storm00
05.07.07, 23:36
No niestety, w dniu wczorajszym, po ponad miesięcznym niewykorzystywaniu roweru pionowego, musiałem na niego się przesiąść w dniu dzisiejszym, aby na czymś dojechać do pracy i z niej wrócić. Ponieważ 3 miesiące temu zakupiłem Kellysa Saphixa(nie wiem po co), więc jego też wykorzystałem i na niego rano wsiadłem...
Ogólne wrażenia, pojawiły się po kilku pierwszych kilometrach. Mówiąc dosłownie - tenże Kellys, jak i każdy pion to SYF i SZAJS. ŚMIEĆ. SZAMBO. DNO SZAMBA.
[teraz mnie napadniecie za to i będzie flejm ;)]
Minusy piona:
- wysokkkooo - 1.7m - 2.x metra nad ziemią = wysokość położenia głowy nad poziomem ziemi podczas jazdy. Stanowczo zbyt wiele! Po co tak wysoko?! Żeby mieć dodatkowe opory?
- bardzo KIEPSKA pozycja ciała, które nie jest w stanie wykorzystać możliwości mięśni. Praktycznie nie podnosząc się z siodełka, nie jesteście w stanie wykorzystać MOCY, jaka drzemie w mięśniach nóg.
- siodło wbijające się w pewne części ciała i powodujące często niedokrwienie tak ważnych u mężczyzn elementów ciała (gdyby LPR+PR+PiS dowiedziały się jak to _może_ wpłynąć na posiadanie potomstwa, to by zabroniła korzystania ze zwykłych rowerów ;-) )
- kierownica, która wymaga trzymania obiema rękoma podczas jazdy
- kiepskie położenie ciała, które musi być podtrzymywane przez ręce - kompletny brak ergonomii!
- niskie osiągi związane z wysokim profilem aerodynamicznym
- niebezpieczne położenie ciała podczas jazdy - sylwetka pochylona do przodu, wysoko położony ciężar ciała, co sprzyja wykonywaniu OTB podczas gwałtowniejszego hamowania!
- wysokie położenie środka ciężkości = KIEPSKA STABILNOŚĆ!!!
- kiepska komunikacja z kierowcami z samochodów osobowych, ze względu na wysokie położenie głowy rowerzysty podczas jazdy (trzeba się schylać i zaglądać od dołu)
- "przeciętność" w ruchu miejskim - NIKT nie zwraca uwagi na rower normalny, kierowcy go traktują jako zawalidrogę
- nie wiem jak to możliwe, ale jadąc na pionie czuję się mniej dotleniony niż na poziomce...
- mniejsza zwrotność niż SWB
To wszystko w rowerze poziomym NIE występuje:
+ wygodna pozycja, dopasowany jest najczęściej cały rower do kierującego nim posiadacza
+ niska pozycja, pozwalająca na upadki z miarę niewielkimi uszkodzeniami ciała
+ kierownica na której nie tzreba się zapierać aby utrzymać równowagę - nie służy do zapierania się o nią, ale jak wskazuje nazwa - do kierowania tylko
+ nic się nie wbija nie wiadomo gdzie, bo siedzimy na wygodnym foteliku
+ podczas jazdy sylwetka w pozycji przechylonej do tyłu, co umożliwia bezpieczny upadek na bok, bez narażania głowy
+ wysokie osiągi = mały profil aerodynamiczny - wiatr w znacznie mniejszym stopniu wpływa na prędkość poruszania się
+ pozycja ciała umozliwiająca pracę w 3 trybach:
+ na kadencję
+ na siłę obrotową
+ na zaparcie o fotelik (tego nie zrobicie na pionowym, choć wstając z siodła (i naruszając stabilność roweru) jesteście w stanie wykorzystać ciężar ciała, ale to i tak ułamek tylko tego, co można zrobić na poziomie).
+ "nienormalny" w mieście - powoduje omijanie z daleka przez kierowców, chętnych przyjrzenia się temu "dziwactwu" - więc nie mogą sobie zasłonić bokiem, ani maską, ani bokiem. Dowiedzione w praktyce:
+ co 10 kierowca w korku odsuwa się robiąc mi miejsce na przejazd między samochodami kiedy jadę poziomką
- ŻADEN kierowca dzisiaj nie ustąpił mi miejsca, kiedy jechałem Kellysem
+ jw - większe bezpieczeństwo w ruchu publicznym - także wśród pieszych. (coś nienormalnego szybciej zwraca uwagę, niż kolejny rower pionowy)
+ większa zwrotność SWB niż pionowca - niby ta sama odległośc między ośkami kół, ale na SWB jestem w stanie wykrozystać nisko położony środek ciężkości i nie tylko wejść w zakręt z większą prędkością, ale i... przyspieszyć w trakcie jego pokonywania. Większy margines bezpieczeństwa.
+ możliwość swobodnego upadku na bok podczas postoju/jazdy z niską prędkością (na ziemię). Zdarzyło mi się niedawno i skończyło jedynie urażoną dumą ;-)
+ doskonała komunikacja z kierowcami, którzy widzą mnie i moją głowę na swojej wysokości, więc często zdarza mi się wymienić samo spojrzenie, sam ruch głowy, bez trąbienia, bez krzyczenia, zaglądania komuś do środka itd.
+ bezkonfliktowe korzystanie z nosków - kiedy chcemy postawić nogę na ziemi, wychodzi ona automatycznie do tyłu, wychodząc z noska, co jest nienaturalne na pionowcu. (tam chcąc postawić nogę na ziemi, odciagasz ją w bok i w dół, na SWB wystarczy do tyłu)
Porównanie dotyczy crossowego Kellysa Saphixa i SWB, który ma już za sobą podobne przejścia co KS - czyli jazdy krossowe.
I podsumowanie dnia dzisiejszego...:
+ 45km na rowerze (dom->metro->Cypel Czerniakowski->dom)
- bolące 4 litery, po raz pierwszy od miesiąca
- ból nadgarstków
- zmęczenie... (pion jest bardziej męczący niż poziom)
- niechęć do pedałowania (na poziomce po takiej odległości, mam ochotę na jeszcze kilka takich kawałeczki)
To wszystko napisałem po to, aby pokazać jaką katorgą jest zwyczajny(?) rower pionowy...
Oczywiście w salonach nadal będą sprzedawali same pionowce, ale czy nie można samemu... zbudować? :)