macierzynstwo

23.07.06, 22:02
kobieta.interia.pl/news?inf=772463
jak zwykle ostro w wykonaniu tej pani ale za to szczerze
a jak wy to oceniacie (macierzynstwo nie artykul) ?
    • mamamikolaja7 Re: macierzynstwo 24.07.06, 08:19
      Nieźle się uśmiałam z tego artykułu... to faktycznie w jej stylu! Co sądzę?
      Przed zajściem w ciążę miałam na ten temat mniemanie że to najpiękniejszy etap w
      życiu kobiety, bo nosi pod sercem żywą istotkę i to niesamowite uczucie mieć
      świadomość że w tobie rozwija się nowe życie, te kopniaki- niezapomniane
      chwile...teraz też tak myślę, ale...nikt faktycznie nie powiedział, że oprócz
      tych uczuć j/w jest jeszcze zgaga, niewygoda, jesli chodzi o ułożenie się z
      wielkim brzuchem, bóle kręgosłupa, bezsenność, robienie siusiu 30 razy na
      minutę, niemożność przejścia się dłużej niż kilka metrów, te kopniaki są urocze,
      ale nie gdy dostaje sie po żebrach, te nieuzasadnione nagłe zmiany nastroju... a
      po ciąży:
      ten najpiekniejszy szkrab na świecie, te nóżki, stópki, to niesamowite uczucie
      że jesteś teraz dla niego najważniejsza na świecie, ten zapach...oraz depresja,
      pełne piersi, bóle,zastoje pokarmu, ciągłe ściąganie, czasem jak w moim
      przypadku 40 stopni gorączki, nieprzespane noce, jeść, pielucha, płacz,
      kolka...uczuice że czujesz się jak krowa dojna, tu ci fałda wystaje, tam się w
      nic nie mieścisz, ta ciągła irytacja wszystkim i wszystkimi, ta cheć "wyrzucenia
      go za okno"...a potem znowu uczucie że za ten uśmiech oddało by się wszystko!:)
    • monia4545 Re: macierzynstwo 24.07.06, 12:13
      tragedia, normalnie szok. Ona jest walnięta, ma coś z głową. Nie wiem po co
      takie "coś" pisze o dzieciach w taki sposób, po co je urodziła. A co ona
      myślała że dziecko to tylko leży i nic nie robi. Artykuł podniósł mi ciśnienie,
      ale chyba nie tylko mnie.
      • mamamikolaja7 Re: macierzynstwo 24.07.06, 13:07
        rozumiem twoją reakcję monia4545, ale nie zgadzam się z twoim stwierdzeniem "po
        co ona je urodziła", czytając ten artykuł trzeba mieć na uwadze jaką osobą jest
        Chylińska- to nie jest typ grzecznej ułożonej dziewczynki ( jeśli wiesz w ogóle
        kim ona jest)ona taka jest nie udaje nikogo innego, zawsze na wszystko reagowała
        w specyficzny dla siebie sposób i swoje uczucia odnośnie macierzyństwa opisała
        nie inaczej. Ona miała mniej więcej na myśli to co ja napisałam w
        "grzeczniejszy" sposób w poście powyżej. Ja odczytałam to o co jej chodziło,
        opisała drugą stronę macierzyństwa o której nie wszyscy mają ochotę albo odwagę
        mówić, i powiem ci jedno to nie znaczy że nie kocha swojego syna, to znaczy że
        jest NORMALNĄ matką!
    • agnieszka_r_d Re: macierzynstwo 24.07.06, 14:52
      Fajny ten artykuł. No cóż, Pani Agnieszka w pewnym sensie ma rację. Fakt,
      napisała ostro, ale NIE kłamała. Jedyne z czym się nie zgodzę to tytuł - nie
      całe macierzyństwo to ściema, ALE początki bywają trudne .....
      Nie wiem jak Wam, ale mnie nikt nie powiedział, co będzie PO porodzie. Chyba
      nikt mnie nie chciał straszyć. I chyba ja sama myślałam, że to co będzie po
      urodzeniu dziecka to będzie "kaszka z mleczkiem" w porównaniu do samego porodu.
      BAAAARDZO się myliłam !
      Nie miałam pojęcia, że upłyną trzy miesiące zanim będę mogła usiąść NORMALNIE
      (wyjaśniam: szybki poród = szyjka rozerwana na strzępy). I nikt nie powiedział
      mi, że w szpitalu będę szczypana w brodawki,(dla mojego dobra :-)), żeby
      sprawdzić czy mam pokarm (mówiłam, że nie mam, ale co położnej szkodzi
      sprawdzić, jej przecież nie boli, prawda ?) Że nie dokarmią dziecka, bo "matka
      powinna" - nawet jak nie ma czym ... O wiecznym zmęczeniu, problemach z
      karmienie, poranionych brodawkach, zastojach pokarmu nie wspomnę. I o zapaleniu
      piersi z temperaturą 40 st. I wieczne "tego ci nie wolno bo karmisz" - oszaleć
      można !!!
      I uwierzcie mi, płakałam, klęłam, wszystkich "życzliwych" rozstawiałam po
      kątach - ale to nie oznaczało, że nie kochałam swojego dziecka.
      Po drugim porodzie było zupełnie inaczej, ZERO jakichkolwiek problemów. Żadnych
      problemów z chodzeniem, siadaniem (super chronione krocze podczas porodu),
      z "mleczarnią" nie wojowałam - są mieszanki różniaste (w myśl zasady - lepiej
      dokarmić mieszanką niż zagłodzić). I tak dalej ....
    • monia4545 Re: macierzynstwo 25.07.06, 07:35
      oczywiście że wiem kto to jest Agnieszka Chylińska, i już samo to że ona
      zdecydowała się na dziecko jest dla mnie dziwne, ale OK to jej sprawa. Tylko
      jeśli nawet tak myśli o macierzyństwie i swoim dziecku to nie musi tego
      opisywać w gazetach. Ja może jestem inna ale też nie miałam fajnego porodu,
      wszystko było wywoływane i kłopoty z karmieniem też były ale jakoś staram się
      tego nie pamiętać i myśleć o tych innych wspaniałych chwilach. Pięc tygodni po
      porodzie też znalazłam się w szpitalu z małą, bo miałam zapalenie gruczołu
      Bartholiniego, miałam zabieg pod narkozą, nie mogłam jej karmić, ale jakoś się
      udało przeżyć i karmię ją do dnia dzisiejszego. A co ona myślała, że dziecko to
      zabawka, jak chcę to je włączę i jak chcę to wyłączę - jak płacze. Różne są
      dzieci - jedne potrafią przespać dzień i noc a inne krzyczą od 9 do 17.00.
      • ola162 Re: macierzynstwo 26.07.06, 10:06
        Ja się tak c zułam przez pierwszy miesiąć. Miałam pretensje do całego świata do
        siebie i małej. Ale z czasem "pogodziłam" się z macieżyństwem (tzn. że dziecko
        musi płakać i trzeba sie nim zająć itp.) i zaczeło mi to sprawiać coraz wi.ęcej
        radości i przyjemności. Ale pierwszy i w sumie drugi miesiąc to była dla nie
        porażka. Miałam z 5 depresji byłam nie wyspana i ciągle wku***wiona.
Pełna wersja