tiresias
24.07.07, 09:07
Oglądałem przedwczoraj czasówkę na Tour de France (eurosport), bardzo ciekawa
relacja, z świetnie filmowanym wyścigiem.
Drugą połowę relacji przesiedziałem z szczęką opadniętą na widok urządzeń, na
których jeździli zawodnicy (bo to już chyba nie są rowery..).
Generalnie fajna rzecz takie kolarstwo w telewizji, oczywiście po samodzielnym
przejechaniu danego dnia min. 50 km.
Jest tak: jak mali chłopcy grają w piłkę na podwórku, to każdy jest ‘kimś’, w
sensie jeden jest ‘Bekamem’, drugi „Ronaldyniem’, ‘Runejem’ czy innym ‘Cipką’.
A jak chłopcy jeździli na rowerach w latach 70, to byli Szurkowskim, Szozdo,
Mytnikiem czy Langiem (tzw. Wyścig Pokoju to osobna legenda).
Teraz już chyba tak nie jest. Kolarstwo ‘zawodowe’ jest tak daleko od
normalnej amatorki, że nikt już nie bywa ‘Rasmusenem’, ‘Landisem’ czy innym
Ulrichem.
Nie?