Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dalej...

    15.10.09, 12:46
    Włączyłem wczoraj wiadomości z rana - wiatr 130km/h, powalone drzewa, tysiące
    ludzi bez prądu, opóźnienia pociągów, samolotów, wypadki, korki, podtopienia
    na wybrzeżu, śnieżyca, zawieja.... Straszą by z domu nie wychodzić, bo
    armagedon trwa i nawet widziano już jeźdźców apokalipsy (w postaci
    pługosolarek zaskoczonych drogowców).

    Wyglądam za okno. Syf. Myślę sobie: "nie będzie łatwo". Z niechęcią wsiadam na
    rower, bo o ile śnieg lubię, o tyle deszczu ze śniegiem (lepkiego, bardziej
    "przemaczającego" ciuchy niż deszcz czy śnieg) nie bardzo. Silny wiatr na
    mostach też bywa upierdliwy. Ale jednak jadę - trza twardym być ;-)

    Ruszam spod domu - oooo, koło tylne odjeżdża w bok i to na wysokim przełożeniu
    (największy blat). "To hamulca można już nie używać" - myślę sobie. Auta też
    się ślizgają na osiedlówce - mają problem z ruszeniem, z wyjechaniem z miejsc
    parkingowych - śniegu niby niewiele, ale za to tworzy zaspy - dla nisko
    zawieszonych aut to wystarczająca przeszkoda. Ja tymczasem jadę - tylko ruszam
    z wyższego biegu niż zwykle i koła paplają się w ciut większym błocie. Poza
    tym jest ok.

    Wyjeżdżam na Modlińską i dalej... Faktycznie, na mieście są jakieś korki, są
    jakieś stłuczki, wszystko się "ciągnie" i nikt nie bije rekordów prędkości na
    lewym pasie. Ktoś skasował słup sygnalizacji przy Auchan na Modlińskiej (może
    wiatr, a nie auto?). Na (nie)szczęście sygnalizacja działa - trzeba zmarnować
    minutę na czerwonym świetle.
    Ruszam dalej. Jagiellońska jedzie, ale też nie za szybko - fajnie,
    bezpiecznie. Do tego jedzie się całkiem żwawo, bo wiatr w plecy. Momentami
    irytują auta - momentami jadę szybciej od nich i korci by wyprzedzać.
    Powstrzymuję się jednak - ślisko jest, a ja tej zimy nie mam jeszcze dużego
    doświadczenia na śniegu i lodzie. Na szaleństwa przyjdzie jeszcze czas.

    Dojeżdżam do Starzyńskiego. Zatkany stoi most Gdański, co o 11 rano jest dość
    nietypowe. Mnie to jednak nie dotyczy. Ja jadę pomiędzy pojazdami. Dzięki ZDM
    za tak szerokie pasy - nawet gdyby kierowcy chcieli mi utrudnić przejazd, to
    miejsca jest tyle, że i tak nie daliby rady - jak nie z prawej to z lewej,
    zawsze jest miejsce. Jednak wszyscy się rozjeżdżają - o wiele bardziej niż
    zwykle. Znaczy z nudów patrzą już nawet w lusterka - fajnie.
    Na chwilę zwalniam jedynie za autobusem na środku mostu - za nim nie wieje, a
    w korku nie mogę sobie pozwolić, by mnie wiatr zdmuchnął o metr - bo metr
    dalej w bok zazwyczaj jest jakieś auto. Za mostem już tak nie dmucha -
    wyjeżdżam zza "zasłony" i wyprzedzam dalej.

    W ten sposób wbijam się na czoło kolejki do skrętu w Międzyparkową, a później
    wjeżdżam w lukę między autami jadącymi na most. Kierowca auta stojący obok
    nawet nie próbował się tam mieścić - pewnie bał się, że na śliskim nie zdąży
    na czas. Ja mam jednak większą przyczepność niż auta - choć oczywiście nie mam
    problemu, gdybym chciał ja zerwać.

    Na Międzyparkowej już jest luźno - wszystkich kierowców koncertowo trzyma
    zawrotka. I dobrze, bo nie trzeba bike-pasem jechać. Tam stoi woda. Dużo wody.
    Niefajnie by się pły... jechało. Za to na pasie przy hotelu nie stoją auta -
    co w sumie teraz zdarza się coraz częściej. Widać nieuchronność kary odstrasza
    od parkowania - a znam co najmniej 3 osoby, które codziennie tamtędy jeżdżą i
    wzywają Straż miejską, gdy tylko coś zawala bike-pas. Już nawet samochodowi
    kurierzy i taxi nauczyli się parkować po drugiej stronie jezdni - tam pasa nie
    ma, więc wychodzi o 50zł/dzień taniej ;-)

    Dalej Bonifraterska - nierówny bruk i kałuże przy sądzie zmuszają do jazdy po
    lewej stronie pasa - po prostu po prawej są spore dziury pełne wody. Nie widac
    co pod spodem, a koła mi żal, bo prawie nowe. Lawiruję, choć wiem, że to
    uniemożliwi kierowcom wyprzedzenie mnie. "Ciekawe kiedy poprawią tu krzywy
    bruk" - przelatuje mi przez myśl. Może kiedyś to zgłoszę, choć na program
    frezowań ulic nie mam chyba co liczyć w tym przypadku ;-)

    Znowu asfalt. Miodowa. Zatkana do skrętu w Senatorską. Mnie to nie dotyczy -
    objeżdżam auta od lewej w zasadzie nie zmniejszając prędkości. Kłopot jest
    tylko przy Kapitulnej - tam jest wąsko, trudniej się wyprzedza. Ale jednak
    wciąż się wyprzedza.

    Ogólnie wydaje się, że więcej dziś aut na ulicach. Za to jeżdżą powoli i
    spokojnie - nawet kierunków i lusterek używają, co nie zawsze się zdarza.
    Jedzie się (paradoksalnie) dużo bezpieczniej niż zwykle - mogliby tak na co
    dzień jeździć ;-)

    Jeszcze Krakowskie Przedmieście. Puste. Mało ludzi, mało pojazdów. Nawet
    taksówek jakoś mniej niż zwykle. Nikt mnie nie wyprzedza aż do Karowej, gdzie
    skręcam. Aż mi się skojarzyło ze Szczytem, gdy też było tu tak pusto - wtedy
    po mieście też najlepiej jeździło się rowerem. Bo się jeździło i to nawet
    przez strefę zamkniętą.

    Parkuje rower przy kracie. Zazwyczaj mam tam kłopot ze znalezieniem tam
    miejsca na pojazd. Tyle rowerów parkuje. Ale nie dziś - dziś jest pusto.
    Dzięki temu przypinam się bliżej wejścia niż zwykle ;-) Na schodach na górę
    mijam jedną niebieską kolarkę - ładna. Trzeba jednak mieć jaja by na
    wąziuteńkich slickach w taką pogodę. Choć z drugiej strony ja też na slicku z
    przodu jeżdżę - tylko ciut szerszym. A z tyłu na półslicku.

    Wchodzę na piętro wydziału. Mocno mokry z wierzchu, ale dzięki dobremu ubraniu
    - praktycznie całkiem suchy pod spodem. Otrzepuje z mokrego śniegu ciuchy w
    kiblu, co by nie pochlapać podłogi w sali. Później wieszam ciuchy "rowerowe"
    na kaloryfer - z wierzchu pewnie i tak nie wyschną, ale będą "ciepłe" gdy
    wrócę po nie za 3h. A w środku i tak są suche. Będzie dobrze.
    Zakładam ciuchy "cywilne". tez suche - były w wodoszczelnej sakwie, więc są
    suchutkie. Tylko zimne. Na szczęście to chwilowe.

    Spoglądam na zegarek. Szok. Mam jeszcze kwadrans do zajęć - celowo wyjechałem
    wcześniej, bo nie wiedziałem jak źle będzie na drodze i ile zajmie mi dojazd.
    Ale nie spodziewałem się, że dojadę z takim zapasem czasu. Chwilę później
    sprawdzam licznik - jechałem 26 minut.
    Niby tak straszna pogoda, a ja tylko 5 minut dłużej niż najszybszy mój czas na
    tej trasie, przy idealnej pogodzie i jeździe ile sił w nogach. Wolniej tylko o
    3-4 minuty niż zwykle, czyli przy dobrej pogodzie, ale gdy się nie ścigam sam
    z sobą. Czyli w sumie pogoda zła nie była ;-)

    Później (dużo później) pojawiają się inni ludzie z semestru. Przemoczeni,
    zziębnięci - mój wydział jest dość daleko od przystanku autobusowego,
    zwłaszcza takiego na którym stają "pięćsetki". Jeszcze dalej mamy do metra.
    Taki dystans wystarczy by zmoknąć w "normalnych" ciuchach, nieprzystosowanych
    do takiej aury. A większość ludzi ma przecież takie ciuchy.

    Zaczynają się zajęcia. Sporo jest osób spóźnionych, całkiem dużo nieobecnych.
    Tu korek, tam stłuczka, komuś pociąg nie dojechał, komuś się spóźnił autobus,
    gdzieś tramwaje stanęły, ktoś nie ma prądu w domu... typowe tematy na
    wykładzie :-) Ludzie opowiadają sobie jak to "przedzierali się" przez miasto
    by dotrzeć na uczelnię. Pomyśleć, że ja zwyczajnie dojechałem, prawie jak na
    co dzień.

    TAK, ROWER ABSOLUTNIE NIE NADAJE SIĘ DO JAZDY W TAKĄ POGODĘ. Zwłaszcza jak
    ktoś lubi jechać długo, przemoknąć i się spóźnić. Dla pozostałych jednak
    polecam. Pogoda - jak widać - nie gra roli :-)
    Obserwuj wątek
      • maciejplonski Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 15.10.09, 15:28
        jak to ktoś ładnie napisał na jednym forum rowerowym - nie ma złej pogody na
        rower, jest tylko złe ubranie na rower. :)
        • gromanik Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 15.10.09, 22:21
          maciejplonski napisał:

          > jak to ktoś ładnie napisał na jednym forum rowerowym - nie ma złej pogody na
          > rower, jest tylko złe ubranie na rower. :)
          >
          Tego doświadczyłem wracając ze szkoły pożarniczej w której studiuję do
          Legionowa. Złe okazały się rękawiczki, które całkowicie przemokły i SPDy, na
          które jeszcze nie miałem zimowych ocieplaczy, choć już od półtora tygodnia
          usiłowałem kupić, ale na mój rozmiar (47) to nie takie proste. Gdy wróciłem do
          domu, to natychmiast zdjąłem z siebie wszystko i już się zrobiło trochę cieplej,
          a potem wyjąłem z apteczki koc ratunkowy i położyłem się do łózka na kwadrans
          przykrywając się najpierw nim, a potem kołdra, żeby nie marnować własnego ciepła
          na ogrzewanie kołdry. Też jechało mi się ogólnie fajnie, bałem się tylko mijania
          progów zwalniających na jezdni lokalnej wzdłuż Modlińskiej, choć miejsca jakoś
          mało nie jest.
          Gdy wracałem mostem Grota, to pozdrawiał mnie kierowca ciągnika siodłowego z
          doczepioną wywrotką, który potrambiał przyjaźnie, a potem pokazywał OK przez
          otwarte okno kabiny (aż się zdziwiłem, że mu się to okno w taką pogodę chciało
          otwierać, ale poziom wywołuje takie reakcje, nie tylko podczas opadów śniegu).
          Jeżeli chodzi o przemokniętych pasażerów zbiorkomu, to u mnie też tak było,
          najbardziej chyba zmókł jeden wykładowca, który przeszedł tylko przez kładkę nad
          ul. Urzędniczą pomiędzy częściami uczelni (jakieś 200m). Na obwodnicy Jabłonny
          jakiś kierowcy trąbił już zdecydowanie mniej przyjaźnie, ale to chyba było
          wyrazem jego zdziwienia, że w takich warunkach można w ogóle jechać rowerem, ale
          dobrze, że trąbił, bo widoczność była tak fatalna, że bardziej było słychać
          samochody niż widać.

          Już mam ocieplacze na buty i dobre rękawiczki włoskiej firmy Biemme, kominiarkę
          i gogle miałem wcześniej, także najważniejsze rzeczy na zimę są. Może dokupię
          jakąś koszulkę odprowadzającą wilgoć, bo na razie jeżdzę w bawełnianych po
          prostu i biorę na zmianę, tak, żeby ruszać w suchej z powrotem.
        • kultowy_grzech Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 16.10.09, 10:18
          maciejplonski napisał:

          > jak to ktoś ładnie napisał na jednym forum rowerowym - nie ma złej pogody na
          > rower, jest tylko złe ubranie na rower. :)
          >

          prawda. ale jeszcze istotne jest dobre ogumienie - moja opona z tyłu po ponad 11
          tysiącach zamieniła się w semi slicka i powiem szczerze, że na kupie mokrych
          liści i na śniegu trochę majta...

          zaś na ulicy grzybowskiej w dniu wczorajszym miły pan zajechał mi drogę, żeby
          mną nie rzucało przyhamowałem przodem i dziarsko poleciałem kroczem na ramę (w
          pana swoją drogą tez przywaliłem) - nie ma to jak udany poranek ;-)

          niestety bez względu na jakość ubrania zazwyczaj w okolicach listopada zaczyna
          dokuczać mi rwa :-( wtedy muszę pogodzić się z komunikacją a na rower wsiadam
          okazjonalnie (ale w marcu wracam do codziennej jazdy).

          g.
      • wildzi1985 Re: [pogoda] Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 15.10.09, 20:48
        Kiedy przeczytałem Twoją "opowieść" powiedziałem sobie ŁAŁ... Widziałem wczoraj kilku rowerzystów i kilkanaście kolejnych śladów na drogach dla rowerów. Mimo śniegu, śniegu z deszczem, wiatru itp. Oni jeździli.
        Kiedy dziś rano przeczytałem tą opowieść, postanowiłem dziś właśnie pojachać na swoją uczelnię rowerem. Z Ochoty na Wóycickiego w 1h 20min. Co ciekawe nie napotkałem na żadną przeszodę na drogach dla rowerów (a szczęśliwie 95% trasy prowadzi tam ddr) oprócz jednego drzewa które leży zwalone na chodniku w miejscu objazdu Al.Prymasa Tysiąclecia w miejscu budowy trasy S8.

        Pozdrawam.
        PS. W tym roku zamierzam jeździć również w śniegu :-)
      • d_r_e_x Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 16.10.09, 10:53
        Ja nie posiadam niestety "dobrego" ubrania na taką pogodę, więc pojechałem do pracy autobusem.

        Sam śnieg i mróz bym zniósł, jednak śnieg z deszczem to nie jest to co tygryski lubią najbardziej. ;) Ale patrząc za okno, to myślę, że jutro znów do pracy skoczę już na rowerze. :D
        • seba-sch Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 16.10.09, 14:04
          ja też wymiękłem w środę, ale wczoraj i dziś już oczywiście jak człowiek (na
          rowerze) :)
          • velogustlik Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 16.10.09, 15:46
            seba-sch napisał:

            > ja też wymiękłem w środę, ale wczoraj i dziś już oczywiście jak człowiek (na
            > rowerze) :)

            Od wtorku przestałem jeździć na uczelnie rowerem. Tzn. ograniczyłem jeżdżenie do
            tych dni w których na mam na 8 i niczym nie przejadę tak szybko 33km jak rowerem
            i metrem. Czyżbym przeczuł zbliżającą się pogodę? Ani chwili nie żałowałem, że
            nie jechałem rowerem. Oczywiście, że byłem mokry i nie byłbym bardziej gdybym
            nim jechał. Zapewne byłoby mi cieplej niż w pozycji embrionalnej w pieprzonym
            Ikarusie, którego pasażerowie chcieli zlinczować za wyłączone ogrzewanie :). Nie
            żałowałem jednak, bo nie cierpię takiej ciapy. Mogę jeździć po śnieżyku, śniegu
            ubitym na szklankę, ale po ciapie, którą każdy samochód obficie mnie obdarza
            nienawidzę.

            Teraz podszyję się pod rowerzystę który nie jedno koło rozplótł :) :
            "Nie muszę już nic i nikomu udowadniać" Dobrze czasem sobie to przypomnieć.
            Zdrowie też jest ważne, a taka pogoda może nie zabija, ale na kolana działa.
            Jak już powiedziałem. Na najbliższe miesiące przekładam czytanie książek nad
            jazdę rowerem. Zima sezonem na książki! :) No i czekam na dość rzadkie dni kiedy
            to łapie mrozek i jest sucho i ciepło. Tego mi trzeba.
            P.S. Mam nadzieję, że na najbliższej masie będzie sucho i frekwencja spadnie do
            500osób to też będzie miło.

            ___________________________________________________________________
            Legionowo: Miasto w ruchu czy Wpuszczone w korek?
            www.legionowo.masa.waw.pl
            • gromanik Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 17.10.09, 02:02
              velogustlik napisał:

              > Od wtorku przestałem jeździć na uczelnie rowerem. Tzn. ograniczyłem jeżdżenie d
              > o
              > tych dni w których na mam na 8 i niczym nie przejadę tak szybko 33km jak rowere
              > m
              > i metrem. Czyżbym przeczuł zbliżającą się pogodę? Ani chwili nie żałowałem, że
              > nie jechałem rowerem. Oczywiście, że byłem mokry i nie byłbym bardziej gdybym
              > nim jechał. Zapewne byłoby mi cieplej niż w pozycji embrionalnej w pieprzonym
              > Ikarusie, którego pasażerowie chcieli zlinczować za wyłączone ogrzewanie :)

              A czemu akurat Ikarusa, a nie kierowcę?

              > Ni
              > e
              > żałowałem jednak, bo nie cierpię takiej ciapy. Mogę jeździć po śnieżyku, śniegu
              > ubitym na szklankę, ale po ciapie, którą każdy samochód obficie mnie obdarza
              > nienawidzę.
              >
              > Teraz podszyję się pod rowerzystę który nie jedno koło rozplótł :) :
              > "Nie muszę już nic i nikomu udowadniać" Dobrze czasem sobie to przypomnieć.
              > Zdrowie też jest ważne, a taka pogoda może nie zabija, ale na kolana działa.
              > Jak już powiedziałem. Na najbliższe miesiące przekładam czytanie książek nad
              > jazdę rowerem. Zima sezonem na książki! :)

              Dla ciebie to zima powinna być raczej sezonem na montowanie poziomki ;-)

              > No i czekam na dość rzadkie dni kied
              > y
              > to łapie mrozek i jest sucho i ciepło.

              To chyba się nie doczekasz, bo masz sprzeczne oczekiwania...

              > Tego mi trzeba.
              > P.S. Mam nadzieję, że na najbliższej masie będzie sucho i frekwencja spadnie do
              > 500osób to też będzie miło.

              A co jak będzie mokro, albo frekwencja nie spadnie do 500 osób?
        • juri666 Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 17.10.09, 15:41
          a tak dorzucę swoje trzy grosze:> jazda w bawełnianych ciuchach w temperaturze
          poniżej 5 stopni, do tego często w deszczu i przy silnym wietrze, to super
          przepis na jesienno-zimowe infekcje... warto trochę zainwestować

          przy okazji zapytam - w trakcie jazdy macie przy sobie coś ciepłego do picia?
          • roweroraffi Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 18.10.09, 10:41
            juri666 napisał:

            > a tak dorzucę swoje trzy grosze:> jazda w bawełnianych ciuchach w temperatu
            > rze
            > poniżej 5 stopni, do tego często w deszczu i przy silnym wietrze, to super
            > przepis na jesienno-zimowe infekcje... warto trochę zainwestować

            Silny wiatr i temperatura to pikuś. Jeździłem w bawełnianych ciuchach i przy -25
            i było ok.

            Gorzej z deszczem - bawełna ma jedną wadę - absolutnie nie nadaje się na mokrą
            pogodę.

            > przy okazji zapytam - w trakcie jazdy macie przy sobie coś ciepłego do picia?

            Kiedyś się bawiłem w termosy z herbatą. W codziennych dojazdach to jednak nie ma
            sensu - za dużo czasu się marnuje na zatrzymanie się, wyjęcie, napicie się i
            spakowanie termosu. Tzn nie zdążałem tego zrobić na czerwonym ;-)

            Na dłuższe wycieczki natomiast bardzo polecam.
            • juri666 Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 18.10.09, 14:57
              hehe, wady termosu są oczywiste, raczej chodziło mi o rozwiązania typu camelback
              lub bidony termiczne

              a co do ubrania - bawełniane ciuchy momentalnie przepacam. robi się zimno i
              efekt łatwy do przewidzenia. inna sprawa, że pocę się strasznie, nawet przy
              rekreacyjnej jeździe:/
              • roweroraffi Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 18.10.09, 19:28
                juri666 napisał:

                > hehe, wady termosu są oczywiste, raczej chodziło mi o rozwiązania typu camelbac
                > k
                > lub bidony termiczne

                Camela nigdy nie miałem. A bidony termiczne (przynajmniej ten co ja miałem) były
                na tyle mało termiczne, że po godzinie jazdy moja herbata była już mało ciepła.
                W sumie niewiele więcej dawał niż normalny bidon - choć nie powiem, testowałem w
                dość ekstremalnych temperaturach tylko ( około -10).

                >
                > a co do ubrania - bawełniane ciuchy momentalnie przepacam. robi się zimno i
                > efekt łatwy do przewidzenia. inna sprawa, że pocę się strasznie, nawet przy
                > rekreacyjnej jeździe:/

                Dokładnie. Ja mam nieco inaczej - mi najlepiej się jeździ jak jest +35 i wszyscy
                wymiękają na udary i topią się we własnym pocie. Przy niskich temperaturach
                zazwyczaj dojeżdżałem do celu zupełnie suchy - chyba, że jakoś bardzo mocno
                szalałem z tempem.

                Dopiero na poziomie się to nieco zmieniło - ale mając na plecach mało przewiewny
                fotelik z kompozytu, trudno by się nie pociły plecy. Moje i tak pocą się mniej
                niż u innych poziomkowiczy. Choć na pozioma już w T-shircie nie wsiadam
                profilaktycznie - szkoda mi nerek. Używam koszulek termoaktywnych - sprawdzają
                się znacznie lepiej.
                • kultowy_grzech Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 19.10.09, 09:49
                  na dłuższe wycieczki termos z gorącą herbatą zawsze obowiązkowy; do pracy jadę jakieś 40 minut więc ogrzewam się myślą o gorącej herbacie, którą sobie zrobię na miejscu :-)
                  bielizna termoaktywna to błogosławieństwo - to plus dobry strój rowerowy i można jeździć radośnie nawet do -15.
                  mi dziś zmarzły jedynie dłonie :-/ mam rękawiczki jesienne, na nie nakładam wełniane, ale to słaby patent - muszę kupić jakieś porządne (choć, tu się przyznaje bez bicia - pewnikiem od listopada pogodzę się z komunikacją i rowerem do marca będę jeździł sporadycznie).
                  • roweroraffi Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 19.10.09, 21:23
                    kultowy_grzech napisał:

                    > bielizna termoaktywna to błogosławieństwo - to plus dobry strój rowerowy i możn
                    > a jeździć radośnie nawet do -15.

                    Chyba dlatego, że ostatnio mniej niż -15 się nie zdarza. Bo ogólnie to można i
                    przy -30. Tylko taka temperatura w Warszawie to była ostatnio z 5 lat temu ;-)

                    > mi dziś zmarzły jedynie dłonie :-/ mam rękawiczki jesienne, na nie nakładam weł
                    > niane, ale to słaby patent - muszę kupić jakieś porządne (choć, tu się przyznaj
                    > e bez bicia - pewnikiem od listopada pogodzę się z komunikacją i rowerem do mar
                    > ca będę jeździł sporadycznie).

                    Porządne, polarowe rękawice polecam. Nie muszą być drogie. Byle z grubego polaru
                    (najlepiej dwie warstwy polaru 200)- te z marketu zazwyczaj są z pojedynczej
                    warstwy cieniutkiej setki i są dobre na wczesną jesień i wiosnę tylko.

                    A na większe mrozy lub na śnieg z deszczem polecam DOBRE rękawice narciarskie -
                    są przystosowane do wody w różnej postaci i dużej ilości, są przystosowane do
                    tego, że spędza się na stoku kilka godzin w taką pogodę i są ciepłe. Niestety
                    porządne są drogie. Ale warte tej ceny.
      • beno1 Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 16.10.09, 21:54
        roweroraffi napisał:

        > "Ciekawe kiedy poprawią tu krzywy bruk" - przelatuje mi przez myśl.

        Jeśli chodzi o Sąd Najwyższy, to bruk jest tam położony celowo, bo asfalt by się
        nie utrzymał. Tam jest pod jezdnią dwupiętrowy parking zbudowany z małej ilości
        betonu, za to z dużym zbrojeniem, i to wszystko straszliwie pracuje, prawie jak
        z gumy. Strop ugina się pod każdym bardziej załadowanym autobusem.

        Beno
        • roweroraffi Re: [pogoda]Świat stoi zasypany, rower jedzie dal 18.10.09, 10:42
          beno1 napisał:

          > roweroraffi napisał:
          >
          > > "Ciekawe kiedy poprawią tu krzywy bruk" - przelatuje mi przez myśl.
          >
          > Jeśli chodzi o Sąd Najwyższy, to bruk jest tam położony celowo, bo asfalt by si
          > ę
          > nie utrzymał.

          A mnie mówili, że asfalt, w odróżnieniu od cementu i granitu, jest ciągliwy.

          > Tam jest pod jezdnią dwupiętrowy parking zbudowany z małej ilości
          > betonu, za to z dużym zbrojeniem, i to wszystko straszliwie pracuje, prawie jak
          > z gumy. Strop ugina się pod każdym bardziej załadowanym autobusem.

          W takim razie Dzięki Bogu, że tych podziemnych parkingów jest tak mało ;-) Bruku
          pod połową ulic bym nie zdzierżył - zwłaszcza tak krzywego.
      • cosmit idealny artykuł 20.10.09, 13:12
        idealny artykuł do gazety, momentami nudnawy, ale w sam raz dla
        urzędników, ludzi siedzących w korkach itd. zabija czas i skłania do
        refleksji
        • xiontz zima vs. kolana 20.10.09, 15:36
          Hejka,
          co jakiś czas słyszę opinie, że zimą nie wolno jeździć na rowerze, bo wysiądą
          kolana. Wygląda mi to na jakiś mit, powielany niczym miejska plotka, ale
          pewności nie mam. Czy ktoś ma jakieś logiczne argumenty za lub przeciw? Zdrowy
          rozsądek podpowiada, że przecież kolan używają do chodzenia zimą także piesi, a
          jakoś nie słyszy się, żeby im specjalnie coś wtedy wysiadało. No ale mogę się mylić.
          Pozdro dla wszystkich kręcących.

          X.
          • juri666 Re: zima vs. kolana 20.10.09, 19:00
            kolana są najbardziej narażonymi stawami na wychłodzenie w trakcie jazdy. Chcesz
            jeździć zimą - ubierz się ciepło i do przodu!:>
            • xiontz Re: zima vs. kolana 21.10.09, 10:37
              Jasne, że są narażone, ale to samo dotyczy też narciarzy, a jakoś nikt mnie nie
              ostrzegał zimą, abym nie jeździł na nartach, bo mi kolana wysiądą.
              Odpowiednie ubranie (termoaktywne kalesony) to podstawa zimowego stroju i to
              chyba bez specjalnego rozróżnienia pieszy, rowerzysta czy narciarz.
              X.
              • tomek-fadf Re: zima vs. kolana 23.10.09, 02:40
                Chmm ...
                W ostatnią sobotę po siedzeniu przed biurkiem wsiadłem na rower żeby
                pojechać do sklepu, itd. Przejażdżka trwała może 30 minut (ostro
                grzałem i celowo ją wydłużyłem).
                Jak wszedłem do domu to faktycznie poczułem przeszywający ból w
                kolanach.
                Ale kilka chwil poleżałem, potem posprzątałem mieszkanie.
                Zrobiłem kilka ćwiczeń i pojechałem na nocną masę.
                Było OK.


                Moim zdaniem to jest kwestia tego że nie należy w niskich
                temperaturach jeździć bez tzw. rozgrzewki.
                W podręcznikach narciarskich są takie właśnie wydawało by się głupie
                wskazówki żeby zrobić rozgrzewkę, czyli zestaw wydawało by się
                niecelowych ćwiczeń, które mają nas jedynie lansować na
                sportowców :) .

                Moim zdaniem zimą nie należy po całkowitym bezruchu ubrać się i
                wsiąść na rower, a nawet jeśli to nie należy od razu pruć do przodu
                i dawać z siebie wszystko.
                Warto sobie wcześniej jakieś ciepłe śniadanie przyrządzić.

                Ja to mówię z perspektywy przeciętnego człowieka, jak ktoś tak ma że
                jego organizm jest zawsze i wszędzie przystosowany do jazdy na
                rowerze to gratuluje.
                • xiontz Re: zima vs. kolana 23.10.09, 10:02
                  tomek-fadf napisał:
                  > Moim zdaniem to jest kwestia tego że nie należy w niskich
                  > temperaturach jeździć bez tzw. rozgrzewki.

                  To brzmi całkiem sensownie. O rozgrzewce jakoś nigdy nie pomyślałem, ale też
                  nigdy nie ruszam z "wysokiego C", nawet jeśli się gdzieś spieszę. Rano też bez
                  śniadania nie wychodzę z domu. Zastanawiam się jaki zestaw ćwiczeń zastosować.
                  Kilka przysiadów z pewnością, może jakieś wymachy, naciąganie mięśni, parę
                  skłonów i kilka pompek w koło :)

                  X
                  • juri666 Re: zima vs. kolana 24.10.09, 17:51
                    po pierwszy, wszyscy z góry zakładają, że na narty ubierzesz się odpowiednio - a
                    w przypadku rowerzystów już jakoś nie.

                    po drugie - rozgrzewka jak najbardziej wskazana, i to nie tylko zimą ale zawsze
                    - żeby zmniejszyć ryzyko kontuzji.
                    • tomek-fadf Re: zima vs. kolana 27.10.09, 01:25
                      No i zanim ubierze się na siebie to całe ubranie, plus ubierze na
                      siebie buty narciarskie, dojdzie się do stoku i stanie się w kolejce
                      do wyciągu – to dopiero jest rozgrzewka ;).

                      Ja tam preferuję turystkę pieszą – pobyty na stoku jeszcze mnie do
                      tego zmobilizowały (;.

                      W przyszłości planuje przejść na beskidzki ski-turing ;)

                      Choć nawet bez nart sobie radzę :).
                  • roweroraffi Re: zima vs. kolana 28.10.09, 09:34
                    xiontz napisał:

                    > tomek-fadf napisał:
                    > > Moim zdaniem to jest kwestia tego że nie należy w niskich
                    > > temperaturach jeździć bez tzw. rozgrzewki.
                    >
                    > To brzmi całkiem sensownie. O rozgrzewce jakoś nigdy nie pomyślałem, ale też
                    > nigdy nie ruszam z "wysokiego C", nawet jeśli się gdzieś spieszę.

                    Dokładnie. Większość problemów z kolanami to ruszanie "z ogniem" od początku
                    jazdy. Zwłaszcza w zimę i zwłaszcza gdy ktoś za słabo "dociepla" kolana, może to
                    się szybko zemścić.

                    Największy problem mają kurierzy - wynika to ze specyfiki ich pracy, która
                    polega na ostrej jeździe z wieloma przerwami (czekanie na zlecenie,
                    przyjmowanie/doręczanie paczek) akurat tak długimi, by stawy się wychłodziły.
                    Do tego duża część kurierów używa OK lub singli - przy starcie (np spod świateł)
                    wymagających jazdy na (za) twardym przełożeniu. Z resztą ogólnie jazda na za
                    twardym przełożeniu (zwłaszcza ruszanie), nawet gdy się ma przerzutki, nie
                    pomaga kolanom na pewno.

                    W każdym razie myślę, że to generalnie od opowieści "o kurierach bez kolan"
                    wzięły się te wszystkie dylematy zimowo-kolanowe. Osoby, która używa przerzutek
                    (konkretnie: miękkich przełożeń), nie jeździ zimą w krótkich spodenkach, nie
                    szaleje od razu po ruszeniu spod domu - raczej problem kolanowy nie spotka. A
                    jak się jeszcze rozgrzewa, to już w ogóle.
                    • xiontz Re: zima vs. kolana 29.10.09, 11:23
                      roweroraffi napisał:
                      > W każdym razie myślę, że to generalnie od opowieści "o kurierach bez kolan"
                      > wzięły się te wszystkie dylematy zimowo-kolanowe. Osoby, która używa przerzutek
                      > (konkretnie: miękkich przełożeń), nie jeździ zimą w krótkich spodenkach, nie
                      > szaleje od razu po ruszeniu spod domu - raczej problem kolanowy nie spotka. A
                      > jak się jeszcze rozgrzewa, to już w ogóle.

                      Uff, odetchnąłem z ulgą ;) nie jestem kurierem, a od kilku dni robię rozgrzewkę.
                      A jak mi ktoś następnym razem wspomni coś o kolanach, to mu dopiero odpowiem!
                      Pozdrowienia dla wszystkich kurierów!!!
                      Opatulajcie dobrze swoje kolana!!!

                      X.
                • robertrobert1 Re: zima vs. kolana 22.12.09, 22:00
                  tomek-fadf napisał:


                  > Warto sobie wcześniej jakieś ciepłe śniadanie przyrządzić.

                  Chyba to jest oczywiste i to bez znaczenia czy jest to zima czy też lato.
          • robertrobert1 Re: zima vs. kolana 22.12.09, 21:52
            Dla mnie także jest to mit. Wystarczy tylko spojrzeć na sporty zimowe. Czy
            kiedykolwiek słyszano o tym aby sportowcy sportów zimowych byli szczególnie
            narażeni na choroby kolan? Nie. Tak więc wystarczy tylko być odpowiednio ubranym
            a wówczas zimowa jazda na rowerze niczym nie będzie się różnić od jazdy letniej.
      • roweroraffi KOLEJNY ARMAGEDON 17.12.09, 14:10
        No i dziś znowu....

        Włączam TV z rana: armagedon, korki, mróz, zaspy, śnieg, lód, ślisko, wypadki. I
        ŚNIEEEEEG. No to jadę rowerem :-)

        Zerkam na termometr. -9,5 stopnia. Chłodno, czas wyciagnąć naprawdę zimowe
        ciuchy. Z szafy wyciągam zimowe spodnie rowerowe na szelkach, masko-kominiarke z
        goretexu i rękawice narciarskie.

        Z domu wychodzę kwadrans wcześniej niż zwykle. W Tv mnie nastraszyli, ze całe
        miasto sparaliżowane. Sprawdzimy :-)

        Pod blokiem faktycznie biało. Ruszenie sprawia niemały kłopot, bo pod warstwą
        śniegu jest lód. Przez myśl mi przechodzi, że slicki to jednak nie jest
        najlepszy typ ogumienia na zimę. Ale jednak ruszam, choc tylne koło buksuje
        jeszcze przy 15km/h.

        Do ulicy dojeżdżam nieco "walcząc" z rowerem. W zasadzie bardziej bokiem niż
        przodek jadę. No ale jak ciuchy narciarskie, to i jazda narciarska - zakosami. z
        resztą tego się spodziewałem.

        Dojeżdżam do Modlińskiej. Stoi. Na amen. Przejechałem w poprzek skrzyżowania, bo
        tak najszybciej, a w pełni bezpiecznie - bo nic oprócz mnie nie jedzie.

        Na ulicy korek. Auta jadą 5km/h. Z racji na błoto pośniegowe i śnieg wyprzedza
        się trudno - trzeba wyjechać z kolein, które są równiejsze na zwały śniegu, a
        tam łatwo o poślizg. W dodatku nie widać linii między pasami, więc kierowcy
        jeżdżą na czuja, czasami okrakiem na dwóch pasach. Mimo to wyprzedzam wszystko.

        Na Jagiellońskiej pusto, nic mnie nie wyprzedza. Chwilowo - na wysokości Kocjana
        znowu doganiam korek. Niby nic niezwykłego, bo wczoraj też był. Ale znowu trzeba
        wyjechać z kolein i celować na śliskim pomiędzy auta. Znowu tylko ja wyprzedzam.

        Na rondzie Starzyńsiego auta stoją w różnych kierunkach i kombinacjach. Ale
        przynajmniej równomiernie rozjeździły śnieg, więc łatwo się wyprzedza.

        Wjazd na Gdanski. Pod śniegiem miejscami lód. Tylne koło łapie poślizg raz po
        raz. Mimo to wyprzedzam.

        Na Gdańskim drogę zajeżdża mi samochód zmieniający pas z lewego na prawy.
        Hamuję, ale to czysta formalność. Przyczepności i tak nie ma. Po postawieniu
        roweru bokiem w lewo, puszczam hamulec i w ten sposób zmieniam kierunek jazdy.
        Wyprzedzam zawalidrogę z drugiej strony.

        Jadę dalej. Dojazd do Międzyparkowej stoi. Omijam kolejkę i bez zwalniania
        wjeżdzam w Międzyparkową. Auta za mną jakoś nie widać - chyba miał kłopot z
        ruszeniem na śliskim.

        Międzyparkowa pusta. W obu kierunkach ani sztuki auta. Jest za to śnieg - dużo
        śniegu. Pasy rowerowe zasypane na amen, ale nie ma co się złościć - reszta
        wygląda identycznie.

        Bonifraterska - pas zastawiony tradycyjnie. Tym razeem mi to nie przeszkadza. I
        tak bym nim nie jechał, bo są tam zaspy. Wygodna koleina na pasie dla aut jest
        bardziej atrakcyjna :-)

        Tymczasem dogania mnie samochód, przed który wjechałem na zawrotce za Gdańskim.
        Ale mnie nie wyprzedza. Planuje skręcać w prawo i już by nie zdążył.

        Na Bonifraterskiej mijam przystanek. Pełen ludzi. Przystępują z nogi na nogę,
        dmuchają w ręce. Wyraźnie zmarznięci. Stoją tu już pewnie długo.
        Szkoda mi ich - skoro na Gdańskim i Miedzyparkowej nie wyprzedziłem żadnego
        autobusu, to znaczy, że postoją tu jeszcze z dobre pół godziny. Dla niektórych
        ze stojących szybciej mogłoby być nawet pieszo.

        Tymczasem dojeżdżam do Ambasady Chin. Kolejny korek. Tylko bardziej ciasno.
        Wyprzedzam kilka aut, a później, na koszmarnie krzywym bruku, jadę zakosami
        środkiem pasa. To jedyny sposób, by się w nic nie władować na tej krzywej
        nawierzchni.

        Na Miodowej też stoi korek. Wyprzedzam z prawej, a później z lewej. W sumie nie
        ma o czym pisać, bo ten korek jest zwyczajny. Nietypowe jest tylko to, że nie ma
        przyczepności i nie widać linii. Przynajmniej nikt mi nie zarzuci jazdy pod prąd ;-)

        Prawdziwa jazda zaczyna się na Krakowskim. Tu mało aut wjeżdża, więc i śnieg
        mniej rozjeżdżony. A pod nim lód. Ślisko jest, oj ślisko. Do tego bruk już jest
        nierówny, więc nigdy nie wiadomo, w którą stronę rower odskoczy na wyboju.
        Zakosami dojeżdżam do Karowej.

        Skręt w lewo to spore wyzwanie. Trzeba wyjechać z koleiny oraz przeciąć kilka
        zwałów śniegu i błota. Do tego jakiś kretyn poprowadził w poprzek karowej
        rynienkę ściekową. Zaliczam efektowny uślizg tylnego koła, ale po kilku kontrach
        udaje mi się ustabilizować tor jazdy.

        Jeszcze tylko zjechać pod wydział i zaparkować. Naciskam na tylny hamulec i
        wyznaczając długie, efektowne "S" zatrzymuję się przy lewej krawędzi jezdni.
        Używając roweru jako taranu do ugniatania śniegu, robię sobie ścieżkę przez
        zaspę przy chodniku. Rower przypinam tradycyjnie - do kraty przed budynkiem :-)

        Koniec. 29 minut jazdy. 5 minut dłużej niż zwykle. Faktycznie, armagedon, dawno
        tak długo nie jechałem. Idę na zajęcia, zastanawiając się na co poświęcić
        pozostałe z kwadransa zapasu 10 minut ;-)
        • tomzoliborz Re: KOLEJNY ARMAGEDON 17.12.09, 15:32
          Hello

          Fajna relacja, czytałem jakbyś jechał tydzień a to tylko 29 minut he he ale luzik.
          Dziś też zapodałem na rowerze a co ;) dobrze, że oponki na bardziej wzorzyste
          zmieniłem.
          Ja próbowałem ścieżkami po Bielanach przejechać ale masakra ha ha najgorsze
          łapanie pobocza bo w końcu to nie widać gdzie droga a gdzie krawężnik i trawnik heh.
          Raz mnie tak złapało i rower został z tyłu a ja truchtem do przodu, wesoło nie
          ma co.
          Nawet udało mi się nagrać na kamerce, itd.


          pzdr
          • roweroraffi Re: KOLEJNY ARMAGEDON 17.12.09, 22:29
            Jak jutro będzie dalej taka jazda jak dzis, to chyba poświęce cyfraka i
            zamontuje go do ramy by nagrać jakiś filmik.

            Takimi zakosami jak dziś, to dawno nie jeździłem... ślisko strasznie, to i
            średnia spadła na łeb na szyję (do 20,5km/h).
            • tomzoliborz Re: KOLEJNY ARMAGEDON 17.12.09, 22:48
              Ja niedługo wrzucę na YouTube, tylko obrobię.

              Ale fajna pogoda he he można poszusować rowerem ;)

              • seba-sch Re: KOLEJNY ARMAGEDON 18.12.09, 07:47
                a ja wczoraj rano jechałem przez Trasę Siekierkowską, i wczoraj i dziś jak
                zwykle nie odśnieżona, i to nie tylko ścieżka rowerowa ale i chodnik dla pieszych.
                • tomzoliborz Re: KOLEJNY ARMAGEDON 18.12.09, 12:09
                  Witaj

                  Tak niestety, drogi rowerowe mało gdzie są odśnieżane a wystarczyło zrobić taką
                  przecinkę żeby było wiadomo gdzie jechać he he.
                  Luzik w najbliższy piątek nie trzeba będzie zbytnio się przejmować bo będą
                  dostępne lepsze "ścieżki" i to pod nadzorem ;)

                  pzdr
        • robertrobert1 Re: KOLEJNY ARMAGEDON 20.12.09, 19:28
          Ja tego dnia jechałem samochodem. Lekko chore gardło + 20 km po nieodśnieżonych
          bezdrożach to dobra wymówka. Jednak mega korek na Trasie Siekierkowskiej zmusił
          mnie do "porzucenia" autka pod mostem, wyciągnięcia roweru z bagażnika i
          pokonaniu pozostałego dystansu na 2 kołach. Oponki letnie nie dawały najlepszej
          przyczepności więc po powrocie do domu założyłem na przód oponki zimowe...
          kolcowane samoróbki. Rankiem przekonałem się o ich użyteczności ... były
          świetne! Zero poślizgu niekontrolowanego i ZERO poślizgu kontrolowanego! Rower
          nadal wożę w bagażniku aby mieć alternatywę szybkiego powrotu.

          Z niecierpliwością czekam ocieplenia a dokładniej zmniejszenia pokrywy śnieżnej
          bo na odśnieżone bezdroża nie mam co liczyć.
          • tomzoliborz Re: KOLEJNY ARMAGEDON 20.12.09, 20:00
            He he dobra alternatywa w bagażniku ;)
            Masz rację na odśnieżenie nie ma co liczyć, dzisiaj walczyłem nad Wisłą na
            odcinku Żoliborz-Powiśle *masakra* z powrotem drugą stroną Wisłostrady, ścieżka
            na odcinku most Ś/D - Podzamcze - most Gdański odśnieżona, przejezdna.

            :)
          • seba-sch Re: KOLEJNY ARMAGEDON 23.12.09, 07:24
            niestety ale Trasa Siekierkowska to dla służb porządkowych teren niczyi, może
            rezerwat dzikich zwierząt i nie ma po co jej odśnieżać
            • bearowaty Re: KOLEJNY ARMAGEDON 23.12.09, 12:21
              z tymi slickami to bez przesady :0) na śniegu taka wąziutka opona dobrze się
              sprawdza :0)
              w tzw armagedon śmigałem szosą a wczoraj wyciągnąłem górala (że niby będzie
              lepszy na zimę) i nie widzę różnicy. Po za tym że góralem na terenówkach ciężej
              się jedzie ;0)
              a co do stroju, to ja mam na sobie 2 pary spodni (w tym wewnętrzne grube,
              polarowe), do tego 2 bluzy polarowe (jedna bez rękawów), kominiarkę i na to
              papachę :0)
              do temperatury -15C wystarcza. No i rzecz jasna rękawiczki narciarskie i grube
              skarpety.

              Miny wyprzedzanych kierowców bezcenne :0)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka