Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    downhill zimą

    IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 16:20
    Cześć samobójcy!

    CZy ktoś z Was zjeżdzał zimą ze Skrzycznego w Szczyrku (albo innymi trasami
    narciarkimi, gdzie na szczyt można dojechać kolejką) ?

    Jak wrażenia? Śmigaliście FISówką czy może wybieraliście łatwe trasy?

    Czy obsługa wyciągów zimą nie protestuje przed zabieraniem na górę rowerów (w
    lato bez problemu wjechałem z rowerem wyciągiem na Palenicę)?

    Narciaże są OK czy widok człowieka na rowerze wzbudza ich agresję?

    SZUKAM WSZELKICH INFORMACJI NA TEMAT ZIMOWEGO DOWNHILLU? JAK MACIE SIĘ CZYM
    PODZIELIĆ TO PISZCIE, A JEŚLI JESZCZE TEGO NIE ROBILIŚCIE (JA TEŻ JESZCZE NIE)
    TO DAJCIE ZNAĆ - SKRĘCIMY JAKĄŚ GRUPĘ I JAK TYLKO SPADNIE ŚNIEG WYPRÓBUJEMY
    SKRZYCZNE NA WŁASNE RYZYKO I ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!!!

    SZUKAM
    Obserwuj wątek
      • Gość: Ralph Re: downhill zimą- tylko kolce! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.10.01, 11:29
        Czyść! Ze Skrzycznego nie zjeżdżłem, ale z Szyndzielni- tak. Pierwsza uwaga-
        jako, że jeżdżę na górskim od wielu lat, to pierwsze jazdy zimą po śniegu
        zaliczyłem jakieś 6-7 lat temu, i mogę powiedzieć , że prawdziwa jazda zaczyna
        się dopiero na kolcach. Jasne, że można i bez, ale to jak samochód na letnich
        oponach- też jedzie, tyle, że... Na górkach o średnim nachyleniu narciarz nie
        ma szans, trzeba jednak uważać na zakrętach- wyczucie sprzętu i znoszenia do
        nauczenia. Opony zrobiłem sam- te Nokiany, które widziałem w sklepie są nie
        tylko okropnie drogie, ale i, nie chwaląc się, bez porównania mniej 'pancerne'
        od porządnie zrobionych domowym sposobem. Przyczepność na dobrze ubitym śniegu
        jest taka, że na pełnym hamplu zwyczajnie wyrzuca z siodła! Nie ma
        najmniejszych problemów przy wyjeżdżaniu na całkowicie lodowe podjazdy
        (typu 'ślizgawka'), pierwsza próba to było po prostu...osłupienie!!! Ogólnie
        jest fajnie, narciarze się nie 'burzą', bardziej nie wiedzą, o co chodzi,
        zwłaszcza gdy są wyprzedzani. Trzeba jednak uważać, bo dobry kolec może...co
        najmniej potargac ubranie. Nad oponami pracowaliśmy razem z kuzynem,
        jeździliśmy razem (tyle, że ja nabiłem ponad 200 na oponę; on ok.150), było
        super! I mimo śniegu wolę SPD, tyle, że omijam zaspy (zwykłe, letnio-jesienne
        buty). Próbowałem w koszach z wysokimi traperami z Gore-tex'em, ale to nie
        to... W ogóle to nawet jak nie miałem kolćów, dawniej, też była zabawa (np.
        tzw. pętla w Wapiennicy, Bielsko), bo wygłodniały zeżre wszystko, Pozdrawiam
      • Gość: pawel.szewczyk Re: downhill zimą IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.10.01, 00:53
        Jazda zimą po śniegu może sprawić wiele przyjemności,ale trzeba pamiętać że na
        nartostradach rowerzysta jest jedynie gościem ewentualnie tolerowanym przez
        narciarzy.Pierwszym problemem mogą być służby obsługujące wyciąg i trasy
        zjazdowe,o wiele mniej przyjemni mogą być ratownicy TOPR.Nie należy się temu
        dziwić,trzeba pamiętać że nartostrady nie są zbudowane z myślą o rowerach,a
        wszyscy pragnący "śmigać" po nartostradach na swoich dwóch kółkach stanowią
        potencjalne zagrożenie dla narciarzy.Dzieje się tak ponieważ dość ciężko jest
        gwałtownie skręcić rowerem na śniegu przy dużej prędkości,a duża masa roweru
        i wiele jego elementów w razie wypadku może spowodować poważne obrażenia ciała.
        Trzeba też pamiętać,że gwałtowne wpadnięcie przedniej opony w sypki śnieg po
        którym bez problemu przejedzie narciarz,dla rowerzysty skończy się upadkiem.
        W pierwszej chwili nartostrada wydaje się być gładka jak stół i wprost idealna
        ale jest ona dla rowerzysty bardzo zdradliwa.Amatorom jazdy po górskich stokach
        zimą polecam zakładanie ochraniaczy i kasku(najlepiej integralnego)ponieważ
        spotkanie ze śniegiem przy prędkości 60km/h niewiele różni się od upadku na
        beton,zwłaszcza na polskich nartostradach często pod cienką warstwą śniegu
        kryjących korzenie,kamienie i inne niespodzianki.
        Chętnych do prawdziwego ścigania w dół zimą zachęcam do wzięcia udziału w
        zawodach downhillowych które powinny odbyć się najbliższej zimy(po rocznej
        przerwie) w Krynicy na Górze Parkowej.
        • pawel.szewczyk Re: downhill zimą 30.10.01, 02:49
          Jazda zimą po śniegu może sprawić wiele przyjemności, ale trzeba pamiętać, że na
          nartostradach rowerzysta jest jedynie gościem ewentualnie tolerowanym przez
          narciarzy. Pierwszym problemem mogą być służby obsługujące wyciąg i trasy
          zjazdowe, o wiele mniej przyjemni mogą być ratownicy TOPR. Nie należy się temu
          dziwić, trzeba pamiętać, że nartostrady nie są zbudowane z myślą o rowerach, a
          wszyscy pragnący "śmigać" po nartostradach na swoich dwóch kółkach stanowią
          potencjalne zagrożenie dla narciarzy. Dzieje się tak ponieważ dość ciężko jest
          gwałtownie skręcić rowerem na śniegu przy dużej prędkości,a duża masa roweru
          i wiele jego elementów w razie wypadku może spowodować poważne obrażenia ciała.
          Trzeba też pamiętać,że gwałtowne wpadnięcie przedniej opony w sypki śnieg po
          którym bez problemu przejedzie narciarz,dla rowerzysty skończy się upadkiem.
          W pierwszej chwili nartostrada wydaje się być gładka jak stół i wprost idealna
          ale jest ona dla rowerzysty bardzo zdradliwa.Amatorom jazdy po górskich stokach
          zimą polecam zakładanie ochraniaczy i kasku (najlepiej integralnego)ponieważ
          spotkanie ze śniegiem przy prędkości 60km/h niewiele różni się od upadku na
          beton, zwłaszcza na polskich nartostradach często pod cienką warstwą śniegu
          kryjących korzenie, kamienie i inne niespodzianki.
          Chętnych do prawdziwego ścigania w dół zimą zachęcam do wzięcia udziału w
          zawodach downhillowych które powinny odbyć się najbliższej zimy (po rocznej
          przerwie) w Krynicy na Górze Parkowej.

      • Gość: Ralph Re: Dla 'nas' stoków by nie przygotowali, więc... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.10.01, 14:27
        Dodam jeszcze, że agresywne opony z kolcami zwłaszcza przy ostrej jeździe
        niszczą przygotowany stok, i niektórzy narciarze (snowboardziści wręcz
        przeciwnie!) mogą mieć pretensje (im starszy wiek, tym większe pretensje). Tym
        niemniej niektórzy są wprost zdumieni widokiem rowerzysty na 'wspólnym' stoku,
        i- zwłaszcza młodzi, głośno to manifestują. Oczywiście pozytywnie!!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka