fajnyszkrabek
23.11.10, 09:14
witam, przeglądałam już to forum ale dopiero teraz odważylam się napisać.
moja córka ma 3,5 roku
zauważyłam że delikatnie zezuje wiec jakieś 3 mies temu poszłam z nią do okulisty, oczywiście badanie po atropinie podawanej przez 5 dni.
diagnoza okazała się dla mnie szokiem! od tamtej pory chyba zaczynam świrować z tego powodu.
okazało się, że moja córka ma ogromną wadę wzroku : op. +7 ol: +7,5, :-(
lekarz powiedział że to bardzo duża wada ale bedziemy starać się robić wszystko zebyu to sie poprawiło ( teraz myślę żeby tylko sie nie pogorszyło). oczywiscie okulary: op. +3, ol +3,5
od tygodnia zaczeliśmy zaklejać słabsze oko. idzie mi to nie najlepiej, córka płacze że ją oczko boli, skóra sie odparza mimo tych fajnych kolorowych ortopadów i udaje sie na siłe przetrzymać na oczach 6 godz, dziennnie ( od 15-21), w ten weekend zamierzam przetrzymać ją cały dzień i od poniedziałku zakłada do przedszkoda, wiem że bede najgorszą matką na świecie ale to bedzie dla jej dobra.
Jednak nie to jest dla mnie najgorsze. Wczoraj byliśmy zapisać ją na ćwiczenia pleoptyczne i pani która wykonuje ćwiczenia powiedziała mi tak niedelikatnie, wręcz bezczelnie: " pani dziecko nie widzi na oko, jest jednooczne czy pani rozumie o co chodzi??? "
załamałam się już zupełnie, czekają nas lata ćwiczeń, wizyt u okulisty itd.
a to przecież moje ukochane dziecko :-(
najgorsze jest to ze nie wiem skąd to sie poprostu wzięlo...... nikt w rodzinie nie nosi okularów...
czy możliwe jest że to powstało np. po naświetlaniu podczas żółtaczki fizjologicznej ( była naświetlana w szpitalu ale nie można było pilnowac czy nie zdejmuje okularów)?
jeszcze mnie nurtuje jedno.... dlaczego wczesniej tego nie zauważyłam? dziecko malowało nie wychodząc za linie, nie mruzyło oczu itd. jak mogłam to przegapić???:-(
przepraszam za tak długi post ale popadam chyba w jakąś paranoję....