Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    uprawnienia przewidnika rowerowego

    IP: *.zetosa.krakow.pl 23.07.06, 12:31
    Mam pytanko. Czy istnieje cos takiego w Polsce jak "przewodnik rowerowy".
    Chodzi o to czy żeby prowadzic wycieczki trzeba mieć papier. A znając życie -
    trzeba :) Czyli formalne pytanko - gdzie cos takiego mozna zrobić, albo gdzie
    się dowiadywać. Dzięki za pomoc :)
    Obserwuj wątek
      • tom1111 Re: uprawnienia przewidnika rowerowego 23.07.06, 13:52
        zapytaj tego pana :



        2006-06-28, 08:21

        zródlo: jura-it.pl

        Licencjonowany Przewodnik Rowerowy
        Licencjonowany, rowerowy przewodnik po Jurze Krakowsko - Częstochowskiej
        organizuje wycieczki dla grup zorganizowanych i indywidualnych rowerzystów.
        Mozliwość rozpoczęcia imprezy z każdego miejsca na Jurze.
        Mirosław Lis (032)641 28 72, e-mail:jura.lis@neostrada.pl
        www.republika.pl/jura_lis
      • Gość: Madzik Re: uprawnienia przewidnika rowerowego IP: *.zetosa.krakow.pl 23.07.06, 19:02
        Dzięki za namiary. Ale bardziej chodzi mi o to, gdzie ja mogę taki papier
        wyrobić i czy muszę, żeby prowadzić grupę rowerową.
        • Gość: Rycho Re: uprawnienia przewidnika rowerowego IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 05.08.06, 06:58
          To nie jest takie proste. Aby legalnie wszystko robić musisz mieć uprawnienia
          instuktora rekreacji ruchowej, trenera kolarstwa, a jeżeli masz zamiar
          prowadzić wycieczki PTTK uprawnienia przodowinika turystyki kolarskiej PTTK.
          Problem jest dużo szerszy. Od pewnego czasu doszło do sytuacji kuriozalnej -
          nauczyciel nie posiadający ww. uprawnień, albo nie będący absolwentem AWF nie
          ma prawa zorganizować dla swoich uczniów np. 20 kilometrowej wycieczki
          rowerowej. Rada praktyczna - jak organizujesz takie wycieczki dla siebie i
          przjacół swoich oraz Gajowego Maruchy to możesz te wszystkie kwity olać, ale
          jeżeli robisz te wyciecki np. jako ksiądz dla swoich ministrantów to niech cię
          ręka boska broni (na marginesie nie mam nic przeciwko księżom robiącym
          wycieczki dla ministrantów). Jak będziesz miał wątpliwości to pisz do mnie.
          Moja stronka: www.odn.warszawa.pl
          • Gość: przewodnik Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 13:31
            Gość portalu: Rycho napisał(a):

            > To nie jest takie proste. Aby legalnie wszystko robić musisz mieć uprawnienia
            > instuktora rekreacji ruchowej, trenera kolarstwa, a jeżeli masz zamiar
            > prowadzić wycieczki PTTK uprawnienia przodowinika turystyki kolarskiej PTTK.

            Żadnych uprawnien nie trzeba. To o czym piszesz, to są wewnętrzne problemy PTTK.
            Który nie ma żadnego monopolu na nic i może się wypałować. Sprawę regulują
            przepisy ogólne (prawo o ruchu drogowym) i to wszystko.
            • Gość: Rycho Re: Bzdura IP: *.gprspla.plusgsm.pl 06.08.06, 13:14
              Ta bzdura, jak byłeś to łaskaw określić to Ustwa o kulturze fizycznej z 1996
              roku, zmienona potem 2001 roku - ponieważ możesz mieć problemy z dotarciem do
              odpowiednich zapisów (ustawa jest długa, a takim ja ty gościom zwykle nie chce
              się niczego czytać poza cenami na pomocjach) chodzi o rozdział 7. Mam nadzieję,
              że organizując wycieczki rowerowe dla obcych sobie osób nie będziesz miał
              żadnych wpadek. Jak jednak będziez miał wpadkę, to dostaniesz tak samo po
              pale , jak tyski nauczycieiel (tragedia nad Mokiem) bez względu na intecje.
              Być może nie zauważyłeś ale dyskusja tyczy się nie znanych nikomu
              uprawnień "przewodnika rowerowego". Jak ktoś robi to zawodowo tzn. organizuje
              wycieczki rowerowe (jak rozumiem za kasę, choć to niczego nie zmienia) to jako
              minimum musi mieć uprawienia IRR lub analogiczne. JAK CI SIĘ TO NIE PODOBA TO
              MOŻESZ SWOJE STRESY ODREAGOWAĆ NA NAJBLIŻSZYM DRZEWIE WALĄC W NIE ŁBEM.
            • Gość: diafora Re: Bzdura IP: *.aplikom.com.pl 07.08.06, 09:24
              A samo zdobycie uprawnień przodownika turystyki rowerowej też nie wystarcza, bo
              tytuł przyznawany jest czasowo i podlega weryfikacji i utracie w razie braku
              wymaganej aktywności...
              • Gość: Rycho Re: Bzdura IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 07.08.06, 11:47
                Być może że tak jest. Nigdy nie byłem przodownikiem żadnej z odznak PTTK, a
                przewodnickiech uprawnień to i owszem trochę mam. Przodownik PTTK może
                prowadzić tylko imprezy PTTK i weryfikować punkty do KOT (koniec, krpka). Aby
                prowadzić wycieczki rowerowe w ramach jakiejkolwiek stałej działalności (dom
                kultury, parafia, związek zawodowy, biuro podróży) trzeba miec uprawnienia IRR
                lub wyższe. Że to paranoja - tak, ale takie są przepisy. Nota bene dzięki tym
                przepisom i szkoleniom na temat tych debilizmów całkiem dobrze żyję .
                Analoigicznie jest z innymi dziedzinami turystyki kwalifikowanej: nauczyciel
                historii (to przykład) nie może zorganizować dla swoich uczniów spływu
                kajakowego Wielkim Kanałem Brdy (choć to jest totalne pastwisko).
                • Gość: ehh bzdura jest to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 09:03
                  ... ze owe "uprawnienia" sa kolejna reglamentacja mozliwosci wykonywania pracy, przyznawana przez grono pasozytniczych pasibrzuchow siedzacych na stolkach pewnie od czasow tow.Gierka...
                  to rynek winien decydowac o mozliwosciach i tyle ...
                  chcesz sie zjednoczyc w jakas forme zrzeszenia turystycznego czy izby turystycznej i wydawac swoje "uprawnienia do czegos tam" - twoja sprawa
                  moja sprawa to wybrac osobe swiadczaca usluge "przewodnictwa" i tylko ja chce zdecydowac czy musi byc zrzeszona w jakiejs izbie i posiadac jakiech nieokreslone uprawnienia.
                  wiem ze to wina przepisow i jesli takowe wciaz obowiazuja nalezy je zmienic
                  ..
                  odnosi sie to rownierz do tego nauczyciela - wolal bym isc z NIM niz z jakims wielkim "PRZEWODNIKIEM" moze ten czlowiek rownierz zna gory, moze nawet lepiej... wydarzyla sie tragedia - nalezalo go osadzac w odniesieniu do realnych wydarzen a nie przez pryzmat nieokreslonego "posadania tajemnych i magicznych uprawnien"
                  ..
                  i ja wcale nie mowie ze namawial bym (jako klient) do wybierania przewodnikow - rowniez rowerowych - bez uprawnien, bynajmniej, chce miec tylko wybor i to rynek winien wymusic ktory z przewodnikow ma prace z "uprawnieniami" czy bez
                  ..
                  a tak .. pozostaje skostniala tradycja i tyle ... nawet teraz niektorzy jak slysza ubezpieczenie mysla pzu... paliwo do auta - cpn ... ;-)
                  pzdr
                  ehh
                  • Gość: Jacu Re: bzdura jest to IP: *.icpnet.pl 09.08.06, 12:16
                    Co właściwie czeka na organizera wycieczki, której uczestnik złamie sobie obojczyk??

                    Od dawna organizujemy ze znajomymi wycieczki (jako oddział PTTKu) na które mogą zabrać się przygodni uczestnicy, kilka złamań i kontuzji było (jak to na rowerze). Wszystko za free, z wyrażnie eskponowanym stwierdzeniem o uczestnictwie na własną odpowiedzialność.
                  • Gość: Rycho Re: bzdura jest to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 11:47
                    Jak rynek wygląda to wystarczy popatrzeć na biura podróży. Do 1997 roku kiedy
                    ochrona klienta była żadna, każdy (nawet Ty) mógł założyć biuro, zebrać kasę od
                    ludzi i się zwinąć. Teraz musi mieć stosowną licencję i zabezpieczenie finanswoe
                    (polisa, gwaranacja. Gołodupiec biura już nie założy, natomiast obrotny facet z
                    kasą tak samo jak wtedy, tak i teraz może ludzi naciąć. Ale takich jest mało, a
                    inne dziedziny dają większe możliwości. Efekt jest taki, że zamierzonych "plajt"
                    biur podróży jest teraz mniej niż było przed 1997 rokiem. SAM RYNEK TEGO NIE
                    SPOWODOWAŁ. Prywatnie możesz sobie wybierać kogo tylko chcesz, możesz nawet z
                    Romanem Giertychem w roli przewodnika wybrać się na pielgrzymkę do Częstochowy.
                    Jak robisz wycieczki dla dzieci to już prywatnie nie jesteś. To może to jest dla
                    Ciebie różnica niezauważalna, no cóż nie wszystkim Pan Bóg dał po równo.
                • Gość: pegaz Re: Bzdura IP: *.simtel.pl 09.08.06, 16:06
                  > Analoigicznie jest z innymi dziedzinami turystyki kwalifikowanej: nauczyciel
                  > historii (to przykład) nie może zorganizować dla swoich uczniów spływu
                  > kajakowego Wielkim Kanałem Brdy (choć to jest totalne pastwisko).

                  Kanał Brdy to oczywiście pastwisko, ale sama Brda już niekoniecznie... A jak określić w przepisach, że nauczycielowi wolno z dzieciakami pływać po kanale, a po rzece typu Brda (czy choćby jej odcinku, Piekiełku) już nie? Czy inaczej: niewielka grupa 15-latków sobie w miarę poradzi na Brdzie, ale dla 12-latków to jednak za wcześnie? Zdać się jedynie na wyczucie rzeczonego właściciela? Sam pamiętam z mojej szkoły jeden skrajnie nieodpowiedzialny przykład, gdy nauczyciel w Tatrach, zimą, zostawił grupę uczniów i poszedł do przodu z dwoma osobami.

                  Oczywiście przejawy nadmiernej biurokracji to patologia, ale chociażby na tym przykładzie widać, że to nie do końca łatwa sprawa.
                  • Gość: ehh ale ale ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 16:24
                    ... "skrajnie nieodpowiedzialny przykład, gdy nauczyciel w Tatrach, zimą, zostawił grupę uczniów i poszedł do przodu z dwoma osobami." ...
                    czy gdyby zdarzylo sie jakies nieszczescie ow nauczycie posiadajac "uprawnienia" winien zostac potraktowany lagodniej niz gdyby takowych nie mial -bo "jest uprawniony do przewodnictwa wycieczek" - to jest wlasciwe pytanie
                    ... i nie mowcie ze "gdyby posiadal to by tak nie postapil" - uprawnienia same z siebie nie zwiekszaja inteligencji, odpowiedzialnosci ani poczucia obowiazku
                    ehh
                  • Gość: Jacu Re: Bzdura IP: *.icpnet.pl 10.08.06, 00:13
                    Co do Tatr i opieki wykwalifikowanego przewodnika, to byłem kiedyś z klasą ogólniaka. Na prostej drodze jakieś 1000m przed kolejką na Kasprowy zjechałem wraz ze sporym kawałkiem trawiastej ścieżki kilkanaście metrów w dół.

                    Przewodnik "kwalifikowany" był max 2m od zdarzenia - jak się ma stać to się stanie choćby niewiem co. 2 zwichnięte kciuki a cały człowiek niezdolny do samodzielnej egzystencji... :D
                    • Gość: pegaz Re: Bzdura IP: *.simtel.pl 10.08.06, 08:40
                      Pewnie, że wszystkiemu nie zapobiegnie, ale przynajmniej jest szansa, że nie wpadnie w panikę i będzie potrafił udzielić pierwszej pomocy ;)

                      Sam się natomiast zastanawiam, jakie specjalne kwalifikacje powinien posiadać organizator wycieczek rowerowych. Bo samo zachowanie na drodze wynika z przepisów ruchu drogowego, który wszyscy powinni znać. A kurs pierwszej pomocy tak na moją pokrętną logikę powinien być obowiązkowy dla wszystkich nauczycieli (a najlepiej dla wszystkich, np. w szkołach).
                      • Gość: Rycho Re: Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 11:35
                        Cały problem polega na tym, że nie musi mieć żadnych nadludzkich umiejętności.
                        Musi tylko posiadać uprawnienia IRR, trenera, lub być absolwentem AWF. Takie są
                        przepisy: Ustawa o kulturze fizycznej i stosowne rozporządzenie MENiS. Że to
                        jest idiotyzm to ja się w pełni zgadzam, ale takie są przepisy. Do jednego wora
                        wrzucają i 20 kiletrową wycieczkę rowerową i trzytygodniową wyprawę dookoła
                        Europy. W górach przynajmniej określono granice (1000 m. npm) - w mojej ocenie
                        jako przewodnika górskiego - stanowczo zbyt niską. W przypadku rowerów nie ma
                        żadnych stopnii pośrednich, albo wszystko, albo nic. A tak na marginesie to poza
                        drogą publiczną Kodeks drogowy nie obowiązuje, więc czasem można by było robić
                        wycieczki rowerowe nawet bez znajomości Kodeksu drogowego.
                    • Gość: Rycho Re: Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 11:54
                      Tak, ale ten przewodnik nie zostawił Was na pastwę losu, nie wprowadził Was w
                      teren niebezpieczny. A że upadłeś i coś sobie skręciłeś - takie są góry. Nawet
                      nie jestem w stanie przypomieć sobie ile nóg ludzie skręcili w czasie kiedy ja
                      prowadziłem ich po górach. WSZYSCY JEDNAK ŻYJĄ. Nauczyciel z Tychów był
                      pasjonatem i efekt jest taki że kilkoro poszło do Bozi.
                  • Gość: Rycho Re: Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 11:58
                    Masz rację, ja też po ponad 30 latach zabawy w turystykę kwalifikowaną tego nie
                    wiem. Na przykładzie gór (te trochę znam) mogę powiedzieć, że samo chciejstwo
                    miewa czasem tragiczne skutki. Uważam, że nie wszystko można puścić na żywioł,
                    chyba że wrócimy wreszcie do korzeni - tylko jednostki najsilniejsze przetrwają.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka