Dodaj do ulubionych

czolem i mala rada

12.11.13, 17:05
czasem chyba juz tu pisalam, a czytam od dawna

mieszkam z mezem Austriakiem, aktualnie w Niemczech, za 1,5 roku wracamy do Austrii na rok, a co dalej? tego nie wie nikt. synek 2 lata i 9 miesiecy. drugi wierci sie i kreci, a pojawi sie oficjalnie na swiecie za 3 miesiace.

synek odkad ma 7 miesiecy uczeszcza do zlobka. na poczatku bylo to 2-3 razy w tygodniu po 3-4h. teraz to juz przedszkolak pelna para.

kiedy jestem obecna mowi wlasciwie w 100% po polsku. przeskakuje na ten polski nawet w stosunku do osob, ktore polskiego nie znaja (mamy bardzo miedzynarodowe towarzystwo pracowo-przyjacielskie). wklada w to tyle entuzjazmu, ze ludzie ucza sie przy nim pojedynczych slow smile. wystarczy ze sie pojawie i juz mamy nasza mala Polske. ja tak naprawde rzadko mam okazje posluchac jak on mowi po niemiecku.

w domu rozmawiamy troche po polsku, troche po niemiecku, a jak chcemy zeby nie rozumial to po angielsku, oboje pracujemy naukowo i w pracy poslugujemy sie praktycznie tylko angielskim.

synek po polsku mowi porownywalnie do rowiesnikow w kraju (bledy typu: chodzialismy wczoraj do zoo, wypijales swoje kakao jutro?) widze olbrzymia roznice w jego jezykowym zaawansowaniu w stosunku do prawie wszystkich polskojezycznych (jeden rodzic Polak) dzieci. i widze, ze ta roznica skorelowana jest z tym ile po polsku mowi partner nie-polskojezyczny.

chocby dlatego warto sie uczyc polskiego smile
Obserwuj wątek
    • kuragan Re: czolem i mala rada 14.11.13, 09:26
      Nie dobijaj mnie.
      Mój mąż nie nauczy się polskiego. I nie wynika to z jakiejś niechęci, tylko po prostu z braku czasu. Ja go rozumiem - ja, mieszkając już tu parę ładnych lat, daleka jestem od dobrego mówienia po niemiecku. Pracuję po polsku, rosyjsku i angielsku, niemieckiego używam tylko w codziennych rozmowach z mężem.
      Oboje nie mamy zdolnosci językowych - znam tylko języki krajów, w których dłużej mieszkałam. Nie potrafię nauczyć się w inny sposób a i tak to jest ciężkie. Rozumiem, że M nie może nauczyć się polskiego.
      Proszę o nie sianie defetyzmu, bo ja się naprawdę staram, aby córka po polsku mówiła. Nawet jesli statystycznie rzecz biorąc masz rację (a skoro jesteś naukowcem to wiesz, że masz za małą próbę i nieusystematyzowane obserwacje, więc tego wiedzieć nie możemy), to taka "mała rada" nie pomaga. To nie jest wcale "mała" rada.
      Przepraszam, że trochę ostro, ale mnie to akurat bardzo zajmuje i nie chciałabym, aby ktoś sie poddał, no bo przecież są korelacje itepe itede...
      • majgug Re: czolem i mala rada 14.11.13, 21:13
        ojej...nie zupelnie nie chcialam siac defetyzmu. przykromi, ze tak to odebralas.
        ja trzymam kciuki za wszystkich i wiem, ze roznie sie jezykowo w zyciu uklada.

        moze bardziej chodzilo mi o atmosfere?

        widzisz, znam dosc duzo rodzin wielojezycznych i tam gdzie jakis jezyk z jakiegos powodu jest jezykiem mocno slabszym, slabiej akceptowalnym, tam rozwija sie gorzej. chodzi mi chyba o to, ze jest dobrze, kiedy jezyki w rodzinie sa uznawane za rowno wazne, ze ludziom na tej wielojezycznosci zalezy.

        pare dni temu poznalam polsko-niemiecka pare, sa ze soba 35 lat. sa juz dziadkami. on ze smiechem mowil, ze nie nauczyl sie nawet mowic dzien dobry, no bo po co!? przeciez w Polsce i tak nie zamierza mieszkac, a zona swietnie mowi po niemiecku. no i te ich dorosle dzieci mowia po polsku bardzo slabo, wnuki wcale. po prostu odnosilam silne wrazenie, ze ten polski, jest traktowany przez pana z mocnym poblazaniem, a jego nauka jest ot taka rozrywka 'slowianskiej' zony. pewnie majac ten obraz przed oczami napisalam post. i wyszlo jak wyszlo smile

        mi nie tylko zalezy, zeby syn mowil dobrze po niemiecku. chcialabym, zeby rozumial dialekt, jakim posluguje sie jego wieksza czesc rodziny. a ten dialekt to nieomalze kolejny jezyk. samej mi sie w nim trudno dogadac, wiekszosc rozumiem, ale nigdy w zyciu nie bede miala tego zaspiewu wink





        • jan.kran Re: czolem i mala rada 15.11.13, 01:00

          A jaki to dialekt ?
          Ja nigdy się nie nauczę mówić po bawarsku ale rozumiem , nawet taki głęboko zaściankowy. Znajomi rodowici Niemcy maja czasem problemy zrozumieć.

          Co do ad rem to zgadzam sie ze atmosfera w rodzinie jest najważniejsza i wzajemne wspieranie.
          Kuragan , mąż nie nauczy sie po polsku i wcale nie musi ale myślę że kilka słów może poznać żeby pokazać dziecku że się interessuje innym językiem.
          • kuragan Re: czolem i mala rada 15.11.13, 16:05
            No jasne, ze umie sie przywitac i pozegnac, policzyc do 10 czy piwo zamowic. Atmosfera jest wazna i wazne, ze maz wspiera nauke polskiego u corki, chce zeby ona po polsku mowila, bo dwujezycznosc to przeciez skarb. I wolalabym nie slyszec, ze to takie strasznie trudne jest, bo sama to wiem. Tu na Forum poszukuje wsparcia i zapewnienia, ze warto sie starac mimo nieidealnej sytuacji.
          • majgug Re: czolem i mala rada 25.11.13, 17:49
            dialekt z mühlviertel (czesc gornej austrii, od dunaju na polnoc), mozna powiedziec, ze odmiana bawarskiego, ktory jest mocno niejednolity.
            w austrii mieszka 8mln ludzi a dialektow sa dziesiatki wink
    • ambivalent Re: czolem i mala rada 15.11.13, 19:33
      Mnie tez bardzo zdenerwowalas. Ciesze sie, ze twojemu dziecku tak dobrze idzie ale mojemu nie idzie. I nie sadze, ze z powodu tego, ze maz nie mowi po polsku (chodz troszke sie porozumiewa).
      Wiekszosc osob na tym forum potrzebuje pomocy. A ty przyszlas tutaj, chwalisz sie i jednoczesnie udzielasz rad, ktore takze w moim przypadku sa nie do zrealizowania.
      Lepiej sie poczulas? Bo ja tylko gorzej sad
    • shipa Re: czolem i mala rada 15.11.13, 22:25
      Ojciec moich dzieci mowi do nich konsekwentnie w jednym jezyku, ja w drugim rownie konsekwentnie, otoczenie to trzeci jezyk, czwarty jest w uzyciu okazjonalnie, moje dzieci w wieku twojego mowily po polsku w sposob nie do odroznienia od Polaka mieszkajacego w kraju, wiec to, co piszesz nie jest regula. My jestesmy konsekwentni w stosowaniu OPOL, a efekty sa widoczne, gdy dzieciaki bawia sie miedzy soba- nie uzywaja jezyka otoczenia, tylko jednego z jezykow rodzicow.

      Moj maz zna polski, mowi w tym jezyku kiepsko, ale sama go zniechecalam dlugo ( i skutecznie) do uzywania innego niz rodzimy jezyka w rozmowach z Mlodymi. dzieci sa trojjezyczne na razie na poziomie native speakerow.

      Mowienie w jakims jezyku przez partnera nie jest warunkiem dwujezycznosci. Z tego, co napisalas wynika, ze rodziny takie jak nasza nie maja szansy na dzieci- native speakerow, a to nie jest prawda. Wielojezycznosc to nie tylko 2 jezyki: dzieci, ktore maja rodzica nie mowiacego ( z roznych powodow, czasem z wyboru) w jezyku drugiego tez maja szanse na wielojezycznosc, wiec nie strasz niepotrzebnie, tym bardziej, ze- z calym szacunkiem- opierasz sie na raczej jednostkowych przykladach.

      Dazenie do wielojezycznosci to ciezka praca, to nie przychodzi samo z siebie, ale nie oznacza, ze jest tylko jedna droga i jeden sposob dojscia do tego. Posiadanie partnera mowiacego po polsku tez nie gwarantuje wielojezycznosci, tak na marginesie.

      Pozdrawiam serdecznie.
      < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
      pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
      forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
      • vanilaicecream Re: czolem i mala rada 15.11.13, 23:33
        Mnie się wydaje, że majgug chodziło też o to, że ważna jest atmosfera i wspieranie się nawzajem w wysiłkach. Wyrazem tego MOŻE być nauka polskiego przez niepolskiego rodzica, ale nie jest to jedyny warunek. Skoro ktoś nie widzi powodu, by poznać język swojej żony (lub męża), choćby po to, by rozumieć o czym jest mowa na rodzinnych spotkaniach, to jego wybór. Systematyczna nauka na pewno pochłania sporo czasu i wysiłku, ale myślę, że równie ważne jest pokazanie dziecku, że ten drugi język jest równie ważny. Dziecko to świetnie wyczuwa. Nie trzeba dużo, jeśli w domu polski jest obecny, ale nie może być spychany na margines jakiejś dziwnej fanaberii, która nikomu do niczego nie jest potrzebna. Jak do wszystkiego dziecko potrzebuje motywacji. Nie będzie jej miało, gdy zobaczy dezaprobatę w oczach drugiego rodzica, ale jeśli to wynika z innych pobudek, jak nauka trzeciego języka, to być może zmienia to nieco sytuację . Chociaż wszyscy wiemy, że dziecko uczy się głównie na przykładzie, jeśli więc wymagamy od niego władania kilkoma językami wymagajmy też tego od siebie wink
        • shipa Re: czolem i mala rada 16.11.13, 00:12
          Tylko, ze znajomosc jezyka czy aprobata dla niego przez drugiego rodzica wcale nie musi sie przekladac na umiejetnosci dziecka- najdobitniej widac to w przypadku obojga polskojezycznych rodzicow, ktorych dzieci nie mowia, a czasem i nie rozumieja polskiego, tylko posluguja sie jezykiem otoczenia.

          Ja mowie w jezyku meza, on po polsku tez, choc slabo- nijak nie ma to sie do umiejetnosci jezykowych naszych dzieci, one nadal automatycznie nam tlumacza, co drugi rodzic powiedzial w swoim jezyku, mimo, ze maja swiadomosc, ze sie nawzajem rozumiemy i ze mozemy rozmawiac ( z lepszym lub gorszym rezultatem) w ktoryms z nich.
        • majgug Re: czolem i mala rada 25.11.13, 17:46
          dziekuje vanileicecream smile
          juz raz staralam sie odkrecic o co mi chodzilo. po prostu zle sie wyrazilam, post poszedl a teraz wyszlo, ze rzeczywiscie tylko sie pochwalilam. a przeciez chwilic to sie moze jan.kran bo ma dorosle dzieci, a ja mam niespelna trzylatka, ktoremu jutro moze sie odwidziec i moze zupelnie ten polski zarzucic.

          tak zdecydowanie chodzi mi o atmosfere. a post napisalam troche pod wplywem emocji jakie wzbudzil we mnie pan dla ktorego koncepcja uczenia dzieci polskiego byla conajmniej zabawna, bo Polska jest przeciez takim zabawnym, nic nie znaczacym krajem...

          mam znajomego, ktory juz nie ma ochoty uczyc sie polskiego, ale puszcza swojemu synkowi bajki i piosenki po polsku.
      • bachula_gr Re: czolem i mala rada 16.11.13, 15:45
        > Mowienie w jakims jezyku przez partnera nie jest warunkiem dwujezycznosci.

        Bo zycie roznie sie uklada. Taki przypadek jako ciekawostka ponizej.

        Mam znajomych: Polka i Grek. Obydwoje po studiach w PL wiec obydwoje polski znaja, od kilkunastu lat na stale w GR. Miedzy soba rozmawiaja glownie po polsku zeby utrzymac jezyk jego, ale tez po grecku bo ona zna biegle po kilkunastu latach mieszkania w GR.
        A dzieci? A dzieci nastoletnie miedzy soba wylacznie po grecku, z rodzicami po grecku.
        Jedna rozumie po polsku ale nie odpowie, a druga nawet nie stara sie zrozumiec.

        Najwiekszy problem jezykowy w kontaktach z nimi mam ja i moje dwujezyczne (polsko-grecko) dzieci wink Do Greka mowie po polsku a do jego dzieci po grecku.
        • vanilaicecream Re: czolem i mala rada 18.11.13, 16:03
          Rzeczywiście zabawnie smile
          Nie chcę uogólniać, ale często spotykam się z tym, że rodzice są zmartwieni mieszaniem przez dziecko języków lub faktem, że dziecko po polsku rozumie, ale nie odpowiada. Po czym okazuje się, że jednak sami, nie zawsze świadomie, zwracają się do dziecka w języku otoczenia! W rodzinach, gdzie mówi się w języku otoczenia to wyjątkowo trudne, w polskiej rodzinie pewnie znacznie łatwiej, jeśli się użwya wyłącznie polskiego w kontaktach z dzieckiem (ale to też przecież różnie bywa).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka