Wszyscy chyba uwielbiamy grecką kuchnię, smakujemy tamtejsze
soczyste i pachnące pomidory czy melony, chwalimy aromatyczną oliwę.
Grecja zdaje nam się nierzadko rajskim ogrodem, który rodzi
wspaniałe owoce (także te z morza

) i warzywa.
Niestety czasami tak jest tylko na pierwszy rzut oka. Wnikliwsze
spojrzenie weryfikuje miejscami tę bajkę: od lat Grecy w
niekontrolowany sposób sami zatruwają swoje środowisko i to co
jedzą. Dramatyczne przykłady choćby ostatnich tygodni tym większy
wszczynają alarm.
Pod koniec lata mieszkańcy rejonu Inofita na pograniczu Attyki i
Beocji dowiedzieli się, że od co najmniej roku piją wodę silnie
skażoną chromem z pobliskiej fabryki. Plantatorzy najsłynniejszych
podateńskich winnic w Markopulo pokazują w telewizji jak ich uprawy
usychają od zanieczyszczonej wody, która zrzucana jest z ateńskiego
lotniska w Spata. W gaju oliwnym w Elefsinie straszą porzucone
beczki z wylewającymi się chemikaliami. A do beockiego jeziora Iliki-
z którego czerpana jest woda pitna dla Aten, pobliska rzeźnia bez
opamiętania zrzuca tony ohydnych mazistych odpadów. Te same odpady
podsiąkają na okoliczne pola ziemniaków- te same ziemniaki spod Teb
od wielu lat słynne są na całą okolicę. Ilość nawozów chemicznych,
których używają w ostatnich latach rolnicy w całej Grecji bije
rekordy- nawozy spowodowały już przynajmniej jedną wielką
katastrofę: podsalonickie piękne jezioro Koronia jest martwe, pełne
śniętych ryb i martwych ptaków. W ostatnich dwóch latach na
niespotykaną wcześniej skalę konfiskuje się na targach i w
magazynach Aten,Pireusu, Salonik czy Iraklio kolejne dziesiątki ton
popsutej żywności- zwłaszcza mięsa, ryb i owoców morza. Przemysłowe
bardzo toksyczne odpady wlewają się do Zatoki Korynckiej z huty
aluminium.Podobnie trucicielski zakład niszczy morze i jego życie
między Larimną a Eubeą.
Chciałbym delektować się smakiem greckiej kuchni bez obaw, że
pochłaniam całą tablicę Mendelejewa.
Wszystkie te sprawy jak nigdy dotąd są też teraz nagłaśniane w
greckich mediach- temat świadomości ekologicznej powoli ale budzi
się w greckim społeczeństwie. Ile czasu potrzeba jednak na zmiany?
Czy nie będzie za późno? Oby Grecy jak najszybciej pojęli, że te
zmiany leżą przede wszystkim w ich własnym interesie. W interesie
zdrowia ich, ich dzieci i turystów, których tak chętnie zapraszają.
Powierzchnia ekologicznych upraw rośnie ale w porównaniu z innymi
europejskimi krajami wciąż wiele jest do nadrobienia.Otwierane są
nowe oczyszczalnie ale w zbyt wolnym tempie.
Trzeba ratować ten rajski ogród póki jeszcze wciąż go przypomina...