ala_dwa 18.05.05, 11:46 Czy szalejecie i kupujecie specjalne spodnie, bluzy, itd. Czy wystarczy czapeczka z daszkiem, czy jednak kask, (do jazdy niezbyt wyczynowej, ścieżkami rowerowymi), czy lusterko, itd. Link Zgłoś Obserwuj wątek
Gość: adam Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 11:55 Potrzebujesz absolutnie nastepujacych rzeczy: 1. Kask (jesli chcesz cieszyć się życiem) 2. Sztywna blokada, aby nikt nie połknął Twojego roweru 3. Wygodny plecaczek. Reszta to bajery dobre dla małolatów. Link Zgłoś
Gość: serbin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 12:33 nie wiem gdzie mieszkacie ale tak sobie zachodze w głowę po co komu w lesie kask do spacerowej jazdy? Ja broń Boże nie namawiam do szafowania własnym zdrowiem , tylko często nie widzę realnej potrzeby używania takiegoż. Sam jeżdże po szosie i tylko raz w życiu miałem sytuację krytyczną (nie z mojej winy ) kiedy facet o mało co nie staranował mnie na skrzyżowaniu furgonem wpychając jednocześnie pod tira jadącego za mną. Żaden kask nie uratowałby mi życia. Kask chroni głowę przed upadkami, uderzeniami - przed staranowaniem przez samochód nic rowerzysty nie uchroni. nawet jak masz kask to jak walniesz glacą prosto w asfalt to można źle skończyć. Summa sumarum to dobry kask ocywiście jest zalecany. Słabej firmy - lepiej żeby go nie było A co do roweru kupic? Klucze jak nie bylo w komplecie, zestaw łatek Tiptop, Sakwe pod siodło, zapasową dętkę ewentualnie i małą podręczną pompkę. Światełko jak potrzeba. Potem można sprzęt kompletować. Z ubioru - w zależności od sposobu w jaki jeździmy. Jak na spacery w dobrą pogodę raz w tygodniu to wywalanie kasy na windstoppery itp to mija się z celem, choć to rzecz jasna wygodne ciuszki Link Zgłoś
Gość: bassPL Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 12:54 dętka pompeczka mała gatki kolarskie Gumę zawsze można złapać i prowadzenie roweru do domu przez x kilometrów nie jest przyjemne. Kolarki to nie wygląd a komfort, kto raz spróbuje już z nich nie wyłazi. Reszta to drugorzędna sprawa Link Zgłoś
emes-nju Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 18.05.05, 16:33 Gość portalu: serbin napisał(a): > nie wiem gdzie mieszkacie ale tak sobie zachodze w głowę po co komu w lesie > kask do spacerowej jazdy? W lesie spotyka sie korzenie i pienki. Czasami po najechaniu na korzen (szczegolnie mokry) w gwaltowny sposob przyjmujemy pozycje horyzontalna. Pieniek tylko na to czeka precyzyjnie podkladajac sie pod glowe :-) Z mojego doswiadczenia wynika, ze w lesie kask jest niezwykle potrzebny. Nie tylko do ratowania integralnosci czachy - po prostu jadac pod niskimi galeziami masz w d... to, ze wala Cie po lbie, dopoki jakas nie okaze sie mocnniejsza i nie wysadzi Cie z siodla :-))) Wtedy kask moze sie wykazac. Z kaskiem jest tak jak z pasami w samochodzie. Zupelnie niepotrzebne w czasie normalnej jazdy... Link Zgłoś
b12 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 20.05.05, 21:05 Gość portalu: serbin napisał(a): > nie wiem gdzie mieszkacie ale tak sobie zachodze w głowę po co komu w lesie > kask do spacerowej jazdy? Ciekawe podejście, właśnie wtedy najbardziej się przydaje (gałęzie chcące mnie oskalpować), oprócz tego kiedy jest chłodno dzięki niemu nie marzną mi uszy :) Oprócz kasku wożę ze sobą torbę na pasku (sakwę musiałbym co chwilę zdejmować, kiedy oddalałbym się od roweru) a w niej: komórkę, klucz do łańcucha i chusteczki do nosa. Na starym sprzęcie woziłem jeszcze klucz czternastkę do dokręcania supportu. Link Zgłoś
tomek854 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 19.05.05, 18:34 > Potrzebujesz absolutnie nastepujacych rzeczy: > 1. Kask (jesli chcesz cieszyć się życiem) Od 15 lat jeżdżę na rowerze po ulicach bez kasku i cieszę się życiem :) Jak ktoś się boi, to może jeździć w kasku. Ale rownie dobrze może chodzić w kasku, bo go coś może potrącić na pasach... NIe mówię tu oczywiscie o jakiejś np. jeździe górskiej czy czymś :) > 2. Sztywna blokada, aby nikt nie połknął Twojego roweru Ja oprócz ramy i tylnego koła potrzebuję też reszty roweru, więc po prostu nie jadę na rowerze tam, gdfzie nie mam możliwości wprowadzenia go do środka... > 3. Wygodny plecaczek. O to tak > > Reszta to bajery dobre dla małolatów. Hmmm. Czyli np. oświetlenie zgodne z KD drogowym to też bajer dla małolatów? Link Zgłoś
uruk-hai Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 20.05.05, 23:37 światła przód + tył (najtańsze diodowe, to dosłownie kilka złociszy za sztukę , starca na długo bo to diody), żeby cie widzieli wieczorkiem na drodze, nie musisz kupować reflektora .... ja nie stosuje żadnych blokad, po prostu nie zostawiam roweru nigdzie samego, z blokada też nie zostawiaj bo to dla złodzieja nie kłopot :), pozdr! Link Zgłoś
Gość: Damian Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.szczecin.mm.pl 22.05.05, 01:54 Zdejmij siodelko, ale zostaw sztycę. Miłej jazdy po wertepach!!! Link Zgłoś
lewocz Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 18.05.05, 12:52 Co do kasku to wychodzę z założenia, że lepiej całe życie jeździć w kasku i nie mieć okazji przekonac sie o jego przydatności aniżeli jeden tylko raz walnąć nieosłoniętą głową w beton lub drzewo. Co do ubioru to warto kupić koszulkę z materiału antypotnego gdyż bardzo podnosi to komfort jazdy. I nie trzeba od razu kupować firmówek, za 30-40 zeta kupisz już fajne koszulki. Poza tym trzeba mieć łatki+pompka, jakaś kurtka przeciwdeszczowa i przeciwwietrzna. Do zmiany dętki bardzo prztdatne są łyżki do ściagania opon. Nie haratają obręczy i bardzo ułatwiają to zadanie. Co do innych narzędzi to warto zaopatrzyć się w zestaw w formie scyzoryka. Nie jest wprawdzie toto najwygodniejsze w uzyciu ale wszystko w kupie i raczej nic nie zginie ( no chyba że cały :) ) Bardzo przydatne są rękawiczki. Przekonasz się jak wyglebisz kiedyś i pzrejedziesz dłonią po podłożu....oj potem sie ręka klei do uchwytów. Licznik to też dobRy bajer, jest możliwość po jego wskazaniach oszacować gdzie jesteś, ile Ci do domu zostało drogi i ile jeszcze będziesz jechał. Link Zgłoś
j-jupi Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 18.05.05, 13:44 co do kasku zgadzam sie w 100% ja tez nie jezdze jakos wyczynowo ale do kasu sie juz zdazylam przywiazac a od czasu kiedy moja glowa tylko dzieki niemu dalej jest na swiom miejscu nikt mnie bez kasku na rowerku nie zobaczy tak samo jest ze spodenkami pa pozdrawiam Link Zgłoś
Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.05.05, 14:05 Zaczniemy od tego co niezbędne: Oswietlenie przód i tył,najlepiej diodowe. Przyda się mała torebka pod siodło lub doczepiana do ramy na klucze, zapasową detke, i komplety naprawcze, pompka bidon. Kask jesli jeździsz w tempie 16-19km/h raczej będzie zbędny podobnie jak specjalna odzież, ale jesli masz zamiar naprawdę pojeździć na wycieczki powyżej 50km to napewno takie ciuszki sie przydadzą czyli spodenki z wkładką damska, koszulka z materiału oddychajacego i szybkoschnąca (nie bawełniana), pelerynka przeciwdeszczowa dobrze by też była z materiałw termoaktywnych (bo w ortalion deszczu nie przepuści ale i tak będziesz mokra od potu) Lusterko takie wkręcane w kierownice przyda sie tylko gdy zamierzasz jeździć w ruchu ulicznym inaczej tylko przeszkada, ja mam wkecony w róg korek do którego w razie potrzeby wkręcam lusterko (koszt 9 zł choć śa i za 30 i więcej zł) wtedy też przyda się kask, jeśli masz zamiar jeździć po lasach też sie przyda bo uchroni ci głowę przed konarami drzew. Torebka tzw. nerka do której zmieszczą się dokumenty, pieniadze, jakieś drobiazgi, telefon, coś do przegryzienia itp. na dalsze wyprawy dobry plecak też z przeznaczeniem do jazdy na rowerze różnicy na oko nie ma ale w eksploatacji wielka, do dalszych wycieczek czyli ponad 50 km naprawdę nie ma co uciekać się do ciuszków i sprzętu uniwersalnego sportowego bo wyłazi bokiem, sprawdza się to co zostało zaprojektowane do tego sportu i tyle (dla oponętów wiem co mówie jeździłem w różnych ciuszkach sportowych i jazda w spodniach dresowych gdy bawełniana podszewka klei się do nóg nie jest miła, to samo jazda w przepoconej bawełnianej koszulce, wystarczy kilka mocniejszych powiewó wiatru by zadziałało to jak chłodziarka itd.itp.)Oczywiście osobie która roweru używa od wielkiego dzwonu i na dystansach od polanki do polanki, od knajpki do knajpki w tempie 16km/h są to zbędne wydatki ale jeśli masz zamiar używać roweru systematycznie to warto wydać te pieniądze. KA Link Zgłoś
Gość: biker Droga Alu, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 14:21 Pamietaj, ze kazdy, kto odradza Ci kask powinien być automatycznie przez Ciebie traktowany jako człowiek, ktore Ci albo źle życzy albo jest beznadziejnie głupi i w związku z tym ani w jednym ani w drugim przypadku nie ma żadnego sensu czytać reszty, ktorą jego twór zwany umysłem tu wyprodukował. Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Noście kaski, lampki koniecznie diodowe... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 15:39 Jednak świat jest tak urządzony, by łatwo było znaleźć naiwnych, którzy kupią wszystko, co im się zaoferuje. Najlepiej, oczywiście, żeby był to sprzęt powszechnie używany w USA, co daje gwarancję, że jest się trendy i cool. Na drogach Małopolski spotykam niewielu rowerzystów (!), w porównaniu z tymi, którzy się kręcą po spacerowych ścieżkach rowerowych w Krakowie. Oczywiście, ci na wyasfaltowanych sieżkach noszą na głowie kaski, a ich ciała chronią wiatroszczelne i oddychające równocześnie spodenki, koszulki, itd. Wyjeżdżają na 10-15km, a ubrali się jakby przejeżdżali Alpy!!! Śmieszni ludzie, którzy dźwigają brzemię mody, wpuszczeni w kanał frajerzy... Rowerowanie to dla nich sposób na pokazanie, że są po dobrej stronie społecznych przemian, że się załapali na kapitalizm. Dużo konsumuj, to pierwsze przykazanie kapitalizmu. Nie myśl, my - spece od reklamy i marketingu - myślimy za ciebie. Kupuj wszystko, co ci zaoferujemy, bo to najlepsze, co możesz zrobić. Zmieniaj rower, a przynajmniej jego części, co dwa sezony, bo inaczej się zmęczysz na podjeździe, albo narazisz swoje zdrowie na zjeździe. itd. Lampki koniecznie diodowe. Zacznijcie jeździć na swoich rowerach, szpanerzy. A jeśli lubicie dźwigać na głowie plastik, noście. Tylko nie wmawiajcie nikomu, że to dla bezpieczeństwa. Wystarczy rozwaga. Jak ktoś pędzi na złamanie karku z góry po mokrej glinie, to oczywiście byłby idiotą, gdyby nie założył ochraniaczy na golenie, barki, klatkę piersiową i głowę. Ale jeśli jedzie sobie po chodniku, to w takim przebraniu zamienia się w pożałowania godnego frajera. Tyle. Wydawajcie na rowery jak najwięcej, bo inaczej załamie się nasza gospodarka. My nie zarobimy, wy nie zarobicie, nikt nie zarobi na F-16, bez których zjedzą nas Ruscy. Link Zgłoś
Gość: ZXY Masz racje, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 16:02 Ja też uważam, ze jezdzenie w kasku jest dla idiotow. Podobnie jak zapinanie pasow w samochodzie i noszenie odblaskowych tornistrow przez dzieci. Jak ktos ma rozum "jak trza" to nic mu sie nie stanie. Je*ać kaski i inne wynalazki!!! Link Zgłoś
Gość: j-jupi a ja sie nie zgadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 17:37 a nigdy nie zdazylo wam sie wywrocic na rowerze chociazby z checi sprobowania przejechanie nowej sciezki albo przeskoczenia czegos (nawet nie duzego)?????!!!! skoro to wam sie nigdy nie zdazylo no to moze oki ale jazda na rowerze nie konczy sie na rownym asfalcie czasami jezdzi sie tez po lesie miedzy kamieniami itd itp mi np nie zdazylo sie raczej rozlozyc w lesie i trudnym kawalku ale zdazylo mi sie wlasnie na prostej drodze jak sie rozluznilam i jakie tego wynik?? dzieki temu za mialam kask na glowie teraz mam glowe w calosci szkoda tylko ze posluchalam wtedy takich jak ty i nie mialam rekawiczek wiec jeszcze zdarlam skore na kosciach wiec moze co do wymiany sprzetu co sezon zgadzam sie z toba ale z kaskiem i podstawowym ubraniem rowerzysty dla bezpieczenstwa NIE ZGADZAM SIE Z TOBA!!! NIE ZGADZAM SIE Link Zgłoś
margonik Re: a ja sie nie zgadzam 22.05.05, 19:42 Też zrobiłam niezłego szczupaka na prostej asfaltowej drodze, gdy byłam kompletnie rozluźniona. Link Zgłoś
kicior99 Re: Masz racje, 21.05.05, 13:53 widzisz, mieszkam w Anglii i tu z takim spojrzeniem bylbys spalony. Jest malo miejsc, gdzie nie trzeba chodzic w kamizelce wysokiej widocznosci. Link Zgłoś
Gość: las_i_woda oj kolego kompleksiasty :) IP: *.itpp.pl 18.05.05, 18:50 "zmieniaj rower, a przynajmniej jego części, co dwa sezony, bo inaczej się zmeczysz na podjeździe, albo narazisz swoje zdrowie na zjeździe." a kolega to usłyszał ów text w sklepie rowerowym? przeczytał w katalogu? czy po prostu sam wykoncypował taki debilizm z frustracji, że: "inni majo a ja ni":) apgrejdowanie komponentów jest dla każdego kto śmiga więcej niż dwa sezony bardziej niż oczywiste, bo wiesz koleszko z komplexami: nawet części xtr/X.0 sie po prostu z czasem zużywają :) kask na pewnym poziomie jazdy jest NIEODZOWNY, a argumenty za jego posiadaniem kilka osób przytoczyło powyżej ( zakładam, żę rozmawiamy o amatorskim mtb/xc, bo profesjonaliści raczej nie mają takich rozterek :) "alterglobalistyczny" bełkot kolegi o złym kapitaliźmie i geopolityce ("F-16, bez których zjedzą nas Ruscy") obnaża trywialne kompleksy na tle finansowym, żal koledze dupę ściska, że innych stać na fajne zabawki? to do doktora Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Re: oj kolego kompleksiasty :) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.05, 19:50 Miło mi odpowiedzieć, że dużo jeżdżę rowerem, który - być może z powodu moich kompleksów - praktycznie się nie psuje. Jeżdżę 12 miesięcy w roku, robiąc minimum 1000km miesięcznie, czy deszcz, czy śnieg, czy słońce. Rower kupiłem w 1994 roku i dotąd mi służy z tymi samymi przerzutkami, manetkami, a nawet linkami hamulcowymi. Koła nigdy się nie zdecentrowały, a dętki trzymają powietrze. Rama wygląda praktycznie jak nowa, jedynie siodełko lekko popękało i wytarły się uchwyty na kierownicy. Jeżdżę dużo po szosie, ale i po Lasku Wolskim, dolinkach krakowskich, Beskidach. Parę razy upadłem. Nic sobie nie zrobiłem. Jeżdżę konno. Najczęściej w teren. Nie zakładam toczka, mimo że mój koń lubi się płoszyć i często to robi. Jak dotąd spadłem z konia raz, w czapce uszance (bo była zima). Trudno powiedzieć, czy to dlatego, że mam kompleksy, ale jakoś nie odczuwam potrzeby kupowania włoskich sztylpów w komplecie ze specjalnymi spodniami, jeździeckiej kurtki i specjalnej czapeczki, w której mógłbym chodzić po stajni. Jeżdżę konno i rowerem, bo lubię pęd. Nie przebieram się specjalnie, bo nie odczuwam takiej potrzeby. Szpanerstwa widzę wokół siebie mnóstwo, a jeszcze więcej cwaniaków, którzy żerują na szpanerach. Tak się stało, że uprawianie sportu to jedno, a noszenie specjalnych kasków, to drugie. W grupie jeźdźców, najpiękniejszy i najdroższy kask do WKKW nosi człowiek, który nie wyjeżdża za bramę ujeżdżalni, gdzie ewentualnie mógłby mu się przydać. Co do sprzętu rowerowego uważam, że wystarczy czuć się swobodnie i dostosowywać strój do aktualnej pogody. Jeżdżę zawsze w okularach, bo inaczej cierpię na zapalenie spojówek. Nakładam obcisłe gatki, z lumpeksu, bo nie lubię furkotania nogawek, na rękach mam rękawiczki ( te same od 1994), bo amortyzują drgania kierownicy. Zimą jeżdżę w stuptutach, latem w zwykłych adidasach. Od deszczu chronię się peleryną. Tyle. Oczywiście Link Zgłoś
dr.krisk Przepraszam, ze pytam... 18.05.05, 20:50 Gość portalu: jaskrawy napisał(a): > Rower kupiłem w > 1994 roku i dotąd mi służy z tymi samymi przerzutkami, manetkami, a nawet > linkami hamulcowymi. Koła nigdy się nie zdecentrowały, a dętki trzymają > powietrze. Oczywiscei, to sa te same detki, z 1994??? > Rama wygląda praktycznie jak nowa, jedynie siodełko lekko popękało i > > wytarły się uchwyty na kierownicy. Jeżdżę dużo po szosie, ale i po Lasku > Wolskim, dolinkach krakowskich, Beskidach. Parę razy upadłem. Nic sobie nie > zrobiłem. To milo. Ale nie masz racji w swych pogladach. Ja co prawda jedze bez kasku, ale stary juz ze mnie dziad, nikogo na utrzymaniu nie mam, i jak spadne i sobie leb rozwale to wielkiej szkody nie bedzie. Ale wmawianie ludziom, ze tak w sumie proste i tanie srodki zabezpieczenia jak kask rowerowy (wydatek kilkudziesieciu zlotych), czy rekawice, to po prostu (wybacz) niebezpieczna glupota. Mnie tez smiesza szpanerzy ubrani w zarowiaste ubranka, full wypas itp. Ale nei widze powodu abym mial nie uzywac mojej kurtki windstopperowej jak jesien i zimny wiatr, albo bielizny termicznej, koszulki rowerowej odprowadzajacej pot, itp. Troche to kosztuje, i nikogo nie zmuszam do nasladownictwa, ale tak jest wygodniej, zdrowiej i przyjemniej. Czy twoj rower ma przebieg 120 000 km? (10 lat x 12 miesiecy x 1000 km)?? No to rekord Guinnessa!!! Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Re: Przepraszam, ze pytam... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.05, 21:48 Dętki zmieniłem kilka razy, podobnie jak opony, łańcuch i kasety. Rama, piasy, obręcze, przerzutki, manetki, uchwyt na bidon te same. Rower przejechał około 30 000km. Regularne jazdy całoroczne uprawiam od niedawna - odkąd wybuchła wojna w Iraku i przestałem jeździć samochodem w ramach indywidualnego protestu. Wojna o ropę, kłamliwe i barbarzyńskie poczynania koalicji antyirackiej, kuriozalne podwyżki cen benzyny dokonane przez PKN Orlen pod pozorem zdrożenia surowca, itd. przekonały mnie, że nie ma sensu wspomagać kapitalistów wydatkami na benzynę, ubezpieczenie i części. Jeżdżę rowerem codziennie do pracy, w weekendy na wycieczki. PS. W ramach protestu nie chodzę do kina na amerykańskie filmy. Nie oglądam też amerykańskich gniotów w TV. Nie kupuję książek napisanych przez Amerykanów, ani żadnej rzeczy, którą wyprodukowali. Szukam europejskich źródeł. Pozdrawiam cyklistów. Link Zgłoś
Gość: Noman Re: Przepraszam, ze pytam... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 18.05.05, 21:54 Łał. W tym szaleństwie widzę jakąś słuszną sprawę, ale troszku w skrajności nie popadasz? Tak, czy siak RESPECT POZDRAWIAM Link Zgłoś
Gość: marcelino Re: Przepraszam, ze pytam... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 07:38 A czy kupujesz chińskie produkty? Pzdr. P Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Chiny i cała reszta IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.05, 08:54 Nie da się nie kupować chińskich produktów. Nawet ksiażeczki dla dzieci drukuje się ostatnio w Chinach, nie wspominając, jak trudno kupić zabawkę, której nie dotknęła ręka jakiegoś Chińczyka. Większość towarów dostępnych na rynku ma większy lub mniejszy związek z Chinami. Ostatnio dostępny w sprzedaży czosnek, pochodzi z Chin, a na miodzie sygnowanym przez "Bartnika Sądeckiego" możecie przeczytać, że pochodzi z krajów UE oraz spoza krajów UE, czyli pewnie z Chin. Nie mam wpływu na tendencję do obniżania kosztów produkcji przez wszystkich, nawet europejskich producentów. Wmawia się konsumentom, że powinni kupować nowe ubrania, buty, rowery, bo nowe są lepsze ( nie zawsze, a nawet trzymając się tematyki rowerowej, części wyprodukowane przed 2000r wytrzymują w super stanie dwukrotnie dłużej niż te późniejsze)motywując do kupna niską ceną. Niska cena, to albo niska jakość, albo niska płaca robotnika. Oba rozwiązania mi nie odpowiadają. Ograniczam więć konsumpcję do minimum, by nie nakręcać idącej w złym kierunku koniunktury. Nie podoba mi się, że książki są takie drogie. Nie podoba mi się, że nie ma wydań broszurowych, chyba że romansów i kryminałów. Nie podoba mi się, że w większości miast Polski grywa się w kinach tylko dęte amerykańskie przeboje, bo dystrybutor dostarcza prócz wielu kopii, całą marktetingowo-reklamową strategię, za którą płaci. Nie podoba mi się fałszowanie kultury przez strategie reklamowe wielkich koncernów filmowych i wydawniczych. Na rynku egzystują jedynie te tytuły, na które położono nacisk. Nie podoba mi się praca mediów, które za pieniądze z reklam wypisują Bóg wie co o "Gwiezdnych Wojnach", "Władcy Pierścieni", czy innych shit-filmach. Nie podoba mi się, że przeciętny czytelnik, widz filmowy, konsument, ma zafałszowany obraz rzeczywistości, bo otaczają go zewsząd reklamy produktów wielkich koncernów. O prawdziwych filmach, w których twórcy postawili sobie wyższe cele od nabicia kasy producentowi, niewiele wiedzą mieszkańcy Tarnowa, Łomży, Rzeszowa. Niewielu mieszkańców tych miast kupi dobrą książkę, bo takowe trafiają do tamtejszych księgarń w ilościach śladowych a i tak nikogo na nie nie stać. Bo ci, którzy mają do wydania kasę, książek najczęściej nie czytają. Itd. Co mogę zrobić, żeby było lepiej? Ubieram się od lat w sklepach z używaną odzieżą. Link Zgłoś
Gość: KA Re: Przepraszam, ze pytam... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 12:15 Gość portalu: jaskrawy napisał(a): > Dętki zmieniłem kilka razy, podobnie jak opony, łańcuch i kasety. Rama, piasy, > obręcze, przerzutki, manetki, uchwyt na bidon te same. Rower przejechał około > 30 000km. > Regularne jazdy całoroczne uprawiam od niedawna - odkąd wybuchła wojna w Iraku > i przestałem jeździć samochodem w ramach indywidualnego protestu. Wojna o ropę, > > kłamliwe i barbarzyńskie poczynania koalicji antyirackiej, kuriozalne podwyżki > cen benzyny dokonane przez PKN Orlen pod pozorem zdrożenia surowca, itd. > przekonały mnie, że nie ma sensu wspomagać kapitalistów wydatkami na benzynę, > ubezpieczenie i części. Jeżdżę rowerem codziennie do pracy, w weekendy na > wycieczki. > PS. W ramach protestu nie chodzę do kina na amerykańskie filmy. Nie oglądam też > > amerykańskich gniotów w TV. Nie kupuję książek napisanych przez Amerykanów, ani > > żadnej rzeczy, którą wyprodukowali. Szukam europejskich źródeł. > Pozdrawiam cyklistów. A co z rodzinami wytrutych Kurdów, tysięcy Irakijczyków zabitych i nigdy nie odnalezionych przez rodziny tych też pozdrawiasz. Cóż kolego ja tam bym posunoł się dalej i zrezygnował z używania papieru toaletowego, ubrań (zgroza większośc jest uszyta przez zniewolonych Chińczyków ale fakt oni Kapitalistami nie są) Facet ochłoń życie to nie czarne i białe to wszelkie odcienie szrości a ty w swej naiwności chciałbyś widzieć tylko białe i czarne. KA Link Zgłoś
Gość: KA Re: oj kolego kompleksiasty :) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 12:08 Czyli jasno z tego wynika że nigdy nie miałeś na karku pożadnej kurtki z membraną, i nie wiesz co to znaczy wejśc do knajpy po przejechaniu 100km tak by wszyscy nie odsówali się od ciebie. Kolego owszem jeśli ktoś kupuje super ekwipunek górski po to by połazić po Krupówkach to idiotyzm ale jesli faktycznie idzie w tym w góry to znaczy tylko tyle ze stać go na to i ze ma wyobraźnie i potrafi się zabezpieczyć przed zmianami pogody itp. Cóż lepiej być mądrym przed szkoda niż po...Zatem tak długo jak długo nie sprawdzisz czegoś na sobie i nie bedziesz miał porównania nie zabieraj głosu po poprostu wyp [owiadasz się nie na temat a to co sie tobie wydaje zachowaj dla siebie i nie rób z siebie idioty który wie jak coś smakuje mimo ze nigdy tego nie jadł. KA Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Kończę dyskusję IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.05, 13:34 i znikam, bo szkoda czasu na tłumaczenie każdemu, że jeżeli się nie chwalę, co mam, w czym jeżdżę, co noszę na nogach, jakie wina pijam, to każdy będzie mnie uznawał za cudaka, który nigdy nie nosił goretexu. Jeżdżę w goreteksie, mam oddychającą bieliznę, plecak z siatką oddychającą, i całą masę - potrzebnych lub nie - rzeczy. Co nie zmienia faktu, że nie polecam każdemu, by sobie to kupił, bo nie wszystkich na to stać. Utarło się na tym forum wymieniać informacjami, co warto, czego nie warto kupić. Większość pisze bzdury, uzależniając przyjemność jazdu na rowerze od posiadania kasku, pampersów, czy pompki. Wystarczy jeździć, a zdrowy rozsądek sam podpowie, co ważne, a co szpanerstwo. Pozdrawiam raz jeszcze i żegnam, gdyż wyjeżdżam na długą rowerową wyprawę. Bez kasku, za to z płynem przeciw komarom, bo jadę na bagna. Link Zgłoś
Gość: KA Re: Kończę dyskusję IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 13:48 Kolego przeczytaj co nasmarowałeś w swoiej pierwszej wypowiedzi, a nie dziw się reakcji co innego potępiać w czambuł a co innego npisać to jest super ale gdy nie masz zamiaru itd. itp. Teraz napisałeś z sensem, frajda z jazdy będzie i bez tego ale z tym moze być wieksza ot i tyle. Pozdrawiam KA Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Czarni rycerze w zbrojach z plastiku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 15:41 To że używam specjalistycznego sprzętu, nie zmusza mnie do namawiania innych, by się w to koniecznie zaopatrzyli. Tym bardziej, że oddychające ubranie pomaga mi nie tyle jeździć na rowerze, co chodzić po górach. Wspomniałem, że posiadam takowe, by uciać głupawe docinki, że nie wiem o co chodzi i czepiam się z zazdrości. Ktoś kto kupił rower i pyta, czy kupić ma kask i rajtki, dostaje odpowiedź, że bez różnych szpejów takich jak pompka, zapasowa dętka, zestaw narzędzi, a nawet plastikowe łyżki do zdejmowania kół nie powinien wyruszać w trasę. Na tym się zasadza problem, że ten ktoś nie musi wozić ze sobą tych wszystkich przedmiotów na wycieczki po mieście, a i za miasto, jeżeli wybiera się w cywilizowane rejony. Powiem więcej, dopiero nie zabranie ze sobą narzędzi pozwoli, gdyby się zdarzyło złapać gumę, na przeżycie autentycznego spotkania z Drugim Człowiekiem. Można zajść do leśniczego, można zajść do chłopa albo poprosić o pomoc kogokolwiek. Z doświadczenia wiem, że owocuje to niezapomnianymi rozmowami, często poczęstunkiem, itd. A wy postulujecie, żeby rowerzysta w Polsce zachowywał się jakby jechał po Alasce. Gęstość zaludnienia jest taka, że z trudem da się znaleźć okolicę gdzie do ludzi dalej niż 5km, czyli godzina marszu. Co do strojów, to obserwuję jak na otulonych w czarne, obcisłe kombinezony, w kaskach i kosmicznych okularkach patrzą mieszkańcy wiosek i małych miasteczek. Patrzą jak na ludzi z innej planety. I obawiam się, że szpanerom o to właśnie chodzi, że chcą by ich postrzegano jako obcych, innych, usportowionych, przebranych jakby się urwali z filmu. Ludzie tak przebrani mogą się spotykać tylko z takimi samymi jak oni. Rycerze na stalowych rumakach, którzy pędzą po drogach jak wicher... Pompka to ich miecz, a zapasowa dętka - tarcza. Więcej macie radości z kupowania, niż z jeżdżenia. I oto mi chodziło w tym wątku. Link Zgłoś
dr.krisk Ubawilem sie!!! Dziekuje! 19.05.05, 17:09 Gość portalu: jaskrawy napisał(a): > Powiem więcej, dopiero nie zabranie ze sobą narzędzi pozwoli, gdyby się > zdarzyło złapać gumę, na przeżycie autentycznego spotkania z Drugim > Człowiekiem. Można zajść do leśniczego, można zajść do chłopa albo poprosić o > pomoc kogokolwiek. Dzieki! Masz wspaniale poczucie humoru! A na powaznei - dla mnie ktos, kto wybiera sie rowerem w dalsza trase bez pompki, latek i narzedzi to jest pie.. zyciowa. Po prostu. A z ludzmi wole nawiazywac kontakty bez zawracania im d..y moja niezaradnoscia ("przepraszam, ma pan moze latki i klej????"). Czy w gory tez idziesz bez zywnosci, kompasu i mapy? Daj sobie spokoj czlowieku z ta pseudofilozofia rowerowo-alterglobalistyczna. Smieszna ona jest i troche zadeta. Link Zgłoś
Gość: KA Re: Czarni rycerze w zbrojach z plastiku... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.05.05, 10:03 Gość portalu: jaskrawy napisał(a): > Ktoś kto kupił rower i pyta, czy kupić ma kask i rajtki, dostaje odpowiedź, że > bez różnych szpejów takich jak pompka, zapasowa dętka, zestaw narzędzi, a nawet > > plastikowe łyżki do zdejmowania kół nie powinien wyruszać w trasę. Na tym się > zasadza problem, że ten ktoś nie musi wozić ze sobą tych wszystkich przedmiotów > > na wycieczki po mieście, a i za miasto, jeżeli wybiera się w cywilizowane > rejony. > Powiem więcej, dopiero nie zabranie ze sobą narzędzi pozwoli, gdyby się > zdarzyło złapać gumę, na przeżycie autentycznego spotkania z Drugim > Człowiekiem. Można zajść do leśniczego, można zajść do chłopa albo poprosić o > pomoc kogokolwiek. Z doświadczenia wiem, że owocuje to niezapomnianymi > rozmowami, często poczęstunkiem, itd. A wy postulujecie, żeby rowerzysta w > Polsce zachowywał się jakby jechał po Alasce. Może też dymac z rowerem kilka kilometrów w deszczu, bo zapomniała pompki a akurat trafiła na ciebie i ty po za dobrym słowem też bez pompki. Kolego nie ważne gdzie sie jedzie, jesli gdzieś jedziesz to masz obowiązek wyposażyć rower w światła, i powinieneś zabrać podstawowe rzeczy jak pompka , detka i jakiś komplet narzędzi po to by nie liczyć na to że ktoś będzie bardziej zapobiegawczy niż ty. Wielu chętnie pomoże niedoswiadczonej bikerce zmienić dętkę niewielu wyjmie i podaruje swoją. Jakoś omineło mnie przeczytanie postu w którym ktoś twierdzi że do jazdy na rowerze musi mieć ciuszki termo aktywne, a przydaja się ona nie tylko w górach a i na rowerze i innych sportach, zresztą ciuchy w góry maja inną grubosc i krój, mam jedne i drugie i te górskie na rower wkorzystuje tylko gdy temp. spada poniżej -10 stopni i to nie zawsze. Owszem można jeździć w jeansach równie dobrze jak chodzić w nich po górach, znam osoby które weszły na Rysy w lekkich sandałkach ale nie polecam tego a jeśli o tym pisze to tylko jak o pewnym ewenemencie a nie że tak można. Generalnie forum jest po to by dzielić się doświadczeniem i dać szanse nowicjuszą na wykożystanie doświadczeń tych którzy przćwiczyli temat. Może zamiast pisać bzdury napisz dlaczego używasz bielizny termoaktywnej i bluzy goretex-owej, porównaj ją z bluzą dresowa daj komuś max widaomości by mógł podjać decyzję czy chce zainwestować w taki ciuch. Na wsiach kolego mają od lat telewizory i wiedzą jak wyglada rowerzysta, wiele razy zaczepiano mnie na wsiach w małych sklepikach i pytano o szczeguły ubioru i naprawdę niewielu było takich co nie rozumieli tego, na wsi sa też ludzie którzy używają rowerów nie tylko jako środka lokomocji (wtedy zazwyczaj jadą ubrani tak jak na codzień w gumiakach itd) ale jako środka do uprawiania sportu i turystyki i ci ludzie też używaja ubrań specjalistycznych pojedź na amatorskie zawody w kolarstwie górskim porozmawiaj z uczestnikami zdziwisz się jak wielu z nich pochodzi z małych miasteczek i wsi. KA Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Fetyszyści - rowerzyści IP: *.csk.pl 20.05.05, 23:11 Widać z daleka , że podchodzicie do rowerowania jakbyście musieli sobie coś zrekompensować z realnego życia. Może każdy z was chciał być strażakiem, albo żołnierzem, ale zabrakło odwagi i teraz spełniacie się jako uzbrojeni w specjalistyczny sprzęt cykliści? Czego wam brak, ze zamiast cieszyć się ruchem na świeżym powietrzu, musicie dxwigać ekwipunek i zapasowe części? Ostatnią gume w trasie złapałem 2 lATA TEMU. Dałem sobie radę bez zapasu i pompki. Do dzisiaj cieplo wspominam dziadka, który mi pomógł załatac dziurę. Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: Fetyszyści - rowerzyści IP: *.ljcrf.edu 21.05.05, 01:13 > Ostatnią gume w trasie złapałem 2 lATA TEMU. Dałem sobie radę bez zapasu i > pompki. Do dzisiaj cieplo wspominam dziadka, który mi pomógł załatac dziurę. A ja do dzisiaj wspominam nastolatkow ktorzy mi to chyba z 8lat temu w wypozyczonym rowerze tylne kolo dla jaj sflaczyli. Gdyby nie zupelnie nierealny okoliczny kibutz (krowy w srodku pustyni) z pompa to dymalbym ze 20-25km piechota noca wzdloz drogi po pustyni (Timna -> Eylat). Samarytanie tego regionu widac jeszcze nie zasiedlili. Innym razem po 11 godzinach lazenia po pustynnych gorach (bezrowerowo) wleklismy sie jak dwa wyschniete muly do samochodu. Gosc w pustym jeepie wraca w naszym kierunku -> machamy na stopa -> gosc odmachuje i jedzie dalej... Za kolejna godzine dotarlismy do parkingu. Ergo: licz w pierwszym rzedzie na na samego siebie a nie wal opowiastek ze "jak by co to sie zawsze ktos uczynny znajdzie". Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Ludożercy i brak zdrowego rozsądku IP: *.csk.pl 21.05.05, 05:03 Wokół nas żyją ludożercy i zbóje. Czychają na śmiałków, którzy wypuszczają się na wycieczki, szczególnie rowerowe. Początkujący rowerzysta powinien przejść kurs samoobrony i szkołę przetrwania - inaczej nie poradzi sobie na przejażdżce. Musi też mieć pojęcie o mechanice precyzyjnej i wozić ze sobą pełen zestaw narzędzi na wypadek, gdyby kij, rzucony mściwą ręką autochtona, wkręcił się mu w szprychy. I niezależnie od tego, czy wybiera się na ścieżkę rowerową w rodzinnym mieście, czy do Afryki forsować pustynię, powinien jeździć jednakowo wyekwipowany. Rowerzysto, zaszczep sie przeciw żółtej febrze, zanim wyruszysz do parku Jordana. Link Zgłoś
dr.krisk Oddaj mi moje latki i klej!! 21.05.05, 05:57 To ty jestes tym nieszczesnikiem co ciagle zebrze o latki! Juz trzeci komplet zmarnowalem na takie fujary jak ty: "przepraszam pana, czy moglby mi pan pomoc?". Zal ci paru zlotych na tubke kleju i kawalek gumy??? Rozumiem, walczysz ze wszechswiatowym kapitalem ,ale dlaczego moim kosztem??? Nastepnym razem jak zobacze na skraju drogi pokrake z przebita detka... omine bez slowa!!!! KrisK Wkurzony Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Zawstydziłeś mnie IP: *.csk.pl 22.05.05, 23:54 Dotąd raz jeden prosiłem o pomoc w zaklejeniu dziury w dętce. Dyskusja na tym forum uświadomiła mi, że niektórzy ludzie czują się niezręcznie pomagając innym. Kupiłem już zapasową dętkę, zabrałem ze sobą na wycieczkę pompkę i byłem gotów własnoręcznie zreperować rower, gdyby się zepsuł. Przejechałem dzisiaj 120km w trudnym terenie i - jak zwykle - nic mi się nie zepsuło. Natomiast zabrakło mi wody i z dużą przyjemnością poprosiłem dwa razy o pomoc. Miejscowi zaprosili mnie do domu i metalowym kubkiem nad emaliowaną miednicą naleli mi wody z wiadra. I - uwierzcie - ludzie cieszyli się, że "obcy", "miastowy", "inny", nie wzgardził ich trudnym losem i poprosił o pomoc ich, zwykłych ludzi. Pozdrawiam miłosników rowerowania! PS. Widziałem dzisiaj żmiję!!!! Link Zgłoś
dr.krisk A nie pomyslales, ze warto wozic owe latki.... 23.05.05, 03:24 .. po to aby wlasnie pomoc innym? Czy nie byloby ci glupio, gdyby w lesnych ostepach zagadnela cie starsza pani proszac o pomoc w zreperowaniu roweru, a ty co? Wskazalbys jej droge do najblizej wsi?? Drogi kolego - jezeli sadzisz ze udzielanie pomocy pie..m zyciowym jest tym co lubie najbardziej - to sie mylisz. Co innego gdy rzeczywiscie stanie sie cos powaznego, gdy np. awaria sprzetu jest powazna, itp. Ja np. woze z soba wypinacz do lancucha (w takim malym zestawie) - i juz ze dwa razy wybawilem ludzi z powaznego klopotu (zerwany lancuch w lesie). Nie ma to nic wspolnego z zaklopotaniem. No. To tyle kazan. KrisK P.S. Widze ze traktujesz wiejskich ludzi jak niejaki Livingstone tubylcow z Afryki..... Link Zgłoś
Gość: jaskrawy Ludzie są fajniejsi od zwierząt IP: *.csk.pl 23.05.05, 05:13 Łażenie po lesie z lornetką, żeby podpatrzeć dzięcioła daje frajdę nie lada, ale nie umywa się do radości z obserwowania ludzi. Najbardziej lubię patrzeć na ludzi w małych miasteczkach w czasie targu lub procesji, oraz na chłopów w czasie prac polowych i w niedzielę, kiedy świętują. Link Zgłoś
Gość: KA Re: Zawstydziłeś mnie IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.05.05, 11:39 Gość portalu: jaskrawy napisał(a): > Dotąd raz jeden prosiłem o pomoc w zaklejeniu dziury w dętce. Dyskusja na tym > forum uświadomiła mi, że niektórzy ludzie czują się niezręcznie pomagając > innym. Kupiłem już zapasową dętkę, zabrałem ze sobą na wycieczkę pompkę i byłem > > gotów własnoręcznie zreperować rower, gdyby się zepsuł. Przejechałem dzisiaj > 120km w trudnym terenie i - jak zwykle - nic mi się nie zepsuło. Natomiast > zabrakło mi wody i z dużą przyjemnością poprosiłem dwa razy o pomoc. Miejscowi > zaprosili mnie do domu i metalowym kubkiem nad emaliowaną miednicą naleli mi > wody z wiadra. I - uwierzcie - ludzie cieszyli się, > że "obcy", "miastowy", "inny", nie wzgardził ich trudnym losem i poprosił o > pomoc ich, zwykłych ludzi. > Pozdrawiam miłosników rowerowania! Straśnie miłościwy z was Pan, no no, a jaśnie rącke dałes do ucałowania ciemnemu chłopu??? Facet opamietaj sie to ze jest się Zielonym nie znaczy wcale ze w mózgu tesz masz mieć zielono. KA Link Zgłoś
uruk-hai Re: Zawstydziłeś mnie 23.05.05, 11:54 w sobotę zmieniałem na trasie dętki chłopakowi i innemu kolesiowi lepiłem dętke, ludziom się po prostu nie chce ze sobą wozić na wycieczki swoich :), a często pytani w sprawie pomocy robią jakieś dziwne zaskoczone miny co troche skolei zniecheca, wczoraj widziałem kolejnego chłopaka z "flakiem" wyobraźcie sobie że chciał pójść do domu piechotą ze 25km bo nie wpadł na to że obok jest kilka domów wioskowych i można poprosić o pomoc (niestety nie miał szybkozamykaczy na kołach tylko jakież badziewne śruby więc byłem bezradny), po kilku sekundach znalazł się tubylec pędem odkręcił mu to koło w 1 sek :) jak ktoś wyjeżdża z domu w trase 40-60 km bez zupełnie podstawowych pierdół (typu detka i pompka) to sam jest pierdoła :) Link Zgłoś
uruk-hai Re: Zawstydziłeś mnie 23.05.05, 11:57 w sobotę zmieniałem na trasie dętki chłopakowi i innemu kolesiowi lepiłem dętke, ludziom się po prostu nie chce ze sobą wozić na wycieczki swoich :), a często pytani w sprawie pomocy robią jakieś dziwne zaskoczone miny co troche z kolei zniecheca, wczoraj widziałem kolejnego chłopaka z "flakiem" wyobraźcie sobie że chciał pójść do domu piechotą ze 25km bo nie wpadł na to że obok jest kilka domów wioskowych i można poprosić o pomoc (niestety nie miał szybkozamykaczy na kołach tylko jakież badziewne śruby więc byłem bezradny), po kilku sekundach znalazł się tubylec pędem odkręcił mu to koło w 1 sek :) jak ktoś wyjeżdża z domu w trase 40-60 km bez zupełnie podstawowych pierdół (typu detka i pompka) to sam jest pierdoła :) Link Zgłoś
margonik Re: oj kolego kompleksiasty :) 22.05.05, 19:53 Może jesteś niezwylke sprawny fizycznie, odważny, a do tego masz fuksa. Ja raz w życiu pojechałam w teren bez toczka, zleciałam i akurat tak solidnie przygrzmociłam głową w glebę, że przez jakieś 2h byłam zamroczona, najprawodopodobniej z lekkim wstrząsem mózgu (piszę "lekkim" bo jakoś przeszło). Ale w każdym razie jest to przypadek. Raz się uda, raz się nie uda, a niektórzy mają to do siebie, że wolą się chronić przed tymi drugimi przypadkami. Może jest to po prostu kwestia charakteru - nie żadnego szpanerstwa i konsumpcjonizmu, ale odwagi względnie ryzykanctwa z jednej, a ostrożności z drugiej. Link Zgłoś
Gość: KA Re: oj kolego kompleksiasty :) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.05.05, 11:48 Najgorsze jest to ze ludzie do swojej bezmyślności i braku przewidywania dorabiają jakies ponad czasowe ideologie, Jaskarawy swoją bezmyslnośc tłumaczy niechecia do szpanerstwa (mimo to jednak uzywa ciuszków termo aktywnych) i zielonymi ideałami, ciekawe komu przypisze ewentualne kalectwo pewnie spiskowi kapitalistów. Taaaaaaaak globalny kapitał uknuje spisek i podłozy mu "swinię" a on walnie sie z konia lub roweru w ten zielony łepek i zamieni w ważywo też zielone. Cóż GŁUPOTA TO TEŻ SPOSÓB UŻYWANIA MÓZGU. KA Link Zgłoś
Gość: KA Re: Noście kaski, lampki koniecznie diodowe... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 12:00 Gość portalu: jaskrawy napisał(a): > Jednak świat jest tak urządzony, by łatwo było znaleźć naiwnych, którzy kupią > wszystko, co im się zaoferuje. Najlepiej, oczywiście, żeby był to sprzęt > powszechnie używany w USA, co daje gwarancję, że jest się trendy i cool Wiesz co stary nasi pra,pra... dziadowie mieszkali w lepiankach i komu te bloki i wille potrzebne były, pieprzysz waść jak potłuczony w wagonie sypialnym KA Link Zgłoś
Gość: babka_ Re: Noście kaski, lampki koniecznie diodowe... IP: *.chello.pl 23.05.05, 15:41 jaskrawy! Tylko impotent może być tak niezadowolony z życia! Nienawidzisz wszystkiego i wszystkich! Nie masz zielonego pojęcia, co to znaczy umieć się cieszyć! Walnij parę razy głową w mur, to może odblokujesz odrobinę optymizmu. Link Zgłoś
rumburakk1 Re: Droga Alu, 19.05.05, 07:20 @biker Łuuuuuuuu..... Panie biker.... Ładnie to tak? Przecież nikt nikomu tu nie odradza kupowania kasku. Ktoś chciał zauważyć że są sytuacje kiedy kask jest niepotrzebny. Sądzę podobnie jak niektórzy przedmówcy że stosowanie kasku przez rowerowych spacerowiczów w dużej mierze wybika z mody i wiem co mówię choćby ktokolwiek nazwał mnie durniem itp. No bo po co komu kask na równej drodze w srodku pustego lasu. No przecie to sie kupy nie trzyma. Nie będę się wdawał w dyskusje, ale nawet zawodowcy w pewnych sytuacjach mają prawo ten kask zdjąć mimo że jadą po przełęczach i urwiskach . Nikt nikomu nie zabrania noszenia kasku. jak ktoś po 10 latach siedzenia za biurkiem wsiada na rower z supermarketu i ma zamiar skakać po pniakach i dołach to ok - tylko co powiecie na to że taki Eddy mercx czy Szurkowski jechali po 200 km w bawełnianych koszulkach z nogami przywiazanymi do pedałow i jeszcze nie mozna było na koniec podjechać do samochodu wziać cokolwiek do picia. Powiecie ze to frajerzy? Że nie mogli mieć bo nic lepszego nie było? No nie było ale nie zmienia to faktu że korona im z głowy nie spadła jadąc na zwykłej stalowej ramie i w bawełnianym trykocie na guziki. Sorry, ale jak czytam niektóre posty to najlepszy byłby rower który nie dręczylby nas koniecznością pedałowania, koszulka która nigdy nie nasiąka potem i w ogóle żeby było łatwo, kolorowo i cool. Sorry że tak jadę z buta, ale jak patrzę za okno i widze dzieci jadące na rozklekotanych rowerkach ze wsi do szkoły, bez żadnych kasków, koszulek, scyzoryków z imbusami a za to z głodnym brzuchem to jest mi was żal czytając te dyskusje . Do widzenia Link Zgłoś
tomek854 Re: Droga Alu, 19.05.05, 18:40 To, ze ja mówię, że nei potrzebuję kasku nie jest jednoznaczne z tym, że uważam, że w kasku jest bezpieczniej. Ale np. uważam, że jeszcze bezpieczniej by było mieć zółwią skorupę (taką jak motocykliści na ścigaczach), ochraniacze na łokcie i kolana, rower owinięty grubą gabką... Ale dla mnei po prostu rower to pojazd uzywany na co dzień - wsiadam tak jak stoję, i jadę - mam tylko w plecaku koszulkę na zmianę i ręcznik jak jadę gdzieś między ludzi. I nie uszę się zastanawiać, gdzie się przebrać, gdzie schować kask itd... Link Zgłoś
spector1 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 18.05.05, 16:36 ala_dwa napisała: > Czy szalejecie i kupujecie specjalne spodnie, bluzy, itd. Czy wystarczy > czapeczka z daszkiem, czy jednak kask, (do jazdy niezbyt wyczynowej, > ścieżkami rowerowymi), czy lusterko, itd. Przeznaczenie sumy w wysokosci 20% ceny roweru na kurtki, koszulki, spodnie, buty,rekawiczki,akcesoria nie jest rozrzutnoscia. Spector Link Zgłoś
Gość: Noman Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 18.05.05, 18:05 Pojeździj troszkę na samym rowerze, a sama poczujesz czego Ci jeszcze trzeba. Ja uważam,że jeśli śmigasz tylko po bezpiecznych ścieżkach rowerowych to kask nie jest niezbędny, ale jeśli lubisz poszaleć ciutek po lesie, na ulicę też wyskakujesz to kask raczej wskazany (ja mam, ale nie używam zawsze), tak samo jak okulary - niby bajer, ale przy 30 km/h oczka mi już łzawią i muchy wskakują, a nie polecam nikomu choćby komara podczas przejazdu lasem, slalomem ;P Z gadżetów używam jeszcze rękawiczek bez palcy i sakiewki typu "nerka". Na trasę pod bojówki zakładam lajkrę z pampersem, buty standard, jak zimniej to polar/kurtka nieprzemakalna z wywietrznikami. Po miesiącu sama dojdziesz czego Ci potrzeba do szczęścia. Link Zgłoś
Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 12:58 Gość portalu: Noman napisał(a): > Po miesiącu sama dojdziesz czego Ci potrzeba do szczęścia. Ba, wiesz tak sobie myślę że ona po to zadaje tu pytanie by dowiedzieć się od nas co jest dobre a co nie właśnie po to by uniknąć eksperymentów i związanych z tym kosztów. ja zanim doszedłem do tego co naprawdę jest dobre i przydatne kupowałem niby super rzeczy ale szybko okazywało się że są one super aqle nie na rower, bo jaskrawo żółta kangórka Adidasa z wywietrznikami na plecach wstawkami odblaskowymi lekko wydłużonym tyle sprawdza się super podczas terkingu, sprawia że jestem widoczny na spacerach, ba nawet lekki bieg da się w niej uskutecznić ale na rowerze owszem ochroniła mnie od deszczu i wiatru ale co z tego pod nią byłem mokry od potu wcale nie gorzej niż gdybym jej na sobie nie miał. Tak sprawdziłem wiele rzeczy na sobie i za ciężko zarobione pieniądze, niby od przybytku głowa nie boli ale nie wszystko jest wykożystane jak należy i szkoda że leży używane od wielkiego dzwonu. Ktoś tu wydziwia że opiszę że lamka njlepiej ledowa , ale czy ten ktoś musiał jechać w pełnych ciemnościach kilka godzin w temp. - 6 stopni?? pewnie nie bo inaczej by wiedział że lampka z żarówką normalną, kryptonową a już napewno halogenową nie świeciła by tyle czasu non stop ani nie dawała by odpowiedni jasnego światła by oswietlić drogę, dynamo i owszem ale gdy stajesz to również stajesz się niewidoczny na drodze bo w tym wypadku swiatła świecą tylko podczas jazdy.Do tego używam odblasków takich na ubraniu jak i ym ale "poprawnym" Co do reszty bajerów to uważam że jeśli coś ma poprawić mój komfor i stać mnie na to to czemu nie gdybym się chciał umartwiać to do jakiegoś zakonu bym poszedł. Fajnie że wspomniałeś o okularach jest to tak oczywiste że zupełnie je pominołem, a napewno niejedna,en z bikerów pamieta glebowanie po tym jak mu muszka albo inny paproch wleciał w oko. Pozdrawiam KA Link Zgłoś
Gość: Noman Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 19.05.05, 23:16 Masz trochę racji, można doradzić, żeby ktoś inny nie popełniał tych samych błędów co TY(JA) i wydaje mi się, że dałem kilka takich... Jestem jednak zdania, że każdy może mieć indywidualne potrzeby (no i pewnie tak jest), tym bardziej, że ALA nie określiła dokładnie jak będzie wyglądać jej styl jazdy, czy nawet jaki rower sobie, konkretnie kupiła, więc jest mi ciężko dobierać grubość koszulek, rodzaj kasku (ups) itp. POZDRO Link Zgłoś
Gość: Noman Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 19.05.05, 23:28 ...dałem kilka takich rad... ;p Link Zgłoś
Gość: beabike Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.05, 19:01 Kask tak!-nawet na "spokojnej sciezce" potrafi sie pokazac niespodziewanie Pani z pieskiem oczywiscie na dlugiej smyczy ktorej prawie nie widac i wtedy tez gleba murowana(przerobione) + spodenki lub ewentualnie majtki z wkladka-a do reszty powoli dojrzejesz. Przyjemnej jazdy! Link Zgłoś
Gość: taboo Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 07:42 No następny(a). Jak się nie umie z rowera spadać to się nie jeździ tak żeby sobie krzywdę zrobić. Kasku jasne że mozna używać, są sytuacje gdzie jest to nawet wskazane, ale to jest po prostu zenujace jak ktoś jedzie tak że wpada na pieska z panią. Moze po prostu więksosć z was nie potrafi jeździć. ja podobnie jak niektórzy tu piszący jeżdże od kilkunastu lat, miałem wiele sytuacji krytycznych ale nigdy (!) odpukać nie zrobiłem sobie krzywdy upadając. Dlaczego ? Bo ojciec nauczył mnie jak z rowera spadać. Żeby na rowerze jechać trzeba się nauczyć wpierw przewracać. Tak samo jak na nartach. Weź rower do piaskownicy, w zimie na lodowisko i trenuj a nie wypisuj że ci pani z pieskiem drogę zaszła. Mnie kiedyś na drodze wyskoczył dzik "Prawdziwa przedwojenna locha". No i poleciałem, ale więkse szkody niż upadek odniosłem w sferze psychiki bo dziczyzna mścił się okrutnie na moim rowerze. Jak się jeździc nie umi to sie jeździ powoli. Tyle wam powiem cykliści. ja kask zakładam jak wiem że może się zdarzyć nieszczęscie natury obiektywnej a nie wynikające z własnej nieuwagi czy wręcz gapiostwa.Ja już widziałem takich cyklistów na tych wszystkich rowerach o które tak się na tym forum pyta, którzy jeździli ze słuchawkami w uszach. I mówi mi: "Jak ty jeździsz chłopie? Bez Kasku?!! Zabijesz się kiedyś - mnie już tyle potracali..." No dla takiego gościa to tylko w łeb strzelić a nie prosić zeby kask założył. Jestem też jak najbardziej za tym żeby wprowadzić OC dla rowerzystów.A porównywanie jeżdzenia bez pasów z jeżdzeniem bez kasku to niestety przegięcie bo używanie pasów obowiazuje tylko na drogach na których obowiazuje kodeks drogowy.Czyli gdzie? Odpowieddxie sobie sami A co do tezy że inni zazdroszczą bo nie mają... Boze jakie to załosne Link Zgłoś
Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.05.05, 13:14 Gość portalu: taboo napisał(a): Ja już widziałem takich > cyklistów na tych wszystkich rowerach o które tak się na tym forum pyta, > którzy jeździli ze słuchawkami w uszach. I mówi mi: "Jak ty jeździsz chłopie? > Bez Kasku?!! Zabijesz się kiedyś - mnie już tyle potracali..." No dla > takiego gości a to tylko w łeb strzelić a nie prosić zeby kask założył. > Jestem też jak najbardziej za tym żeby wprowadzić OC dla rowerzystów tak to ciekawy odsetek bikerów. Co do obowiązkowego OC to nie zgadzam się bo niby co ktoś kto pakuje rower na samochód i jedzie raz w miesiącu za miasto a tamjeździ sobie po polach i lasach ma płacić ?? za co ?? Proste masz ubezpieczenie Ok nie masz licz się z procesem i kosztami odszkodowania. Co do kasku, no cóż w przypadku konfrontacji z blaszakiem niewiele ci to da, ale przy upadku wiele, po za tym pzrypadki chodzą po ludziach i nigdy nie wiadomo jak polecisz, ja trenowałem Judo i też mam wiedzę i właściwe odruchy przy upadkach ale zdarzyło się mi że wyleciałem z roweru tak niespodzianie że ani mój umysł ani moje ciało nie miało szans na reakcje i pewnie łep mam cały dzięki kaskowi, przed zachaczeniem o gałęzie czy uderzeniu kamyka wywalonego spod koła samochodu też umiejętnośc jazdy i upadków ci nie pomoże a kask tak. Pozdrawiam KA Link Zgłoś
Gość: beabike Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.weissenfels.asklepios.com / *.dip.t-dialin.net 19.05.05, 17:13 Taboo! ja juz takim gierojom co twierdzili ze z roweru umieja spadac karty zgonu wystawialam .To tak a propos spadania z roweu.Pozdrowienia i obys nie byl nastepny! Link Zgłoś
Gość: taboo Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 17:47 Masz rację... Taim gierojom. Tylko że ja nie jestem napalonym cool trendy "bikerem" który po wyjściu ze sklepu jedzie rowerem na największą górę i jedzie na złamanie karku. Dla mnie rower to po prostu sposób na życie. Jeżdże sam, nie identyfikuję sie z jakaś rowerową subkulturą i nie startuję w wyścigach choć ojciec, były reprezentant Polski usilnie mnie do tego namawia. Jak widzę to targowisko rowerowych śmieci i próżności na tym forum to robi się smutno. Naprawdę. Mam rower 10 letni, z manetkami w rurze - nie chcę nowego bo ten mi starcza. Wywróciłem się w życiu jeden raz. Dzieciecych podrapanych kolan nie liczę. Jeżdże na szosówce - oglądam się za siebie, ustępuję pierwszeństwa i większych kłopotów w życiu nie miałem. Wiem że moge trafić na kierowcę pijaka, źle zaparkowany samochód, ale nie robię takich numerów ze jadąc rowerem słucham muzyki czy wysyłam esemesy. Nie lubie jeździć MTB po lasach - tam w ogóle kasku nie biorę bo po prostu nie czuję potrzeby dowartościowania sie zjeżdżajac rowerem z jakiegoś urwiska. jak będę chciał adrenaliny to po prostu pojadę w Alpy i zjadę na kreskę w Bormio. Jesli ktoś twierdzi że DH dostarcza adrenaliny to polecam zjazd po takiej trasie na nartach gdzie szybko delikwenci nabraliby szacunku do własnego zdrowia. Link Zgłoś
tomek854 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 19.05.05, 18:48 Zgadzam się z Tobą :) Ja się od skończenia 12 lat, kiedy to dostałem kolarzówkę od dziadka wywróciłem RAZ. A to dlatego, że się wygłupiałem ze swoją dziewczyną i jadąc obok siebie bez trzymanki próbowaliśm,y się złapać nawzajem za kierownicę :) Mało mądre to było. Wywinąłem wtedy salto razem z rowerem ale tylko zadfrapałem sobie kolano. Innym razem połozyłem się naumyślnie, bo wpadłem w poślizg za szybko na mokrym nierownym bruku - gdybym wyprostował zakręt, to bym się nie przewrócił, ale wylądowałbym na czołówkę z autobusem, a tak się położyłem i przejechałem przez jezdnię w poprzek Innym razem autobus wymusil pierwszenstwo - postawilem rower bokiem, odbilem sie od niego noga, i lekko sie chwiejac pojechalem dalej. Innym razem autobus zlosliwie zajechal mi droge - przycisnal mnie do kraweznia. Wskoczylem na chodnik. To wszystkie niebezpieczne sytuacje, ktore sobie przypominam, ze mialy miejsce przez kilkanascie lat jezdzenia (calkiem szybkiego i po ulicach) na miescie. Rower od tego czasu mam drugi wlasny (ale troche na pozyczonym goralu jezdzilem). Stalowa rama, bez amorkow, taki niby treking :) Link Zgłoś
Gość: dot Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 20:08 nie rozumiem czemu popadacie w skrajnośći. Nie kupuj kasku bo cię od śmierci nie uratuje, a będzie wyglądało że się lansujesz, a wcześniej jeszcze naucz się wyczynowo spadać z roweru. ja jeżdżę bardzo krótko. często po ulicach bo czasem inaczej się nie da. nie mam wszystkich tych zabawek, majtek przeciwpotnych, łyżek itp. i nie czuję się z tego powodu niekomfortowo (nie jeżdżę długich dystansów). Myślę że odradzanie początkującym bikerom jeżdżącym po ulicach kasku jest dość bezmyślne. Naprawdę uważacie, że ktoś chce się w ten sposób popisać??? prędzej kupiłby sobie wyczesaną komórę i prowadzał ją na firmowej smyczy. Link Zgłoś
Gość: mid Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 20:33 Przede wszystkim bezpieczeństwo czyli: 1 oświetlenie (nie koniecznie diodowe - jakiekolwiek, chociaż diodowe nie jest w tej chwili drogie a bardzo praktyczne), 2 kask - uważam że jest konieczny i to nie tylko w ciężkim terenie (ja swój pierwszy rozwaliłem o chodnik 100 m od domu i bardzo się cieszę że go miałem), 3 rękawiczki naprawdę się przydają i to w przeciwieństwie do kasku przy każdej nawet najdrobniejszej wywrotce, poza tym pewniej trzymasz kierownicę (wchłaniają pot) oraz w moim przypadku tłumią drgania bo mam sztywny widelec). w dalszej kolejności narządzia - pod warunkiem, że potrafisz ich użyć. Tu najważniejsze są łatki lub dętka zapasowa i łyżki do opon. reszta gadżetów jest mniej ważna i zależna od własnych preferencji - pojeździsz zobaczysz. Ale przekonany jestem że przedmioty, które wymieniłem są ważne i oprócz kasku - przeważnie tanie. Pozdrawiam m. Link Zgłoś
el_gato_con_botas Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 19.05.05, 09:27 wszystko zalezy od tego, jak chcesz jezdzic; podstawa, to dla mnie: - pompka, detka, latki i lyzki do opon; lyzki o tyle, ze duzo wygodniej, szybciej, a poza tym latwiej zmienic nimi opone - koszyk na bidon i bidon; ja mam dwa, ale z racji dluzszych tras i korzystania z transportu rowerowego w wyjazdach na treningi, normalnie jeden wystarcza - rekawiczki; nie tylko wygoda, ale i zabezpieczenie przed otarciami - czlowiek odruchowo chroni sie amortyzujac rekami upadek, lepiej miec je czyms osloniete - okulary; nie musza byc firmowe, nie musza byc rowerowe, ale musza byc - najlepiej o wiekszej powierzchni, co do barwy szkiel, dobierzesz sobie sama (ale ogolnie na ostre swiatlo przydaja sie ciemniejsze, srednie - czerwone, slabe - zolte, na noc - przezroczyste) teraz elementy dyskusyjne - kask; dla jasnosci: kask mam, czasami nawet uzywam...nie uwazam, zeby byl konieczny kazdemu, ale kazdemu moze sie przydac; tutaj jest juz kwestia odpowiedzi na to do czego rower Ci sluzy - ja mam kask, bo bez niego w zawodach nie pozwola wystartowac (juz nie startuje, ale zdazalo sie), poza tym lepiej go miec podczas niektorych wyjazdow na trudniejsze trasy; po miescie nie uzywam (jezdze od nastu lat, nigdy nie byl potrzebny, zawsze umialem w ostatecznosci zamortyzowac upadek rekami - dla mnie koniecznoscia sa rekawiczki, ale amortyzowac upadek trzeba umiec...); jesli nie czujesz sie pewnie na rowerze, jesli zdaza Ci sie wywracac, jesli nie jestes pewna swoich umiejetnosci, kask moglby sie przydac, ale to pod Twoja rozwage zostawiam - gacie z wkladka, czyli pampersem; nosze albo bielizne z wkladka, albo spodenki lycrowe, zawsze na wierzch zakladam jakies luzniejsze spodnie (nie przemawia do mnie moda xc z obcislymi ciuchami, wole nieco luzu) - dla higieny i wygody, im dluzsza trasa, tym bardziej sie taki ubior docenia - bielizna oddychajaca - gorna czesc ciala; mam dwie koszulki z dlugim rekawem bodajze swietej pamieci alpinusa, ktore uzywam do roznych celow, miedzy innymi do jesienno - zimowego rowerowania; nie wyobrazam sobie jazdy bez nich w takich warunkach, ale to kwestia wygodnictwa - jak mozesz wydac i chcesz jezdzic caly rok, to warto, jak nie - podaruj sobie - trykoty xc; typowe koszulki mieniace sie kolorami, obcisle, widoczne na kazdym szpanerze, co drugim zawodowcu, a takze na przyzwoitych rowerzystach...mam ich kilka, z dlugimi i krotkimi rekawami; korzystam z nich jako z bielizny oddychajacej w lecie, a mam kilka, bo i kupilo sie jakas i sprowadzilo przy okazji i przy startach dawali... ciuchy dobrej jakosci, zwlaszcza bluzy i koszulki, sa w stanie bardzo dlugo posluzyc - moja bluza ma dobrych kilka lat, najstarsze trykoty kolo 7 i ciagle sprawuja sie znakomicie; taki zakup to w pewnym sensie inwestycja, jednak zupelnie niepotrzebna dla kogos, kto jazde chce traktowac czysto rekreacyjnie; plecak powinien umozliwiac chocby minimalna wentylacje plecow, zeby sie nie zapocily na amen, czasami przydaje sie wspominana tu nerka, czyli torba na pasku (idealna na krotkie trasy treningowe: klucze, detka, narzedzia i telefon) mam andzieje, ze troche pomoglem ;-) pzdr Link Zgłoś
Gość: brush Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 14:55 allegro.pl/show_item.php?item=51839471 to bedzie gites :D Link Zgłoś
Gość: beldin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 17:58 Ciuchy oddychajace na pewno sa wspanialym wynalazkiem na rower. Wie o tym kazdy komu przyszlo jechac pod wiatr w jakis niezbyt cieply dzien. Detka i papka jest obowiazkowa,ale jesli ktos jezdzic ma zamiar po drodze asfaltowej i niekiedy kawalek p[o lesie to kask mu jest tak potrzebny jak dziura w moscie. Jezdze na rowerze jakies 1500 km dziennie od 1997r. Nigdy nie mialem na glowie kasku,znajomi ktorzy jezdza ze mna tez jezdza bez kasku i jakos nikomu sie nigdy nic nie stalo. Nie potrafie sobie za bardzo wyobrazic sytuacji w ktorej przy jezdze 25-30km/h bylby kask do czegos potrzebny. Link Zgłoś
Gość: taboo Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 18:42 Łooo... 1500 dziennie. fiu fiu. Powinieneś już wygrać Giro, TDF i Vueltę- w jednym tygodniu . he he. Link Zgłoś
tomek854 Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 19.05.05, 18:50 Na pewno by wygrał - zakdając, że poza 8h snu godzinę przeznacza na posiłki wychodzi mu średnia 100 kph :D Link Zgłoś
Gość: beldin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 19:02 No zapewne bym wygral:). Miesiecznie mialo byc,i zapewniam ze mijam po drodze mase niedzielnych rowerzystow w extra ciuszkach i z kaskami na nadetych glowkach. Kaski sa potrzebne z cala pewnoscia w gorach i dla ludzi ktorzy lubia jezdzic szybko po lesie w nocy(sa i tacy). Link Zgłoś
Gość: beabike Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.dip.t-dialin.net 20.05.05, 09:43 Wiecie co- brakuje jeszcze tylko tego zeby ktos napisal ze pod kaskiem fryzura sie niszczy- to w zasadzie tez argument przeciw kaskom-no nie?Kazdy ma tylko jedna glowe , mozgu na razie nie da sie przeszczepic( szkoda, bo by sie czasami przydalo)i jak to mowia mamy demokracje -kazdy robi co chce . Pozdrowienia dla bikerow.! Link Zgłoś
Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.05.05, 10:26 Gość portalu: beldin napisał(a): > Nie potrafie sobie za bardzo wyobrazic sytuacji w ktorej > przy jezdze 25-30km/h bylby kask do czegos potrzebny. Proszę cie bardzo, przypadek kolegi prędkośc 23km, przejazd rowerowy zielone światło, nagle wymusza na nim pierwszeństwo taxi, efekt przebija głową szybę i laduje na kolanach pasażera. Przeszczep skóry długie leczenie, zyje tylko dzięki kaskowi. Inny przypadek, podrzędna droga o niewielkim natężeniu ruchu, dziewcze jedzie rowerem do kościoła wyprzedza ja samochód osobowy spod kół którego wylatuje niewielki kamyk, efekt dziewczyna z rozbita głową i złamanym bobojczykiem mocno poobcierana laduje w szpitalu. TO fakty wyobraźnia podpowiada mi o wiele wiecej. KA Link Zgłoś
Gość: scept89 kask i drobiazgi IP: *.ljcrf.edu 20.05.05, 09:08 o ile nie przeprowadzasz roweru 20m z garazu do piwnicy: __KASK NALEZY MIEC ZAWSZE_ Pare razy slyszalem o gosciach jadacych sobie spokojnie po sciezkach rowerowych -> jakis grufniany samochodziarz otwiera drzwi w samochodzie ktory to wlasnie omijasz i pieknym lukiem wykonujesz samopalikowanie. Zlamania sie lecza, urazy mozgu jakby nie za bardzo. Kazde powazniejsze stluczenie przyspiesza starcza demencje i nie ma co zgrywac hojraka co to sie przez lata nie wywalil. Jeden raz wystarczy. Inne drobiazgi: - zabezpieczenie przeciw kradziezom (trudno wejsc do toalety z rowerem) - telefon komorkowy z numerem kumpla co to Cie w razie czego z trasy sciagnie - przeciwpotna koszulka we wscieklym kolorze nawet na krotkie dojazdy (zadne szpanerstwo tylko instynkt przetrwania -> latwiej cie widac z samochodu) - okulary - rekawice - kolarki z pielucha przy dluzszych wyjazdach - zapasowa detka + klucze do zmiany kola - peleryna/ocieplacz - sun screen (nawet w pochmurny letni dzien mozna sie spalic) - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura - 2-3 zele/batony ktore zawsze zabierasz na wszystkie dluzsze trasy (trudno wracac jak w glowie sie kreci z hipoglikemii_. - mapa Link Zgłoś
tomek854 Re: kask i drobiazgi 20.05.05, 10:04 > Pare razy slyszalem o gosciach jadacych sobie spokojnie po sciezkach rowerowych > -> jakis grufniany samochodziarz otwiera drzwi w samochodzie ktory to wlasn > ie > omijasz i pieknym lukiem wykonujesz samopalikowanie. Samochody omija się w bezpiecznej odległości :) > - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura Ze zbiornikiem na co? > - 2-3 zele/batony ktore zawsze zabierasz na wszystkie dluzsze trasy (trudno > wracac jak w glowie sie kreci z hipoglikemii_. > Albo jeździć na miarę swoich możliwości :) > - mapa Chyba, że się jeździ w znanym terenie :) Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: kask i drobiazgi IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 10:25 Zbiornik to chyba puszka ze złocistym płynem a rura to mędrca szkiełko i oko-zawsze gotowe do władowania zielonej zawartosci. Link Zgłoś
Gość: scept89 zbiornik IP: *.ljcrf.edu 20.05.05, 22:01 > Samochody omija się w bezpiecznej odległości :) Pewnie. Zdaje sie jednak ze nie wszystkie wypadki na drogach przez nieuwaznosc rowerzystow sa spowodowane? Poza tym nie wiem jak Tobie ale mnie czujnosc pod wplywem zmeczenia spada. > > - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura > Ze zbiornikiem na co? Na wode lub gatorade. Inna zawartosc chyba tylko dla swietujacych gorali... > Albo jeździć na miarę swoich możliwości :) Czasem jedziesz liczac iz zaopatrzysz sie w punkcie X, a tu cholerstwo zamkniete. Zel nic nie wazy a 100-200kcal zdecydowanie Cie popchnie. > > - mapa > Chyba, że się jeździ w znanym terenie :) Oczywiscie ;-). Mozna tez jezdzic na znaki drogowe ale ja pare razy zaplatalem sie na przedmiesciach. Link Zgłoś
tomek854 Re: zbiornik 23.05.05, 19:40 > zamkniete. Zel nic nie wazy a 100-200kcal zdecydowanie Cie popchnie. Żel nic nie waży? Chyba masz na myśli baloniki z HELEM a nie z żelem :D Link Zgłoś
Gość: ergo Re: zbiornik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 20:53 a ja będę woził plecak do usranej śmierci na przkór tym co twierdża Żadnych Plecaków. A może ja lubię plecaki na rowerze? Moze ja lubię mieć plecy ściekające potem? I co może nazwie mnie ktoś masochistą? Po prostu żal mi się robi jak czytam te wasze wszystkie pożal sie Boże posty. jeden chce tego , drugi tamtego i waszym zasranym obowiazkiem jest uszanować wole drugiego człowieka a nie wpajać mu że jest albo niepogodzonym ze światem buntownikiem albo skrajnym, konsumpcjonistą co musi mieć sprzęt profesjonalny na wycieczki do parku. Niech kradną te rowery, moze mniej idiotów będzie na tych ulicach Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: zele IP: *.ljcrf.edu 23.05.05, 22:45 www.rei.com/online/store/ProductDisplay?storeId=8000&catalogId=40000008000&productId=2766&parent_category_rn=4500606&vcat=REI_SEARCH Rozumiem ze kolega 30g na plecach nie tylko wyczuje ale ze dwa zele (60g) zegna go to w polowie jak trzcine. Link Zgłoś
j_karolak Re: kask i drobiazgi 20.05.05, 13:01 Gość portalu: scept89 napisał(a): > __KASK NALEZY MIEC ZAWSZE_ Przydałby się też przenośny, samoczynny defibrylator, na wypadek gdybyś dostał zawału serca. No i koniecznie przenośny piorunochron, gdyby zastała nas burza na dużej polanie. O masce gazowej nie wspominam. > Inne drobiazgi: > - zabezpieczenie przeciw kradziezom (trudno wejsc do toalety z rowerem) > A jeździć rowerem należy tylko i wyłącznie wokół modnych knajp i po głównych deptakach. Tylko wsiowi jeżdżą po lesie, gdzie wylać się można pod krzaczkiem. > - telefon komorkowy z numerem kumpla co to Cie w razie czego z trasy sciagnie > No i jeszcze przenośną radiostację na wypadek gdybymy nie mieli zasięgu. No i racę, gdy kumpel będzie miał problemy z odnalezieniem nas. Plus dwie race zapasowe oczywiście i trzymany w pogotowiu namiot ze śpiworem i zapasami jedzenie na dwa-trzy dni. Ja zawsze noszę i wielokrotnie mi się to przydało. > - przeciwpotna koszulka we wscieklym kolorze nawet na krotkie dojazdy (zadne > szpanerstwo tylko instynkt przetrwania -> latwiej cie widac z samochodu) Na koszulce można zamontować bożonarodzeniowochoinkowy zestaw 200 lampek i podłączyć do przenośnego akumulatora. Tylko głupcy nie używają lampek. Zdrowie przede wszystkim! > > - okulary Z wymiennymi szkłami rzecz jasna. Pogoda bywa zmienna, a oczy mamy tylko jedne! > > - rekawice I szalik z czapką, a także ochraniacze na łydki, suspenser na jajka, i nakolanniki z naramiennikami! > > - kolarki z pielucha przy dluzszych wyjazdach Przy krótszych wyjazdach wystarczy sama pielucha. > > - zapasowa detka + klucze do zmiany kola No i zapasowa linka do hamulca, zapasowe lampki, zapasowy przenośny, samoczynny defibrylator i zapasowa rama. To podstawa. Osobiście wożę jeszcze par innych rzeczy na zapas. > > - peleryna/ocieplacz Jak wiadomo nasz kraj leży dość blisko koła podbiegunowego, a lata nie zawsze bywają gorące. Dlatego też warto wziąć termofor, mrożonki i przenośną kuchenkę mikrofalową. > > - sun screen (nawet w pochmurny letni dzien mozna sie spalic) Czymkolwiek jest ów sun screen - dorzuciłbym moon screen i jupiter picture. > > - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura Rura jest niezbędna, gdybyśmy chcieli wywrzeć wrażenie na znajomych. Nieznajomych zresztą też. Wyciągamy ze zbiornika rurę i się wokół niej kręcimy. Możemy poznać wielu nowych znajomych. > > - 2-3 zele/batony ktore zawsze zabierasz na wszystkie dluzsze trasy (trudno > wracac jak w glowie sie kreci z hipoglikemii_. Żele są potrzebne, bo na rowerze fryzura często ulega deformacji. Oprócz batonów polecam też anaboliki, sterydy i ruskie pedigree. > > - mapa Wraz z GPS-em. Dodabym jeszcze czekan, wędkę i zapasowy rower, który wkładamy do plecaczka. A tak na poważnie, wystarczy pompka (też niekoniecznie, bo można sobie koło napompować na stacji benzynowej) i oświetlenie. Kask wedle gustu i potrzeb. Link Zgłoś
Gość: limette Re: kask i drobiazgi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 16:53 ale cię wena twórcz wzięła, aż przykro czytać. Radiostację i defibrylator? Nie porównuj kasku do defibrylatora! Śmieszne niezmiernie te twoje małe prowokacje, naprawdę, udały ci się. Pasy w samochodzie zapiąć to też trochę kicha bo trzeba żyć mocno! I umierać młodo! Link Zgłoś
tomek854 Re: kask i drobiazgi 20.05.05, 20:30 Bomba! Dawno się tak nie uśmiałem :) ja bym dodał jeszcze silniczek rowerowy - na wypadek, gdyby odechciało nam sioę pedałować, a do domu byłoby daleko. oczywiście do niego komplet części zapasowych, paliwo i mixol :) Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: kask i drobiazgi IP: *.ljcrf.edu 20.05.05, 21:41 j_karolak napisał: > > __KASK NALEZY MIEC ZAWSZE_ > > Przydałby się też przenośny, samoczynny defibrylator, na wypadek gdybyś dostał > zawału serca. No i koniecznie przenośny piorunochron, gdyby zastała nas burza > na dużej polanie. O masce gazowej nie wspominam. milo ze w czynie spolecznym postanowiles zostac dawca organow do przeszczepow. Goscie z rozwalonymi nerkami kupia Ci kwiaty. Motocyklista tez kasku nie potrzemuje jak tylko "jezdzi uwaznie" no i Aniol Stroz nad nim czuwa. > A jeździć rowerem należy tylko i wyłącznie wokół modnych knajp i po głównych > deptakach. Tylko wsiowi jeżdżą po lesie, gdzie wylać się można pod krzaczkiem. kolega widac z lasu nigdy nie wyszedl i prostej stacji benzynowej na zadupiu nie widzial. Zostaw nie przypiety rower i pojdz na zakup batonu. Cwicz biegi za miejscowymi s-synami ktorzy to zdecydowali ow rower sobie "pozyczyc". Podobnie jesli w srodku drogi udasz sie do wyrafinowanego baru mlecznego w miasteczku X to oczywiscie pomaga jesli rower jak psa na smyczy wszedzie za soba prowadzisz. > No i jeszcze przenośną radiostację na wypadek gdybymy nie mieli zasięgu. No i > racę, gdy kumpel będzie miał problemy z odnalezieniem nas. Plus dwie race > zapasowe oczywiście i trzymany w pogotowiu namiot ze śpiworem i zapasami > jedzenie na dwa-trzy dni. Ja zawsze noszę i wielokrotnie mi się to przydało. Pewnie. Jak rozkraczysz sie na drodze wieczorem w Moczymordach Gornych to z radoscia meskosc swoja udowodnisz pompka przed kijami bejsbolowymi sie oslaniajac. > Na koszulce można zamontować bożonarodzeniowochoinkowy zestaw 200 lampek i > podłączyć do przenośnego akumulatora. Tylko głupcy nie używają lampek. Zdrowie > przede wszystkim! Oczywiscie nalezy miec panterke coby nikt nas nigdzie nie zauwazyl na drodze. Czujnosc konsomolska uchroni rowerzyste przed TIRem co to panterkowca nie zauwazyl. >>okulary > Z wymiennymi szkłami rzecz jasna. Radzilbym przejechc przez chmurke malych muszek wieczorowa pora. Cuda to robi na jasnowidzenie... > > - rekawice zdarzalo mi sie szorowac po asfalcie lapami (sciazka dla rowerow+piach+drzewo w poprzek na zkrecie -> szybowanie). Widac kolega w takich wypadkach prywatny poduszkowiec wlacza i kontaktu z podlozem nie doswiadcza. > > - kolarki z pielucha przy dluzszych wyjazdach > Przy krótszych wyjazdach wystarczy sama pielucha. Zrobisz 160 km w 11 godzin po pagorach z rowerem obciazonym sakwami to pogadamy. No chyba ze wskutek genetycznych manipulacji krocze masz ze stali. O prostych obtarciach skory po drelichowych szortach w dzien upalny nie wspomne. > > - plecaczek 2-3 litrowy ze zbiornikem i rura Rura jest po to aby nie odrywac lapy od kierownicy jak sie np pod gore gramoli. Zrob dlugie a strome wzgorze bawiac sie w szukanie bidonu na ramie. > > - sun screen (nawet w pochmurny letni dzien mozna sie spalic) > Czymkolwiek jest ów sun screen - dorzuciłbym moon screen i jupiter picture. sun screen -> srodek zapobiegajacy przemianie w czerwonego raka. Zawszec mozna szpanowac oparzeniami skory. Link Zgłoś
Gość: gość Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: 213.17.240.* 20.05.05, 13:06 Do jeżdżenia potrzebujesz WYŁĄCZNIE sprawnego roweru. Dla mnie to możesz nosić w czasie jazdy kapelusik, czapeczkę, chustkę albo nic nie nosić (no, jednak spodenki przydadzą się, by nie obetrzeć wątpiów). Do jeżdżenia to zupełnie niepotrzebne. Tylko sprawny rower oraz jego właściciel. Szerokiej drogi! Link Zgłoś
j_karolak Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 20.05.05, 13:11 Gość portalu: gość napisał(a): > Do jeżdżenia potrzebujesz WYŁĄCZNIE sprawnego roweru. Dla mnie to możesz nosić > w czasie jazdy kapelusik, czapeczkę, chustkę albo nic nie nosić (no, jednak > spodenki przydadzą się, by nie obetrzeć wątpiów). Do jeżdżenia to zupełnie > niepotrzebne. Tylko sprawny rower oraz jego właściciel. Szerokiej drogi! Bez GPS-u?! W życiu bym się nie ruszył bez GPS-u i rac świetlnych! Link Zgłoś
Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.05.05, 13:21 j_karolak napisał: > Bez GPS-u?! > W życiu bym się nie ruszył bez GPS-u i rac świetlnych! Karolak a o Janie to zapomniałeś?? kurde tak na rower z GPS-em a bez służącego, pełen idiotyzm. KA Link Zgłoś
Gość: mezalians Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 14:02 Ja wziałbym do rowera długonogą blondynę z dużym cycem... i raz sie żyje... W krzoki i do domu a wy tam o jakichs kaskach i windprofach. Ludzie - życ trzeba a nie dygotać na zielonym swietle czy ci taksiarz nie wjedie w plecy. Jak ktoś jeździ po ulicach dużego miasta poza ścieżkami rowerowymi no to ma chyba świadomość że tu w samochodzie życie można stracić a co dopiero na bajku. Swoją drogą to zielone światło wcale nie oznacza ze masz drogę wolną - tak na marginesie. Dopiero strzałka zielona znaczy że możesz jechać z zamkniętymi oczami praktycznie. Więc to rowerzysta też troche gapa nie mówiąc o taksiarzu. Co bym jeszcze wział na rower/ Jakiegoś browarka do plecaka, lornetkę i foto. Jak mi rower nawala i nie mam czym zrobić to nie dwonie po starych bo to nie oni mają ponosić koszty mojej nierozwagi. Po prostu idę z lacza do domu - ot tak za karę. Raz szedłem 15 km, a drugi raz 24. I nauczyłem się że bez dętki, łatek, pompki nie ma co wyjeżdżać za miasto. Jak sie nie ma w głowie to się ma w nogach Jakby człek chciał wziać wszystko co do rowra potrzebne to za sobą wiózłby sporej wielkości przyczepkę Link Zgłoś
Gość: beldin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 19:16 Plecaczek wozic ze soba z trzema litrami plynu?. Ciekawe po co jak w kazdej wiosce sa sklepy czynne praktyczniew kazdym dniu tygodnia i mozna spokojnie kupic jakis napoj,jedzonko tez mozna kupic.Taki plecaczek jest dobry jak ktos bardzo lubi sie pocic pod nim :).Jak pisalem jezdze 1500km miesiecznie , nie zakladam sluchawek na uszy ,uwazam na samochody(nawet jak mam pierszenstwo to niekiedy je puszczam) Nie gadam sobie z kolega jadacym obok. Zapas zarcia i picia woze w koszyku na bagazniku(i mam w nosie ze rower wyglada z tym gorzej),i sie nie mecze dzwiganiem ciezarow.Woze ze soba zawsze detke,komplet kluczy,klej i latki,palerynke przeciw deszczowa.Jezdze od wielu lat i jedyna moja kraksa to wpadniecie do rowu spowodowane przez ciezarowke ktora mnie po prostu do niego wprasowala powietrzem:).Sadze ze jak sie jezdzi w miare uwanie i rozsadnie to kask nie jest do niczego potrzebny. Co innego jak sie jedzie w gory i wiadomo ze beda ekstremalne zjazdy. Zjezdzalem bez kasku w gorach po asfalcie z szybkocia 65km/h i serce mi drzalo. W takimterenie kask zapewne by sie przydal. Generalnie kask sie kupuje jak sie chce jezdzic po gorkach lub szybko po lesie na szosie lub na spacerkach po lasach tylko przeszkadza. Link Zgłoś
Gość: beldin Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 19:21 Sie mi przypomnialo ze jak jakies dwa lata temu pekla mi os w tylnym kole (jakies 70km od domu),od tego czasu woze ze soba ta cholerna os. Powrot do domu byl cholerni dlugi i cholernie ciezki i chyba mi sie to odbilo na psychice:) Link Zgłoś
dr.krisk Os... 20.05.05, 20:23 A nie wpadlbym na to - to pech. Os raczej wyglada na dosc masywny element roweru.... I niestety ciezki... Ja w zasadzie zadnych czesci zapasowych nie woze: tylko dodatkowe zapinki do lancucha, no i garsc nakretek + srub. Link Zgłoś
Gość: beldin Re: Os... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 06:51 Zapinek nie woze.Ale to zapewne dlatego ze nigdy nie mnialem z tym klopotu. Link Zgłoś
margonik Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 22.05.05, 20:43 Odpowiem Ci z własnego doświadczenia. Nie jestem żadną wielką cyklistką. Jeżdżę leśnymi ścieżkami, ścieżkami rowerowymi, czasami chodnikami, jak scieżki się skończą - rekreacyjnie, czasami do marketu lub pracy, czasami na jakieś dłuższe trasy rzędu do 40km. Po pierwsze - lampki, przednią i tylnią, koniecznie na baterie, bo dynamo jest do d... , po drugie - dzwonek - naprawdę sie przydaje!, po trzecie - błotniki. Bez nich to porażka. Gdy jest mokro, zachlapiesz sobie całą pupę i plecy. Ponadto plecaczek. Ja używam zwykłego, ale planuję kupić specjalny rowerowy. Od zwykłego strasznie pocą sie plecy. Ciuchy - nie mam żadnych specjalnych. Oczywiście jakiś polar itd mam, ale nie mam jakichś specjalistycznych rowerowych. Nie mówię, że nie przydałyby się, ja ich po prostu nie mam. To, co koniecznie chcę sobie kupić to rękawiczki rowerowe. Po pierwsze, na dłuższych trasach męczą się dłonie od kierownicy (teraz jest jeszcze w miarę, ale przy wcześniejszym rowerze aż mnie piekły). Po drugie - przy jakiejkolwiek wywrotce dłonie jako pierwsze masz obrane ze skóry (może nie tak łatwo zlecieć na głowę, ale na dłonie b. łatwo). Z akcesoriów, które są dla mnie jeszcze niezbędne to koszyczek na butelkę z piciem. Nie bidon, bo drażnią mnie te platikowe, smierdzące bidony, które trzeba myć. Wolę zwykłą mineralną w półlitrowej butelce z koreczkiem, którą mogę włożyć w odpowiedni koszyczek na ramie. Jak jadę gdzies dalej zabieram pompkę, ale przy takich zwykłych przyjażdżkach (do sklepu i z powrotem) nie mam jej przy sobie. Tak poza tym narzędzia: podstawowe klucze (zdarza się, że na jakichś wertepach coś sie wykrzywi lub siodełko trzeba wyregulować) i łatki. Już miałam okazję je przetestować. Co prawda sama sobie koła nie naprawię, ale jakiś facet przy drodze zawsze się znajdzie ;-) Tak poza tym, w czasie jazdy po mieście, jakieś zabezpieczenie jest chyba niezbędne. Wiadomo, że lepszy złodziej sobie i tak z nim poradzi, ale przynajmniej jakiś gó..arz mi moim rowerem sprzed nosa nie odjedzie ;-) Link Zgłoś
margonik Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? 22.05.05, 20:49 A, właśnie... okulary :-) Po jednej przejazdce po lesie lub parku będziesz już wiedziała dlaczego :-) Mucha w oku to nic przyjemnego. Ostatnio, po przełknięciu jakiejś, zaczęłam sie nawet zastanawiać, że przydałaby się jakaś maseczka na usta ;-) Link Zgłoś
Gość: Pilot Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 23.05.05, 12:22 Właściwie w pełni się zgadzam. 1) Sprawa rękawiczek - są bardzo wygodne w wielu przypadkach. Nie tylko wywrotka, ale chociażby jazda dłuższa albo po nierównym terenie. I nawet amorki nie pomogą tutaj (choć przedni amortyzator jest bardzo wygodną rzeczą, ale jak już rower kupiłaś, to pewnie już masz, a jak nie, to sobie tak prędko nie wymienisz widelca) 2) Sprawa okularków - konieczność. Bez nich nigdzie się na rowerze nie ruszam 3) Sprawa plecaczka - no i tutaj się nie zgodzę chyba z nikim z wypowiadających się dotąd osób (no może poza jedną, która coś o koszyczku pisała). ŻADNYCH PLECAKÓW NA ROWERZE. Jest to naprawdę niewygodne, a do tego człowiek się poci. Zaopatrz się w bagażnik i tam trzymaj najważniejsze rzeczy. 4) Sprawa bidonu - osobiście używam bidonu Isostar'a. Bardzo wygodny, bo po pierwsze zakręcany, nie zaciskany (zaciskane bidony przeciekają co jest dość nieprzyjemne), a po drugie ma zasłoniętą całą górną część, przez co jest dużo bardziej higieniczny, nie kurzy się "smoczek", z którego się pije. Butelki też nie są złe, ale jak się chce taką napełnić, to już się staje trochę niewygodne. 5) Sprawa kasku. Bardzo sporna, ale mogę napisać tyle: mam go zawsze przy sobie, jak jadę na rower. Piszę PRZY sobie, bo nie zawsze na głowie. Kiedy jadę sobie spokojnie, to zdejmuję i kładę na bagażniku, żeby nie pocić głowy. Ale jak sytuacja jest trochę bardziej niebezpieczna (większy ruch, przy którym nigdy nie wiadomo, co się może przytrafić, albo nierówny teren, jak nie jadę po szosie), to zakładam i uważam za przydatny sprzęt. 6) Wszystkie te termoodporne i potoprzepuszczalne ubrania - może i pomagają, ale osobiście nie używam. Zwykłe bokserki (coby się nie obetrzeć w pewnych miejscach), krótkie spodenki i koszulka. Do tego jak jest chłodniej to koszula flanelowa albo polarowa - zależy od pogody. Zdażało mi się jeździć po 170 km dziennie i nie wydaje mi się, żeby to nie był wystarczający strój. Może jak ktoś jeździ zawodowo, w wyścigach jakichś albo szaleje po górach, to się przydaje - nigdy nie miałem okazji przetestować. Ale jako że nie przepadam osobiście za obcisłym ubraniem, to nie wydaje mi się, abym czuł się komfortowo. 7) Dodatkowo na dłuższe trasy polecam wyposażyć się w rogi. Nawet niewielka zmiana pozycji w trakcie jazdy jest bardzo pomocna. Szczególnie, jak jedzie się długo i daleko. 8) Buty - znam kolesia, który wpakował w buty do jazdy na rowerze i odpowiednie doń pedały pół tysiąca. Ale nie wydaje mi się, abym potrzebował czegoś takiego. Używam dobrych adidasów i mi wystarczają. 9) Komórka - przydaje się, szczególnie jak sięjeździ samodzielnie. Coś się stanie na jakimś odludziu, to bardzo pomaga w wezwaniu pomocy. 10) Narzędzia i części zapasowe - dużą przesadą jest wyposażanie się w zapasowy rower, ale dętka i pompka + klucze do odkręcenia koła, jeśli nie masz szybkozatrzaskowych są bardzo pomocne. Nawet jeśli sama nie potrafisz wymienić dętki czy tym bardziej naprawić czegoś więcej, to ktokolwiek z przechodzących czy przejeżdżających osób może Ci pomóc. Ale niekoniecznie, jeśli nie będzie maił czym. Pamiętaj, że nie każda napotkana osoba będzie akurat rowerzystą lepiej wyposażonym od Ciebie. I na pewno nie należy na to liczyć. Do tego rozkuwacz do łańcucha - jest wielkości 1/3 niewielkiego telefonu komórkowego, a bywa bardzo przydatny przy zerwaniu łańcucha. Kosztuje parę złotych, a nie każdy taki posiada. 11) A, no i błotniki - obowiązkowo. Wystarczy, że spadnie niewielki deszcz, a bez błotników cała możesz być wybłocona. Kiedyś jechałem na wycieczkę rowerową z osobą, która nie miała błotników. Wyjeżdżała w białek koszulce, wracała w brązowej. Nie wspominam o sprawach obowiązkowych z punktu widzenia prawa, czyli oświetleniu aktywnym (nie radzę dynama, raczej diody na baterie), oświetleniu odblaskowym, sprawnych hamulcach i paru tym podobnych rzeczach. To chyba wszystko. Oczywiście wszelkie dodatkowe rzeczy zależą od tego, jak i gdzie zamierzasz jeździć. Pozdrawiam i życzę miłej jazdy. P.S. Do tego gościa, co ponoć jeździ konno bez toczka/kasku: masz dużo szczęścia. Kiedyś w terenie moja koleżanka spadła z konia i miała o tyle pecha, że zleciała na ubitą drogę (nawet nie kamień czy asfalt). Gdyby nie toczek (który pękł podczas upadku) prawdopodobnie miałaby rozgruchotaną czaszkę. Po swoim upadku nawet moja instruktorka jeździ w teren w toczku. I to nie z nadmiaru ostrożności (nie należy do strachliwych ludzi), tylko z czystego rozsądku. Link Zgłoś
Gość: KA Re: Kupiłam nowy rower i co do tego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.05.05, 12:46 Gość portalu: Pilot napisał(a): 3) Sprawa plecaczka - no i tutaj się nie zgodzę chyba z nikim z wypowiadających się dotąd osób (no może poza jedną, która coś o koszyczku pisała). ŻADNYCH PLECAKÓW NA ROWERZE. Jest to naprawdę niewygodne, a do tego człowiek się poci. Zaopatrz się w bagażnik i tam trzymaj najważniejsze rzeczy. Trudno się z tobą nie zgodzić, od razu widac że wiesz co piszesz, pozwolę nie zgodzić się co do jednego to znaczy plecaka. Są oczywiscie rózne plecaki, ale sa tez plecaki rowerowe te zazwyczaj mają siatkę, sam plecak jest wygiety w łuk i te lepsze maja sztywne mocne lecy (w razie upadku jakaś butelka nawet jeśli peknie to szkło nie wejdzie ci w plecy, podobnie jak inne rzeczy które przy upadku moga uszkodzić kregosłup), wspomniana siatka tworzy coś w rodzaju cieciwy i to ona bezposredno styka sie z plecami, powoduje to ze ciężar plecaka jest równo rozłożony na plecach a miedzy plecakiem a plecami jest spory przeswit co wystarczajaco etyluje plecy. Ubranka kolarskie sa dlatego obcisłe bo tylko tak moga odprowadzić pot zanim skropli się na skórze, po za tym śa to syntetyki czyli nie powoduja alergii, nie wchłaniają wilgoci do włukien i dzięki temu schną błyskawicznie (przy nagłej zmianie pogody jazda w bawełnianej mokrej koszulce powoduje zbytnie wychłodzenie ciała - pewnie wiesz jak mrozi się szmpana na jachcie.)Napewno na rowerze da się jeździć w czym kolwiek, poczynajac od kaloszy na specjalnym obówiu kończąc, podobnie jak i od kufajki po kurteczkę rowerowa z Gore-tex-u zy Aquatexu. Jedno jest pewne też ze przyjemnosc jaka z tego czerpiesz napewno wzrasta wraz z wyposarzeniem, napewno milej ci bedzie wejsć po skończonej wycieczce na piwo do knajpki w suchej obcisłej koszulce kolarskiej niz w luznej przepoconej bawełnianej aczkolwiek sam ciuch nie jezdzi. Co do koszyczka i bagażnika to zależy to od roweru jak i stylu jazdy, do górala mozna założyć bagażnik ale jesli masz zamiar przejechać na przełaj przez górki, doliny, pola ,lasy, przeskoczyć kilka strumyków itp. itd to bagaznika nie polecam a ały plecaczek z bukłaczkiem takim na 2 3 l i owszem tym bardziej im bardziej odludne będą te trasy. KA Link Zgłoś