25.07.09, 18:41
Dziewczyny czy też macie jakieś nie uzasadnione lęki?Bo ja zaczynam
wariować i powoli nie umiem sama funkcjonować.Nie zostanę sama z
dziećmi na noc musi zawsze ktoś u mnie spać,a jeżeli nikt nie może
to ja zabieram dzieciaki i jadę gdzieś spać byle tylko nie zostać
samemu na noc,nie wyjdę z domu jak jest ciemno,a jak już wyjdę i idę
z kimś(bo sama bym nie wyszła)to cały czas mam wrażenie że ktoś za
mną idzie.Nawet na wakacje z dzieciakami nie pojadę sama bo na samą
myśl że miałabym sama spać na kwaterze to dostaję gęsiej skórki.Cały
czas się boję że coś sie stanie dzieciom,nie mogę już tak dłuzej bo
w końcu zwariuję.Byłam u psychiatry ale te lekarstwa co mi zapisał
to tak mnie usypiały że nawet dzieci nie słyszałam,a rano byłam jak
pijana.
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: Lęki 25.07.09, 19:29
      Witaj.Ja też mam lęki a czasem okropne napady paniki, choć chyba trochę innego
      rodzaju.Nie boję się sama przebywać,nie mam jakiegoś strachu przed ciemnością.To
      są raczej napady lęku przed nie wiadomo czym a najbardziej boję się tego, że
      zwariuję po prostu,taki lęk przed lękiem.Szczerze mówiąc ten lęk jest dla mnie
      najbardziej dokuczliwą rzeczą, najtrudniej mi się z nim oswoić.Ból, tęsknota,
      rozpacz są straszne i trudne do zniesienia ale nie zaćmiewają umysłu, a lęk robi
      z człowieka taką kukłę okropną, która z niczym nie może sobie poradzić bo
      wiecznie się boi.Na dodatek odbije się na zdrowiu fizycznym.
      Ja chodzę do psychologa i wczoraj właśnie o tym rozmawiałyśmy.Pani psycholog
      kazała mi się zastanowić i skonkretyzować czego się boję, choćby to było nawet
      coś głupiego, byleby tylko nie pozwalać temu lękowi rozlać się na wszystko.Od
      psychiatry mam Zomiren ale dopiero raz go wzięłam, bo faktycznie śpi się
      spokojnie ale wstaje człowiek nieprzytomny.
      Pozdrawiam serdecznie i szczerze współczuję, bo z tym chyba najtrudniej sobie radzić
      • justynakm1 Re: Lęki 30.07.09, 16:46
        Ja ok 3 miesiace po smierci Kubusia spałam przy zapalonej lapmce.
        Mialam wrazenie, ze jak jest ciemno w pokoju, to ktos w Nim jest.
        Tez sie boje, jakie to glupie, bo jakby boje sie KUbusia :-(( leki
        nasilaja leki, wiec ostroznie.
        • tilia7 Re: Lęki 30.07.09, 19:00
          Ja na początku bardzo się bałam, że będę miała koszmarne sny.A zasypiać wolę jak
          jest ciemno.Codziennie palę w domu światełko w lampce solnej dla Niego, ale
          wieczorem jak sama się nie zdąży wypalić to ją gaszę, bo przy takim świetle
          czuję się nieswojo.To głupie takie faktycznie, bo przecież nawet gdyby mogli do
          nas przyjść, to nie po to, żeby krzywdzić nas czy straszyć.Myślę, że to po
          prostu nerwy i stres robią nam takie psikusy
    • b.wicia Re: Lęki 27.07.09, 07:17
      Mnie się nasilił lęk przed ciemnością i zostawaniem samej w domu w nocy. Ale na
      to jeszcze mam swoje sposoby, tzn jakie tam sposoby, po prostu, gdy jestem sama
      włączam kolejne odcinki przyjaciół na kompie i już jakoś mi lepiej, w części
      zagłuszam myśli, ale bez kompa samej w domu ani rusz!:)
      Tak naprawdę, to przeraża mnie jeden lęk oprócz samotności. Mam lęk co do
      wychodzenia do ludzi. Nie lubię teraz większych spędów. Wczoraj mnie wyciągnęli,
      to po 10 min wróciłam z bratem mojego Bartka z powrotem. Nie wiem, czuję się
      wtedy cholernie zestresowana i czuję po prostu lęk. Przeraża mnie ta atmosfera
      "zbiorowej radości";( chyba zamieniam się w jakiegoś dzikusa:)z dala od ludzi,
      ech. Ile podchodów siostra ostatnio robiła, żeby mnie wyciągnąć do kina!!a gdy
      postawiła mnie przed faktem dokonanym, że bilety już ma, to zamiast podziękować
      byłam wściekła!
      Oprócz tego mam jeszcze claustrophobię, ale to mam od kiedy tylko pamiętam i
      nie ma nic wspólnego z odejściem Bartka. Chyba tylko tyle, że zawsze do Niego
      dzwoniłam jak jechałam w autobusie w korku, a On mnie zagadywał:(i jakoś
      unikałam napadu paniki. Teraz dzwonię do kogo się da, ale już nie do Niego;(((
      Najgorsze jest to nasilenie lęku samotności i przebywania w większym
      gronie:(pozdrawiam!
    • anula123-0 Re: Lęki 27.07.09, 07:40
      Mi nic nie pomaga próbowałam spać sama,miałam wszystkie lampki w
      domu zapalone,chodziły obydwa telewizory,żeby nie było cicho,a i tak
      panicznie się bałam i powiedziałam że nie będę już sama spać,nie
      potrafię przełamać tego lęku.Ciemność i samotność mnie przerażają i
      przeraża też mnie to że przez to moje dzieci też zaczynają się bać
      bo widzą moje zachowanie.
      • tilia7 Re: Lęki 27.07.09, 09:02
        Ja też mam lęk przed wychodzeniem do ludzi, paradoksalnie obcy mnie mniej
        stresują niż znajomi.Na początku popadałam wręcz w paranoje i wciąż się bałam
        np. u siostry na urodzinach, że ktoś kto nie wie, co się stało spyta czemu
        przyszłam sama i będę musiała powiedzieć to straszne zdanie, że On nie żyje.Boję
        się jeździć albo chodzić do wszelkich miejsc, do których chodziliśmy razem, o
        kinie, nie ma mowy, w supermarkecie wytrzymuję do 15 minut, potem mam ochotę
        siąść na środku i płakać.Koszmar
        • b.wicia Re: Lęki 27.07.09, 10:01
          też unikałam miejsc, gdzie bywaliśmy razem. Niestety- nie zawsze się da. Ale do
          miejsca, gdzie spędzaliśmy wspólne wakacje, Jego rodzinnej wioski, zawsze
          chętnie wracam. Tu czuję się jak w domu. I właśnie od wczoraj spędzam tu z moją
          Julią 2 tygodnie!:)tu czuję, że jestem bliżej Niego:*
        • sylwiala Re: Lęki 28.07.09, 21:19
          mi też jest łatwiej wśród obcych..choć czasem (noszę ciągle
          obrączkę) jest mi przykro jak ktoś 'uwzględnia' mojego męża w swojej
          wypowiedzi, że ja to szczęśliwa, bo w pracy uśmiechnięta..pudło, bo
          w środku rozdarcie...
          Najlepiej czuję się w domu teściów, nawet mi ciężko do swoich
          rodziców jechać, nie chce mi się odwiedzać licznej rodziny, a oni
          ciągle mnie nagabuja..powiedziałam, ze jak będę gotowa to przyjadę,
          ale jak grochem o ścianę..nie mam na to siły..
          • tilia7 Re: Lęki 28.07.09, 22:12
            Mnie też czasem jest ciężko jak przychodzą do mnie do sklepu panie w żałobie po
            mężu i mówią, że już mają dość czarnego koloru, ale ja taka młoda to tego nie
            rozumiem.A ja też w czarnej bluzce.Ale nie tłumaczę, niech myślą, że tylko z
            powodu upodobań:(
            • corka.bossa Tak... 29.07.09, 00:18
              Boję się..Tego że jeszcze ktoś, wyjdzie z domu tak na chwilę..I już nie wróci.Więc albo z dziećmi, idę albo wcale nie puszczam samych.Trudno tak strasznie! Boję się że to wszystko to prawda,i boję się tych spojrzeń obcych osób,całkiem obcych.I tych dobrych ,i tych złych spojrzeń-które osądzają po kilku zdaniach.To jest tak,trudne..iść dalej.Tak jak gdyby nic.Boję się że może się okazać że po śmierci nie ma już nic.I już Go nie spotkam nigdy już nigdy..A najbardziej boję się tego że w końcu to "zajarzę"że już Nigdy :(
              • corka.bossa Re: Tak... 29.07.09, 00:28
                A najlepiej czuję się w domu.Czasem aż biegnę żeby tylko wrócić-zamykam drzwi i jest dobrze..Dobrze jak w domu :) Czasem mam takie dni że wstanie z łóżka-jest jak maraton...Słońce w oknach aż ślepi:( Wtedy nie myślę o niczym...Myślicie to łatwe?Niech ktoś z was spróbuje..No może dlatego że ja na"prochach"jestem od samego początku?Od czasu jak mnie z psychiatryka wypuścili, tuż przed pogrzebem?
              • tilia7 Re: Tak... 29.07.09, 22:13
                Ja też się boję, że w końcu "zajarzę" i że wtedy jednak zwariuję całkowicie.Boję
                się, że sobie z tym jednak nie dam rady, zwłaszcza, że nie ma kryteriów według
                których można ocenić, że się dało radę.Może wszystko niby iść w dobrą stronę a
                potem nagle się rozpaść
                • gosiula74 Re: Tak... 30.07.09, 07:50
                  Ja boje sie tylko o dzieci. Staram sie dbać o siebie z myślą ,że jeśli mnie cos
                  sie stanie to nie będą miały nikogo .
                  Jednocześnie nie obarczam dzieci swoja nadopiekuńczością ,chociaż najchętniej
                  nie puszczałabym ich na krok o d siebie.

                  Ale po dzisiejszej nocy trudno mi znaleźć sobie miejsce. Śnił mi sie mój mąż w
                  takiej relacji ,że zostawił mnie miesiąc przed ślubem . Nie było to wszystko
                  zbyt wyraźne ,ale miałam wrażenie ,ze dla innej kobiety. A ja strasznie sie
                  męczyłam we śnie ,nie wiedziałam co zrobić i jak zareagować .
                  Nie wiem o co chodzi ,ale zawsze jak śni mi sie Adam ,to te sny mają jakieś
                  znaczenie .a tutaj tak bardzo był ten miesiąc podkreślony.

                  Moze to dlatego ,ze za tydzień przypada nasza 4-ta rocznica ślubu( już druga bez
                  niego ) .sama nie wiem
    • madzik2-4 Re: Lęki 30.07.09, 23:33
      Ja się nie boję,czuje się nawet jakby odważniejsza,borykam się z trudnymi
      sprawami które muszę pozałatwiać,pozamykać,ale wiem że dam rade bo mąż jest przy
      mnie..mam takie wrażenie i dodaje mi sił....bardzo mi Go brakuje,bardzo
      tęsknię........
      • justynakm1 Re: Lęki 31.07.09, 13:11
        Madzik, masz racje! A wsparcie od Kuby rowniez czuje, nie umiem tego
        opisac, ale jakos nie narastaja problemy (wiem,ze nie ma wiekszych
        niz strata ukochanej osoby, ale jednak jakies male niepowodzenia po
        drodze). W pracy jakos do przodu, samochdo sie nie psuje, znalazlam
        kota jakiego oboje chcielsimy kiedys adoptowac.. Wiem, ze Kuba jest
        moim aniolem strozem i to mi daje sile. Choc tesknota jest wielka..
        dzis kolejny trudny wieczor..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka