No więc tak.
Nagłośnienia nie było, bo akustyk się obraził kilka dni temu o lustrację.
Jeden z prelegentów nie przyszedł wcale (to znaczy zjawil się o... 20, i sie
gęsto tłumaczył, że sobie zapisał termin na środę, a w ogóle to odsypiał
niedzielny koncert).
Prelegentka wyszła lekko zirytowana, bo zeszli się podejrzani osobnicy i
zaczęli ją wypytywać o jej dziłaność zawodową, zamiast pytać o Białoruś.
Zadowolony był tylko zaproszony Białorusin, bo nagrała go telewizja jakaś tam
Ogólnie 4 litery, ale mogło byc gorzej