Dodaj do ulubionych

Księżycowe teorie spiskowe

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.08, 23:07
moim zdaniem autor artykułu niepotrzebnie pominął zeznania
emerytowanych wojskowych i astronautów z listów do ONZ, Kongresu
USA czy zarchiwizowane w ramach Disclosure Project - z których po
tym wszystkim wyłania się taka wersja, że owszem byli na Księżycu,
ale przejście przez pasy Van Halena nie było możliwe bez asysty
pojazdu obcych, a po wylądowaniu Armstrong panikował przez radio do
centrum kontroli (wielu radioamatorów w Stanach słuchało tego
przekazu, stąd wzięły się te "plotki") że "są tu jakieś ogromne
obiekty w kształcie dysków, sir". Uspokoił się dopiero,
usłyszawszy: "Uspokój się, to są nasze dyski". Po powrocie jemu i
Aldrinowi zakazano mówić o czymkolwiek pod groźbą niewiadomo jakich
reperkusji - dlatego nigdy nie pokazują nagranej przecież
dziesiątkami kamer konferencji prasowej, gdzie astronauci
wyglądają, jak gdyby właśnie przed chwilą dostali po 7 lat odsiadki.
"A tak przy okazji, odkryliśmy obcą bazę po drugiej stronie
Księżyca" - usłyszał w pracy wojskowy technik od fotografii Karl
Wolf w połowie 1965 r. i jest gotów zeznawać to pod przysięgą,
podobnie jak wielu innych świadków (innych zdarzeń), którzy po dziś
dzień pełnią odpowiedzialne funkcje lub wykonują elitarne zawody i
gdyby cała ta sprawa ufo okazała się jakimś oszustwem lub
mistyfikacją, potraciliby uprawnienia i stanowiska. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: tropiciel głupoty Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.08, 23:32
      Do połowy 1965 Amerykanie nie sfotografowali nawet hektara powierzchni odwrotnej
      strony księżyca, więc ten emerytowany emeryt Wolf, może sobie wsadzić te
      rewelacje. Do tamtej pory druga strona księżyca była znana jedynie z
      telewizyjnych obrazków otrzymanych z sowieckich satelitów Luna i Sonda.
      Faktycznie to ich jakość nie była za dobra i niewiele tam można wypatrzeć.
      • Gość: zainteresowany Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.08, 23:52
        Jak mogłeś w ogóle pomyśleć, że chodziło mi o materiały
        udostępniane opinii publicznej - serwisant precyzyjnych urządzeń
        fotografujących Wolf oświadczył, że czuł, że jego życie byłoby
        zagrożone, gdyby w tym momencie, kiedy to słyszał, nadzorujący ich
        oficer wrócił do pokoju - mimo, że miał uprawnienia krypto-ściśle-
        tajne w US Air Force. Tamten gościu po prostu nie miał prawa mu
        tego mówić, w ten sposób zaryzykował życiem ich obydwu, gdyby ktoś
        ich podsłuchał - to był taki motyw.
        Gdybyś ty eksplorował kosmos, robiłbyś to z kamerą na hełmie,
        transmitującą wszystko na żywo dla miliardów..? I jakbyś się potem
        podpisywał na forum - "rozsądny" ? Żeby zostać tropicielem głupoty,
        trzeba najpierw wytropić klapki na własnych oczach - niepotrzebnie
        krytykujesz innych, samemu liznąwszy ledwie temat i myślisz, że to
        znawstwo, kiedy interesujesz się informacjami opatrzonymi
        kryptonimami "dla wszystkich" i "zero tajności kiedykolwiek, zero
        powera".
        • Gość: tropiciel głupoty Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 09:04
          Gościu, niepotrzebnie zalewasz wodę o CIA, nie znając faktów o ówczesnych i
          obecnych możliwościach fotografowania księżyca, szczególnie jego strony
          niewidocznej z ziemi.Żeby dokładnie zbadać cały Księżyc, trzeba zainstalować tam
          sztucznego satelitę na niskiej orbicie polarnej, mającego na pokładzie
          precyzyjne kamery.USA umieściło tam takie satelity w latach 1966-67, w celu
          poszukiwania miejsc nadających sie do lądowania statków Apollo. W 1965 nie było
          żadnych amerykańskich misji tego typu, więc gadki pana Wolfa to zwyczajna bujda.
          • Gość: nierozumiany Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 18:04
            ależ uparcie nie kumasz bazy: naprawdę myślisz, że wszystkie tego
            typu misje są jawne, że nie ma żadnych tajnych pojazdów ani
            projektów, w ogóle nie było nigdy żadnych ściśle tajnych
            dokumentów, sekretnych przedsięwzięć ani poufnych uprawnień,
            których nie mają nawet prezydenci? Nie umiesz korzystać z Internetu
            i dotrzeć do zarchiwizowanych na wideo relacji - bynajmniej nie
            anonimowych - zgodnych i pochodzących z całego świata, z różnych
            dekad? Jeżeli nie znasz angielskiego, to jeszcze rozumiem - ale i
            tak masz portale z tłumaczeniami na polski zeznań byłych wojskowych
            wszystkich formacji, filmy z polskimi napisami (i tak w tej
            dziedzinie wyprzedzają nas Rumuni czy Serbowie - tzn. tłumaczenia
            napisów do niezależnych filmów dokumentalnych o niejawnej
            eksploracji kosmosu - a są ich setki, tylko zero w telewizji, czyli
            tyle co np. prawdy o zamachach z 11 września - to Twoje źródła
            informacji..?), albo chociaż ten magazyn "Nexus" w salonikach
            Kolportera, gdzie dziabią temat podziemnych baz i parę pokrewnych.
            To fajnie, że masz wiedzę i jest dla mnie jasne, że jesteś mocny
            głową; ale niepotrzebnie uważasz - tak jak i ja do niedawna
            myślałem - że wszystkie informacje i dane były nam zawsze
            udostępniane, albo rzetelni dziennikarze odkrywali i rozpracowywali
            ten świat kawałek po kawałeczku, tak że już wszystko przerobili. To
            my musimy dopiero zostać tymi dziennikarzami - jedź sobie dzisiaj
            do siedziby telewizji albo centrali wielkiej gazety - myślisz, że
            spotkasz tam wielu gości w naszym wieku, którzy zawsze byli
            honorowi i bezkompromisowi, a prawda i godność są dla nich po dziś
            dzień najważniejsze - najwyżej pójdą z torbami, a kredyt spłacą
            dzieci? Sądząc po efektach ich pracy, mam co do tego wątpliwości -
            niektóre sprawy i wątki naszej współczesności są dziwnie omijane
            pzez całe kolegia redakcyjne - i nie dlatego, że prezentują się jak
            jakieś bzdury rodem z garażu popaprańców czy coś w tym stylu, bez
            żadnej możliwości potwierdzenia ani tonażu autorytetów - wręcz
            przeciwnie, masz byłych i obecnych ludzi ze szczytów władzy z
            całego świata, astronautów, szeryfów z prowincji, inżynierów,
            wszystko... Zresztą i tak mi nie uwierzysz - albo to sprawdzisz,
            albo tak się znasz, że nie musisz w ogóle tej swojej wiedzy
            weryfikować - tak na wszelki wypadek, no nie...
              • Gość: niezbyt smutny Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 21:01
                Widzisz - nie masz odwagi sprawdzić, czy twoja błyszcząca złotem,
                monumentalna piramida wiedzy, z mozołem budowana przez lata - jest
                w ogóle coś warta. Czaję bazę, że to byłaby zbyt duża strata, też
                tak miałem. Jeszcze zobaczymy, kto wypisywał głupoty - za parę,
                góra kilkanaście lat, tego procesu nie da się już zatrzymać, to nie
                tacy jak my o tym decydują - to się toczy historia, mistrzu.
                Gościu, ja też bym chciał znowu wierzyć, że wszystko jest fajnie,
                pod kontrolą opinii publicznej itp. - ale natknąłem się na wyjęte z
                obiegu medialnego takie oświadczenia takich ludzi, stary, że już
                nie potrafiłbym myśleć sobie o świecie tak, jak dawniej. Sypiesz
                datami jak Cray, ale generalnie jako człowiek ignorujesz
                rzeczywistość, nie chcesz nic wiedzieć - życie odwdzięczy ci się za
                tę szlachetną postawę, jeszcze będzie Ci głupio i pryśnie
                satysfakcja z komentarzy takich, jak te, którymi ze mną
                polemizujesz; ale obym się mylił i to wszystko, kontakty z obcymi
                itp., rzeczywiście okazało się jakąś mistyfikacją uknutą przez
                tysiące ludzi o nieposzlakowanej reputacji
                • Gość: alatien Kolejny stek bzdur IP: *.flatnet.tudelft.nl 22.07.08, 21:18
                  Problem ze "spiskami ksiezycowymi" jest taki ze wszystko jest niewyrazne i
                  niedokladne. Ktos cos pamieta ale jus nie potrafi teo udowodnic. Pojawiaja sie
                  jakies zdjecia, ale sa rownie niewyrazne co wszystkie inne fotografie latajacych
                  spodkow. Nie ma powodow aby tym plotka ufac.

                  Spotkalem i rozmawialem z Buzzem Aldrinem. Sam sie nasmiewal z teorii spiskowych
                  co do UFO na Ksiezycu. To juz stary facet, ma niewiele do stracenia. Gdyby
                  wiedzial cos o takich rewelacjech jakie podajesz, to pewnie by o tym kiedys
                  wspomnial. CIA i inny "super-organizacje" za wiele juz mu nie zaszkodza.

                  Pracuje obecnie przy europejskim programie ksiezycowym (czesc programu Auroa), i
                  nie ma w tym zadnej magii czy UFO. Pasy Van Allena dodaja dodatkowe wymagania co
                  do projektu, ale nie stanowia wiekszego zagrozenia.

                  Zanim zaczniesz wytykac innym brak wiedzy, poczytaj cos lepszego niz Nexus. Moze
                  nawet porozmawiaj z ludzmi ktorzy zajmuja sie inzynieria kosmiczna i planowaniem
                  misji zamiast powolywac sie na amatorow czy schizofrenikow. John Nash tez
                  wierzyl ze pomaga walczyc z KGB.
                  • Gość: zainteresowany Aldrin performuje, od początku mu nie zależało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 01:16
                    na prawdzie - że owszem, byli, ale nie sami i/lub nie pierwsi -
                    chociaż na konferencji po powrocie też był zdołowany i jakby
                    wystraszony, czy przygnębiony (ale nie tak jak Armstrong, który
                    kompletnie nic nie mówił, niczym przed egzekucją) - na pewno
                    widziałeś to czarno-białe nagranie, skoro taki z Ciebie ekspert..?
                    Jak sam Buzz nieraz się wypowiadał: "tak, wiem o tej jego niechęci
                    do udzielania wywiadów" - mowa o Armstrongu, który faktycznie przez
                    wiele lat milczał i odmawiał prasie jakichkolwiek komentarzy, co
                    zresztą do dzisiaj nie jest jego ulubioną formą aktywności.
                    Myślisz, że ja na tym zarabiam, że o tym piszę, że mnie to bawi
                    odpowiadanie na wyzwiska, że coś z tego mam, mój portfel akcji
                    zyskuje na wartości, kiedy ludzie dają wiarę takim historiom?
                    Stary, tak po prostu jest i było od lat, zimna wojna na Ziemi -
                    międzynarodowa współpraca w kosmosie, poujawniali to ludzie
                    bardziej odważni od Ciebie i ode mnie, dlatego o tym nawijam, a to
                    się wszystko ciągle nawzajem zgadza i potwierdza, wyłania obraz
                    ukrywanej, nieco bardziej przejmującej rzeczywistości, druhu -
                    niech se ta prawda wypłynie w końcu i się pokaże, po co mają w
                    mediach w kółko nawijać o nudach i prać kolejne mózgi tanim
                    proszkiem. Też na pewno trochę kumasz czaczę, masz tam w pracy
                    jakichś kumpli itp. - i to jest właśnie na tej zasadzie,
                    sześćdziesięcioletnie tajemnice się sypią, bo jak mówisz - starzy
                    ludzie nie mają już wiele obaw... Niczego tu nie wymyśliłem, a
                    każdego gościa, na którego się powołuję, widziałem na filmie jak
                    mówił bez zakrywania twarzy, często wyrażając przy tym gotowość do
                    powtórzenia zeznań pod przysięgą.
                    • Gość: alatien Re: Aldrin performuje, od początku mu nie zależał IP: *.tudelft.net 23.07.08, 10:08
                      Hehe

                      Nie, w projektowaniu misji kosmicznych nie ma zadnego skrywania sie, tajnych
                      ukladow itd. Jedyne tajne elementy to opatentowane konstrukcje lub dane ktore sa
                      wlasnoscia korporacji - cos co jest norma w kazdym przemysle. Tak wiec nie, nie
                      mam "tam" "kumpli" ktorzy "tez cos." Jestesmy tu wmiare normalni.

                      Miedzynarodowa wspolpraca w kosmosie nie jest zadna tajemnica. Zaczelo sie od
                      wspolnych misji USA and USSR, i dzis trudno znalezc misje ktora mialaby mniej
                      niz dwuch partnerow miedzynarodowych. Co poujawniali niektorzy to misje wojskowe
                      ktore testowaly rozna bron w kosmosie, jak np Radziecka modyfikacja Soyuza z
                      dzialkiem 23mm.

                      Armstrong nigdy nie lubil udzielac wywiadow. Juz przed misja mial z tym problem.
                      Wiedziales o tym? Swoja droga to tez chyba bys byl zmeczony gdyby po ostrym
                      ladowaniu musial siadac i opowiadac na dziesiatki pytan. Nic dziwnego ze
                      Armstrong, Aldrin i Collins wygladali na zmeczonych.

                      Pracowalem tez z Rosjanami ktorzy projektowali Soyuza i ladownik ksiezycowy
                      jeszcze w latach 60'tych. Tez nie wspominali i zadnych spiskach ksiezycowych czy
                      UFO.

                      Nie zrozum mnie zle, jestem pewnien ze sa na swiecie osrodki badawcze gdzie
                      prowadzi sie rozwoj technologi o ktorych my jeszcze nic nie wiemy. Ale to nie
                      znaczy ze zamieszani sa w to jacys kosmici czy jakies spiski.
                      • Gość: lopez Re: Aldrin performuje, od początku mu nie zależał IP: 195.117.118.* 23.07.08, 15:19
                        Dokładnie. Sam pracuje w Instytucie naukowym, co prawda nie ma on nic wspólnego
                        z kosmosem, ale ważne jest to, że też opracowuje się tu za ciężkie pieniądze
                        nowe technologie i nie słychać o nich na zewnątrz, nie dlatego, że pod drzwiami
                        siedzi żandarm, a w pokoju jest po 10 kamer i zakaz gadania z kimkolwiek, bo to
                        wielka tajemnica, tylko dlatego, że jak wynajdą coś, to później są testy, siedzą
                        w nosami w papierach i ekranach kompów, dopiero później przychodzi komukolwiek
                        do głowy, aby ewentualnie coś opowiedzieć o tym, albo i w ogóle, bo to
                        interesuje wąskie grono związanych z tematyką i piszą o tym branżówki etc etc.
                        Rzeczywistość jest najczęściej o wiele bardziej prozaiczna niż spiskowa teoria
                        dziejów:)
                  • Gość: Aragon Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 01:51
                    Mówi się, że lądownik z kamerą, ten do którego idzie kabel, osiadł
                    na Księżycu 3 sekundy wcześniej. Cóż, w relacji dźwiękowej jakoś nic
                    nie ma o jego zwolnieniu. Poza tym jest to o tyle śmieszne, że 3
                    sekundy to jest wbrew pozorom spora wysokość. Ta odległość musiałaby
                    się przełożyć na odległość od lądownika, albo na masy luźnego kabla
                    na Ziemi.Tymczasem kabel leży tak jakby go ktoś napiął.

                    Co więcej masy pyłu przy lądowaniu musiałyby zasypać tę kamerę. Ale
                    OK, dajmy na to, że najpierw wylądowali, a dopiero później otworzono
                    ją i obiektyw stał się widoczny. Pytanie jest takie: ile czasu
                    upłynęło między lądowaniem a pierwszym obrazem uzyskanym z kamery.
                    Bo przy takim zapyleniu jakie widać na fotach, pył wzniesiony przez
                    kilka lądujących ton osiadałby kilka godzin, szczególnie w warunkach
                    bezwietrznych. Tymczasem przejrzystość obrazu jest znakomita.
                    To nie gęstość atmosfery utrzymuje pył w przestrzeni, to grawitacja
                    go przyciąga, a ona jest 6 razy mniejsza niż na Ziemi, więc cząstki
                    utrzymywały by się swobodnie 6 razy dłużej.

                    Polemika z tak zwaną teorią spiskową, która mówi, że krateru nie ma,
                    bo tryb spalania paliwa był ekonomiczny. Pal sześć krater! Otóż na
                    fotach doskonale widać, że żadnego spalania nie ma... Cienie są
                    idealne, bez żadnych zakłóceń optycznych (to jeszcze zrozumiałe bo
                    gęstość atmosfery ocenia się na 2x10 do -13 potęgi atmosfery Ziemi),
                    ale przecież żeby spalać paliwo, trzeba jeszcze wyrzucać substraty
                    spalania, czyli co najmniej CO2, inne gazy.
                    Fakt, że działające silnikie nie wzbijają ani odrobiny tego pyłu
                    jest absolutnie niezrozumiały. Więc albo się głosi że silniki
                    działały i w takich warunkach takich fot wykonać się po prostu nie
                    dało, albo silniki wyłączono... ale wtedy pojawia się problem mocy
                    startowej i paliwa koniecznego na ponowne odpalenie. Obrońcy
                    obowiązującej prawdy sami jednak mówią, że silniki działały i tego w
                    połączeniu z owym pyłem kosmicznym, ostrością cienia pod samym
                    lądownikiem i znacznie mniejszą grawitacją nie da się osiągnąć.
                    • kilokitu Re: Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają 23.07.08, 08:09
                      >To nie gęstość atmosfery utrzymuje pył w przestrzeni, to grawitacja
                      >go przyciąga, a ona jest 6 razy mniejsza niż na Ziemi, więc cząstki
                      >utrzymywały by się swobodnie 6 razy dłużej.
                      Człowieku! Zastanów się co napisałeś. Masz maturę od Giertycha?
                      Ja pamiętam doświadczenie, które w piątej klasie szkoły podstawowej na lekcji fizyki uświadomiło mi, ze piórko i korek spadają w próżni tak samo szybko czyli jednocześnie. To samo dotyczy pyłu. Pył na Księżycu spada SWOBODNIE czyli tak samo szybko jak np: śrut ołowiany.
                          • Gość: Aragon Re: Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 14:24
                            Czyli uważasz, że skoro atmosfera Księżyca jest rzadsza niż
                            atmosfera Ziemi, to główny wpływ na szybkość opadania będzie miała
                            gęstość atmosfery, a nie grawitacja, tak? A znikomy opór gazów
                            spowoduje że ciało będzie spadać szybciej niż na Ziemi, tak?

                            Przy stałej przyciągania, udowodnienie, że opór rzadkiej atmosfery
                            spowalnia opadanie człowieka, a przyspiesza opadanie drobinek pyłu
                            będzie dowodem na miarę Nobla.

                            Twoje są twierdzenia wręcz rewolucyjne! Jeśli przyjąć że zasadniczy
                            wpływ na czas opadania ma gęstość atmosfery, to znaczyłoby, że w
                            warunkach bezatmosferycznych lub o b. niskiej gęstości atmosfery,
                            ciała zachowują się jak opiłki żelaza w towarzystwie magnesu, nawet
                            w warunkach 6krotnie niższej grawitacji. Tymczasem na filmie widzimy
                            człowieka który jednak się unosi w wyniku niewystarczającej
                            grawitacji...

                            Jak słusznie zauważył kilokitu różnica mas pyłu i człowieka nie
                            miałaby znaczenia. Ja uważam że w tej samej gęstości atmosfery nie
                            ma siły by jedne ciała opadały wolniej (człowiek) a inne szybciej.
                            Nie ma więc takiej możliwości, żeby pył ekspresowo osiadał z powodu
                            braku oporu atmosfery, a człowiek unosił się swobodnie w wyniku
                            mniejszej grawitacji.

                            Po prostu opór atmosfery działa w identycznym stopniu na człowieka i
                            drobiny pyłu.
                            Polecam też wygooglanie "moon atmoshere density", żeby poznać metody
                            badania tej gęstości, może Ci rozbieżność wyników i metod da do
                            myślenia.
                            • orxor Re: Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają 23.07.08, 14:31
                              Gość portalu: Aragon napisał(a):

                              > Czyli uważasz, że skoro atmosfera Księżyca jest rzadsza niż
                              > atmosfera Ziemi, to główny wpływ na szybkość opadania będzie miała
                              > gęstość atmosfery, a nie grawitacja, tak? A znikomy opór gazów
                              > spowoduje że ciało będzie spadać szybciej niż na Ziemi, tak?
                              >
                              > Przy stałej przyciągania, udowodnienie, że opór rzadkiej atmosfery
                              > spowalnia opadanie człowieka, a przyspiesza opadanie drobinek pyłu
                              > będzie dowodem na miarę Nobla.
                              >
                              > Twoje są twierdzenia wręcz rewolucyjne! Jeśli przyjąć że
                              zasadniczy
                              > wpływ na czas opadania ma gęstość atmosfery, to znaczyłoby, że w
                              > warunkach bezatmosferycznych lub o b. niskiej gęstości atmosfery,
                              > ciała zachowują się jak opiłki żelaza w towarzystwie magnesu,
                              nawet
                              > w warunkach 6krotnie niższej grawitacji. Tymczasem na filmie
                              widzimy
                              > człowieka który jednak się unosi w wyniku niewystarczającej
                              > grawitacji...
                              >
                              > Jak słusznie zauważył kilokitu różnica mas pyłu i człowieka nie
                              > miałaby znaczenia. Ja uważam że w tej samej gęstości atmosfery nie
                              > ma siły by jedne ciała opadały wolniej (człowiek) a inne szybciej.
                              > Nie ma więc takiej możliwości, żeby pył ekspresowo osiadał z
                              powodu
                              > braku oporu atmosfery, a człowiek unosił się swobodnie w wyniku
                              > mniejszej grawitacji.
                              >
                              > Po prostu opór atmosfery działa w identycznym stopniu na człowieka
                              i
                              > drobiny pyłu.
                              > Polecam też wygooglanie "moon atmoshere density", żeby poznać
                              metody
                              > badania tej gęstości, może Ci rozbieżność wyników i metod da do
                              > myślenia.

                              Z Fizyki pała.
                              Bez atmosfery (oporu powietrza) wszystkie ciała opadają z ta sama
                              prędkością. Na księżycu piórko i młotek opadną z tej samej wysokości
                              w tym samym momencie.
                              Więc ze względu na obecność atmosfery na Ziemi
                              1. Piórko na księzyc spadnie szybciej niz na Ziemię.
                              2. Młotek spadac będzie na księzyc dłużej niż na Ziemię.
                              • Gość: Aragon Re: Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 15:13
                                Nie porównujemy młotka i piórka. Porównujemy masę kosmonauty i
                                księżycowy pył. Więc jeśli kosmonauta spada WOLNIEJ niż na Ziemi, to
                                pył księżycowy też będzie osiadał WOLNIEJ. Tym samym to GRAWITACJA
                                będzie miała zasadnicze znaczenie przy porównaniu CZASU opadania na
                                Ziemi i na Księżycu, a nie opory powietrza lub ich brak.

                                > Więc ze względu na obecność atmosfery na Ziemi
                                > 1. Piórko na księzyc spadnie szybciej niz na Ziemię.
                                > 2. Młotek spadac będzie na księzyc dłużej niż na Ziemię.

                                Masz rację, z fizyki pała. Właśnie obalasz zasadę swobodnego
                                spadania w tych samych warunkach atmosfery i przyciągania.
                                Z analfabetami nie rozmawiam.
                                • orxor Re: Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają 23.07.08, 16:08
                                  .. no z tym analfabeta to przesadziłeś :) (jak widzisz piszę) Ale
                                  wiem juz o co ci chodzi - o film z księzyca, na którym piasek opada
                                  szybciej niż astronauta. Rzeczywiście wygląda to dziwnie. Może to
                                  wpływ innej siły działajacej w górę na piasek i człowieka (pył
                                  zaczął spadac gdy astronauta jeszcze sie unosił)? (Co nie przekresla
                                  tego, ze moje poprzednie twierdzenia są prawdziwe.)
                        • darr.darek Re: Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają 23.07.08, 13:07
                          Gość portalu: grzenio napisał(a):
                          >To srednio uczyles sie chyba fizyki. Nie oczerniaj ludzi i pomysl
                          >zanim cos napiszesz. Mala podpowiedz: grawitacja

                          Skąd w ludziach ten pęd do mądrowania się w sprawach, o których nie mają
                          zielonego pojęcia ?
                          Poprzednik dobrze odpowiedział owemu Aragonowi, a ty się przyłączasz z głupią
                          krytyką. Wzór na swobodny spadek to s=a*t<kwadrat>/2.
                          Nawet gdyby drobiny kurzu księżycowego wyleciały na 80 metrów w górę (pewnie
                          setki metrów dalej) to spadłyby na Księżycu równo po 10-ciu sekundach.
                          Utrzymywanie się kurzu w atmosferze dzieje się wyłącznie dzięki atmosferze i jej
                          prądom lub mikroprądom wznoszącym. Atmosferze, której na Księżycu nie ma.


                          • Gość: Aragon Re: Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 14:56
                            Rewolucyjne, naprawdę!
                            Policz mi więc czas i drogę nogi kosmonauty przy stałej przyciągania
                            księżycowego. I wytłumacz czemu czas opadania nogi o znacznie
                            większej powierzchni oporu w tych samych warunkach grawitacyjnych
                            miałby być dłuższy niż Ziemski a opadanie drobin kurzu miałoby
                            zachodzić szybciej.
                            Czas ZAWSZE będzie wypadkową obu wartości, 6 razy mniejszego
                            przyciągania i rzadkiej atmosfery. Tyle że wpływ na nogę kosmonauty
                            i na drobiny pyłu, będzie o takim samym zwrocie... Dlatego nie jest
                            możliwe, żeby noga kosmonauty opadała wolniej(czyli dominował wpływ
                            niskiego poziomu grawitacji), a pył szybciej (czyli dominował brak
                            oporów powietrza). To nielogiczne. Zasadnicze znaczenie na czas
                            opadania będzie miało niższe przyciąganie a nie gęstość atmosfery.
                            • darr.darek Re: Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają 23.07.08, 15:36
                              Gość portalu: Aragon napisał(a):
                              > Czas ZAWSZE będzie wypadkową obu wartości, 6 razy mniejszego
                              > przyciągania i rzadkiej atmosfery.

                              Księżyc nie posiada żadnej atmosfery. Detektory potrafią wykryć tylko molekuły
                              różnych pierwiastków nad powierzchnią Księżyca, ale to nie jest atmosfera.

                              >Tyle że wpływ na nogę kosmonauty
                              >i na drobiny pyłu, będzie o takim samym zwrocie... Dlatego nie jest
                              >możliwe, żeby noga kosmonauty opadała wolniej(czyli dominował wpływ
                              >niskiego poziomu grawitacji), a pył szybciej (czyli dominował brak
                              >oporów powietrza). To nielogiczne.

                              Zrozum jedno - ty nie rozumiesz w ogóle fizyki i dlatego dla ciebie pewne rzeczy
                              brzmią nielogicznie.
                              Brak atmosfery sprawia, że niepojęte dla przeciętnego człowieka zachowywanie się
                              drobinek pyłu na Księżycu (równie szybkie opadanie jak skaczącego selenonauty)
                              jest jak najbardziej wytłumaczalne. Mało tego, wyłącznie wzór swobodnego
                              opadania s=at<kwadrat>/2 tłumaczy tam to znakomicie, a w atmosferze zachowanie
                              się unoszącego się pyłu w mikroprądach powietrznych wymaga obliczeń na
                              superkomputerach, aby zasymulować jak rozniesie się pył z jakiegoś Czarnobyla i
                              na ile tysięcy km i na ile miesięcy przy różnych warunkach pogodowych.



                    • Gość: alatien Re: Stek lubię, absurdy widać a pytania pozostają IP: *.tudelft.net 23.07.08, 10:43
                      W ostatniej fazie ladowania, silniki ladownika dzialaly przy 26% ciagu.
                      Niemniej, 1.5m nad powierzchnia Ksiezyca silniki byly odlaczone automatycznie po
                      tym jak zewnetrzne czujki dotknely gruntu. Zrobiono to aby uniknac fali
                      udezeniowej ktora powstalaby gdyby wlaczony silnik byl blisko powierzchni. Po
                      tym zaloga musiala manualnie sprawdzic odlaczenie silnika, pomp itd. To tez
                      oznaczalo ze pojazd nie tworzyl "krateru". Polecam
                      ntrs.nasa.gov/search.jsp .

                      Pyl jak najbardziej widac na filmie z ladowania (Aldrin nawet to komunikuje):
                      youtube.com/watch?v=OjtJ3GTT5ms . Ale swoja droga to pyl osiadlby w ciagu
                      kilku sekund. Czasteczki wyrzucone na 10 m, spadlyby na powiezchnie w ciagu 3.5 s.
                • Gość: John "Ufo" Wayne gratuluję równowagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 22:42
                  szanuję Cię za wiek, kulturę i bo nie miałeś porządnego dostępu do
                  informacji przez większość życia - ale wymyślasz, że nie mam
                  sensownych argumentów, bo są ich tysiące, setki z każdej dekady,
                  tylko nie spędzam każdego wieczoru na ich wypisywaniu na życzenie
                  bardziej leniwych albo nieśmiałych - gdybyś chciał, dowiedziałbyś
                  się, tak jak ja - a żeby tak podać jakiś konkret, to na przyszłość -
                  dla celów poskramiania takich głupoli, jak ja - polecam Ci
                  zorientować się, co to była konferencja Disclosure Project z 2001
                  roku - bo to tam, w Krajowym Centrum Prasowym na Kapitolu w
                  Waszyngtonie, w maju 2001 przed dziesiątkami kamer swoje
                  oświadczenia złożyli weterani US Air Force, US Navy, US Army,
                  wywiadów amerykańskiego i brytyjskiego, były minister obrony Wlk.
                  Brytanii (z Kanady też były jeździ po świecie i ujawnia temat ufo)
                  no i ten twój kłamca Wolf o twarzy sąsiada, któremu pożyczyłbyś
                  kosiarkę, a także inni mistrzowie - możesz obejrzeć ten zapis wideo
                  z polskimi napisami, wyszukując "Disclosure project pl" - jak tego
                  nie zrobisz, to trochę nieuczciwie, bo ja oglądałem wiadomości z
                  tv, konferencje NASA i magazyny w rodzaju "Wiedza i Życie" - wporzo
                  byłoby, gdybyś też zapoznał się z jakimiś moimi źródłami, czy nie?
                  Pozdrawiam i dzięki za dyskusję - jestem w wieku "klęski", mgr
                  filozofii, pewne inne osiągnięcia, 10 lat czytałem Wyborczą i też
                  nie wierzyłem, że w telewizji nie mówią wszystkiego - to jest
                  dolina, ale taka jest prawda i nie zmienimy tego, udając, że tak
                  nie jest...
                  • Gość: Aragon Re: gratuluję równowagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 02:52
                    Johnie "UFO" Wayne, piszesz poważnie? Naprawdę sądzisz,że obcy
                    strącali międzykontynentalne pociski balistyczne?
                    Nie bardzo wiem na jakiej podstawie uznajesz za wiarygodne ten
                    Projekt i ludzi którzy go firmują. Nie wiem jakie są dalsze losy
                    projektu, ale na pewno nie chodzi o jakiekolwiek ujawnienie
                    czegokolwiek.
                    Padają hasła walki z globalnym ociepleniem i demilitaryzacją
                    kosmosu, tak się składa, że w oba te cele są związane z lewicowym
                    przemysłem pozyskiwania środków budzetowych.Jest naiwnością wierzyć
                    że tej rangi Projekt może być realizowany bez odpowiedniego zaplecza
                    finansowo logistycznego. Kolejną naiwnością jest sądzić, że
                    ktokolwiek w USA porwałby się na realizację celu, który jest
                    sprzeczny z celami administracji rządowej, a nie uzyskał
                    przynajmniej milczącej aprobaty tej administracji. W tym przypadku
                    obecność przedstawiciela Białego Domu legitymizuje ten projekt.
                    Pierwszą myślą jaka się nasuwa jest więc uzgodnienie między
                    Demokratami i Republikanami celów tej kampanii omamiania ludzi w
                    celach budzetowo-finansowych naturalnie.
                    • Gość: John "Ufo" Wayne był taki przypadek, że w czasie testów rakiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 03:33
                      pojawiło się ufo i obleciało ją "na okrętkę", traktując przy tym
                      głowicę jakimś promieniem tak, że odpadła - działo się to w 1964 r.
                      w Kaliforni - akurat ta taśma jakoś wyciekła i można to zobaczyć tu
                      i tam w paru filmach itp. - gościowi, który o tym mówił - a był to
                      profesor Robert Jacobs, zatrudniony wówczas w Air Force jako szef
                      ekipy filmowców - podpalili skrzynkę pocztową, groźby itp. - do
                      dzisiaj sprawia wrażenie trochę nerwowego, ale się nie ugiął.
                      Szczegóły całego zdarzenia na stronce
                      ufology.wikia.com/wiki/Robert_Jacobs
                      a więcej takich czadowych zeznań pułkowników, admirałów itp.
                      wylicza schludnie witryna
                      www.wanttoknow.info/ufocover-up

                      Były też liczne przypadki tak w USA, jak i ZSRR, że spodek
                      przelatywał nad silosami nuklearnymi i rakiety wyłączały się jedna
                      po drugiej w odstępach sekund - choć ich systemy elektroniczne
                      nigdy w żaden sposób nie były połączone; takich zdarzeń było sporo
                      i istnieje mnogość relacji.

                      Tak że proszę Cię, zapoznaj się z tym, a ja się w międzyczasie
                      zastanowię nad tym, co Ty napisałeś, bo w sumie pod tym kątem jakoś
                      do tej pory na to nie spojrzałem - może coś w tym jest..?
            • tetlian Co za przypadek 22.07.08, 18:34
              Ty naprawdę w to wierzysz? I skoro to wszystko jest takie tajne, to jakim cudem
              jest to tak łatwo dostępne w Internecie, że wszyscy zwolennicy teorii spiskowych
              o tym wiedzą? Dlaczego zawsze te wszystkie niby-tajemnice rządu USA znane są
              całemu światu? Gdzie tu logika? :)

              Dodam, że nie widzę powodu, dla którego pozaziemska cywilizacja miałaby się
              kontaktować jedynie z przedstawicielami rządu USA, mając inne największe państwa
              głęboko gdzieś. Poza tym po cholerę rząd USA miałby ukrywać to przed światem?
              Jaką z tego miałby korzyść?
              • Gość: jood Re: Co za przypadek IP: *.md4.pl 22.07.08, 19:04
                > Ty naprawdę w to wierzysz? I skoro to wszystko jest takie tajne, to jakim cudem
                > jest to tak łatwo dostępne w Internecie, że wszyscy zwolennicy teorii spiskowyc
                > h
                > o tym wiedzą? Dlaczego zawsze te wszystkie niby-tajemnice rządu USA znane są
                > całemu światu?

                Przecież to dziecinnie proste - Mulder i Scully wszystko odkryli i wrzucili do internetu!
              • Gość: cxcx Re: Co za przypadek IP: *.range86-135.btcentralplus.com 22.07.08, 21:32
                mogliby aby chociazby odniesc kozysci ekonomiczne np z handlu czy na wymianie
                technologii itp
                gdyby istnieli kosmici którzy zdołaliby nas namierzyc w kosmosie ( w co
                oczywiscie nie wierzę)
                panstwo ktore utrzymywałby z nimi kontakt na pewno nie chciałoby sie dzielic tym
                z innymi mocarstwami
                jesli godziliby sie na to kosmici
                ale pisze to tylko teoretycznie bo nie wierze w kosmitów i takie tam chodzi mi
                tylko o kwestie logiki
              • Gość: sigma_pi Re: Co za przypadek IP: *.net.autocom.pl 22.07.08, 22:48
                tetlian napisał:

                > Ty naprawdę w to wierzysz? I skoro to wszystko jest takie tajne,
                to jakim cudem
                > jest to tak łatwo dostępne w Internecie, że wszyscy zwolennicy
                teorii spiskowych
                > o tym wiedzą? Dlaczego zawsze te wszystkie niby-tajemnice rządu
                USA znane są
                > całemu światu? Gdzie tu logika? :)

                To jest właśnie najwyższy stopień utajnienia informacji przez rząd
                USA. Mianowicie informacje te są tak bardzo tajne, że są całkowicie
                jawne. W ten sposób nikt nawet nie podejrzewa, że są one całkowicie
                tajne. Nikt też takich informacji nie próbuje wykraść, ani też nikt
                nie musi ich chronić. Same plusy, nieprawdaż?
                • Gość: ewi Re: Co za przypadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 00:27
                  "To jest właśnie najwyższy stopień utajnienia informacji przez rząd
                  USA. Mianowicie informacje te są tak bardzo tajne, że są całkowicie
                  jawne. W ten sposób nikt nawet nie podejrzewa, że są one całkowicie
                  tajne. Nikt też takich informacji nie próbuje wykraść, ani też nikt
                  nie musi ich chronić. Same plusy, nieprawdaż?"

                  Wiesz, dokładnie na wszystko można znaleźć wytłumaczenie... Dla mnie
                  to stek bzdur. Chyba nie zdajesz sobie sprawę ile ludzki mózg jest w
                  stanie wymyślić i w to uwierzyć. Dziwne, że w historii nikomu nie
                  udało się udowodnić obecności tudzież kontaktów z istotami
                  pozaziemskimi, a te rzekome i popularne w mediach były prędko
                  demaskowane jako zwyczajny blef chorych psychicznie ludzi. Baa nie
                  tylko amerykanie torpedują/torpedowali zapędy miłośników teorii
                  spiskowych w tym temacie... równiż inni to robili i robią. Czyżby,
                  zatem, znakomita część intelektualistów na świecie była wmieszana
                  w "spisek"?... No proszę, nie osłabiaj.
            • Gość: tropiciel głupoty Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 21:00
              Nierozumiany, nafaszerowałeś się spiskami, więc uważaj, żebyś się od tego
              paskudztwa nie rozchorował. Loty na Księżyc to nie to samo, co tajne loty
              zwiadowcze na U2, o których nie powiadamia się gazet. Każdy obiekt wystrzelony
              na orbitę jest śledzony radarem i nic się nie ukryje. W 1965 Ruscy wysłali na
              Księżyc trzy sondy, Amerykanie dwie.Ruskim nic nie wyszło, Amerykanie uzyskali
              dwie transmisje telewizyjne z bliska i na żywo, gdy te sondy dolatywały i
              rozbiły się o Księżyc. To były jedyne zdjęcia Księżyca, jakie wtedy zdobyli
              Amerykanie, lecz pokazywały one widoczną stronę Księżyca. Trzeci raz próbuję
              wytłumaczyć co jest na rzeczy, a Ty dalej niczego nie kumasz, tylko zalewasz mi
              tu jakieś smuty zupełnie nie na temat. Emeryt Wolf kłamie!
    • Gość: NieSwiety Księżycowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 18:00
      "czywiście komputer montowany w statku Apollo był kilka razy mniej wydajny od tego, który stoi teraz w domu przeciętnego użytkownika, ale to nie oznacza, że nie spełniał swoich zadań. Komputer montowany w lądowniku posiadał pamięć operacyjną 4kB, ferrytowe 15-bitowe CPU, 5000 tranzystorów"

      4 kilobajty pamięci, 15 bitowy procesor - to jest "kilka razy mniej" wydajny komputer od dzisiejszych?

      ok...
        • Gość: dc99 15 bitowe teorie spiskowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.08, 18:58
          > Oczywiście gratuluję autorowi pomysłu z 15-bitowym procesorem. Jak
          > wiadomo wszystkie układy tranzystorowe pracują w systemie
          > dwójkowym, więc skąd te 15-bitów.

          Np. stąd że w 16 bitowym rejestrze jeden bit był zarezerwowany na bit
          parzystości, a zatem dla programisty pozostawało tylko 15 bitów. Dzięki czemu
          można było wykryć przypadkowe przekłamania w czasie obliczeń i statek nie
          poleciał w pisdu tylko dlatego że akurat cząstka promieniowania kosmicznego
          przywaliła w komputer i zmieniła jakiś bit z 0 na 1.

          Nawiasem mówiąc jeszcze parę lat temu banki pracowały na komputerach klasy IBM
          S/390 które były 31 (słownie: trzydziestoJEDNO a nie trzydziestoDWU) bitowe. Z
          dokładnie tych samych powodów - żeby Twoje pieniążki nie poleciały w pisdu tylko
          dlatego że cząstka promieniowania kosmicznego ... itd.
            • Gość: dc99 Re: 15 bitowe teorie spiskowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.08, 21:33
              > sorry ale na OS390 stoją nadal wszystkie banki a na pewno pko bp,
              > lukas bank. Sam robie w MVS pod cobolem i pl1 na Db2 i Ims.
              > Dementuję plotkę: wszystko jest 32 bitowe

              W sprawie S390 nie będę się spierał. Był przez polskich dealerów IBM'a określany
              jako 31-bitowy, ale nie miałem z nim przyjemności już od ładnych paru latek, a
              że skleroza to rzecz zdradziecka, więc mogło mi się cosik pomylić jaki był/jest
              w rzeczywistości.
          • lelontm2 Re: 15 bitowe teorie spiskowe 22.07.08, 20:22
            A mnie interesuje bardziej co to byl za procesor, skoro intel 4004 to 1971 rok i
            jest to procesor 4 bitowy. Dodatkowo to tylko troche ponad 2000 tranzystorow, a
            w 1968 5000? Jesli ktos zna odpowiedz to prosze o wyjasnienie.
            • Gość: gość Re: 15 bitowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 21:03
              > A mnie interesuje bardziej co to byl za procesor, skoro intel 4004
              > to 1971 rok i jest to procesor 4 bitowy. Dodatkowo to tylko troche
              > ponad 2000 tranzystorow, a w 1968 5000? Jesli ktos zna odpowiedz to
              > prosze o wyjasnienie.

              Procesorem wbrew pozorom nie musi być układ scalony. W komputerach procesor to
              po prostu główny układ realizujący obliczenia i tyle. W jakiej technologii jest
              on wykonany, to inna sprawa. W pierwszych komputerach mogły być to lampy,
              później pojedyncze tranzystory, a w miarę postępu układy scalone. Intel ze swoim
              4004 był po prostu pionierem jeżeli chodzi o procesor w formie jednego układu
              scalonego - ówczesna technologia pozwoliła na takie upakowanie elementów
              logicznych w jednym chipie i na niewiele więcej - stąd jego relatywnie słabe
              parametry techniczne i rewelacyjne parametry objętościowo-prądowe. Co nie
              znaczy, że jednostki centralne (procesory) z lat 60-tych nie mogły mieć lepszych
              parametrów (i miały zresztą, tyle, że były wielkości lodówek).
              Jeżeli chodzi o bitowość, to też sprawa wyłącznie założeń technicznych - ENIAC
              dla przykładu pracował w systemie dziesiętnym, wiele innych komputerów pracowało
              używając różnych podstaw, niekoniecznie dwójkowo. Co więcej, szerokość rejestru
              procesora (owe 4, 8, 16, 32, 64 bitów) to też tylko kwestia założeń,
              determinująca przede wszystkim wielkość liczb jakimi operuje procesor i w jakimś
              stopniu wielkość możliwej do zaadresowania pamięci (też nie do końca, bo np.
              Z80, procesor 8-bitowy mógł dodawać 16-bitowe liczby traktując dwa słowa jako
              jedno, 16-bitowe).
                • Gość: gość Re: 15 bitowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 21:46
                  Dodam jeszcze, że owe 15-bitów komputera Apollo to jakieś niedomówienie jest.
                  Szczegóły można doczytać tam:
                  www.hq.nasa.gov/office/pao/History/computers/Ch2-5.html
                  W skrócie: to był specjalizowany komputer, gdzie procesor operował na 16-bitach,
                  ale rejestr procesora mógł przechować liczby 14-bitowe max (2 pozostałe bity to
                  parzystość i znak). Adresowanie pamięci było 12-bitowe, co dawało pamięć 8192
                  słów, niemniej pamięć była 4 razy większa i dostępna dzięki mechanizmowi
                  przełączania banków pamięci. Całość była popychana 1 MHz zegarem.
                  • Gość: dc99 Re: 15 bitowe teorie spiskowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.08, 00:15
                    > W skrócie: to był specjalizowany komputer, gdzie procesor operował
                    > na 16-bitach, ale rejestr procesora mógł przechować liczby 14-bitowe > max (2
                    pozostałe bity to parzystość i znak).

                    Czyli wszystko się zgadza: komputer mógł operować na liczbach całkowitych 15
                    bitowych ze znakiem (znak też jest informacją użyteczną!) plus bit parzystości.
                  • critto Re: 15 bitowe teorie spiskowe 23.07.08, 01:23
                    to i tak słabsze parametry niż poczciwy, kochany ZX Spectrum -
                    48 KB RAM
                    16 KB ROM
                    3,5 MHz procesor
                    :)

                    ale i tak fascynujące jest to, że ludzie nie bali się lecieć w kosmos z TAK
                    PROSTĄ TECHNIKĄ... A teraz programy kosmiczne są zawieszane. Mam nadzieję, że to
                    się zmieni po ostatnich odkryciach "marsjańskich" i nie tylko...
                    • Gość: Late Re: 15 bitowe teorie spiskowe IP: 213.155.168.* 23.07.08, 14:09
                      critto napisał:

                      > ale i tak fascynujące jest to, że ludzie nie bali się lecieć w kosmos z TAK
                      > PROSTĄ TECHNIKĄ...

                      Byłem w Waszyngtonie w Muzeum Aeronautyki (czy jakoś tak podobnie się nazywa) i
                      wchodziłem do treningowego modułu LEM - oryginalnego, używanego kiedyś przez
                      NASA do treningów naziemnych przed lotami Apollo. Ciasny, niewygodny, dwa
                      mini-krzesełka składane jak w pociągu na korytarzu, robi wrażenie bardzo
                      tandetnego urządzenia. Urządzenia sterujące w starym elektrowozie są dziesięć
                      razy bardziej skomplikowane.
                      Ludzie z programu "Apollo" byli patologicznie odważni.
                      Gdybym był wyznawcą spiskowej teorii dziejów, krzyczałbym głośno że czymś takim
                      NIE MOŻNA BYŁO wylądować na Księżycu, boby się toto rozpadło.
                      W tym muzeum można też dotknąć Księżyca (wprawdzie tylko kawałka, ale zawsze coś).
          • fawad Re: 15 bitowe teorie spiskowe 22.07.08, 21:17
            > Np. stąd że w 16 bitowym rejestrze jeden bit był zarezerwowany na bit
            > parzystości, a zatem dla programisty pozostawało tylko 15 bitów.

            Taki procesor wciaż jest procesorem 16-bitowym czyż nie? Sam to zresztą
            niechcący przyznajesz w pierwszych kilku słowach. :)
            To jak poszczególne bity sa wykorzystywane to inna sprawa.

            - TomiK
            • Gość: dc99 Re: 15 bitowe teorie spiskowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.08, 21:58
              > Taki procesor wciaż jest procesorem 16-bitowym czyż nie? Sam to
              > zresztą niechcący przyznajesz w pierwszych kilku słowach. :)
              > To jak poszczególne bity sa wykorzystywane to inna sprawa.

              Nie jest. Nie liczy się ile bitów ma coś "naprawdę" tylko ile bitów jest
              dostępne dla użytkownika (a w przypadku procesora użytkownikiem jest programista).

              Antyczny MTA w którym najstarszy bit każdego bajtu zawsze musi mieć wartość 0
              jakim był serwerem? 7-bitowym, mimo że wciąż wymieniał dane w 8-bitowych
              porcjach, tyle że jeden bit był niewykorzystany.

              Antyczny tryb pracy karty graficznej "hicolor 555" jakim był trybem? 15-bitowym,
              mimo że karta przyjmowała dane w porcjach 16 bitowych, tyle że jeden z bitów był
              niewykorzystany. 16-bitowy był natomiast tryb "hicolor 565".

              Podając pojemność pamięci ECC liczysz dodatkowe bity niewidoczne dla systemu
              operacyjnego czy nie?

              itp. itd.
          • Gość: morphic Re: 15 bitowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.08, 18:24
            > Np. stąd że w 16 bitowym rejestrze jeden bit był zarezerwowany na bit
            > parzystości, a zatem dla programisty pozostawało tylko 15 bitów. Dzięki czemu
            > można było wykryć przypadkowe przekłamania w czasie obliczeń i statek nie
            > poleciał w pisdu tylko dlatego że akurat cząstka promieniowania kosmicznego
            > przywaliła w komputer i zmieniła jakiś bit z 0 na 1.

            Czyli sam odpowiedziałeś sobie na pytanie, że procesor jest 16-bitowy.
            • Gość: dc99 Re: 15 bitowe teorie spiskowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.08, 19:41
              > Czyli sam odpowiedziałeś sobie na pytanie, że procesor jest
              > 16-bitowy.

              Przeczytaj mój poprzedni post. A procesor jest 15 (słownie PIĘTNASTO) bitowy bo
              może wykonywać operacje na 15 bitowych liczbach ze znakiem. To że dodatkowo jest
              bit parzystości nie ma znaczenia - tak samo jak układy pamięci ECC oznacza się
              np. 1GB a nie 1.152GB (bo tyle mają razem z bitami parzystości).
        • Gość: papa Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.olsztyn.mm.pl 22.07.08, 19:51
          Gość portalu: morphic napisał(a):
          > Oczywiście gratuluję autorowi pomysłu z 15-bitowym procesorem. Jak
          > wiadomo wszystkie układy tranzystorowe pracują w systemie dwójkowym,
          > ...

          Co to przeszkadza by procesor miał 15 cyfr binarnych lub dowolną inną rozsądną
          ilość w podstawowym słowie architektury?
          A tak na marginesie nie "wszystkie układy tranzystorowe" a układy cyfrowe.
      • tetlian Re: Księżycowe teorie spiskowe 22.07.08, 18:37
        Gość portalu: NieSwiety napisał(a):

        > "czywiście komputer montowany w statku Apollo był kilka razy mniej wydajny od t
        > ego, który stoi teraz w domu przeciętnego użytkownika, ale to nie oznacza, że n
        > ie spełniał swoich zadań. Komputer montowany w lądowniku posiadał pamięć operac
        > yjną 4kB, ferrytowe 15-bitowe CPU, 5000 tranzystorów"
        >
        > 4 kilobajty pamięci, 15 bitowy procesor - to jest "kilka razy mniej" wydajny ko
        > mputer od dzisiejszych?
        >
        > ok...

        No właśnie. 4 kilobajty przy dzisiejszych 4 gigabajtach... daje nam komputer z
        miliard razy mniejszą pamięcią RAM. To się nazywa kilka? :)
      • Gość: elektronik Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.kat.3s.pl 22.07.08, 19:11
        Sorry, ale porównujesz PC pewnie z Win i komputer z prostym
        programym napisanym w kodzie maszynowym. Ten PC potrzebuje wiele
        tysięcy razy większą moc obliczeniową i pamięć, aby wykonać te same
        operacje, co ten malutki procesorek. 15 bitów to całkiem sporo, jak
        na takie zastosowanie - wykonanie procedury, a nie jakieś obliczenia
        astonomiczne. Do dziś w satelitach montuje się systemy oparte na 8
        bitowym mikrokontrolerze 8051.
    • Gość: orzesztywmorde Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.08, 18:06
      Zdjęcie dwa.
      Wszystko się zgadza. Cienie po lewej to nie cienie od flagi, tylko od lądownika.
      Tyczka i flaga rzucają bardzo wąski cień (cienką kreskę), która niknie w
      załamaniach terenu. Widać z resztą w którą stronę biegnie cień kosmonauty. Jest
      równoległy do flagi.

      Zdjęcie trzy.
      Cały pył w dużo większym promieniu, niż widać na zdjęciu został wydmuchany
      podczas lądowania. Nie ma krateru, bo lądownik osiadł na litej skale. Gdyby
      lądował na wydmie to dmuchałby i dmuchał aż by ją całą rozdmuchał i tak by
      wylądował na skale. Z resztą na księżycu nie ma znowu aż tyle pyłu, bo nie ma
      atmosfery i wiatru, czy morza które by je produkowały w takich ilościach, jak na
      ziemi.

      Zdjęcie pięć
      Nie ma gwiazd, bo ekspozycja zdjęcia ustawiona jest nie na gwiazdy, na piasek
      księżycowy (jego jasność pewnie kilkakrotnie przekracza jasność piasku na
      plaży). Nawet dziś nie da się zrobić zdjęcia, na którym dobrze naświetlone
      byłoby coś tak jasnego jak piasek w pełnym słońcu i ledwo widoczne gwiazdy.
      Proszę pokazać mi zdjęcie księżyca zrobione z ziemi (tą samą techniką) na którym
      oprócz księżyca naświetlone są gwiazdy.

      Zdjęcie sześć
      Flaga nie powiewa, u góry ma drążek (widać go), inaczej by zwisała.
      Propagandziści, którzy tą flagę przygotowali nie byli aż takimi debilami, żeby
      tego nie przewidzieć. Materiał, z którego flagę wykonano musiał być dość
      sztywny, że pozostała nierozprostowana całkowicie i wygląda,jakby łopotała.

      Po drugiej stronie księżyca, jest oczywiście baza... mojego wujka... z tanim
      winem i piwkiem.... Wujo zaprasza
      • Gość: Black_Soap Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 18:16
        Po drugiej stronie księżyca siedzi czarodziejka z księżyca, nie wiedzieliście e
        tym? A na serio, jak ja lubię dywagacje wszelakich spiskowców nie mających
        zielonego pojęcia o podstawach fizyki itd. No ale co ja mogę wiedzieć pewno mi
        kosmici razem z amerykańskim wywiadem wszczepili mi antenę do mózgu :D
        (btw. niech mi ktoś wyjaśni czemu zawsze jak się rozbije ten latający spodek i
        wyciągną jakiegoś umierającego kosmitę to musi on powiedziec coś co brzmi jak
        księga Konfucjusza albo inna filozoficzna??? ) Z międzyplanetarnym joł.
    • Gość: Kaczo & Boso Re: Księżycowe teorie spiskowe! IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 22.07.08, 18:14
      Te same bajki powtarzane w nieskonczonosc... Czy kolejne (a bylo ich
      kilkanascie!) wyprawy programu APOLLO takze "byly nagrywane w studiu
      telewizyjnym"? Poza tym - dlaczego sami Rosjanie nigdy nie
      podwazali, ani nawet nie usilowali podwazac faktu ladowania?

      p.S. Rozmawialem tez kiedys na Florydzie z osoba, ktora osobiscie
      widziala i pamieta start jednej z rakiet programu APPOLO lecacej na
      ksiezyc...
    • vasyl70 Księżycowe teorie spiskowe 22.07.08, 18:25
      Panowie - nie chodzi o to że amerykanie tam nie byli, tylko że
      zdjęcia są robione na ziemi ! Oni tam byli, ale zdjęcia są imitacją.
      Po za tym brakuje 2 zdjęc chyba najbardziej kontrowersyjnych.
      1. Odcisk buta - śliczny glęboki odcisk w niewiarygodnie drobnym
      pyle bez wilgoci i atmosfery.
      2. zacieniona ściana lądownika z pieknie oswietloną flagą Ameryki.
      Tylko błagam nie mówcie mi o piasku :) widocznie ściany nie
      oświetlił a flagę tak :D

      ps. rosjanie od razu mówili że zdjęcia sa dorabiane, ale świat ich
      nie słuchał (wiadomo dlaczego) mieli pretensje do kamer i ich
      wytrzymałości na ekstremalne temperatury.
      pss. widiałem na moje zapackane gały film, jak kręcony jest zeskok
      astronauty na księżyc i w tym momencie spada lampa oświetleniowa :).
      • Gość: ewi Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 00:47
        "Panowie - nie chodzi o to że amerykanie tam nie byli, tylko że
        zdjęcia są robione na ziemi ! Oni tam byli, ale zdjęcia są imitacją.
        Po za tym brakuje 2 zdjęc chyba najbardziej kontrowersyjnych.
        1. Odcisk buta - śliczny glęboki odcisk w niewiarygodnie drobnym
        pyle bez wilgoci i atmosfery.
        2. zacieniona ściana lądownika z pieknie oswietloną flagą Ameryki.
        Tylko błagam nie mówcie mi o piasku :) widocznie ściany nie
        oświetlił a flagę tak :D

        ps. rosjanie od razu mówili że zdjęcia sa dorabiane, ale świat ich
        nie słuchał (wiadomo dlaczego) mieli pretensje do kamer i ich
        wytrzymałości na ekstremalne temperatury.
        pss. widiałem na moje zapackane gały film, jak kręcony jest zeskok
        astronauty na księżyc i w tym momencie spada lampa oświetleniowa :)."

        Tak... i o tym wszystkim wie pół świata.
    • Gość: Darek Księżycowe teorie spiskowe IP: *.chello.pl 22.07.08, 18:27
      Proszę nie zapominać iż Związek Radziecki również kilkakrotnie pomyślnie wysłał
      swoje ekspedycje na księżyc! Pojazdy kosmiczne Łunochod 1 czy też Łunochod 2
      dokładnie spenetrowały nieporównywalnie większy fragment powierzchni księżyca,
      pobrały próbki gruntu, przeprowadziły stosowne badania i nigdy ZSRR nie podważył
      autentyczności gruntu dostarczonego na Ziemię przez kosmonautów amerykańskich!
      Oznacza to, że Amerykanie byli na Księżycu! A wyścig między mocarstwami? Uważam,
      że lot Amerykanów i lądowanie człowieka miały wymiar stricte symboliczny!
      Ekspedycje radzieckie, długotrwałe i badawcze naukowy! Naukowy, precyzyjny i
      badawczy bez narażania życia ludzkiego! To był prawdziwy szczyt techniki i
      osiągnięcie umysłu ludzkiego!
      • Gość: konrad.ludwik02 Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.07.08, 19:05
        No tak, sowieckie próbniki: Luna 16, 20 i 24 pobrały i przekazały na
        Ziemię 0.321 kg próbek księżycowych, podczas gdy amerykańskie
        wyprawy Apollo 11, 12, 14, 15, 16 i 17 ... 381.7 kg!
        Oba Lunochody faktycznie wykonały wiele badań i zdjęć powierzchni
        Księżyca, oczywiście bez porównania mniej precyzyjne od wykonanych
        przez selenonautów amerykańskich.
        Jak wiadomo, Sowieci byli blisko lotu na Księżyc - niestety ich
        gigantyczna rakieta - prawdopodobnie bezzałogowa - przewróciła się
        na starcie i wobec ogromu kosztów, próby nie zostały już ponowione.
        Trochę to przypomina historię z pierwszym pasażerskim samolotem
        naddźwiękowym Tu-144, który nigdy nie wszedł do eksploatacji i z
        wahadłowecem "Buran" - który wykonał tylko jeden lot, i to
        bezzałogowy. Sowiecka tjochnika "gniotsa - nie łamiotsa" - a tu pech
        za pechem!
        • Gość: któś Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.08, 20:08
          Co do Tu-144 i Burana warto zauważyć, że dziwnie przypominały
          konstrukcje zachodnie, odpowiednio - Concorde'a i amerykańskie promy
          kosmiczne. Ruska tiochnika kopiowaniem stoi. Oczywiście - nie
          zawsze, na orbicie byli pierwsi, a i jeśli chodzi o konstrukcję
          broni termojądrowej nieco Jankesów wyprzedzili. Jednakże bomby
          atomowej bez Rosenbergów i Klausa Fuchsa nie zbudowaliby wtedy,
          kiedy zbudowali.
          • ready4freddy Re: Księżycowe teorie spiskowe 22.07.08, 21:05
            aha, kopiowaniem stoi. za to dzielni, madrzy i ogolnie na medal Amerykancy nadal
            nie potrafia skopiowac RD-180, zeby wlasni enie gniotsa, nie lamiotsa, a przede
            wszystkim zeby "funkcjoniotsa", najlepiej przez caly czas misji. wot, gieroje
            planiety!
            • Gość: Bolek Amerykanie i tak byli szybsi IP: 70.91.50.* 23.07.08, 04:51
              jeszcze raz, Amerykanie nie kopiuja i maja swoje lepsze rozwiazania. Nawet co do
              pierwszego satelity, Amerykanie mogliby miec swojego satelite dwa lata przed
              rosjanami tylko ze wtedy w USA nie bylo nikogo kto by mial wyobrazni po co i nie
              wiedzieli w tym sensu. To wlasnie Rosjanie zaczeli ten wyscig o kosmos trabiac o
              swoich sukcesach ze sputnikiem (pazdziernik 1957) na co Amerykanie szybko
              odkurzyli swoj program i wystzelili swojego satelite cztery miesiace pozniej.
          • Gość: a Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.07.08, 21:13
            Zobacz sobie date pierwszych lotów tu144 i concorda. Dziwi jak opia może latać przed oryginałem. Proszę wybaczyć ale nawet posiadając pełnię dokumentacji technicznej, jest to nie mozliwe. Tym bardziej ze Rosjanie jej nie mieli, nie wpadli bowiem na pomysl skopiować przepompowywania paliwa jak to mialo miejsce w concordzie a co blo przyczyną problemow tu144. Gdyby mieli plany to by tą ważną rzeczy użyli. Poza tym tak dokumentacja techniczna to tony papireru, To nie jest krótki schemat lecz dokumentacja materialu, wytrzymalosci każdej części, kazdej sróbki itd. Tego wykraść w calosci nikt by sobie nie dał. A ze sie wzorowali byc moze na pewnych rozewiązaniach... Robiły to obie strony w podobnym stopniu. Zachód musiał jakos tłumaczyc zaawansowanie techniczne komunistów- tego złego systemu. Wiec głosil o kopiowaniu. Dlacezgo amerykanie, brytyjczycy i francuzi mieliby byc tak naiwni by dawac sobie wszystko wykradac a pozniej głośno o tym krzyczec a rosjanie mieli by byc sprytniejsi? TO bajki. Dlaczego nikt nie krzyczy dzis o tym ze airbus jest straszna kopia boeinga? Oba mają skrzydła, kadłub, ogon i kabinę! Z zewnatrz są ludząco podobne. To napewno kopie! Czemu samoloty lub pojazdy kosmiczne mające spełniać te same zadania i te same mniej wiecej parametry miałyby wyglądać zupełnie inaczej? I czemu ktoś miałby kopiować sam wygląd a całkowicie inacezj mieć rozwizane podzespoły wnętrza? Przeciez powszechnie wiadomo ze rozwizania napedow rosjanie mieli inne. W przypadku concorda itu 144 gorsze, w przypadku promu amerykanskiego i burana lepsze. Amerykanie do dzisiaj kupowaliby swoje kopie od Rosjna? A przcież sami przyznali ze nie wierzyli w podawane przez rosjan parametry silnikow rd180 pochodzacych od burana a posrednio jeszcze z czasow programu księzycowego. Kupili wiec jeden egzemplarz i sprawdzili na hamowni na florydzie. Wyszlo ze niemozliwe stalo sie mozliwe. Polecam program discovery na ten temat, po polsku nazwali go bodajze kosmodrom, po angielsku bylo cos the engine, ble ble from the cold jakos cos tak, dobrze juz nie pamietam. W programie tym szef lockheda martina sam powiedzial ze rosjanie przegrali wyscig na ksiezyc ale wygrali wyslig kosmicznych technologii. Skoro on tak twierdzi dlaczego polacy tak lubią teorie o kopiowaniu w jedną stronę?

            ps. akurat broń termojądrową amerykanie zrobili pierwsi:)
        • thannatos Re: Księżycowe teorie spiskowe 22.07.08, 22:29
          > Trochę to przypomina historię z pierwszym pasażerskim samolotem
          > naddźwiękowym Tu-144, który nigdy nie wszedł do eksploatacji i z
          > wahadłowecem "Buran"

          Oba te modele powstaly, tak, jako kopie zachodnich, ale Rosjanie doszli
          natychmiast do slusznego wniosku, ze te technologie sie "za pyte" nie oplacaja i
          dali sobie z nimi spokoj. Amerykanom zajelo to po kilkadziesiat lat - koncowy
          wniosek byl ten sam.

          >"Buran" - który wykonał tylko jeden lot, i to
          > bezzałogowy.

          Nom, a Amerykanie do dzis nie potrafia promu kosmicznego bez sterowania przez
          pilota wyladowac...

          :D
          • calcinus Poczytaj troche bo sie kompromitujesz. 22.07.08, 22:40
            Poczytaj troche o tym dlaczego Buran ladowal automatycznie a dlaczego w Shtuttle
            w koncowej fazie podejscia drazek przejmuje pilot. Bo twierdzeniem zeAmerykanie
            nie maja odpowiedniej ku temu technologii mocno sie kompromitujesz chłopczyku :)
            • Gość: Z jesteś naiwny jak amerykański film IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.07.08, 20:56
              film sobie wyboerz, moze byc rambo. ja wiem dlaczego Shtuttlem lądować MUSIAŁ pilot: bo ponieważ amerykanscy piloci nie lubia byc traktowani przedmiotowo i dlatego sami chcieli lądować. Z pewnościa własnie dlatego tez nie zrobili nawet hipotetycznej możliwości lądowania automatycznego na wypadek np utraty przytomnosci bądź sprawnosci przez pilotów np na skutek rozhermetyzowania załogi. Bardzo to logiczne ze nasa słuchala sie swoich pilotów. Wszystkie oblcizenia powinni oni rowniez wykonyawc sami, po co im komputery skoro nie lubia byc traktowani przedmiotowo i wsszystko robic sami. A tak na powaznie (nei do ciebie raczej bo ty jestes zbyt naiwny i przesiąkniety propaganda z filmów) to dzis amerykanie oczywiscie umieliby zrobic automatyczny tryb lądowania. Ale w latach 80 był to duży wyczyn.
          • Gość: konrad.ludwik02 Re: Księżycowe teorie spiskowe IP: *.bielsko.dialog.net.pl 23.07.08, 08:27
            "Buran" tylko z kształtu przypominał amerykańskie "Space Shuttel",
            które zarówno start jak i lądowanie wykonują przy użyciu zespołu 3
            integralnych silników napędowych, podczas startu dodatkowego napędu
            dostarczają owe 2 wielkie boczne "boostery". Wszystkie te elementy -
            za wyjątkiem tylko wielkiego zbiornika paliwowego dla owych 3
            silników modułu załogowego/transportowego wahadłowca, są
            wielokrotnego użytku i to stanowiło o samym pomyśle wahadłowca
            amerykańskiego. Natomiast w "Buranie" zespół napędzający ulega po
            starcie zniszczeniu razem ze zbiornikiem paliwowym, co jest
            zaprzeczeniem idei wahadłowca.
            Jedyna próba sowiecka odbyła się bezzałogowo ze względów
            bezpieczeństwa: w tych warunkach możliwe było poddanie modułu
            załogowego o wiele większym przeciążeniom - nie do zniesienia dla
            ludzi, ponadto Sowieci nie za bardzo dowierzali niezawodności swojej
            tjochniki! Mieli wypadków bez liku, dlatego przez dziesięciolecia
            zachowywali w ścisłej tajemnicy wzszystkie próby - także
            bezzałogowe, nikt nie znał nazwisk zespołu kosmonautów - dopiero w
            przypadku śmierci znanego już kosmonauty - po czasie przyznawali się
            do tego. Zmiany nastąpiły dopiero, gdy uznali celowość współpracy z
            NASA; teraz i oni informują już o mających nastąpić startach statków
            kosmicznych. Istnieje zreszta projekt wykorzystania "Burana" - przy
            współpracy firm zachodnich.