Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kupiłam nowy rower i co do tego?

    18.05.05, 11:46
    Czy szalejecie i kupujecie specjalne spodnie, bluzy, itd. Czy wystarczy
    czapeczka z daszkiem, czy jednak kask, (do jazdy niezbyt wyczynowej,
    ścieżkami rowerowymi), czy lusterko, itd.
    Obserwuj wątek
      • Gość: adam Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 11:55
        Potrzebujesz absolutnie nastepujacych rzeczy:
        1. Kask (jesli chcesz cieszyć się życiem)
        2. Sztywna blokada, aby nikt nie połknął Twojego roweru
        3. Wygodny plecaczek.

        Reszta to bajery dobre dla małolatów.
        • Gość: serbin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 12:33
          nie wiem gdzie mieszkacie ale tak sobie zachodze w głowę po co komu w lesie kask
          do spacerowej jazdy? Ja broń Boże nie namawiam do szafowania własnym zdrowiem ,
          tylko często nie widzę realnej potrzeby używania takiegoż. Sam jeżdże po szosie
          i tylko raz w życiu miałem sytuację krytyczną (nie z mojej winy ) kiedy facet o
          mało co nie staranował mnie na skrzyżowaniu furgonem wpychając jednocześnie pod
          tira jadącego za mną. Żaden kask nie uratowałby mi życia. Kask chroni głowę
          przed upadkami, uderzeniami - przed staranowaniem przez samochód nic rowerzysty
          nie uchroni.
          nawet jak masz kask to jak walniesz glacą prosto w asfalt to można źle skończyć.
          Summa sumarum to dobry kask ocywiście jest zalecany. Słabej firmy - lepiej żeby
          go nie było
          A co do roweru kupic? Klucze jak nie bylo w komplecie, zestaw łatek Tiptop,
          Sakwe pod siodło, zapasową dętkę ewentualnie i małą podręczną pompkę. Światełko
          jak potrzeba.
          Potem można sprzęt kompletować. Z ubioru - w zależności od sposobu w jaki
          jeździmy. Jak na spacery w dobrą pogodę raz w tygodniu to wywalanie kasy na
          windstoppery itp to mija się z celem, choć to rzecz jasna wygodne ciuszki
          • Gość: bassPL Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 12:54
            dętka
            pompeczka mała
            gatki kolarskie
            Gumę zawsze można złapać i prowadzenie roweru do domu przez x kilometrów nie
            jest przyjemne.
            Kolarki to nie wygląd a komfort, kto raz spróbuje już z nich nie wyłazi.
            Reszta to drugorzędna sprawa
          • emes-nju Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 18.05.05, 16:33
            Gość portalu: serbin napisał(a):

            > nie wiem gdzie mieszkacie ale tak sobie zachodze w głowę po co komu w lesie
            > kask do spacerowej jazdy?


            W lesie spotyka sie korzenie i pienki. Czasami po najechaniu na korzen (szczegolnie mokry) w gwaltowny sposob przyjmujemy pozycje horyzontalna. Pieniek tylko na to czeka precyzyjnie podkladajac sie pod glowe :-)

            Z mojego doswiadczenia wynika, ze w lesie kask jest niezwykle potrzebny. Nie tylko do ratowania integralnosci czachy - po prostu jadac pod niskimi galeziami masz w d... to, ze wala Cie po lbie, dopoki jakas nie okaze sie mocnniejsza i nie wysadzi Cie z siodla :-))) Wtedy kask moze sie wykazac.

            Z kaskiem jest tak jak z pasami w samochodzie. Zupelnie niepotrzebne w czasie normalnej jazdy...
          • b12 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 20.05.05, 21:05
            Gość portalu: serbin napisał(a):

            > nie wiem gdzie mieszkacie ale tak sobie zachodze w głowę po co komu w lesie
            > kask do spacerowej jazdy?

            Ciekawe podejście, właśnie wtedy najbardziej się przydaje
            (gałęzie chcące mnie oskalpować), oprócz tego kiedy jest chłodno dzięki niemu
            nie marzną mi uszy :)
            Oprócz kasku wożę ze sobą torbę na pasku (sakwę musiałbym co chwilę zdejmować,
            kiedy oddalałbym się od roweru) a w niej: komórkę, klucz do łańcucha i
            chusteczki do nosa.
            Na starym sprzęcie woziłem jeszcze klucz czternastkę do dokręcania supportu.
        • tomek854 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 19.05.05, 18:34
          > Potrzebujesz absolutnie nastepujacych rzeczy:
          > 1. Kask (jesli chcesz cieszyć się życiem)

          Od 15 lat jeżdżę na rowerze po ulicach bez kasku i cieszę się życiem :)

          Jak ktoś się boi, to może jeździć w kasku. Ale rownie dobrze może chodzić w kasku, bo go coś może potrącić na pasach...

          NIe mówię tu oczywiscie o jakiejś np. jeździe górskiej czy czymś :)

          > 2. Sztywna blokada, aby nikt nie połknął Twojego roweru

          Ja oprócz ramy i tylnego koła potrzebuję też reszty roweru, więc po prostu nie jadę na rowerze tam, gdfzie nie mam możliwości wprowadzenia go do środka...

          > 3. Wygodny plecaczek.

          O to tak
          >
          > Reszta to bajery dobre dla małolatów.

          Hmmm. Czyli np. oświetlenie zgodne z KD drogowym to też bajer dla małolatów?
        • uruk-hai Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 20.05.05, 23:37
          światła przód + tył (najtańsze diodowe, to dosłownie kilka złociszy za sztukę ,
          starca na długo bo to diody), żeby cie widzieli wieczorkiem na drodze, nie
          musisz kupować reflektora ....

          ja nie stosuje żadnych blokad, po prostu nie zostawiam roweru nigdzie samego, z
          blokada też nie zostawiaj bo to dla złodzieja nie kłopot :), pozdr!
        • Gość: Damian Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.szczecin.mm.pl 22.05.05, 01:54
          Zdejmij siodelko, ale zostaw sztycę. Miłej jazdy po wertepach!!!
      • lewocz Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 18.05.05, 12:52
        Co do kasku to wychodzę z założenia, że lepiej całe życie jeździć w kasku i nie
        mieć okazji przekonac sie o jego przydatności aniżeli jeden tylko raz walnąć
        nieosłoniętą głową w beton lub drzewo.
        Co do ubioru to warto kupić koszulkę z materiału antypotnego gdyż bardzo
        podnosi to komfort jazdy. I nie trzeba od razu kupować firmówek, za 30-40 zeta
        kupisz już fajne koszulki.
        Poza tym trzeba mieć łatki+pompka, jakaś kurtka przeciwdeszczowa i
        przeciwwietrzna.
        Do zmiany dętki bardzo prztdatne są łyżki do ściagania opon. Nie haratają
        obręczy i bardzo ułatwiają to zadanie.
        Co do innych narzędzi to warto zaopatrzyć się w zestaw w formie scyzoryka. Nie
        jest wprawdzie toto najwygodniejsze w uzyciu ale wszystko w kupie i raczej nic
        nie zginie ( no chyba że cały :) )
        Bardzo przydatne są rękawiczki. Przekonasz się jak wyglebisz kiedyś i
        pzrejedziesz dłonią po podłożu....oj potem sie ręka klei do uchwytów.
        Licznik to też dobRy bajer, jest możliwość po jego wskazaniach oszacować gdzie
        jesteś, ile Ci do domu zostało drogi i ile jeszcze będziesz jechał.
        • j-jupi Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 18.05.05, 13:44

          co do kasku zgadzam sie w 100% ja tez nie jezdze jakos wyczynowo ale do kasu
          sie juz zdazylam przywiazac a od czasu kiedy moja glowa tylko dzieki niemu
          dalej jest na swiom miejscu nikt mnie bez kasku na rowerku nie zobaczy
          tak samo jest ze spodenkami

          pa pozdrawiam
      • Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.05.05, 14:05
        Zaczniemy od tego co niezbędne:
        Oswietlenie przód i tył,najlepiej diodowe.
        Przyda się mała torebka pod siodło lub doczepiana do ramy na klucze, zapasową
        detke, i komplety naprawcze, pompka bidon.
        Kask jesli jeździsz w tempie 16-19km/h raczej będzie zbędny podobnie jak
        specjalna odzież, ale jesli masz zamiar naprawdę pojeździć na wycieczki powyżej
        50km to napewno takie ciuszki sie przydadzą czyli spodenki z wkładką damska,
        koszulka z materiału oddychajacego i szybkoschnąca (nie bawełniana), pelerynka
        przeciwdeszczowa dobrze by też była z materiałw termoaktywnych (bo w ortalion
        deszczu nie przepuści ale i tak będziesz mokra od potu)
        Lusterko takie wkręcane w kierownice przyda sie tylko gdy zamierzasz jeździć w
        ruchu ulicznym inaczej tylko przeszkada, ja mam wkecony w róg korek do którego
        w razie potrzeby wkręcam lusterko (koszt 9 zł choć śa i za 30 i więcej zł)
        wtedy też przyda się kask, jeśli masz zamiar jeździć po lasach też sie przyda
        bo uchroni ci głowę przed konarami drzew.
        Torebka tzw. nerka do której zmieszczą się dokumenty, pieniadze, jakieś
        drobiazgi, telefon, coś do przegryzienia itp. na dalsze wyprawy dobry plecak
        też z przeznaczeniem do jazdy na rowerze różnicy na oko nie ma ale w
        eksploatacji wielka, do dalszych wycieczek czyli ponad 50 km naprawdę nie ma co
        uciekać się do ciuszków i sprzętu uniwersalnego sportowego bo wyłazi bokiem,
        sprawdza się to co zostało zaprojektowane do tego sportu i tyle (dla oponętów
        wiem co mówie jeździłem w różnych ciuszkach sportowych i jazda w spodniach
        dresowych gdy bawełniana podszewka klei się do nóg nie jest miła, to samo jazda
        w przepoconej bawełnianej koszulce, wystarczy kilka mocniejszych powiewó wiatru
        by zadziałało to jak chłodziarka itd.itp.)Oczywiście osobie która roweru używa
        od wielkiego dzwonu i na dystansach od polanki do polanki, od knajpki do
        knajpki w tempie 16km/h są to zbędne wydatki ale jeśli masz zamiar używać
        roweru systematycznie to warto wydać te pieniądze.
        KA
      • Gość: biker Droga Alu, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 14:21
        Pamietaj, ze kazdy, kto odradza Ci kask powinien być automatycznie przez Ciebie
        traktowany jako człowiek, ktore Ci albo źle życzy albo jest beznadziejnie głupi
        i w związku z tym ani w jednym ani w drugim przypadku nie ma żadnego sensu
        czytać reszty, ktorą jego twór zwany umysłem tu wyprodukował.
        • Gość: jaskrawy Noście kaski, lampki koniecznie diodowe... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 15:39
          Jednak świat jest tak urządzony, by łatwo było znaleźć naiwnych, którzy kupią
          wszystko, co im się zaoferuje. Najlepiej, oczywiście, żeby był to sprzęt
          powszechnie używany w USA, co daje gwarancję, że jest się trendy i cool. Na
          drogach Małopolski spotykam niewielu rowerzystów (!), w porównaniu z tymi,
          którzy się kręcą po spacerowych ścieżkach rowerowych w Krakowie. Oczywiście, ci
          na wyasfaltowanych sieżkach noszą na głowie kaski, a ich ciała chronią
          wiatroszczelne i oddychające równocześnie spodenki, koszulki, itd. Wyjeżdżają
          na 10-15km, a ubrali się jakby przejeżdżali Alpy!!!
          Śmieszni ludzie, którzy dźwigają brzemię mody, wpuszczeni w kanał frajerzy...
          Rowerowanie to dla nich sposób na pokazanie, że są po dobrej stronie
          społecznych przemian, że się załapali na kapitalizm.
          Dużo konsumuj, to pierwsze przykazanie kapitalizmu.
          Nie myśl, my - spece od reklamy i marketingu - myślimy za ciebie.
          Kupuj wszystko, co ci zaoferujemy, bo to najlepsze, co możesz zrobić.
          Zmieniaj rower, a przynajmniej jego części, co dwa sezony, bo inaczej się
          zmęczysz na podjeździe, albo narazisz swoje zdrowie na zjeździe.
          itd.
          Lampki koniecznie diodowe.
          Zacznijcie jeździć na swoich rowerach, szpanerzy. A jeśli lubicie dźwigać na
          głowie plastik, noście. Tylko nie wmawiajcie nikomu, że to dla bezpieczeństwa.
          Wystarczy rozwaga. Jak ktoś pędzi na złamanie karku z góry po mokrej glinie, to
          oczywiście byłby idiotą, gdyby nie założył ochraniaczy na golenie, barki,
          klatkę piersiową i głowę. Ale jeśli jedzie sobie po chodniku, to w takim
          przebraniu zamienia się w pożałowania godnego frajera.
          Tyle. Wydawajcie na rowery jak najwięcej, bo inaczej załamie się nasza
          gospodarka. My nie zarobimy, wy nie zarobicie, nikt nie zarobi na F-16, bez
          których zjedzą nas Ruscy.
          • Gość: ZXY Masz racje, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 16:02
            Ja też uważam, ze jezdzenie w kasku jest dla idiotow. Podobnie jak zapinanie
            pasow w samochodzie i noszenie odblaskowych tornistrow przez dzieci. Jak ktos
            ma rozum "jak trza" to nic mu sie nie stanie. Je*ać kaski i inne wynalazki!!!
            • Gość: j-jupi a ja sie nie zgadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 17:37
              a nigdy nie zdazylo wam sie wywrocic na rowerze chociazby z checi sprobowania
              przejechanie nowej sciezki albo przeskoczenia czegos (nawet nie
              duzego)?????!!!!
              skoro to wam sie nigdy nie zdazylo no to moze oki ale jazda na rowerze nie
              konczy sie na rownym asfalcie czasami jezdzi sie tez po lesie miedzy kamieniami
              itd itp
              mi np nie zdazylo sie raczej rozlozyc w lesie i trudnym kawalku ale zdazylo mi
              sie wlasnie na prostej drodze jak sie rozluznilam i jakie tego wynik??
              dzieki temu za mialam kask na glowie teraz mam glowe w calosci szkoda tylko ze
              posluchalam wtedy takich jak ty i nie mialam rekawiczek wiec jeszcze zdarlam
              skore na kosciach

              wiec moze co do wymiany sprzetu co sezon zgadzam sie z toba ale z kaskiem i
              podstawowym ubraniem rowerzysty dla bezpieczenstwa NIE ZGADZAM SIE Z TOBA!!!
              NIE ZGADZAM SIE
              • margonik Re: a ja sie nie zgadzam 22.05.05, 19:42
                Też zrobiłam niezłego szczupaka na prostej asfaltowej drodze, gdy byłam
                kompletnie rozluźniona.
            • kicior99 Re: Masz racje, 21.05.05, 13:53
              widzisz, mieszkam w Anglii i tu z takim spojrzeniem bylbys spalony. Jest malo
              miejsc, gdzie nie trzeba chodzic w kamizelce wysokiej widocznosci.
          • Gość: las_i_woda oj kolego kompleksiasty :) IP: *.itpp.pl 18.05.05, 18:50
            "zmieniaj rower, a przynajmniej jego części, co dwa sezony, bo inaczej się
            zmeczysz na podjeździe, albo narazisz swoje zdrowie na zjeździe."
            a kolega to usłyszał ów text w sklepie rowerowym? przeczytał w katalogu? czy po
            prostu sam wykoncypował taki debilizm z frustracji, że: "inni majo a ja ni":)
            apgrejdowanie komponentów jest dla każdego kto śmiga więcej niż dwa sezony
            bardziej niż oczywiste, bo wiesz koleszko z komplexami: nawet części xtr/X.0
            sie po prostu z czasem zużywają :)
            kask na pewnym poziomie jazdy jest NIEODZOWNY, a argumenty za jego posiadaniem
            kilka osób przytoczyło powyżej ( zakładam, żę rozmawiamy o amatorskim mtb/xc,
            bo profesjonaliści raczej nie mają takich rozterek :)

            "alterglobalistyczny" bełkot kolegi o złym kapitaliźmie i geopolityce ("F-16,
            bez których zjedzą nas Ruscy") obnaża trywialne kompleksy na tle finansowym,
            żal koledze dupę ściska, że innych stać na fajne zabawki? to do doktora
            • Gość: jaskrawy Re: oj kolego kompleksiasty :) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.05, 19:50
              Miło mi odpowiedzieć, że dużo jeżdżę rowerem, który - być może z powodu moich
              kompleksów - praktycznie się nie psuje. Jeżdżę 12 miesięcy w roku, robiąc
              minimum 1000km miesięcznie, czy deszcz, czy śnieg, czy słońce. Rower kupiłem w
              1994 roku i dotąd mi służy z tymi samymi przerzutkami, manetkami, a nawet
              linkami hamulcowymi. Koła nigdy się nie zdecentrowały, a dętki trzymają
              powietrze. Rama wygląda praktycznie jak nowa, jedynie siodełko lekko popękało i
              wytarły się uchwyty na kierownicy. Jeżdżę dużo po szosie, ale i po Lasku
              Wolskim, dolinkach krakowskich, Beskidach. Parę razy upadłem. Nic sobie nie
              zrobiłem.
              Jeżdżę konno. Najczęściej w teren. Nie zakładam toczka, mimo że mój koń lubi
              się płoszyć i często to robi. Jak dotąd spadłem z konia raz, w czapce uszance
              (bo była zima). Trudno powiedzieć, czy to dlatego, że mam kompleksy, ale jakoś
              nie odczuwam potrzeby kupowania włoskich sztylpów w komplecie ze specjalnymi
              spodniami, jeździeckiej kurtki i specjalnej czapeczki, w której mógłbym chodzić
              po stajni. Jeżdżę konno i rowerem, bo lubię pęd. Nie przebieram się specjalnie,
              bo nie odczuwam takiej potrzeby. Szpanerstwa widzę wokół siebie mnóstwo, a
              jeszcze więcej cwaniaków, którzy żerują na szpanerach. Tak się stało, że
              uprawianie sportu to jedno, a noszenie specjalnych kasków, to drugie.
              W grupie jeźdźców, najpiękniejszy i najdroższy kask do WKKW nosi człowiek,
              który nie wyjeżdża za bramę ujeżdżalni, gdzie ewentualnie mógłby mu się
              przydać. Co do sprzętu rowerowego uważam, że wystarczy czuć się swobodnie i
              dostosowywać strój do aktualnej pogody. Jeżdżę zawsze w okularach, bo inaczej
              cierpię na zapalenie spojówek. Nakładam obcisłe gatki, z lumpeksu, bo nie lubię
              furkotania nogawek, na rękach mam rękawiczki ( te same od 1994), bo amortyzują
              drgania kierownicy. Zimą jeżdżę w stuptutach, latem w zwykłych adidasach. Od
              deszczu chronię się peleryną. Tyle.
              Oczywiście
              • dr.krisk Przepraszam, ze pytam... 18.05.05, 20:50
                Gość portalu: jaskrawy napisał(a):

                > Rower kupiłem w
                > 1994 roku i dotąd mi służy z tymi samymi przerzutkami, manetkami, a nawet
                > linkami hamulcowymi. Koła nigdy się nie zdecentrowały, a dętki trzymają
                > powietrze.
                Oczywiscei, to sa te same detki, z 1994???


                > Rama wygląda praktycznie jak nowa, jedynie siodełko lekko popękało i
                >
                > wytarły się uchwyty na kierownicy. Jeżdżę dużo po szosie, ale i po Lasku
                > Wolskim, dolinkach krakowskich, Beskidach. Parę razy upadłem. Nic sobie nie
                > zrobiłem.
                To milo.

                Ale nie masz racji w swych pogladach. Ja co prawda jedze bez kasku, ale stary
                juz ze mnie dziad, nikogo na utrzymaniu nie mam, i jak spadne i sobie leb
                rozwale to wielkiej szkody nie bedzie. Ale wmawianie ludziom, ze tak w sumie
                proste i tanie srodki zabezpieczenia jak kask rowerowy (wydatek kilkudziesieciu
                zlotych), czy rekawice, to po prostu (wybacz) niebezpieczna glupota.
                Mnie tez smiesza szpanerzy ubrani w zarowiaste ubranka, full wypas itp. Ale nei
                widze powodu abym mial nie uzywac mojej kurtki windstopperowej jak jesien i
                zimny wiatr, albo bielizny termicznej, koszulki rowerowej odprowadzajacej pot,
                itp. Troche to kosztuje, i nikogo nie zmuszam do nasladownictwa, ale tak jest
                wygodniej, zdrowiej i przyjemniej.
                Czy twoj rower ma przebieg 120 000 km? (10 lat x 12 miesiecy x 1000 km)??
                No to rekord Guinnessa!!!
                • Gość: jaskrawy Re: Przepraszam, ze pytam... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.05, 21:48
                  Dętki zmieniłem kilka razy, podobnie jak opony, łańcuch i kasety. Rama, piasy,
                  obręcze, przerzutki, manetki, uchwyt na bidon te same. Rower przejechał około
                  30 000km.
                  Regularne jazdy całoroczne uprawiam od niedawna - odkąd wybuchła wojna w Iraku
                  i przestałem jeździć samochodem w ramach indywidualnego protestu. Wojna o ropę,
                  kłamliwe i barbarzyńskie poczynania koalicji antyirackiej, kuriozalne podwyżki
                  cen benzyny dokonane przez PKN Orlen pod pozorem zdrożenia surowca, itd.
                  przekonały mnie, że nie ma sensu wspomagać kapitalistów wydatkami na benzynę,
                  ubezpieczenie i części. Jeżdżę rowerem codziennie do pracy, w weekendy na
                  wycieczki.
                  PS. W ramach protestu nie chodzę do kina na amerykańskie filmy. Nie oglądam też
                  amerykańskich gniotów w TV. Nie kupuję książek napisanych przez Amerykanów, ani
                  żadnej rzeczy, którą wyprodukowali. Szukam europejskich źródeł.
                  Pozdrawiam cyklistów.
                  • Gość: Noman Re: Przepraszam, ze pytam... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 18.05.05, 21:54
                    Łał. W tym szaleństwie widzę jakąś słuszną sprawę, ale troszku w skrajności
                    nie popadasz? Tak, czy siak RESPECT
                    POZDRAWIAM
                  • Gość: marcelino Re: Przepraszam, ze pytam... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 07:38
                    A czy kupujesz chińskie produkty?

                    Pzdr.
                    P
                    • Gość: jaskrawy Chiny i cała reszta IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.05, 08:54
                      Nie da się nie kupować chińskich produktów. Nawet ksiażeczki dla dzieci drukuje
                      się ostatnio w Chinach, nie wspominając, jak trudno kupić zabawkę, której nie
                      dotknęła ręka jakiegoś Chińczyka. Większość towarów dostępnych na rynku ma
                      większy lub mniejszy związek z Chinami. Ostatnio dostępny w sprzedaży czosnek,
                      pochodzi z Chin, a na miodzie sygnowanym przez "Bartnika Sądeckiego" możecie
                      przeczytać, że pochodzi z krajów UE oraz spoza krajów UE, czyli pewnie z Chin.
                      Nie mam wpływu na tendencję do obniżania kosztów produkcji przez wszystkich,
                      nawet europejskich producentów.
                      Wmawia się konsumentom, że powinni kupować nowe ubrania, buty, rowery, bo nowe
                      są lepsze ( nie zawsze, a nawet trzymając się tematyki rowerowej, części
                      wyprodukowane przed 2000r wytrzymują w super stanie dwukrotnie dłużej niż te
                      późniejsze)motywując do kupna niską ceną. Niska cena, to albo niska jakość,
                      albo niska płaca robotnika. Oba rozwiązania mi nie odpowiadają. Ograniczam więć
                      konsumpcję do minimum, by nie nakręcać idącej w złym kierunku koniunktury.
                      Nie podoba mi się, że książki są takie drogie. Nie podoba mi się, że nie ma
                      wydań broszurowych, chyba że romansów i kryminałów. Nie podoba mi się, że w
                      większości miast Polski grywa się w kinach tylko dęte amerykańskie przeboje, bo
                      dystrybutor dostarcza prócz wielu kopii, całą marktetingowo-reklamową
                      strategię, za którą płaci. Nie podoba mi się fałszowanie kultury przez
                      strategie reklamowe wielkich koncernów filmowych i wydawniczych. Na rynku
                      egzystują jedynie te tytuły, na które położono nacisk. Nie podoba mi się praca
                      mediów, które za pieniądze z reklam wypisują Bóg wie co o "Gwiezdnych
                      Wojnach", "Władcy Pierścieni", czy innych shit-filmach. Nie podoba mi się, że
                      przeciętny czytelnik, widz filmowy, konsument, ma zafałszowany obraz
                      rzeczywistości, bo otaczają go zewsząd reklamy produktów wielkich koncernów.
                      O prawdziwych filmach, w których twórcy postawili sobie wyższe cele od nabicia
                      kasy producentowi, niewiele wiedzą mieszkańcy Tarnowa, Łomży, Rzeszowa.
                      Niewielu mieszkańców tych miast kupi dobrą książkę, bo takowe trafiają do
                      tamtejszych księgarń w ilościach śladowych a i tak nikogo na nie nie stać. Bo
                      ci, którzy mają do wydania kasę, książek najczęściej nie czytają. Itd.
                      Co mogę zrobić, żeby było lepiej?
                      Ubieram się od lat w sklepach z używaną odzieżą.
                  • Gość: KA Re: Przepraszam, ze pytam... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 12:15
                    Gość portalu: jaskrawy napisał(a):

                    > Dętki zmieniłem kilka razy, podobnie jak opony, łańcuch i kasety. Rama,
                    piasy,
                    > obręcze, przerzutki, manetki, uchwyt na bidon te same. Rower przejechał około
                    > 30 000km.
                    > Regularne jazdy całoroczne uprawiam od niedawna - odkąd wybuchła wojna w
                    Iraku
                    > i przestałem jeździć samochodem w ramach indywidualnego protestu. Wojna o
                    ropę,
                    >
                    > kłamliwe i barbarzyńskie poczynania koalicji antyirackiej, kuriozalne
                    podwyżki
                    > cen benzyny dokonane przez PKN Orlen pod pozorem zdrożenia surowca, itd.
                    > przekonały mnie, że nie ma sensu wspomagać kapitalistów wydatkami na benzynę,
                    > ubezpieczenie i części. Jeżdżę rowerem codziennie do pracy, w weekendy na
                    > wycieczki.
                    > PS. W ramach protestu nie chodzę do kina na amerykańskie filmy. Nie oglądam
                    też
                    >
                    > amerykańskich gniotów w TV. Nie kupuję książek napisanych przez Amerykanów,
                    ani
                    >
                    > żadnej rzeczy, którą wyprodukowali. Szukam europejskich źródeł.
                    > Pozdrawiam cyklistów.
                    A co z rodzinami wytrutych Kurdów, tysięcy Irakijczyków zabitych i nigdy nie
                    odnalezionych przez rodziny tych też pozdrawiasz. Cóż kolego ja tam bym posunoł
                    się dalej i zrezygnował z używania papieru toaletowego, ubrań (zgroza większośc
                    jest uszyta przez zniewolonych Chińczyków ale fakt oni Kapitalistami nie są)
                    Facet ochłoń życie to nie czarne i białe to wszelkie odcienie szrości a ty w
                    swej naiwności chciałbyś widzieć tylko białe i czarne.
                    KA
              • Gość: KA Re: oj kolego kompleksiasty :) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 12:08
                Czyli jasno z tego wynika że nigdy nie miałeś na karku pożadnej kurtki z
                membraną, i nie wiesz co to znaczy wejśc do knajpy po przejechaniu 100km tak by
                wszyscy nie odsówali się od ciebie. Kolego owszem jeśli ktoś kupuje super
                ekwipunek górski po to by połazić po Krupówkach to idiotyzm ale jesli
                faktycznie idzie w tym w góry to znaczy tylko tyle ze stać go na to i ze ma
                wyobraźnie i potrafi się zabezpieczyć przed zmianami pogody itp. Cóż lepiej być
                mądrym przed szkoda niż po...Zatem tak długo jak długo nie sprawdzisz czegoś na
                sobie i nie bedziesz miał porównania nie zabieraj głosu po poprostu wyp
                [owiadasz się nie na temat a to co sie tobie wydaje zachowaj dla siebie i nie
                rób z siebie idioty który wie jak coś smakuje mimo ze nigdy tego nie jadł.
                KA
                • Gość: jaskrawy Kończę dyskusję IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.05, 13:34
                  i znikam, bo szkoda czasu na tłumaczenie każdemu, że jeżeli się nie chwalę, co
                  mam, w czym jeżdżę, co noszę na nogach, jakie wina pijam, to każdy będzie mnie
                  uznawał za cudaka, który nigdy nie nosił goretexu.
                  Jeżdżę w goreteksie, mam oddychającą bieliznę, plecak z siatką oddychającą, i
                  całą masę - potrzebnych lub nie - rzeczy. Co nie zmienia faktu, że nie polecam
                  każdemu, by sobie to kupił, bo nie wszystkich na to stać. Utarło się na tym
                  forum wymieniać informacjami, co warto, czego nie warto kupić. Większość pisze
                  bzdury, uzależniając przyjemność jazdu na rowerze od posiadania kasku,
                  pampersów, czy pompki.
                  Wystarczy jeździć, a zdrowy rozsądek sam podpowie, co ważne, a co szpanerstwo.
                  Pozdrawiam raz jeszcze i żegnam, gdyż wyjeżdżam na długą rowerową wyprawę. Bez
                  kasku, za to z płynem przeciw komarom, bo jadę na bagna.
                  • Gość: KA Re: Kończę dyskusję IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 13:48
                    Kolego przeczytaj co nasmarowałeś w swoiej pierwszej wypowiedzi, a nie dziw się
                    reakcji co innego potępiać w czambuł a co innego npisać to jest super ale gdy
                    nie masz zamiaru itd. itp. Teraz napisałeś z sensem, frajda z jazdy będzie i
                    bez tego ale z tym moze być wieksza ot i tyle.
                    Pozdrawiam KA
                    • Gość: jaskrawy Czarni rycerze w zbrojach z plastiku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 15:41
                      To że używam specjalistycznego sprzętu, nie zmusza mnie do namawiania innych,
                      by się w to koniecznie zaopatrzyli. Tym bardziej, że oddychające ubranie pomaga
                      mi nie tyle jeździć na rowerze, co chodzić po górach. Wspomniałem, że posiadam
                      takowe, by uciać głupawe docinki, że nie wiem o co chodzi i czepiam się z
                      zazdrości.
                      Ktoś kto kupił rower i pyta, czy kupić ma kask i rajtki, dostaje odpowiedź, że
                      bez różnych szpejów takich jak pompka, zapasowa dętka, zestaw narzędzi, a nawet
                      plastikowe łyżki do zdejmowania kół nie powinien wyruszać w trasę. Na tym się
                      zasadza problem, że ten ktoś nie musi wozić ze sobą tych wszystkich przedmiotów
                      na wycieczki po mieście, a i za miasto, jeżeli wybiera się w cywilizowane
                      rejony.
                      Powiem więcej, dopiero nie zabranie ze sobą narzędzi pozwoli, gdyby się
                      zdarzyło złapać gumę, na przeżycie autentycznego spotkania z Drugim
                      Człowiekiem. Można zajść do leśniczego, można zajść do chłopa albo poprosić o
                      pomoc kogokolwiek. Z doświadczenia wiem, że owocuje to niezapomnianymi
                      rozmowami, często poczęstunkiem, itd. A wy postulujecie, żeby rowerzysta w
                      Polsce zachowywał się jakby jechał po Alasce. Gęstość zaludnienia jest taka, że
                      z trudem da się znaleźć okolicę gdzie do ludzi dalej niż 5km, czyli godzina
                      marszu.
                      Co do strojów, to obserwuję jak na otulonych w czarne, obcisłe kombinezony, w
                      kaskach i kosmicznych okularkach patrzą mieszkańcy wiosek i małych miasteczek.
                      Patrzą jak na ludzi z innej planety. I obawiam się, że szpanerom o to właśnie
                      chodzi, że chcą by ich postrzegano jako obcych, innych, usportowionych,
                      przebranych jakby się urwali z filmu. Ludzie tak przebrani mogą się spotykać
                      tylko z takimi samymi jak oni. Rycerze na stalowych rumakach, którzy pędzą po
                      drogach jak wicher... Pompka to ich miecz, a zapasowa dętka - tarcza. Więcej
                      macie radości z kupowania, niż z jeżdżenia. I oto mi chodziło w tym wątku.
                      • dr.krisk Ubawilem sie!!! Dziekuje! 19.05.05, 17:09
                        Gość portalu: jaskrawy napisał(a):

                        > Powiem więcej, dopiero nie zabranie ze sobą narzędzi pozwoli, gdyby się
                        > zdarzyło złapać gumę, na przeżycie autentycznego spotkania z Drugim
                        > Człowiekiem. Można zajść do leśniczego, można zajść do chłopa albo poprosić o
                        > pomoc kogokolwiek.
                        Dzieki! Masz wspaniale poczucie humoru!
                        A na powaznei - dla mnie ktos, kto wybiera sie rowerem w dalsza trase bez
                        pompki, latek i narzedzi to jest pie.. zyciowa. Po prostu. A z ludzmi wole
                        nawiazywac kontakty bez zawracania im d..y moja niezaradnoscia ("przepraszam,
                        ma pan moze latki i klej????").
                        Czy w gory tez idziesz bez zywnosci, kompasu i mapy?
                        Daj sobie spokoj czlowieku z ta pseudofilozofia rowerowo-alterglobalistyczna.
                        Smieszna ona jest i troche zadeta.
                      • Gość: KA Re: Czarni rycerze w zbrojach z plastiku... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.05.05, 10:03
                        Gość portalu: jaskrawy napisał(a):
                        > Ktoś kto kupił rower i pyta, czy kupić ma kask i rajtki, dostaje odpowiedź,
                        że
                        > bez różnych szpejów takich jak pompka, zapasowa dętka, zestaw narzędzi, a
                        nawet
                        >
                        > plastikowe łyżki do zdejmowania kół nie powinien wyruszać w trasę. Na tym się
                        > zasadza problem, że ten ktoś nie musi wozić ze sobą tych wszystkich
                        przedmiotów
                        >
                        > na wycieczki po mieście, a i za miasto, jeżeli wybiera się w cywilizowane
                        > rejony.
                        > Powiem więcej, dopiero nie zabranie ze sobą narzędzi pozwoli, gdyby się
                        > zdarzyło złapać gumę, na przeżycie autentycznego spotkania z Drugim
                        > Człowiekiem. Można zajść do leśniczego, można zajść do chłopa albo poprosić o
                        > pomoc kogokolwiek. Z doświadczenia wiem, że owocuje to niezapomnianymi
                        > rozmowami, często poczęstunkiem, itd. A wy postulujecie, żeby rowerzysta w
                        > Polsce zachowywał się jakby jechał po Alasce.
                        Może też dymac z rowerem kilka kilometrów w deszczu, bo zapomniała pompki a
                        akurat trafiła na ciebie i ty po za dobrym słowem też bez pompki.
                        Kolego nie ważne gdzie sie jedzie, jesli gdzieś jedziesz to masz obowiązek
                        wyposażyć rower w światła, i powinieneś zabrać podstawowe rzeczy jak pompka ,
                        detka i jakiś komplet narzędzi po to by nie liczyć na to że ktoś będzie
                        bardziej zapobiegawczy niż ty. Wielu chętnie pomoże niedoswiadczonej bikerce
                        zmienić dętkę niewielu wyjmie i podaruje swoją. Jakoś omineło mnie przeczytanie
                        postu w którym ktoś twierdzi że do jazdy na rowerze musi mieć ciuszki termo
                        aktywne, a przydaja się ona nie tylko w górach a i na rowerze i innych
                        sportach, zresztą ciuchy w góry maja inną grubosc i krój, mam jedne i drugie i
                        te górskie na rower wkorzystuje tylko gdy temp. spada poniżej -10 stopni i to
                        nie zawsze. Owszem można jeździć w jeansach równie dobrze jak chodzić w nich po
                        górach, znam osoby które weszły na Rysy w lekkich sandałkach ale nie polecam
                        tego a jeśli o tym pisze to tylko jak o pewnym ewenemencie a nie że tak można.
                        Generalnie forum jest po to by dzielić się doświadczeniem i dać szanse
                        nowicjuszą na wykożystanie doświadczeń tych którzy przćwiczyli temat. Może
                        zamiast pisać bzdury napisz dlaczego używasz bielizny termoaktywnej i bluzy
                        goretex-owej, porównaj ją z bluzą dresowa daj komuś max widaomości by mógł
                        podjać decyzję czy chce zainwestować w taki ciuch.
                        Na wsiach kolego mają od lat telewizory i wiedzą jak wyglada rowerzysta, wiele
                        razy zaczepiano mnie na wsiach w małych sklepikach i pytano o szczeguły ubioru
                        i naprawdę niewielu było takich co nie rozumieli tego, na wsi sa też ludzie
                        którzy używają rowerów nie tylko jako środka lokomocji (wtedy zazwyczaj jadą
                        ubrani tak jak na codzień w gumiakach itd) ale jako środka do uprawiania
                        sportu i turystyki i ci ludzie też używaja ubrań specjalistycznych pojedź na
                        amatorskie zawody w kolarstwie górskim porozmawiaj z uczestnikami zdziwisz się
                        jak wielu z nich pochodzi z małych miasteczek i wsi.
                        KA
                        • Gość: jaskrawy Fetyszyści - rowerzyści IP: *.csk.pl 20.05.05, 23:11
                          Widać z daleka , że podchodzicie do rowerowania jakbyście musieli sobie coś
                          zrekompensować z realnego życia. Może każdy z was chciał być strażakiem, albo
                          żołnierzem, ale zabrakło odwagi i teraz spełniacie się jako uzbrojeni w
                          specjalistyczny sprzęt cykliści? Czego wam brak, ze zamiast cieszyć się ruchem
                          na świeżym powietrzu, musicie dxwigać ekwipunek i zapasowe części?
                          Ostatnią gume w trasie złapałem 2 lATA TEMU. Dałem sobie radę bez zapasu i
                          pompki. Do dzisiaj cieplo wspominam dziadka, który mi pomógł załatac dziurę.
                          • Gość: scept89 Re: Fetyszyści - rowerzyści IP: *.ljcrf.edu 21.05.05, 01:13
                            > Ostatnią gume w trasie złapałem 2 lATA TEMU. Dałem sobie radę bez zapasu i
                            > pompki. Do dzisiaj cieplo wspominam dziadka, który mi pomógł załatac dziurę.

                            A ja do dzisiaj wspominam nastolatkow ktorzy mi to chyba z 8lat temu w
                            wypozyczonym rowerze tylne kolo dla jaj sflaczyli. Gdyby nie zupelnie nierealny
                            okoliczny kibutz (krowy w srodku pustyni) z pompa to dymalbym ze 20-25km
                            piechota noca wzdloz drogi po pustyni (Timna -> Eylat). Samarytanie tego regionu
                            widac jeszcze nie zasiedlili.

                            Innym razem po 11 godzinach lazenia po pustynnych gorach (bezrowerowo) wleklismy
                            sie jak dwa wyschniete muly do samochodu. Gosc w pustym jeepie wraca w naszym
                            kierunku -> machamy na stopa -> gosc odmachuje i jedzie dalej... Za kolejna
                            godzine dotarlismy do parkingu.

                            Ergo: licz w pierwszym rzedzie na na samego siebie a nie wal opowiastek ze
                            "jak by co to sie zawsze ktos uczynny znajdzie".
                            • Gość: jaskrawy Ludożercy i brak zdrowego rozsądku IP: *.csk.pl 21.05.05, 05:03
                              Wokół nas żyją ludożercy i zbóje. Czychają na śmiałków, którzy wypuszczają się
                              na wycieczki, szczególnie rowerowe. Początkujący rowerzysta powinien przejść
                              kurs samoobrony i szkołę przetrwania - inaczej nie poradzi sobie na
                              przejażdżce. Musi też mieć pojęcie o mechanice precyzyjnej i wozić ze sobą
                              pełen zestaw narzędzi na wypadek, gdyby kij, rzucony mściwą ręką autochtona,
                              wkręcił się mu w szprychy. I niezależnie od tego, czy wybiera się na ścieżkę
                              rowerową w rodzinnym mieście, czy do Afryki forsować pustynię, powinien jeździć
                              jednakowo wyekwipowany.
                              Rowerzysto, zaszczep sie przeciw żółtej febrze, zanim wyruszysz do parku
                              Jordana.
                              • dr.krisk Oddaj mi moje latki i klej!! 21.05.05, 05:57
                                To ty jestes tym nieszczesnikiem co ciagle zebrze o latki! Juz trzeci komplet
                                zmarnowalem na takie fujary jak ty: "przepraszam pana, czy moglby mi pan
                                pomoc?". Zal ci paru zlotych na tubke kleju i kawalek gumy???
                                Rozumiem, walczysz ze wszechswiatowym kapitalem ,ale dlaczego moim kosztem???
                                Nastepnym razem jak zobacze na skraju drogi pokrake z przebita detka... omine
                                bez slowa!!!!
                                KrisK Wkurzony
                                • Gość: jaskrawy Zawstydziłeś mnie IP: *.csk.pl 22.05.05, 23:54
                                  Dotąd raz jeden prosiłem o pomoc w zaklejeniu dziury w dętce. Dyskusja na tym
                                  forum uświadomiła mi, że niektórzy ludzie czują się niezręcznie pomagając
                                  innym. Kupiłem już zapasową dętkę, zabrałem ze sobą na wycieczkę pompkę i byłem
                                  gotów własnoręcznie zreperować rower, gdyby się zepsuł. Przejechałem dzisiaj
                                  120km w trudnym terenie i - jak zwykle - nic mi się nie zepsuło. Natomiast
                                  zabrakło mi wody i z dużą przyjemnością poprosiłem dwa razy o pomoc. Miejscowi
                                  zaprosili mnie do domu i metalowym kubkiem nad emaliowaną miednicą naleli mi
                                  wody z wiadra. I - uwierzcie - ludzie cieszyli się,
                                  że "obcy", "miastowy", "inny", nie wzgardził ich trudnym losem i poprosił o
                                  pomoc ich, zwykłych ludzi.
                                  Pozdrawiam miłosników rowerowania!
                                  PS. Widziałem dzisiaj żmiję!!!!
                                  • dr.krisk A nie pomyslales, ze warto wozic owe latki.... 23.05.05, 03:24
                                    .. po to aby wlasnie pomoc innym? Czy nie byloby ci glupio, gdyby w lesnych
                                    ostepach zagadnela cie starsza pani proszac o pomoc w zreperowaniu roweru, a ty
                                    co? Wskazalbys jej droge do najblizej wsi??
                                    Drogi kolego - jezeli sadzisz ze udzielanie pomocy pie..m zyciowym jest tym
                                    co lubie najbardziej - to sie mylisz. Co innego gdy rzeczywiscie stanie sie cos
                                    powaznego, gdy np. awaria sprzetu jest powazna, itp. Ja np. woze z soba
                                    wypinacz do lancucha (w takim malym zestawie) - i juz ze dwa razy wybawilem
                                    ludzi z powaznego klopotu (zerwany lancuch w lesie).
                                    Nie ma to nic wspolnego z zaklopotaniem.
                                    No.
                                    To tyle kazan.
                                    KrisK
                                    P.S. Widze ze traktujesz wiejskich ludzi jak niejaki Livingstone tubylcow z
                                    Afryki.....
                                    • Gość: jaskrawy Ludzie są fajniejsi od zwierząt IP: *.csk.pl 23.05.05, 05:13
                                      Łażenie po lesie z lornetką, żeby podpatrzeć dzięcioła daje frajdę nie lada,
                                      ale nie umywa się do radości z obserwowania ludzi. Najbardziej lubię patrzeć na
                                      ludzi w małych miasteczkach w czasie targu lub procesji, oraz na chłopów w
                                      czasie prac polowych i w niedzielę, kiedy świętują.
                                  • Gość: KA Re: Zawstydziłeś mnie IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.05.05, 11:39
                                    Gość portalu: jaskrawy napisał(a):

                                    > Dotąd raz jeden prosiłem o pomoc w zaklejeniu dziury w dętce. Dyskusja na tym
                                    > forum uświadomiła mi, że niektórzy ludzie czują się niezręcznie pomagając
                                    > innym. Kupiłem już zapasową dętkę, zabrałem ze sobą na wycieczkę pompkę i
                                    byłem
                                    >
                                    > gotów własnoręcznie zreperować rower, gdyby się zepsuł. Przejechałem dzisiaj
                                    > 120km w trudnym terenie i - jak zwykle - nic mi się nie zepsuło. Natomiast
                                    > zabrakło mi wody i z dużą przyjemnością poprosiłem dwa razy o pomoc.
                                    Miejscowi
                                    > zaprosili mnie do domu i metalowym kubkiem nad emaliowaną miednicą naleli mi
                                    > wody z wiadra. I - uwierzcie - ludzie cieszyli się,
                                    > że "obcy", "miastowy", "inny", nie wzgardził ich trudnym losem i poprosił o
                                    > pomoc ich, zwykłych ludzi.
                                    > Pozdrawiam miłosników rowerowania!

                                    Straśnie miłościwy z was Pan, no no, a jaśnie rącke dałes do ucałowania
                                    ciemnemu chłopu???
                                    Facet opamietaj sie to ze jest się Zielonym nie znaczy wcale ze w mózgu tesz
                                    masz mieć zielono.
                                    KA
                                    • uruk-hai Re: Zawstydziłeś mnie 23.05.05, 11:54
                                      w sobotę zmieniałem na trasie dętki chłopakowi i innemu kolesiowi lepiłem
                                      dętke, ludziom się po prostu nie chce ze sobą wozić na wycieczki swoich :), a
                                      często pytani w sprawie pomocy robią jakieś dziwne zaskoczone miny co troche
                                      skolei zniecheca, wczoraj widziałem kolejnego chłopaka z "flakiem" wyobraźcie
                                      sobie że chciał pójść do domu piechotą ze 25km bo nie wpadł na to że obok jest
                                      kilka domów wioskowych i można poprosić o pomoc (niestety nie miał
                                      szybkozamykaczy na kołach tylko jakież badziewne śruby więc byłem bezradny), po
                                      kilku sekundach znalazł się tubylec pędem odkręcił mu to koło w 1 sek :)

                                      jak ktoś wyjeżdża z domu w trase 40-60 km bez zupełnie podstawowych pierdół
                                      (typu detka i pompka) to sam jest pierdoła :)
                                    • uruk-hai Re: Zawstydziłeś mnie 23.05.05, 11:57
                                      w sobotę zmieniałem na trasie dętki chłopakowi i innemu kolesiowi lepiłem
                                      dętke, ludziom się po prostu nie chce ze sobą wozić na wycieczki swoich :), a
                                      często pytani w sprawie pomocy robią jakieś dziwne zaskoczone miny co troche
                                      z kolei zniecheca, wczoraj widziałem kolejnego chłopaka z "flakiem" wyobraźcie
                                      sobie że chciał pójść do domu piechotą ze 25km bo nie wpadł na to że obok jest
                                      kilka domów wioskowych i można poprosić o pomoc (niestety nie miał
                                      szybkozamykaczy na kołach tylko jakież badziewne śruby więc byłem bezradny), po
                                      kilku sekundach znalazł się tubylec pędem odkręcił mu to koło w 1 sek :)

                                      jak ktoś wyjeżdża z domu w trase 40-60 km bez zupełnie podstawowych pierdół
                                      (typu detka i pompka) to sam jest pierdoła :)
              • margonik Re: oj kolego kompleksiasty :) 22.05.05, 19:53
                Może jesteś niezwylke sprawny fizycznie, odważny, a do tego masz fuksa. Ja raz
                w życiu pojechałam w teren bez toczka, zleciałam i akurat tak solidnie
                przygrzmociłam głową w glebę, że przez jakieś 2h byłam zamroczona,
                najprawodopodobniej z lekkim wstrząsem mózgu (piszę "lekkim" bo jakoś
                przeszło). Ale w każdym razie jest to przypadek. Raz się uda, raz się nie uda,
                a niektórzy mają to do siebie, że wolą się chronić przed tymi drugimi
                przypadkami. Może jest to po prostu kwestia charakteru - nie żadnego
                szpanerstwa i konsumpcjonizmu, ale odwagi względnie ryzykanctwa z jednej, a
                ostrożności z drugiej.
                • Gość: KA Re: oj kolego kompleksiasty :) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.05.05, 11:48
                  Najgorsze jest to ze ludzie do swojej bezmyślności i braku przewidywania
                  dorabiają jakies ponad czasowe ideologie, Jaskarawy swoją bezmyslnośc tłumaczy
                  niechecia do szpanerstwa (mimo to jednak uzywa ciuszków termo aktywnych) i
                  zielonymi ideałami, ciekawe komu przypisze ewentualne kalectwo pewnie spiskowi
                  kapitalistów. Taaaaaaaak globalny kapitał uknuje spisek i podłozy mu "swinię" a
                  on walnie sie z konia lub roweru w ten zielony łepek i zamieni w ważywo też
                  zielone. Cóż GŁUPOTA TO TEŻ SPOSÓB UŻYWANIA MÓZGU.
                  KA
          • Gość: KA Re: Noście kaski, lampki koniecznie diodowe... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 12:00
            Gość portalu: jaskrawy napisał(a):

            > Jednak świat jest tak urządzony, by łatwo było znaleźć naiwnych, którzy kupią
            > wszystko, co im się zaoferuje. Najlepiej, oczywiście, żeby był to sprzęt
            > powszechnie używany w USA, co daje gwarancję, że jest się trendy i cool

            Wiesz co stary nasi pra,pra... dziadowie mieszkali w lepiankach i komu te bloki
            i wille potrzebne były, pieprzysz waść jak potłuczony w wagonie sypialnym
            KA
          • Gość: babka_ Re: Noście kaski, lampki koniecznie diodowe... IP: *.chello.pl 23.05.05, 15:41
            jaskrawy! Tylko impotent może być tak niezadowolony z życia! Nienawidzisz
            wszystkiego i wszystkich! Nie masz zielonego pojęcia, co to znaczy umieć się
            cieszyć! Walnij parę razy głową w mur, to może odblokujesz odrobinę optymizmu.
        • rumburakk1 Re: Droga Alu, 19.05.05, 07:20
          @biker
          Łuuuuuuuu..... Panie biker.... Ładnie to tak? Przecież nikt nikomu tu nie
          odradza kupowania kasku. Ktoś chciał zauważyć że są sytuacje kiedy kask jest
          niepotrzebny. Sądzę podobnie jak niektórzy przedmówcy że stosowanie kasku przez
          rowerowych spacerowiczów w dużej mierze wybika z mody i wiem co mówię choćby
          ktokolwiek nazwał mnie durniem itp. No bo po co komu kask na równej drodze w
          srodku pustego lasu. No przecie to sie kupy nie trzyma. Nie będę się wdawał w
          dyskusje, ale nawet zawodowcy w pewnych sytuacjach mają prawo ten kask zdjąć
          mimo że jadą po przełęczach i urwiskach .
          Nikt nikomu nie zabrania noszenia kasku. jak ktoś po 10 latach siedzenia za
          biurkiem wsiada na rower z supermarketu i ma zamiar skakać po pniakach i dołach
          to ok - tylko co powiecie na to że taki Eddy mercx czy Szurkowski jechali po 200
          km w bawełnianych koszulkach z nogami przywiazanymi do pedałow i jeszcze nie
          mozna było na koniec podjechać do samochodu wziać cokolwiek do picia. Powiecie
          ze to frajerzy? Że nie mogli mieć bo nic lepszego nie było? No nie było ale nie
          zmienia to faktu że korona im z głowy nie spadła jadąc na zwykłej stalowej ramie
          i w bawełnianym trykocie na guziki. Sorry, ale jak czytam niektóre posty to
          najlepszy byłby rower który nie dręczylby nas koniecznością pedałowania,
          koszulka która nigdy nie nasiąka potem i w ogóle żeby było łatwo, kolorowo i
          cool. Sorry że tak jadę z buta, ale jak patrzę za okno i widze dzieci jadące na
          rozklekotanych rowerkach ze wsi do szkoły, bez żadnych kasków, koszulek,
          scyzoryków z imbusami a za to z głodnym brzuchem to jest mi was żal czytając te
          dyskusje .
          Do widzenia
          • tomek854 Re: Droga Alu, 19.05.05, 18:40
            To, ze ja mówię, że nei potrzebuję kasku nie jest jednoznaczne z tym, że uważam, że w kasku jest bezpieczniej. Ale np. uważam, że jeszcze bezpieczniej by było mieć zółwią skorupę (taką jak motocykliści na ścigaczach), ochraniacze na łokcie i kolana, rower owinięty grubą gabką...

            Ale dla mnei po prostu rower to pojazd uzywany na co dzień - wsiadam tak jak stoję, i jadę - mam tylko w plecaku koszulkę na zmianę i ręcznik jak jadę gdzieś między ludzi. I nie uszę się zastanawiać, gdzie się przebrać, gdzie schować kask itd...
      • spector1 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 18.05.05, 16:36
        ala_dwa napisała:

        > Czy szalejecie i kupujecie specjalne spodnie, bluzy, itd. Czy wystarczy
        > czapeczka z daszkiem, czy jednak kask, (do jazdy niezbyt wyczynowej,
        > ścieżkami rowerowymi), czy lusterko, itd.

        Przeznaczenie sumy w wysokosci 20% ceny roweru na kurtki, koszulki, spodnie,
        buty,rekawiczki,akcesoria nie jest rozrzutnoscia.

        Spector
      • Gość: Noman Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 18.05.05, 18:05
        Pojeździj troszkę na samym rowerze, a sama poczujesz czego Ci jeszcze trzeba.
        Ja uważam,że jeśli śmigasz tylko po bezpiecznych ścieżkach rowerowych to kask
        nie jest niezbędny, ale jeśli lubisz poszaleć ciutek po lesie, na ulicę też
        wyskakujesz to kask raczej wskazany (ja mam, ale nie używam zawsze), tak samo
        jak okulary - niby bajer, ale przy 30 km/h oczka mi już łzawią i muchy
        wskakują, a nie polecam nikomu choćby komara podczas przejazdu lasem,
        slalomem ;P Z gadżetów używam jeszcze rękawiczek bez palcy i sakiewki
        typu "nerka". Na trasę pod bojówki zakładam lajkrę z pampersem, buty standard,
        jak zimniej to polar/kurtka nieprzemakalna z wywietrznikami. Po miesiącu sama
        dojdziesz czego Ci potrzeba do szczęścia.
        • Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 12:58
          Gość portalu: Noman napisał(a):
          > Po miesiącu sama dojdziesz czego Ci potrzeba do szczęścia.
          Ba, wiesz tak sobie myślę że ona po to zadaje tu pytanie by dowiedzieć się od
          nas co jest dobre a co nie właśnie po to by uniknąć eksperymentów i związanych
          z tym kosztów. ja zanim doszedłem do tego co naprawdę jest dobre i przydatne
          kupowałem niby super rzeczy ale szybko okazywało się że są one super aqle nie
          na rower, bo jaskrawo żółta kangórka Adidasa z wywietrznikami na plecach
          wstawkami odblaskowymi lekko wydłużonym tyle sprawdza się super podczas
          terkingu, sprawia że jestem widoczny na spacerach, ba nawet lekki bieg da się w
          niej uskutecznić ale na rowerze owszem ochroniła mnie od deszczu i wiatru ale
          co z tego pod nią byłem mokry od potu wcale nie gorzej niż gdybym jej na sobie
          nie miał. Tak sprawdziłem wiele rzeczy na sobie i za ciężko zarobione
          pieniądze, niby od przybytku głowa nie boli ale nie wszystko jest wykożystane
          jak należy i szkoda że leży używane od wielkiego dzwonu. Ktoś tu wydziwia że
          opiszę że lamka njlepiej ledowa , ale czy ten ktoś musiał jechać w pełnych
          ciemnościach kilka godzin w temp. - 6 stopni?? pewnie nie bo inaczej by
          wiedział że lampka z żarówką normalną, kryptonową a już napewno halogenową nie
          świeciła by tyle czasu non stop ani nie dawała by odpowiedni jasnego światła by
          oswietlić drogę, dynamo i owszem ale gdy stajesz to również stajesz się
          niewidoczny na drodze bo w tym wypadku swiatła świecą tylko podczas jazdy.Do
          tego używam odblasków takich na ubraniu jak i ym ale "poprawnym"
          Co do reszty bajerów to uważam że jeśli coś ma poprawić mój komfor i stać mnie
          na to to czemu nie gdybym się chciał umartwiać to do jakiegoś zakonu bym
          poszedł.
          Fajnie że wspomniałeś o okularach jest to tak oczywiste że zupełnie je
          pominołem, a napewno niejedna,en z bikerów pamieta glebowanie po tym jak mu
          muszka albo inny paproch wleciał w oko.
          Pozdrawiam KA
          • Gość: Noman Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 19.05.05, 23:16
            Masz trochę racji, można doradzić, żeby ktoś inny nie popełniał tych samych
            błędów co TY(JA) i wydaje mi się, że dałem kilka takich... Jestem jednak
            zdania, że każdy może mieć indywidualne potrzeby (no i pewnie tak jest), tym
            bardziej, że ALA nie określiła dokładnie jak będzie wyglądać jej styl jazdy,
            czy nawet jaki rower sobie, konkretnie kupiła, więc jest mi ciężko dobierać
            grubość koszulek, rodzaj kasku (ups) itp. POZDRO
            • Gość: Noman Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 19.05.05, 23:28
              ...dałem kilka takich rad... ;p
      • Gość: beabike Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.05, 19:01
        Kask tak!-nawet na "spokojnej sciezce" potrafi sie pokazac niespodziewanie Pani
        z pieskiem oczywiscie na dlugiej smyczy ktorej prawie nie widac i wtedy tez
        gleba murowana(przerobione) + spodenki lub ewentualnie majtki z wkladka-a do
        reszty powoli dojrzejesz. Przyjemnej jazdy!
        • Gość: taboo Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 07:42
          No następny(a). Jak się nie umie z rowera spadać to się nie jeździ tak żeby
          sobie krzywdę zrobić. Kasku jasne że mozna używać, są sytuacje gdzie jest to
          nawet wskazane, ale to jest po prostu zenujace jak ktoś jedzie tak że wpada na
          pieska z panią. Moze po prostu więksosć z was nie potrafi jeździć. ja podobnie
          jak niektórzy tu piszący jeżdże od kilkunastu lat, miałem wiele sytuacji
          krytycznych ale nigdy (!) odpukać nie zrobiłem sobie krzywdy upadając. Dlaczego
          ? Bo ojciec nauczył mnie jak z rowera spadać. Żeby na rowerze jechać trzeba się
          nauczyć wpierw przewracać. Tak samo jak na nartach. Weź rower do piaskownicy, w
          zimie na lodowisko i trenuj a nie wypisuj że ci pani z pieskiem drogę zaszła.
          Mnie kiedyś na drodze wyskoczył dzik "Prawdziwa przedwojenna locha". No i
          poleciałem, ale więkse szkody niż upadek odniosłem w sferze psychiki bo
          dziczyzna mścił się okrutnie na moim rowerze.
          Jak się jeździc nie umi to sie jeździ powoli. Tyle wam powiem cykliści. ja kask
          zakładam jak wiem że może się zdarzyć nieszczęscie natury obiektywnej a nie
          wynikające z własnej nieuwagi czy wręcz gapiostwa.Ja już widziałem takich
          cyklistów na tych wszystkich rowerach o które tak się na tym forum pyta, którzy
          jeździli ze słuchawkami w uszach. I mówi mi: "Jak ty jeździsz chłopie? Bez
          Kasku?!! Zabijesz się kiedyś - mnie już tyle potracali..." No dla takiego gościa
          to tylko w łeb strzelić a nie prosić zeby kask założył. Jestem też jak
          najbardziej za tym żeby wprowadzić OC dla rowerzystów.A porównywanie jeżdzenia
          bez pasów z jeżdzeniem bez kasku to niestety przegięcie bo używanie pasów
          obowiazuje tylko na drogach na których obowiazuje kodeks drogowy.Czyli gdzie?
          Odpowieddxie sobie sami

          A co do tezy że inni zazdroszczą bo nie mają... Boze jakie to załosne
          • Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 13:14
            Gość portalu: taboo napisał(a):
            Ja już widziałem takich
            > cyklistów na tych wszystkich rowerach o które tak się na tym forum pyta,
            > którzy jeździli ze słuchawkami w uszach. I mówi mi: "Jak ty jeździsz chłopie?
            > Bez Kasku?!! Zabijesz się kiedyś - mnie już tyle potracali..." No dla
            > takiego gości a to tylko w łeb strzelić a nie prosić zeby kask założył.
            > Jestem też jak najbardziej za tym żeby wprowadzić OC dla rowerzystów

            tak to ciekawy odsetek bikerów. Co do obowiązkowego OC to nie zgadzam się bo
            niby co ktoś kto pakuje rower na samochód i jedzie raz w miesiącu za miasto a
            tamjeździ sobie po polach i lasach ma płacić ?? za co ?? Proste masz
            ubezpieczenie Ok nie masz licz się z procesem i kosztami odszkodowania.
            Co do kasku, no cóż w przypadku konfrontacji z blaszakiem niewiele ci to da,
            ale przy upadku wiele, po za tym pzrypadki chodzą po ludziach i nigdy nie
            wiadomo jak polecisz, ja trenowałem Judo i też mam wiedzę i właściwe odruchy
            przy upadkach ale zdarzyło się mi że wyleciałem z roweru tak niespodzianie że
            ani mój umysł ani moje ciało nie miało szans na reakcje i pewnie łep mam cały
            dzięki kaskowi, przed zachaczeniem o gałęzie czy uderzeniu kamyka wywalonego
            spod koła samochodu też umiejętnośc jazdy i upadków ci nie pomoże a kask tak.
            Pozdrawiam KA
          • Gość: beabike Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.weissenfels.asklepios.com / *.dip.t-dialin.net 19.05.05, 17:13
            Taboo! ja juz takim gierojom co twierdzili ze z roweru umieja spadac karty
            zgonu wystawialam .To tak a propos spadania z roweu.Pozdrowienia i obys nie byl
            nastepny!
            • Gość: taboo Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 17:47
              Masz rację... Taim gierojom. Tylko że ja nie jestem napalonym cool trendy
              "bikerem" który po wyjściu ze sklepu jedzie rowerem na największą górę i jedzie
              na złamanie karku. Dla mnie rower to po prostu sposób na życie. Jeżdże sam, nie
              identyfikuję sie z jakaś rowerową subkulturą i nie startuję w wyścigach choć
              ojciec, były reprezentant Polski usilnie mnie do tego namawia. Jak widzę to
              targowisko rowerowych śmieci i próżności na tym forum to robi się smutno.
              Naprawdę. Mam rower 10 letni, z manetkami w rurze - nie chcę nowego bo ten mi
              starcza.
              Wywróciłem się w życiu jeden raz. Dzieciecych podrapanych kolan nie liczę.
              Jeżdże na szosówce - oglądam się za siebie, ustępuję pierwszeństwa i większych
              kłopotów w życiu nie miałem. Wiem że moge trafić na kierowcę pijaka, źle
              zaparkowany samochód, ale nie robię takich numerów ze jadąc rowerem słucham
              muzyki czy wysyłam esemesy. Nie lubie jeździć MTB po lasach - tam w ogóle kasku
              nie biorę bo po prostu nie czuję potrzeby dowartościowania sie zjeżdżajac
              rowerem z jakiegoś urwiska. jak będę chciał adrenaliny to po prostu pojadę w
              Alpy i zjadę na kreskę w Bormio. Jesli ktoś twierdzi że DH dostarcza adrenaliny
              to polecam zjazd po takiej trasie na nartach gdzie szybko delikwenci nabraliby
              szacunku do własnego zdrowia.
              • tomek854 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 19.05.05, 18:48
                Zgadzam się z Tobą :)

                Ja się od skończenia 12 lat, kiedy to dostałem kolarzówkę od dziadka wywróciłem RAZ. A to dlatego, że się wygłupiałem ze swoją dziewczyną i jadąc obok siebie bez trzymanki próbowaliśm,y się złapać nawzajem za kierownicę :) Mało mądre to było. Wywinąłem wtedy salto razem z rowerem ale tylko zadfrapałem sobie kolano.

                Innym razem połozyłem się naumyślnie, bo wpadłem w poślizg za szybko na mokrym nierownym bruku - gdybym wyprostował zakręt, to bym się nie przewrócił, ale wylądowałbym na czołówkę z autobusem, a tak się położyłem i przejechałem przez jezdnię w poprzek

                Innym razem autobus wymusil pierwszenstwo - postawilem rower bokiem, odbilem sie od niego noga, i lekko sie chwiejac pojechalem dalej.

                Innym razem autobus zlosliwie zajechal mi droge - przycisnal mnie do kraweznia. Wskoczylem na chodnik.

                To wszystkie niebezpieczne sytuacje, ktore sobie przypominam, ze mialy miejsce przez kilkanascie lat jezdzenia (calkiem szybkiego i po ulicach) na miescie.

                Rower od tego czasu mam drugi wlasny (ale troche na pozyczonym goralu jezdzilem). Stalowa rama, bez amorkow, taki niby treking :)
          • Gość: dot Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 20:08
            nie rozumiem czemu popadacie w skrajnośći. Nie kupuj kasku bo cię od śmierci
            nie uratuje, a będzie wyglądało że się lansujesz, a wcześniej jeszcze naucz się
            wyczynowo spadać z roweru. ja jeżdżę bardzo krótko. często po ulicach bo czasem
            inaczej się nie da. nie mam wszystkich tych zabawek, majtek przeciwpotnych,
            łyżek itp. i nie czuję się z tego powodu niekomfortowo (nie jeżdżę długich
            dystansów). Myślę że odradzanie początkującym bikerom jeżdżącym po ulicach
            kasku jest dość bezmyślne. Naprawdę uważacie, że ktoś chce się w ten sposób
            popisać??? prędzej kupiłby sobie wyczesaną komórę i prowadzał ją na firmowej
            smyczy.
      • Gość: mid Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 20:33
        Przede wszystkim bezpieczeństwo czyli:
        1 oświetlenie (nie koniecznie diodowe - jakiekolwiek, chociaż diodowe nie jest w
        tej chwili drogie a bardzo praktyczne),
        2 kask - uważam że jest konieczny i to nie tylko w ciężkim terenie (ja swój
        pierwszy rozwaliłem o chodnik 100 m od domu i bardzo się cieszę że go miałem),
        3 rękawiczki naprawdę się przydają i to w przeciwieństwie do kasku przy każdej
        nawet najdrobniejszej wywrotce, poza tym pewniej trzymasz kierownicę (wchłaniają
        pot) oraz w moim przypadku tłumią drgania bo mam sztywny widelec).

        w dalszej kolejności narządzia - pod warunkiem, że potrafisz ich użyć. Tu
        najważniejsze są łatki lub dętka zapasowa i łyżki do opon.

        reszta gadżetów jest mniej ważna i zależna od własnych preferencji - pojeździsz
        zobaczysz. Ale przekonany jestem że przedmioty, które wymieniłem są ważne i
        oprócz kasku - przeważnie tanie.

        Pozdrawiam
        m.
      • el_gato_con_botas Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 19.05.05, 09:27
        wszystko zalezy od tego, jak chcesz jezdzic;
        podstawa, to dla mnie:
        - pompka, detka, latki i lyzki do opon; lyzki o tyle, ze duzo wygodniej,
        szybciej, a poza tym latwiej zmienic nimi opone
        - koszyk na bidon i bidon; ja mam dwa, ale z racji dluzszych tras i korzystania
        z transportu rowerowego w wyjazdach na treningi, normalnie jeden wystarcza
        - rekawiczki; nie tylko wygoda, ale i zabezpieczenie przed otarciami - czlowiek
        odruchowo chroni sie amortyzujac rekami upadek, lepiej miec je czyms osloniete
        - okulary; nie musza byc firmowe, nie musza byc rowerowe, ale musza byc -
        najlepiej o wiekszej powierzchni, co do barwy szkiel, dobierzesz sobie sama (ale
        ogolnie na ostre swiatlo przydaja sie ciemniejsze, srednie - czerwone, slabe -
        zolte, na noc - przezroczyste)
        teraz elementy dyskusyjne
        - kask; dla jasnosci: kask mam, czasami nawet uzywam...nie uwazam, zeby byl
        konieczny kazdemu, ale kazdemu moze sie przydac; tutaj jest juz kwestia
        odpowiedzi na to do czego rower Ci sluzy - ja mam kask, bo bez niego w zawodach
        nie pozwola wystartowac (juz nie startuje, ale zdazalo sie), poza tym lepiej go
        miec podczas niektorych wyjazdow na trudniejsze trasy; po miescie nie uzywam
        (jezdze od nastu lat, nigdy nie byl potrzebny, zawsze umialem w ostatecznosci
        zamortyzowac upadek rekami - dla mnie koniecznoscia sa rekawiczki, ale
        amortyzowac upadek trzeba umiec...); jesli nie czujesz sie pewnie na rowerze,
        jesli zdaza Ci sie wywracac, jesli nie jestes pewna swoich umiejetnosci, kask
        moglby sie przydac, ale to pod Twoja rozwage zostawiam
        - gacie z wkladka, czyli pampersem; nosze albo bielizne z wkladka, albo spodenki
        lycrowe, zawsze na wierzch zakladam jakies luzniejsze spodnie (nie przemawia do
        mnie moda xc z obcislymi ciuchami, wole nieco luzu) - dla higieny i wygody, im
        dluzsza trasa, tym bardziej sie taki ubior docenia
        - bielizna oddychajaca - gorna czesc ciala; mam dwie koszulki z dlugim rekawem
        bodajze swietej pamieci alpinusa, ktore uzywam do roznych celow, miedzy innymi
        do jesienno - zimowego rowerowania; nie wyobrazam sobie jazdy bez nich w takich
        warunkach, ale to kwestia wygodnictwa - jak mozesz wydac i chcesz jezdzic caly
        rok, to warto, jak nie - podaruj sobie
        - trykoty xc; typowe koszulki mieniace sie kolorami, obcisle, widoczne na kazdym
        szpanerze, co drugim zawodowcu, a takze na przyzwoitych rowerzystach...mam ich
        kilka, z dlugimi i krotkimi rekawami; korzystam z nich jako z bielizny
        oddychajacej w lecie, a mam kilka, bo i kupilo sie jakas i sprowadzilo przy
        okazji i przy startach dawali...
        ciuchy dobrej jakosci, zwlaszcza bluzy i koszulki, sa w stanie bardzo dlugo
        posluzyc - moja bluza ma dobrych kilka lat, najstarsze trykoty kolo 7 i ciagle
        sprawuja sie znakomicie; taki zakup to w pewnym sensie inwestycja, jednak
        zupelnie niepotrzebna dla kogos, kto jazde chce traktowac czysto rekreacyjnie;
        plecak powinien umozliwiac chocby minimalna wentylacje plecow, zeby sie nie
        zapocily na amen, czasami przydaje sie wspominana tu nerka, czyli torba na pasku
        (idealna na krotkie trasy treningowe: klucze, detka, narzedzia i telefon)
        mam andzieje, ze troche pomoglem
        ;-)
        pzdr
      • Gość: brush Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 14:55
        allegro.pl/show_item.php?item=51839471 to bedzie gites :D
        • Gość: beldin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 17:58
          Ciuchy oddychajace na pewno sa wspanialym wynalazkiem na rower. Wie o tym kazdy
          komu przyszlo jechac pod wiatr w jakis niezbyt cieply dzien. Detka i papka jest
          obowiazkowa,ale jesli ktos jezdzic ma zamiar po drodze asfaltowej i niekiedy
          kawalek p[o lesie to kask mu jest tak potrzebny jak dziura w moscie. Jezdze na
          rowerze jakies 1500 km dziennie od 1997r. Nigdy nie mialem na glowie
          kasku,znajomi ktorzy jezdza ze mna tez jezdza bez kasku i jakos nikomu sie
          nigdy nic nie stalo. Nie potrafie sobie za bardzo wyobrazic sytuacji w ktorej
          przy jezdze 25-30km/h bylby kask do czegos potrzebny.
          • Gość: taboo Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 18:42
            Łooo... 1500 dziennie. fiu fiu. Powinieneś już wygrać Giro, TDF i Vueltę- w
            jednym tygodniu . he he.
            • tomek854 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 19.05.05, 18:50
              Na pewno by wygrał - zakdając, że poza 8h snu godzinę przeznacza na posiłki wychodzi mu średnia 100 kph :D
              • Gość: beldin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 19:02
                No zapewne bym wygral:). Miesiecznie mialo byc,i zapewniam ze mijam po drodze
                mase niedzielnych rowerzystow w extra ciuszkach i z kaskami na nadetych
                glowkach. Kaski sa potrzebne z cala pewnoscia w gorach i dla ludzi ktorzy lubia
                jezdzic szybko po lesie w nocy(sa i tacy).
                • Gość: beabike Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.dip.t-dialin.net 20.05.05, 09:43
                  Wiecie co- brakuje jeszcze tylko tego zeby ktos napisal ze pod kaskiem fryzura
                  sie niszczy- to w zasadzie tez argument przeciw kaskom-no nie?Kazdy ma tylko
                  jedna glowe , mozgu na razie nie da sie przeszczepic( szkoda, bo by sie czasami
                  przydalo)i jak to mowia mamy demokracje -kazdy robi co chce . Pozdrowienia dla
                  bikerow.!
          • Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.05.05, 10:26
            Gość portalu: beldin napisał(a):
            > Nie potrafie sobie za bardzo wyobrazic sytuacji w ktorej
            > przy jezdze 25-30km/h bylby kask do czegos potrzebny.

            Proszę cie bardzo, przypadek kolegi prędkośc 23km, przejazd rowerowy zielone
            światło, nagle wymusza na nim pierwszeństwo taxi, efekt przebija głową szybę i
            laduje na kolanach pasażera. Przeszczep skóry długie leczenie, zyje tylko
            dzięki kaskowi.
            Inny przypadek, podrzędna droga o niewielkim natężeniu ruchu, dziewcze jedzie
            rowerem do kościoła wyprzedza ja samochód osobowy spod kół którego wylatuje
            niewielki kamyk, efekt dziewczyna z rozbita głową i złamanym bobojczykiem mocno
            poobcierana laduje w szpitalu.
            TO fakty wyobraźnia podpowiada mi o wiele wiecej.
            KA
      • Gość: scept89 kask i drobiazgi IP: *.ljcrf.edu 20.05.05, 09:08
        o ile nie przeprowadzasz roweru 20m z garazu do piwnicy:

        __KASK NALEZY MIEC ZAWSZE_

        Pare razy slyszalem o gosciach jadacych sobie spokojnie po sciezkach rowerowych
        -> jakis grufniany samochodziarz otwiera drzwi w samochodzie ktory to wlasnie
        omijasz i pieknym lukiem wykonujesz samopalikowanie. Zlamania sie lecza, urazy
        mozgu jakby nie za bardzo. Kazde powazniejsze stluczenie przyspiesza starcza
        demencje i nie ma co zgrywac hojraka co to sie przez lata nie wywalil. Jeden raz
        wystarczy.

        Inne drobiazgi:
        - zabezpieczenie przeciw kradziezom (trudno wejsc do toalety z rowerem)

        - telefon komorkowy z numerem kumpla co to Cie w razie czego z trasy sciagnie

        - przeciwpotna koszulka we wscieklym kolorze nawet na krotkie dojazdy (zadne
        szpanerstwo tylko instynkt przetrwania -> latwiej cie widac z samochodu)

        - okulary

        - rekawice

        - kolarki z pielucha przy dluzszych wyjazdach

        - zapasowa detka + klucze do zmiany kola

        - peleryna/ocieplacz

        - sun screen (nawet w pochmurny letni dzien mozna sie spalic)

        - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura

        - 2-3 zele/batony ktore zawsze zabierasz na wszystkie dluzsze trasy (trudno
        wracac jak w glowie sie kreci z hipoglikemii_.

        - mapa




        • tomek854 Re: kask i drobiazgi 20.05.05, 10:04

          > Pare razy slyszalem o gosciach jadacych sobie spokojnie po sciezkach rowerowych
          > -> jakis grufniany samochodziarz otwiera drzwi w samochodzie ktory to wlasn
          > ie
          > omijasz i pieknym lukiem wykonujesz samopalikowanie.

          Samochody omija się w bezpiecznej odległości :)

          > - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura

          Ze zbiornikiem na co?

          > - 2-3 zele/batony ktore zawsze zabierasz na wszystkie dluzsze trasy (trudno
          > wracac jak w glowie sie kreci z hipoglikemii_.
          >

          Albo jeździć na miarę swoich możliwości :)

          > - mapa

          Chyba, że się jeździ w znanym terenie :)
          • Gość: Bartek Re: kask i drobiazgi IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 10:25
            Zbiornik to chyba puszka ze złocistym płynem a rura to mędrca szkiełko i
            oko-zawsze gotowe do władowania zielonej zawartosci.
          • Gość: scept89 zbiornik IP: *.ljcrf.edu 20.05.05, 22:01
            > Samochody omija się w bezpiecznej odległości :)

            Pewnie. Zdaje sie jednak ze nie wszystkie wypadki na drogach przez nieuwaznosc
            rowerzystow sa spowodowane? Poza tym nie wiem jak Tobie ale mnie czujnosc pod
            wplywem zmeczenia spada.

            > > - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura
            > Ze zbiornikiem na co?

            Na wode lub gatorade. Inna zawartosc chyba tylko dla swietujacych gorali...

            > Albo jeździć na miarę swoich możliwości :)
            Czasem jedziesz liczac iz zaopatrzysz sie w punkcie X, a tu cholerstwo
            zamkniete. Zel nic nie wazy a 100-200kcal zdecydowanie Cie popchnie.

            > > - mapa
            > Chyba, że się jeździ w znanym terenie :)

            Oczywiscie ;-). Mozna tez jezdzic na znaki drogowe ale ja pare razy zaplatalem
            sie na przedmiesciach.
            • tomek854 Re: zbiornik 23.05.05, 19:40
              > zamkniete. Zel nic nie wazy a 100-200kcal zdecydowanie Cie popchnie.

              Żel nic nie waży? Chyba masz na myśli baloniki z HELEM a nie z żelem :D
              • Gość: ergo Re: zbiornik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 20:53
                a ja będę woził plecak do usranej śmierci na przkór tym co twierdża Żadnych
                Plecaków. A może ja lubię plecaki na rowerze? Moze ja lubię mieć plecy
                ściekające potem? I co może nazwie mnie ktoś masochistą?
                Po prostu żal mi się robi jak czytam te wasze wszystkie pożal sie Boże posty.
                jeden chce tego , drugi tamtego i waszym zasranym obowiazkiem jest uszanować
                wole drugiego człowieka a nie wpajać mu że jest albo niepogodzonym ze światem
                buntownikiem albo skrajnym, konsumpcjonistą co musi mieć sprzęt profesjonalny na
                wycieczki do parku. Niech kradną te rowery, moze mniej idiotów będzie na tych
                ulicach
              • Gość: scept89 Re: zele IP: *.ljcrf.edu 23.05.05, 22:45
                www.rei.com/online/store/ProductDisplay?storeId=8000&catalogId=40000008000&productId=2766&parent_category_rn=4500606&vcat=REI_SEARCH
                Rozumiem ze kolega 30g na plecach nie tylko wyczuje ale ze dwa zele (60g) zegna
                go to w polowie jak trzcine.



        • j_karolak Re: kask i drobiazgi 20.05.05, 13:01
          Gość portalu: scept89 napisał(a):


          > __KASK NALEZY MIEC ZAWSZE_

          Przydałby się też przenośny, samoczynny defibrylator, na wypadek gdybyś dostał
          zawału serca. No i koniecznie przenośny piorunochron, gdyby zastała nas burza
          na dużej polanie. O masce gazowej nie wspominam.

          > Inne drobiazgi:
          > - zabezpieczenie przeciw kradziezom (trudno wejsc do toalety z rowerem)
          >
          A jeździć rowerem należy tylko i wyłącznie wokół modnych knajp i po głównych
          deptakach. Tylko wsiowi jeżdżą po lesie, gdzie wylać się można pod krzaczkiem.

          > - telefon komorkowy z numerem kumpla co to Cie w razie czego z trasy sciagnie
          >
          No i jeszcze przenośną radiostację na wypadek gdybymy nie mieli zasięgu. No i
          racę, gdy kumpel będzie miał problemy z odnalezieniem nas. Plus dwie race
          zapasowe oczywiście i trzymany w pogotowiu namiot ze śpiworem i zapasami
          jedzenie na dwa-trzy dni. Ja zawsze noszę i wielokrotnie mi się to przydało.

          > - przeciwpotna koszulka we wscieklym kolorze nawet na krotkie dojazdy (zadne
          > szpanerstwo tylko instynkt przetrwania -> latwiej cie widac z samochodu)


          Na koszulce można zamontować bożonarodzeniowochoinkowy zestaw 200 lampek i
          podłączyć do przenośnego akumulatora. Tylko głupcy nie używają lampek. Zdrowie
          przede wszystkim!

          >
          > - okulary

          Z wymiennymi szkłami rzecz jasna. Pogoda bywa zmienna, a oczy mamy tylko jedne!

          >
          > - rekawice

          I szalik z czapką, a także ochraniacze na łydki, suspenser na jajka, i
          nakolanniki z naramiennikami!
          >
          > - kolarki z pielucha przy dluzszych wyjazdach

          Przy krótszych wyjazdach wystarczy sama pielucha.

          >
          > - zapasowa detka + klucze do zmiany kola

          No i zapasowa linka do hamulca, zapasowe lampki, zapasowy przenośny, samoczynny
          defibrylator i zapasowa rama. To podstawa. Osobiście wożę jeszcze par innych
          rzeczy na zapas.

          >
          > - peleryna/ocieplacz

          Jak wiadomo nasz kraj leży dość blisko koła podbiegunowego, a lata nie zawsze
          bywają gorące. Dlatego też warto wziąć termofor, mrożonki i przenośną kuchenkę
          mikrofalową.

          >
          > - sun screen (nawet w pochmurny letni dzien mozna sie spalic)

          Czymkolwiek jest ów sun screen - dorzuciłbym moon screen i jupiter picture.

          >
          > - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura

          Rura jest niezbędna, gdybyśmy chcieli wywrzeć wrażenie na znajomych.
          Nieznajomych zresztą też. Wyciągamy ze zbiornika rurę i się wokół niej kręcimy.
          Możemy poznać wielu nowych znajomych.
          >
          > - 2-3 zele/batony ktore zawsze zabierasz na wszystkie dluzsze trasy (trudno
          > wracac jak w glowie sie kreci z hipoglikemii_.

          Żele są potrzebne, bo na rowerze fryzura często ulega deformacji. Oprócz
          batonów polecam też anaboliki, sterydy i ruskie pedigree.

          >
          > - mapa

          Wraz z GPS-em.

          Dodabym jeszcze czekan, wędkę i zapasowy rower, który wkładamy do plecaczka.




          A tak na poważnie, wystarczy pompka (też niekoniecznie, bo można sobie koło
          napompować na stacji benzynowej) i oświetlenie. Kask wedle gustu i potrzeb.
          • Gość: limette Re: kask i drobiazgi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 16:53
            ale cię wena twórcz wzięła, aż przykro czytać. Radiostację i defibrylator? Nie
            porównuj kasku do defibrylatora! Śmieszne niezmiernie te twoje małe prowokacje,
            naprawdę, udały ci się. Pasy w samochodzie zapiąć to też trochę kicha bo trzeba
            żyć mocno! I umierać młodo!
          • tomek854 Re: kask i drobiazgi 20.05.05, 20:30
            Bomba! Dawno się tak nie uśmiałem :)

            ja bym dodał jeszcze silniczek rowerowy - na wypadek, gdyby odechciało nam sioę pedałować, a do domu byłoby daleko. oczywiście do niego komplet części zapasowych, paliwo i mixol :)
          • Gość: scept89 Re: kask i drobiazgi IP: *.ljcrf.edu 20.05.05, 21:41
            j_karolak napisał:
            > > __KASK NALEZY MIEC ZAWSZE_
            >
            > Przydałby się też przenośny, samoczynny defibrylator, na wypadek gdybyś dostał
            > zawału serca. No i koniecznie przenośny piorunochron, gdyby zastała nas burza
            > na dużej polanie. O masce gazowej nie wspominam.

            milo ze w czynie spolecznym postanowiles zostac dawca organow do przeszczepow.
            Goscie z rozwalonymi nerkami kupia Ci kwiaty. Motocyklista tez kasku nie
            potrzemuje jak tylko "jezdzi uwaznie" no i Aniol Stroz nad nim czuwa.

            > A jeździć rowerem należy tylko i wyłącznie wokół modnych knajp i po głównych
            > deptakach. Tylko wsiowi jeżdżą po lesie, gdzie wylać się można pod krzaczkiem.

            kolega widac z lasu nigdy nie wyszedl i prostej stacji benzynowej na zadupiu nie
            widzial. Zostaw nie przypiety rower i pojdz na zakup batonu. Cwicz biegi za
            miejscowymi s-synami ktorzy to zdecydowali ow rower sobie "pozyczyc". Podobnie
            jesli w srodku drogi udasz sie do wyrafinowanego baru mlecznego w miasteczku X
            to oczywiscie pomaga jesli rower jak psa na smyczy wszedzie za soba prowadzisz.

            > No i jeszcze przenośną radiostację na wypadek gdybymy nie mieli zasięgu. No i
            > racę, gdy kumpel będzie miał problemy z odnalezieniem nas. Plus dwie race
            > zapasowe oczywiście i trzymany w pogotowiu namiot ze śpiworem i zapasami
            > jedzenie na dwa-trzy dni. Ja zawsze noszę i wielokrotnie mi się to przydało.

            Pewnie. Jak rozkraczysz sie na drodze wieczorem w Moczymordach Gornych to z
            radoscia meskosc swoja udowodnisz pompka przed kijami bejsbolowymi sie oslaniajac.

            > Na koszulce można zamontować bożonarodzeniowochoinkowy zestaw 200 lampek i
            > podłączyć do przenośnego akumulatora. Tylko głupcy nie używają lampek. Zdrowie
            > przede wszystkim!

            Oczywiscie nalezy miec panterke coby nikt nas nigdzie nie zauwazyl na drodze.
            Czujnosc konsomolska uchroni rowerzyste przed TIRem co to panterkowca nie zauwazyl.

            >>okulary
            > Z wymiennymi szkłami rzecz jasna.

            Radzilbym przejechc przez chmurke malych muszek wieczorowa pora. Cuda to robi na
            jasnowidzenie...

            > > - rekawice

            zdarzalo mi sie szorowac po asfalcie lapami (sciazka dla rowerow+piach+drzewo w
            poprzek na zkrecie -> szybowanie). Widac kolega w takich wypadkach prywatny
            poduszkowiec wlacza i kontaktu z podlozem nie doswiadcza.

            > > - kolarki z pielucha przy dluzszych wyjazdach
            > Przy krótszych wyjazdach wystarczy sama pielucha.

            Zrobisz 160 km w 11 godzin po pagorach z rowerem obciazonym sakwami to pogadamy.
            No chyba ze wskutek genetycznych manipulacji krocze masz ze stali. O prostych
            obtarciach skory po drelichowych szortach w dzien upalny nie wspomne.

            > > - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura
            Rura jest po to aby nie odrywac lapy od kierownicy jak sie np pod gore gramoli.
            Zrob dlugie a strome wzgorze bawiac sie w szukanie bidonu na ramie.

            > > - sun screen (nawet w pochmurny letni dzien mozna sie spalic)
            > Czymkolwiek jest ów sun screen - dorzuciłbym moon screen i jupiter picture.

            sun screen -> srodek zapobiegajacy przemianie w czerwonego raka. Zawszec mozna
            szpanowac oparzeniami skory.

      • Gość: gość Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: 213.17.240.* 20.05.05, 13:06
        Do jeżdżenia potrzebujesz WYŁĄCZNIE sprawnego roweru. Dla mnie to możesz nosić
        w czasie jazdy kapelusik, czapeczkę, chustkę albo nic nie nosić (no, jednak
        spodenki przydadzą się, by nie obetrzeć wątpiów). Do jeżdżenia to zupełnie
        niepotrzebne. Tylko sprawny rower oraz jego właściciel. Szerokiej drogi!
        • j_karolak Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 20.05.05, 13:11
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > Do jeżdżenia potrzebujesz WYŁĄCZNIE sprawnego roweru. Dla mnie to możesz
          nosić
          > w czasie jazdy kapelusik, czapeczkę, chustkę albo nic nie nosić (no, jednak
          > spodenki przydadzą się, by nie obetrzeć wątpiów). Do jeżdżenia to zupełnie
          > niepotrzebne. Tylko sprawny rower oraz jego właściciel. Szerokiej drogi!


          Bez GPS-u?!
          W życiu bym się nie ruszył bez GPS-u i rac świetlnych!
          • Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.05.05, 13:21
            j_karolak napisał:
            > Bez GPS-u?!
            > W życiu bym się nie ruszył bez GPS-u i rac świetlnych!
            Karolak a o Janie to zapomniałeś?? kurde tak na rower z GPS-em a bez służącego,
            pełen idiotyzm.
            KA
            • Gość: mezalians Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 14:02
              Ja wziałbym do rowera długonogą blondynę z dużym cycem... i raz sie żyje... W
              krzoki i do domu a wy tam o jakichs kaskach i windprofach. Ludzie - życ trzeba a
              nie dygotać na zielonym swietle czy ci taksiarz nie wjedie w plecy. Jak ktoś
              jeździ po ulicach dużego miasta poza ścieżkami rowerowymi no to ma chyba
              świadomość że tu w samochodzie życie można stracić a co dopiero na bajku. Swoją
              drogą to zielone światło wcale nie oznacza ze masz drogę wolną - tak na
              marginesie. Dopiero strzałka zielona znaczy że możesz jechać z zamkniętymi
              oczami praktycznie. Więc to rowerzysta też troche gapa nie mówiąc o taksiarzu.
              Co bym jeszcze wział na rower/ Jakiegoś browarka do plecaka, lornetkę i foto.
              Jak mi rower nawala i nie mam czym zrobić to nie dwonie po starych bo to nie oni
              mają ponosić koszty mojej nierozwagi. Po prostu idę z lacza do domu - ot tak za
              karę. Raz szedłem 15 km, a drugi raz 24. I nauczyłem się że bez dętki, łatek,
              pompki nie ma co wyjeżdżać za miasto. Jak sie nie ma w głowie to się ma w nogach
              Jakby człek chciał wziać wszystko co do rowra potrzebne to za sobą wiózłby
              sporej wielkości przyczepkę
              • Gość: beldin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 19:16
                Plecaczek wozic ze soba z trzema litrami plynu?. Ciekawe po co jak w kazdej
                wiosce sa sklepy czynne praktyczniew kazdym dniu tygodnia i mozna spokojnie
                kupic jakis napoj,jedzonko tez mozna kupic.Taki plecaczek jest dobry jak ktos
                bardzo lubi sie pocic pod nim :).Jak pisalem jezdze 1500km miesiecznie , nie
                zakladam sluchawek na uszy ,uwazam na samochody(nawet jak mam pierszenstwo to
                niekiedy je puszczam) Nie gadam sobie z kolega jadacym obok. Zapas zarcia i
                picia woze w koszyku na bagazniku(i mam w nosie ze rower wyglada z tym
                gorzej),i sie nie mecze dzwiganiem ciezarow.Woze ze soba zawsze detke,komplet
                kluczy,klej i latki,palerynke przeciw deszczowa.Jezdze od wielu lat i jedyna
                moja kraksa to wpadniecie do rowu spowodowane przez ciezarowke ktora mnie po
                prostu do niego wprasowala powietrzem:).Sadze ze jak sie jezdzi w miare uwanie
                i rozsadnie to kask nie jest do niczego potrzebny. Co innego jak sie jedzie w
                gory i wiadomo ze beda ekstremalne zjazdy. Zjezdzalem bez kasku w gorach po
                asfalcie z szybkocia 65km/h i serce mi drzalo. W takimterenie kask zapewne by
                sie przydal. Generalnie kask sie kupuje jak sie chce jezdzic po gorkach lub
                szybko po lesie na szosie lub na spacerkach po lasach tylko przeszkadza.
                • Gość: beldin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 19:21
                  Sie mi przypomnialo ze jak jakies dwa lata temu pekla mi os w tylnym kole
                  (jakies 70km od domu),od tego czasu woze ze soba ta cholerna os. Powrot do domu
                  byl cholerni dlugi i cholernie ciezki i chyba mi sie to odbilo na psychice:)
                  • dr.krisk Os... 20.05.05, 20:23
                    A nie wpadlbym na to - to pech. Os raczej wyglada na dosc masywny element
                    roweru.... I niestety ciezki...
                    Ja w zasadzie zadnych czesci zapasowych nie woze: tylko dodatkowe zapinki do
                    lancucha, no i garsc nakretek + srub.
                    • Gość: beldin Re: Os... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 06:51
                      Zapinek nie woze.Ale to zapewne dlatego ze nigdy nie mnialem z tym klopotu.
      • margonik Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 22.05.05, 20:43
        Odpowiem Ci z własnego doświadczenia. Nie jestem żadną wielką cyklistką. Jeżdżę
        leśnymi ścieżkami, ścieżkami rowerowymi, czasami chodnikami, jak scieżki się
        skończą - rekreacyjnie, czasami do marketu lub pracy, czasami na jakieś dłuższe
        trasy rzędu do 40km.

        Po pierwsze - lampki, przednią i tylnią, koniecznie na baterie, bo dynamo jest
        do d... , po drugie - dzwonek - naprawdę sie przydaje!, po trzecie - błotniki.
        Bez nich to porażka. Gdy jest mokro, zachlapiesz sobie całą pupę i plecy.
        Ponadto plecaczek. Ja używam zwykłego, ale planuję kupić specjalny rowerowy. Od
        zwykłego strasznie pocą sie plecy. Ciuchy - nie mam żadnych specjalnych.
        Oczywiście jakiś polar itd mam, ale nie mam jakichś specjalistycznych
        rowerowych. Nie mówię, że nie przydałyby się, ja ich po prostu nie mam. To, co
        koniecznie chcę sobie kupić to rękawiczki rowerowe. Po pierwsze, na dłuższych
        trasach męczą się dłonie od kierownicy (teraz jest jeszcze w miarę, ale przy
        wcześniejszym rowerze aż mnie piekły). Po drugie - przy jakiejkolwiek wywrotce
        dłonie jako pierwsze masz obrane ze skóry (może nie tak łatwo zlecieć na głowę,
        ale na dłonie b. łatwo).

        Z akcesoriów, które są dla mnie jeszcze niezbędne to koszyczek na butelkę z
        piciem. Nie bidon, bo drażnią mnie te platikowe, smierdzące bidony, które
        trzeba myć. Wolę zwykłą mineralną w półlitrowej butelce z koreczkiem, którą
        mogę włożyć w odpowiedni koszyczek na ramie.

        Jak jadę gdzies dalej zabieram pompkę, ale przy takich zwykłych przyjażdżkach
        (do sklepu i z powrotem) nie mam jej przy sobie. Tak poza tym narzędzia:
        podstawowe klucze (zdarza się, że na jakichś wertepach coś sie wykrzywi lub
        siodełko trzeba wyregulować) i łatki. Już miałam okazję je przetestować. Co
        prawda sama sobie koła nie naprawię, ale jakiś facet przy drodze zawsze się
        znajdzie ;-)

        Tak poza tym, w czasie jazdy po mieście, jakieś zabezpieczenie jest chyba
        niezbędne. Wiadomo, że lepszy złodziej sobie i tak z nim poradzi, ale
        przynajmniej jakiś gó..arz mi moim rowerem sprzed nosa nie odjedzie ;-)
        • margonik Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 22.05.05, 20:49
          A, właśnie... okulary :-) Po jednej przejazdce po lesie lub parku będziesz już
          wiedziała dlaczego :-) Mucha w oku to nic przyjemnego. Ostatnio, po
          przełknięciu jakiejś, zaczęłam sie nawet zastanawiać, że przydałaby się jakaś
          maseczka na usta ;-)
        • Gość: Pilot Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 23.05.05, 12:22
          Właściwie w pełni się zgadzam.
          1) Sprawa rękawiczek - są bardzo wygodne w wielu przypadkach. Nie tylko
          wywrotka, ale chociażby jazda dłuższa albo po nierównym terenie. I nawet amorki
          nie pomogą tutaj (choć przedni amortyzator jest bardzo wygodną rzeczą, ale jak
          już rower kupiłaś, to pewnie już masz, a jak nie, to sobie tak prędko nie
          wymienisz widelca)
          2) Sprawa okularków - konieczność. Bez nich nigdzie się na rowerze nie ruszam
          3) Sprawa plecaczka - no i tutaj się nie zgodzę chyba z nikim z wypowiadających
          się dotąd osób (no może poza jedną, która coś o koszyczku pisała). ŻADNYCH
          PLECAKÓW NA ROWERZE. Jest to naprawdę niewygodne, a do tego człowiek się poci.
          Zaopatrz się w bagażnik i tam trzymaj najważniejsze rzeczy.
          4) Sprawa bidonu - osobiście używam bidonu Isostar'a. Bardzo wygodny, bo po
          pierwsze zakręcany, nie zaciskany (zaciskane bidony przeciekają co jest dość
          nieprzyjemne), a po drugie ma zasłoniętą całą górną część, przez co jest dużo
          bardziej higieniczny, nie kurzy się "smoczek", z którego się pije. Butelki też
          nie są złe, ale jak się chce taką napełnić, to już się staje trochę niewygodne.
          5) Sprawa kasku. Bardzo sporna, ale mogę napisać tyle: mam go zawsze przy sobie,
          jak jadę na rower. Piszę PRZY sobie, bo nie zawsze na głowie. Kiedy jadę sobie
          spokojnie, to zdejmuję i kładę na bagażniku, żeby nie pocić głowy. Ale jak
          sytuacja jest trochę bardziej niebezpieczna (większy ruch, przy którym nigdy nie
          wiadomo, co się może przytrafić, albo nierówny teren, jak nie jadę po szosie),
          to zakładam i uważam za przydatny sprzęt.
          6) Wszystkie te termoodporne i potoprzepuszczalne ubrania - może i pomagają, ale
          osobiście nie używam. Zwykłe bokserki (coby się nie obetrzeć w pewnych
          miejscach), krótkie spodenki i koszulka. Do tego jak jest chłodniej to koszula
          flanelowa albo polarowa - zależy od pogody. Zdażało mi się jeździć po 170 km
          dziennie i nie wydaje mi się, żeby to nie był wystarczający strój. Może jak ktoś
          jeździ zawodowo, w wyścigach jakichś albo szaleje po górach, to się przydaje -
          nigdy nie miałem okazji przetestować. Ale jako że nie przepadam osobiście za
          obcisłym ubraniem, to nie wydaje mi się, abym czuł się komfortowo.
          7) Dodatkowo na dłuższe trasy polecam wyposażyć się w rogi. Nawet niewielka
          zmiana pozycji w trakcie jazdy jest bardzo pomocna. Szczególnie, jak jedzie się
          długo i daleko.
          8) Buty - znam kolesia, który wpakował w buty do jazdy na rowerze i odpowiednie
          doń pedały pół tysiąca. Ale nie wydaje mi się, abym potrzebował czegoś takiego.
          Używam dobrych adidasów i mi wystarczają.
          9) Komórka - przydaje się, szczególnie jak sięjeździ samodzielnie. Coś się
          stanie na jakimś odludziu, to bardzo pomaga w wezwaniu pomocy.
          10) Narzędzia i części zapasowe - dużą przesadą jest wyposażanie się w zapasowy
          rower, ale dętka i pompka + klucze do odkręcenia koła, jeśli nie masz
          szybkozatrzaskowych są bardzo pomocne. Nawet jeśli sama nie potrafisz wymienić
          dętki czy tym bardziej naprawić czegoś więcej, to ktokolwiek z przechodzących
          czy przejeżdżających osób może Ci pomóc. Ale niekoniecznie, jeśli nie będzie
          maił czym. Pamiętaj, że nie każda napotkana osoba będzie akurat rowerzystą
          lepiej wyposażonym od Ciebie. I na pewno nie należy na to liczyć. Do tego
          rozkuwacz do łańcucha - jest wielkości 1/3 niewielkiego telefonu komórkowego, a
          bywa bardzo przydatny przy zerwaniu łańcucha. Kosztuje parę złotych, a nie każdy
          taki posiada.
          11) A, no i błotniki - obowiązkowo. Wystarczy, że spadnie niewielki deszcz, a
          bez błotników cała możesz być wybłocona. Kiedyś jechałem na wycieczkę rowerową z
          osobą, która nie miała błotników. Wyjeżdżała w białek koszulce, wracała w brązowej.
          Nie wspominam o sprawach obowiązkowych z punktu widzenia prawa, czyli
          oświetleniu aktywnym (nie radzę dynama, raczej diody na baterie), oświetleniu
          odblaskowym, sprawnych hamulcach i paru tym podobnych rzeczach.
          To chyba wszystko. Oczywiście wszelkie dodatkowe rzeczy zależą od tego, jak i
          gdzie zamierzasz jeździć. Pozdrawiam i życzę miłej jazdy.
          P.S. Do tego gościa, co ponoć jeździ konno bez toczka/kasku: masz dużo
          szczęścia. Kiedyś w terenie moja koleżanka spadła z konia i miała o tyle pecha,
          że zleciała na ubitą drogę (nawet nie kamień czy asfalt). Gdyby nie toczek
          (który pękł podczas upadku) prawdopodobnie miałaby rozgruchotaną czaszkę. Po
          swoim upadku nawet moja instruktorka jeździ w teren w toczku. I to nie z
          nadmiaru ostrożności (nie należy do strachliwych ludzi), tylko z czystego rozsądku.
          • Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.05.05, 12:46
            Gość portalu: Pilot napisał(a):
            3) Sprawa plecaczka - no i tutaj się nie zgodzę chyba z nikim z wypowiadających
            się dotąd osób (no może poza jedną, która coś o koszyczku pisała). ŻADNYCH
            PLECAKÓW NA ROWERZE. Jest to naprawdę niewygodne, a do tego człowiek się poci.
            Zaopatrz się w bagażnik i tam trzymaj najważniejsze rzeczy.

            Trudno się z tobą nie zgodzić, od razu widac że wiesz co piszesz, pozwolę nie
            zgodzić się co do jednego to znaczy plecaka. Są oczywiscie rózne plecaki, ale
            sa tez plecaki rowerowe te zazwyczaj mają siatkę, sam plecak jest wygiety w łuk
            i te lepsze maja sztywne mocne lecy (w razie upadku jakaś butelka nawet jeśli
            peknie to szkło nie wejdzie ci w plecy, podobnie jak inne rzeczy które przy
            upadku moga uszkodzić kregosłup), wspomniana siatka tworzy coś w rodzaju
            cieciwy i to ona bezposredno styka sie z plecami, powoduje to ze ciężar plecaka
            jest równo rozłożony na plecach a miedzy plecakiem a plecami jest spory
            przeswit co wystarczajaco etyluje plecy. Ubranka kolarskie sa dlatego obcisłe
            bo tylko tak moga odprowadzić pot zanim skropli się na skórze, po za tym śa to
            syntetyki czyli nie powoduja alergii, nie wchłaniają wilgoci do włukien i
            dzięki temu schną błyskawicznie (przy nagłej zmianie pogody jazda w bawełnianej
            mokrej koszulce powoduje zbytnie wychłodzenie ciała - pewnie wiesz jak mrozi
            się szmpana na jachcie.)Napewno na rowerze da się jeździć w czym kolwiek,
            poczynajac od kaloszy na specjalnym obówiu kończąc, podobnie jak i od kufajki
            po kurteczkę rowerowa z Gore-tex-u zy Aquatexu. Jedno jest pewne też ze
            przyjemnosc jaka z tego czerpiesz napewno wzrasta wraz z wyposarzeniem, napewno
            milej ci bedzie wejsć po skończonej wycieczce na piwo do knajpki w suchej
            obcisłej koszulce kolarskiej niz w luznej przepoconej bawełnianej aczkolwiek
            sam ciuch nie jezdzi. Co do koszyczka i bagażnika to zależy to od roweru jak i
            stylu jazdy, do górala mozna założyć bagażnik ale jesli masz zamiar przejechać
            na przełaj przez górki, doliny, pola ,lasy, przeskoczyć kilka strumyków itp.
            itd to bagaznika nie polecam a ały plecaczek z bukłaczkiem takim na 2 3 l i
            owszem tym bardziej im bardziej odludne będą te trasy.
            KA
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka