Gość: tantiem
IP: *.chello.pl
09.05.08, 15:46
Widelec sztywny to klasyka MTB, konieczność opanowania technicznej jazdy.
Amortyzator to trzymanie mocno kierownicy i naciskanie na pedały. Czy to nie
utrata ducha MTB?
Wiem że dziś amory to standard ale mi szkoda sztywniaków i z przyjemnością
dosiadam swego od czasu do czasu. Fakt jadę te same trasy wolniej ale mam
większą frajdę z konieczności technicznej jazdy.
To tak, jak by następnym 'rozwiązaniem technologicznym' był mikronapęd, który
można włączyć powiedzmy nie częściej niż 10min. na godz. - takie udogodnienie
ale duch roweru zanika.
Z amorkiem jedzie się szybciej, no i z mikronapędem jechałoby się szybciej ale
czy o to chodzi?
Tak samo tu - niejeden biker, który nigdy nie jeździł na szytwniaku nie
zjechałby po kamienistej, z uskokami ścieżce, na której na swym amorku tylko
prosto trzyma kierownicę...
Co myślicie o sztywnych widelcach?