W skrocie, bo nie wymagam, zebyscie pamietali szczegoly moich perypetii. Moj m zlozyl pozew w
lutym. Za zgoda stron, bez orzekania o winie, dzieci nie mamy, majatek podzielony. W koncu teraz
na lipiec wyznaczono nam termin rozprawy. Odpowiedzialam na pozew, ze sie zgadzam
potwierdzam, etc. A moj m. akurat wyjezdza za granice

Mial wyslac list polecony z wyjasnieniem.
Pytanie brzmi - co sie dzieje, gdy powod nie stawia sie na rozprawie?