        wszystkie doniczki na superglu do parapetów przykleja....
    • eleni80 Re: Pożegnanie... 26.02.07, 23:33
      przygody... ;P
      • kookardka Re: Pożegnanie... 27.02.07, 13:03
        mimi ?
        • eleni80 Re: Pożegnanie... 28.02.07, 18:01
          mimi? myszka zowie się chyba Minie wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka