emgoro Związek roślinny niszczy komórki białaczki 09.05.07, 20:04 Związek obecny w wielu owocach, warzywach oraz w czerwonym winie zabija komórki białaczki, oszczędzając zdrowe krwinki - o wynikach amerykańskich badań informuje pismo "Journal of Biological Chemistry". Autorzy pracy liczą, że ich odkrycie pomoże opracować mniej toksyczne dla pacjentów metody leczenia białaczek, nowotworów krwi. Białaczki to liczna grupa nowotworów wywodzących się z białych krwinek. W trakcie ich rozwoju, w szpiku kostnym dochodzi do powstawania dużych ilości nieprawidłowych krwinek, wypierających krwinki zdrowe. Powoduje to takie objawy, jak osłabienie, nawracające infekcje, czy skłonność do krwawień. W zależności od rodzajów białaczki uzyskuje się różne efekty terapeutyczne. "Obecne metody leczenia chorych na białaczki, jak chemioterapia czy radioterapia, niszczą również zdrowe komórki i tkanki. Przez to mają wiele niepożądanych działań ubocznych, których skutki mogą utrzymywać się przez wiele lat" - wyjaśnia jeden z autorów pracy dr Xiao-Ming Yin z Uniwersytetu w Pittsburgu. Dlatego naukowcy na całym świecie od lat poszukują bardziej specyficznych terapii, które byłyby łagodniejsze dla pacjenta. Badacze z zespołu dr Yina prowadzili doświadczenia na komórkach różnych białaczek hodowanych w laboratorium. Testowali na nich przeciwnowotworowe własności powszechnego składnika warzyw, owoców oraz czerwonego wina - tzw. 3- rutynozydu cyjanidyny (C-3-R). Należy on do grupy antocyjanów, czerwonych barwników roślinnych. W tym przypadku rutynozyd pochodził z jeżyn. Okazało się, że po 18 godzinach C-3-R w niższej dawce niszczył ok. 50 proc. komórek ludzkiej białaczki z tzw. linii HL-60. Natomiast, gdy badacze podwoili dawkę ginęły wszystkie komórki białaczki. Związek wykazywał podobne działanie wobec innych rodzajów białaczek, jak również wobec komórek chłoniaków, nowotworów układu odporności. Nie niszczył natomiast zdrowych komórek krwi, podkreślają naukowcy. Jak tłumaczą, C-3-R zabijał komórki nowotworów wywołując w nich procesy samobójczej śmierci, tzw. apoptozy. Co ciekawe, w komórkach zdrowych C-3-R działa jak przeciwutleniacz, neutralizując wolne rodniki, cząsteczki bardzo toksyczne dla komórek i tkanek. Natomiast w komórkach białaczek i chłoniaków związek ten paradoksalnie przyczynia się do gromadzenia wolnych rodników i na tej drodze aktywuje apoptozę. Autorzy pracy uważają, że dzięki tak zróżnicowanym efektom działania związek może stać się wybiórczym lekiem przeciwnowotworowym. Najpierw trzeba będzie jednak sprawdzić jego przeciwnowotworowe własności w testach na zwierzętach, zaznaczają. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1407023,2056,,,,zwiazek_roslinny_niszczy_komorki_bialaczki,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Lek na cukrzycę poprawia skuteczność chemioterapii 09.05.07, 20:06 Lek na cukrzycę znacznie poprawia skuteczność chemioterapii nowotworów Powszechnie stosowany lek na cukrzycę o nazwie roziglitazon może znacznie zwiększyć skuteczność chemioterapii różnych nowotworów - zaobserwowali naukowcy z USA. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Cancer Cell". Badacze z Dana-Farber Cancer Institute w Bostonie (stan Massachusetts) doszli do takich wniosków po wykonaniu testów na hodowlach komórek wywodzących się z różnych nowotworów złośliwych oraz na myszach, którym pod skórę przeszczepiano ludzkiego raka jajnika lub raka płuc. Zastosowali powszechne w chemioterapii raka pochodne platyny - cisplatynę, karboplatynę i oksaliplatynę. Leki te hamują podziały komórek raka poprzez uszkadzanie ich DNA. Każdą z pochodnych platyny testowano osobno, jak i w połączeniu z roziglitazonem, lekiem, który podaje się chorym na cukrzycę typu II w celu kontroli poziomu glukozy we krwi. Wzmacnia on wrażliwość tkanek organizmu na insulinę - hormon regulujący metabolizm glukozy. Jak tłumaczy biorący udział w badaniach dr Bruce Spiegelman, działanie roziglitazonu polega na aktywacji receptorów komórkowych o nazwie PPAR-gamma. Wcześniejsze doświadczenia zespołu Spiegelmana sugerowały, że niektóre związki aktywujące te receptory (np. roziglitazon i spokrewniony z nim pioglitazon) mogą hamować podziały komórek nowotworowych. Jednak roziglitazon stosowany samodzielnie nie sprawdził się jako lek przeciwnowotworowy. Teraz okazało się, że może on dramatycznie zwiększać przeciwnowotworowe własności pochodnych platyny. Dzięki kombinacji z roziglitazonem leki te hamowały wzrost nowotworów u myszy trzykrotnie skuteczniej, niż gdy podawano je osobno. Najlepsze efekty dawało połączenie roziglitazonu z karboplatyną. Gdy podawano ją samodzielnie wzrost komórek raka ulegał zahamowaniu o 60 proc., a gdy z lekiem na cukrzycę - aż o 80 proc. Co więcej, kombinacja ta ograniczała aż o 90 proc. wzrost komórek raka jajnika opornych na chemioterapię. "Nasze badania wskazują, że aktywacja receptora PPAR-gamma w dramatyczny sposób wzmaga przeciwnowotworowe właściwości karboplatyny" - komentują autorzy pracy. Doświadczenia ujawniły, że pod wpływem leku na cukrzycę spada aktywność genu metalotioneiny. Metalotioneina jest małym białkiem, które odpowiada za gromadzenie się w komórkach toksycznych metali. Mutacje w kodującym ją genie uważa się za istotną przyczynę powstawania oporności nowotworów na pochodne platyny. Zdaniem badaczy, najnowsze odkrycie rodzi nadzieję na poprawę skuteczności leczenia wielu ludzkich nowotworów złośliwych, które stopniowo uodparniają się na działanie pochodnych platyny. Zalicza się tu m.in. raka płuc i raka jajnika. Wydaje się też, że dzięki roziglitazonowi można będzie zastosować pochodne platyny w leczeniu innych nowotworów, na które dotychczas leki te nie działały. Kombinacja karboplatyny z lekiem na cukrzycę aż o 70 proc. hamowała wzrost raka jelita grubego, którego przeważnie nie leczy się pochodnymi platyny. Metoda ta dawała też dobre efekty terapeutyczne u myszy, u których chemicznie wywoływano raka jelita grubego. Naukowcy z zespołu dr Spiegelmana liczą, że jeszcze w tym roku uda im się rozpocząć wstępne testy nowej metody na pacjentach z rakiem płuc, rakiem jajników oraz mięsakami, czyli nowotworami rutynowo leczonymi pochodnymi platyny. Jeśli pilotażowe testy dadzą obiecujące wyniki, konieczne będzie porównanie kombinacji karboplatyna-roziglitazon ze standardową chemioterapią wśród setek pacjentów chorych na raka, podkreślają badacze. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1409231,2056,,,,lek_na_cukrzyce_znacznie_poprawia_skutecznosc_chemioterapii_nowotworow,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Zapalenie wątroby C związane z ryzykiem chłoniaka 09.05.07, 20:08 Osoby zakażone wirusem zapalenia wątroby typu C (wirusem HCV) mają podwyższone ryzyko zachorowania na nowotwór układu odporności, zaliczany do chłoniaków - wynika z najnowszych amerykańskich badań, o których informuje pismo "Journal of the American Medical Association". Wirus HCV jest najgroźniejszym spośród 5 znanych wirusów wywołujących przewlekłe zapalenie wątroby. Po zakażeniu komórek wątroby HCV może się w nich rozwijać przez kilkanaście lat nie dając żadnych wyraźnych objawów. Stopniowo uszkadza on jednak tkankę wątroby prowadząc do zwłóknienia, marskości, a nawet raka tego narządu. Jest przenoszony z człowieka na człowieka głównie za pośrednictwem zakażonej krwi - w czasie operacji, transfuzji, dializ, wykonywania tatuażu, piercingu czy akupunktury, jak również podczas stosunku płciowego. Ocenia się, że na świecie żyje około 170 mln osób zakażonych wirusem HCV. Infekcja ta jest obecnie uważana za główną przyczynę zachorowań na raka wątroby. Teraz naukowcy z amerykańskiego Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem oraz z Baylor College of Medicine zaobserwowali, że osoby zakażone wirusem HCV mają podwyższone ryzyko zachorowania na chłoniaki nieziarnicze. Jest to grupa nowotworów wywodzących się z komórek układu odporności - limfocytów. Rozwijają się powoli, ale często są nowotworami złośliwymi, dającymi przerzuty. Powodują obniżenie zdolności organizmu do zwalczania infekcji. Dane do analizy zebrano w grupie ponad 700 tys. weteranów wojennych, którą w 97 proc. stanowili mężczyźni, głównie biali. Ich średnia wieku wynosiła 52 lata. W badanej grupie ponad 146 tys. osób było zakażonych HCV. Stan zdrowia pacjentów śledzono przez ponad 5 lat. W tym czasie odnotowywano wszystkie przypadki zachorowania na chłoniaki. Okazało się, że infekcja HCV podnosi średnio o 20-30 proc. ryzyko zachorowania na chłoniaka nieziarniczego. Ryzyko niektórych chłoniaków z tej grupy rosło znacznie bardziej - np. rzadkiego, mało złośliwego chłoniaka o nazwie makroglobulinemia Waldenstroma nawet o 300 proc. "Przyczyny powstawania chłoniaków są ciągle niedostatecznie poznane, dlatego ustalenie ich może być pierwszym krokiem na drodze do znalezienia skutecznych metod zapobiegania tym nowotworom i zmniejszenia śmiertelności z ich powodu" - komentuje dyrektor Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem, John E. Niederhuber. Ze statystyk wynika, że w Polsce chłoniaki nieziarnicze stanowią 4-5 proc. nowotworów złośliwych, a zapadalność na nie ma tendencję wzrostową, podobnie jak w innych krajach uprzemysłowionych. Zdaniem biorącego udział w badaniach Erica A. Engelsa, najnowsze odkrycie sugeruje, że osoby zakażone HCV powinny częściej przechodzić badania kontrolne pod kątem obecności zmienionych nowotworowo limfocytów. Pozwoliłoby to wcześniej wykrywać chłoniaki w tej grupie pacjentów i skuteczniej hamować postępy choroby. Autorzy pracy zastrzegają, że uzyskane przez nich wyniki trzeba będzie jeszcze zweryfikować w badaniach na innych grupach osób. Naukowcy liczą, że dalsze prace nad tym zagadnieniem pozwolą lepiej zrozumieć związek między HCV a ryzykiem chłoniaka. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1409459,2056,,,,wirus_zapalenia_watroby_typu_c_zwiazany_z_ryzykiem_chloniaka,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Białko odpowiadające za nawroty raka prostaty 11.05.07, 18:07 Białko, które odpowiada za nawroty zaawansowanego raka prostaty u mężczyzn leczonych terapią hormonalną, zidentyfikowali badacze z USA. Artykuł na ten temat zamieściło pismo "Proceedings of the National Academy of Sciences". Guzy prostaty należą do najczęstszych rodzajów raka u mężczyzn, szczególnie tych w starszym wieku. Ich wzrost jest pobudzany przez męskie hormony płciowe (androgeny) dlatego w większości przypadków można go blokować za pomocą terapii hormonalnej. Polega ona na ograniczeniu wpływu androgenów na wzrost komórek raka. Można to osiągnąć bądź hamując produkcję androgenów w jądrach, bądź blokując receptory tych hormonów obecne w komórkach prostaty. Jednak w niektórych przypadkach po kilku latach dochodzi do uodpornienia się raka prostaty na androgeny. Dzieje się tak z powodu modyfikacji receptorów androgenowych, które stają się nadaktywne i pobudzają podziały komórek raka niezależnie od stężenia męskich hormonów. Wówczas rak prostaty nawraca mimo stosowania terapii hormonalnej. Teraz naukowcy z Uniwersytetu Północnej Karoliny w Chapel Hill odkryli, jak dochodzi do niefortunnej modyfikacji receptorów androgenowych. Okazało się, że winna wszystkiemu jest cząsteczka Ack1, należąca do rodziny tzw. kinaz tyrozynowych, białek regulujących wzrost i podziały komórek. Jak wykazały eksperymenty prowadzone przez dr Nupama P. Mahajana, Ack1 przyczynia się do nawrotów raka poprzez chemiczną modyfikację nieaktywnego receptora dla androgenów w jądrze komórek prostaty. Modyfikacja ta polega na przyłączaniu do receptora grup fosforanowych (tzw. fosforylacja), co prowadzi do jego aktywacji. "W ten sposób Act1 zmienia właściwości komórek prostaty - z komórek, które do wzrostu potrzebują sygnału od androgenów, w komórki, które stają się niezależne od tych hormonów i zaczynają się dzielić w sposób niekontrolowany" - tłumaczy biorący udział w badaniach dr Shelton Earp. Zdaniem badacza, w ten sposób białko Act1 może przyczyniać się do nawrotów przynajmniej części raków prostaty. Część doświadczeń została wykonana na myszach niezdolnych do produkcji androgenów. Przeszczepiano im ludzkiego raka prostaty. Okazało się, że gdy komórki nowotworu zawierały aktywne białko Act1, guzy rosły bardzo agresywnie, mimo że gryzonie nie wytwarzały męskich hormonów płciowych. "To oddaje sytuację, która ma miejsce u pacjentów leczonych terapią hormonalną" - komentuje dr Earp. Badacz uważa, że odkrycie jego zespołu pomoże opracować nowe metody leczenia pacjentów, u których dochodzi do nawrotów raka prostaty. Jest to ważne, gdyż stosowana w tych przypadkach chemioterapia przedłuża życie chorych zaledwie o kilka miesięcy. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1410092,2056,,,,zidentyfikowano_bialko_ktore_odpowiada_za_nawroty_raka_prostaty,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Co może przynieść XXI wiek w medycynie? 14.05.07, 09:11 Szczepionki przeciw różnym chorobom zawarte w ziemniakach, sałacie lub marchwi oraz przeszczepianie człowiekowi narządów od świni domowej - to przykłady tego, co zaoferuje ludziom nowoczesna medycyna XXI wieku. "Co może przynieść XXI wiek w medycynie? Fakty i nadzieje" to tytuł wykładu, który wygłosił w Warszawie prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, prof. Andrzej Steciwko. Profesor przedstawił najważniejsze wnioski z referatów wygłoszonych przez specjalistów na tegorocznym kongresie Top Medical Trends w Poznaniu. W kongresie tym wzięło udział ponad 2200 polskich lekarzy. BĘDZIE CO LECZYĆ Opracowywanie nowych i skutecznych metod leczenia jest obecnie konieczne - podkreślają lekarze. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), aż 300 milionów ludzi jest obecnie zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV). 42 miliony to nosiciele wirusa HIV. Na AIDS zmarło do tej pory ok. 20 milionów osób, a za 15 lat liczba ofiar AIDS przekroczy najprawdopodobniej 70 milionów. Dużym problemem są też choroby układu oddechowego. WHO szacuje, że za 10 lat z powodu astmy i przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) będzie umierało o 30 proc. więcej osób niż obecnie. Dane wyłącznie dla Polski są równie niepokojące. Aż 9 milionów Polaków ma nadciśnienie tętnicze, 4 miliony - przewlekłą chorobę nerek, a 1 milion - chorobę niedokrwienną serca. Z powodu złośliwych nowotworów umiera co roku 85 tys. Polaków, a 120 tys. zapada na jakiś nowotwór. Duży procent Polaków to ludzie w wieku podeszłym - 4 mln obywateli to osoby, które przekroczyły 65. rok życia. SZCZEPIONKI W ŻYWNOŚCI Ważnym kierunkiem badań jest obecnie "wytwarzanie" - przy pomocy technik biotechnologii - roślin, które zawierałyby w sobie szczepionki przeciw chorobom bakteryjnym i wirusowym. Takie rośliny, zawierające w sobie szczepionkę, byłyby bardzo wydajną i tanią formą profilaktyki - podkreślił prof. Steciwko. Szczepionki mogłyby być zawarte np. w ziemniakach, sałacie, marchwi, orzeszkach ziemnych, ziarnach ryżu lub kukurydzy. Chroniłyby np. przed wścieklizną, Helicobacter pylori, wirusem zapalenia wątroby typu C, czy wirusem brodawczaka ludzkiego. Badaniami nad takimi szczepionkami zajmuje się m.in. polski naukowiec, pracujący w USA znany wirusolog, prof. Hilary Koprowski. SZCZEPIONKI PRZECIW NOWOTWOROM "Z »punktu widzenia« organizmu nowotwór jest obcym zbiorem komórek, który rozwija się kosztem komórek prawidłowych, zabierając przestrzeń życiową, podkradając substancje odżywcze i zaburzając metabolizm zdrowych komórek" - tłumaczył prof. Steciwko. Jak wyjaśnił, "teoretycznie można by potraktować kolonie komórek nowotworowych jak atakujące mikroorganizmy, a zatem system odpornościowy powinien je rozpoznać i zniszczyć". Tak narodziła się idea szczepionek przeciwnowotworowych. W opracowaniu znajdują się obecnie 2 typy szczepionek przeciwnowotworowych: profilaktyczne - zapobiegające pojawieniu się nowotworu, i terapeutyczne - które mają służyć redukcji, a następnie eliminacji istniejących zmian nowotworowych, poprzez stymulację układu odpornościowego gospodarza do rozpoznawania antygenów komórek nowotworowych. Naukowcy znają od dawna związek niektórych wirusów z nowotworami. Wiadomo na przykład, że zakażenie wirusami HBV i HCV może przyczynić się do rozwoju nowotworu wątroby, zaś zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) do rozwoju raka szyjki macicy. Celem szczepionki profilaktycznej jest wykształcenie w zdrowym organizmie odporności przeciw patogenowi odpowiedzialnemu za rozwój procesu nowotworowego - tłumaczył prof. Steciwko. - Dzięki tej odporności organizm jest w stanie zwalczać zakażenie, nie dopuszczać do jego rozwoju, co zmniejsza ryzyko zachorowania na raka związanego z daną infekcją. Znane są już tego typu szczepionki stosowane wobec wirusów HPV i HBV. NADZIEJA W GENETYCE W leczeniu chorób nowotworowych próbuje się wykorzystać także terapię genową. Chodzi np. o wprowadzenie do komórek nowotworowych genów samobójczych. Próby takie były już podejmowane w przypadku czerniaka złośliwego. Naukowcy pracują także nad szczepionkami DNA. Technika ta łączy w sobie elementy terapii genowej i modulacji układu odpornościowego za pomocą szczepień. Obecnie prowadzi się badania nad szczepionkami DNA m.in. przeciwko: wirusowi HIV, wirusom opryszczki, zapalenia wątroby typu B, grypy, a także przeciw wściekliźnie, malarii i gruźlicy. "Szczepionki DNA to zazwyczaj koliste plazmidy, które zawierają geny kodujące antygeny konkretnych patogenów, przeciwko którym chcemy uzyskać odporność. Taki materiał, podawany zazwyczaj domięśniowo, prowadzi do ekspresji obcych genów, które zawiera. Na produkowane białka reaguje układ odpornościowy, jak w przypadku zakażenia, dając dzięki temu odporność przeciwko konkretnym antygenom" - wyjaśnił prof. Steciwko. NARZĄDY OD ŚWIŃ Ważnym celem medycyny ma być pozyskiwanie nowych, zdrowych narządów. szansą na to mają być m.in. komórki macierzyste. Dają one początek wszystkim możliwym tkankom, a zatem można je wykorzystać przy regeneracji uszkodzonych tkanek i narządów. Przykład - z komórek szpiku kostnego uzyskuje się inne komórki, np. komórki mięśnia sercowego. Dodatkowo, w ciągu 10 lat możliwe stać się ma przeszczepianie człowiekowi narządów od świni domowej - mówił profesor. Chodzi o tzw. przeszczepy ksenogeniczne, polegające na przeniesieniu tkanki lub narządu między osobnikami różnego gatunku. Człowiekowi można by wszczepić na przykład wątrobę świni, jej nerki, serce czy płuca. Dlaczego świnia, a nie na przykład małpa? Dlatego, że w narządach świni zachodzą podobne do ludzkich przemiany biochemiczne, poza tym wielkość świńskich narządów zbliżona jest do narządów ludzi - tłumaczył profesor. - Poza tym organizmy małp są atakowane przez zbyt wiele wirusów; dlatego małpie narządy byłyby niebezpieczne dla człowieka. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1534002,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Krzemowe nanobomby do walki z rakiem 14.05.07, 09:12 Porowate krzemionkowe nanobomby być może już niebawem staną się alternatywą dla dziś stosowanych metod walki z rakiem. Materiał ten, dzięki swym właściwościom, nadaje się do wykorzystania w nowej odmianie fotodynamicznej terapii antynowotworowej - informuje "Journal of Materials Chemistry". - W ostatnich latach w wielu laboratoriach na świecie prowadzone są badania nad nową formą walki z nowotworami - terapią fotodynamiczną (PDT, ang. Photodynamic therapy), która opiera się na generowaniu znacznej ilości reaktywnych czynników tlenowych (ROS, ang. reactive oxygen species). Jednym z nowszych odkryć naukowców było zastosowanie nanorurek węglowych w nowego typu terapii PDT, polegającej na generowaniu lokalnych efektów termicznych. Niestety, metoda ta jest obarczona pewnymi skutkami ubocznymi wynikającymi z pojawiania się dość dużej ilości reaktywnych form tlenowych - mówi doktor Wan In Lee z koreańskiego Inha University. Nowa terapia fotodynamiczna polega na lokalnym niszczeniu zmienionych nowotworowo komórek poprzez dostarczenie do właściwej (chorej) komórki czynnika, który pod wpływem np. światła bliskiej podczerwieni (NIR, ang. near-infrared), o długości fali od 780 do 1400 nm i mocy zaledwie do 3,5 W, zwiększa swoją temperaturę powierzchniową, by poprzez podgrzanie wnętrza komórki, zniszczyć ją. Przegrzana komórka wręcz eksploduje. Koreańscy naukowcy odkryli, iż odpowiednio przygotowany porowaty krzemionkowy materiał, naświetlony lampą świecącą w podczerwieni, znacząco zwiększa swoją temperaturę powierzchniową. Teoretycznie, właściwości "terapeutyczne" porowatej krzemionki są zbliżone do właściwości nanorurek węglowych, jednocześnie podczas aktywowania krzemionkowych nanobomb powstaje znacznie mniej reaktywnych form tlenowych, które mają tendencję do akumulacji w organizmie żywym i niszczenia również zdrowych komórek. Wyniki eksperymentów przeprowadzonych przez koreańskich naukowców z Inha University wskazują, że 30-sekundowy okres naświetlania, lampą świecącą w podczerwieni, krzemionkowego materiału powoduje wzrost temperatury powierzchni tego materiału o 30 stopni Celsjusza. Gdy czas ten zostanie wydłużony do 240 sekund, temperatura porowatej krzemionki osiąga 90 stopni Celsjusza! Choć, jak zauważają naukowcy, opracowany przez nich nowy krzemionkowy materiał idealnie nadaje się do wykorzystania w terapii fotodynamicznej, to jednak możliwość jego zastosowania w lecznictwie wymaga jeszcze wielu badań, w tym dokładnego określenia toksyczności materiału oraz sposobu interakcji z żywymi komórkami ludzkimi. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1533999,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Polska w ogonie rankingu dostępności leków na raka 14.05.07, 09:17 Polska w ogonie rankingu dostępności leków na raka Polska, Czechy, Wielka Brytania, Nowa Zelandia i RPA znajdują się na szarym końcu listy państw uszeregowanych pod względem dostępności leków onkologicznych nowej generacji - wynika z opublikowanego na łamach "Annals of Oncology" studium autorstwa naukowców z Karolinska Institutet i Stockholm School of Economic. Na czele rankingu znajdują się: Austria, Francja, Szwajcaria i USA. Szwedzcy badacze przeanalizowali sprzedaż 67 medykamentów w 25 krajach. Ich zdaniem, dostarczanie pacjentom nowoczesnych preparatów szybko i w dużych ilościach przekłada się na odsetek przeżyć 5-letnich, które we Francji wynoszą 71% (kobiety) i 53% (mężczyźni), podczas gdy w W. Brytanii - odpowiednio 53% i 43%. - Wprowadzanie nowych leków częściowo wyjaśnia te różnice. Oczywiście, to nie jedyne wyjaśnienie, ale daje ono więcej niż odwołanie się do postępów w radioterapii i chirurgii - powiedział przewodzący badaniom dr Bengt Jonsson, dyrektor Ośrodka Ekonomii Zdrowia w Stockholm School of Economics. Największe różnice w absorpcji - mierzone liczbą pacjentów objętych terapią i czasem, w jakim wprowadzono preparat na rynek, licząc od rozpoczęcia produkcji - odnotowano w grupie leków na raka jelita i raka płuc (bewacizumab, cetuksymab, erlotynib i pemetreksed). I tak np. absorpcja bewacizumabu w USA jest 10 razy większa niż w Europie. W samej Europie absorpcję powyżej średniej odnotowano we Francji i w Niemczech, podczas gdy we Włoszech i W. Brytanii i jest ona "bardzo mała" - piszą szwedzcy badacze. Także absorpcja erlotynibu jest 10 razy większa w USA niż w Europie. Trzykrotnie średnią europejską przekraczają Niemcy, tymczasem znacznie gorsza sytuacja jest w Australii, Wielkiej Brytanii, Norwegii i Polsce. Wprowadzenie trastuzumabu na rynek brytyjski jesienią 2000 roku nastapiło niemal 2 lata po jego wdrożeniu w USA oraz rok po debiucie w Szwajcarii i Francji. Dr Jonsson powiedział: - Mamy nadzieję, że ten raport zainspiruje władze, by podjęły działania mające na celu zniwelownie tych nierówności, tak by dostępność innowacynych leków przeciwnowotworowych nie zależała od miejsca zamieszkania pacjenta. - Badania nad rakiem rozwijają się i w najbliższych latach pojawią się nowe leki i nowe terapie - dodaje Jonsson. - Poszczególne kraje muszą pilnie zająć się kwestią, jak zamierzają włączać nowe leki w obręb swoich systemów zdrowotnych i płacić za nie. Publikacja studium zbiega się w czasie z dwudniową konferencją w Londynie poświęconą najnowszemu frontowi walki z rakiem, jaki stała się Afryka. Bowiem choć rak postrzegany jest jako choroba krajów rozwiniętych, rośnie też liczba zachorowań w najbiedniejszych krajach świata. Według danych Międzynarodowej Agencji ds. Badań nad Rakiem (podległej Światowej Organizacji Zdrowia), ponad 70% z 7,6 mln zgonów z powodu raka na świecie w 2005 r. zanotowano w krajach o niskich i średnich dochodach. Szacuje się, że liczba tych zgonów będzie rosnąć i w 2015 r. osiągnie 9 mln, zaś w 2030 r. - 11,4 mln. źródło Medycyna Praktyczna - portal dla lekarzy www.mp.pl/kurier/?aid=32777 Odpowiedz Link
emgoro Przeżywalność w przypadku raka podwoiła się 16.05.07, 14:14 Szanse na przeżycie 10 lat od chwili zdiagnozowania raka podwoiły się w ciągu 30 lat - poinformowała brytyjska organizacja charytatywna prowadząca badania nad rakiem Cancer Research UK. Przeżywalność, w zależności od typu raka jest bardzo zróżnicowana, ale przeciętnie pacjent ze zdiagnozowanym rakiem ma 46,2 procent szans przeżycia 10 lat - informuje Cancer Research UK. 30 lat wcześniej szanse te oceniano na 23,6 procent. Dane, obejmujące trzydzieści lat, od 1971 do 2001 roku, zestawił profesor Michel Coleman i jego zespół z londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej. Pięcioletnia przeżywalność chorych na wszystkie typy raka łącznie wzrosła z 28 procent w 1971 roku do 49,6 procent do 2001 roku. Przeżywalność w przypadkach raka trzustki i płuc nadal jest niska, ale w przypadkach zachorowań na raka piersi zwiększyła się znacząco - powiedział Coleman. Według niego niemal dwie trzecie kobiet, u których wykrywa się obecnie raka piersi, mają szanse przeżycia co najmniej 20 lat. Na przeżycie pięciu lat może liczyć 2,5 procent chorych na raka trzustki i 95 procent chorych na raka jąder. Według Cancer Research wydłużenie okresu przeżywalności zależy od jak najwcześniejszego zdiagnozowania, programów badań przesiewowych, szerszego wykorzystania metod wyspecjalizowanej chirurgii i postępów chemio- i radioterapii. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1535839,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Chemoprewencja - wyprzedzić raka 16.05.07, 14:16 Problem choroby nowotworowej, mimo wieloletnich badań i dużych nakładów finansowych, wciąż nie jest rozwiązany, a statystyki śmiertelności nie zmieniają się znacząco. Niewątpliwie jednak postęp w poznaniu molekularnych podstaw kancerogenezy został osiągnięty" - mówi prof. dr hab. Wanda Baer- Dubowska z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Równolegle do prób wygenerowania skutecznego leku na raka, naukowcy wypracowali koncepcję zapobiegania nowotworom w najwcześniejszych fazach ich indukcji. Także polscy badacze mają swój wkład w pracach nad skuteczną chemoprewencją. Okazuje się, że prototypów dla rozwiązań farmakologicznych warto szukać w naturze. Choć nikt nie leczy nowotworów "marchewką", wiadomo na pewno, że substancje zawarte w warzywach i owocach mogą mieć ogromne znaczenie dla ochrony organizmu przed rakiem. Zanim wystąpią objawy kliniczne Jak przypomina prof. Baer-Dubowska, dzięki programowi "wojny z rakiem", który w latach 60-tych zatwierdził Kongres amerykański, osiągnięto znaczący postęp w zrozumieniu molekularnych podstaw indukcji nowotworów. U progu XXI wieku wydawało się, że wynalezienie leku jest bardzo bliskie. Tymczasem trzy czwarte z nowo opracowanych leków nie wpłynęło na statystyki, a koszty leczenia wzrosły. "Pojawiło się zatem pytanie - w jakim kierunku powinniśmy pójść dalej" - mówi profesor. "Pomysł, aby usuwać ze środowiska czynniki kancerogenne, okazał się utopijny, ponieważ jest ich zbyt wiele. Chemoprewencja ma charakter protekcji, czyli ochrony przed działaniem czynników szkodliwych" - tłumaczy na wstępie. Zaznacza, że choroba nowotworowa nie jest zdarzeniem, które pojawia się nagle. Ten proces u człowieka trwać możne nawet dwadzieścia lat, podczas których nawarstwiają się zmiany związane się z zaburzeniami genotypu jak i epigenetyczne. "Kiedy pacjent zgłasza się do lekarza, zmian jest już bardzo dużo. Bywa, że terapia - taka jak chemioterapia - nie do końca jest skuteczna, ponieważ jest już zbyt wiele celów, które należałoby zaatakować"- zauważa profesor. Według naukowych definicji, chemoprewencja to ingerencja w możliwie najwcześniejsze etapy procesu nowotworowego, kiedy nie ma jeszcze żadnych symptomów. Ta koncepcja zakłada, że powinno się zahamować albo odwrócić proces chorobowy, bądź co najmniej go spowolnić - za pomocą syntetycznych albo naturalnych związków chemicznych. Naturalne i syntezowane substancje ochronne Związki syntetyczne to m.in. retinoidy, czyli pochodne witaminy A, albo niesteroidowe leki przeciwzapalne, jak na przykład aspiryna czy grupa inhibitorów cyklooksygenazy drugiej (okazało się, że przy długim stosowaniu wykazuje niekorzystne efekty uboczne dla układu krążenia). Inna grupa substancji to polifenole - składniki występujące w naturalnej diecie, które w wielu układach eksperymentalnych wykazały możliwość hamowania procesu nowotworowego. "Polifenole to nie jedyne takie związki. Już w latach 70-tych w USA badano brokuły i zawarte w nich organiczne związki siarki, które mają podobne właściwości" - zaznacza prof. Baer-Dubowska. Składniki czynne znajdujące się w owocach i warzywach nazywane są nieodżywczymi, ponieważ w przeciwieństwie do np. witamin, które biorą udział w metabolizmie, nie są one wymagane do przemian metabolicznych. "Przez wiele lat, w procesach przygotowywania produktów warzywno-owocowych starano się tych związków pozbyć. Dziś wiadomo, że mogą one mieć korzystne działanie nie tylko w prewencji nowotworów, ale i chorób układu krążenia" - mówi badaczka. Jak dodaje, związki te są na ogół produkowane przez rośliny jako ochrona przed atakującymi je patogenami. Dla kogo chemoprewencja? Zdaniem prof. Baer-Dubowskiej, chemoprewencję można stosować na wielu poziomach. Po pierwsze - w najszerszej populacji, jako ogólne zalecenie wzbogacania diety w warzywa i owoce. Po wtóre - do osób narażonych na większe ryzyko raka. Mogą to być osoby, które przebywają w środowisku obfitującym w związki powodujące rozwój nowotworu, nazywane kancerogenami. Ryzyko można również określić analizując profil genetyczny. Kolejna grupa, do której adresowana jest chemoprewencja, to osoby z objawami przedklinicznymi. Następna - pacjenci po terapii, narażeni na wtórne nowotwory. Wreszcie - chorzy w trakcie leczenia, którym zaleca się terapię wspomaganą. Wiele leków przeciwnowotworowych, na przykład antycykliny, wywołuje niekorzystne objawy uboczne, jak uszkodzenie mięśnia sercowego. Okazuje się, że pewne składniki jadalnych owoców i warzyw może te objawy usuwać lub łagodzić. Nie jest to jednak leczenie, ale wspomaganie terapii. Wskazówki praktyczne Przykładem wykorzystania wiedzy o antynowotworowym działaniu polifenoli jest zastosowanie resweratrolu. Jak wyjaśnia prof. Baer-Dubowska, znajduje się on m.in. w skórce czerwonych winogron. "Jest też w skórce orzeszków ziemnych, jednak winogrona budzą największe zainteresowanie. Resweratrol zawarty w czerwonym winie to forma chemoprewencji, która wielu ludziom bardzo odpowiada" - mówi badaczka. W 1997 roku potwierdzono antynowotworowe działanie resweratrolu w modelu mysim. Od tej pory ukazało się szereg prac naukowych na ten temat. W tej chwili ten związek znajduje się na etapie badań przedklinicznych. Jak zapewnia profesor, polifenole można traktować jako prototypy przyszłych leków. Z drugiej strony, może to być stosunkowo łatwa do zastosowania profilaktyka żywieniowa. W 2006 roku zespół polskich naukowców koordynowany przez prof. Włodzimierza Grajka z Akademii Rolniczej w Poznaniu ukończył badania, których tematem była zawartość antyoksydantów i ich działanie biologiczne w żywności. "Między innymi badaliśmy tam sok z buraków i aronii. Podczas badań okazało się, że sok z buraka, może chronić wątrobę przed działaniem czynników toksycznych. Przeprowadziliśmy również wstępne badania dotyczące wspomaganej terapii przy pewnych lekach przeciwnowotworowych. Buraki są tradycyjnym elementem naszej diety, wiec łatwo je stosować w prewencji" - mówi prof. Baer-Dubowska, członkini zespołu naukowego. "W ramach tego grantu badaliśmy także sok z jabłek" - dodaje, przypominając, że niedawno wielkie uznanie naukowców z całego świata wzbudziła praca prof. Jana Oszmiańskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu poruszająca tę właśnie kwestię. Okazało się, że mętny sok z jabłek zawiera polimeryczne procyjanidyny, które mogą być odpowiedzialne za hamowanie nowotworów jelita grubego. W praktyce nie ma jednoznacznych wytycznych co do prewencyjnej diety. Jednak sugestie naukowców są klarowne - wzbogacenie diety w owoce i warzywa nie jest może spektakularne, ale z pewnością celowe. Powrót do klasycznej diety - z burakami i tradycyjną w kuchni polskiej kapustą, znajduje podstawy naukowe. Warto zatem postarać się, aby na naszych talerzach pojawiały się często rośliny z rodziny krzyżowych, jak wspomniana kapusta, jabłka ze skórką, czy owoce jagodowe, na które sezon wkrótce się rozpocznie. Jak zapewnia prof. Baer-Dubowska, jagody zawierają pochodną resweratrolu, która wydaje się bardziej aktywna i łatwiej przyswajalna, aniżeli sam resweratrol. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1410727,2056,,,,chemoprewencja_wyprzedzic_raka,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Za dużo multiwitamin szkodzi prostacie 17.05.07, 17:17 Przyjmowanie multiwitamin w nadmiernych dawkach zwiększa ryzyko raka prostaty - informuje "Journal of the National Cancer Institute." Badania przeprowadzone na ponad 300 000 mężczyzn przez naukowców z US National Cancer Institute wykazały, że przyjmowanie więcej niż siedmiu dawek multiwitamin tygodniowo zwiększało o 32 procent ryzyko zaawansowanego raka, a o niemal 100 procent - śmierci z powodu raka prostaty. Ryzyko mniej zaawansowanych nowotworów tego narządu nie ulegało zmianie. Jak sama nazwa wskazuje, multiwitaminy zawierają wiele różnych składników - dlatego trudno wyjaśnić, co właściwie zwiększa zagrożenie rakiem. W dodatku osoby biorące witaminy przyjmują często wiele innych suplementów diety. W każdym razie najwyraźniejszy związek pomiędzy multiwitaminami a rakiem zaobserwowano u osób z rodzinną skłonnością do tego nowotworu oraz przyjmujących suplementy selenu, cynku i beta- karotenu. Eksperci doradzają dbającym o zdrowie mężczyznom raczej zdrową dietę niż witaminy i suplementy w pigułkach. Badania wykazały ochronne działanie diety bogatej w warzywa i owoce. Natomiast lepiej unikać czerwonego mięsa. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1411228,2056,,,,za_duzo_multiwitamin_szkodzi_prostacie,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Brokuły i kalafiory zdrowsze, jeśli nie są gotowan 21.05.07, 07:41 Gotowanie brokułów i innych spokrewnionych z nimi warzyw, kalafiorów, brukselki czy kapusty, znacznie obniża ich własności przeciwrakowe - wynika z najnowszych brytyjskich badań, o których informuje serwis internetowy "EurekAlert". Wiadomo, że w procesie przygotowywania potraw tracimy pewną część cennych związków zawartych w produktach wyjściowych. Dzieje się tak, gdyż niektóre z nich, np. wiele witamin, rozkłada się pod wpływem wysokiej temperatury, innym z kolei szkodzi działanie światła, a część wylewamy do zlewu w trakcie odcedzania. Są też takie warzywa, jak np. pomidory, w których stężenie związku przeciwnowotworowego - likopenu - rośnie pod wpływem gotowania. Naukowcy z Uniwersytetu Warwick prowadzili badania nad wpływem różnych procesów preparowania popularnych warzyw z rodziny krzyżowych, brokułów, kapusty, brukselki i kalafiora, na zawarte w nich związki przeciwrakowe - tzw. glukozynolany. Są one przekształcane w organizmie w przeciwnowotworowe isotiocyjany dlatego dieta bogata w rośliny krzyżowe może obniżać ryzyko zachorowania na wiele nowotworów złośliwych. Warzywa testowane przez badaczy brytyjskich pochodziły z lokalnych sklepików i były transportowane do laboratorium w 30 minut po kupieniu. Tam sprawdzano jak zmienia się w nich zawartość glukozynolanów pod wpływem gotowania, gotowania na parze, w kuchence mikrofalowej oraz smażenia w woku, czyli smażenie w głebokiej patelni z dodatkiem niewielkich ilości tłuszczu. Okazało się, że gotowanie miało bardzo niekorzystny wpływ na stężenie glukozynolanów we wszystkich badanych warzywach. Po 30 minutach gotowania ich zawartość spadała w brokułach aż o 77 proc., w brukselce - o 58 proc., w kalafiorze o 75 proc., a w kapuście - o 65 proc. Inne metody przyrządzania, w tym gotowanie na parze do 20 minut, w kuchence mikrofalowej do 3 minut i w woku do 5 minut, nie wpływały istotnie na zawartość tych cennych związków. Przechowywanie warzyw przez 7 dni w warunkach domowych - tj. w lodówce (w 4-8 st. C), bądź w temperaturze pokojowej również nie powodowało dużych strat. Natomiast trzymanie ich w niskich temperaturach, jak np. minus 85 st.C obniżało zawartość glukozynolanów nawet do 33 proc. Do strat dochodziło głównie w procesie rozmrażania. Z kolei drobne szatkowanie tych produktów prowadziło nawet do 75 procentowych strat. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1538433,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Warzywa obniżają ryzyko raka pęcherza moczowego 21.05.07, 19:00 Składnik kapusty i spokrewnionych z nią warzyw obniża ryzyko raka pęcherza Dieta bogata w kapustę i spokrewnione z nią warzywa z rodziny krzyżowych, takie jak brokuły, kalafior, brukselka, rzodkiewka, może obniżać ryzyko raka pęcherza - wynika z amerykańskich badań. Jest to związane z dużą zawartością w tych roślinach przeciwutleniaczy z grupy izotiocyjanów, napisali autorzy pracy na łamach pisma "International Journal of Cancer". Izotiocyjany są przeciwutleniaczami, czyli substancjami neutralizujących działanie toksycznych dla komórek wolnych rodników. Wolne rodniki, jako silne utleniacze, uszkadzają DNA i mogą prowadzić do rozwoju raka. Dlatego naukowcy intensywnie badają możliwość zastosowania różnych przeciwutleniaczy w profilaktyce różnych nowotworów. Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Teksas prowadzili najnowsze badania w grupie 697 pacjentów z niedawno zdiagnozowanym rakiem pęcherza. Dla porównania przebadano też 708 zdrowych osób, dobranych pod względem płci, wieku i rasy. Uczestnicy doświadczenia wypełniali ankiety na temat spożycia różnych pokarmów, a badacze obliczali średnią zawartość izotiocyjanów w diecie każdej osoby. Okazało się, że przeciętne spożycie izotiocyjanów na dzień było znacznie niższe w przypadku pacjentów z rakiem pęcherza, niż osoby zdrowe. Jak obliczyli naukowcy, dieta bogata w te związki obniżała ryzyko raka pęcherza średnio o 29 proc. Ten przeciwnowotworowy efekt był częściej obserwowany u mężczyzn, pacjentów w wieku 64 lata i starszych oraz u palaczy. Powiązanie między ilością spożywanych izotiocyjanów a niższym ryzykiem raka pęcherza było niezależne od wariantów genów, które mogą podnosić ryzyko tego raka. Chodzi tu o geny kodujące enzymy oczyszczające organizm z toksyn, takie jak NAT2, GSTM1, czy GSTT1. Autorzy pracy uważają, że w przyszłości warto będzie sprawdzić, czy zwiększenie spożycia izotiocyjanów przez chorych na raka pęcherza może poprawiać wyniki ich leczenia i zapobiegać nawrotom choroby. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1411823,2056,,,,skladnik_kapusty_i_spokrewnionych_z_nia_warzyw_obniza_ryzyko_raka_pecherza,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Transfuzja krwi nie grozi przekazaniem raka 21.05.07, 19:03 Transfuzja krwi nie grozi przekazaniem choroby nowotworowej Osoby dotknięte nowotworami nie przekazują swej choroby innym poprzez krew. Dowodzą tego badania przeprowadzone wspólnie przez duńskie i szwedzkie zespoły naukowe we współpracy ze służbami krwiodawstwa obu krajów. Projekt badawczy realizowany przez sztokholmski Instytut Karoliński, polegał m.in. na sprawdzeniu informacji dotyczących ponad dwóch milionów dawców i biorców krwi. W Danii i w Szwecji przejrzano dokumenty 1,13 mln krwiodawców oraz 1,31 mln osób, które otrzymały transfuzje krwi. Badaczy interesował stan zdrowia w ciągu pięciu lat od daty transfuzji, osób które otrzymały krew od zdrowych dawców ze stanem zdrowia pacjentów, którym przetoczono krew pobraną od osób które okazały się chore na raka. Takich krwiodawców, którzy w momencie oddawania krwi byli traktowani jako zdrowi, a których następnie dotknęła choroba nowotworowa, znalazło się 12 tys. Okazuje się jednak, że ryzyko zachorowania na raka było identyczne w obu grupach biorców krwi. Takie samo było wśród tych którzy otrzymali ją od dawców, w których organizmach rozwinęła się choroba jak i wśród osób, którym przetoczono krew pobraną od zupełnie zdrowych dawców. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1411842,2056,,,,transfuzja_krwi_nie_grozi_przekazaniem_choroby_nowotworowej,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Oksygenaza - sojusznik raka czy człowieka? 28.05.07, 21:37 Nasze komórki są pełne tajemniczych substancji, które - zależnie od wielu okoliczności - mogą na nasze zdrowie i kondycję wpływać pozytywnie lub przeciwnie - wspomagać procesy chorobowe, na przykład nowotwory. Jedną z takich cząsteczek jest oksygenaza hemowa-1, której badaniem od kilku lat zajmuje się Halina Waś, biolog molekularny, doktorantka w Zakładzie Biotechnologii Medycznej Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. TAJEMNICA ROZSZYFROWANA Oksygenaza hemowa to enzym, który odgrywa istotną rolę nie tylko w procesach fizjologicznych, ale i procesach patologicznych, np. cukrzycy, miażdżycy, a nawet nowotworach. Oksygenaza rozkłada hem - składnik m.in. hemoglobiny transportującej tlen. - Doskonałym przykładem działalności oksygenazy, który każdy może zobaczyć gołym okiem, jest powstawanie i zanikanie... siniaka. Swoją początkową ciemną barwę zawdzięcza właśnie hemowi, który na skutek uderzenia uwalnia się z hemoglobiny zawartej w krwinkach czerwonych. Potem zmienia kolor na zielony, który pochodzi od biliwerdyny, w końcu siniak robi się żółty, od bilirubiny - wyjaśnia Halina Waś. Badaczka przyznaje, że dawniej pokutowało przekonanie, że trzy produkty rozpadu hemu: biliwerdyna, tlenek węgla i żelazo są "komórkowymi śmieciami", tzn. są bezużyteczne z punktu widzenia organizmu. Nic bardziej mylnego. Ta pierwsza jest przekształcana do bilirubiny, która ma właściwości przeciwutleniające - usuwa wolne rodniki, w tym najbardziej toksyczny rodnik hydroksylowy. Tlenek węgla m.in. rozkurcza naczynia krwionośne, działa przeciwzapalnie, przez co chroni przed miażdżycą, czy innymi chorobami układu krążenia. - O trzeciej cząsteczce - żelazie - do tej pory nie wypowiada się z sympatią. I słusznie, bo przyspiesza powstawanie wolnych rodników, ale... oksygenaza hemowa pobudza jedno z białek - ferrytynę, która żelazo wyłapuje i unieszkodliwia je - opowiada naukowiec. Już samo rozkładanie hemu, silnego oksydantu, przez oksygenazę jest niezwykle dla organizmu korzystne. OKSYGENAZA HEMOWA W PRAKTYCE Zespół naukowców z krakowskiego ośrodka, pod przewodnictwem dr hab. Józefa Dulaka i dr hab. Alicji Józkowicz, od lat zajmuje się analizą opisanych procesów. Halinę Waś szczególnie zainteresował temat nowotworów. Zaczęła prowadzić badania na komórkach. Wyniki były na tyle obiecujące, że rozpoczęła eksperymenty na myszach. - Udowodniliśmy, że oksygenaza hemowa jest enzymem ochronnym, ale zamiast zdrowego organizmu strzeże komórki rakowe! I to właśnie w nich oksygenazy jest o wiele więcej niż w zdrowych komórkach - nowotwór szybciej się dzieli, jest lepiej unaczyniony, daje więcej przerzutów. Niestety, chemio- i radioterapia dodatkowo enzym pobudzają - mówi Waś. - Więc jeśli oksygenaza pomaga nowotworowi, należałoby ją u chorych hamować - dodaje. Według badaczki, sposobów jest kilka. Można podawać leki, które udają hem i oszukują enzym. Organizm wtedy nie odczuje skutków działania oksygenazy. Można też użyć małego interferencyjnego RNA (działanie tego typu cząsteczek opisali dwa amerykańscy profesorowie: Andrew Z. Fire oraz Craig C. Mello, za co w ubiegłym roku otrzymali Nagrodę Nobla). Wtedy enzym nie ma szans nawet powstać. Takie badania prowadzi się już w wielu ośrodkach na całym świecie. Z sukcesem, ale - jak dotąd - wyłącznie na zwierzętach. Czas pokaże, czy zastosowane u ludzi dadzą podobne rezultaty. OKSYGENAZA - DOBRA, CZY ZŁA? Mimo że nazwana została "sojusznikiem raka", oksygenaza robi też wiele dobrego. Wspomaga walkę z cukrzycą, miażdżycą, zapobiega odrzucaniu narządów po przeszczepach. Zatem oksygenazę hamować czy stymulować? - W naszym zakładzie dokładnie badamy rolę enzymu w różnych procesach, także chorobowych - komentuje Halina Waś. Zespół krakowskich badaczy analizuje proces gojenia się ran. - W cukrzycy jest on mocno zaburzony. Rany goją się miesiącami, pojawiają się owrzodzenia. Eksperymenty, które przeprowadziliśmy we współpracy z zespołem prof. Agarwala ze Stanów Zjednoczonych, dowiodły, że u myszy, które nie mają oksygenazy, rany goją się wolniej. Podobne analizy wykonywane są obecnie na myszach chorych na cukrzycę. Na wyniki trzeba jednak jeszcze poczekać - mówi naukowiec. *** Praca doktorska Haliny Waś ukierunkowana jest na badanie roli oksygenazy hemowej w nowotworach skóry. Rozwój nowotworu jest wieloetapowy. Niedawno zakończyła eksperyment badający wpływ oksygenazy hemowej na powstawanie raka. W najbliższym czasie planuje sprawdzić, jak obecność enzymu w komórkach gospodarza wpływa na rozwój czerniaka. Opiekunem pracy magisterskiej jak i doktorskiej Haliny Waś jest dr hab. Alicja Józkowicz z Zakładu Biotechnologii Medycznej, Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1542766,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Odkrycie pomocne w leczeniu raka macicy 28.05.07, 21:38 Mutację genetyczną, która ma związek z rozwojem raka trzonu macicy u części pacjentek - znaleźli naukowcy z USA. Zdaniem autorów artykułu zamieszczonego na łamach pism "Oncogene", odkrycie to przyspieszy opracowanie nowych metod leczenia raka trzonu macicy. Mutacja dotyczy genu FGFR2, który koduje białko odgrywające istotną rolę w regulacji wzrostu komórek. W wyniku mutacji dochodzi do niekontrolowanych podziałów komórek śluzówki macicy (tzw. endometrium) i rozwoju raka. Dotychczas było wiadomo, że zmiany w FGFR2 występują w komórkach raka skóry - czerniaka, ale nie obserwowano ich w komórkach raka trzonu macicy (inaczej raka endomterium). Najnowszego odkrycia dokonali naukowcy z Translational Genomics Research Institute (TGen) w Phoenix (stan Arizona) razem z kolegami z innych ośrodków naukowych w USA oraz brytyjskimi badaczami z Wellcome Trust Sanger Institute na Cambridge University. Wykonali oni analizy genetyczne na próbkach pobranych z guzów endometrium od 187 pacjentek. Wykorzystali przy tym najnowsze techniki analizowania ludzkiego genomu. Okazało się, że w próbkach pochodzących z 16 proc. guzów obecna była mutacja w genie FGFR2. Guzy te należały do specyficznej podgrupy raków endometrium. Zdaniem autorów pracy, może ona przyspieszyć opracowanie nowych metod leczenia raka endometrium u części cierpiących na niego pacjentek, zwłaszcza, że aktualnie trwają testy kliniczne dwóch leków, które hamują czynność genu FGFR2. Testy te dotyczą jednak pacjentów z innymi nowotworami. Obecnie naukowcy planują badania, które pozwolą ocenić, czy testowane leki hamują wzrost raka endometrium w hodowli laboratoryjnej. Jeśli wyniki będą pozytywne, przyjdzie czas na testy na myszach z rakiem trzonu macicy. Dopiero wówczas można będzie rozpocząć badania kliniczne na pacjentach, zaznaczają. - Chcemy też przeanalizować gen FGFR2 w próbkach guzów pobranych od większej grupy kobiet z rakiem endometrium. Dzięki temu sprawdzimy, czy mutacja ta ma jakiś związek z większą agresywnością raka macicy i z mniejszymi szansami pacjentki na wyleczenie - komentują autorzy. Rak trzonu macicy jest jednym z 5 najczęstszych nowotworów złośliwych występujących u kobiet. Wywodzi się z komórek nabłonkowych błony śluzowej macicy - tzw. endometrium. Najwięcej przypadków tego raka odnotowuje się u kobiet po 60 roku życia, głównie w krajach rozwiniętych. Z raportu naukowego, który ukazał się w roku 2006, wynika, że ostatnio w ciągu niecałej dekady liczba zachorowań na raka trzonu macicy wśród Europejek po 60. roku życia wzrosła o około 30 proc. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1542858,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Polacy coraz bliżej pokonania raka 28.05.07, 21:42 Polscy naukowcy z Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie dokonali niezwykle ważnego odkrycia. Udowodnili, że skuteczność chemioterapii zależy od genów. Oznacza to, że nie każda kobieta chora na raka piersi powinna zostać poddana takiej kuracji - pisze DZIENNIK. O wynikach badań Polaków informuje najnowszy numer holenderskiego pisma "Breast Cancer Research and Treatment". To najbardziej znany na świecie periodyk poświęcony w całości problemowi raka piersi. W Polsce na tę chorobę zapada rocznie 10 tys. kobiet. Dzięki odkryciu zachodniopomorskich lekarzy będzie miało szansę na lepszy dobór leczenia. Szczecińscy naukowcy z centrum kierowanego przez profesora Jana Lubińskiego dowiedli, że mutacja jednego z genów oznaczonego jako BRCA1, odpowiadającego m.in. za dzielenie się komórek nabłonka gruczołowego sutka, znacząco wpływa na skuteczność przedoperacyjnego leczenia raka tzw. taksanami. Taksany to stosunkowo nowa grupa leków przeciwnowotworowych wykorzystywanych w chemioterapii, wytwarzanych z kory i igieł cisu pospolitego. Zapobiegają namnażaniu się komórek nowotworowych. Niestety, mimo iż są bardzo drogie (kuracja nimi kosztuje ok. 20 tys. zł), nie zawsze są skuteczne. Odkrycie naukowców poprzedzone było trwającymi ponad pięć lat badaniami. Kierował nimi dr Tomasz Byrski, objęły prawie 3,5 tys. kobiet poniżej 51. roku życia chorych na raka piersi ze wszystkich rejonów kraju. U ponad 800 z nich w momencie wykrycia nowotwór był już mocno zaawansowany. W ich przypadku przed przystąpieniem do operacji konieczne było zwykle zastosowanie chemioterapii. Z tej grupy chorych uczeni wyodrębnili za pomocą testów genetycznych 44 kobiety z mutacją genu BRCA1. Dla tych kobiet wyszukano grupę kontrolną - panie w podobnym wieku (leczone w tych samych placówkach), u których rak piersi miał inne przyczyny. Część kobiet z każdej z grup leczono taksanami. Okazało się, że przedoperacyjna chemioterapia przeprowadzana za pomoc tych leków jest o wiele mniej skuteczna w grupie chorych z mutacją genu BRCA1 - poprawę zaobserwowano u mniej niż 50 proc. chorych. Tymczasem u 100 proc. kobiet, u których guz piersi nie był wynikiem zmian w genie BRCA1, taksany odniosły skutek. To oznacza, że zanim podejmie się decyzję o wyborze leczenia, pacjentce należy zrobić test, który da odpowiedź, w jakim stanie jest jej gen BRCA1. Jeśli będzie on w formie zmutowanej, przedoperacyjna chemioterapia taksanami nie ma sensu - bo ten lek prawdopodobnie nie zadziała. Dla ratowania życia trzeba będzie podjąć leczenie innymi metodami. Prace nad skutecznością taksanów są uzupełnieniem uruchomionego przed 10 laty w Polsce programu badań nad dziedzicznymi nowotworami piersi. Za wiele z tych nowotworów odpowiadają mutacje w genie BRCA1. Szacuje się, że są przyczyną 6 proc. raków piersi u kobiet poniżej 50. roku życia. Kilka lat temu dr hab. Bohdan Górski ze szczecińskiego zespołu wykazał, że 90 proc. mutacji genu BRCA1 u Polaków należy do jednego z zaledwie trzech typów tzw. mutacji założycielskich. To bardzo ułatwiło polskim genetykom prace nad stworzeniem testu na obecność mutacji w genie BRCA1. Wyniki doświadczeń prowadzonych na komórkach rakowych hodowanych w laboratoriach są zgodne z powyższymi obserwacjami. Dlatego zespół polskich naukowców ze Szczecina będzie kontynuował prace nad oceną skuteczności dotychczasowego leczenia kobiet z BRCA1 oraz nad kolejnymi, nowatorskimi terapiami. Być może dzięki temu uda się zmniejszyć śmiertelność na raka piersi, która obecnie wynosi 50 proc., co oznacza, że rocznie na tę chorobę umiera aż 5 tys. Polek. źródło Dziennik.pl www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=46137 Odpowiedz Link
kortyzol Re: Za dużo multiwitamin szkodzi prostacie 29.05.07, 21:02 Drogi emgoro chyba w twoim artykule na temat raka prostaty wkradł się błąd.Czytałem sporo publikacji na ten temat ale pierwszy raz spotykam się ze stwierdzeniem ,że pierwiastki takie jak cynk i selen są szkodliwe.Uważam,że wręcz odwrotnie.Jedzenie dziennie 50 nasion słonecznika i pestek z dyni gwarantuje Ci nie tylko zdrową prostatę ale w pewnym wieku dobrą potencję.Pozdrawiam.OLAF Odpowiedz Link
emgoro Re: Za dużo multiwitamin szkodzi prostacie 29.05.07, 22:16 Myślę, że mało uważnie czytasz i wyciągasz zbyt pochopne wnioski. Napewno ja się nie mylę, jeżeli ktoś tutaj się myli to albo autor tego artykułu, który tutaj jest tylko przeze mnie wklejony na forum i ma odniesienie poprzez odpowiedni link podany na dole każdego wklejonego artykułu, aby ludzie poczytali, a nie szukali po sieci. Mylić się teoretycznie mogą autorzy badań, ale nie sądzę, bo jaki byłby cel poźniejszej publikacji. Multiwitaminy wszelakiej postaci w aptekach w nadmiarze będą szkodliwe, bo to są często substancje niepozyskane w sposób naturalny, jak choćby z różnych dostępnych dobrodziejstw przyrody. Robert Odpowiedz Link
kortyzol Re: Krzemowe nanobomby do walki z rakiem 29.05.07, 21:08 Czyżby jednak "ANRY" obecnie p.Teresy z której tak się naśmiewano na tym forum a która wyleczyła mojego pieska z raka. Odpowiedz Link
emgoro Re: Krzemowe nanobomby do walki z rakiem 29.05.07, 22:21 Jedynie co tutaj jest zbieżne to tylko słowo, podkreślam słowo krzem. Reszta jest tak różna, że wręcz niemożliwa do porównania. Przestrzegałbym mimo wszystko innych przed próbami korzystania preparatu "ANRY" , bo moja żona ma z tym bardzo duże doświadczenia i żadnej dobrej reakcji w leczeniu raka jajnika wtedy, kiedy była całkowita remisja chooby "ANRY" nie uchroniło mojej żony od wznowy choroby po przyjętych kilku dawkach, a tym bardziej po leczeniu chirurgicznym nie spowodowało zatrzymania choroby. Odpowiedz Link
emgoro Bakterie do walki z rakiem 30.05.07, 21:44 Chorych na raka wyniszcza nie tylko choroba, ale również podawanie silnych leków. Australijscy naukowcy znaleźli sposób, by zamienić bakterie w użyteczne bioroboty. Mikroby dostarczą lek przeciwnowotworowy dokładnie tam, gdzie trzeba - donosi DZIENNIK. Dlatego australijscy naukowcy z firmy Engenic znaleźli rewolucyjny sposób minimalizowania negatywnych skutków chemioterapii. Okazało się, że do walki przeciwko nowotworom możemy zaprząc nieszkodliwe bakterie. Jeśli zostaną odpowiednio zmodyfikowane, dostarczą lek prosto do komórek rakowych, nie zatruwając całego organizmu. Nowotwory to najwięksi zabójcy naszych czasów. Szacuje się, że na złośliwą postać raka zachoruje w trakcie swego życia co czwarty mieszkaniec Polski. Jedną z trzech najczęściej wykorzystywanych metod leczenia jest chemioterapia, czyli podawanie preparatów zabijających lub hamujących podziały komórek rakowych. Choć metoda ta przynosi pożądane skutki, wiele leków ma bardzo silne efekty uboczne, które dodatkowo osłabiają chorych, a czasami nawet zniechęcają do kontynuowania leczenia. Od wielu lat naukowcy zastanawiali się więc, jak sprawić, by trujące leki nie wyniszczały całego organizmu, a jedynie zaatakowane przez nowotwór miejsca. Według Himanshu Brahmbhatta i Jennifer MacDiarmid rozwiązaniem tego problemu są mikroskopijne pęcherzyki (engeniczne pojazdy doręczycielskie, skrót. EDV), które dostarczą preparat wyłącznie w miejsca zmienione przez nowotwór. EDV powstają w efekcie nietypowego podziału bakterii. "Normalnie" bakterie rozmnażają się przez podział swojego jednokomórkowego organizmu na dwie równe, identyczne części. Brahmbhatt i MacDiarmid skłonili je jednak, by dzieliły się nieco inaczej. Australijscy uczeni sprawili, że od bakterii odłączają się tylko małe pęcherzyki wypełnione cytoplazmą. I to właśnie są EDV. "EDV wyglądają jak bakterie, ale brakuje im chromosomów i generalnie nie są żywe" - mówi dr MacDiarmid. Naukowcy postanowili wykorzystać puste wnętrze pęcherzyków i wypełnić je substancjami o działaniu leczniczym. Jak się okazało, EDV nadały się do tego idealnie. "Do tej pory nie znaleźliśmy żadnego leku, którego nie moglibyśmy wpakować do EDV" - podkreśla MacDiarmid - pęcherzyki są otoczone wytrzymałą błoną, więc można je nakłuwać i wstrzykiwać lek bez obawy, że pękną. Po wstrzyknięciu lekarstwa do EDV trzeba było skłonić pęcherzyki, by dostarczały lek dokładnie tam, gdzie trzeba, a więc do miejsca zmienionego przez nowotwór. Naukowcy wykorzystali do tego specjalne białka, które przyczepili do błon EDV. Białka te, zwane antygenami, łączyły się z odpowiadającymi im białkami, znajdującymi się na powierzchni komórek raka. W swym doświadczeniu uczeni wykorzystali m.in. przeciwciało łączące się z receptorem Her2 charakterystycznym dla komórek nowotworu piersi. A jak biokapsułki wnikają do wnętrza komórek nowotworu? Pomaga im specyficzna budowa naczyń krwionośnych dostarczających krew do chorych tkanek. Oplatające nowotwór tętniczki często są porowate, więc łatwo przepuszczają różne substancje. Dlatego zdaniem naukowców pęcherzyki o rozmiarze ok. 400 nm powinny spokojnie przenikać przez ich ściany i docierać wprost do komórek raka. Następnie, po związaniu się z odpowiednim białkiem na powierzchni komórki, EDV wniknie do jej wnętrza i dopiero tam pęknie, uwalniając zabójczą dla nowotworu substancję. By sprawdzić, czy teoria sprawdzi się w praktyce, naukowcy zdecydowali się na eksperyment. Wypełnili przeciwnowotworowym lekiem pęcherzyki, które miały zdolność łączenia z komórkami ludzkiego raka piersi oraz jajników. Tak przygotowane EDV wstrzyknęli myszom cierpiącym na odpowiednie nowotwory. Wyniki eksperymentu okazały się satysfakcjonujące. U leczonych w nowy sposób myszy udało się zahamować wzrost guzów. Co więcej, lekarze potrzebowali o wiele mniejszych dawek leków, by osiągnąć równie dobry efekt jak w przypadku tradycyjnego podawania medykamentu w kroplówce. "Zgodnie z naszymi wyliczeniami, po dwóch godzinach od podania kroplówki z EDV, aż 30 proc. leku docierało do nowotworu" - podkreśla dr Brahmbhatt. Równie dobre wyniki uzyskano też w eksperymentach z udziałem chorych psów, świń oraz małp. Co najważniejsze, badania wykazały, że wypełnione lekiem pęcherzyki są całkowicie bezpieczne dla organizmu. Zachęcona dobrymi rezultatami firma zapowiada, że w przyszłym roku ruszą testy EDV z udziałem ludzi. Twórcy nowej metody podawania leków dodają, że dzięki ich odkryciu możliwe będzie też leczenie pacjentów kilkoma substancjami jednoczenie, co jest dzisiaj rzadko praktykowane ze względu na nasilenie negatywnych skutków ubocznych. źródło Dziennik.pl www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=46306 Odpowiedz Link
emgoro Kolejny krok w walce z rakiem piersi 30.05.07, 21:45 Cztery kolejne geny odpowiadające za skłonność kobiet do zapadania na raka piersi rozpracowali brytyjscy naukowcy. To ważne odkrycie. Do tej pory poznaliśmy zaledwie 25 procent genów, przez które nowotwór łatwiej atakuje kobiety. Lekarzom będzie łatwiej przewidzieć, czy pacjentka ma skłonność do zachorowania na raka piersi. Te cztery geny to kolejne cztery procent ze wszystkich genów za to odpowiadających. Te wyniki pomogą lekarzom podjąć decyzję, jak zapobiec powstawaniu raka piersi oraz jakie badania i leczenie zastosować. Ale - jak uspokajają naukowcy na łamach magazynu "Nature" - rozpracowane przez nich cztery geny odpowiadają za niewielką liczbę zachorowań. Więc nawet jeśli lekarz znajdzie je u pacjentki, nie znaczy to wcale, że kobieta musi zachorować. Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem "kobiecym". Tak wynika ze statystyk Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W 2005 roku na całym świecie z tego powodu zmarły 502 tysiące kobiet. źródło Dziennik.pl www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=46087 Odpowiedz Link
emgoro Wit. D i wapń a mniejsze ryzyko raka piersi 30.05.07, 21:47 Kobiety, które spożywają dużo witaminy D oraz wapnia mogą, być mniej narażone na raka piersi przed menopauzą - wskazują najnowsze badania amerykańskie, które publikuje pismo "Archives of Internal Medicine". Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Harvarda w Bostonie, którzy zebrali dane w grupie niemal 10 tys. 600 kobiet przed menopauzą oraz w grupie ponad 20 tys. 900 kobiet, które przeszły menopauzę. Do ustania funkcji jajników i krwawień miesięcznych, czyli menopauzy, dochodzi przeciętnie około 50. roku życia kobiety. Wówczas ryzyko zachorowania na raka piersi zaczyna rosnąć. Na początku uczestniczki badania wypełniały ankiety na temat stylu życia i przebytych chorób, jak również ankiety dotyczące częstości spożywania różnych pokarmów, napojów i suplementów diety w poprzednim roku. Przez kolejne 10 lat kobiety regularnie informowały o stanie swojego zdrowia, a zwłaszcza o tym, czy zdiagnozowano u nich raka piersi. Analiza ujawniła, że dieta bogata w witaminę D oraz w wapń miała związek z umiarkowanym spadkiem ryzyka zachorowania na ten nowotwór w grupie kobiet przed menopauzą, ale nie w drugiej grupie. Związek ten był najwyraźniejszy w przypadku agresywnych postaci tego nowotworu. Autorzy pracy podejrzewają, że przeciwnowotworowe własności witaminy D oraz wapnia mogą wynikać z ich wpływu na związki pobudzające wzrost raka piersi, tj. na insulinopodobny czynnik wzrostu 1 (IGF-1) oraz białko wiążące IGF. Badania in vitro dowodzą, że jeden i drugi składnik diety hamują wzrost komórek raka piersi produkujących duże ilości IGF-1 oraz wiążącego go białka. Ten rodzaj nowotworów występuje natomiast częściej u kobiet młodszych, u których poziom IGF-1 jest wyższy. Zdaniem autorów pracy, przyszłe badania powinny pomóc lepiej ocenić rolę, jaką witamina D i wapń mogą odegrać w prewencji raka piersi. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1543756,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
margola22 indywidualne leczenie nowotworów 06.06.07, 12:08 Polscy genetycy zapoczątkowali rewolucję w onkologii - indywidualne leczenie nowotworów. Tysiące chorych na raka co roku poddaje się w Polsce chemioterapii, która jest u nich całkowicie nieskuteczna. U wielu pacjentów, zanim uda się dobrać odpowiednie leki, choroba jest już tak rozwinięta, że nawet na przedłużenie życia chorego jest za późno. Wkrótce będzie można to zmienić dzięki odkryciu genetyków z Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. Polscy badacze kierowani przez prof. Jana Lubińskiego pierwsi na świecie wykazali, że u niektórych kobiet z rakiem piersi żadnego efektu nie daje lek z grupy tzw. taksonów, nowych leków cytostatycznych otrzymywanych z kory i igieł cisu. artykuł w całości: media.wp.pl/kat,37978,wid,8882154,wiadomosc_2.html?rfbawp=1181124269.390 źródło: www.wp.pl Odpowiedz Link
helusia007 Rak wątroby 06.06.07, 13:05 Artykul o zastosowaniu leku stosowanego do tej pory w leczeniu raka nerki w leczeniu raka watroby www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4205071.html Odpowiedz Link
emgoro Siemię lniane hamuje wzrost raka prostaty 06.06.07, 23:28 Dieta wzbogacona w siemię lniane, czyli nasiona lnu, może hamować wzrost raka prostaty u mężczyzn - zaobserwowali badacze z USA. Jak wynika z informacji, którą podaje serwis internetowy EurekAlert, to korzystne działanie siemienia może mieć związek z obecnymi w nim kwasami tłuszczowymi omega-3 oraz lignanami, roślinnymi odpowiednikami estrogenów. W najnowszych badaniach, które przeprowadzili naukowcy z Duke University we współpracy z kolegami z University of Michigan oraz z University of North Carolina w Chapel Hill, wzięli udział mężczyźni z rakiem prostaty oczekujący na operację wycięcia tego gruczołu (tzw. prostatektomię).REKLAMA Czytaj dalej Przez 30 dni poprzedzających operację grupa pacjentów zażywała codziennie po 30 gram siemienia lnianego w postaci sproszkowanej, gdyż całe nasionka mają powłoczkę nie trawioną w ludzkim układzie pokarmowym. Mężczyźni decydowali jedynie czy chcą je mieszać z napojami, czy dodawać do pokarmów, takich jak np. jogurt. Część chorych spożywających siemię przestawiono jednocześnie na dietę niskotłuszczową. - W naszych wcześniejszych doświadczeniach zaobserwowaliśmy, że siemię może spowalniać wzrost raka prostaty. Ale uczestnicy tych testów byli na diecie ubogiej w tłuszcz, więc nie mieliśmy pewności, który z dwóch czynników może odpowiadać za ten efekt - komentuje prowadząca badania dr Wendy Demark- Wahnefried z Duke University. Dlatego teraz przebadano dodatkowo grupę mężczyzn, którzy nie zażywali siemienia i byli wyłącznie na diecie niskotłuszczowej oraz grupę, która nie wprowadziła żadnych zmian do swojej diety. Każda z grup liczyła po ok. 40 pacjentów. Po wycięciu guzów, naukowcy pobrali z nich komórki i analizowali tempo, w jakim się dzielą. Od tego zależy bowiem szybkość wzrostu raka. Okazało się, że u mężczyzn spożywających siemię - w połączeniu z dietą niskotłuszczową czy bez - komórki raka prostaty dzieliły się najwolniej. Oznacza to, że tempo wzrostu guzów u tych pacjentów było najmniejsze. Jak podkreśla dr Demark-Wahnefried, wyniki te dowodzą, że to siemię lniane, a nie dieta uboga w tłuszcz hamuje rozwój raka prostaty. Zdaniem badaczki, ma to związek z zawartymi w nasionach lnu kwasami tłuszczowymi omega-3, które regulują podziały komórek oraz ich migrację. Innymi składnikami siemienia, które mogą mieć działanie przeciwnowotworowe, są lignany. Związki te m.in. hamują aktywność enzymu biorącego udział w syntezie pochodnej testosteronu, która pobudza raka prostaty do wzrostu. W przyszłości naukowcy planują sprawdzić skuteczność siemienia lnianego w leczeniu mężczyzn z nawracającym rakiem prostaty, jak również przetestować jego rolę w prewencji tego nowotworu. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, które odbywa się w Chicago. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1548264,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Białko związane z ryzykiem nawrotów czerniaka 06.06.07, 23:29 Chorzy na czerniaka z podwyższonym poziomem białka S-100 są bardziej narażeni na ryzyko nawrotów tego raka, niż pacjenci z niskim poziomem S-100 we krwi - zaobserwowali naukowcy z USA. Informację na ten temat podaje serwis internetowy EurekAlert. Czerniak jest najgroźniejszym ze wszystkich raków skóry. Na świecie, również w Polsce, liczba zachorowań na ten nowotwór ciągle rośnie. Do najważniejszych czynników ryzyka czerniaka należą intensywne ekspozycje na słońce, jasna karnacja i jasny kolor włosów, a także predyspozycje genetyczne. Podstawową metodą leczenia tego raka jest chirurgiczne usunięcie zmian. W przypadku przerzutów komórek nowotworowych do węzłów chłonnych stosuje się tzw. leczenie uzupełniające. Może to być chemioterapia lub immunoterapia z użyciem białka odporności o nazwie interferon alfa, bądź też kombinacja tych dwóch metod. Jednak według prowadzącego badania dr Johna Kirkwooda z Uniwersytetu w Pittsburgu, leczenie uzupełniające daje długoterminowe korzyści tylko u niewielkiego odsetka chorych. Większość z nich jest niestety narażona na nawroty (tzw. wznowę) raka, mimo dobrych efektów na początku terapii. Poszukując odpowiedzi na pytanie, którzy pacjenci są najbardziej narażeni na wznowę czerniaka, naukowcy z zespołu dr Kirkwooda przebadali próbki surowicy krwi 103 pacjentów chorych na ten nowotwór. Wszystkich średnio przez 8 lat poddawano immunoterapii z użyciem dużych dawek interferonu. U 64 proc. pacjentów dochodziło do nawrotu choroby przeciętnie w ciągu 30 miesięcy. Jak wykazały analizy, im wyższy był poziom białka S-100 w surowicy pacjenta, tym bardziej był on narażony na nawrót raka. Autorzy pracy liczą, że dalsze badania pozwolą dowiedzieć się więcej na temat wpływu białka S-100 na przeżycie pacjentów z czerniakiem. Ich zdaniem, poziom S- 100 może być wskaźnikiem przydatnym do oceny ryzyka nawrotów tego groźnego nowotworu. Dzięki niemu można będzie też prognozować, którzy pacjenci odniosą najwięcej korzyści z immunoterapii. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, które odbywa się w Chicago. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1548260,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Skórka jabłka chroni przed rakiem 06.06.07, 23:31 Zawarte w skórce jabłka związki zabijają komórki nowotworowe albo przynajmniej hamują ich rozwój - informuje "Journal of Agricultural and Food Chemistry". Naukowcy z Cornell University analizując skórkę obraną z ponad 100 kilogramów jabłek (odmiany red delicious) rozpoznali w niej 12 związków - triterpenoidów, które po dodaniu do hodowli tkankowej niszczą komórki nowotworów wątroby, jelita i piersi, lub przynajmniej hamują ich rozwój. Trzy z tych związków nie były wcześniej opisywane w fachowej literaturze. Zdaniem prowadzącego badania prof. Rui Hai Liu, skórka może być częściowo odpowiedzialna za antynowotworowe działanie całych jabłek. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1548265,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Kontakt z pestycydami zwiękasza ryzyko guza mózgu 06.06.07, 23:34 Pracownicy rolni, narażeni na kontakt z pestycydami, częściej chorują na guzy mózgu - informuje pismo "Occupational and Environmental Medicine". Jak wskazują wyniki francuskich badań, przeprowadzonych przez specjalistów z Institut de Sante Publique, d'Epidemiologie et de Developpement na 221 pacjentach z rejonu Bordeaux, pracownicy rolni mający kontakt z pestycydami byli bardziej narażeni na nowotwory mózgu. W przypadku najwyższych dawek pestycydów ryzyko guza mózgu było ponad dwa razy wyższe, a zagrożenie jedną z odmian takiego nowotworu, glejakiem - nawet trzy razy wyższe. Podwyższone może być także ryzyko w przypadku osób stosujących pestycydy do ochrony przydomowych roślin, choć naukowcy przyznają, że wyniki wymagają jeszcze potwierdzenia. 80 procent pestycydów, stosowanych w rejonie Bordeaux, słynnym z produkcji win, to środki grzybobójcze. Rozpylane w winnicach, tworzą w powietrzu mgiełkę, która osiada na winorośli i chroni ją przed atakami grzybów. Nie udało się jednak ustalić, jakie konkretnie pestycydy powodują nowotwory. Wcześniejsze badania wykazały także, że pestycydy mogą sprzyjać chorobie Parkinsona. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1416652,2056,,,,kontakt_z_pestycydami_zwiekasza_ryzyko_guza_mozgu,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Dieta a leczenie zaawansowanego raka okrężnicy 06.06.07, 23:36 Dieta wpływa na efekty leczenia pacjentów z zaawansowanym rakiem okrężnicy Pacjenci w zaawansowanym stadium raka jelita grubego są znacznie bardziej narażeni na nawroty choroby i zgon, jeśli stosują tzw. zachodnią dietę, bogatą w czerwone mięso, tłuszcze, słodycze i produkty z oczyszczonej mąki - wskazują najnowsze badania, o których informuje serwis internetowy EurekAlert. Naukowcy z Dana-Farber Cancer Institute w Bostonie doszli do takich wniosków po przebadaniu ponad 1 tys. chorych na raka jelita grubego w zaawansowanym, III stadium. W tej fazie rozwoju nowotwór zajmuje duży obszar jelita, a jego przerzuty obecne są w najbliższych węzłach chłonnych. Wszyscy pacjenci przeszli operację chirurgicznego wycinania guza i w ramach leczenia uzupełniającego - chemioterapię. Za pomocą kwestionariuszy zebrano dane na temat pokarmów, które chorzy spożywali przez 6 miesięcy po zakończeniu chemioterapii. Na tej podstawie podzielono ich na dwie grupy - grupę, która stosowała dietę tzw. zachodnią, czyli bogatą w czerwone mięso, tłuszcze, słodycze i wyroby z białej (oczyszczonej) mąki oraz grupę na "mądrej" diecie, zawierającej dużo warzyw, owoców, ryb i mięsa drobiowego. Jak zaobserwowali naukowcy, rak nawracał znacznie szybciej u pacjentów stosujących dietę najbardziej zbliżoną do "zachodniej". Chorzy ci byli też bardziej narażeni na wczesny zgon, w porównaniu z chorymi z drugiej grupy. Zależność ta utrzymała się nawet, gdy w analizie uwzględniono wiek, płeć, wskaźnik masy ciała i poziom aktywności fizycznej pacjentów. "Choć nasze wyniki są wstępne, to wyraźnie sugerują, że rodzaj diety może mieć istotny wpływ na wyniki leczenia pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego" - komentuje główny autor pracy Jeffrey Meyerhardt. Jego zespół przedstawił dotychczasowe rezultaty tych badań na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w Chicago. Liczba zachorowań na raka jelita grubego ciągle rośnie - na świecie i w Europie. Pod względem częstości występowania u Europejczyków zajmuje on drugie miejsce wśród nowotworów złośliwych. U kobiet wyprzedza go tylko rak piersi, u mężczyzn - rak płuca. Zdaniem specjalistów, wzrost zachorowań na raka jelita grubego jest związany z typowym dla krajów rozwiniętych siedzącym trybem życia i dietą bogatą w czerwone mięso, tłuszcze, a ubogą w błonnik i warzywa. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1416646,2056,,,,dieta_wplywa_na_efekty_leczenia_pacjentow_z_zaawansowanym_rakiem_okreznicy,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Białko p53 nowotworów reguluje poziom mikro RNA 11.06.07, 23:29 Białko p53, najbardziej znane białko supresorowe (hamujące) nowotworów, działa bezpośrednio na cząsteczki z rodziny małych DNA, które są niezbędne do wzrostu i podziałów komórek - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature". Gregory Hannon z Cold Spring Harbor Laboratory wraz z zespołem wykazali, że p53 działa bezpośrednio na rodzinę miR-34 mikro RNA (miRNA), które to cząsteczki odpowiadają za hamowanie podziałów komórkowych. Duży spadek poziomu miRNA jest często obserwowany w nowotworach występujących u ludzi, co sugeruje, że te małe cząsteczki RNA mogą odgrywać rolę w supresji nowotworów. Niestety, niewiele wiadomo na temat regulacji ekspresji miRNA. Autorzy pracy porównywali poziom ekspresji miRNA w zwyczajnych mysich komórkach i komórkach pozbawionych p53. Odkryli rodzinę niekodujących miRNA (nie powstaje z nich żadne białko), które są regulowane przez białko p53, rodzinę miR-34 i wykazali, że ekspresja tych RNA prowadzi do zatrzymania wzrostu i w niektórych przypadkach starzenia się komórek. Taki wynik wskazuje, że rodzina miR-34 funkcjonuje jako jeden z elementów ścieżki sygnałowej p53, która prowadzi do zatrzymania wzrostu i podziałów komórkowych. Ponadto, naukowcy zidentyfikowali kilka genów regulowanych przez miR-34 również związanych z cyklem komórkowym. miR-34 jest jedną z 18 rodzin miRNA ssaków, które występują również u muszki owocowej Drosophila i lubianego przez genetyków robaka Caenorhabditis elegans. Zdaniem autorów możliwe jest, że związek białka p53 z rodziną małych RNA powstał bardzo wcześnie w ewolucji. Praca jest pierwszą, która uchyla rąbka tajemnicy na temat bezpośredniej regulacji transkrypcji miRNA. wiadomosci.onet.pl/1550077,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Czerwcowe Dni Walki z Rakiem 12.06.07, 21:08 Trwają X Dni Walki z Rakiem. W ramach akcji do 24 czerwca prowadzona będzie kampania, informująca Polaków o czynnikach sprzyjających zachorowalności na nowotwory złośliwe oraz o możliwościach ich wczesnego wykrywania i leczenia. Organizatorem inicjatywy jest, jak co roku, Polski Komitet Zwalczania Raka. Symbolem akcji jest żółty żonkil. Na tle innych krajów europejskich Polska znajduje się w środku stawki pod względem zapadalności na choroby nowotworowe. Każdego roku dotykają one średnio 110 tys. nowych osób, z czego ponad 80 tys. umiera. Oznacza to, że co czwarty z nas zachoruje na raka, a co piąty straci z jego powodu życie. Specjaliści twierdzą, że dałoby się uratować znacznie większy odsetek chorych, gdyby nie brak środków finansowych i niska świadomość społeczna. I właśnie zwiększeniu tej ostatniej poświęcone są dwa czerwcowe tygodnie. Tegoroczne Dni Walki z Rakiem obchodzone są pod patronatem biskupa łomżyńskiego - Stanisława Stefanka. W czasie ich trwania terenowe oddziały NFZ będą informować pacjentów, jakie programy i bezpłatne akcje profilaktyczne prowadzone są w ich regionie. Specjaliści poprowadzą też zajęcia z profilaktyki i wczesnego wykrywania raka piersi i raka szyjki macicy. "Będziemy mówić o profilaktyce i przekonywać, że nowotwór wcześniej wykryty jest uleczalny - mówi prezes Stowarzyszenia Kobiet z Problemem Onkologicznym, Barbara Porwoł. Od kilku lat istnieją w Polsce dwa specjalne programy populacyjne, których celem jest wczesna diagnoza kobiet dotkniętych nowotworami złośliwymi. Bezpłatny program wczesnego wykrywania raka piersi skierowany jest do wszystkich pań między 50 a 69 rokiem życia, które nie wykonywały badania mammograficznego w ciągu ostatnich dwóch lat. Dla kobiet młodszych (w wieku 25- 59 lat) przygotowano natomiast program profilaktyki i wczesnego wykrywania raka szyjki macicy. Na żadne z nich nie jest wymagane skierowanie od lekarza specjalisty. Szczegółowe informacje o akcji oraz programach profilaktycznych NFZ znaleźć można pod adresem: www.sczp.gov.pl/index.php?g=98&p=125 Lekarze alarmują, że liczba pacjentów onkologicznych w Polsce stale rośnie. W 2003 r. odnotowano blisko 178 tys. hospitalizowanych z powodu nowotworów złośliwych, natomiast w roku 2005 już ponad 183 tys. Najpoważniejsza sytuacja jest w przypadku złośliwego raka piersi. źródło PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep= 41737&data=&lang=PL&_CheckSum=-790967821 Odpowiedz Link
emgoro Enzym związany z alzheimerem hamuje rozwój nowotwo 12.06.07, 21:09 Enzym gamma-sekretaza, która przyczynia się do rozwoju choroby Alzheimera, hamuje powstawanie nowotworów - wykazali naukowcy z USA. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Proceedings of the National Academy of Sciences". Enzym gamma-sekretaza przyczynia się do powstawania wadliwych struktur, tzw. płytek amyloidowych, w mózgach osób chorych na alzheimera. Pod wpływem tego enzymu obecne we wszystkich komórkach organizmu białko APP jest cięte w nietypowy sposób, tak że w mózgu powstają cząsteczki nierozpuszczalnego beta- amyloidu, które odkładają się w postaci płytek toksycznych dla neuronów. Gamma-sekretaza jest kompleksem czterech białek, w tym dwóch należących do rodziny presenilin. Mutacje w genach kodujących preseniliny wykrywa się u 5 proc. pacjentów z alzheimerem. Wiadomo, że zwiększają one predyspozycje do zachorowania na to schorzenie w młodszym niż zwykle wieku. Wcześniejsze doświadczenia na myszach wskazywały, że niedobory preseniliny, a co za tym idzie, gamma-sekretazy, zwiększają predyspozycje do raka skóry. Teraz naukowcy z Burnham Institute for Medical Research dowiedli, że presenilina odgrywa ważną rolę w hamowaniu procesów nowotworowych w organizmie. Badania prowadzono na myszach, które produkowały obniżone ilości preseniliny. Okazało się, że gdy w komórkach spada poziom tego białka, to rośnie stężenie czynnika pobudzającego podziały komórek nabłonkowych - EGFR (tzw. receptor dla nabłonkowego czynnika wzrostu). Związek ten jest produkowany w nadmiarze w komórkach wielu postaci raka, w tym raka skóry. Co więcej, nadprodukcja EGFR jest często związana z opornością nowotworu na chemioterapię i z mniejszymi szansami na wyleczenie pacjenta. Dlatego firmy farmaceutyczne intensywnie poszukują leków, które blokując EGFR hamowałyby rozwój nowotworu. Jak ujawniły najnowsze analizy, jeden z produktów cięcia białka APP przez gamma- sekretazę, tzw. wewnątrzkomórkowa domena APP - AICD, hamuje aktywność genu EGFR. W rezultacie produkcja tego receptora spada, a ryzyko rozwoju nowotworu maleje. Zdaniem autorów artykułu, badania te wskazują, że powstający pod wpływem gamma- sekretazy AICD wpływa na czynność genu EGFR i na tej drodze hamuje procesy nowotworowe. "Choroba Alzheimera i nowotwory złośliwe należą do schorzeń cieszących się obecnie największym zainteresowaniem naukowców" - komentuje prowadzący badania Huaxi Xu. Badacz spodziewa się, że najnowsza praca będzie mieć istotne znaczenie dla postępów tak w jednej, jak i w drugiej dziedzinie medycyny. Wynika z niej na przykład, że istnieją ważne przeciwwskazania do użycia leków hamujących czynność gamma-sekretazy w terapii alzheimera. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1417488,2056,,,,enzym_zwiazany_z_alzheimerem_hamuje_rozwoj_nowotworow,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Lek na raka piersi, który chroni serce 12.06.07, 21:11 Badania dotyczące wpływu leków onkologicznych na serce mogą pozwolić na opracowanie kolejnych farmaceutyków o mniejszych skutkach ubocznych oraz preparatów chroniących mięsień sercowy przed uszkodzeniem - informuje pismo "Proceedings of the National Academy of Science". Naukowcy z Duke University Medical Center porównali na ludzkich komórkach i na szczurach działanie trastuzumabu (znanego pod rynkową nazwą Herceptin) z nowszym lekiem przeciw rakowi piersi - lapatinibem (Tykerb). Główną wadą trastuzumabu jest jego szkodliwe działanie na komórki mięśniowe serca. Związane z tym nieprawidłowości obserwuje się u od 2 do 7 procent leczonych w ten sposób kobiet. Jedna na dziesięć kobiet w ogóle nie może być w ten sposób leczona ze względu na już istniejące kłopoty z sercem. Natomiast w przypadku lapatinibu obserwowano, jak dotąd, znacznie mniej powikłań związanych z sercem. Oba leki przepisywane są kobietom, u których komórki nowotworowe mają nadmiernie aktywne geny HER2. U takich osób rak częściej nawraca, a wyniki leczenia są gorsze. Lapatinib jest przepisywany tym kobietom, którym nie pomógł trastuzumab. Jak wykazali naukowcy z Duke University Medical Center, lapatinib aktywuje mechanizm, który chroni komórki serca przed "popełnieniem samobójstwa" pod wpływem stresu i procesów zapalnych. Trastuzumab nie ma natomiast działania ochronnego. Podobne badania mogłyby pomóc w określeniu, które z potencjalnych leków przeciwnowotworowych szkodzą sercu i które są najbezpieczniejsze - zanim jeszcze trafią na rynek. Włączenie ochronnych mechanizmów zabezpieczających komórki serca może się przydać w leczeniu zawałów, podczas operacji serca, a nawet przy przechowywaniu serca do przeszczepu. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1417483,2056,,,,lek_na_raka_piersi_ktory_chroni_serce,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro 96 proc. chorych na raka płuca to palacze 14.06.07, 18:19 96 proc. przypadków zachorowań na raka płuc występuje u palaczy. To rodzaj nowotworu bardzo trudny do wykrycia we wczesnym stadium, dlatego tak ważna jest profilaktyka, czyli niepalenie - podkreślają lekarze. W Polsce pali 12 mln ludzi, na raka płuc choruje 24 tys. osób. Palenie jest najpoważniejszym, ale nie jedynym czynnikiem ryzyka. Zachorowaniu sprzyjają także czynniki genetyczne, praca przy azbeście - prawdopodobieństwo zachorowania na raka płuc przez palacza wykonującego taką pracę jest 120 razy większe, a także m.in. kontakt z metalami ciężkimi, promieniami jonizującymi czy wyziewami ze starych silników diesla. "Prawie wszyscy chorujący na raka płuca to namiętni palacze. Dlatego mam żal do ministra zdrowia Zbigniewa Religi, że mówiąc publicznie o swojej chorobie zaznaczył, że jej związek z paleniem jest wątpliwy. Taka wypowiedź wywołuje dużą szkodę społeczną" - powiedział podczas konferencji prasowej w Katowicach kierownik Katedry i Kliniki Chorób Płuc i Gruźlicy Śląskiej Akademii Medycznej, prof. Jerzy Kozielski. Osoby, u których rak płuca zostanie wykryty w pierwszym lub drugim stadium, mają 60-70 proc. szans na przeżycie pięciu lat, co w onkologii traktowane jest jako wyleczenie. Aż w 80 proc. przypadków choroba jest wykrywana jednak dopiero w trzecim lub ostatnim - czwartym stadium. Mimo że w Polsce dostępne są nowoczesne metody leczenia, chory zdiagnozowany na tym etapie choroby ma szansę przeżycia jeszcze zaledwie 4-5 miesięcy. Z reguły na tym etapie jest już za późno na operację usunięcia nowotworu. Sytuację utrudnia fakt, że nie ma prostych i łatwo dostępnych badań profilaktycznych, które pozwalałyby wykryć chorobę we wczesnym stadium jak w przypadku raka piersi, gdzie lekarze mają do dyspozycji mammografię i USG. Jak podkreśla prof. Kozielski, zdjęcia rentgenowskie nie są pewną metodą pozwalającą wykryć raka płuc we wczesnym stadium. Lekarze wiążą tu nadzieje z tomografią komputerową niskiej dawki. Ponadto choroba w początkowym stadium praktycznie nie daje objawów, tym bardziej, że palacze są przyzwyczajeni do kaszlu. Jeśli jednak z wilgotnego staje się on suchy i męczący, to jest już powód do niepokoju. Chory skarży się też na duszności, stany zapalne, zmęczenie, występuje też u niego utrata wagi. "Ponieważ chorobę trudno wykryć, dlatego tak ważna jest profilaktyka, czyli niepalenie. Po 5 latach od odstawienia papierosów ryzyko choroby zmniejsza się o połowę, po 30 latach osoba niegdyś paląca ma takie same szanse na zachorowanie jak ktoś, kto nigdy nie palił" - podkreślił prof. Kozielski. LUN źródło PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep= 42881&data=&lang=PL&_CheckSum=-1662892962 Odpowiedz Link
emgoro Mężczyźni i osoby zamożne częściej mają raka skóry 14.06.07, 18:21 Mężczyźni oraz osoby zamożne częściej mają raka skóry Rak skóry występuje coraz częściej, zwłaszcza wśród mężczyzn i ludzi bogatszych - informuje "British Journal of Dermatology". Badania były prowadzone 12 lat przez specjalistów z Royal Victoria Hospital i objęły ok. 23 000 osób. Jak wykazały analizy, bardziej narażeni na raka skóry są mężczyźni, osoby starsze oraz żyjące na zamożniejszych obszarach. W okresie objętym badaniami liczba pacjentów z rakiem skóry wzrosła o 20 procent. Ogółem trzy najbardziej pospolite odmiany raka skóry, podstawnokomórkowy, kolczystokomórkowy i czerniak złośliwy, stanowiły 27 proc. nowotworów u mężczyzn oraz 26 proc. nowotworów u kobiet. U wielu pacjentów występował więcej niż jeden rodzaj raka, a częstość zachorowań rosła z wiekiem. Autorzy badań podkreślają, że prowadzono je wśród populacji Irlandii Północnej, która jest stosunkowo jednolita etnicznie. Dlatego wnioski z tej pracy mogą mieć dość uniwersalny charakter. Do podstawowych czynników ryzyka raka skóry naukowcy zaliczają zbyt częste wystawianie skóry na intensywne działanie promieni słonecznych, jasna karnacja oraz predyspozycje genetyczne. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1418221,2056,,,,mezczyzni_oraz_osoby_zamozne_czesciej_maja_raka_skory,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Dieta uboga w węglowodany sprzyja rakowi jelita 20.06.07, 14:22 Dieta uboga w węglowodany sprzyja rakowi jelita Dieta bogata w tłuszcze i białko, a uboga w węglowodany, na przykład dieta Atkinsa czy Kwaśniewskiego, może podnosić ryzyko raka jelita grubego - wynika z badań brytyjskich naukowców. Naukowcy z Rowett Research Institute w Aberdeen przeprowadzili badania w grupie 19 mężczyzn z nadwagą. Każdy z badanych stosował jedną z trzech diet - o różnej zawartości węglowodanów. Okazało się, że ilość spożywanych węglowodanów decydowała o wytwarzaniu przez bakterie jelitowe kwasów tłuszczowych - w tym kwasu masłowego, który chroni przed rakiem jelita grubego, ponieważ pomaga w zwalczaniu komórek nowotworowych. Przy niskim spożyciu produktów bogatych węglowodany, na przykład chleba i ziemniaków (24 gramy na dobę), liczba pożytecznych bakterii jelitowych była nawet czterokrotnie mniejsza w porównaniu z grupą, w której spożycie węglowodanów było duże i sięgało 400 gramów na dobę. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1419479,2056,,,,dieta_uboga_w_weglowodany_sprzyja_rakowi_jelita,ciekawostki.html Odpowiedz Link
basiasiama Re: Wit. D i wapń a mniejsze ryzyko raka piersi 22.06.07, 15:29 I nie tylko piersi. Kolejne badania na temat "Witamina D a nowotwory" okazaly sie na tyle wiarygodne, ze Kanada zdecydowala sie na wprowadzenie szerokiej profilaktyki antynowotworowej poprzez rekomendowanie dostarczania 1000 IU witaminy D dla osob doroslych jesienia i zima. Dla tych o zwiekszonym ryzyku, nie wychodzacych z domu, ludzi starszych i in, poleca zazywac te witamine przez caly rok. Uwazam to za duzy krok w odpowiednim kierunku (zapobieganie). Szkoda tylko, ze zamiast suplementow, ktore mozna przedawkowac, nie zaleca sie zwiekszenia przebywania na sloncu (oczywiscie rozsadnego, w odpowiedniej ilosci i porach dnia) oraz spozywania wiekszych ilosci tlustych ryb,jajek, masla itd. Ale mam nadzieje, ze do tego tez kiedys dojdzie..... Pozdrawiam Odpowiedz Link
emgoro Kwasy tłuszczowe omega-3, a rak prostaty 22.06.07, 17:27 Kwasy tłuszczowe omega-3 mogą spowolnić rozwój raka prostaty Najnowsze badania na myszach wykazały, że dieta bogata w kwasy tłuszczowe omega- 3 poprawia rokowania dla mężczyzn genetycznie obciążonych ryzykiem zachorowania na raka prostaty - informują Amerykańscy naukowcy na łamach pisma "Journal of Clinical Investigation". Tłuszcze Omega-3 są długołańcuchowymi, wielokrotnie nienasyconymi kwasami tłuszczowymi, które nie są produkowane w naszych organizmach. Jedynymi źródłami liczącej się ilości tych kwasów, są olej lniany tłoczony na zimno oraz olej z tłustych ryb morskich (łosoś, tuńczyk, pstrąg tęczowy, śledź, makrela). Kwasy tłuszczowe omega-3 odgrywają ważną rolę jako składnik budowy błon komórkowych, szczególnie w układzie nerwowym oka retyna); dla zdrowego układu krążenia i jako prekursor hormonu tkankowego (eikozanoidonu), który steruje ważnymi funkcjami tkanek i komórek, Są również ważne dla funkcjonowania mózgu. Już wcześniejsze badania naukowców z USA wykazały, że dieta wzbogacona w siemię lniane, czyli nasiona lnu, może hamować wzrost raka prostaty u mężczyzn, podobne wyniki otrzymano dla diety bogatej w olej z ryb i ryby. W najnowszej pracy naukowcy z Wake Forest University School of Medicine opisali wyniki badań na myszach z mutacją genetyczną warunkującą rozwój raka prostaty. Myszy nie miały genu supresorowego nowotworów o nazwie Pten. Ten sam gen jest nieaktywny u 60 do 70 procent ludzi cierpiących na nowotwory. Zwierzęta od urodzenia karmiono dietą bogatą w kwasy omega-3, co skutkowało zmniejszeniem tempa rozwoju guza, hamowało postęp choroby i zwiększało szanse przeżycia. Rak prostaty jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem i główną przyczyną zgonów mężczyzn w USA.Celem badań było zbadanie zależności między aktywnością genów a dietą w przypadku organizmów obarczonych ryzykiem. Specjalny szczep myszy i zwykłe zwierzęta karmiono pokarmem o różnej zawartości kwasów omega-3 i omega-6 (te znajdują się głównie w olejach roślinnych). Specjaliści od żywienia zalecają spożycie kwasów omega-3 i omega-6 w równych ilościach, ale w typowej diecie zachodniej znacząco przeważają kwasy omega-6. Podczas eksperymentu stosowano trzy rodzaje diety - bogatą w kwasy omega-3 (stosunek omega-6 do omega-3 1:1), dietę ubogą w kwasy omega-3 (omega-6 do mega- 3 jak 20:1) oraz dietę bogatą w kwasy omega-6, zbliżoną do typowej diety zachodniej o proporcjach omega-6 do omega-3 jak 40:1. Naukowcy porównywali współczynnik przeżycia chorych myszy na różnej diecie i mierzyli rozmiary guza prostaty. Normalne, zdrowe myszy z genem Pten nie miały żądnych problemów niezależnie od diety. U myszy z defektem genetycznym dieta wyraźnie wpływała na rozwój raka. Wśród zwierząt, które dostawały dużo kwasów omega-3 aż 60 procent przeżyło, w przypadku diety ubogiej w te kwasy było to 10 procent, a na diecie bogatej w kwasy omega-6 nie przeżyła ani jedna mysz chora na raka prostaty. "To znaczy, że jeżeli masz dobre geny, nie ważne co jesz, ale jeżeli masz geny, które predysponują do raka prostaty, wtedy Twoja dieta pozwala utrzymać równowagę i staje się bardzo ważna" - mówi doktor Yong Chen, główny autor badań. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1420061,2056,,,,kwasy_tluszczowe_omega_3_moga_spowolnic_rozwoj_raka_prostaty,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Polacy pracują nad lekami najnowszej generacji 28.06.07, 22:50 Polscy biotechnolodzy pracują nad lekami najnowszej generacji Polska spółka biotechnologiczna Mabion wraz z naukowcami z wiodących krajowych uczelni medycznych rozpoczyna badania nad lekami najnowszej generacji - przeciwciałami monoklonalnymi. Pierwsze z nich, przeznaczone do walki z chorobami nowotworowymi, mają wejść na rynek już w 2012 r. Budżet programu wyniesie około 40 mln dolarów. Część sumy pochodzić będzie ze środków własnych przedsiębiorstwa, reszta z grantów i dotacji z Unii Europejskiej, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Gospodarki. CUDOWNE CZĄSTECZKI Przeciwciała monoklonalne (mAb) są białkowymi cząsteczkami biologicznymi, wykazującymi jednakową swoistość względem danego antygenu. Pozyskuje się je z limfocytów B. Po raz pierwszy udało się to Cesarowi Milsteinowi i Georgesowi Koehlerowi w 1975 r. Jeden klon przeciwciał monoklonalnych zbudowany jest z identycznych łańcuchów ciężkich i lekkich, przez co działa przeciw ściśle określonemu epitopowi i wiąże się do niego z jednakowym powinowactwem. Można więc powiedzieć, że są to cząsteczki o takim samym izotypie, allotypie i idiotypie, czyli są genetycznie identyczne. Przeciwciała te stosowane są w diagnostyce i terapii, głównie chorób nowotworowych (np. ostrej białaczki szpikowej). Wykorzystywane są również w transplantologii (hamują odrzucanie przeszczepów przez organizm biorcy), chorobach o podłożu zapalnym (wyciszają procesy patologiczne), zabiegach, wymagających zablokowania krzepnięcia, u pacjentów po angioplastyce oraz do neutralizacji toksyn (zamiast surowicy). Także laboratoria chętnie wykorzystują możliwości tych cząsteczek, np. w badaniach diagnostycznych czy oczyszczaniu różnych substancji. "Przeciwciała monoklonalne otwierają nową erę w onkologii - mówi uczestniczący w badaniach prof. Tadeusz Pietrucha, kierownik Zakładu Biotechnologii Medycznej UM w Łodzi. - Dotychczasowe farmakologiczne leczenie nowotworów oparte było głównie na chirurgii, radioterapii i lekach cytotoksycznych, uszkadzających nie tylko komórki guza, ale również zdrowe tkanki ustroju. Nowoczesne leki działają natomiast wybiórczo na komórki patologiczne, zapewniając lepszą skuteczność i mniejszą toksyczność terapii". Przeciwciała monoklonalne mają też ogromny potencjał gospodarczy. Szacuje się, w 2010 r. stanowić będą ponad 35 proc. wszystkich leków biotechnologicznych, a wartość ich sprzedaży osiągnie kwotę 30 miliardów dolarów. NA PODBÓJ ŚWIATOWYCH RYNKÓW Władze Mabionu zakładają, że dwa pierwsze preparaty przeciwnowotworowe, oparte na opisanej technologii, zostaną dopuszczone do użytku do 2012 r. Struktura pierwszego z nich będzie podobna do - wykorzystywanego już w terapii raka piersi - przeciwciała monoklonalnego HER2, drugiego - stosowanego w leczeniu chłoniaków - przeciwciała CD20. Po przejściu procedury rejestracyjnej nowe leki zostaną dopuszczone do sprzedaży w wybranych krajach Europy Środkowo- Wschodniej, a następnie w całej Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych. "Nasz projekt zakłada ścisłą współpracę z sektorem publicznym - mówi prezes spółki, Maciej Wieczorek. - Finansowanie przemysłu biotechnologicznego ze środków publicznych jest dziś standardem w krajach rozwiniętych (w Ameryce stanowi 10-15 proc. wszystkich inwestycji). Bez takiego wsparcie rozwój wielkich projektów naukowo- technologicznych nie byłby możliwy". Wieczorek podkreśla też, że realizacja strategii Mabionu ważna jest nie tylko dla przedsiębiorców, ale i dla całej Polski. Niesie bowiem ze sobą olbrzymi potencjał eksportowy, w jednej z najnowocześniejszych i najdynamiczniej rozwijających się gałęzi światowej gospodarki, jaką jest biotechnologia. "Szacujemy, że sprzedaż każdego z preparatów w pierwszym roku dystrybucji ukształtuje się na poziomie 50 mln dolarów, a w ciągu trzech lat od wprowadzenia na rynek wzrośnie nawet dziesięciokrotnie - dodaje Wieczorek. - Osiągając wartość ponad 500 mln dolarów rocznie, stanowić więc będzie 10 proc. sprzedaży leków oryginalnych". "Dzięki zastosowanej technologii humanizacji oczekujemy większej efektywności produkcji przeciwciał monoklonalnych. Nowe preparaty będą o około 30-40 proc. tańsze od stosowanych obecnie, w przypadku których koszt terapii dla jednej osoby wynosi kilkadziesiąt tysięcy dolarów rocznie" - dodaje prezes. *** Spółka Mabion powstała w marcu tego roku z połączenia czterech polskich firm farmaceutycznych: Celon Pharma, Polfarmex, Genexo i IBSS Biomem. Jest jedyną rodzimą firmą biotechnologiczną, zajmującą się rozwijaniem technologii humanizowania przeciwciał monoklonalnych. źródło PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep= 46245&data=&lang=PL&_CheckSum=-1226136416 Odpowiedz Link
emgoro "Mam haka na raka" -program edukacyjny dla młodych 29.06.07, 13:07 "Mam haka na raka" - program edukacyjny dla młodzieży Ogólnopolski program edukacyjny "Mam haka na raka" ma pomóc w onkologicznej edukacji młodzieży, a pośrednio także ich rodzin i znajomych - ogłoszono na konferencji prasowej w Warszawie. "Młodzi ludzie są świadomi, że w porównaniu z innymi państwami Europy Polska groźnie wypada pod względem umieralności na choroby nowotworowe - powiedział prezes Polskiej Unii Onkologii, dr Janusz Meder. - W niedalekiej przyszłości co czwarty Polak zachoruje na raka, a co piąty umrze z tego powodu. Pod względem odsetka chorych przeżywających rok i pięć lat nasz kraj jest na ostatnim miejscu w Europie". Dodał, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak dbałości o zdrowie. Wiele osób lekceważy badania profilaktyczne. Polacy uważają, że są zdrowi, tłumaczą się brakiem czasu, częste jest "myślenie magiczne" - obawa przed wynikiem badania. Jak wynika z ankiety CBOS, ponad połowa młodych ludzi uważa, że może mieć wpływ na swoich bliskich, by skłonić ich do regularnych badań - na przykład przypominając, że zdrowie jest najważniejsze i mają dla kogo żyć. Ma w tym pomóc ogólnopolski program "Mam haka na raka", skierowany do uczniów liceów ogólnokształcących. Ankietowani przez CBOS młodzi ludzie wiedzą o nowotworach naprawdę dużo, jednak wiedza czerpana ze szkoły, książek czy internetu wymaga uzupełnienia, jak w przypadku często zdarzającego się mylenia raka z nowotworem (każdy rak to złośliwy nowotwór tkanki nabłonkowej, ale nie każdy nowotwór to rak). Jak mówili przedstawiciele Międzynarodowej Federacji Studentów Medycyny (IFMSA), celem programu jest przekazanie minimum wiedzy o nowotworach i promowanie zdrowego modelu życia - aktywności fizycznej, zdrowego odżywiania, niepalenia. W szkołach studenci medycyny poprowadzą odpowiednie zajęcia, posługując się prostym i zrozumiałym językiem. Zajęcia te odbędą się zamiast niektórych lekcji (ale nie zamiast WF-u, zaznaczyli pomysłodawcy programu). Wśród młodzieży zostanie też przeprowadzony konkurs na kampanię społeczną "Znajdź haka na raka". Zwycięski projekt zostanie zrealizowany, autorzy zaś w nagrodę pojadą na letnie szkolenia językowe. W działania programu zaangażowała się Polska Unia Onkologii (od strony merytorycznej), Polskie Towarzystwo Oświaty Zdrowotnej (koordynacja i monitorowanie), Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Medycyny (IFMSA Poland) - odpowiedzialne za logistykę i pracę z młodzieżą. Na konferencji, mimo zaproszeń, nie pojawili się ani przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, ani Ministerstwa Edukacji - podkreślił dr Janusz Meder. PMW PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep= 63866&data=&lang=PL&_CheckSum=821996086 Odpowiedz Link
emgoro Korzyści płynące z jedzenia ziemniaków 29.06.07, 13:09 O kolejnych korzyściach płynących z jedzenia ziemniaków Od dawna wiadomo, że jedzenie ziemniaków jest zdrowe dla jelit. Nowe badania każą sądzić, że mogą być one dobre dla całego układu odpornościowego. Zwłaszcza, gdy spożywamy je na zimno lub w sałatce kartoflanej - informują naukowcy z Hiszpanii w "Chemistry and Industry". Naukowcy z Hiszpanii opisali ostatnio eksperyment, w którym przez 14 tygodni świnie karmiono dużymi ilościami surowej skrobi ziemniaczanej. Badano wpływ skrobi na jelita. Potwierdziło się, że dieta dobrze wpłynęła na jelita. Jednocześnie okazało się, że we krwi świń obniżyło się stężenie białych ciałek krwi - leukocytów i limfocytów. Normalnie są one wytwarzane w odpowiedzi na stan zapalny lub chorobę. Taka zmiana liczby leukocytów pozwala podejrzewać, że kondycja organizmu poprawia się - sugeruje immunolog, Lena Ohman z Uniwersytetu w Goeteborgu (Szwecja). Zaobserwowano, że u świń karmionych surową skrobią ziemniaczaną leukocytów było mniej niż zwykle o około 15 proc. Świadczy to też o ograniczeniu stanów zapalnych. Ludzie nie jedzą co prawda surowych ziemniaków, spożywają jednak wiele pokarmów zawierających skrobię, która nie jest trawiona w jelicie cienkim, a jest przekazywana do jelita grubego, gdzie fermentuje. Takie właściwości ma około 10 proc. skrobi zjadanej przez ludzi, m.in. w postaci zimnych, gotowanych kartofli, warzyw strączkowych, zbóż i kasz, zielonych bananów i makaronu. Uważa się, że spożycie skrobi ogranicza również ryzyko raka jelita grubego. Może też korzystnie wpływać na chorych na zespół jelita drażliwego. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1420552,2056,,,,o_kolejnych_korzysciach_plynacych_z_jedzenia_ziemniakow,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Mdłości a niższe ryzyko raka piersi 29.06.07, 13:11 Mdłości ciążowe związane z niższym ryzykiem raka piersi Mdłości i nudności w ciąży mogą mieć swoje plusy. Kobiety, które ich doświadczają, są mniej narażone na raka piersi - wynika z najnowszych amerykańskich badań. Do takich wniosków doszli badacze kierowani przez dr Jo Freudenheim z University at Buffalo w Nowym Jorku, którzy przeanalizowali dane zebrane w grupie 1001 kobiet z niedawno zdiagnozowanym rakiem piersi. Pacjentki były w wieku od 35 do 79 lat. Dla porównania przebadano też grupę 1917 zdrowych kobiet, dobranych odpowiednio pod względem wieku, rasy i miejsca zamieszkania. Zebrane informacje dotyczyły różnych czynników związanych z okresem ciąży, np. nadciśnienia indukowanego ciążą, powikłania określanego jako stan przedrzucawkowy, cukrzycy ciążowej, przybrania na wadze. Jednak żaden z nich nie miał wpływu na późniejsze ryzyko raka piersi u kobiet. Okazało się natomiast, że kobiety, które w ciąży doświadczały mdłości i wymiotów, były o 30 proc. mniej narażone na ryzyko raka piersi w kolejnych latach. Ryzyko było tym niższe, im silniejsze były te objawy oraz im dłużej się utrzymywały. Jak podkreśla dr Freudenheim, praca jej zespołu ma wyłącznie charakter epidemiologiczny - wskazuje jedynie na istnienie związku, ale nie tłumaczy go na płaszczyźnie przyczynowo-skutkowej. Rezultatów tych badań nie można nadinterpretować, zastrzega badaczka. Konieczne jest natomiast potwierdzenie ich w przyszłych doświadczeniach na innych grupach kobiet. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na dorocznym spotkaniu Towarzystwa Badań Epidemiologicznych, które odbywa się w Bostonie. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1420558,2056,,,,mdlosci_ciazowe_zwiazane_z_nizszym_ryzykiem_raka_piersi,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Niespodziewany mechanizm działania leku na raka 29.06.07, 13:13 Naukowcy z Holandii odkryli, że jeden z leków antynowotworowych o nazwie topotekan działa w nieoczekiwany sposób i oprócz wzmacniania połączenia enzymu rozplątującego DNA z tym kwasem nukleinowym, zaburza jego aktywność. W ten sposób stosowany podczas chemioterapii topotekan zabija komórki raka. Wyniki badań opublikowano na łamach pisma "Nature". Inhibitory topoizomerazy, takie jak na przykład topotekan, stanowią klasę leków antynowotworowych, które oddziałują na białko - enzym topoizomerazę, który relaksuje (rozplątuje) struktury DNA powstałe pod wpływem stresu komórkowego - tak zwane DNA superhelikalne, w którym dwie nici są mocno ze sobą "splątane". Przyjmuje się, że działanie tej grupy leków polega na hamowaniu aktywności topoizomerazy I poprzez stabilizację tzw. kompleksu rozszczepiającego, co powoduje letalne (śmiertelne dla komórki) uszkodzenie materiału genetycznego. W badaniach doświadczalnych wykazano wyjątkową aktywność tego typu leków - irinotekanu i topotekanu w odniesieniu do raka jelita grubego, raka płuc, a także raków: szyjki macicy, jajnika, piersi, przełyku, żołądka, trzustki, wątroby, nerki oraz głowy i szyi. Daniel Koster wraz z kolegami z Delft University of Technology obserwował pojedynczą cząsteczkę topoizomerazy "w akcji". Naukowcy odkryli, że inhibitory tego enzymu nie tylko stabilizują kompleks DNA z topoizomerazą, ale również zaburzają zdolność tego enzymu do rozluźnienia superhelisy DNA. Zdaniem autorów pracy taki wynik sugeruje, że jest to kolejny mechanizm, za pomocą którego leki z grupy inhibitorów topoizomerazy zabijają komórki nowotworowe. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1420880,2056,,,,niespodziewany_mechanizm_dzialania_leku_n a_raka,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Programowa obróbka obrazu a wykrycie raka piersi 29.06.07, 13:15 Programowa obróbka obrazu ułatwia wykrycie raka piersi Stosując dostępne na rynku programy polepszające jakość obrazu, można lepiej interpretować wyniki badań piersi za pomocą magnetycznego rezonansu jądrowego (MRI) - informuje pismo "Radiology". Ocena badań obrazowych piersi jest trudna ze względu na niejednorodności tworzącej go tkanki. Badanie MRI, podczas którego zwykle wykonuje się jedno zdjęcie bez użycia środka kontrastującego i dwa z jego wykorzystaniem, wymaga zarówno możliwie najlepszego sprzętu, jak i doświadczonego radiologa. Naukowcy z Seattle Cancer Care Alliance oraz University of Washington przeprowadzili retrospektywne badania 154 podejrzanych zmian wykrytych podczas badania MRI. U pacjentek przeprowadzono biopsje pod kontrolą MRI. Wyniki porównano z nowymi badaniami, wykorzystującymi komputer do poprawy jakości obrazów uzyskanych w badaniu MRI z użyciem środka kontrastującego, wychwytywanego przez tkankę piersi. Okazało się, że dzięki nowej metodzie o 23 procent rzadziej zdarzały się fałszywie dodatnie rozpoznania (to znaczy rozpoznawano raka tam, gdzie go nie było). źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1560570,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Nowy lek na raka piersi 29.06.07, 19:56 Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) dopuściła preparat Tykerb® (lapanitib) w skojarzeniu z lekiem Xeloda® (kapecytabina) do leczenia chorych z zaawansowanym rakiem piersi lub rakiem piersi z przerzutami. Jest to pierwsza celowana terapia preparatem doustnym przyjmowanym raz dziennie dla tej grupy chorych. „Tykerb stanowi znaczący przełom w leczeniu kobiet z HER2-dodatnim rakiem piersi w zaawansowanym stadium rozwoju" - mówi dr Paolo Paoletti, starszy wiceprezes Ośrodka Rozwoju Leków Onkologicznych firmy GlaxoSmithKline, producenta preparatu. „Dane wskazują jednoznacznie, iż ta małocząsteczkowa, podawana doustnie substancja, zastosowana w skojarzeniu z kapecytabiną jest skuteczna w leczeniu kobiet, u których wystąpił nawrót choroby mimo wcześniejszego leczenia antracyklinami, taksanami i trastuzumabem. Będziemy nadal badać i rozwijać Tykerb, również w kontekście innych zastosowań, jak na przykład w terapii adiuwantowej w raku piersi czy w leczeniu innych typów nowotworowych guzów litych". Źródło: nowotwory.resmedica.pl/news/301_Nowy_lek_na_raka_piersi.html Odpowiedz Link
emgoro Lepszy test do wykrywania raka szyjki macicy 02.07.07, 16:32 Skomputeryzowany test pozwala wykrywać więcej nieprawidłowości niż konwencjonalne badania cytologiczne - informuje "British Medical Journal". Typowe badanie cytologiczne polega na pobraniu próbki komórek z szyjki macicy odpowiednią szczoteczką, a następnie rozprowadzeniu ich na szkiełku i oglądaniu pod mikroskopem. Australijskie badania przeprowadzone przez specjalistów z Sydney University wykazały, że skomputeryzowany system odczytu ThinPrep Imager pozwala lepiej wykrywać zmiany, które mogą wskazywać na raka szyjki macicy. Naukowcom udało się ujawnić 1,3 raza więcej przypadków poważnych nieprawidłowości na 1000 przebadanych kobiet niż przy ręcznym badaniu pod mikroskopem. Zamiast 7,7 przypadku na 1000 dałoby się wykrywać ich 9. Łatwiej było również znaleźć zmiany mniej zaawansowane. Jednocześnie mniej preparatów (1,78 procenta) uznano za nieudane w porównaniu z 3,09 procenta podczas konwencjonalnego badania. Oznacza to, że mniej kobiet musiałoby się zgłaszać na powtórne badania, co dałoby oszczędność czasu i pieniędzy. Codziennie z powodu raka szyjki macicy, zwanego "cichym zabójcą", umiera pięć Polek. W całej Europie - 30 000 kobiet rocznie. Większość z nich można by uratować, gdyby nowotwór został wykryty wcześniej - podczas badania cytologicznego. Choroba nawet przez kilka lat może się rozwijać bez dolegliwości. Gdy już pojawią się krwawienia, upławy i ból, bywa za późno na leczenie. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1563973,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Niepokój lekarzy w leczeniu raka płuc 02.07.07, 16:35 Specjaliści zaniepokojeni nieskutecznością walki z rakiem płuca w Polsce Rak płuca jest w Polsce zdecydowanie za późno wykrywany; w efekcie większość chorych ma bardzo małe szanse na przeżycie - alarmowali specjaliści na konferencji prasowej w Warszawie. Jedną z przyczyn wysokiej umieralności na ten nowotwór jest w Polsce "brak świadomości onkologicznej wśród lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej" - ocenili. "Obserwujemy zaburzenia w kontroli raka płuca w Polsce" - oświadczył zaniepokojony krajowy konsultant w dziedzinie chorób płuc, prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż, dyrektor Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc przy ul. Płockiej w Warszawie. "Niejednokrotnie pacjenci, którzy zgłaszają się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, poddawani są wielomiesięcznemu leczeniu bez ustalenia przyczyny choroby" - powiedział z kolei krajowy konsultant w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej, prof. Tadeusz Orłowski. "Dla przykładu, zapalenie płuc lekarz medycyny rodzinnej leczy antybiotykami, często bez wykonania zdjęcia RTG klatki piersiowej, które jest wykonywane zazwyczaj dopiero w wyspecjalizowanym ośrodku. Pacjenci zgłaszają się do lekarzy specjalistów w zaawansowanym stadium choroby" - tłumaczył prof. Orłowski. Jak ostrzegł już nawracające zapalenia płuc mogą skłaniać do podejrzeń, że pacjent może mieć raka płuca. Leczenie raka płuca w stadium bardzo zaawansowanym nie może być już walką o uratowanie życia pacjenta; lekarze są wówczas w stanie jedynie przedłużyć mu życie, często tylko o jeden czy dwa miesiące - przyznał specjalista. Najbardziej skuteczną metodą walki z tym nowotworem jest leczenie chirurgiczne. Dzięki operacji pacjent ma nawet 85 proc. szans na przeżycie. Jednak w Polsce takie zabiegi chirurgiczne wykonywane są rzadko - u zaledwie 16 proc. chorych. Reszta pacjentów to przypadki zaawansowane i już "nieoperacyjne" - wyjaśnili profesorowie Roszkowski-Śliż i Orłowski. Z danych tych wynika, że aż 84 proc. Polaków chorych na raka płuca ma bardzo niewielkie szanse na przeżycie. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są opóźnienia w diagnostyce - podkreślili specjaliści. Liczba zachorowań na raka płuca jest w Polsce wysoka - w 2006 r. zdiagnozowano ponad 21 tys. jego nowych przypadków. Wyraźny wzrost liczby zachorowań odnotowano wśród młodych kobiet palących papierosy. W Polsce papierosy pali 12 mln osób. Zdecydowana większość, aż 96 proc. wszystkich przypadków zachorowań na raka płuca, to właśnie skutek palenia tytoniu. Dlatego - podkreślił prof. Roszkowski-Śliż - palacze powinni szczególnie uważnie obserwować stan swego zdrowia. Skutkiem palenia tytoniu jest często przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP). Jej objawy to m.in. kaszel, odkrztuszanie plwociny i duszność podczas wysiłku fizycznego. U osób cierpiących na POChP wzrasta ryzyko raka płuca. W przypadku osoby palącej papierosy każda utrzymująca się zmiana w funkcjonowaniu układu oddechowego to ostrzeżenie - zaznaczyli lekarze. Palacze powinni co najmniej raz na 3 lata mieć kontrolnie wykonywane zdjęcie RTG klatki piersiowej. Jednak czasami nawet to nie wystarcza, by w porę wykryć raka płuca, ponieważ nowotwór może być na zdjęciu niewidoczny - przyznali lekarze. Rak płuc jest najczęściej diagnozowany u osób w wieku 40-60 lat. Lekarze szacują, że po 5 latach od odstawienia papierosów ryzyko choroby zmniejsza się o połowę, a po 30 latach osoba niegdyś paląca ma takie same szanse na zachorowanie jak ktoś, kto nigdy nie palił papierosów. źródło PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep= 63864&data=&lang=PL&_CheckSum=603141368 Odpowiedz Link
emgoro Krem z filtrem nie chroni przed rakiem 03.07.07, 09:25 Wraz z początkiem wakacji zapełniły się polskie plaże i trawniki - przypomina DZIENNIK. Każdy chce złapać trochę słońca. Tymczasem wraz z opalenizną można nabawić się także czerniaka, czyli raka skóry. I to nawet, jeśli stosujemy krem z filtrem. Obszerny raport opisujący zagrożenia związane z nadmiernym wystawianiem się na działanie promieni słonecznych publikuje najnowszy numer tygodnika "New Scientist". Od lat europejscy, amerykańscy i australijscy onkolodzy z przerażeniem obserwują, jak lawinowo rośnie liczba zachorowań na czerniaka. Trend ten pojawił się w latach 50. XX wieku i trwa. Dlaczego tak jest? Dermatolodzy nie mają żadnych wątpliwości - za często i za długo przebywamy na słońcu, by uzyskać jakże modną brązową opaleniznę. I choć jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku pojawiły się setki różnych kosmetyków z filtrami przeciwsłonecznymi, to - jak wynikało z badań - ich używanie nie zmniejszyło liczby zachorowań na czerniaka. Problem tkwił w tym, że przez lata większość preperatów z "filtrem UV" chroniła skórę - i to tylko w pewnym stopniu - jedynie przed częścią promieniowania ultrafioletowego, tzw. UVB. Są to fale o częstotliwości ok. 320-280 nanometrów. To właśnie one nadają naszej skórze opaleniznę i powodują "poparzenia" słoneczne. Smarowanie skóry preparatami z filtrem anty-UVB przedłużało czas, jaki można spędzić na słońcu, nie doznając oparzeń. I w tym właśnie, według naukowców, leżała pułapka związana z ich stosowaniem. Nie czując palącego słońca, ludzie opalali się dłużej, tym samym wystawiali się na dodatkową dawkę innego promieniowania - tzw. UVA. To promieniowanie o długości fali 400 do 320 nanometrów. Docierające na Ziemię światło słoneczne zawiera od 10 do 100 razy więcej promieniowania UVA niż UVB. Stosunek tych dwóch składowych zależy od wielu czynników: zachmurzenia, pory dnia oraz rozmiaru dziury ozonowej. Najgorsze jest jednak to, że promieniowanie UVA, choć nie "parzy" naskórka, łatwo przenika przez skórę, aż dociera do komórek barwnikowych - czyli melanocytów. To właśnie w nich powstaje czerniak. Niewidoczne promienie UVA dermatolodzy uważają za jeden z głównych czynników odpowiadających za rozwój tego groźnego nowotworu. Teza ta znalazła potwierdzenie w badaniach naukowych na zwierzętach. Ich przeprowadzenie było utrudnione z bardzo prostego powodu: w świecie zwierząt nowotwory podobne do ludzkiego czerniaka są bardzo rzadkie. Dlatego uczeni z Brookhaven National Laboratory w Upton w stanie Nowy Jork wyhodowali specjalną odmianę rybek akwariowych, które zapadały na tę chorobę. Następnie część z nich trzymano w akwarium umieszczonym w szklarni. Ponieważ szkło zatrzymuje promienie UVB, do akwarium docierało jedynie światło widzialne i promieniowanie UVA. Okazało się, że naświetlane nimi rybki zachorowały na czerniaka. Gdy naukowcy przyjrzeli się bliżej DNA komórek czerniaka odkryli, że mutacje powodujące powstanie tego raka musiały najprawdopodobniej powstać pod wpływem działania tzw. wolnych rodników tlenowych. Te, jak było wiadomo z wcześnejszych badań, są uwalniane w skórze właśnie pod wpływem działania UVA. Uwalnianie wolnych rodników ma miejsce m.in. w melanocytach, czyli komórkach barwnikowych skóry. Jak twierdzi David Fisher z Harvard University, szybciej dochodzi do tego w komórkach, które produkują barwnik czerwony, tzw. feomelaninę. Dlatego osoby o rudych włosach oraz jasnej skórze, (ich melanocyty wytwarzają głównie feomelaninę) są najbardziej narażone na zachorowanie na czerniaka. Tymczasem u osób o ciemniejszej karnacji melanocyty produkują zarówno czerwoną feomelaninę, jak i brązową eumelaninę. Ten drugi barwnik jest bardziej trwały i mniej podatny na szkodliwe działanie promieni UVA i powstawanie wolnych rodników. Tym, według Fishera, można wyjaśnić fakt, że osoby o brązowej lub czarnej skórze chorują na czerniaka zdecydowanie rzadziej. Jeśli rzeczywiście tak jest, lekka, stopniowo nabywana opalenizna może być teoretycznie korzystna dla zdrowia. Dlaczego? Otóż pod wpływem ekspozycji słonecznej zmieniają się w naszej skórze proporcje pomiędzy obydwoma opisanymi powyżej barwnikami. Stabilny barwnik brązowy zaczyna przeważać nad czerwonym, podatnym na ataki wolnych rodników. W dodatku chroni skórę przed promieniowaniem UV. Jednak mimo to, jak podkreśla Fisher, nie warto się z tego powodu wystawiać na słońce. Ryzyko zachorowania na raka zawsze istnieje. Dlatego uczony pracuje nad wynalezieniem pigułki, która będzie w stanie wywołać "prawdziwą" opaleniznę bez udziału słońca - zadziała na melanocyty, pobudzając je do produkcji eumelaniny. Jednak dopóki to się nie uda, musimy zachować umiar w zażywaniu słonecznych kąpieli. Na szczęście w ostatnich latach na rynku pojawiły się nowoczesne preparaty przeciwsłoneczne zawierające filtry blokujące UVA. Jednak, choć firmy kosmetyczne twierdzą, że dodały takie filtry do swoich produktów, to nie wiadomo, w jakim stopniu one nas chronią. Oznaczenia dotyczące mocy substancji zabezpieczających przed UVB, (tzw. SPF - Sun Protection Factor, czyli stopień ochrony przeciwsłonecznej) są regulowane przez międzynarodowe przepisy, więc wszyscy producenci stosują taką samą skalę. Natomiast w przypadku filtrów anty-UVA brak jest jednolitych oznaczeń. Zwykle preparaty do opalania chronią nas słabiej przed UVA niż UVB. Oznacza to, że w dalszym ciągu aktualny pozostaje problem opisany na początku tekstu - krem z filtrem, nawet najmocniejszym, nie może być naszą jedyną ochroną przed promieniami słońca. źródło Dziennik.pl www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=50938 Odpowiedz Link
emgoro Genetyczny związek raka prostaty i cukrzycy 03.07.07, 12:56 Dwa warianty genu znajdującego się na chromosomie 17. zwiększają ryzyko zachorowania na raka prostaty, a jeden z nich jednocześnie zapewnia ochronę przed rozwojem cukrzycy typu 2 - donoszą naukowcy z deCODE Genetics w Rejkiawiku na łamach pisma "Nature Genetics". Dotychczasowe badania epidemiologiczne wskazywały na odwrotną zależność pomiędzy cukrzycą typu 2, a ryzykiem nowotworu prostaty. Praca naukowców z Islandii jest pierwszą dostarczającą genetycznego potwierdzenia tych danych. Julius Gudmundsson i Kari Stefansson wraz z kolegami zaczęli od badania genomu pod kątem genów związanych z ryzykiem zachorowania na raka prostaty u mężczyzn z Islandii i trzech innych regionów Europy. Z wcześniejszych badań wiedzieli, że jeden z obszarów na chromosomie 17 jest związany z tym rodzajem nowotworu. Odkryli istnienie dwóch wariantów genów o silnym związku z rakiem prostaty, jednym z nich jest TCF2. Mutacja w obrębie genu TCF2 jest odpowiedzialna za rzadką dziedziczną formę cukrzycy, stąd też naukowcy przeprowadzili dodatkowe badania związku tego wariantu genu z częściej występującym rodzajem cukrzycy typu 2 wśród siedmiu populacji Europejczyków, Azjatów i Afrykanów. Wykazali protekcyjne działanie wariantu genu TCF2 na prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę typu 2 (około 10 proc. niższe ryzyko). Autorzy pracy sugerują, że TCF2 może wpływać na ścieżki metaboliczne lub hormonalne, które niezależnie wpływają na ryzyko zachorowania na raka prostaty i cukrzycę typu 2. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1421944,2056,,,,genetyczny_zwiazek_raka_prostaty_i_cukrzycy,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Endometrioza a powstawanie nowotworów 06.07.07, 09:17 Endometrioza, bolesna choroba związana z występowaniem błony śluzowej typowej dla trzonu macicy w różnych miejscach organizmu, zwiększa ryzyko niektórych nowotworów - poinformowano na 23. dorocznym zjeździe Europejskiego Towarzystwa Embriologii i Rozrodu Człowieka (ESHRE) w Lyonie. U kobiet z endometriozą tkanka nabłonka występującego w macicy (endometrium) może się pojawiać w jajowodach, jajnikach i innych miejscach organizmu. Skupiska tkanki podlegają wpływowi hormonów tak jak macica. Ale podczas miesiączki wydobywająca się z nich krew nie ma jak odpłynąć, co prowadzi do bólu i ucisku otaczających tkanek. Z niejasnych przyczyn endometriozie towarzyszą trudności z zajściem w ciążę. Naukowcy z Karolinska Institutet w Sztokholmie przeanalizowali dane dotyczące 63 630 przypadków endometriozy. 3822 kobiety zachorowały na nowotwory, co nie odbiega od średniej zachorowań w całej populacji. Okazało się jednak, że większe niż przeciętna było ryzyko niektórych rodzajów nowotworów - na przykład jajnika i mózgu. Na razie nie wiadomo, jakie są tego przyczyny. Być może do nowotworów przyczyniają się zaburzenia w pracy układu odpornościowego, dzięki którym mają szansę na przetrwanie zabłąkane fragmenty endometrium. Możliwe też, że to właśnie typowe leczenie endometriozy zwiększa ryzyko nowotworu. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1566141,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Rak prostaty to nie wyrok 06.07.07, 09:19 Rozpoczęty w czerwcu ogólnopolski program edukacyjny "Rak to nie wyrok" dla pacjentów z rakiem prostaty i ich bliskich ma przełamać stereotypy związane z tym nowotworem. Rak gruczołu krokowego (prostaty) to złośliwa odmiana nowotworu, która jest trzecią co do częstości przyczyną zgonów mężczyzn z powodu nowotworu (po raku płuca oraz żołądka). W Polsce nadal wielu mężczyzn nie korzysta z porad specjalisty. W przypadku podejrzenia zmian w prostacie lekarz po pierwszym badaniu per rectum (czyli badanie palcem przez odbyt) zleca kolejne badania. Wcześnie wykryty rak może być wycięty razem z gruczołem zanim nastąpi przerzut do innego narządu lub do kości - jest całkowicie uleczalny. Dlatego specjaliści podkreślają konieczność konsultacji urologicznych przy jakichkolwiek objawach zaburzeń ze strony układu moczowego. Podczas leczenia najważniejsza jest wiara w sukces walki z chorobą a także wsparcie rodziny i otoczenia. W celu edukacji oraz wymiany doświadczeń pacjentów oraz ich bliskich powstała strona internetowa www.rak-prostaty.pl. Pomoc psychologiczna zapewnia chorym dyżur telefoniczny 0 801 081 909. Dla lekarzy rodzinnych prowadzone sa szkolenia, a dla pacjentów- spotkania edukacyjne. Realizacją programu zajmuje się fundacja "Wygrajmy Zdrowie" im. prof. Grzegorza Madeja, która wspiera chorych na nowotwory urologiczne, oraz Stowarzyszenie Mężczyzn z Chorobami Prostaty "Gladiator" im. prof. Tadeusza Koszarowskiego. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1566147,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Związek między procesami zapalnymi a rakiem płuc 06.07.07, 09:20 Warianty dwóch genów regulujących procesy zapalne mogą istotnie wpływać na ryzyko raka płuc, zwłaszcza u nałogowych palaczy, zaobserwowali naukowcy z USA. Artykuł na ten temat publikuje pismo "Cancer Research". Stany zapalne są elementem uzbrojenia układu odporności do walki z infekcjami, czy eliminacji uszkodzonych komórek. Jednak badania ostatnich lat dostarczają coraz mocniejszych dowodów na to, że intensywne lub utrzymujące się procesy zapalne mogą powodować w tkankach zniszczenia i zmiany (m.in. uszkodzenia w DNA), które przyczyniają się do wzrostu raka. Tak może być np. z rakiem płuc. Z obserwacji wynika, że choroby prowadzące do uszkodzenia płuc, np. gruźlica czy astma, podnoszą ryzyko raka tego narządu. Podobny efekt może przynosić wdychanie substancji szkodliwych dla płuc, jak azbest, krzemionka czy w końcu dym papierosowy. Aby sprawdzić genetyczny związek między zapaleniem a ryzykiem raka płuc, naukowcy z Uniwersytetu Stanu Teksas w Houston przeprowadzili badania wśród ponad 1500 chorych z rakiem płuc oraz 1700 osób bez tego nowotworu. Skupili się przy tym na porównywaniu różnic w 37 genach zaangażowanych w procesy zapalne. Ponad 80 proc. uczestników badania cierpiących na raka było palaczami - aktualnie lub w przeszłości. Okazało się, że niektóre warianty dwóch genów - kodującego interleukinę 1A oraz interleukinę 1b występują częściej u pacjentów z rakiem płuc. Najsilniejszy związek z ryzykiem guza płuc miały jednak warianty genu kodującego interleukinę IL1B, która pełni główną rolę w rozwoju zapalenia. Jak tłumaczy główny autor pracy Eric Engels, różnice w sekwencji genu IL1B mogą powodować zwiększoną produkcję zapisanego w nim białka. Efektem tego może być nasilenie się w płucach stanów zapalnych, które z czasem stają się doskonałym podłożem do wzrostu raka. Dotyczy to zwłaszcza nałogowych palaczy, u których występują silne uszkodzenia płuc spowodowane dymem papierosowym. Zdaniem badacza, najnowsze odkrycie pomoże lepiej zrozumieć sposób, w jaki palenie papierosów w powiązaniu z czynnikami genetycznymi przyczynia się do wzrostu raka płuc. Engels liczy, że praca jego zespołu zaowocuje skutecznymi metodami prewencji tego nowotworu. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1566146,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Fałszywa menopauza chroni jajniki 06.07.07, 09:22 Terapia, która na pewien czas wyłącza działanie jajników, może pozwolić na zachowanie płodności u kobiet leczonych z powodu raka - poinformowano na 23. dorocznym zjeździe Europejskiego Towarzystwa Embriologii i Rozrodu Człowieka (ESHRE) w Lyonie. Leczenie nowotworów może uszkadzać jajniki i powodować bezpłodność. By temu zapobiec, kobiety mogły dotychczas tylko zamrażać swoje komórki jajowe. Jednak niezbędna do tego stymulacja jajników mogła opóźniać leczenie i pogarszać rokowanie. W przypadku raka piersi pobudzanie owulacji - dojrzewania komórek jajowych - sprzyjałoby rozwojowi raka. Zespół dr Kate Stern z Royal Women's Hospital w Melbourne zastosował farmakologiczne blokowanie gonadoliberyny (GnRH), hormonalnego "przełącznika" w mózgu, który wyzwala owulację. Posłużył do tego środek o nazwie cetrorelix. Po zakończeniu podawania toksycznych leków przeciwnowotworowych wystarczy przestać blokować owulację, żeby nieuszkodzony jajnik mógł działać dalej. Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób nowa metoda chroni jajniki przed uszkodzeniem. Na razie przeprowadzono badania pilotażowe z udziałem 18 kobiet w wieku od 18 do 35 lat. Planowany jest szerzej zakrojony eksperyment, obejmujący 400 kobiet leczonych onkologicznie. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1422478,2056,,,,falszywa_menopauza_chroni_jajniki,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Pielęgnacja skóry po radioterapii 06.07.07, 13:46 Nowotwory stanowią jedną z najgroźniejszych grup chorób trapiących ludzkość. Liczba zachorowań i zgonów z ich powodu stale rośnie, przede wszystkim na skutek zmian cywilizacyjnych, zwiększających prawdopodobieństwo zachorowania, a także dzięki ogólnemu wydłużaniu się średniego czasu życia. Leczenie onkologiczne obejmuje zarówno zwalczanie choroby, jak i wydłużanie życia chorych na nowotwory. Pomimo ciągłego rozwoju metod leczniczych i farmakoterapii, leczenie nowotworów wciąż obarczone jest wysokim ryzykiem objawów niepożądanych. Dotyczy to zwłaszcza radioterapii, która oprócz objawów ogólnych (tj. złego samopoczucia) powoduje istotne uszkodzenia skóry, mającej bezpośredni kontakt ze szkodliwym działaniem promieniowania. Bezpośrednim wynikiem działania promieniowania X na skórę mogą być bardzo różnorodne zmiany skórne, które ze względu na czas ich ujawnienia w stosunku do czasu napromieniania dzieli się na odczyny wczesne oraz późne. W pierwszym okresie napromienienia pojawiają się zmiany odwracalne typu rumienia, obniżenie czynności gruczołów łojowych czy potowych oraz przejściowa epilacja. Kolejną fazą są odwracalne, warunkowo długo trwające przebarwienia skóry. Najbardziej nasiloną postacią odczynu popromiennego są nieodwracalne zmiany typu bliznowatego, które dzięki znacznemu rozwojowi technicznemu sprzętu używanego do naświetlań i dozymetrii promieniowania są obecnie bardzo rzadko obserwowane. Działania profilaktyczne oraz leczenie odczynu popromiennego powinno rozpocząć się w trakcie okresu napromieniania i trwać jeszcze przez wiele miesięcy po jego zakończeniu. Brak pielęgnacji skóry napromienianej prowadzi do nasilenia zmian popromiennych oraz przedłużenia okresu ich gojenia, a w sytuacjach bardzo skrajnych może doprowadzić do powstania trwałych uszkodzeń bliznowatych, owrzodzeń, a nawet wtórnych nowotworów skóry. Stan taki jest przyczyną dużego dyskomfortu psychicznego pacjenta. Pacjenci stale poszukują preparatów kosmetycznych, które można byłoby stosować jeszcze przez wiele miesięcy po zakończeniu leczenia i które zdecydowanie wpłynęłyby na poprawę wyglądu zniszczonej skóry. Wyniki badań Współpraca zespołu naukowego Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris z Instytutem Chemii i Techniki Jądrowej oraz onkologami z Centrum Onkologii w Warszawie oraz Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu zaowocowała opracowaniem pierwszego polskiego preparatu kosmetycznego do pielęgnacji skóry pacjentów po radioterapii. Główny składnik kremu Xray Liposubtilium to kwas foliowy, witamina z grupy B, której niedobór powoduje m.in. zahamowanie syntezy kwasów nukleinowych (DNA i RNA), a co za tym idzie – zahamowanie wzrostu tkanek i całego organizmu. Kwas foliowy znalazł szerokie zastosowanie w preparatach kosmetycznych przeznaczonych do pielęgnacji skóry. Przejawia on właściwości regenerujące komórki skóry, bierze udział w regulacji proliferacji komórek (stymuluje proces odnowy komórek) oraz skutecznie chroni przed fotostarzeniem [1–4]. In vitro (izolowane komórki skóry) Badania Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris we współpracy z Instytutem Chemii i Techniki Jądrowej w Warszawie wykazały, że kwas foliowy przyspieszał nawet 2-krotnie (ryc. 1–2.) szybkość naprawy DNA komórek skóry, uszkodzonego w wyniku działania promieniowania jonizującego, a szybkość tej naprawy zależała od miejscowej dostępności kwasu foliowego oraz dawki promieniowania X [5, 6]. W opisywanym doświadczeniu zastosowano tzw. test kometkowy, metodę pozwalającą wykryć uszkodzenia oksydacyjne, uszkodzenia wywołane UV, wiązania krzyżowe (DNA- DNA i DNA-białko) oraz pojedynczo- i podwójnoniciowe pęknięcia DNA (wywołane m.in. przez promieniowanie stosowane w radioterapii). Skóra poddana radioterapii nie powinna być nasłoneczniana wiele miesięcy, a nawet lat po zakończeniu leczenia. Trudno jednak zupełnie wyeliminować z życia codziennego działanie promieniowania ultrafioletowego. W badaniach in vitro wykazano przyspieszenie naprawy DNA uszkodzonego w wyniku ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe w komórkach skóry właściwej hodowanych w obecności kwasu foliowego [3–5]. W niezależnym teście (badania Centrum Naukowo- Badawczego Dr Irena Eris we współpracy z Ludwig Boltzman Institute for Cell Biology and Immunobiology of the Skin z Münster, Niemcy), przeprowadzonym na komórkach naskórka, do których fizjologicznie dociera największa dawka UV, stwierdzono, że kwas foliowy zapobiegał wywołanej promieniowaniem ultrafioletowym zaprogramowanej śmierci komórek (apoptozie). Chronił tym samym komórki przed uszkodzeniami mogącymi powstać pod wpływem promieniowania słonecznego [7]. Poziom apoptozy mierzono przy zastosowaniu testu ELISA oraz przy zastosowaniu techniki cytometrii przepływowej, monitorującej charakterystyczne zmiany morfologiczne w komórkach apoptotycznych, po barwieniu komórek dioctanem fluoresceiny i jodkiem propidyny (kompleks FDA/Pi) oraz aneksyną V (kompleks aneksyna V/Pi) [7–9]. Wyniki uzyskanych badań dowodzą, iż miejscowa dostępność kwasu foliowego stanowi dodatkową ochronę komórek skóry przed mogącymi powstać uszkodzeniami wywołanymi przez promieniowanie słoneczne. Badania aplikacyjne produktu u pacjentów po radioterapii Preparat Xray Liposubtilium został przebadany w ramach badań Centrum Naukowo- Badawczego Dr Irena Eris we współpracy z Dolnośląskim Centrum Onkologii we Wrocławiu. Badania przeprowadzono pod kontrolą lekarzy onkologów i dermatologów w grupie 40 pacjentów, poddanych radioterapii z powodu raka piersi i nowotworów w obrębie głowy i szyi. Ochotnicy stosowali wskazany kosmetyk na skórę już od 3 tyg. naświetlań. Wyniki uzyskanych badań dowodzą, że zastosowanie kremu w istotny sposób poprawia stan skóry pacjentów, a tym samych ich ogólne samopoczucie [6]. Stwierdzono zmniejszenie stopnia zaczerwienienia skóry pacjentów oraz istotną poprawę nawilżenia i natłuszczenia skóry (ryc. 3.–5.). Krem ma bardzo dobre właściwości łagodzące i zdecydowanie poprawia tolerancję odczynów popromiennych w skórze. Szczególnie dotyczy to pacjentów naświetlanych z powodu nowotworów w obrębie głowy i szyi, gdzie stosuje się wyższe dawki całkowite promieniowania, często powodujące bardzo nasilone odczyny popromienne. Posumowanie Krem regenerujący do twarzy i ciała Xray Liposubtilium, opracowany przez Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris jest pierwszym polskim dermokosmetykiem o doskonałych właściwościach nawilżających, natłuszczających, ochronnych i łagodzących odczyny popromienne, przeznaczonym dla pacjentów po przebytym leczeniu onkologicznym. Drugi produkt z serii Pharmaceris X – krem do masażu Xray Subtilmassage jest produktem szczególnie polecanym pacjentom po przebytych operacjach onkologicznych (np. po mastektomii), wymagającym rehabilitacji oraz do wykorzystania w zespołach opieki zdrowotnej prowadzących rehabilitację osób po leczeniu onkologicznym. źródło www.termedia.pl/magazine.php?magazine_id=3&article_id=8377&magazine_subpage=FULL_TEXT Odpowiedz Link
emgoro Rak wątroby częściej dotyka mężczyzn niż kobiety? 09.07.07, 07:45 Żeński hormon płciowy, estrogen, hamuje rozwój stanów zapalnych w uszkodzonej wątrobie i w ten sposób obniża ryzyko raka tego narządu u kobiet - wynika z najnowszych amerykańskich badań. O odkryciu mechanizmu, który odpowiada za różnice w częstości raka wątroby u obu płci - informuje tygodnik "Science". Rak wątroby jest nowotworem, który rozwija się na podłożu przewlekłych chorób i stanów zapalnych wątroby prowadzących do marskości. Obecnie za najczęstszą jego przyczynę uważa się zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV C) i - rzadziej - wirusem typu B. Przyczynia się do niego również nadużywanie alkoholu. Statystyki wskazują, że mężczyźni są 3-5 razy bardziej narażeni na raka wątroby niż kobiety. Różnice te są nawet wyraźniejsze, gdy pod uwagę weźmie się wyłącznie osoby przed 50-tką, czyli przed okresem zmian hormonalnych zachodzących w organizmie kobiet. Wówczas raka wątroby stwierdza się od 7 do 10 razy częściej u panów. Podobne, a nawet bardziej widoczne, dysproporcje między płciami obserwuje się u myszy. Z danych tych wynika, że hormony płciowe mogą mieć wpływ na ryzyko guza wątroby. Aby to sprawdzić, naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego wywoływali raka wątroby u myszy przy pomocy rakotwórczego związku o nazwie DEN. Prowadziło to do wzrostu raka u 100 proc. samców i zaledwie u 10-20 proc. samic z tego samego miotu. Jak zaobserwowali badacze, w porównaniu z samcami, myszy płci żeńskiej, na które działano DEN, produkowały znacznie mniej interleukiny 6 (IL-6), białka pobudzającego rozwój zapalenia. Gdy eksperyment powtórzono na zmienionych genetycznie gryzoniach, które nie produkowały IL-6, zachorowania na raka wątroby były rzadkie zarówno wśród samic, jak i wśród samców. "Eliminując produkcję IL-6 obniżyliśmy liczbę przypadków raka u osobników płci męskiej niemal o 90 proc. Nie miało to jednak żadnego wpływu na częstość tego nowotworu u samic" - komentuje prowadzący badania farmakolog dr Michael Karin. W kolejnym doświadczeniu naukowcy podawali zwykłym myszom jednej i drugiej płci żeńskie hormony płciowe - estrogeny, a następnie działali na nie DEN. Wówczas poziom IL-6 u samców rósł w niewielkim stopniu, tak jak u samic, a stopień uszkodzenia wątroby był porównywalny między płciami. Testy prowadzone na komórkach wątroby wytwarzających IL-6 potwierdziły, że estrogen hamuje produkcję tego białka i na tej drodze może przeciwdziałać procesom zapalnym oraz rakowi wątroby. Jak podsumowują autorzy pracy, dowodzi ona, że IL-6 przyczynia się do rozwoju przewlekłych stanów zapalnych w uszkodzonej wątrobie. U samic produkcja IL-6 jest hamowana przez estrogeny, natomiast u samców powstają większe ilości tego białka, dlatego są oni bardziej narażeni na raka wątroby. Zdaniem badaczy, podobny mechanizm może odpowiadać za różnice w występowaniu raka wątroby u kobiet i mężczyzn, jak również za dysproporcje w częstości innych nowotworów złośliwych, m.in. raka pęcherza, także częstszego u panów. Badacze liczą, że ich odkrycie pomoże opracować nowe metody terapeutyczne, które obniżą częstość raka wątroby u mężczyzn. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1567665,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Nowa terapia nowotworów trzustki 11.07.07, 09:05 Zmieniony gen zabija raka To szansa na skuteczne leczenie jednego z najbardziej niebezpiecznych nowotworów. Amerykańscy naukowcy znaleźli sposób na pokonanie raka trzustki. Służy do tego gen o nazwie Bik, który został nieznacznie zmodyfikowany w taki sposób, aby nakłaniać komórki guza do samobójstwa. Zdrowe komórki pozostawia nienaruszone. Za dwa lata eksperymenty z chorymi ludźmi Na razie przeprowadzono testy na myszach - wypadły doskonale. -Wydaje nam się, że stworzyliśmy dobrą terapię genową i pracujemy nad tym, aby jak najprędzej przejść do badań klinicznych na ludziach - zapowiedział prof. James Abbruzzese, szef oddziału nowotworów przewodu pokarmowego w M. D. Anderson Cancer Center na Uniwersytecie Teksasu. Jego zdaniem przekonanie amerykańskiego Urzędu ds. Żywności i Leków (FDA) do uruchomienia testów klinicznych pierwszej fazy zajmie około dwóch lat. Dziś rak trzustki jest jednym z najbardziej niebezpiecznych nowotworów atakujących człowieka. Wykrywany jest zazwyczaj późno, kiedy występują już przerzuty do innych organów. Z tego powodu ok.96 proc. chorych umiera wciągu pięciu lat od postawienia diagnozy. -Nie mamy dziś dobrego sposobu na walkę z tą odmianą raka -tłumaczy prof. Abbruzzese. - Dlatego próbujemy nowych metod, takich jak ta. Amerykańscy specjaliści opisują na łamach "Cancer Cell", jak udało im się wykorzystać zmutowany gen Bik (nazwano go BikDD), oraz nowy system wprowadzania go do komórek nowotworowych. Gen ten koduje białko, które zmusza komórki guza do samobójstwa. W eksperymentach wykorzystano zwierzęta, którym wszczepiono komórki bardzo złośliwego nowotworu trzustki. Nieleczone myszy z grupy kontrolnej zdechły po zaledwie 40 dniach. Zwierzęta, którym podawano zastrzyki z wirusem wyposażonym w zmieniony gen, żyły nieco dłużej - ok. 90 dni. Jednak myszy, u których zastosowano ten sam zmutowany gen, ale wykorzystując nową metodę dostarczania go do wnętrza komórek (tzw. VISA), zostały wyleczone. Ponad połowa z nich żyła po 14 miesiącach od eksperymentu, nie wykazując żadnych objawów choroby nowotworowej. Według amerykańskich naukowców jest to zasługą nie tylko sztucznie wprowadzanego genu BikDD, ale również nowej metody wprowadzania go do komórek w pęcherzykach tłuszczu - liposomach. To dzięki niej gen kodujący "białko samobójstwa" trafia tylko do komórek nowotworu, nie niszcząc zdrowej tkanki. Bez skutków ubocznych Nowa terapia okazała się skuteczna również w eksperymentach na myszach z już występującymi przerzutami. U zwierząt z grupy kontrolnej rak zajął wątrobę, śledzionę, nerki, pęcherz moczowy, płuca i kości. W grupie zwierząt leczonych za pomocą VISA-BikDD znaleziono tylko niewielkie zmiany nowotworowe w najbliższych organach wewnętrznych. Zaletą nowej terapii są też stosunkowo słabe negatywne efekty uboczne. - Wszystkie leki przeciwnowotworowe mają pewną toksyczność i powodują efekty uboczne, co sprawia, że trzeba ograniczać stosowane dawki - tłumaczy prof. Mien- Chie Hung, szef oddziału onkologii molekularnej w M. D. Anderson Cancer Center. Inne przebadane przez naukowców terapie raka były toksyczne dla całego organizmu lub powodowały zapalenie trzustki. - Ale kombinacja VISA-BikDD była praktycznie pozbawiona tego negatywnego oddziaływania -zapewnia prof. Hung. źródło www.rzeczpospolita.pl PIOTR KOŚCIELNIAK, "Cancer Cell", afp www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070711/nauka/nauka_a_2.html Odpowiedz Link
emgoro Barwnik spożywczy, który sprzyja rakowi 11.07.07, 11:47 Spożywczy barwnik o symbolu E128, znany także jako czerwień 2G, może powodować raka - informuje Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (European Food Safety Authority, EFSA). E128 to syntetyczny, dobrze rozpuszczalny w wodzie barwnik azowy, w krajach Unii Europejskiej dodawany niekiedy do kiełbas i hamburgerów (ale tylko jeśli zawierają dodatek substancji roślinnych), a dawniej - także do wyrobów cukierniczych. Od dawna było wiadomo, że może wywoływać objawy alergii u osób uczulonych na salicylany, wzmaga objawy astmy, przyczynia się do powstania anemii, a w połączeniu z benzoesanami - wywołuje u dzieci nadpobudliwość. W jelitach spożyty E128 przekształcą się w oleistą substancję - anilinę. Jak wykazały ostatnie badania na szczurach i myszach, anilina może przyczyniać się do powstania raka, nie można także wykluczyć, że może uszkadzać materiał genetyczny komórek. Biorąc pod uwagę, że nie da się wyznaczyć poziomu aniliny bezpiecznego dla człowieka, według zespołu ekspertów EFSA, barwnik E128 nie powinien być dłużej uważany za bezpieczny i stosowany w produkcji żywności. Już wcześniej w krajach takich jak Japonia była to substancja zakazana. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1423929,2056,,,,barwnik_spozywczy_ktory_sprzyja_rakowi,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Ogólnopolski Program Edukacyjny "Rak to nie wyrok" 11.07.07, 11:50 Rusza Ogólnopolski Program Edukacyjny "Rak to nie wyrok" Podniesienie poziomu świadomości i wiedzy o metodach leczenia raka prostaty, a w konsekwencji zwiększenie poczucia bezpieczeństwa osób chorych oraz przełamanie stereotypu głoszącego, że rak oznacza wyrok śmierci to główne cel rozpoczętej właśnie ogólnopolskiej kampanii informacyjno-edukacyjnej, skierowanej do osób z nowotworem prostaty i ich bliskich. Jej organizatorem jest Fundacja "Wygrajmy Zdrowie". WIEDZA, WSPARCIE I WOLA WALKI W ramach programu organizowane będą liczne szkolenia i warsztaty dla lekarzy rodzinnych oraz spotkania edukacyjne z pacjentami i innymi osobami, zainteresowanymi pogłębieniem wiedzy na tematy urologii onkologicznej. Specjalnie dla nich przygotowano także serwis internetowy www.rak- prostaty.pl, w którym oprócz uzyskania podstawowych informacji na temat choroby, jej diagnostyki i sposobów leczenia, można też zasięgnąć porad specjalistów onkologów, urologów i psychoonkologów oraz wypowiedzieć się na forum. Organizatorzy akcji podkreślają, że tak samo ważna, jak edukacja pacjenta, jest edukacja jego bliskich. To rodzina podtrzymuje bowiem wiarę chorego w zwycięstwo z nowotworem i służy wsparciem psychologicznym. "Rola rodziny i osób bliskich pacjentowi jest bardzo ważnym czynnikiem w całej terapii leczenia choroby nowotworowej - mówi prezes Stowarzyszenia Mężczyzn z Chorobami Prostaty +Gladiator+, Tadeusz Włodarczyk. - Pacjent w takiej sytuacji nie może być pozostawiony samemu sobie. Musimy wszyscy zdać sobie sprawę, jakie napięcia nerwowe towarzyszą leczeniu takich chorób. Bliskie osoby powinny pomagać chorym, przekazując im zarówno pozyskaną wiedzę, słowa otuchy, ale także powinny zapewnić troskliwą opiekę". MAŁY GRUCZOŁ - DUŻY PROBLEM Prostata (nazywana także sterczem lub gruczołem krokowym) jest częścią układu rozrodczego mężczyzny. To okrągły, około trzycentymetrowy narząd, znajdujący się bezpośrednio pod pęcherzem moczowym. Jego tylna ścianka przylega bezpośrednio do odbytnicy, a przez miąższ gruczołu przechodzi cewka moczowa. Prostata produkuje białawą, bogatą w glukozę, wydzielinę, w której zawieszone są plemniki. Służy utrzymaniu płodności mężczyzny. Niestety u większości mężczyzn po 45 roku życia dochodzi do nieprawidłowości w obrębie stercza. Zmutowane komórki zaczynają namnażać się w niekontrolowany sposób, prowadząc do powstania guza. Choroba ta dotyka prawie 30 proc. mężczyzn po 50 roku życia oraz 80 proc. panów po 80-tce. Mimo dużej częstotliwości występowania, ekspertom nie co końca udało się poznać przyczyny choroby. Uważają oni, że sprzyjają jej: promieniowanie rentgenowskie, przebyte przewlekłe choroby zakaźne, używki (tytoń, alkohol, narkotyki), zanieczyszczone powietrze miejskie, niektóre konserwanty ibarwniki spożywcze, otyłość, wstrzemięźliwość płciowa, siedzący tryb życia, a także w pewnym stopniu czynniki genetyczne. BADAJ SIĘ REGULARNIE Wcześnie wykryty rak prostaty całkowicie uleczalny, alarmują lekarze. Można go bezpiecznie usunąć, wraz z gruczołem, co zapobiegnie przerzutom do innych narządów ciała. Jednak w tej fazie chory nie odczuwa żadnych dolegliwości. Dlatego wykryć go można jedynie dzięki regularnym badaniom kontrolnym u lekarza urologa. Organizatorzy akcji podkreślają więc, że badać musi się każdy mężczyzna, który przekroczył 50 lat. W fazie bardziej zaawansowanej rak prostaty powoduje natomiast zwiększone parcie na pęcherz, częstsze iáutrudnione oddawanie moczu, tzw. krwiomocz oraz dotkliwe bóle pleców. Często tworzy przerzuty do kości, w szczególności miednicy, trzonów kręgów kręgosłupa iáżeber. Diagnostyka choroby odbywa się w kilku etapach. Podstawowym z nich jest badanie per rectum (przez odbyt). Po stwierdzeniu nieprawidłowości lekarz zaleca morfologię, analizę moczu oraz badanie USG i ewentualnie biopsję gruboigłową. Leczenie raka prostaty polega głównie na podawaniu leków (tzw. analogów LHRH), obniżających poziom testosteronu w organizmie, co powoduje zahamowanie rozwoju komórek nowotworowych oraz operacji prostatektomii (usunięcia gruczołu krokowego). Dodatkowo chorzy poddawani są radioterapii. Zabiegiem alternatywnym do leczenia hormonami usunięcie jąder drogą operacyjną (kastracja chirurgiczna). Fundacja "Wygrajmy Zdrowie" jest wspólną inicjatywą pacjentów i lekarzy z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Centrum Onkologii w Warszawie. Z jej inicjatywy powstało też Stowarzyszenie Mężczyzn z Chorobami Prostaty "Gladiator". źródło PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep= 64058&data=&lang=PL&_CheckSum=-1745068996 Odpowiedz Link
emgoro Wrocław - pierwsze badania tomografii PET-CT 11.07.07, 11:52 Pierwsi wrocławscy pacjenci przebadani przy użyciu tomografii PET- CT We Wrocławiu rozpoczęło działalność Dolnośląskie Centrum Medycyny Nuklearnej. Badaniu tomograficznemu z wykorzystaniem tzw. skanera PET-CT poddali się właśnie pierwsi pacjenci. Urządzenie PET-CT, czyli pozytonowa (pozytronowa) tomografia emisyjna połączona z tomografią komputerową, pozwala na wykonanie szybko i bezboleśnie dokładnego badania całego ciała pacjenta. Umożliwia ono wczesną diagnozę nowotworów, chorób układu sercowo- naczyniowego i ośrodkowego układu nerwowego. W przypadku nowotworów pomaga także określić skuteczność terapii i zidentyfikować ewentualne nawroty choroby. Jak twierdzi ordynator Centrum, dr Andrzej Kołodziejczyk, badanie wykonywane przez PET-CT jest przede wszystkim "bardzo szczegółowe i nowoczesne". "Zmiany w organizmie, które wcześniej mogliśmy określać +na wyczucie+, teraz odnajdujemy dokładnie. W porównaniu z poprzednim sprzętem, to skok rozwojowy o kilkadziesiąt lat" - tłumaczy Kołodziejczyk. Przed poddaniem pacjenta badaniu, podaje się mu dożylnie specjalny izotop (tzw. radiofarmaceutyk), który przez godzinę rozchodzi się po organizmie. "Następnie pacjent trafia pod skaner, który wykonuje badanie, odpowiednio przetwarzając obraz. Samo badanie trwa około pół godziny" - opowiada Kołodziejczyk. Wyniki badania pacjent otrzymuje około 4-5 dni po jego wykonaniu. Dolnośląskie Centrum Medycyny Nuklearnej to pierwszy w Polsce niepubliczny ośrodek wyposażony w taki sprzęt. W Bydgoszczy i Gliwicach działają dwie państwowe placówki tego typu. Natomiast Euromedic International Polska jeszcze w tym roku planuje otwarcie kolejnego centrum wyposażonego w PET-CT, w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. W warszawskim ośrodku zainstalowany zostanie także cyklotron, czyli urządzenie stosowane do produkcji radiofarmaceutyków, tj. stosowanych w diagnostyce nuklearnej substancji połączonych z radioizotopem, które podaje się pacjentom przed badaniem. Wyposażenie obu ośrodków Euromedic w urządzenia PET-CT oraz cyklotron kosztuje około 70 mln złotych. Euromedic International działa od 1991 r., jest dostawcą usług w diagnostyce obrazowej i w dializach. Oprócz Polski firma działa m.in. we Włoszech, na Węgrzech, w Portugalii, Grecji, Turcji, Chorwacji, Rosji, Czechach i Irlandii. IWE źródło PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep= 64092&data=&lang=PL&_CheckSum=-1717542522 Odpowiedz Link
emgoro Styl żywienia a związek wyższego ryzyka raka piers 11.07.07, 11:55 Zachodni styl żywienia ma związek z wyższym ryzykiem raka piersi u Azjatek Azjatki po menopauzie, które żywią się według standardów zachodnich, mają większe ryzyko rozwoju raka piersi niż ich rodaczki wierne miejscowej diecie. Wnioski te pochodzą z badania mieszkanek Szanghaju. Badaniami objęto kobiety w wieku od 25 do 64 lat, u których w okresie od sierpnia 1996 do marca 1998 r. zdiagnozowano raka piersi. Była też grupa kontrolna zdrowych Azjatek. Prowadząca badanie Marilyn Tseng z Fox Chase Cancer Center w Filadelfii podkreśla, że tradycyjnie wśród Azjatek rak piersi był rzadkością, choć w ostatnich latach liczba jego przypadków zwiększa się. Zjawisko to przypisywano czynnikom środowiskowym, m.in. włączeniu zachodniego stylu żywienia do tradycyjnych nawyków żywieniowych, co jest elementem szerszych zmian społeczno-ekonomicznych. Do tej jednak pory nie przebadano związku schematów żywienia z ryzykiem raka piersi u Azjatek. Po wywiadach z badanymi naukowcy ustalili, że istnieją dwa główne schematy żywienia: dieta "mięso-słodycze" oraz "warzywa-soja". Pierwsza obejmuje różne rodzaje mięsa, a przede wszystkim wieprzowinę, wołowinę, drób, jagnięcinę, ryby morskie i krewetki, jak również cukierki, desery, chleb i mleko. Dieta "warzywno-sojowa" wiąże się ze spożyciem dużej ilości warzyw, produktów opartych na soi i ryb słodkowodnych. Badania i wywiady wskazały na wyraźny związek diety "mięsno-słodkiej" z ryzykiem raka piersi u kobiet po menopauzie z nadwagą. Dieta taka wiązała się zwłaszcza z ponad dwukrotnym wzrostem ryzyka raka piersi u chorych z dodatnimi receptorami estrogenowymi. Nie wskazano za to ogólnego związku ryzyka raka piersi z dietą "warzywno- sojową". "Badania nasze pozwalają też podejrzewać prawdopodobieństwo, że schemat żywienia "mięso-słodycze" zwiększa ryzyko raka piersi, zwiększając otyłość" - dodała Tseng. Wyniki badania opublikowano w piśmie "Cancer Epidemiology, Biomarkers and Prevention". źródło zdrowie.onet.pl/1423932,2056,,,,zachodni_styl_zywienia_ma_zwiazek_z_wyzszym_ryzykiem_raka_piersi_u_azjatek,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Czy pomidory obniżają ryzyko zachorowania na raka? 11.07.07, 17:00 Czy pomidory rzeczywiście zmniejszają ryzyko zachorowania na raka? Amerykańska agencja Food and Drug Administration (FDA) ogłosiła, że związek spożywania pomidorów ze zmniejszeniem ryzyka zachorowania na raka jest znikomy - informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute". Opublikowano kilka prac z wynikami badań, które dowodziły, że spożywanie pomidorów (najlepiej jak najdłużej przetwarzanych), lub likopenu - zawartego w nich przeciwutleniacza, któremu zawdzięczają czerwony kolor, zmniejsza ryzyko niektórych nowotworów, zwłaszcza raka prostaty. W Stanach Zjednoczonych jednostką nadającą uprawnienia do oznaczania produktów żywnościowych jako szczególnie zdrowe jest FDA, która prowadzi szczegółowy przegląd danych naukowych na ten temat. Doktor Claudine Kavanaugh z FDA w College Park wraz z kolegami z agencji przeprowadziła analizę danych na temat związku pomidorów i ich przetworów oraz zawartego w nich likopenu ze zmniejszeniem ryzyka raka. W swojej pracy przeglądowej nie znaleźli dowodów na to, aby pomidory zmniejszały ryzyko nowotworów płuc, okrężnicy, piersi, szyjki czy endometrium macicy. Niemniej jednak naukowcy stwierdzili, że są ograniczone przesłanki za tym, że jedzenie pomidorów może nieznacznie zmniejszyć ryzyko raka prostaty, jajników, przewodu pokarmowego (żołądka) i trzustki. Na podstawie tych danych FDA postanowiła zgodzić się jedynie na informowanie społeczeństwa o mocno ograniczonym wpływie pomidorów na prawdopodobieństwo zachorowania na wymienione rodzaje raka. Analizy nie wykazały wiarygodnego potwierdzenia wpływu likopenu jako substancji zmniejszającej ryzyko jakiegokolwiek typu nowotworu. Pomimo to, naukowcy podkreślają, że ich zdaniem temat jest wart dalszych badań. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1423934,2056,,,,czy_pomidory_rzeczywiscie_zmniejszaja_ryzyko_zachorowania_na_raka,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Wysypka na skórze objawem skuteczności terapii? 13.07.07, 17:06 Wysypka na skórze objawem skuteczności terapii przeciwnowotworowej? Pojawienie się wysypki na skórze u chorych na raka leczonych erlotinibem ma związek z lepszymi efektami terapii i dłuższym przeżyciem pacjentów - wskazują wyniki testów klinicznych. Artykuł na ten temat zamieściło pismo "Clinical Cancer Research". Erlotinib (handlowa nazwa Tarceva) należy do grupy leków przeciwnowotworowych określanych jako inhibitory receptora dla nabłonkowego czynnika wzrostu (EGFR). Ich działanie polega na blokowaniu tego receptora. U pacjentów stosujących erlotinib i leki mu pokrewne może pojawić się wysypka. Jest ona efektem reakcji zapalnej rozwijającej się w skórze po zablokowaniu EGFR. Najnowsze badania naukowców z firmy farmaceutycznej OSI Pharmaceuticals, Inc., która opracowała erlotinib, wykazały, że wysypka, choć uciążliwa, może być optymistycznym objawem świadczącym o większych szansach pacjenta na przeżycie. W najnowszej analizie wykorzystano dane zebrane w trakcie III fazy testów klinicznych erlotinibu u 673 pacjentów z zaawansowanym niedrobnokomórkowym rakiem płuc i 521 chorych z rakiem trzustki. Wyniki tych badań doprowadziły ostatecznie do zatwierdzenia leku w terapii obydwóch nowotworów. U 81 proc. chorych na raka płuc, których leczono erlotinibem, wystąpiła wysypka, przeważnie o umiarkowanym natężeniu. Okazało się, że u pacjentów, u których pojawiła się jakakolwiek wysypka, efekty terapii utrzymywały się dłużej, niż u pacjentów bez tych objawów. Ponadto, im silniejsze były dolegliwości skórne, tym wyniki były lepsze. Dla przykładu chorzy bez wysypki przeżywali średnio ponad 3 miesiące, podczas gdy pacjenci z łagodną wysypką - ponad 7 miesięcy, a z bardziej nasiloną - ponad 11 miesięcy. Naukowcy obliczyli też, że przeżycie osób, które dostały umiarkowanej lub silnej wysypki, było o 245 proc. dłuższe w porównaniu z chorymi, którzy mieli łagodne dolegliwości skórne lub nie mieli ich wcale. Co ciekawe, aż 18 proc. chorych, którym podawano placebo, też dostało wysypki. I również ci pacjenci żyli średnio dłużej (nieco ponad 8 miesięcy), niż chorzy, u których nie pojawiły się dolegliwości skórne (niecałe 5 miesięcy). "Nie potrafimy wyjaśnić tego zjawiska, ale być może wysypka jest objawem większej sprawności układu odpornościowego i z tym wiąże się dłuższe przeżycie chorych" - spekuluje główny autor pracy Bret Wacker, MS Director of Biostatistics at OSI Pharmaceuticals, Inc. W grupie chorych z zaawansowanym rakiem trzustki, których leczono erlotinibem, 71 proc. dostało wysypki. Ale w tym przypadku tylko bardziej nasilona wysypka miała związek z lepszym rokowaniem dla pacjentów - przeżycie dwukrotnie dłuższe (niemal 11 miesięcy), w porównaniu z osobami bez objawów skórnych lub z łagodnymi objawami (ponad 5 miesięcy). W grupie, której podawano placebo wysypkę stwierdzono u 30 proc. chorych, ale jej obecność nie wpływała na dłuższe przeżycie. "Różnice te mogą wynikać z faktu, że w testach dotyczących raka trzustki wszyscy pacjenci otrzymywali dodatkowo chemioterapuetyk gemcytabinę. Bądź też są one związane z niższymi dawkami erlotinibu zastosowanymi w tym badaniu" - spekuluje Wacker. Według badacza, wysypka po erlotinibie jest nieprzyjemna i często wygląda jak trądzik. "Z jej powodu niektórzy z pacjentów mogą przerywać terapię. Tymczasem powinni wiedzieć, że to właśnie oni mogą odnieść największe korzyści z leczenia" - komentuje badacz. Jego zdaniem, zamiast odstawiać lek, chorzy powinni raczej poradzić się lekarza odnośnie skutecznej metody łagodzenia objawów skórnych. Wacker uważa, że w większości przypadków dobre efekty mogą tu przynieść łagodne leki sterydowe lub antybiotyki. Badacz zaznacza jednocześnie, że brak wysypki niekoniecznie wiąże się z brakiem efektów terapii. "Niewielki odsetek chorych z tej grupy miał relatywnie długie okresy przeżycia" - podkreśla. Naukowcy liczą, że dalsze badania pozwolą określić, którzy pacjenci mają największe prawdopodobieństwo pojawienia się wysypki po erlotinibie i czy zwiększenie dawki leku, do takiej, która powoduje wysypkę może poprawić skuteczność terapii. źródło Zdrowie.Onet.pl zdrowie.onet.pl/1424518,2056,,,,wysypka_na_skorze_objawem_skutecznosci_terapii_przeciwnowotworowej,ciekawostki.html Odpowiedz Link
bokhen IRE - Zniszczyć raka prądem, zdrowe tkanki zostawi 26.07.07, 17:58 Piotr Kościelniak Lekarze otrzymają nowa broń w walce z nowotworami. Terapia prądem elektrycznym pozwala całkowicie – do ostatniej komórki – usuwać guzy Metoda nazwana w skrócie IRE może zrewolucjonizować leczenie nowotworów – całkowicie usuwa chorą tkankę, a pozostawia zdrową. Do tego nie powoduje żadnych negatywnych skutków ubocznych cechujących inne podobne metody wykorzystujące wysoką i niską temperaturę do niszczenia komórek nowotworowych. Nie wymaga też podawania żadnych leków – na organizm pacjenta nie działają zatem szkodliwe chemioterapeutyki. Medycyna o niej zapomniała IRE jest dziełem inżynierów z amerykańskich uczelni – prof. Borisa Rubinsky'ego z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley oraz Rafaela Davalosa z Virginia Tech. – Sądzę, że ta metoda jest jednym z najistotniejszych osiągnięć onkologii w ostatnich latach – mówi prof. Rubinsky. – Ma ogromny potencjał i znajdzie zastosowanie w wielu dziedzinach medycyny i chirurgii. Metodzie IRE poświęcone jest całe najnowsze wydanie "Technology in Cancer Research and Treatment". Amerykanie wykorzystali efekt doskonale znany nauce – tzw. elektroporacji (stąd nazwa IRE – nieodwracalna elektroporacja), czyli dziurawienia błony komórkowej poddawanej impulsom elektrycznym. Co zaskakujące, elektroporacja jest już wykorzystywana w biologii – tyle że do krótkotrwałego otwierania i zamykania błony komórkowej, a nie jej całkowitego rozrywania. Używa się jej m.in. do łączenia komórek oraz wprowadzania do ich wnętrza genów i leków. Niszczenie komórek podczas tego procesu uważane było dotychczas za efekt niepożądany, przydatny tylko do sterylizacji żywności. Od elektroniki do chirurgii – Pomysł odwracalnej elektroporacji świetnie się przyjął w biotechnologii, szczególnie w ciągu ostatniej dekady. Nieodwracalna elektroporacja została prawie zapomniana – wyjaśnia prof. Rubinsky. On sam również zapewne nie zainteresowałby się tą metodą, gdyby nie doświadczenia z łączeniem układów elektronicznych z żywymi komórkami. Badając, jakiego rodzaju implusy elektryczne najskuteczniej połączą chipy z biologiczną maszynerią, zespół prof. Rubinsky'ego zauważył, że komórki można zniszczyć, nie podnosząc jednocześnie temperatury tkanki. Wystarczyło odpowiednio dobrać impuls elektryczny. Swoje podejrzenia naukowcy sprawdzili na 14 świniach, naśladując wszystkie procedury medyczne wykorzystywane w operacjach ludzi. Na początku tego roku prof. Rubinsky oraz dr Gary Onik z Floridy Hospital Celebration Health przedstawili wyniki swoich eksperymentów. – Wszystkie mikronaczynia, włókna pozostały nienaruszone, dzięki czemu proces zdrowienia przebiega zdumiewająco szybko – powiedział dr Onik. – W przypadku innych metod chirurgicznych trzeba było około roku na zregenerowanie tkanki, a dzięki IRE ten sam efekt uzyskujemy już po dwóch tygodniach. Do usunięcia niepożądanych komórek wystarczyło tylko kilka trwających 100 mikrosekund impulsów wytwarzanych przez cieniutkie elektrody umieszczone w wątrobie zwierząt. Doświadczenia przeprowadzono również na laboratoryjnych szczurach. Tym razem do udziału w badaniach Amerykanie zaprosili europejskiej specjalistów – m.in. z francuskiego Centre National de la Recherche Scientifique. – Nie musieliśmy używać żadnych leków, a wszystkie komórki nowotworowe i tak zostały zniszczone – mówi Rafael Davalos. Dokładnie i bezpiecznie "Największą zaletą tej metody jest niezwykle dokładne określanie obszarów, które poddawane są zniszczeniu, i tych, które pozostają nietknięte" – pisze prof. Rubinsky w "Technology in Cancer Research and Treatment". Umożliwia to pozostawianie naczyń krwionośnych, dróg żółciowych i nerwów nietkniętych. Dla chirurgów oznacza to możliwość niszczenia guza w miejscach, które dotychczas albo ulegały uszkodzeniu, albo uniemożliwiały usunięcie chorej tkanki. – To ma ogromne znaczenie w leczeniu na przykład raka wątroby – tłumaczy dr Onik. – Dzięki IRE możemy zniszczyć komórki nowotworu tuż przy naczyniach krwionośnych. Z mojej praktyki klinicznej wynika, że to najlepszy sposób. To jest leczenie zupełne, doskonalsze niż jakakolwiek inna metoda. Naukowcy sądzą, że IRE będzie użyteczne również w leczeniu raka prostaty. Z powodu niebezpieczeństwa uszkodzenia nerwów operowanym pacjentom grozi m.in. impotencja, co odstrasza część mężczyzn od podobnego zabiegu. IRE pozwoli wyeliminować to ryzyko. Badania z udziałem pacjentów mają się rozpocząć jeszcze tego lata. www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=12557 Odpowiedz Link
emgoro Odkryto białko sprzyjające rozwojowi raka 30.07.07, 19:18 W Finlandii odkryto białko sprzyjające rozwojowi raka Zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w Tampere oraz Turku zidentyfikował nieznaną dotąd proteinę, której funkcja sprowadza się do ochrony procesu powstawania i rozwoju nowotworu. Jak podają fińskie media za agencją FNB, kierujący zespołem badawczym doc Jukka Westermarck oświadczył, że odkrycie to może mieć przełomowe znaczenie w walce z chorobami nowotworowymi. Proteina o nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jej zadaniem jest hamowanie działań innych protein, które starają się zwalczać rozwój raka w organizmie ludzkim. Według doc. Westermarcka, dzięki temu odkryciu rysuje się perspektywa opracowania środka, który działając wybiórczo przeciwdziałałby funkcjonowaniu nowo odkrytego białka. Ponieważ występuje ono jedynie w komórkach chorych, można, według naukowców, mieć nadzieję na stworzenie medykamentu o minimalnych działaniach ubocznych na komórki zdrowe. Jukka Westermarck zastrzegł jednak, że badania nad nowo poznaną proteiną CIP2A są w początkowej fazie i ewentualne opracowanie skutecznego lekarstwa przeciwko jej szkodliwej dla człowieka roli, może zająć od pięciu do dziesięciu lat. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1571270,16,1,0,120,686,item.html "Odkrycie nowego białka to nie przełom, ale pomoże" Odkrycie nowego białka uczestniczącego w mechanizmie rozwoju nowotworów to nie przełom, ale ta wiedza może przyczynić się do rozwoju metod terapeutycznych - ocenił genetyk- onkolog prof. Janusz Siedlecki, zastępca dyrektora Centrum Onkologii w Warszawie. Dziś media poinformowały, że zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w Tampere i Turku zidentyfikował nieznaną dotąd proteinę, której funkcja sprowadza się do ochrony procesu powstawania i rozwoju nowotworu. Białko o nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jego zadaniem jest hamowanie działań innych protein, które starają się zwalczać rozwój raka w organizmie ludzkim. Jak wyjaśnił prof. Siedlecki, opublikowane przez fińskich naukowców wyniki badań wskazują, że nowoodkryte białko zaburza proces regulacji tempa podziału komórek nowotworowych. Za proces podziału komórek (również zdrowych) odpowiada białko o nazwie Myc. Kiedy jest aktywne, stymuluje komórkę do podziału. Później musi zostać "wyłączone", aby nie doszło do niekontrolowanego podziału komórek i przerostu danej tkanki. Myc jest "aktywowane" i "wyłączane" przez inne białka, pełniące rolę regulującą. Proteina CIP2A niweluje działanie białka "wyłączającego" Myc, co pozwala komórkom nowotworowym gwałtownie się rozmnażać. - Myc to białko, które jest pod bardzo ścisłą kontrolą ze strony cyklu komórkowego. Każde zaburzenie tej kontroli może sprzyjać procesowi zwiększonej częstości podziału, a to jest jeden z atrybutów komórki nowotworowej - podkreślił prof. Siedlecki. Jego zdaniem, odkrycie fińskich naukowców może potencjalnie zaowocować opracowaniem nowych metod terapeutycznych, jeśli naukowcom uda się stworzyć substancję neutralizującą działanie CIP2A. Prof. Siedlecki zastrzegł jednak, że działanie CIP2A nie jest jedynym mechanizmem powodującym gwałtowny podział komórek nowotworowych. Proces kontroli Myc jest bardzo skomplikowany, a każde zaburzenie może zaowocować chorobą. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1571624,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Rewolucyjna metoda znakowania raka 30.07.07, 19:22 Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych opracowali nową metodę znakowania komórek nowotworowych. Dzięki temu chirurdzy będą lepiej odróżniali świecące komórki guza od normalnych zdrowych komórek, co umożliwi im precyzyjną operację nowotworu - donosi najnowszy numer pisma "Cancer Research". Barwnikiem zastosowanym przez autorów pracy, naukowców z Seattle Children's Hospital Research Institute i Fred Hutchinson Cancer Research Center, jest białko skorpiona o nazwie chlorotoksyna. Dotychczas nie było żadnego sposobu na wyznakowanie komórek raka w żyjącym organizmie. Chlorotoksyna (Cy5.5) jest barwnikiem fluorescencyjnym, który emituje fotony światła o długości fali zbliżonej do podczerwieni. Takie uwidocznienie komórek nowotworowych ułatwi pracę chirurgom i umożliwi im usunięcie wszystkich komórek guza bez uszkodzenia zdrowych tkanek wokół niego. Zdaniem autorów pracy technika będzie niezwykle cenna zwłaszcza podczas operacji guzów mózgu, ponieważ prawie 80 procent nowotworów złośliwych odrasta w okolicach miejsca operacji. Obecnie w celu uwidocznienia komórek rakowych i odróżnienia ich od zdrowej tkanki stosuje się rezonans magnetyczny (MRI), ale technika sprawdza się tylko jeżeli guz składa się z ponad miliona komórek nowotworowych. Dzięki zastosowaniu Cy5.5 można odróżnić guzy mniejsze, złożone już z 2000 komórek rakowych, co czyni tę metodę 500 razy bardziej czułą niż MRI. "Moją największą nadzieją jest, że +malowanie nowotworów+ znacząco poprawi wyleczalność raka" - mówi doktor Olson, główny autor pracy. Dzięki chlorotoksynie w badaniach na myszach naukowcy byli w stanie uwidocznić guz mózgu o rozmiarach 1 milimetra. Jednocześnie barwnik nie wiąże się ze zdrowymi komórkami. W przypadku raka prostaty można wykryć już 200 komórek nowotworowych w mysim przewodzie limfatycznym. Chlorotoksynę można zastosować w przypadku wielu rodzajów raka. Ulega ona aktywacji w ciągu minuty, a następnie w kolejnych minutach wiąże się z komórkami nowotworowymi. Sygnał jest widoczny przez 14 dni. Leczenie operacyjne jest główną formą terapii nowotworów. Znakowanie nowotworów Cy5.5 zostało na razie zbadane u myszy, zakończono także pomyślnie testy bezpieczeństwa barwnika. Olson wraz z kolegami są w trakcie przygotowywanie niezbędnej dokumentacji dla agencji Food and Drug Administration, tak żeby jak najszybciej zacząć badania kliniczne wśród pacjentów. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, chlorotoksyna może trafić na sale operacyjne już za półtora roku. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1571632,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Właściwa dieta może obniżyć koszt leczenia raka 30.07.07, 19:23 Wykorzystanie wpływu posiłków na wchłanianie się leków z przewodu pokarmowego może w niektórych przypadkach obniżyć koszt leczenia raka o ponad połowę - informuje "Journal of Clinical Oncology". Rozmaite pokarmy mogą opóźniać wchłanianie leków onkologicznych lub spowalniać ich rozkład. Dotychczas specjaliści widzieli w tych interakcjach przede wszystkim problem utrudniający właściwe dawkowanie. Jednak dr Mark Ratain i dr Ezra Cohen z University of Chicago zwracają uwagę, że zjawisko da się wykorzystać z pożytkiem dla chorych, zmniejszając jednocześnie koszty leczenia. Na przykład przedstawione niedawno na zjeździe American Society for Clinical Oncology badania naukowców z Dartmouth wykazały, że stosowany w leczeniu raka piersi lapatinib, przyjmowany podczas jedzenia wchłania się zdecydowanie lepiej, niż gdy był przyjmowany zgodnie z zaleceniami producenta, tj. na pusty żołądek. Pięć tabletek po 250 mg lapatinibu przyjęte podczas typowego posiłku wchłaniało się o 167 proc. lepiej. Wysokotłuszczowy posiłek polepszał wchłanianie aż o 325 proc. Biorąc lapatinib podczas tłustych posiłków, pacjent mógłby potencjalnie zużywać o ponad 60 proc. mniej leku miesięcznie. Ponieważ miesiąc typowego leczenia lapatinibem kosztuje około 2900 dolarów, łączenie go z frytkami czy innym tłustym jedzeniem pozwoliłoby zaoszczędzić co najmniej 1740 dolarów miesięcznie, kalkulują naukowcy. Popijanie leku i posiłku sokiem grejpfrutowym, który zwiększa poziom leku we krwi mogłoby zwiększyć oszczędności nawet do 80 proc. (minus koszt jedzenia i soku, jak zastrzegają autorzy pracy). W dodatku zmniejszenie przyjmowanej dawki z 5 do jednej tabletki mogłoby prawdopodobnie zabezpieczyć przed skutkami ubocznymi, jak np. biegunka, którą prawdopodobnie wywołuje niewchłonięty lapatinib. Autorzy artykułu zastrzegają jednak, że pacjenci nie powinni nigdy przeprowadzać takich eksperymentów z lekami na własną rękę. - Bez odpowiedniej wiedzy takie działania byłyby zbyt niebezpieczne, prowadząc do niebezpiecznego przedawkowania albo - przeciwnie - do przyjmowania zbyt małych dawek, nie pozwalających na wyleczenie - argumentują. Zbyt wiele jest zmiennych, które wpływają na poziom leku we krwi. By osiągnąć znaczące oszczędności, trzeba będzie dokładnie przebadać oddziaływanie z pokarmami dziesiątek, a nawet setek leków. Ratain i Cohen rozpoczęli już dokładne badania nad wpływem soku grejpfrutowego na działanie rapamycyny, stosowanej przy przeszczepach narządów. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1573236,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Białkowy duet hamuje rozwój raka 30.07.07, 19:28 Wzrost poziomu dwóch białek, które odpowiadają za eliminację z organizmu chorych komórek, zapobiega rozwojowi raka oraz spowalnia starzenie się u myszy - informują naukowcy z Hiszpanii na łamach tygodnika "Nature". Chodzi tu o tzw. białko supresorowe (hamujące) nowotworów p53, uważane za głównego "strażnika genomu" i działające z nim w duecie białko Arf. p53 wyłapuje wszelkie groźne uszkodzenia w DNA komórek i uruchamia procesy prowadzące do ich samobójczej śmierci - apoptozy. Natomiast Arf stymuluje aktywność p53. Na tej drodze białkowy duet eliminuje z organizmu chore, np. zmienione nowotworowo komórki. Procesy starzenia się komórek są również efektem gromadzenia się w nich uszkodzeń i wad genetycznych. Dlatego naukowcy kierowani przez Manuela Serrano z Hiszpańskiego Narodowego Centrum Badań nad Rakiem w Madrycie podjęli się sprawdzić, czy działalność Afr/p53 może spowolnić starzenie. Badania prowadzono na zmienionych genetycznie myszach, które produkowały umiarkowanie wyższe niż zwykle, ilości tych dwóch białek. Okazało się, że gryzonie były nie tylko odporne na rozwój nowotworów złośliwych, ale też żyły dłużej, niż myszy z dzikiego szczepu i nie było to związane z mniejszą zachorowalnością na raka. Średnia długość życia zmienionych genetycznie gryzoni wzrosła o 16 proc., choć maksymalny okres życia był podobny do zwykłych myszy. Analizy wykazały też, że tkanki tych zwierząt dłużej zachowywały młodość, dzięki czemu w starszym wieku myszy miały lepszą, niż zwykle, koordynację nerwowo-mięśniową oraz zdolność do odrastania sierści. Badacze zaobserwowali też, że różnice w długości życia obydwu grup zwierząt nie były efektem spadku tempa metabolizmu, ale wynikały raczej z obniżenia się produkcji szkodliwych dla tkanek wolnych rodników w śledzionie. Zjawisko to odnotowano zarówno wśród zwierząt młodych, jak i starszych. Zdaniem naukowców, zwiększenie poziomu pary białek - ARF/p53 jest skutecznym sposobem neutralizacji wolnych rodników, przez co nie tylko hamuje rozwój raka, ale też opóźnia procesy starzenia się. Dotychczasowe badania dowodziły, że permanentne uaktywnienie genu kodującego p53 może przyspieszać starzenie. Autorzy pracy zaznaczają jednak, że w ich doświadczeniach aktywność genu p53 w komórkach myszy była regulowana przez naturalne mechanizmy, co nie pozwalało na zbyt wysoką i długotrwałą nadprodukcję białka. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1575764,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Grejpfruty mogą podnosić ryzyko raka piersi? 30.07.07, 19:30 Codzienne zjadanie ćwiartki grejpfruta podnosi ryzyko zachorowania na raka piersi u kobiet po menopauzie - wynika z najnowszych amerykańskich badań, o których informuje pismo "British Journal of Cancer". Dotychczas dietę bogatą w owoce i warzywa wiązano raczej z obniżonym ryzykiem różnych nowotworów złośliwych. Jak spekulują autorzy artykułu, zaobserwowany przez nich efekt może mieć związek z faktem, iż związki zawarte w grejpfrucie podnoszą poziom estrogenów, hormonów płciowych pobudzających wzrost raka piersi. Zaznaczają zarazem, że związek grejpfrutów z ryzykiem tego kobiecego nowotworu trzeba potwierdzić w przyszłych badaniach. Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii oraz Uniwersytetu Hawajskiego objęli swoimi badaniami 50 tys. kobiet po menopauzie, czyli w wieku, w którym ryzyko raka piersi wyraźnie wzrasta. Pacjentki wypełniały kwestionariusze na temat różnych elementów stylu życia, jak np. składników diety, częstości ich spożywania oraz porcji. Jak obliczyli badacze, kobiety, które każdego dnia zjadały przynajmniej ćwiartkę grejpfruta, były o 30 proc. bardziej narażone na ryzyko raka piersi, niż kobiety, które nie jadły go wcale. Zdaniem autorów pracy, grejpfruty mogą zwiększać prawdopodobieństwo zachorowania na raka sutka poprzez podnoszenie poziom estrogenów w organizmie kobiety. Związki w nich zawarte mogą bowiem hamować aktywność tzw. cytochromu P450 3A4 (CYP3A4), który jest zaangażowany w metabolizm estrogenów. Zablokowanie CYP3A4 prowadzi do wzrostu poziomu estrogenów. Faktycznie, analizy ujawniły, że amatorki grejpfrutów miały wyższe stężenie tych hormonów we krwi, niż inne kobiety w badaniu. - Z biologicznego punktu widzenia jest więc możliwe, że regularne spożywanie grejpfrutów będzie zwiększać ryzyko raka piersi - podkreślają naukowcy. Zastrzegają zarazem, że rezultaty tych badań wymagają jeszcze potwierdzenia w przyszłości. Ich wadą był np. fakt, że w analizie nie uwzględniono spożycia soku z grejpfrutów, a jedynie same owoce. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1576531,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Nowy test zapachowy wykrywa raka płuc 30.07.07, 19:33 Urządzenie wrażliwe na obecność różnych substancji zapachowych w wydychanym przez pacjentów powietrzu może być pomocne przy wykrywaniu raka płuc. O wynikach amerykańskich badań informuje pismo "Thorax". Czujnik do testów wyposażony został w 36 nasyconych chemikaliami plamek, wrażliwych na różne lotne substancje organiczne w powietrzu wydychanym z płuc. Jeśli dany związek jest wydychany przez pacjenta, konkretna plamka zmienia zabarwienie. W ten sposób można ustalić obecność różnych substancji zapachowych w oddechu. Celem najnowszych testów prowadzonych przez naukowców z Kliniki w Cleveland (stan Ohio) było ustalenie, jakie układy kolorowych plamek mogą wskazywać na obecność raka płuc. W badaniach wzięło udział 49 pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuc, 73 pacjentów z różnymi innymi niezłośliwymi chorobami płuc i 21 zdrowych osób. Najpierw w grupie 70 proc. pacjentów chorych na raka zidentyfikowano wzorcowy układ plamek, świadczący o występowaniu guza. A następnie, wśród pozostałych 30 proc. chorych, testowano przydatność diagnostyczną wzorca. Okazało się, że z jego pomocą naukowcy byli w stanie prawidłowo zdiagnozować 73 proc. wszystkich przypadków raka. Czujnik błędnie wskazał na obecność guza w 28 proc. przypadków niezłośliwych chorób płuc. Prowadzący testy dr Peter J. Mazzone liczy, że dalsze badania nad różnymi związkami zapachowymi obecnymi w oddechu pomogą w dopracowaniu układu plamek oraz czułości urządzenia, tak by wyniki uzyskiwane z jego pomocą były jeszcze dokładniejsze. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1576535,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Chemioterapia doustna Xeloda w raku jelita grubego 30.07.07, 19:40 RAK JELITA GRUBEGO – CZY MOŻNA GO LECZYĆ W DOMU? W 2004 roku rak jelita grubego był drugim najczęściej rozpoznawanym nowotworem złośliwym, wykryto go u 12 877 Polaków. To także druga przyczyna zgonów na nowotwory - szacuje się, że ponad 394 000 osób umiera rocznie na tę chorobę. Jakie objawy powinny nas zaniepokoić? Obecność krwi w stolcu, zmiany normalnego rytmu wypróżniania (biegunka lub zaparcia) trwające dłużej niż 6 tygodni, niewyjaśniony spadek wagi, ból brzucha lub odbytnicy, uczucie nie całkowitego wypróżnienia po oddaniu stolca – takie dolegliwości koniecznie powinniśmy skonsultować z lekarzem. Wcześnie wykryty nowotwór można całkowicie wyleczyć. Istnieją trzy podstawowe sposoby leczenia raka jelita grubego, tj.: zabieg chirurgiczny, chemioterapia i radioterapia. W przypadku pacjentów, u których rak jelita grubego nie zajął innych organów (np. wątroby czy płuc) standardowo stosowany jest zabieg chirurgicznego usunięcia nowotworu. Jest on w wielu przypadkach skuteczną metodą eliminacji nowotworu, ale u 30-40% pacjentów wystąpi nawrót choroby. Często uzupełnieniem leczenia raka odbytnicy za pomocą zabiegu chirurgicznego i chemioterapii jest radioterapia (naświetlania), która pomaga zminimalizować prawdopodobieństwo nawrotu nowotworu lub zmniejszyć jego rozmiar przed zabiegiem operacyjnym. U niektórych pacjentów stosuje się chemioterapię pooperacyjną (adiuwantową). Jej celem jest zniszczenie wszystkich komórek nowotworowych, które mogą znajdować się w innych częściach organizmu, ale których nie można wykryć ze względu na ich zbyt małe rozmiary. JAKA CHEMIOTERAPIA? Istnieją dwa rodzaje chemioterapii – dożylna i doustna. Decyzja między wyborem jednej, a drugiej, to decyzja między wyborem leczenia raka w szpitalu lub w domu. Zatem: W SZPITALU, czy W DOMU? CHEMIOTERAPIA W POOPERACYJNYM LECZENIU RAKA JELITA GRUBEGO Chemioterapia doustna (Xeloda®) jest równie skuteczna jak chemioterapia dożylna (5-FU/LV iv), ale korzyści są znacznie większe. Pacjent przeciętnie wymaga jedynie 8 wizyt ambulatoryjnych, jeśli jest leczony preparatem Xeloda®, w porównaniu z 30 wizytami w przypadku chemioterapii dożylnej. Pozwala to na znaczne oszczędności kosztów, czasu, a przede wszystkim na zachowanie więzów rodzinnych i społecznych, pozycji zawodowej i lepszej kondycji psychicznej. Przyjmowanie chemioterapii doustnej polega na zażywaniu tabletek dwa razy dziennie. Pacjent zachowuje więc poczucie autonomii i stabilności. Jednak największą przewagą chemioterapii doustnej nad dożylną są dużo mniejsze efekty uboczne. Nie ma wypadania włosów (obecnego przy każdej chemioterapii dożylnej), problemów z dostępem do żył, obserwuje się znacznie mniej biegunek, nudności, wymiotów, czy zapaleń jamy ustnej. Chory może zatem „normalnie” funkcjonować – nie musi brać częstych urlopów, ani zwolnień na długie wizyty szpitalne, pozbawiać się przyjemności obcowania z rodziną, ani narażać się na upokarzające sytuacje powodowane biegunkami i wymiotami, występującymi w najmniej spodziewanych momentach. Właśnie dlatego, prawie 80% pacjentów wybiera chemioterapię doustną. Andy Griffin, pacjent z rakiem jelita grubego, pochodzący z Wielkiej Brytanii, powiedział: „Kiedy dowiedziałem się, że rozpoznano u mnie raka jelita grubego, byłem głęboko wstrząśnięty. Omówiłem możliwości leczenia z moim lekarzem i byłem mu wdzięczny, że zaproponował mi leczenie z użyciem doustnego leku Xeloda. Oznaczało to, że mniej czasu spędzę w szpitalu, będą mógł wcześniej powrócić do mojego zwykłego trybu życia i do pracy. W tym trudnym okresie mojego życia, było dla mnie ważne, że mogłem spędzać jak najwięcej czasu z moją rodziną, z dość dobrym samopoczuciem.” Przełomowe badanie X-ACT (Xeloda® in Adjuvant Colon Cancer Therapy- Xeloda® w Adiuwantowej Terapii Raka Jelita Grubego) wykazało, że blisko 2 tys pacjentów w 2004 roku około 88 tysięcy pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego, którzy brali w nim udział lub piersi odniosło korzyści ze stosowania leku Xeloda® w Europie. W oparciu o nowe wskazanie, co roku, około 55 tysięcy pacjentów z rakiem jelita grubego będzie mogło również być leczonych nową, skuteczną i wygodną formą doustnej chemioterapii.1 Redukując liczbę koniecznych wizyt szpitalnych, czas otrzymywania leczenia i obniżając koszty leczenia ewentualnych skutków ubocznych, Xeloda® pozwala systemowi ochrony zdrowia zaoszczędzić pokaźne środki. Analiza kosztów leczenia wskazuje, że Xeloda® może pomóc zaoszczędzić brytyjskiej ochronie zdrowia (NHS) nawet do 22 milionów (funtów) rocznie.2 Referencje: 1. J. Ferlay, F. Bray, P. Pisani i D.M. Parkin, GLOBOCAN 2002: Cancer Incidence, Mortality and Prevalence Worldwide IARC CancerBase No.5. version, IARCPress, Lyon, 2004 2. Douillard JY i wsp. Pharmaeconomic analysis of Capecitabine in the adjuvant setting. Results from the X-ACT trial comparing capecitabine with 5-FU/LV in patients with Dukes’ C colon cancer. Ann Oncol 2004;15 Sup. 3 źródło:www.eduskrypt.pl www.eduskrypt.pl/chemioterapia_doustna-info-7433.html?PHPSESSID=ac4e24aded8e03cbeac4d3bfd8160cf9 Odpowiedz Link
emgoro Alkohol przyczynia się do rozwoju raka jelita grub 31.07.07, 17:13 Codzienne wypijanie półlitrowej butelki piwa lub dużej szklanki wina podnosi ryzyko raka jelita grubego o około 10 procent - informuje "International Journal of Cancer". Na raka jelita grubego choruje w ciągu życia co 20-ty mężczyzna i co 18-ta kobieta. Pod względem częstości występowania u Europejczyków zajmuje on drugie miejsce wśród nowotworów złośliwych. U kobiet wyprzedza go tylko rak piersi, u mężczyzn - rak płuca. Zdaniem specjalistów, wzrost zachorowań na raka jelita grubego jest związany z typowym dla krajów rozwiniętych siedzącym trybem życia i dietą bogatą w czerwone mięso, tłuszcze, a ubogą w błonnik i warzywa. Jak wynika z trwających sześć lat ogólnoeuropejskich badań, obejmujących niemal 480 tys. osób, im większe jest spożycie alkoholu, tym wyższe ryzyko zachorowania. Kto wypija dziennie więcej niż 30 gramów czystego alkoholu, podnosi ryzyko o 25 procent. źródło www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1427989,2056,,,,alkohol_przyczynia_sie_do_rozwoju_raka_jelita_grubego,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Kofeina i ćwiczenia mogą chronić przed rakiem skór 02.08.07, 13:10 Kofeina plus ćwiczenia mogą chronić przed rakiem skóry Filiżanka kawy plus jogging mogą skutecznie chronić skórę przed szkodliwym wpływem promieni słonecznych i obniżać ryzyko raka - wynika z najnowszych amerykańskich badań, o których informuje pismo "Proceedings of the National Academy of Sciences". Naukowcy z Uniwersytetu Rutgers prowadzili badania na szczepie łysych myszek, które są szczególnie podatne na raka skóry. Przez dwa tygodnie jedna grupa zwierząt otrzymywała do picia wodę z kofeiną w dawce 0,1 miligrama. W tym samym okresie innej grupie myszy umieszczono w klatkach kołowrotek, na którym mogły do woli biegać. Jeszcze jedna grupa dostała nie tylko kołowrotek, ale też wodę z kofeiną. Natomiast myszy kontrolne piły zwykłą wodę i nie miały dostępu do kołowrotka. Po dwóch tygodniach wszystkie zwierzęta naświetlono lampą emitującą promienie UVB. Wchodzą one w skład promieniowania słonecznego, a ekspozycja na nie jest uważana za główny czynnik ryzyka raka skóry. Okazało się, że zarówno kofeina, jak i ćwiczenia obniżały ryzyko rozwoju raka skóry innego niż czerniak, poprzez pobudzanie samobójczej śmierci, tj. apoptozy, komórek skóry uszkodzonych przez UVB. Jednak najlepszą ochronę przed rakiem skóry dawała kombinacja tych dwóch czynników. U gryzoni, które piły wodę z kofeiną procesy apoptozy uszkodzonych komórek nasiliły się o 95 proc., u myszy ćwiczących dobrowolnie - o 120 proc., natomiast u myszy, które mogły ćwiczyć i dostawały kofeinę - aż o 400 proc. Jak wyjaśniają naukowcy, komórki uszkodzone przez UVB często stają się punktem wyjścia dla powstawania zmian przedrakowych na skórze. Dlatego, nasilając ich eliminację duet "kawa plus ćwiczenia" może znacznie obniżać ryzyko raka skóry pod wpływem promieni słonecznych. Co ciekawe, podawanie myszom wyższych dawek kofeiny w połączeniu z ćwiczeniami nie chroniło tak skutecznie przed rakiem skóry. Z dotychczasowych badań epidemiologicznych wynika, że regularna aktywność fizyczna obniża ryzyko zachorowania na różne nowotwory złośliwe, takie jak czerniak, rak jelita grubego, rak piersi czy prostaty, przypominają badacze. Z kolei, spożycie kofeiny powiązano z niższym ryzykiem raka skóry innego niż czerniak, raka wątroby i piersi. Autorzy pracy uważają, że w przyszłości trzeba będzie sprawdzić, czy kombinacja kawa-aktywność fizyczna może obniżać ryzyko raka skóry również u ludzi. Komentując najnowsze badania amerykańskie, dr Alison Rots z Cancer Research UK podkreśliła, że wypijanie filiżanki kawy przed ćwiczeniami na świeżym powietrzu na pewno nie zapewni skórze wystarczającej ochrony przed słońcem. Dlatego miłośnicy tego rodzaju aktywności powinni stosować dodatkowe zabezpieczenia. Dotyczy to zwłaszcza osób o jasnej karnacji. Z kolei dr Stephen Alexander z Uniwersytetu w Nottingham przestrzega, aby zanim zdecydujemy się pić kawę przed ćwiczeniami, upewnić się, czy nie mamy żadnych problemów z sercem. Kofeina nasila bowiem akcję serca. źródło www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1428584,2056,,,,kofeina_plus_cwiczenia_moga_chronic_przed_rakiem_skory,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Diagnostyka nowotworów w domu 02.08.07, 13:12 Niewielkiego rozmiaru kieszonkowe urządzenie pozwoli na szybkie wykrycie komórek zmienionych nowotworowo w próbce pobranej od pacjenta. Badanie trwa tylko 20 minut, a zastosowana technologia ogranicza do minimum koszty produkcji urządzenia, stwarzając możliwości dużej dostępności tej nowej metody analitycznej - informuje "The Analyst". "Choroby nowotworowe są bezpośrednią przyczyną śmierci około 12,5 procenta spośród wszystkich zanotowanych na Ziemi zgonów. 7 milionów osób rocznie umiera chorując na tego typu schorzenia" - wyjaśnia doktor Cheng-Chung Chang z Academia Sinica (Tajwan). Z tego powodu niezwykle istotną sprawą jest możliwość wczesnego zdiagnozowania choroby nowotworowej, co pozwala na błyskawiczne rozpoczęcie właściwej, dla danego typu nowotworu, terapii. Naukowcy z amerykańsko-tajwańskiej grupy badawczej (Iowa State University - USA oraz National Tsing-Hua University, Academia Sinica, National Taiwan University Hospital i National Taiwan University College of Medicine - Tajwan) opracowali urządzenie, niewiele większe od średniej wielkości monety, które służy do szybkiej detekcji komórek nowotworowych w badanej próbce. Analizator swe działanie opiera na znanej od dawna metodzie wykrywania zmian rakowych w tkankach za pomocą znakowania komórek odpowiednimi barwnikami, w tym wypadku barwnikiem fluorescencyjnym BMVC (ang. 3,6-bis(1-methyl-4- vinylpyridinium)carbazole diiodide), który po wniknięciu do wnętrza struktur subkomórkowych chorej komórki, oświetlony odpowiedniej długości fali światłem świeci światłem fluorescencyjnym. W ten sposób można wykryć wiele chorób nowotworowych, jednak nowo opracowany przez naukowców detektor zmian rakowych pozwala na wykrycie tylko 4 typów nowotworów. Zastosowana przy konstrukcji urządzenia technologia, między innymi zamiana laserowego źródła światła na diody świecące tzw. LED-y, miała umożliwić jak najniższe koszty produkcji, by gotowy detektor mógł być powszechnie dostępny. Jak twierdzą naukowcy, ich nadrzędną ideą była konstrukcja prostego, a jednocześnie skutecznego urządzenia, pozwalającego na wykrycie komórek rakowych tak, by tego typu analizy można było przeprowadzać niemal w każdym zakątku naszej planety, również w "domowym zaciszu, gdzieś na końcu świata". źródło www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1428582,2056,,,,diagnostyka_nowotworow_w_domu,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Brokuły i kalafiory zapobiegają rakowi prostaty 04.08.07, 19:23 Regularne spożywanie brokułów i kalafiorów obniża ryzyko zachorowania na agresywnego raka prostaty - wykazały badania amerykańsko-kanadyjskie, o których informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute". Do takich wniosków doszli badacze z amerykańskiego Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem, którzy wspólnie z naukowcami z Kanady przebadali 1300 mężczyzn cierpiących na raka prostaty. Przy pomocy ankiet zebrano dane na temat spożycia różnych grup produktów. Ogólnie, jedzenie warzyw i owoców nie chroniło przed rakiem prostaty. Wyjątek stanowiły tu warzywa z rodziny krzyżowych, takie jak brokuły i kalafior, które - spożywane regularnie - wyraźnie obniżały ryzyko zachorowania na agresywną odmianę tego nowotworu. Daje ona szybko przerzuty do innych narządów i obniża szanse pacjenta na wyleczenie. Jedzenie szpinaku również łagodziło ryzyko zachorowania na raka prostaty, ale związek ten nie dotyczył jego agresywnej postaci. Jak komentują autorzy pracy, kalafiory i brokuły zawierają wiele związków, które mogą mieć działanie przeciwnowotworowe. Jednak dr Kat Arney z Cancer Research UK uważa, że nie istnieje jedno "superwarzywo" czy owoc, które ochroni nas przed rakiem. Badania dowodzą, że najlepszym sposobem na obniżenie ryzyka wielu nowotworów złośliwych jest stosowanie urozmaiconej i dobrze zbalansowanej diety, na którą powinno się składać przynajmniej pięć porcji różnych warzyw i owoców. źródło www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1428912,2056,,,,brokuly_i_kalafiory_zapobiegaja_rakowi_prostaty,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Przeszczep jajnika od nieidentycznej siostry 04.08.07, 19:25 Pierwszy udany przeszczep jajnika od nieidentycznej siostry Kobiecie, która stała się bezpłodna po przebyciu chemio- i radioterapii, po raz pierwszy z sukcesem przeszczepiono fragment jajnika od nieidentycznej genetycznie siostry - poinformowali naukowcy belgijscy na łamach pisma "Human Reproduction". Dzięki przeszczepowi, pacjentka zaczęła miesiączkować, a po roku lekarze wyizolowali z jej jajnika dojrzałe komórki jajowe, które po zapłodnieniu in vitro dały początek dwóm zarodkom. Do tej pory podobną operację wykonano z sukcesem wyłącznie między identycznymi pod względem genetycznym bliźniaczkami jednojajowymi. Operacja przeszczepu jajnika między nieidentycznymi siostrami została wykonana w 2006 roku przez zespół naukowców, którymi kierował prof. Jacques Donnez, szef wydziału ginekologii Katolickiego Uniwersytetu w Louvain w Brukseli. Przeszczep wykonano u pacjentki, która 15 lat wcześniej, w 1990 roku, przeszła chemio- i radioterapię z powodu beta-talasemii, tj. dziedzicznej niedokrwistości. Jej objawem jest zaburzenie syntezy hemoglobiny, białka krwi przenoszącego tlen w krwinkach czerwonych. 20-letnią wówczas Teresę Alvaro uratował przeszczep szpiku od młodszej o 3 lata siostry - Sandry. Kobiety nie miały wprawdzie identycznego zestawu wszystkich genów, jak to ma miejsce u bliźniąt jednojajowych, ale posiadały pasujące do siebie białka tzw. głównego układu zgodności tkankowej (u ludzi określanego w skrócie jako HLA). Dzięki temu układ odporności Teresy nie rozpoznawał komórek szpiku Sandry jako obcych i nie niszczył ich. Przeszczep szpiku od siostry wymagał jednak uprzedniego zniszczenia szpiku Teresy, co uzyskano z użyciem chemio- i radioterapii. Efekty leczenia były dobre i Teresa wyzdrowiała, ale terapia nieodwracalnie uszkodziła u niej wrażliwą tkankę jajników, prowadząc do przedwczesnej menopauzy i bezpłodności. Co gorsza, w 1990 nie stosowano jeszcze procedur, które pozwoliłyby zachować płodność pacjentkom poddawanym chemio- i radioterapii. Obecnie jest to możliwe m.in. dzięki zamrażaniu komórek jajowych lub fragmentów jajnika pobranych przed rozpoczęciem leczenia. W 2005 roku 35-letnia już Teresa przeczytała artykuł o Amerykance, która zaszła w ciążę dzięki przeszczepowi tkanki jajników pobranej od identycznej siostry bliźniaczki. "Nie wahałam się nawet przez chwilę i razem z siostrą odwiedziłam prof. Donneza" - wspomina Teresa. W lipcu 2005, po konsultacjach z ginekologiem i jego współpracownikami, zdecydowała się na przeszczep tkanek pobranych z jajników Sandry. Liczyła, że ta operacja pozwoli jej zajść w ciążę. Sandra, która sama nie urodziła dziecka, bardzo chciała pomóc siostrze i ofiarowała jej tkankę z własnych jajników, opisuje prof. Donnez. Teresa od razu zrezygnowała z możliwości przyjęcia siostrzanych komórek jajowych (oocytów). Wybrała przeszczep tkanki jajników, gdyż wydawało jej się to bardziej naturalna metodą. Po pierwsze, gwarantowało to, że komórki jajowe będą mogły dojrzewać w jej organizmie. A po drugie, jej siostra nie musiała być poddawana hormonalnej stymulacji jajników, która jest niezbędna do izolacji dojrzałych oocytów. Dzięki temu, że Sandra stała się wcześniej dawczynią szpiku dla siostry, jej komórki obecne były w organizmie Teresy i nie były rozpoznawane przez jej układ odporności jako obce. Lekarze nie musieli więc podawać leków immunosupresyjnych, aby uchronić przeszczepiany jajnik przed zniszczeniem. W lutym 2006 trzy małe fragmenty tkanek pobrano laparoskopowo z jajników Sandry i przeszczepiono, również na drodze laparoskopii, na jeden z nieczynnych jajników Teresy. Dzień po operacji siostry opuściły szpital. Pół roku później Teresa zaczęła miesiączkować, co w połączeniu z badaniami poziomu hormonów płciowych upewniło lekarzy, że przeszczep przywrócił funkcję jej jajnika. Rok po przeszczepie lekarze pozyskali z jajnika Teresy dwie dojrzałe komórki jajowe i zapłodnili je in vitro plemnikami jej męża. Wykorzystali przy tym metodę wprowadzania plemnika bezpośrednio do komórki jajowej (ICSI - intracytoplasmic sperm injection), bo - jak tłumaczyli - mężczyzna miał niską liczebność plemników. Jeden z uzyskanych na tej drodze zarodków rozwinął się do stadium dwukomórkowego, a drugi osiągnął stadium trzech komórek. Ale żaden nie rozwijał się dalej, dlatego lekarze nie wprowadzili zarodków do macicy pacjentki. Prof. Donnez nie wie, z jakich powodów wzrost zarodków uległ zahamowaniu, ale takie sytuacje standardowo zdarzają się przy zastosowaniu metod wspomaganego rozrodu. Teresa planuje podjąć podobne próby w przyszłości. Zdaniem prof. Donneza, teoretycznie podobne przeszczepy można by wykonywać między dwiema niespokrewnionymi kobietami, ale warunkiem jest, by ich antygeny HLA pasowały do siebie. Byłaby to ogromna nadzieja dla pacjentek, które miały możliwości zamrożenia własnych jajeczek lub tkanek z własnych jajników. Dotyczy to pacjentek, które przeszły chemioterapię przed 1996 rokiem, kiedy nie było to jeszcze praktykowane, bądź kobiet, którym nie zaproponowano tej metody zabezpieczenia płodności lub leczonych w szpitalu, który nie praktykował tej metody. źródło www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1428925,2056,,,,pierwszy_udany_przeszczep_jajnika_od_nieidentycznej_siostry,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Gen, który łagodzi przebieg rozwoju raka 07.08.07, 11:38 Gen, o którym wiadomo, że pomaga hamować rozwój niektórych rodzajów nowotworów, zmniejsza też agresywność i ryzyko przerzutów raka płuc - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature". Wykazali oni w badaniach na myszach, że utrata genu Lkb1 połączona z mutacją innego genu - Kras, prowadzi do rozwoju wyjątkowo agresywnych form nowotworu płuc. Lkb1 jest genem supresorowym (hamującym) nowotworów. Jego zmutowana postać często występuje u chorych na zespół Peutza-Jeghersa, którzy zdecydowanie częściej niż reszta populacji chorują na raka (aż 93 proc. z nich zapada na nowotwory). Wiadomo było, że utrata słynnego genu supresorowego nowotworów - p53 prowadzi do rozwoju raka płuc u myszy. Teraz Kwok-Kin Wong z Dana Farber Cancer Institute w Bostonie i pracujący pod jego kierunkiem naukowcy odkryli, że jeżeli oprócz mutacji p53 uszkodzony jest Lkb1, guzy są nie tylko bardziej agresywne, ale też bardziej skłonne do przekształcenia w łuskowate i wielkokomórkowe typy raka płuc Autorzy pracy odkryli również, że gen Lkb1 jest zmutowany w komórkach ludzkiego, wyjątkowo złośliwego, łuskowatego raka płuc. Ich zdaniem utrata genu Lkb1 może stać się swoistym markerem (wskaźnikiem), umożliwiającym diagnozę rozwoju i rozprzestrzeniania choroby nowotworowej, a ścieżki komórkowe regulowane przez produkt tego genu są potencjalnymi celami terapii. źródło www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1429539,2056,,,,gen_ktory_lagodzi_przebieg_rozwoju_raka,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Zielona herbata neutralizuje rakotwórcze toksyny 14.08.07, 17:53 Stężony ekstrakt związków z zielonej herbaty silnie pobudza produkcję enzymów oczyszczających organizm ludzki z rakotwórczych toksyn - informuje pismo "Cancer Epidemiology, Biomarkers & Prevention". Zdaniem autorów pracy, zielona herbata może wspomóc obronę przeciwnowotworową organizmu zwłaszcza u osób z niskim poziomem enzymów detoksykacyjnych. Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Arizona doszli do takich wniosków po przebadaniu 42 osób, którym przez miesiąc podawano duże dawki związku z grupy katechin, obecnych w zielonej herbacie - galusanu epigalokatechiny (EGCG). Pacjenci przyjmowali 800 miligramów EGCG (równowartość 8-16 filiżanek naparu z zielonej herbaty) co rano na pusty żołądek. Przez 4 tygodnie poprzedzające test oraz w jego trakcie nie wolno im było pić herbaty lub spożywać jakichkolwiek produktów, które ją zawierają. Nie moglitakże jeść warzyw z rodziny krzyżowych, jak kapusta, kalafior czy brokuły, które zawierają duże ilości związków o działaniu przeciwnowotworowym. Próbki krwi do analizy pobrano dwukrotnie - po zakończeniu 4-tygodniowego okresu przygotowawczego i po 4 tygodniach testu. Okazało się, że preparat z EGCG zwiększał produkcję enzymów z rodziny S-transferaz glutationowych (GST) u osób, u których wyjściowo ich poziom był niski. Wzrost ten wynosił nawet 80 proc. U osób produkujących średnie lub duże ilości tych białek nie odnotowano podobnych zmian. Enzymy z tej grupy są uważane za główną broń naszego organizmu w zwalczaniu wolnych rodników tlenowych, które przyczyniają się m.in. do rozwoju raka, przypomina prowadzący najnowsze badania dr H.-H. Sherry Chow. Białka te neutralizują niebezpieczne związki na drodze chemicznej modyfikacji - w ten sposób zapobiegają ich szkodliwemu wpływowi na DNA. Wcześniejsze badania sugerowały, że osoby, które produkują mniejsze ilości GST mają podwyższone ryzyko zachorowania na niektóre nowotwory złośliwe. Według dr Chowa, poziom produkcji GST dramatycznie się różni między ludźmi. Zależy to od wariantów posiadanych genów oraz od czynników środowiskowych, w tym diety. - To pierwsze badania, które dowiodły, że związki zawarte w zielonej herbacie mogą pobudzać produkcję GST i procesy odtruwania organizmu ludzkiego - komentuje Chow. Badacz zaznacza jednocześnie, że ekstrakt z zielonej herbaty może chronić przed rozwojem raka jeszcze na inne sposoby. Zielona herbata cieszy się od dawna zainteresowaniem naukowców prowadzących badania nad nowotworami. Obserwacje mieszkańców Azji, w tym Chin i Japonii, pozwoliły bowiem podejrzewać, że jej regularne spożywanie może obniżać ryzyko raka. Pigułki, które stosowano w najnowszych badaniach zostały opracowane w Japonii według rygorystycznej receptury. Zawierają EGCG, katechinę znaną ze swoich silnych własności przeciwutleniających. źródło Onet.pl wiadomosci.onet.pl/1588620,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
kortyzol Re: Zielona herbata neutralizuje rakotwórcze toks 15.08.07, 10:35 Uważam ,że jest to czysta reklama.Ostatnio to samo twierdzono o kawie naturalnej,która bardzo niszczy wolne rodniki. Pozdrawiam. OLAF Odpowiedz Link
emgoro Ciemne owoce i warzywa zapobiegają nowotworom 23.08.07, 10:11 Barwniki, które nadają owocom i warzywom ciemny kolor mają silne działanie przeciwnowotworowe - potwierdzają amerykańskie badania, o których informuje serwis internetowy EurekAlert. Antocyjaniny nadają owocom i warzywom kolor czerwony, fioletowy lub niebieski. Znanych jest ponad 600 odmian tych barwników. Jak wykazały badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Stanu Ohio na hodowanych w laboratorium komórkach szczurów i ludzi, podawanie wyciągów zawierających antocyjaniny spowalnia wzrost komórek raka jelita grubego, a nawet może niszczyć część z nich. Nie wszystkie z badanych produktów o ciemnym zabarwieniu działały równie silnie - na przykład barwniki z purpurowej kukurydzy maiz morado oraz z czarnych jagód przewyższały pod tym względem rzodkiewkę. Wyciąg z rzodkiewki i ciemnej odmiany marchwi spowalniały wzrost komórek nowotworu o 50 do 80 procent, natomiast składniki aronii czerwonej zabijały do 20 procent patologicznych komórek, nie wpływając na zdrowe tkanki. Zdaniem kierującej badaniami prof. Monici Giusti, podawane doustnie antocyjaniny mogłyby mieć szczególne znaczenie w profilaktyce i zwalczaniu nowotworów przewodu pokarmowego. Są wchłaniane do krwi w niewielkim stopniu, za to mogą bardzo silnie działać miejscowo na jelito. Na razie nie ma twardych danych, jakie warzywa czy owoce byłyby w tym celu najbardziej odpowiednie. Prof. Giusti uważa natomiast, że można by szeroko stosować antocyjaniny, jako korzystne dla zdrowia barwniki spożywcze. Wyjaśnienia wymaga również sam mechanizm przeciwnowotworowego działania antocyjanin - wiadomo na przykład, że pewne modyfikacje budowy ich cząsteczki mogą je wzmocnić. Naukowcy przedstawili wyniki swoich badań podczas 234 zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego w Bostonie. źródło www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1432407,2056,,,,ciemne_owoce_i_warzywa_zapobiegaja_nowotworom,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Radioterapia głowy pomaga w raku płuca 23.08.07, 10:17 Profilaktyczne naświetlanie mózgu po chemioterapii zmniejsza ryzyko przerzutów u pacjentów z drobnokomórkowym rakiem płuca - informuje "New England Journal of Medicine". Dzięki tej metodzie, dwukrotnie rośnie też szansa chorego na przeżycie co najmniej roku. Rak drobnokomórkowy jest złośliwym nowotworem, który stanowi około 15 proc. wszystkich nowo rozpoznawanych przypadków raka płuca. Jest trudny do wykrycia - u większości pacjentów, zanim dojdzie do diagnozy, rak zdąży się już rozprzestrzenić na inne narządy. Bez leczenia, którego podstawą jest chemioterapia, średni czas przeżycia, od momentu diagnozy, wynosi od dwóch do czterech miesięcy. Pomimo leczenia, większość pacjentów nie przeżywa roku. Ważną przyczyną ich zgonów są przerzuty nowotworu do mózgu. Wywierają one również negatywny wpływ na psychikę i funkcjonowanie chorego. Prowadzone w wielu ośrodkach medycznych badania wykazały, że pacjenci z rakiem drobnokomórkowym dobrze reagujący na chemioterapię odnoszą korzyść z profilaktycznego naświetlania mózgu. Przerzuty do mózgu wykryto u 14,4 proc. z nich, podczas gdy w grupie niepoddanej naświetlaniu odsetek ten wynosił 40,4 proc. Dwukrotnie wzrosły też szanse przeżycia chorych - z 13,3 proc. do 27,1 proc. Co więcej, naświetlanie było dobrze tolerowane przez pacjentów. źródło www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1432646,2056,,,,radioterapia_glowy_pomaga_w_raku_pluca,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Żurawiny mogą poprawiać efekty leczenia raka jajni 24.08.07, 22:48 Związki obecne w żurawinach mogą poprawiać skuteczność leków stosowanych w chemioterapii raka jajnika - zaobserwowali naukowcy z USA. Informację na ten temat podaje serwis internetowy EurekAleret. Podstawową metodą leczenia raka jajnika jest chemioterapia z użyciem leków zawierających metal szlachetny - platynę, takich jak cisplatyna czy paraplatyna. Problem w tym, że komórki raka z czasem stają się oporne na taką terapię. Zwiększanie dawki leku może z kolei powodować groźne dla zdrowia skutki uboczne, np. uszkodzenie nerwów czy nerek. Naukowcy z Uniwersytetu Rutgers wykazali teraz, że składniki soku żurawinowego mogą zwiększać wrażliwość raka jajnika na leki z platyną aż 6-krotnie. Testy prowadzono na hodowlach komórek raka jajnika opornych na działanie platyny. Część z nich poddawano działaniu różnych dawek ekstraktu z soku żurawinowego, a następnie stosowano lek paraplatynę. Najwyższa dawka wyciągu odpowiadała filiżance soku żurawinowego. Okazało się, że paraplatyna zabijała 6 razy więcej komórek eksponowanych na ekstrakt żurawinowy, w porównaniu z komórkami, na które nie działano tym wyciągiem. Ponadto związki z żurawin spowalniały podziały komórek nowotworowych. Autorzy pracy uważają, że odkrycie można będzie w przyszłości wykorzystać do poprawy skuteczności leczenia raka jajnika. Dzięki niemu można też będzie zapobiegać poważnym skutkom ubocznym związanym ze stosowaniem dużych dawek leków z platyną. Naukowcy zastrzegają jednak, że zanim do tego dojdzie potrzebne będą jeszcze testy na pacjentkach. Podkreślają jednocześnie, że ich praca jest w stadium eksperymentalnym i że pacjentki z rakiem jajnika nie powinny samodzielnie, bez konsultacji z lekarzem sięgać po jakiekolwiek metody terapeutyczne. Na razie nie wiadomo w jaki dokładnie sposób żurawiny zwiększają efektywność leczenia raka jajnika. Badacze podejrzewają jednak, że jest to związane z zawartymi w żurawinach silnymi przeciwutleniaczami z grupy proantocyjanin typu A, które występują wyłącznie w tych owocach. Z dotychczasowych badań wynika, że mogą one blokować pewne białka pobudzające rozwój raka jajnika. Jak podkreślają naukowcy, składników zawartych w soku z żurawin nie można jednak traktować jako leków na ten nowotwór. Rak jajnika jest uważany przez lekarzy za znacznie bardziej niebezpieczny kobiecy nowotwór, niż rak piersi. Długo rozwija się bezobjawowo, a gdy już da o sobie znać, często jest w bardzo zaawansowanym stadium. Ze statystyk wynika, że śmiertelność z powodu tego nowotworu jest trzykrotnie wyższa niż z powodu raka piersi. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na 234 narodowym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego. źródło: www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1432955,2056,,,,zurawiny_moga_poprawiac_efekty_leczenia_raka_jajnika,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Rak płuca wciąż groźny 30.08.07, 17:55 Występujący głównie u palaczy rak płuca odpowiada za największą liczbę zgonów spośród wszystkich nowotworów, jest zbyt późno wykrywany, a jego leczenie - mimo nieustannego postępu - nadal trudne, mówił podczas onkologicznych warsztatów dla dziennikarzy dr Dariusz Kowalski z warszawskiego Centrum Onkologii. W Polsce liczba nowych zachorowań na raka płuca przekracza 23 tys. rocznie. Według amerykańskich danych, rak płuca odpowiada za 18,7 proc. zgonów związanych z nowotworami - to więcej niż rak piersi, rak gruczołu krokowego i rak jelita grubego łącznie. Wciąż częściej chorują i umierają mężczyźni, jednak z niejasnych na razie powodów nowotwór ten coraz częstszy jest także u kobiet. 95 proc. wszystkich chorujących na raka płuca to palacze, bądź bierni palacze. Dużą rolę w rozwoju choroby przypisuje się też diecie i stresowi, a także radioaktywnemu gazowi - radonowi, który uwalnia się z ziemi czy betonu. Według dra Kowalskiego, wbrew temu, co mówił mediom minister Religa, również jego odmiana nowotworu może mieć związek z paleniem, tyle że chorujący na nią palacze stanowią 70, a nie 95 proc. chorych. Rak płuc wciąż często wykrywany jest przypadkowo, na przykład podczas badań okresowych. Najlepszym przykładem jest tu sam minister Religa, który dał się namówić na badanie sekretarce. Objawy są nieswoiste - kaszel, duszność, ból w klatce piersiowej, chudnięcie, osłabienie. Problem w tym, że palacze są przyzwyczajeni do kaszlu. Zwrócić ich uwagę powinna zmiana charakteru kaszlu - np. kaszel suchy przechodzi w mokry, kaszlą częściej. Bezwzględnym sygnałem alarmowym jest krwioplucie. Niestety, wciąż się zdarza, że lekarz pierwszego kontaktu tygodniami leczy u palacza zapalenie płuc i zmienia antybiotyki, zamiast skierować do onkologa. "Tymczasem w przypadku pacjentów po 60 roku życia, palących dłużej niż 10 lat zawsze trzeba myśleć o raku płuc" - podkreślał dr Kowalski. W diagnostyce raka płuc stosuje się zdjęcia rentgenowskie, bronchofiberoskopię, tomografię komputerową, scyntygrafię, rezonans magnetyczny i biopsję szpiku, ale najważniejsze dla rozpoznania jest badanie histopatologiczne, które wykazuje czy mamy do czynienia z rakiem niedrobnokomórkowym (NDRP) czy drobnokomórkowym (DRP). Każdy z nich może występować w różnym stopniu zaawansowania i dawać przerzuty do mózgu, węzłów chłonnych, wątroby, nadnerczy i kości. Niestety, dające największe szanse na przeżycie, rozpoznanie raka we wczesnym stadium rozwoju udaje się w Polsce u mniej niż 20 proc. chorych. Leczenie chirurgiczne - wycięcie guza wraz z zaatakowanym płatem płuca - uzupełnia się w wielu przypadkach radio- i chemioterapią. Radioterapia powinna być przeprowadzana za pomocą akceleratora liniowego o energii co najmniej 6 megaelektronowoltów (MeV), przy wykorzystaniu techniki konformalnej - na podstawie badania tomograficznego planuje się naświetlanie tak, aby maksymalnie chronić zdrowe tkanki. Według dra Kowalskiego, w dzisiejszych czasach niedopuszczalne jest już napromieniowywanie pacjenta za pomocą aparatury rentgenowskiej, albo bomby kobaltowej. Wbrew pojawiającym się opiniom, stosowanie po operacji chemioterapii ma sens i pozwoliłoby uratować kilkaset osób rocznie, zaznaczył dr Kowalski. Leki, zwłaszcza nowej generacji, jak przeciwciała monoklonalne, trzeba dokładnie dobierać do pacjenta. Niektóre z nich działają bowiem tylko u 10 proc. chorych. Odpowiedni dobór leku do pacjenta pozwala znacznie wydłużyć czas przeżycia chorych z niektórymi postaciami raka. U chorych z zaawansowanym nowotworem i przerzutami nie stosuje się agresywnego leczenia, które mogłoby im skrócić życie. Poddaje się ich leczeniu paliatywnemu, które ma nie tylko podnieść komfort życia, ale i przedłużyć jego trwanie. źródło www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1434356,2056,,,,rak_pluca_wciaz_grozny,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Palenie powoduje nieodwracalne zmiany w DNA 30.08.07, 17:58 Palenie powoduje nieodwracalne zmiany w materiale genetycznym Palenie już od dawna nie jest uważane za nic dobrego. Teraz dodatkowo naukowcy z Kanady wykazali, że może nieodwracalnie włączać niektóre geny, co tłumaczy dlaczego osoby, które przestały palić są nadal bardziej narażone na zachorowanie na raka płuc niż ludzie, którzy nigdy nie palili. Praca na ten temat ukazała się właśnie na łamach magazynu "BMC Genomic". Grupa kanadyjskich badaczy z BC Cancer Agency analizowała próbki tkanki pobrane z 24 płuc aktualnych i byłych palaczy oraz ludzi, którzy nigdy nie palili, przy pomocy metody seryjnej analizy ekspresji genów (SAGE) dzięki której można uzyskać zapis aktywności poszczególnych genów. We wszystkich komórkach naszego organizmu znajduje się ten sam zestaw genów, które w zależności od specjalizacji komórki i warunków środowiskowych są włączane lub wyłączane. Na stałe eksprymowanych (aktywnych) jest tylko około 1/5 genów, kodujących podstawowe białka niezbędne dla funkcjonowania komórek. Zmiany środowiskowe, takie jak między innymi palenie papierosów prowadzą do zmian w aktywności genów. Kanadyjscy naukowcy wykazali w swojej pracy, że zmiany spowodowane paleniem są w większości nieodwracalne, tylko część z nich cofa się po rzuceniu palenia. Do zmian odwracalnych należą zmiany w ekspresji genów zaangażowanych w metabolizm substancji chemicznych nie produkowanych przez organizm, metabolizm nukleotydów i wydzielanie śluzu. Co ważne, nieodwracalnej zmianie ulega ekspresja genów odpowiedzialnych za naprawę DNA, ponadto palenie wyłącza geny pomagające w walce z rakiem płuc. Naukowcy odkryli, że wiele genów których dotychczas nie wiązano z paleniem, jest na stałe włączonych u aktywnych palaczy. Jednym z nich jest gen CABYR zaangażowany między innymi w ruchliwość plemników w spermie oraz związany z powstawaniem guzów mózgu zbudowanych z komórek rzęskowych. Ponadto badacze analizowali geny związane z regeneracją dróg oddechowych i odkryli, że u ludzi, którzy rzucili palenie, geny te można podzielić na trzy grupy: z odwracalnymi zmianami (np. gen TFF3 kodujący składni śluzu i CABYR gen, który jak odkryli naukowcy pełni rolę również w oskrzelach), z częściowo odwracalnymi zmianami (MUC5AC, gen białka śluzu - mucyny) i te, w których ekspresji zachodzą nieodwracalne zmiany (między innymi gen GSK3B regulujący działanie cyklooksygenazy 2). "Odkrycie genów, których ekspresja nie wraca do normalnego poziomu po rzuceniu palenia pomaga zrozumieć dlaczego byli palacze mają zwiększone ryzyko zachorowania na raka płuc" - mówi Raj Chari, pierwszy autor pracy. Palenie tytoniu jest przyczyną 85 procent przypadków raka płuc, a byli palacze stanowią połowę pacjentów u których diagnozuje się ten rodzaj nowotworu. źródło: www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1434100,2056,,,,palenie_powoduje_nieodwracalne_zmiany_w_materiale_genetycznym,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro WirusHPV ważną przyczyną raka jamy ustnej i gardła 30.08.07, 18:00 Wirus HPV staje się ważną przyczyną raka jamy ustnej i gardła Mimo, że palenie jest w USA coraz rzadsze rak jamy ustnej i gardła, zwłaszcza migdałków oraz podstawy języka, jest w niektórych populacjach coraz częstszy. To wina wirusów HPV - piszą naukowcy amerykańscy z Uniwersytetu Stanu Teksas na łamach pisma "Cancer". Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) znany jest z tego, że przyczynia się do rozwoju raka szyjki macicy. Jednak może powodować także raka jamy ustnej i gardła - szczególnie u mężczyzn przed 45 rokiem życia, którzy chorują na tego rodzaju nowotwory trzykrotnie częściej od kobiet. Ponieważ mniej więcej w połowie przypadków ta postać raka jest wykrywana w późnym, trudnym do wyleczenia stadium, lekarze i naukowcy kładą tym większy nacisk na zapobieganie infekcjom HPV. Zdaniem naukowców z University of Texas w Houston, korzystne byłoby szczepienie przeciw HPV nie tylko kobiet, ale i mężczyzn. Na razie na przeszkodzie stoi wysoki koszt szczepionki. źródło: www.zdrowie.onet.pl zdrowie.onet.pl/1433751,2056,,,,wirus_hpv_staje_sie_wazna_przyczyna_raka_jamy_ustnej_i_gardla,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Najszybszy superkomputer w Polsce w walce z rakiem 30.08.07, 18:04 Najszybszy superkomputer w Polsce pomoże szukać nowych sposobów na walkę z nowotworami Mocą 50 bilionów operacji na sekundę będzie dysponował najnowszy polski superkomputer, który już listopadzie stanie w Centrum Informatycznym Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej (TASK). Urządzenie o nazwie "Galera" będzie oparte na 1400 procesorach czterordzeniowych Intel Xeon Quad-Core, co oznacza 5600 rdzeni i maksymalną moc obliczeniową 50 TFLOPS. Będzie to największy superkomputer w Polsce, pierwszy oparty na procesorach czterordzeniowych w Europie i czwarty na liście najszybszych komputerów na naszym kontynencie. TASK stanowi jednostkę organizacyjną Politechniki Gdańskiej. Zadaniem Centrum jest obsługa środowiska naukowo-badawczego w zakresie dostępu do krajowej i światowej sieci informatycznej, serwisów informacyjnych i baz danych oraz udostępnianie poprzez sieć mocy obliczeniowych serwerów wraz z oprogramowaniem użytkowym. Dzięki nowemu superkomputerowi "Galera" (350 serwerów 4- procesorowych Actina Solar 410 S2) TASK zwiększy ponad 20-krotnie swoje możliwości mocy obliczeniowej w porównaniu do obecnie działających urządzeń. "Moc obliczeniowa superkomputera +Galera+ i projekty, w których będzie on wykorzystywany, wpłyną bezpośrednio na nasze codzienne życie - od medycyny i nowych sposobów leczenia raka do zwiększenia bezpieczeństwa lotów - mówi dr Paweł Gepner z Intel EMEA High Performance Computing Architecture Specialist. - Dzięki nowoczesnej technologii wyniki badań będą dostępne o wiele szybciej, niż ich realizacja metodami laboratoryjnymi, a przy tego typu projektach właśnie czas ma największe znaczenie". "Ponad dwudziestokrotne zwiększenie mocy obliczeniowej TASK dzięki +Galerze+ otworzy nowe możliwości całym rzeszom naukowców i studentów - dodaje Mścisław Nakonieczny, dyrektor Centrum Informatycznego Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej. - Jesteśmy szczególnie dumni z tego , że największy polski superkomputer i jednocześnie jeden z największych w Europie, będzie zlokalizowany w Gdańsku". "Mam nadzieję, że teraz nasz potencjał sprzętowy dorówna ogromnym zdolnościom polskich studentów informatyki i pozwoli rozwijać ich umiejętności w Polsce" - podkreśla. Pełne uruchomienie "Galery" nastąpi w listopadzie. Od razu zostanie ona zaangażowana w prace nad substancjami mogącymi znaleźć zastosowanie w terapii antyrakowej oraz badania nad aerodynamiką w przemyśle lotniczym. Wśród projektów, wspomaganych przez superkomputer znajdzie się m.in. projekt "FLIERT", którego celem jest komputerowe analizowanie oporów powietrza i aerodynamiki samolotów, bazujące na wynikach badań prowadzonych w tunelu aerodynamicznym (European Transonic Wind Tunnel) w Kolonii. Ma to posłużyć stworzeniu symulacji lotu samolotów Airbus, które w przyszłości umożliwią modyfikacje konstrukcji w celu zmniejszenia oporów powietrza, zwiększenia szybkości i obniżenia zapotrzebowania na paliwo. Inny projektem, w którym "Galera" będzie wykorzystywana, to "AITEB- 2", służący do analizy przepływu powietrza w turbinach silników lotniczych, w celu uzyskania większej wydajności i bezpieczniejszych rozwiązań. Projekt prowadzony jest przy współpracy z firmą Rolls- Royce i koncentruje się na badaniach nad nowymi metodami chłodzenia łopatek w turbinach, poddawanym działaniu wysokotemperaturowych gazów z komór spalania. Jednak statutowych celem "Galery" będzie udział w badaniach nad substancjami o potencjalnym wykorzystaniu w terapii przeciwnowotworowej. "Już od kilku Zakład Teoretycznej Chemii Fizycznej na Wydziale Chemii Uniwersytetu Gdańskiego zajmuje się badaniem mechanizmu degradacji DNA, wywołanej przez promieniowanie UV oraz promieniowanie jonizujące. Ponieważ wiadomo, że pochodne halogenowe zasad nukleinowych (Hal-ZN) mogą być używane przez komórkę do syntezy DNA równie łatwo co zasady naturalne, podejrzewamy, że substancje te mogą znaleźć szerokie zastosowanie w terapii chorób nowotworowych - tłumaczy zaangażowana w prace nad superkomputerem Zofia Jeżewska. - Wprowadzenie Hal-ZN do DNA powinno bowiem prowadzić do zasadniczego obniżenia wielkości dawek terapeutycznych promieniowania jonizującego lub nawet umożliwić użycie światła z zakresu bliskiego ultrafioletu o znacznie niższej szkodliwości". I właśnie w celu zrozumienia mechanizmów odpowiedzialnych za tworzenie się letalnych (śmiertelnych) uszkodzeń DNA i stosowania Hal-ZN w terapii nowotworowej prowadzone jest komputerowe modelowanie procesu uszkadzania DNA, z zastosowaniem metod chemii kwantowej. Prace takie wymagają jednak ogromnych nakładów czasu i mocy komputerowej, a to, jak podkreślają specjaliści, wymusza kompromis pomiędzy dokładnością a czasochłonnością prowadzonych obliczeń. Obecnie stosowane metody i urządzenia okazują się zatem niewystarczające. "Dostęp do komputera o mocy 50 TFLOPS miałby więc ogromne znacznie dla efektywnej realizacji tego istotnego tak z poznawczego, jak i praktycznego punktu widzenia projektu - mówi Jeżewska. - Po pierwsze, klaster o tak dużej mocy znacznie przyspieszyłby wykonywanie zadań prowadzonych obecnie rutynowo. Po drugie, umożliwiłby otrzymanie dokładnych wyników wysoko skorelowanych, które dziś są zdecydowanie poza zasięgiem TASK-u". Na potwierdzenie, pracownicy TASK-u sprawdzili, że układ o wielkości dziewięciu atomów, przy obecnych możliwościach obliczeniowych, stanowi granicę dla dokładnej metody sprzężonych klastrów. Instalacja klastra o mocy 50 TFLOPS przesuwa natomiast tę granicę do układu wielkości ok. 23 atomów, co ze względu na obiekt badawczy - DNA (którego elementami składowymi są nukleotydy o wielkości 23 atomów) jest niezwykle istotne. "Można zatem stwierdzić, że dostęp do maszyny o mocy 50 TFLOPS jest wręcz kluczowy dla udanej realizacji projektu" - komentuje Jeżewska. Trójmiejska Akademicka Sieć Komputerowa (TASK) istnieje od 1992 roku. Swoim zasięgiem obejmuje ponad sto instytucji naukowych z terenu całego Trójmiasta wraz z dołączonymi sieciami Koszalina i Olsztyna. Łącząc ze sobą sieci lokalne, w których pracuje kilkadziesiąt tysięcy komputerów klasy PC, stacji roboczych oraz serwerów, umożliwia pracę tysiącom użytkowników. Centrum Informatyczne (CI TASK) jest natomiast operatorem sieci TASK i administratorem Komputerów Dużej Mocy Obliczeniowej. Jego głównym celem jest świadczenie zaawansowanych usług teleinformatycznych dla środowiska akademickiego oraz umożliwienie dostępu do komputerów dużej mocy obliczeniowej i oprogramowania naukowo-badawczego znajdujących się w CI TASK oraz innych centrach superkomputerowych na terenie kraju. Centrum Informatyczne jest jednym z pięciu krajowych Centrów Komputerowych Dużej Mocy i uczestnikiem ogólnopolskiej sieci akademickiej PIONIER. Masywnie równoległe systemy komputerowe w CI TASK służą realizacji bardzo dużych projektów badawczych wymagających dużej mocy obliczeniowej. Projekty są prowadzone przez pracowników trójmiejskich uczelni i instytucji naukowych w tym: Politechniki Gdańskiej, Uniwersytetu Gdańskiego, Instytutu Maszyn Przepływowych PAN, Akademii Medycznej, Akademii Morskiej i innych instytutów i obejmują zagadnienia z chemii, fizyki, matematyki, inżynierii, elektroniki i oceanografii. Rocznie w Centrum Informatycznym TASK realizowanych jest kilkadziesiąt projektów badawczych. PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d epesza&dep=65555&data=&lang=PL&_CheckSum=1956856763 Odpowiedz Link
emgoro Ultradźwięki w leczeniu ran i niszczeniu nowotworó 04.09.07, 12:43 Zogniskowane wiązka ultradźwięków może zahamować krwawienie, uszczelnić przebite płuco lub zniszczyć nowotwór bez szkody dla zdrowych tkanek - informuje "Journal of Trauma". Nad nowym zastosowaniem ultradźwięków o dużym natężeniu pracują inżynierowie z University of Washington wspólnie z lekarzami z Harborview Medical Center. Tego lata opublikowali wyniki pierwszych eksperymentów nad leczeniem przebitego płuca u świni. W 95 procentach przypadków wystarczały dwie minuty, by zamknąć ranę. Tymczasem przy klasycznym postępowaniu u co dziesiątego pacjenta z przebitym płucem niezbędna jest poważna operacja chirurgiczna. Nikt wcześniej nie próbował leczenia płuc w taki sposób, ponieważ tworzące je maleńkie pęcherzyki wypełnione powietrzem utrudniają rozchodzenie się ultradźwięków. Jednak obecne eksperymenty wykazały, że uszkodzenie powierzchni płuca dają się leczyć przy zastosowaniu ultradźwięków. Zogniskowane za pomocą specjalnych soczewek wiązki ultradźwięków o dużym natężeniu (dziesiątki tysięcy razy większym niż w przypadku badania USG) mogłyby - zdaniem autorów badań - zarówno łagodzić ból, jak i zasklepiać rany czy też niszczyć tkanki nowotworowe. W ognisku soczewki akustycznej powstaje bardzo gorący obszar wielkości ziarnka ryżu, natomiast leżące pomiędzy tym ogniskiem a źródłem ultradźwięków tkanki pozostają chłodne. Gdyby zamiast ultradźwięków użyć lasera, cała tkanka na drodze wiązki uległaby zniszczeniu. Miejscowe przegrzanie może na przykład zatamować wewnętrzny krwotok - bez potrzeby operowania pacjenta. źródło: zdrowie.onet.pl/1435535,2056,,,,ultradzwieki_w_leczeniu_ran_i_niszczeniu_nowotworow,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Składnik czerwonego wina zapobiega rakowi prostaty 04.09.07, 12:44 Substancja zawarta w czerwonym winie może zmniejszać ryzyko zachorowania na raka prostaty - informuje pismo "Carcinogenesis". Naukowcy z University of Alabama w Birmingham karmili myszy pokarmem zawierającym obecny także w czerwonym winie związek z grupy polifenoli - resweratrol. Jest to substancja o właściwościach przeciwnowotworowych i przeciwutleniających. Resweratrol występuje między innymi w winogronach, orzeszkach ziemnych, malinach i czarnych jagodach. Okazało się, że u karmionych resweratrolem myszy o 87 procent rzadziej rozwijał się rak prostaty w najgorzej rokującej postaci, a jeśli wystąpiła jego łagodniejsza forma, o 48 procent częściej wzrost guza ulegał zahamowaniu lub nowotwór się cofał. W maju 2006 naukowcy z University of Alabama w Birmingham opublikowali na łamach "Carcinogenesis" wyniki badań na karmionych resweratrolem samicach myszy - w tym przypadku zmniejszyło się zagrożenie rakiem piersi. źródło: zdrowie.onet.pl/1435530,2056,,,,skladnik_czerwonego_wina_zapobiega_rakowi_prostaty,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Zapalenie stawu kolanowego może sygnalizować raka 06.09.07, 11:30 Zapalenie stawu kolanowego może sygnalizować raka płuc Zapalenie stawu kolanowego u nałogowych palaczy może być pierwszym objawem trudnej w leczeniu odmiany raka płuca - wynika z badań opublikowanych na łamach pisma "Annals of the Rheumatic Diseases". Naukowcy włoscy ze szpitala w Prato (Toskania) doszli do takich wniosków po przeanalizowaniu danych dotyczących ponad 6,5 tys. pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów, którzy odwiedzili oddział reumatologii szpitala 2000-2005. W badanej grupie zidentyfikowano 296 osób z zapaleniem stawu kolanowego, którego przebieg był stosunkowo łagodny. Okazało się, że u 5 z nich (mniej niż 2 proc.) był to wczesny objaw niezdiagnozowanego jeszcze raka płuc, tzw. niedrobnokomórkowego raka płuc. Wszyscy ci pacjenci byli mężczyznami w średnim wieku, którzy przez większość życia palili nałogowo papierosy. Jak zaznaczają autorzy pracy, w każdym przypadku rak płuc dał się usunąć operacyjnie, a po wycięciu guza objawy zapalenia stawu kolanowego ustępowały. Wcześniejsze badania wykazały, że u 20 proc. chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca dochodzi też do przerostu innych tkanek, najczęściej tkanki kostnej. Przerzuty tego nowotworu do kości stwierdza się u jednej piątej chorych. Ale dotychczas nie powiązano go z chorobą zwyrodnieniową stawów. Terapia niedrobnokomórkowego raka płuca jest szczególnie trudna - chyba że zdiagnozuje się go w początkowym okresie rozwoju. Niestety, w połowie przypadków, w momencie wykrycia, guz jest już zaawansowany. Dlatego tak ważna jest identyfikacja wszelkich objawów, które mogą pomóc w jego wczesnej diagnostyce, konkludują autorzy pracy. źródło zdrowie.onet.pl/1435801,2056,,,,zapalenie_stawu_kolanowego_moze_sygnalizowac_raka_pluc,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Usunięcie nowotworu serca metodą autotransplantacj 06.09.07, 11:32 W Poznaniu wykonano zabieg usunięcia nowotworu serca metodą autotransplantacji Zabieg usunięcia nowotworu serca metodą autotransplantacji wykonali w środę u 52-letniego mężczyzny lekarze w Szpitalu Klinicznym Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Był to pierwszy tego typu zabieg wykonany poza Stanami Zjednoczonymi - poinformował PAP rzecznik szpitala Rafał Staszewski. Poznańscy lekarze asystowali amerykańskiemu chirurgowi prof. Michaelowi Reardonowi z kliniki w Huston. Podczas operacji wyjęto chore serce z klatki piersiowej, odłączono je od organizmu - w tym czasie pacjent podłączony był do sztucznego serca - i usunięto chorą tkankę. Operowany pacjent to 52-letni mężczyzna, u którego trzy tygodnie temu wykryto złośliwy nowotwór serca. Gdyby nie przeprowadzono zabiegu, rosnący nowotwór zatkałby jedną z komór serca i doprowadził do śmierci chorego. Zabieg wykonany w Poznaniu był dwunastym w historii i pierwszym poza granicami Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie tę metodę opracowano. Szczegółowe wyniki i przebieg operacji zostaną przedstawione w czwartek na konferencji prasowej zorganizowanej przez szpital. źródło zdrowie.onet.pl/1436086,2056,,,,w_poznaniu_wykonano_zabieg_usuniecia_nowotworu_serca_metoda_autotransplantacji,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Amerykanie mają nowe lekarstwo na raka? 06.09.07, 11:34 Przełom w medycynie. Uczeni z USA znaleźli enzym, który zmusza komórki rakowe do samozniszczenia. Sprawdzają go na myszach, ale wkrótce w stanie Illinois rozpoczną się testy na ludziach. To może wreszcie być to, na co czeka wielu ludzi chorych na raka. Bezbolesna i szybka metoda usunięcia raka. Nie potrzeba operacji, chemioterapii czy naświetlań. Wystarczy do organizmu pacjenta wprowadzić specjalne enzymy, a te bezlitośnie rozprawią się z rakowymi komórkami. Cały problem z komórkami rakowymi polega na tym, że gdy organizm wykryje nieprawidłowości, to mózg przesyła specjalny sygnał do protein ukrytych w komórkach, żeby te doprowadziły do zniszczenia niebezpiecznego elementu. Tyle że komórki rakowe są na te sygnały odporne. Dlatego naukowcy z Uniwersytetu w Illinois opracowali specjalny enzym, który zmusza proteiny w komórkach nowotworowych, żeby te "popełniły samobójstwo". Na razie jednak udało się powstrzymać raka tylko w chorych myszach. Profesor Paul Hergenrother, nadzorujący badania, przekazał wyniki specjalnej rządowej agencji, która musi się zgodzić na testy na ludziach. źródło www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=14856 Odpowiedz Link
emgoro Witamina C powoduje raka żołądka 06.09.07, 18:51 Tłuszcz z pokarmów pozostający w żołądku powoduje, że witamina C - zamiast chronić przed nowotworami - ułatwia związkom rakotwórczym atakowanie komórek. Wyniki badań naukowców z Glasgow opublikowało pismo "Gut". Zdaniem naukowców, ich badania pozwalają lepiej zrozumieć przyczyny gwałtownego wzrostu zachorowań na raka górnej części żołądka w krajach Zachodu. Ten odcinek żołądka jest szczególnie wrażliwy na działanie rakotwórczych związków. Naukowcy z Western Infirmary w Glasgow analizowali wpływ tłuszczu i witaminy C w diecie na metabolizm azotynów w górnej części żołądka. Azotyny powstają w organizmie z obecnych w naszym pokarmie azotanów. Do żołądka dostają się głównie ze śliną. Ich bezpośrednim źródłem mogą być produkty konserwowane. Problem w tym, że w kwaśnym środowisku, jakie panuje w żołądku, azotyny są przekształcane w rakotwórcze nitrozaminy. Normalnie witamina C hamuje ten proces, powodując przemiany azotynów w tlenek azotu. Badacze brytyjscy odtworzyli w laboratorium warunki panujące w górnej części żołądka i mierzyli ilości powstających tam nitrozamin w obecności witaminy C, bez lub z towarzyszeniem tłuszczu. Okazało się, że witamina C podawana samodzielnie, bez tłuszczu, obniżała - od 5 do 1000 razy - poziom dwóch nitrozamin w żołądku i całkowicie zapobiegała powstawaniu dwóch innych. Ale gdy podawano ją razem z 10 proc. zawartością tłuszczu, ta sama witamina podnosiła produkcję nitrozamin od 8 do 140 razy. Jak wyjaśniają autorzy pracy, tłuszcz pozostaje w górnej części żołądka przez dość długi czas po spożyciu posiłku. Tlenek azotu powstający z azotynów w obecności witaminy C może przenikać do tłuszczu, gdzie następnie reaguje z tlenem, co prowadzi do powstania związków promujących produkcję nitrozamin. "Można więc powiedzieć, że tłuszcz niweluje przeciwrakowe własności witaminy C" - konkludują naukowcy. źródło www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=59407 Odpowiedz Link
zuziachicago Re: Amerykanie mają nowe lekarstwo na raka? 06.09.07, 19:15 jesli moge spytac, skad masz taka informacje? mieszkam w illinois wiec chetnie poddalabym sie tym testom. czekam na odpowiedz i pozdrawiam. Odpowiedz Link
emgoro Re: Amerykanie mają nowe lekarstwo na raka? 06.09.07, 20:50 Mam to z internetu, a dokładnie ze strony www.dziennik.pl. Jeśli mieszkasz w USA i jeszcze w tym stanie, to może warto szukać u źródła czyli tam gdzie przeprowadzano te badania. pozdrawiam Robert Odpowiedz Link
emgoro Re: Amerykanie mają nowe lekarstwo na raka? cz.2 06.09.07, 21:05 Znalazłem jeszcze coś takiego, ale jak data jest tam poprawna to wiadomośc jest conajmniej sprzed roku, ale tutaj jest więcej szczegółów może pomoże dotrzeć do źródła. Nowo odkryty związek wywołuje śmierć komórek rakowych apoptoza · nowotwory · kaspazy · prokaspaza-3 · kaspaza-3 · okrężnica · nerki · płuca · PAC-1 Amerykańskim uczonym udało się ponownie uruchomić mechanizm śmierci komórek nowotworowych w wyniku tzw. apoptozy. Jest to niezwykle ważne osiągnięcie, ponieważ w komórkach nowotworowych często dochodzi do genetycznej modyfikacji, która blokuje ten proces, pozwalając im się namnażać bez ograniczeń. Podczas przygotowań do apoptozy w komórce zachodzi cały ciąg reakcji. Pod koniec dochodzi do aktywacji prokaspazy-3. Następnie przekształca się ona w kaspazę-3, enzym proteolityczny doprowadzający ostatecznie do śmierci komórki. Zadanie kaspaz polega na "cięciu" wielu białek komórkowych. Po przesłaniu sygnału śmierci zostaje uruchomiona niemożliwa do zatrzymania kaskada kaspaz (proteolityczna). Chemik Paul Hergenrother z University of Illinois i jego międzynarodowy zespół odkryli, że związek aktywujący prokaspazę-3 może być skuteczny w zabijaniu nowotworów, ponieważ w wielu guzach występuje podwyższone stężenie prokaspazy, pomimo ich niezdolności do ukończenia procesu apoptozy. Naukowcy przebadali pod kątem zdolności do aktywacji aż 20.500 spokrewnionych związków. Na końcu zredukowali ich liczbę do 5. Tylko jeden wykazywał stale rosnący silny efekt przy wzrastających dawkach — PAC-1 (od ang. procaspase activating compound). Zidentyfikowaliśmy syntetyczny składnik, który bezpośrednio aktywuje prokaspazę-3 i indukuje apoptozę — powiedział Hergenrother. Poprzez obejście uszkodzonej części obwodu możemy wykorzystać własną maszynerię komórek do ich zniszczenia. Badacze przetestowali skuteczność PAC-1 na komórkach nowotworów okrężnicy 23 pacjentów. Komórki guzów miały niemal 8-krotnie wyższe stężenie prokaspazy-3 niż zdrowe komórki okrężnicy i okazały się bardziej wrażliwe na PAC-1. W jednym przypadku komórki rakowe były aż 2000 (!) razy bardziej wrażliwe na wywoływaną przez PAC-1 apoptozę niż zdrowe komórki otaczających tkanek. Działo się tak ze względu na nagromadzenie znacznych ilości enzymu (kaspazy). W eksperymentach na myszach wykazano skuteczność PAC-1 w odniesieniu do guzów nerek i płuc. Szczegółowe wyniki badań można znaleźć w piśmie Nature Chemical Biology. źródło: Scientific Amercian kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_558.html tutaj jest jeszcze jeden artykuł podaję już tylko link www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2630 tutaj jest po angielsku www.scs.uiuc.edu/~phgroup/research.html i tutaj z namiarami jak się skontaktować www.news.uiuc.edu/NEWS/06/0828cancer.html pozdrawiam Robert Odpowiedz Link
emgoro Pionierskie operacje na przewodzie pokarmowym 10.09.07, 10:52 Pionierskie operacje z użyciem klipsa kompresyjnego na przewodzie pokarmowym Pionierskie w Europie operacje zespolenia przewodu pokarmowego za pomocą klipsa kompresyjnego przeprowadził zespół Kliniki Chirurgii Przewodu Pokarmowego Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach. Łączenie fragmentów przewodu pokarmowego jest konieczne przy większości operacji na przewodzie pokarmowym, np. po usunięciu guza. Klips, opracowany dzięki współpracy z Uniwersytetem Śląskim, zastępuje zszywanie fragmentów jelita nićmi chirurgicznymi, nie trzeba też używać drogich zszywaczy. Zapobiega również towarzyszącym tym zabiegom komplikacjom, jak wylanie zakażonej treści jelita podczas operacji czy rozejście się zespolenia już po zabiegu. "Ta metoda jest łatwa, jest tania i pozwala zachować czystość chirurgiczną. Jestem zachwycony efektami po kilku już przeprowadzonych operacjach, choć ostatecznie będzie można ją ocenić dopiero za jakiś czas. Do końca roku chcemy w ten sposób zoperować ok. 20 chorych" - powiedział dziennikarzom kierownik Kliniki Chirurgii Przewodu Pokarmowego prof. Paweł Lampe, który kieruje badaniami klinicznymi testującymi nową metodę. Stosowany w Katowicach klips kompresyjny wykorzystuje tzw. efekt pamięci kształtu stopów niklu i tytanu. Najpierw deformuje się go w niskiej temperaturze - na salę operacyjną jest przynoszony w nerce z lodowatą solą fizjologiczną, przypomina kółko do kluczy w kształcie elipsy. Lekarze zbliżają do siebie dwa odcinki przewodu pokarmowego, robią w nich dwa maleńkie nakłucia nożem i w to miejsce wprowadzają klips. Potem ogrzewają ten rejon gazikiem zanurzonym we wrzącej soli fizjologicznej. W tej temperaturze klips wraca do swojego pierwotnego, "zapamiętanego" kształtu, zaciskając się i zespalając jelito. Po 5-16 dniach, zależnie od miejsca założenia, zacisk naturalnie wydala się z jelita wraz ze stolcem. Aleksander Kozub z Sosnowca, który był w środę operowany w związku z naroślami na trzustce, zgodził się na operację z wykorzystaniem nowej metody. "Z prospektu wynika, że to szybsza i skuteczniejsza metoda, a polscy naukowcy są w czołówce, skoro ją stosują jako pierwsi w Europie. Dlatego się zdecydowałem" - mówił przed zabiegiem. "Zespolenie w obszarze przewodu pokarmowego jest często sporym wyzwaniem. Tymczasem to jest metoda bardzo prosta, nawet młody chirurg jednym ruchem zespala jelita ze sobą. Może to być również alternatywa finansowa, bo urządzenie kosztuje raptem 3 dolary. Warto to odnotować jako mały krok do przodu" - powiedział prof. Lampe. LUN źródło: PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d epesza&dep=65808&data=&lang=PL&_CheckSum=-1992220176 Odpowiedz Link
emgoro Lek przeciwnowotworowy na liście projektów 18.09.07, 10:15 Lek przeciwnowotworowy na liście projektów kluczowych Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013 Projekt badawczy polskiej firmy farmaceutycznej Adamed, którego celem jest wynalezienie nowego leku przeciwnowotworowego, został wpisany przez Radę Ministrów na listę projektów kluczowych. Są to największe polskie inwestycje realizowane przy wykorzystaniu środków unijnych z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013. Jest to w sumie 145 przedsięwzięć o łącznej wartości 3 430,85 mln euro. Zgodnie z oświadczeniem Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, realizacja tych projektów jest niezwykle istotna z punktu widzenia osiągnięcia strategicznych celów rozwojowych dla danego sektora gospodarki bądź regionu, i które tym samym w znaczący sposób przyczyniają się do osiągnięcia zakładanych wskaźników rozwoju społeczno-gospodarczego Polski. Celem projektu realizowanego przez Adamed jest wynalezienie nowego leku przeciwnowotworowego. Szacunkowy koszt tego przedsięwzięcia to 19,42 mln euro, z czego ok. 9,7 mln dofinansowania pochodzić będzie ze środków unijnych. Jego nazwa to "3CLA - biotechnologiczny kierowany lek przeciwnowotworowy". Władze firmy wierzą, że jego efekty mogą stanowić przełom w światowej medycynie. "Adamed każdego roku zwiększa budżet na badania nad nowymi terapiami na choroby cywilizacyjne. W ciągu ostatnich pięciu lat na projekty badawczo rozwojowe przeznaczyliśmy ponad 90 mln złotych - mówi Małgorzata Korpusik, dyrektor Pionu Badań i Rozwoju w firmie Adamed. - Jednak wsparcie finansowe z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013 będzie bardzo istotne dla powodzenia projektu badań nad nowym lekiem na nowotwory". "Nasz projekt obejmie prowadzenie wspólnych działań naukowych z jednym z najbardziej opiniotwórczych ośrodków terapii raka na świecie - National Cancer Institute w USA, jak również szeroką współpracę z polskimi ośrodkami naukowymi" - dodaje Korpusik. Przedsięwzięcie realizowane przez Adamed zostało włączone w indykatywny wykaz indywidualnych projektów kluczowych, przyjętych przez Radę Ministrów w ramach Narodowych Strategicznych Ram Odniesienia 2007-2013 do Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Lista została opracowania w oparciu o opinie ekspertów i rekomendacje będące wynikiem prac Interdyscyplinarnego Zespołu do przygotowania listy projektów kluczowych dotyczących badań i rozwoju oraz Interdyscyplinarnego Zespołu do spraw Infrastruktury Badawczej, powołanych zarządzeniem ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Projekt Adamedu pomyślnie przeszedł proces konsultacji społecznych, jakiemu zostały poddane listy projektów kluczowych, prowadzony za pośrednictwem strony internetowej Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. 27 sierpnia 2007 roku do wiadomości publicznej został podany ostateczny wykaz projektów kluczowych. Zatwierdzone listy trafią teraz do Komisji Europejskiej. Firma Adamed istnieje od 1986 roku. Produkuje leki nowej generacji dla wielu grup terapeutycznych m.in. kardiologii, psychiatrii, pulmonologii, ginekologii i infekcji dróg moczowych. Główną jej misją jest obecnie poszukiwanie nowych zwalczających choroby cywilizacyjne, takie jak cukrzyca, otyłość i choroby nowotworowe. źródło PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d epesza&dep=66008&data=&lang=PL&_CheckSum=761591801 Odpowiedz Link
emgoro UMK przeciwko rakowi skóry 18.09.07, 10:17 Już po raz 12 Interdyscyplinarny Zespół Optycznych Metod Wczesnego Wykrywania Nowotworów na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, kierowana przez prof. Barbarę Chwirot, organizuje akcję poświęconą problemowi nowotworów skóry. Jej główną częścią jest "Biała Niedziela", w ramach której wszyscy chętni mogą sprawdzić stan zdrowia największej tkanki swojego organizmu. Jak informuje Centrum Promocji i Informacji UMK, w ramach akcji przeprowadzone zostaną masowe bezpłatne badania pod kątem onkologicznie niepokojących zmian skórnych. Towarzyszyć im będzie kampania informacyjna na temat zagrożenia czerniakiem i potrzeb systematycznego kontrolowania skóry. Pacjenci z podejrzanymi zmianami, będą mieli możliwość przebadania ich unikalną metodą fluorescencyjną opracowaną na UMK - bezpieczną, nieinwazyjną i sprawdzoną podczas wieloletnich testów. "Biała niedziela" odbędzie się 23 września, w godz. 9.00-15. 00 w pomieszczeniach Akademickiej Przychodni Lekarskiej UMK (ul. Gagarina 39). Pacjentów przyjmować będzie zespół lekarzy - onkologów, chirurgów i dermatologów - którzy dokonają wstępnej oceny i w razie potrzeby skierują na badania fluorescencyjne w pracowni Zespołu UMK Organizatorzy szacują, że w tym roku przebadanych zostanie ok. 700 osób. Telefoniczne zapisy na badania rozpoczną się 17 września. Raki skóry są obecnie jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych. Stanowią najczęściej występującą na świecie grupę nowotworów człowieka. Dane Światowej Organizacji Zdrowia mówią, że każdego roku zapada na nie (poza czerniakiem) 2-3 mln osób, a u ponad 130 tys. osób diagnozowany jest czerniak. Liczba zgonów powodowanych rakami innymi niż czerniak nie jest wysoka. Jednak, jak podkreślają eksperci, z punktu widzenia osoby chorej zachorowanie na nowotwór zawsze stanowi duże obciążenie psychiczne. Poza tym operacyjne usunięcie raka może wiązać się oszpeceniem. Choroba taka najczęściej dotyczy bowiem miejsc odsłoniętych, wystawianych na słońce, czyli twarzy, uszu, szyi i przedramion. Zacznie groźniejszy dla zdrowia jest sam czerniak. Od wielu lat na całym świecie obserwuje się dramatyczny przyrost zachorowań na ten bardzo złośliwy nowotwór, szybko tworzący przerzuty i w tym stadium praktycznie nieuleczalny. Szacuje się, że jest on przyczyną ponad 80 proc. zgonów powodowanych rakami skóry. Liczba nowo diagnozowanych przypadków czerniaka podwaja się co dziesięć lat i obecnie zajmuje on dwunaste miejsce na liście najpowszechniejszych nowotworów człowieka. Niepokojące jest też to, że coraz częściej występuje on u ludzi młodych, podczas gdy w przeszłości z reguły wykrywany był u osób po sześćdziesiątym roku życia. U kobiet czerniak najczęściej umiejscowiony jest na podudziu (między kolanem a kostką), u mężczyzn na tułowiu i skórze pleców. W grupie chorych w wieku powyżej 65 lat z reguły pojawia się na twarzy. Etiopatologia czerniaka jest wciąż mało poznana i naukowcy nie potrafią określić dokładnych przyczyn tak szybkiego wzrostu zachorowań na tę chorobę. Wiadomo jednak, że najczęściej rozwija się on na podłożu istniejących lub pojawiających się jako nowe, pigmentowych zmian skórnych, a prawdopodobieństwo zachorowania jest proporcjonalne do liczby znamion i piegów, jakie mamy na ciele. Zagrożenie chorobą jest też większe u osób, które doznały oparzeń słonecznych (szczególnie w dzieciństwie) a także u tych, którzy z przyczyn zawodowych lub dla rekreacji spędzają dużo czasu na wolnym powietrzu. Lekarz podkreślają, że czerniak, podobnie jak inne nowotwory, wykryty we wczesnym stadium jest prawie całkowicie uleczalny. W 1993 r. w Interdyscyplinarnym Zespole Optycznych Metod Wczesnego Wykrywania Nowotworów UMK opracowano obiektywną metodę wykrywania czerniaka. Jej czułość, wyznaczoną dzięki przebadaniu ok. 23 tys. zmian u ponad 11 tys. pacjentów, ocenia się na ok. 82 proc. Metoda była testowana klinicznie również w Centrum Onkologii w Warszawie i w Akademii Medycznej w Szczecinie. Jest całkowicie bezpieczna. Samo badanie zajmuje nie więcej niż 15 minut, nie wymaga pobierania żadnych próbek i przypomina wizytę u fotografa. źródło PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d epesza&dep=66058&data=&lang=PL&_CheckSum=-1604520386 Odpowiedz Link
emgoro Nie daj się rakowi! 18.09.07, 10:21 W sobotę, 29 września o god. 12.00 na rogu ul. Nowy Świat i Chmielnej rozpocznie się, organizowany przez Avon, Stowarzyszenie Amazonki Warszawa – Centrum i firmę Samsung, Marsz Różowej Wstążki. Celem imprezy jest szerzenie wiedzy na temat raka piersi oraz wyrażenie solidarności ze wszystkimi chorymi na ten nowotwór. Główne uroczystości odbędą się w pobliżu pomnika Mikołaja Kopernika i potrwają do godziny 17.00 (szczegółowy program uroczystości). Przez cały czas trwania imprezy wszyscy chętni będą mogli wykonać bezpłatne badania USG piersi. W gabinecie będzie można również skorzystać z bezpłatnych konsultacji z lekarzem onkologiem. Uczestnicy będą mogli zobaczyć także m.in. „Galę musicalową” w wykonaniu artystów polskich teatrów muzycznych (Roma, Teatr Komedia, Teatr Muzyczny w Gdyni), występ Teatru Doroty Brzozowskiej, koncert Reni Jusis. Na scenie odbywać będą się również liczne konkursy m.in. konkurs wiedzy o Wielkiej Kampanii Życia i konkursy dla dzieci. Punktem kulminacyjnym zabawy będzie Pokaz Różowej Wstążki. Podobne imprezy zostaną zorganizowane także w 14 innych miastach Polski: 27.09 - Katowice 28.09 - Rzeszów 29.09 - Bydgoszcz, Gliwice, Leszno, Lublin, Łódź, Ostrów Wielkopolski, Piła, Sochaczew, Tarnów, Wejherowo, 30.09 - Wrocław 13.10 - Białystok W Polsce na nowotwór piersi zapada rocznie ponad 13 000 Polek. źródło zdrowie.onet.pl/1438053,2056,,,,nie_daj_sie_rakowi,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Blokowanie białka sposobem na raka wątroby? 18.09.07, 10:25 Nerwowy czynnik wzrostu (NGF), który odgrywa ważną rolę w układzie nerwowym, bierze też udział w rozwoju raka wątroby - informują naukowcy z Włoch na łamach pisma "World Journal of Gastroenterology". Według autorów pracy, odkrycie to wskazuje, że blokowanie NGF może pomóc w leczeniu raka wątroby, zaliczanego do najgroźniejszych nowotworów złośliwych. Pod względem liczby zgonów z przyczyn nowotworowych na całym świecie, rak ten plasuje się na drugim miejscu. Naukowcy z kilku ośrodków naukowych w Rzymie, kierowani przez dr Annalucię Serfino z włoskiej Narodowej Rady ds. Badań, analizowali próbki pochodzące z wątroby pacjentów cierpiących na marskość wątroby, schorzenia, które często poprzedza rozwój raka tego narządu, lub od pacjentów, u których nowotwór ten zdążył się już rozwinąć. Porównywali je z próbkami uzyskanymi z wątroby zdrowych osób. Okazało się, że u chorych na marskość lub raka komórki wątroby (tzw. hepatocyty) produkowały nerwowy czynnik wzrostu oraz receptor (tzw. trkANGF), za pośrednictwem którego wywiera on swój wpływ na komórki. U osób zdrowych nie znajdowano obydwu tych białek w wątrobie. NGF jest białkiem bardzo istotnym dla całego układu nerwowego, w tym mózgu, gdyż pobudza wzrost i dojrzewanie komórek nerwowych. Zdaniem autorów pracy, najnowsze obserwacje sugerują, że NGF odgrywa też ważną rolę w rozwoju marskości wątroby i związanego z nią raka wątroby. Naukowcy uważają, że blokowanie NGF lub jego receptora w wątrobie zmienionej chorobowo mogłoby hamować rozwój marskości i raka, a nawet całkiem im zapobiegać. Mają też nadzieję, że ich odkrycie umożliwi wykrywanie raka wątroby w jego początkowych stadiach wzrostu. Jest to o tyle istotne, że wczesna diagnostyka tego nowotworu zwiększa szanse na wyleczenie pacjenta. źródło wiadomosci.onet.pl/1606753,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Przeciwnowotworowa skórka mandarynek 18.09.07, 10:27 Związek zawarty w skórce mandarynek może zabijać komórki niektórych nowotworów. Naukowcy z Leicester School of Pharmacy odkryli, że związek o nazwie salvestrol Q40 przekształca się w tkance nowotworowej w toksyczną substancję, co prowadzi do zniszczenia guza (komórki nowotworowe mają więcej enzymu P450 CYP1B1, który odpowiada za tę przemianę). Salvestrol Q40 zaliczany jest do fitoaleksyn - substancji wytwarzanych przez rośliny w odpowiedzi na atak owadów czy grzybów. Szczególnie duże jego ilości są zawarte w skórce mandarynki, ale występuje też w warzywach kapustnych. Ponieważ fitoaleksyny są wytwarzane przez roślinę w odpowiedzi na stres, ich poziom w roślinach chronionych przez środki owado- i grzybobójcze jest niższy. źródło wiadomosci.onet.pl/1606489,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Dziedziczność ma wpływ na raka prostaty 18.09.07, 10:28 Naukowcy z uniwersytetu w Umea w środkowej Szwecji udowodnili, iż ryzyko zachorowania na raka prostaty w poważnym stopniu wynika z dziedziczenia pewnych form protein - podała szwedzka telewizja publiczna. Osoby, które dziedziczą takie zmutowane białka mające wpływ na działania męskich hormonów w prostacie, ponoszą dwukrotnie większe ryzyko zachorowania na nowotwór tego organu niż pozostali mężczyźni - wynika z zakończonego w Umeo programu badawczego. Rezultaty badań przeprowadzonych w Umea pozwalają zrozumieć dlaczego organizmy rożnych osób odmiennie reagują na kurację hormonalną stosowaną przy leczeniu raka prostaty. Wg szwedzkich naukowców dziedziczone geny również mają wpływ na ryzyko zachorowania na najróżniejsze formy raka. W Szwecji co roku na raka prostaty zachorowuje 10 tys. mężczyzn, z których 2500 umiera w wyniku tej choroby. źródło wiadomosci.onet.pl/1606493,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Gen, który jest dobrym celem terapii raka piersi 21.09.07, 09:05 Odkryto nowy gen w komórkach raka piersi, który uwrażliwia je na estrogeny. Dzięki pracy naukowców z Iowa University będzie można opracować terapię nowej generacji dla chorych na nowotwory piersi wrażliwe na hormony. Komórki raka piersi, a co za tym idzie, nowotwory, dzielą się na takie, które mają receptory dla hormonów i te, które ich nie posiadają. Estrogen powoduje, że komórki nowotworowe, które mają dla niego receptory, rosną i dzielą się. Modyfikacja sygnalizacji hormonalnej (estrogenowej) leży u podstaw dwóch głównych terapii raka piersi - leczenia tamoxifenem, który blokuje oddziaływanie pomiędzy estrogenem a jego receptorem ER-alfa; oraz leczenie inhibitorami aromatazy, które zmniejszają ilość estrogenu w organizmie i w ten sposób zaburzają jego ścieżki sygnałowe. Ronald Weigel wraz z zespołem odkryli, jak ważna jest rola czynnika transkrypcyjnego o nazwie AP2C w kontrolowaniu różnych ścieżek sygnałowych estrogenu. Wyniki badań opublikowano na łamach pisma "Cancer Research". - Estrogen wiąże się do swoich receptorów i wywołuje kaskadę reakcji w komórkach, między innymi reguluje aktywność genów - mówi profesor Weigel. - Odkryliśmy, że usunięcie z komórek czynnika regulującego transkrypcję (powstawanie RNA z DNA) o nazwie AP2C, powoduje, że ścieżki sygnałowe aktywowane przez estrogen nie są aktywne. Modyfikowane w ten sposób komórki nowotworowe nie mogą odpowiadać na działanie estrogenu - tłumaczy główny autor pracy. Naukowcy wykazali, że wyciszenie ekspresji AP2C we wrażliwych na hormony komórkach raka piersi znacząco zmniejsza ilość receptorów ER- alfa produkowanych przez te komórki. W wyniku tego zahamowaniu ulega aktywność genów zaangażowanych w rozwój nowotworu. Ponadto wyciszenie AP2C blokuje również ekspresję innego receptora estrogenów o nazwie GPR30, który występuje w błonie komórkowej komórek raka. Co bardzo ważne, badacze dowiedli, że wyciszenie AP2C i związane z tym zahamowanie kaskad sygnałowych, prowadzi do zahamowania wzrostu guza piersi. Zmodyfikowane komórki nie rosną i nie dzielą się w odpowiedzi na estrogeny, a powstawanie guza jest znacząco opóźnione. Odkrycie sugeruje, że istnieje wiele ścieżek sygnałowych, które umożliwiają komórkom odebranie sygnału estrogenowego, ale to AP2C jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za kontrolowanie odpowiedzi na ten hormon. Wyniki badań amerykańskich naukowców mogą również tłumaczyć powód, dla którego tamoxifen, który wpływa tylko na jedną ścieżkę sygnałową, jest mniej skuteczny niż inhibitory aromatazy, które prawdopodobnie zaburzają wiele ścieżek sygnałowych z udziałem estrogenów. źródło wiadomosci.onet.pl/1606912,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Chirurgiz Onkologicznz Jednego Dnia w Krakowie 21.09.07, 09:11 W Krakowie powstał Oddział Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia Ok. 200 pacjentów miesięcznie będzie leczonych na Oddziale Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia, który uroczyście otwarto w Centrum Onkologii w Krakowie. Lekarze będą wykonywać tam zabiegi diagnostyczne i niektóre operacje. Oddział Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia został dobudowany do budynku przychodni. Inwestycja kosztowała 11 mln zł. "Będziemy wykonywać tu różne zabiegi od drobnych diagnostycznych do operacji. Wykonujemy diagnostykę patologii piersi, diagnostykę nowotworów układu chłonnego, zabiegi usuwania nowotworów skóry, a także kolonoskopię i gastroskopię" - powiedział kierownik Oddziału Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia adiunkt Zbigniew Darasz. Oddział ma odciążyć klinikę chirurgii onkologicznej, bo pacjenci, którzy wcześniej byli przyjmowani na 2-3 dni, teraz będą w szpitalu krócej. Zakład Analityki i Biochemii Klinicznej krakowskiego Centrum Onkologii otrzymał w ostatnich miesiącach dwa nowoczesne aparaty. Jeden z nich służy do badań tzw. markerów nowotworowych i pozwala na uzyskanie bardzo precyzyjnych wyników. Drugi jest wykorzystywany przy ocenie stanu chorego - funkcji serca, nerek, wątroby - przed podjęciem leczenia onkologicznego. Centrum Onkologii w Krakowie jest też jednym z trzech ośrodków w Polsce, obok Warszawy i Gliwic, wyposażonym w aparaturę do brachyterapii wysokoenergetycznej (HDR). Metoda ta polega na wprowadzeniu pierwiastka promieniotwórczego bezpośrednio do guza nowotworowego lub w jego sąsiedztwo. Pozwala na bardzo precyzyjną aplikację dawki napromieniowania i zmniejszenie ryzyka powikłań po leczeniu. Jest stosowana u chorych na raka płuc, raka przełyku, raka prostaty. Nowa aparatura kosztowała ok. 9 mln zł. W uroczystym otwarciu nowo powstałych i nowo wyposażonych oddziałów uczestniczył wojewoda małopolski Maciej Klima. Rocznie w Centrum Onkologii w Krakowie z leczenia ambulatoryjnego i szpitalnego korzysta ok. 13 tys. pacjentów, z czego 7 tys. to pacjenci zgłaszający się po raz pierwszy. WOS PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d epesza&dep=66227&data=&lang=PL&_CheckSum=860196250 Odpowiedz Link
emgoro Leczenie raka jelita grubego w Polsce 21.09.07, 09:15 Leczenia raka jelita grubego w Polsce może być skuteczniejsze Pod względem efektów leczenia raka jelita grubego Polska zajmuje jedno z najniższych miejsc w Europie. Winna temu jest nie tylko mała wiedza społeczeństwa na temat tego nowotworu, ale też błędna diagnoza stawiana przez lekarzy lub wybór niewłaściwego leczenia - podkreślił chirurg prof. Adam Dziki na konferencji prasowej w Warszawie. "Aby pomóc polskim lekarzom wydajnie walczyć z rakiem jelita grubego i zmienić niechlubne dla Polski statystyki, powołana w styczniu 2007 roku interdyscyplinarna grupa ekspertów ds. raka jelita grubego opracowała i wydała dokument, który ma stanowić kompendium wiedzy na temat nowych osiągnięć w leczeniu tego nowotworu" - poinformował prof. Dziki, który pełni funkcję konsultanta Wojewódzkiego w Dziedzinie Chirurgii Ogólnej. Dokument nosi tytuł: "Wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne w raku jelita grubego". Ponad 90 proc. osób chorujących na raka jelita grubego to osoby po 50. roku życia - równie często kobiety, jak i mężczyźni. Rak ten jest drugim pod względem częstotliwości występowania nowotworem złośliwym - zarówno u kobiet (po raku piersi), jak i u mężczyzn (po raku płuca). Jak wskazują dane Krajowego Rejestru Nowotworów, prowadzonego przez Centrum Onkologii w Warszawie, liczba zachorowań na niego, jak i liczba zgonów z jego powodu ciągle wzrasta. Niestety, Polska nie może się poszczycić dobrymi wynikami w leczeniu raka jelita grubego - podkreślił prof. Dziki. Odsetek pacjentów, którzy przeżywają 5 lat od momentu wykrycia raka (co jest równoznaczne z sukcesem terapii), wynosi 30 proc., podczas gdy w USA np. waha się między 60 a 70 proc. "Jest to spowodowane niską świadomością na temat choroby i jej objawów nie tylko w społeczeństwie, ale też wśród lekarzy podstawowej opieki. Nierzadko dochodzi do zaniedbań na poziomie rozpoznania choroby, w wyniku czego pacjenci często trafiają do specjalisty w zaawansowanym stadium nowotworu, kiedy szanse na wyleczenie są już małe" - podkreślał chirurg. Ponadto operację usunięcia guza powinni przeprowadzać doświadczeni chirurdzy, co pozwala zminimalizować ryzyko nawrotów raka. Dotyczy to zwłaszcza guza odbytnicy, który jest bardzo trudny do wycięcia, a brak doświadczenia operującego lekarza grozi uszkodzeniem nerwów układu moczowo-płciowego. W Polsce nikt nie stworzył jednak referencyjnej listy ośrodków medycznych, do których pacjenci powinni trafiać na operację, aby mieć największe szanse na wyleczenie - ubolewał prof. Dziki. Według niego, nierzadko zdarza się też, że po operacji pacjent nie jest kierowany przez lekarza na żadne dodatkowe leczenie, np. chemio- czy radioterapię. Wydane właśnie "Wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne w raku jelita grubego" mają - poprzez edukację lekarzy - stać się ważnym krokiem do poprawy polskich statystyk leczenia chorych z tym nowotworem w Polsce. "Są one skierowane do lekarzy podstawowej opieki medycznej, chirurgów, onkologów, gastroenterologów czy patologów, którzy spotykają się z rakiem jelita grubego rzadko i nie mają odpowiedniego doświadczenia w jego leczeniu" - zaznaczył prof. Dziki. Wytyczne to zbiór artykułów na temat genetycznego podłoża tego nowotworu, badań przesiewowych, leczenia chirurgicznego, farmakologicznego, chemio- i radioterapii. Kolejną inicjatywą specjalistów, którzy opracowali wytyczne, jest stworzenie Polskiego Rejestru Raka Jelita Grubego. Według prof. Dzikiego, rejestr taki pozwoli poznać i aktualizować regionalne dane epidemiologiczne na temat tego nowotworu oraz odpowiednio dysponować środkami na jego leczenie. Umożliwi też analizę kosztów i sposobów leczenia chorych i śledzenie losów poszczególnych pacjentów z konkretnych ośrodków. Eksperci chcą ponadto utworzyć Polską Szkołę Leczenia Raka Jelita Grubego, w której lekarze różnych specjalności będą mogli zdobywać wiedzę na temat nowych metod diagnostyki i terapii tej choroby. Zdaniem prof. Dzikiego, poprawa wyników leczenia raka jelita grubego w Polsce jest możliwa w dużym stopniu poprzez edukację społeczeństwa i środowiska lekarskiego. "Zarówno pacjenci, jak i lekarze powinni pamiętać, że walkę z tym rakiem można wygrać, pod warunkiem że zostanie on wcześnie wykryty i będzie właściwie leczony" - podsumował badacz. JJJ PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run? _Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d epesza&dep=66268&data=&lang=PL&_CheckSum=-493769411 Odpowiedz Link
emgoro Białko we krwi pomoże wcześnie wykrywać raka płuc 21.09.07, 14:30 Białko, które występuje w dużych ilościach we krwi pacjentów z rakiem płuc, niezależnie od stadium jego rozwoju, zidentyfikowali naukowcy z USA. Badacze liczą, że odkrycie to pomoże opracować test wcześnie wykrywający raka płuc u osób szczególnie na niego narażonych, np. u palaczy, wynika z informacji zamieszczonej przez serwis internetowy "EurekAlert". Obecnie brak wiarygodnych testów krwi, które byłyby przydatne w wykrywaniu raka płuc. Osoby, które mają takie objawy tego nowotworu, jak przewlekły kaszel, duszność w klatce piersiowej, chudnięcie czy osłabienie, są przeważnie kierowane na badanie rentgenowskie lub tomografię komputerową klatki piersiowej. Problem w tym, że obecność objawów często oznacza, że rak jest w zaawansowanym stadium, a żadna z wymienionych metod nie jest przydatna we wczesnej diagnostyce raka płuc. Naukowcy z firmy farmaceutycznej Panacea Pharmaceutical zidentyfikowali białko - hydroksylazę HAAH, która jest produkowana w nadmiarze przez komórki raka płuc. Badania prowadzone wśród 160 pacjentów z rakiem płuca - różnego typu i w różnym stadium rozwoju - ujawniły, że aż 99 proc. z nich ma wysoki poziom białka HAAH w surowicy krwi. Dla porównania, w grupie 93 niepalących osób bez raka płuca odsetek ten wynosił zaledwie 9 proc. Okazało się też, że komórki raka płuc produkują duże ilości HAAH we wszystkich stadiach rozwoju, co sugeruje, że do nadprodukcji tego białka dochodzi już na początku wzrostu guza. Dlatego autorzy badań uważają, że mierzenie poziomu HAAH we krwi może pomóc we wczesnym wykrywaniu raka płuc, jeszcze zanim da on jakiekolwiek objawy. Pozwoliłoby to odpowiednio szybko poddawać pacjenta terapii i zwiększało szanse na jego wyleczenie. Test oceniający poziom HAAH przyniósłby najwięcej korzyści osobom najbardziej narażonym na raka płuc, np. palaczom. Podwyższony poziom HAAH nie dowodzi jeszcze, że dana osoba ma raka płuc, ale sugeruje, że powinna być wysłana na prześwietlenie płuc, tłumaczą naukowcy. Jak oceniają, test byłby zarówno praktyczny, jak i tani. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na drugiej międzynarodowej konferencji na temat molekularnej diagnostyki w rozwoju terapii nowotworowych, która została zorganizowana przez Amerykańskie Stowarzyszenie ds. Badań nad Rakiem w Atlancie (stan Georgia). źródło zdrowie.onet.pl/1439658,2056,,,,bialko_we_krwi_pomoze_wczesnie_wykrywac_raka_pluc,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Nowy test na wykrycie raka prostaty 24.09.07, 09:57 W Wielkiej Brytanii zainaugurowano nowy genetyczny test pod nazwą Progensa, na wykrywanie symptomów nowotworu prostaty w urynie. Naukowcy liczą, iż pozwoli to na dokładną diagnozę i w niektórych przypadkach będzie można wykluczyć biopsję, czyli pobieranie tkanki z żywego organizmu. Obecnie zdiagnozowanie choroby nowotworowej prostaty dokonywane jest w oparciu o badanie poziomu jednej z protein w krwi (ang. prostate specific antigen PSA), która wycieka z gruczołu krokowego do krwi. Test nie jest uważany za wiarygodny, a diagnoza w oparciu o niego jest trudna. Wysoki wskaźnik PSA czyni chorobę nowotworową prawdopodobną, ale po to, by lekarz mógł mieć miarodajną opinię, pacjent poddawany jest dalszym bolesnym badaniom pobierania próbki z gruczołu krokowego przy pomocy ostrej igły wprowadzanej przez odbyt. Oznacza to, iż niektórzy mężczyźni mogą mieć wysoki poziom PSA, który nie zostanie wykryty, podczas gdy inni poddawani są badaniom, które nie są im potrzebne. Dodatkowo mężczyźni z podwyższonym PSA, którzy nie mają objawów choroby nowotworowej, często muszą poddawać się powtórnej biopsji. Progensa bada aktywność genu PCA3 blisko powiązanego z występowaniem nowotworu prostaty. Niski poziom genu wskazuje na to, iż tkanka jest zdrowa. Zastosowanie testu kosztuje 200 funtów (ok. 1100 zł) wobec ponad dziesięciokrotnie niższych kosztów tradycyjnej diagnozy i nie zanosi się na to, by test miał zostać powszechnie wprowadzony w publicznej służbie zdrowia z wyjątkiem przypadków wysokiego ryzyka. Rak prostaty w Wielkiej Brytanii wykrywany jest u 35 tys. mężczyzn rocznie. 10 tys. rocznie umiera na tę chorobę. źródło wiadomosci.onet.pl/1610565,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Lek na raka piersi w leczeniu mięśniaków macicy 24.09.07, 17:59 Lek na raka piersi może pomóc w leczeniu mięśniaków macicy Lek na raka piersi, anastrozol, może hamować rozwój łagodnych nowotworów macicy, tzw. mięśniaków i łagodzić związane z nimi uciążliwe objawy, np. silne krwawienie i bóle, wynika z najnowszych greckich badań. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Obstetrics and Gynecology". Mięśniaki macicy są najczęstszymi łagodnymi nowotworami tego narządu. Dotyczą 20-25 proc. kobiet w wieku rozrodczym (najczęściej między 35. a 45. rokiem życia). Mogą powodować dokuczliwe dolegliwości - obfite krwawienia miesięczne, silne bóle, a nawet niepłodność. Z tego powodu guzy te nieraz są przyczyną anemii i znacznie obniżają jakość życia pacjentek. Jeśli mięśniakom towarzyszą takie uciążliwe objawy, leczy się je operacyjnie. A ponieważ guzy te mają tendencje do odrastania, u kobiet nie planujących już zajścia w ciążę często po prostu usuwa się macicę (tzw. histerektomia). Jednak zabieg ten często negatywnie wpływa na psychiczne samopoczucie pacjentek - może się wiązać z obniżoną samooceną, czy ryzykiem wystąpienia depresji. Dlatego lekarze od lat poszukują skutecznych alternatyw dla niego. Naukowcy pod kierunkiem dra Fotiosa K. Varelasa z Uniwersytetu Arystotelesa w Salonikach sprawdzali skuteczność leku na raka piersi - anastrozolu, w leczeniu mięśniaków u 35 kobiet. W ciągu trzech cykli trwających 28 dni pacjentkom podawano bardzo niskie dawki leku - po 1 miligramie dziennie. Jak wykazały badania USG wykonywane przed i po terapii, anastrozol spowodował skurczenie się mięśniaków średnio o 56 proc. Dzięki temu całkowita objętość macicy zmalała o 30 proc. Wiązało się z tym złagodzenie takich objawów, jak silne krwawienia z pochwy, ucisk lub ból w miednicy. Jak zaznaczają naukowcy, korzystne działanie leku ograniczało się do pacjentek po 40 roku życia i z dużymi mięśniakami. Lek był ogólnie dobrze tolerowany przez kobiety i nie wywoływał żadnych poważnych efektów ubocznych. U jednej pacjentki wywołał suchość w pochwie, a inna odczuwała bóle w trakcie kontaktów płciowych. Zdaniem autorów pracy, wyniki te wskazują, że długoterminowe podawanie anastrozolu może być dobrym sposobem na leczenie mięśniaków. Zaznaczają jednak, że szerzej zakrojone, trwające wiele lat badania są potrzebne by określić ewentualne ryzyko związane z długotrwałym zażywaniem tego leku u kobiet przed menopauzą. Anastrozol jest przeważnie stosowany w leczeniu starszych pacjentek z rakiem piersi, takim, które przeszły już menopauzę. Daje efekty w terapii raka piersi wrażliwego na estrogeny. Jego działanie polega na blokowaniu enzymu o nazwie aromataza, pośredniczącego w produkcji estrogenów. Naukowcy podejrzewają, że anastrozol podawany w niskich dawkach blokuje produkcję estrogenów w komórkach tworzących mięśniaki i w ten sposób może hamować wzrost tych nowotworów. źródło zdrowie.onet.pl/1440018,2056,,,,lek_na_raka_piersi_moze_pomoc_w_leczeniu_miesniakow_macicy,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Picie alkoholu podnosi ryzyko raka trzonu macicy 24.09.07, 18:00 Starsze kobiety, które piją minimum dwa drinki dziennie mogą mieć podwyższone ryzyko raka trzonu macicy - informuje pismo "International Journal of Cancer". Wynika to prawdopodobnie z faktu, że u kobiet po menopauzie alkohol podnosi poziom estrogenów pobudzających rozwój tego nowotworu. Rak trzonu macicy wywodzi się z komórek błony śluzowej tego narządu, tzw. endometrium. Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii w Los Angeles przebadali 41.574 kobiet po menopauzie. Na wstępie pacjentki udzieliły informacji odnośnie stanu zdrowia i swojego stylu życia, m.in. picia alkoholu. W ciągu kolejnych 8 lat na raka trzonu macicy zachorowały 324 kobiety. Analiza danych wykazała, że kobiety, które wypijały minimum dwa drinki dziennie były dwukrotnie bardziej narażone na raka macicy, niż kobiety, które wcale nie piły alkoholu. U kobiet pijących go mniej nie zaobserwowano podobnego wzrostu ryzyka. Jak podkreśla prowadząca badania dr Veronica Wendy Setiawan, wyniki te nie dowodzą jeszcze, że picie dużych ilości alkoholu bezpośrednio wpływa na rozwój raka macicy. Mogą jednak stanowić potwierdzenie wcześniejszych obserwacji, że alkohol podnosi stężenie estrogenów u kobiet po menopauzie. A to jest uważane za istotny czynnik ryzyka raka endometrium. Badaczka przypomina, że wśród innych czynników ryzyka, które mają związek z wyższym stężeniem estrogenów w organizmie wymienia się też otyłość. Uważa się również, że na raka endometrium narażone są bardziej kobiety, które późno przechodziły menopauzę lub w bardzo młodym wieku miały pierwszą miesiączką (menarche). W obydwu przypadkach organizm kobiety jest bowiem dłużej poddany działaniu estrogenów. Ponieważ w najnowszych badaniach nie uwzględniono kobiet przed menopauzą, nie można spekulować na temat ewentualnego wpływu alkoholu na ryzyko raka endometrium w tej grupie wiekowej. Jak przypomina dr Setiawan, istnieją jednak pewne dowody wskazujące, że również młode kobiety pijące stosunkowo dużo alkoholu mają podwyższone stężenie estrogenów w organizmie, w porównaniu do abstynentek. źródło zdrowie.onet.pl/1440022,2056,,,,picie_alkoholu_podnosi_ryzyko_raka_trzonu_macicy,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Dieta śródziemnomorska w raku jelita grubego 24.09.07, 20:10 Dieta śródziemnomorska poprawia rokowanie w raku jelita grubego Znaczenie diety dla rozwoju raka jelita grubego wydaje się być dobrze udokumentowane, jednak nie istnieją dane na temat takiego wpływu na rokowanie u osób, które rozwinęły już pełnoobjawową chorobę. Prospektywne badanie obserwacyjne przeprowadzono angażując 1009 pacjentów z rakiem jelita grubego w III stadium. Były to osoby uczestniczące w badaniu chemioterapii adjuwantowej (CALGB 89803) w latach 1999 do 2001. Pacjenci Ci wypełnili kwestionariusz dietetyczny w 6 miesięcy po zakończeniu podawania chemioterapii. Autorom badania udało się wyselekcjonować dwa główne schematy żywieniowe chorych pacjentów - pierwszy przypominający dietę śródziemnomorską, oparty głównie na warzywach, owocach i rybach oraz drugi - zachodni charakteryzujący się spożywaniem mięsa, tłuszczy i słodyczy. Pacjentów obserwowano średnio przez 5 lat i 4 miesiące. 223 pacjentów zmarło w tym czasie z powodu raka, 324 miało wznowę, a 28 zmarło, mimo, iż nie miały wznowy nowotworu. Osoby przyjmujące dietę typu zachodniego miały 3,25 raza większe ryzyko wznowy oraz 2,32 ogólne ryzyko zgonu. Ryzyko zwiększone przez zachodni typ żywienia było podobne nie zależnie od wieku, płci, BMI, poziomem aktywności ruchowej oraz rodzaju chemioterapii. Badanie wyraźnie wskazuje na korelację między dietą śródziemnomorską a lepszymi wynikami leczenia u pacjentów z rakiem jelita grubego leczonych chemicznie i chirurgicznie. źródło www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6202.html?rss=18 Odpowiedz Link
kortyzol Re: Dieta śródziemnomorska w raku jelita grubego 28.09.07, 20:54 To nie twoja wina ale ten artykuł jest o niczym. Odpowiedz Link
scept89 DCA bedzie testowany w warunkach klinicznych 28.09.07, 00:08 Za: www.newscientist.com/channel/health/mg19526233.400-controversial-drug-dca-to-get-first-human-trials-.html Evangelos Michelakis zgromadzil $800,000 i uzyskal zgode na badania nad DCA. Pozostaje trzymac kciuki. Pzdr Odpowiedz Link
emgoro Jak tworzą się przerzuty raka piersi 01.10.07, 13:00 Jeden z rodzajów mikroRNA (miR-10b) występuje w dużej ilości w komórkach raka piersi, które uczestniczą w powstawaniu przerzutów tego nowotworu do innych organów. Naukowcy z USA opublikowali na łamach pisma "Nature" pracę, w której dowiedli, że to miR-10b odpowiada za powstawanie przerzutów raka piersi. Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute & MIT w Cambridge w USA odkryli, że miR-10b jest aktywowane przez czynnik Twist regulujący transkrypcję w wielu rodzajach nowotworów. Mikro RNA-10b reguluje ekspresję genu HOXD10 i aktywność genu RHOC, w ten sposób umożliwia komórkom guzów piersi atakowanie innych narządów. Autorzy pracy podkreślają, że zrozumienie roli miR-10b, jego wysokiej aktywności i mechanizmu działania w groźnych chorobach nowotworowych pozwala lepiej poznać biologię tych rodzajów raka, które dają przerzuty. źródło zdrowie.onet.pl/1441155,2056,,,,jak_tworza_sie_przerzuty_raka_piersi,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro W Polsce druga szczepionka na raka szyjki macicy 02.10.07, 09:16 W Polsce dostępna druga szczepionka na raka szyjki macicy Od października 2007 r. Polki mają dostęp do nowej, drugiej na polskim rynku, szczepionki na raka szyjki macicy - poinformowano na konferencji prasowej w Warszawie. Ale, jak podkreślał ginekolog dr Jacek Tulimowski, 100 proc. ochronę przed tym nowotworem zapewnia tylko połączenie szczepienia z regularnymi badaniami cytologicznymi. Jak przypomniał dr Jacek Tulimowski, który od lat współpracuje ze Stowarzyszeniem "Dziennikarze dla Zdrowia", rak szyjki macicy jest drugim na liście najczęstszych nowotworów złośliwych u kobiet na całym świecie. Co roku wykrywa się go u ok. 500 000 kobiet. Co 2 minuty z jego powodu umiera na świecie jedna pacjentka, większość z nich (80 proc.) to mieszkanki krajów rozwijających się i biednych. Pod względem zachorowań na raka szyjki, jak i liczby zgonów z jego powodu Polska zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w Europie. Codziennie umiera na niego 5 kobiet, a 10 dowiaduje, że jest na niego chorych. Zdaniem dr Tulimowskiego, statystyki te są o tyle niezrozumiałe, że raka szyjki macicy można bardzo skutecznie leczyć, pod warunkiem, że wykryje się go wcześnie w badaniach cytologicznych. Tymczasem, Polki robią cytologię zdecydowanie za rzadko, zaznaczył specjalista. Choć z badań wynika, że aż 70 proc. polskich kobiet wie co to jest cytologia, to tylko 25 proc. regularnie ją wykonuje. Wiele z nich nie ma też dostatecznej wiedzy na temat przyczyn raka szyjki, przypisując jego rozwój np. czynnikom genetycznym. Jak podkreślił ginekolog, badania naukowe dowodzą, że większość przypadków raka szyjki macicy - bo aż 99,7 proc. - jest spowodowana przewlekłymi zakażeniami wirusem brodawczaka ludzkiego - HPV. Zakażenia HPV są najczęstszymi infekcjami przenoszonymi drogą płciową. Szczególnie niebezpieczne (onkogenne) są dwa szczepy - HPV 16 i HPV 18 odpowiedzialne za 70 proc. przypadków tych nowotworów. - Nowa szczepionka ma zapewniać odporność właśnie przeciwko tym dwóm szczepom. Choć badania wskazują, że wywołuje ona odporność krzyżową przeciwko dwóm dodatkowym wirusom HPV - tj. HPV 31 i HPV 45, które też mają udział w rozwoju raka szyjki - wyjaśniał dr Tulimowski. Pod wpływem preparatu produkcja przeciwciał przeciw HPV rośnie 10- krotnie. Badania nad skutecznością nowego preparatu prowadzono na 30 tys. kobiet od 10 do 55 roku życia, na wszystkich kontynentach, z krajów zarówno dobrze rozwiniętych, jak i biednych. Objęto nimi również kobiety, które wcześniej przebyły już zakażenie HPV. Wiadomo bowiem, że nie chroni ono przed kolejnymi zakażeniami i rozwojem raka. Okazało się, że u kobiet w wieku od 15 do 25 lat szczepionka zapewniała 100 proc. ochronę przed rozwojem zmian przedrakowych, a odporność ta utrzymywała się przez 5,5 roku. U pacjentek od 10 do 55 roku życia przyjęcie trzech dawek preparatu (pełny cykl) pobudzało produkcję przeciwciał na wysokim poziomie. Badania nad skutecznością szczepienia u kobiet powyżej 25 roku życia jeszcze się nie zakończyły. Na podstawie tych wyników, szczepionka została zarejestrowana w Polsce ze wskazaniem do szczepienia dziewcząt i kobiet w wieku od 10 do 25 roku życia. Zdaniem dr Tulimowskiego, dane na temat wzrostu produkcji przeciwciał pod wpływem szczepionki wskazują jednak, że powinny z niej korzystać również kobiety w starszym wieku, nawet te, które mają od lat stałego partnera. Jak przypomniał lekarz, wiadomo bowiem, że w części przypadków zakażenie wirusem HPV jest przenoszone przez bieliznę, ręczniki, deski klozetowe, a także na basenie czy w saunie. Według producentów, jedna dawka szczepionki ma kosztować 490 zł, a jeden pełny cykl szczepień wymaga trzech dawek. Na razie szczepionka nie jest refundowana. Dr Tulimowski uważa jednak, że ze względu na dowiedzioną skuteczność szczepień przeciwko HPV w prewencji raka szyjki, powinny się one znaleźć na liście szczepień obowiązkowych. Ginekolog podkreślił jednocześnie, że szczepienie nie jest alternatywą dla badań cytologicznych. - Aby uchronić się przed zachorowaniem na raka szyjki sama szczepionka nie wystarczy. Jeśli kobieta zaszczepi się, ale nie będzie regularnie, najlepiej raz do roku, robić badań cytologicznych, to tak jakby założyć super opony w starym, rozlatującym się samochodzie - alarmował lekarz. Według niego, 100-procentową ochronę przeciw temu nowotworowi może dać jedynie połączenie obydwu metod profilaktycznych. źródło: wiadomosci.onet.pl/1615865,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Komórki macierzyste a przerzuty w raku piersi 05.10.07, 10:07 Komórki macierzyste uczestniczą w powstawaniu przerzutów nowotworowych Część komórek macierzystych ze szpiku kostnego pobudza powstawanie przerzutów raka piersi do innych organów - informują naukowcy z USA na łamach czasopisma "Nature". Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute for Biomedical Research odkrył, że mezenchymalne komórki macierzyste (MSC) stymulują komórki nowotworu sutka i pobudzają je do migracji. Już wcześniejsze badania sugerowały udział komórek MSC w rozwoju raka piersi. W swojej najnowszej pracy autorzy z Cambridge w USA wykazali, że przeszczepione myszom ludzkie komórki raka piersi pobudzają komórki MSC do produkcji cytokiny CCL5. Ta z kolei oddziałuje na komórki nowotworu piersi i ułatwia im przedostawanie się do naczyń krwionośnych i dalej - wraz z krwią - do innych narządów. Ponieważ nowotwory piersi występujące u kobiet także zawierają komórki MSC, nowe odkrycie może przyczynić się do opracowania ratującej ich życie terapii (poprzez modyfikacje działania CCL5 i jej receptora). KDO Część komórek macierzystych ze szpiku kostnego pobudza powstawanie przerzutów raka piersi do innych organów - informują naukowcy z USA na łamach czasopisma "Nature". Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute for Biomedical Research odkrył, że mezenchymalne komórki macierzyste (MSC) stymulują komórki nowotworu sutka i pobudzają je do migracji. Już wcześniejsze badania sugerowały udział komórek MSC w rozwoju raka piersi. W swojej najnowszej pracy autorzy z Cambridge w USA wykazali, że przeszczepione myszom ludzkie komórki raka piersi pobudzają komórki MSC do produkcji cytokiny CCL5. Ta z kolei oddziałuje na komórki nowotworu piersi i ułatwia im przedostawanie się do naczyń krwionośnych i dalej - wraz z krwią - do innych narządów. Ponieważ nowotwory piersi występujące u kobiet także zawierają komórki MSC, nowe odkrycie może przyczynić się do opracowania ratującej ich życie terapii (poprzez modyfikacje działania CCL5 i jej receptora). źródło PAP - Nauka w Polsce www.eduskrypt.pl/komorki_macierzyste_uczestnicza_w_powstawaniu_przerzutow_nowotworowych-info-9763.html? PHPSESSID=3e98fea8b624797df4713113fdca8c05 Odpowiedz Link
emgoro Jedzenie jabłek i cebuli a ryzyko raka trzustki 05.10.07, 15:18 Związek obecny w jabłkach i cebuli obniża ryzyko raka trzustki Kwercetyna, związek, którego bogatym źródłem są jabłka i cebula, może zapobiegać rozwojowi raka trzustki - wynika z niemiecko- amerykańskich badań. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "American Journal of Epidemiology". Naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego oraz Uniwersytetu Kalifornijskiego we współpracy z badaczami z Niemiec przez 8 lat analizowali skład diety i stan zdrowia 183,5 tys. osób. Szczególną uwagę zwrócono na zawartość w diecie trzech flawonoidów roślinnych: kwercetyny, kemferolu (w liściach herbaty, szpinaku i kapusty) i myrycetyny (w jagodach). Flawonoidy są związkami, które nadają roślinom zabarwienie i mają bardzo korzystny wpływ na zdrowie ludzi i zwierząt. Z wcześniejszych badań wynika np., że flawonoidy mogą obniżać ryzyko chorób układu krążenia, a kwercetyna może zapobiegać rakowi płuc. Okazało się, że dieta bogata w te związki obniżała ryzyko raka trzustki. Najsilniejszy przeciwnowotworowy efekt flawonoidów zaobserwowano w przypadku palaczy, którzy są narażeni na ten nowotwór bardziej niż ogólna populacja. Osoby, które paliły i spożywały najniższe ilości flawonoidów miały najwyższe ryzyko raka trzustki. Naukowcy wykazali też, że aż 70 proc. flawonoidów w diecie stanowiła kwercetyna, obecna w popularnych warzywach, takich jak cebula i jabłka. Zdaniem autorów pracy, flawonoidy obniżają ryzyko raka głównie dzięki działaniu przeciwutleniającemu - neutralizują tzw. wolne rodniki, będące silnymi utleniaczami, które niszczą cenne składniki komórek i mogą wywoływać zmiany nowotworowe. Rak trzustki jest bardzo podstępnym i groźnym nowotworem. Obecnie jest praktycznie nieuleczalny. Większość chorych umiera w ciągu pierwszych 6 miesięcy po wykryciu nowotworu, a jedynie 3 proc. przeżywa 5 lat. Główną przyczyną niepowodzeń terapii jest to, że rak ten bardzo długo nie daje objawów i przeważnie jest wykrywany w bardzo zaawansowanym stadium. źródło zdrowie.onet.pl/1442867,2056,,,,zwiazek_obecny_w_jablkach_i_cebuli_obniza_ryzyko_raka_trzustki,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Fotodynamiczna terapia wymaga dalszych badań 05.10.07, 15:21 Zwalczanie raka światłem musi być bezpieczniejsze Choć fotodynamiczna terapia antynowotworowa (PDT - ang. photodynamic therapy) jest zdecydowanie mniej inwazyjna i niebezpieczna od tradycyjnych metod walki z tymi groźnymi chorobami, to jednak wymaga jeszcze wielu badań i modyfikacji, by zasłużyć na miano najbezpieczniejszej metody walki z rakiem - donosi "Photochemical & Photobiological Sciences". "W ostatnich latach fotodynamiczna terapia została zaakceptowana jako jedna z metod walki zarówno ze złośliwymi, jak i niezłośliwymi chorobami" - przypomina doktor Zheng Huang z AMC Cancer Research Center (USA). Amerykańsko-francusko-kanadyjski zespół badaczy użył psów do przeprowadzenia testów laboratoryjnych z zastosowaniem terapii PDT. Ich celem było określenie stopnia wrażliwości tkanek otaczających narząd, który poddawany jest leczeniu tą - nowoczesną i uznawaną za niemal pozbawioną niebezpiecznych efektów ubocznych - metodą. W ramach eksperymentu przeprowadzono symulację leczenia nowotworu prostaty za pomocą fotouwrażliwiacza tkanek - Tookad'u (substancji nietoksycznej w formie nieaktywnej). Substancję tę podawano do chorego narządu tak, by w minimalnym stopniu trafił do innych, otaczających prostatę tkanek. Kolejnym etapem było naświetlenie chorego miejsca za pomocą precyzyjnie skierowanego źródła światła laserowego, przekształcającego nieaktywny dotąd Tookad w silnie reaktywny lek. Tak aktywowany Tookad blokuje naczynia krwionośne, przez co odcina dopływ tlenu i substancji odżywczych do chorych komórek, powodując ich śmierć. Po przeprowadzonej terapii PDT naukowcy pobrali do analizy próbki leczonej tkanki oraz te z bezpośredniej okolicy prostaty. Chcieli określić stopień niekontrolowanego zakresu aktywacji Tookadu i wielkość zniszczeń, jakie powstały w tym procesie. Odkryli, że pomimo dużej ostrożności - zarówno w podawaniu nieaktywnego leku, jak i aktywowaniu go światłem laserowym - stężenie aktywowanego Tookad'u w otaczających leczone miejsce tkankach było zauważalne. Co gorsza, zauważono też negatywne skutki zablokowania w tych rejonach naczyń krwionośnych. Naukowcy podsumowują, że takie wyniki jednoznacznie wskazują na konieczność prowadzenia dalszych badań i poszukiwania metod, które pozwolą na lepsze zabezpieczenie zdrowych tkanek leżących w najbliższym otoczeniu chorych narządów, które mają zostać poddane terapii PDT. źródło zdrowie.onet.pl/1442874,2056,,,,zwalczanie_raka_swiatlem_musi_byc_bezpieczniejsze,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Nowa metoda diagnostyki raka pęcherza 09.10.07, 18:24 Opracowano nową, ulepszoną metodę wykrywania guzów pęcherza moczowego, dzięki czemu możliwe będzie skuteczniejsze leczenie pacjentów i zmniejszenie prawdopodobieństwa nawrotów raka - informują naukowcy z Holandii na łamach pisma "Nature Clinical Practice Urology". Alfred Witjes i Jude Douglass z University Medical Centre w Nijmegen porównali w swojej publikacji nową metodę z tymi stosowanymi tradycyjnie i doszli do wniosku, że nowy sposób może zapewnić lepszą i tańszą diagnostykę oraz terapię raka pęcherza. Do tej pory rozpoznawanie raka pęcherza nie było nigdy w 100 proc. skuteczne. Pomimo wprowadzenia w diagnostyce markerów specyficznych dla nowotworów dróg moczowych, ciągle dość często dochodzi do nawrotów raka. Zdaniem specjalistów wynika to z faktu, że część komórek guza nie zostaje usunięta podczas operacji. Metoda o nazwie cytoskopia fluorescencyjna, czyli ulepszone optyczne wziernikowanie pęcherza moczowego, pozwala lepiej niż tradycyjna cytoskopia z użyciem światła białego, uwidocznić guzy pęcherza. To z kolei umożliwia dokładniejsze oczyszczenie pęcherza z komórek nowotworu podczas operacji. Badania wykazały, że przy użyciu cytoskopii fluorescencyjnej wykrywa się więcej guzów, co pozwala zapobiegać nawrotom choroby nowotworowej. Naukowcy z Holandii porównali cechy dwóch rodzajów cytoskopii fluorescencyjnej (nazywanych HAL i ALA) z tradycyjną cytoskopią przy użyciu światła białego. Doszli do wniosku, że cystskopia HAL jest lepsza niż ALA do zastosowania u pacjentów z podejrzeniem guzów pęcherza. Jest też łatwiejsza w użyciu i znacząco poprawia możliwość dokładnego obejrzenia guzów podczas badania. Zdaniem autorów pracy, jedynym minusem nowej metody (HAL) jest nieznaczny wzrost wyników fałszywie pozytywnych w porównaniu z tradycyjną cytoskopią. Niemniej jednak trwają już prace nad zmniejszeniem ilości takich błędów i udoskonaleniem metody HAL. źródło zdrowie.onet.pl/1443552,2056,,,,nowa_metoda_diagnostyki_raka_pecherza,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Kolejny gen podejrzany o zwiększenie ryzyka raka p 10.10.07, 09:40 Kolejny gen podejrzany o zwiększenie ryzyka raka piersi Naukowcy z University of Michigan Health System zidentyfikowali nowy gen, którego mutacja może przyczyniać się do wystąpienia raka piersi. Gen HMMR wpływając na gen BRCA1, powoduje destabilizację materiału genetycznego. Wpływa na podziały komórkowe i inicjuje proces nowotworowy. Wyniki zostały opublikowane w Nature of Genetics. Mutacja w genie HMMR występuje u około 10% populacji (dla porównania mutacja w BRCA1 lub w BRCA2 pojawia się u 1 na 300 osób). Badanie rozpoczęło się od analizy genów, których rola w nowotworze piersi jest już udowodniona (BRCA1, BRCA2, ATM, CHEK2). Uzyskano w ten sposób obraz ich współdziałania. Analizowano wpływ tych mutacji na inne geny. Okazało się, że HMMR odgrywa kluczową rolę w powstawaniu raka piersi. Przebadano 923 izraelskie kobiety chorujące na nowotwór piersi i podobną liczbę zdrowych kobiet. Pewne mutacje w genie HMMR wyraźnie korelowały z wystąpieniem nowotworu, niezależnie od współistniejących lub nie mutacji BRCA1/2. Ryzyko wystąpienia nowotworu przed 40 rokiem życia, u kobiety noszącej mutację w HMMR było 2,7 razy wyższe niż u kobiety bez takiej mutacji. Podobne analizy przeprowadzono z udziałem 2475 kobiet chorych na raka piersi i 1918 zdrowych kobiet z Nowego Jorku. Jeśli pacjentka miała tylko jedną kopię zmutowanego genu to ryzyko wystąpienia nowotworu piersi wzrastało o 23%, natomiast oba wadliwe geny zwiększały ryzyko o 46%. U kobiet obciążonych mutacją nowotwór występował średnio 12 miesięcy wcześniej. Powyższe doniesienie rozszerza listę znanych już mutacji odpowiedzialnych za wystąpienie raka piersi. Dokładna identyfikacja genu może umożliwić wczesną diagnostykę, a dodatkowo wyznaczyć nowy kierunek w terapii raka piersi. Źródło: University of Michigan Health System www.ginekolog.pl/mod/news/6238.html?rss=15 Odpowiedz Link
emgoro Rak piersi - w UE co 6 minut umiera kobieta 05.10.07, 09:53 Od wielu już lat październik obchodzony jest jako Miesiąc Walki z Rakiem Piersi – najczęstszym po raku płuc nowotworem atakującym ludzi. Działania, szczególnie intensywnie podejmowane w tym czasie, służyć mają poprawie wiedzy na temat sposobów przeciwdziałania tej chorobie a także pomocy ludziom, których dotknęła. W Unii Europejskiej co 2 minuty wykrywany jest rak piersi u kobiety. Co 6 minut jedna z nich umiera. W skali roku daje to zatrważającą liczbę 88,5 tys. śmiertelnych ofiar tego najczęściej, po raku płuc, atakującego nowotworu. Choroba nie oszczędza także mężczyzn (co rok tysiąc z nich przegrywa walkę o życie). W ramach akcji „Październik Miesiącem Walki z Rakiem Piersi” w wielu miastach Polski odbywają się imprezy uświadamiające konieczność profilaktyki nowotworu piersi (organizowane są m. in. bezpłatne konsultacje lekarskie i badania USG). W Polsce wykrywa się ok. 14 tys. przypadków zachorowań rocznie. Prawie połowa z chorujących umiera. Przyczyną jest zwykle zbyt późne wykrycie nowotworu. Tymczasem nie każdy guzek jest rakiem, a sama diagnoza nowotworu nie jest równoznaczna z utratą piersi a tym bardziej z wyrokiem śmierci. Warunkiem ustrzeżenia się przed nowotworem jest jednak wczesne wykrycie guzka, co zapewniają odpowiednia wiedza i regularnie przeprowadzane badania. Jak wygrać z rakiem piersi W Polsce wykrywa się ok. 14 tys. przypadków zachorowań na raka piersi rocznie rocznie. Prawie połowa z chorujących umiera... Czy musi tak być? Dowiedz się wszystkiego na temat profilaktyki raka piersi. zdrowie.onet.pl/1442368,2039,0,1,,pazdziernik_miesiacem_walki_z_rakiem_piersi,profilaktyka.html źródło: wiadomosci.onet.pl/1617281,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Komórki płodu mogą chronić przed rakiem piersi 05.10.07, 09:54 Komórki płodu mogą chronić kobietę przed rakiem piersi Komórki płodowe, które nieraz pozostają w organizmie kobiety przez długi czas po urodzeniu dziecka, mogą chronić przed zachorowaniem na raka piersi - zaobserwowali naukowcy z USA. Artykuł na ten temat zamieszcza najnowszy numer pisma "Cancer Research". Od lat wiadomo, że urodzenie dziecka przed 25 rokiem życia obniża ryzyko zachorowania na raka piersi w przyszłości. Najnowsze odkrycie naukowców z Centrum Badań nad Rakiem im. Freda Hutchinsona w Seattle może częściowo wyjaśniać tę zależność. Badacze przetestowali krew pobraną od 82 kobiet, które w przeszłości urodziły dziecko. 35 z nich zachorowało na raka piersi. We krwi kobiet wolnych od nowotworu znacznie częściej (43 proc. grupy), niż u kobiet chorych (14 proc.), wykrywano obecność komórek płodu pozostałych po przebytej ciąży. Jak komentują autorzy pracy, odkrycie to wskazuje, że komórki płodowe mogą obniżać ryzyko raka piersi - prawdopodobnie dlatego, że stanowią źródło komórek odporności (limfocytów T, B oraz "naturalnych zabójców") trzymających nadzór nad wzrostem nowotworów. We wcześniejszych badaniach obserwowano, że u zdrowych kobiet aż 30-70 proc. spośród tych komórek odporności może wywodzić się z komórek pozostałych po płodzie. Zjawisko polegające na obecności komórek płodu w krwiobiegu matki jeszcze długo po porodzie nosi nazwę mikrochimeryzmu płodowo- matczynego. Jak wynika z dotychczasowych badań, może ono mieć zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na organizm matki. Wiadomo np., że takie resztkowe komórki płodowe mogą sprzyjać naprawie matczynych komórek oraz zapewniać kobiecie ochronę immunologiczną. Z drugiej strony, mogą też przyczyniać się do rozwoju chorób autoagresywnych - wynikających z agresji układu odporności na własne tkanki. źródło: zdrowie.onet.pl/1442536,2056,,,,komorki_plodu_moga_chronic_kobiete_przed_rakiem_piersi,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Bezpłatna pomoc psychologiczna dla chorych na raka 05.10.07, 09:56 Szukaj Poczta Onet.pl KOBIETA:URODAZDROWIEŻYCIE GWIAZDMAGIAGOTOWANIEŚLUBPARTNERSTWODZIECKOKIOSK Start Profilaktyka Styl życia Fitness Diety Psychologia Seks Eksperci Ciekawostki Blogi Ciekawostki Inf. własna 2007-10-04 09:00 Bezpłatna pomoc psychologiczna dla chorych na nowotwory! W dniach 13,14 października oraz 17 i 18 listopada br. w godzinach od 10 do 18 w nowootwartym Oddziale Akademii Walki z Rakiem, mieszczącym się przy ul. Kasprowicza 16 w Warszawie, organizowane będą dni otwarte. Akcja przeznaczona jest dla wszystkich zmagających się z chorobą nowotworową i zainteresowanych działalnością Akademii. Dzięki bezpłatnemu programowi pomocy psychologicznej dla osób walczących z rakiem i ich najbliższych Akademia Walki z Rakiem wypełnia istotną lukę na rynku świadczeń zdrowotnych. Bardzo często bowiem pacjent zmuszony jest samemu poradzić sobie z własną wiedzą na temat diagnozy oraz lękiem, co do dalszych rokowań. To osłabienie psychiczne pacjenta znacznie zmniejsza szanse pokonania choroby. Więcej na temat działalności Akademii i wiele cennych informacji znajdziesz na stronie: www.akademia.swiatlo.org a także pod numerami telefonów: (22) 633 98 54 oraz 605 17 38 16. źródło: zdrowie.onet.pl/1442660,2056,,,,bezplatna_pomoc_psychologiczna_dla_chorych_na_nowotwory,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Lek na alzheimera może zapobiegać nawrotom raka pi 05.10.07, 09:58 Lek na alzheimera może zapobiegać nawrotom raka piersi Lek stosowany w terapii chorych na alzheimera może zapobiegać nawrotom raka piersi - sugerują najnowsze badania brytyjskie, o których informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute". Jak przypominają autorzy pracy, u jednej trzeciej kobiet skutecznie leczonych na raka piersi, nowotwór ten odnawia się po paru latach. Przyczyną tego są komórki rakowe, którym udało się przetrwać terapię. Naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze prowadzili badania na obecnych w złośliwych guzach piersi komórkach macierzystych, które są w stanie zapoczątkować wzrost nowego guza, czyli nawrót raka. Okazało się, że wzrost tych komórek jest pobudzany przez gen Notch. Zdaniem badaczy, odkrycie to rodzi nadzieję na nowe metody terapii kobiet z rakiem piersi. Chodzi przede wszystkim o opracowanie leków, które działając na gen Notch hamowałyby wzrost wszystkich tych komórek raka piersi, którym udało się przeżyć leczenie. Jedyny dostępny obecnie lek, który blokuje czynność genu Notch, jest stosowany w leczeniu chorych na azlheimera, przypominają naukowcy. Gdyby testy tego leku na pacjentkach z rakiem piersi dały pozytywne rezultaty, to można by było wdrożyć go do praktyki medycznej zaledwie w ciągu kilku lat. W przypadku zupełnie nowego leku proces ten zajmuje przeważnie kilkanaście lat. Tak było na przykład z innowacyjnym lekiem na raka piersi - herceptyną. W przyszłości badacze planują zidentyfikować inne geny, które regulują wzrost komórek macierzystych raka piersi. Liczą, że zaowocuje to jeszcze skuteczniejszymi metodami leczenia tego nowotworu. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na konferencji Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem, która odbyła się 1 października w Birmingham. źródło zdrowie.onet.pl/1442531,2056,,,,lek_na_alzheimera_moze_zapobiegac_nawrotom_raka_piersi,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Podstawy leczenia kobiet z rakiem piersi 05.10.07, 09:59 Nowoczesne terapie i wsparcie psychiczne podstawą leczenia kobiet z rakiem piersi Aktualne metody terapii pozwalają na wyleczenie 80-90 proc. pacjentek z rakiem piersi - zapewniali specjaliści na wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie. Warunkiem tego jest jednak wykrycie raka piersi we wczesnym stadium rozwoju, jak również zapewnienie pacjentkom dostępu do opieki i wsparcia psychologa. Podczas konferencji zainaugurowano obchody "Października - Ogólnopolskiego Miesiąca Walki z Rakiem". Podsumowano również dotychczasowe efekty Ogólnopolskiego Programu Edukacyjnego "Rak piersi od A do Z". Jak przypomniał prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder, kierownik Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego w Centrum Onkologii w Warszawie, co roku w Polsce notuje się 12 tys. nowych zachorowań na raka piersi. Jest to ciągle najczęstszy nowotwór złośliwy wśród kobiet. Dotyka przede wszystkim pań po 50 roku życia. Jak zaznaczył dr Meder, niemal połowa polskich pacjentek z wykrytym rakiem piersi umiera, a przyczyną jest to, że guz został u nich wykryty za późno. "Tymczasem największe szanse na wyleczenie istnieją wówczas, gdy wielkość guza w momencie diagnozy nie przekracza 1 cm średnicy" - podkreślił onkolog. W późniejszych stadiach komórki rakowe atakują sąsiednie tkanki i rozprzestrzeniają się - przez układ limfatyczny i krwiobieg, dając przerzuty m.in. do węzłów chłonnych, czy przerzuty odległe - do kości, płuc, wątroby, mózgu. W tym stadium tylko 10 proc. pacjentek przeżywa 5 lub więcej lat, co jest praktycznie równoznaczne z wyleczeniem choroby. Wśród objawów raka piersi, oprócz obecności guzka, dr Meder wymienił: wciągnięcie lub zniekształcenie brodawki, wydzielina lub krwawienie z niej, zmiany wielkości i kształtu piersi, zmiany skórne wokół brodawki, pomarszczenie skóry piersi, owrzodzenie oraz guz w dole pachowym. Jak zaznaczył dr Meder, aby zwiększyć wczesną wykrywalność raka piersi w Polsce trzeba przypominać kobietom, że obserwowały swój organizm i w porę wykrywały wszelkie niepokojące sygnały jakie nam daje. Ogromną role odgrywa tu również program przesiewowych badań mammograficznych. Dr Zbigniew Mentrzak podkreślał z kolei, że aby leczenie raka piersi dawało jak najlepsze efekty powinno być prowadzone w wyspecjalizowanych ośrodkach medycznych, dysponujących zespołem specjalistów, w skład którego wchodzi m.in. chirurg, chemioterapeuta, radioterapeuta, psycholog i rehabilitant. Onkolog podkreślił, że wykrycie raka piersi we wczesnym stadium pozwala zastosować leczenie oszczędzające, czyli usunąć ognisko nowotworu, a nie całą pierś i wszystkie węzły chłonne. Dużym postępem w terapii chorych na raka piersi jest częściowe napromienianie chorej piersi, metody pozwalające usuwać tylko wartownicze węzły chłonne, a nie wszystkie węzły, metody pozwalające na przeprowadzenie jednoczesnej amputacji i rekonstrukcji piersi oraz nowe leki na raka dobrane ze względu na biochemiczną charakterystykę nowotworu. Według psycholog z Centrum Onkologii w Warszawie Marioli Kosowicz, pacjenci z chorobą nowotworową potrzebują wsparcia psychologicznego praktycznie na każdym etapie choroby - od momentu wykrycia, przez okres leczenia przyczynowego, aż po moment, w którym podejmowana jest decyzja o leczeniu objawowym, gdyż więcej nie da się już dla pacjenta zrobić. Tymczasem, w Polsce dostęp do psychologa mają jedynie pacjenci leczący się w nielicznych ośrodkach medycznych w dużych miastach. "Pacjentom chorym na nowotwór ciągle towarzyszą strach i lęk - przed bólem, przed samotnością, przed śmiercią" - powiedziała specjalistka. Według niej dane wskazują, że aż 49 proc. pacjentów z nowotworami cierpi na depresję; u 42 proc. jest leczonych, ale tylko 15 proc. skutecznie. Zdaniem psycholog, w przetrwaniu trudnych sytuacji pacjentom i ich rodzinom może w dużym stopniu pomóc edukacja. "Bez edukacji i wsparcia, chorym bardzo trudno przejść przez chorobę nowotworową" - zaznaczyła. Jak powiedziała prezes Stowarzyszenia "Amazonek" Warszawa - Centrum, Elżbiety Kozik, na tym polu dużą rolę mogą odgrywać organizacje pacjentów. "Pacjentki chore na raka piersi doświadczają nieustannie lęku przed nawrotami choroby i przerzutami. Zaletą organizacji pacjentów, takich jak +Amazonki+ jest właśnie to, że ich członkinie wzajemnie udzielają sobie wsparcia psychicznego i dają nadzieję" - wyjaśniała Kozik. Stowarzyszenie dba też o ciągłą edukację kobiet chorych na raka piersi. Z inicjatywy "Amazonek" od 2006 roku realizowany jest ogólnopolski program "Rak piersi od A do Z". Jego celem jest poszerzanie wiedzy kobiet dotkniętych tą chorobą m.in. na tematy związane z możliwościami nowoczesnej terapii, rehabilitacją po leczeniu oraz najnowszymi metodami rekonstrukcji piersi. W ramach programu zorganizowano dotychczas cykl regionalnych spotkań edukacyjnych w 10 największych miastach polskich. Wzięli w nich udział specjaliści z całej Polski oraz 2 tys. polskich "Amazonek". W 2007 roku "Amazonki" obchodzą 20-lecie swojego powstania. źródło zdrowie.onet.pl/1442249,2056,,,,nowoczesne_terapie_i_wsparcie_psychiczne_podstawa_leczenia_kobiet_z_rakiem_piersi,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Dieta bogata w wapń może zapobiegać przerzutom 05.10.07, 10:00 Dieta bogata w wapń może zapobiegać przerzutom Dieta o podwyższonej zawartości wapnia wzmacnia kości i może chronić je przed przerzutami raka piersi - informuje pismo "Cancer Research". U około 70 proc. pacjentów z zaawansowanym rakiem piersi występują przerzuty nowotworu do kości. Prowadzi to do osłabienia struktury kostnej, co powoduje ból i złamania patologiczne. Osłabiona kość staje się jeszcze bardziej podatna na przerzuty - to typowe dla procesów chorobowych "błędne koło". Jak wynika z badań przeprowadzonych na myszach przez naukowców z australijskiego ANZAC Research Institute w Concord, niedobór wapnia w diecie sprzyja przerzutom raka piersi do kości, natomiast szklanka wzbogaconego w wapń mleka może wzmacniać kości i zapobiegać przerzutom, w ten sposób wspomagając zasadniczą terapię. Szczególnie narażone na przerzuty są starsze kobiety, które przyjmują zbyt mało wapnia bądź witaminy D. źródło zdrowie.onet.pl/1442391,2056,,,,dieta_bogata_w_wapn_moze_zapobiegac_przerzutom,ciekawostki.html Odpowiedz Link
platoon11 Rak prostaty: leczyć czy czekać? 11.10.07, 08:24 zdrowie.onet.pl/1441892,2039,0,1,,rak_prostaty_leczyc_czy_czekac,profilaktyka.html Odpowiedz Link
emgoro Dieta może zmniejszać ryzyko raka jajników 12.10.07, 17:27 Niskotłuszczowa dieta może zmniejszać ryzyko raka jajników Dieta o niskiej zawartości tłuszczu może zmniejszać ryzyka raka jajników u kobiet po menopauzie - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Journal of the National Cancer Institute". Ross Prentice wraz z zespołem z Fred Hutchison Cancer Research Center w Seattle analizował dane dotyczące diety kobiet, które przeszły okres menopauzy i zmieniły sposób odżywiania tak, aby obniżyć ilość spożywanych tłuszczy. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy taka zmiana diety wpływa na ryzyko raka jajników oraz endometrium (błony śluzowej wyściełającej macicę) oraz na ryzyko nowotworów ogólnie. Do badań zaklasyfikowano prawie 20 000 kobiet, które stosowały zmodyfikowaną dietę i 30 000 pań na normalnej diecie. Uczestniczki, które stosowały specjalną dietę, poproszono o zmniejszenie spożycia tłuszczy o 20 proc. oraz o spożywanie warzyw i owoców przynajmniej 5 razy dziennie, a posiłków zawierających pełne ziarna co najmniej 6 razy dziennie. Badania efektów takiego sposobu odżywiania się prowadzono przez 8 kolejnych lat. Naukowcy zaobserwowali, że przez pierwsze cztery lata od rozpoczęcia stosowania diety ryzyko raka jajników nie zmienia się u zdrowo odżywiających się kobiet w porównaniu z grupą kontrolną. Natomiast w kolejnych czterech latach kobiety stosujące niskotłuszczową dietę są zdecydowanie mniej narażone na zachorowanie na raka jajników. Nie zaobserwowano różnic pod względem ryzyka raka endometrium, aczkolwiek ryzyko nowotworów złośliwych w grupie kobiet stosujących dietę było nieznacznie mniejsze. Autorzy pracy planują kolejne badania wpływu zdrowego sposoby odżywiania się na ryzyko zachorowania na nowotwory. źródło zdrowie.onet.pl/1444066,2056,,,,niskotluszczowa_dieta_moze_zmniejszac_ryzyko_raka_jajnikow,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Leki na raka wpływają na układ odpornościowy 15.10.07, 15:43 Przy użyciu tzw. inhibitorów deacetylaz histonów, stosowanych m.in. w terapii raka, można zatrzymać nadmierne pobudzenie układu immunologicznego, będące przyczyną wielu problemów takich jak zapalenie jelita czy odrzucanie przeszczepionych organów - informują na łamach pisma "Nature Medicine" naukowcy z USA. Aktywacja układu odpornościowego organizmu zazwyczaj ma na celu walkę ze szkodliwymi bakteriami czy wirusami. Jednak nie zawsze tak jest, bywa też przyczyną chorób autoimmunologicznych, kiedy to układ odpornościowy niszczy własne narządy np. u chorych na toczeń, czy stwardnienie rozsiane. Poza tym, nadmierne pobudzenie układu odporności jest przyczyną alergii i odrzucania przeszczepionych narządów. W najnowszych badaniach Wayne Hancock wraz z zespołem ze Szpitala Dziecięcego w Filadelfii wykazał, że leki o nazwie inhibitory deacetylaz histonów (w skrócie HDI), aktywują komórki odporności tzw. regulatorowe limfocyty T, które z kolei hamują pobudzenie pozostałych składników układu immunologicznego. Podczas badań naukowcy dowiedli, że HDI zmniejszają rozwój zapalenia jelita i zapobiegają odrzucaniu przeszczepów po transplantacji serca i trzustki. Działanie HDI polega na hamowaniu enzymów z grupy deacetylaz histonów. W ten sposób leki te regulują aktywność genów. Stosuje się je podczas regeneracji mięśni, w zapobieganiu przerostowi mięśnia sercowego, leczeniu malarii oraz jako cytostatyki podczas chorób nowotworowych. Odkrycie Hancocka i współpracowników sugeruje, że leki z grupy HDI, które są już zatwierdzone przez Amerykańską Agencję do spraw Leków i Żywności (FDA) do stosowania w terapii raka, mogą być używane również w leczeniu chorób związanych z nadmiernym pobudzeniem układu odpornościowego, w tym chorób autoimmunologicznych takich jak np. stwardnienie rozsiane. źródło wiadomosci.onet.pl/1622839,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Życie z białaczką jest możliwe 15.10.07, 15:45 Nowoczesne metody terapeutyczne pozwalają wielu chorym na białaczkę całymi latami prowadzić normalne życie. Polacy powinni jednak pamiętać, że warunkiem skutecznego leczenia białaczek, jest ich wczesne wykrywanie, a to umożliwia regularne wykonywanie morfologii krwi - mówili lekarze hematolodzy na piątkowej konferencji prasowej w Warszawie. Zorganizowano ją z okazji obchodzonego w Polsce po raz 6. Dnia Honorowego Dawcy Szpiku. Jak przypomniał prof. Wiesław Wiktor Jędrzejczak, Konsultant Krajowy ds. Hematologii, białaczki są grupą ponad 100 chorób układu krwiotwórczego. W Polsce co roku wykrywa się 4 tys. nowych zachorowań na białaczkę. Ze względu na tempo rozwoju białaczki dzieli się na ostre i przewlekłe, natomiast ze względu na tkankę, z której się wywodzą - na szpikowe (ze szpiku kostnego) i limfoidalne (z tkanki limfoidalnej, czyli część układu krwionośnego odpowiedzialnego za odporność). Jak ocenił prof. Jędrzejczak, przy obecnym stanie rozwoju medycyny wielu chorych z wykrytą białaczką może żyć normalnie przez długi czas. Na przykład jeszcze przed 1995 roku pacjenci z przewlekłą białaczką szpikową przeżywali 3-5 lat od momentu wykrycia choroby, a obecnie - kilkanaście lat i dłużej. Jedna z przyczyn tego stanu rzeczy jest ogromny postęp, jaki dokonał się w dziedzinie przeszczepów szpiku. Ta grupa metod jest obecna na świecie od początku lat 70., a w Polsce - od połowy lat 80., ale ciągle się rozwija, a jednocześnie spada jej toksyczność dla pacjentów. Według prof. Jerzego Hołowieckiego ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Konsultanta Regionalnego ds. Hematologii w Polsce rocznie wykonuje się średnio ponad 800 przeszczepów szpiku. Jest to ponad 130-krotny wzrost w ciągu ostatnich 17 lat - w 1989 roku takich przeszczepów wykonano 6, a w roku 2007 - 854. Pomimo tego, wskaźnik liczby transplantacji szpiku w Polsce jest jednak dwukrotnie niższy niż w przodujących krajach Europy. Zdaniem prof. Hołowieckiego, dobrze by było, gdyby w najbliższym czasie wzrósł on przynajmniej o połowę. Tymczasem w ostatnich latach obserwuje się spowolnienie wzrostu liczby przeszczepów szpiku. Prof. Hołowiecki uważa, że jedną z istotnych przyczyn tego stanu rzeczy jest niezmienna od kilku lat wysokość funduszy, jakie Ministerstwo Zdrowia otrzymuje na ten cel. Na świecie rosną jednak ceny nowych technologii, leków oraz koszty pozyskiwania szpiku od dawców zagranicznych. Poza tym w ostatnim czasie obserwuje się odpływ hematologów wyspecjalizowanych w przeszczepach szpiku za granicę, głównie do Wielkiej Brytanii i Skandynawii. Ostatecznie, może to - zdaniem hematologa - doprowadzić do zwiększenia liczby pacjentów oczekujących na znalezienie dawcy. Pozyskiwanie potencjalnych dawców szpiku jest jednym z podstawowych celów działalności Fundacji Urszuli Jaworskiej. Jak ocenia założycielka tej fundacji - Urszula Jaworska, która w 1997 roku z powodu białaczki jako pierwsza w Polsce przeszła przeszczep szpiku od niespokrewnionego dawcy, problemem nie jest pozyskiwanie ochotników do oddania szpiku, ale brak pieniędzy na przebadanie tych osób. Do tej pory fundacja znalazła 30 tys. ochotników, z czego przebadała 12 300, na przebadanie pozostałej grupy brakuje jej ok. 6,3 mln złotych. Choć przeszczepianie szpiku może - w zależności od rodzaju białaczki i jej przebiegu - przedłużać remisję choroby, jak również dawać całkowite wyleczenie, nawet w przypadku 80 proc. pacjentów, to nie wszyscy chorzy mogą korzystać z tej metody. Według prof. Jędrzejczaka, przeciwwskazaniem do tej transplantacji może być podeszły wiek, czy inne choroby towarzyszące. U części pacjentów alternatywą dla przeszczepów mogą być nowoczesne leki. Trzeba jednak pamiętać, że nie działają one u wszystkich chorych, ale bardzo specyficznie - zależnie od typu białaczki. Jak podsumował prof. Jędrzejczak, aby leczenie białaczki przyniosło jak najlepsze efekty, choroba musi być wykryta wcześnie. Dlatego tak ważne jest wykonywanie regularnych badań krwi, podkreślił hematolog. źródło zdrowie.onet.pl/1444748,2056,,,,zycie_z_bialaczka_jest_mozliwe,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Szczepionką w raka 15.10.07, 15:48 LUBELSCY NAUKOWCY OD KILKU LAT PROWADZĄ NOWATORSKIE BADANIA Lekarze z lubelskiej Akademii Medycznej pracują nad szczepionką na raka. Choć to wciąż eksperymentalna metoda leczenia, zastosowano ją u kilkudziesięciu pacjentów z zaawansowaną przewlekłą białaczką limfatyczną, rakiem płuca, jajnika i nerki. U niektórych osiągnięto stabilizację choroby nowotworowej. – Zastosowanie szczepionki przeciwnowotworowej w przypadku raka jajnika dało obiecujące wyniki – podkreśla prof. Jan Kotarski, kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Akademii Medycznej w Lublinie. – A trzeba pamiętać, że szczepionka podawana była pacjentkom w bardzo zaawansowanym stadium choroby nowotworowej. Po wyczerpaniu możliwości leczniczych dostępnych medycynie. Naukowcy z lubelskiej AM od kilku już lat prowadzą badania nad szczepionką przeciwko rakowi z wykorzystaniem komórek dendrytycznych. Jako pierwsi w Polsce podjęli się tych badań i dziś są najbardziej liczącym się w tej materii ośrodkiem. Nie tylko w Polsce, ale również poza granicami naszego kraju. Na zakończone właśnie w Lublinie sympozjum naukowe poświęcone immunoterapii przyjechał z USA prof. Martin Cannon, który prowadzi tożsame z lubelskimi badania. Badania nad szczepionkami przeciwnowotworowymi są rozwijane bowiem na całym świecie. Stworzenie skutecznej szczepionki przeciwrakowej jest celem poszukiwań w ponad 10 wielkich ośrodkach badawczych w Stanach Zjednoczonych i Europie. Lubelski Zakład Immunologii Klinicznej, kierowany przez profesora Jacka Rolińskiego, prowadzi badania we współpracy z niemieckimi uczonymi z Uniwersytetu w Ulm. Tworzone przez nich szczepionki terapeutyczne nie są uniwersalne, lecz tworzone dla konkretnego chorego. – By je stworzyć, musimy pobrać z organizmu pacjenta chorego na raka jego komórki nowotworowe, a z jego krwi obwodowej komórki dendrytyczne. Bo właśnie komórki dendrytyczne mają tę unikalną właściwość, że potrafią najskuteczniej pokazać limfocytom z układu odpornościowego komórki nowotworowe, które należy zniszczyć. Ta szczepionka, podobnie jak w przypadku wszelkich szczepionek, ma wywołać reakcję układu immunologicznego i pobudzić go do zwalczenia „wrogich” komórek – mówił w Kurierze prof. Roliński, wyjaśniając prowadzone przez siebie badania. Szczepionkę podaje się choremu drogą tradycyjną, dożylną czy wprost do guza. Naukowcy z Zakładu Immunologii razem z lekarzami wielu lubelskich klinik przygotowali szczepionki dla kilkudziesięciu chorych. U części z nich uzyskali odpowiedź kliniczną w postaci stabilizacji choroby nowotworowej, zmniejszenia masy guza, wydłużenie czasu przeżycia. Jednak u części chorych brak było odpowiedzi na podaną szczepionkę. – To wciąż jest eksperymentalna metoda leczenia, nie chcielibyśmy rozbudzać nadziei ciężko chorych ludzi. Jeszcze musimy wiele się nauczyć, pokonać wiele barier – podkreślają lekarze. źródło www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-44960.html Odpowiedz Link
emgoro Wariant genu zwiększa ryzyko raka jelita grubego 17.10.07, 11:54 Popularny wariant genu SMAD7 jest związany ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka jelita grubego - informują naukowcy z Wielkiej Brytanii na łamach pisma "Nature Genetics". Richard Houlston i Ian Tomlinson wraz z zespołem z Instytutu Badania Raka w Sutton przeprowadzili badanie genomu w celu znalezienia genów potencjalnie związanych z ryzykiem raka jelita grubego. Przeanalizowali ponad 500, 000 wariantów genów różniących się budową pojedynczych nukleotydów u kilku tysięcy osób z rodzinnym obciążeniem nowotworem jelita grubego oraz u zdrowych osób. Badacze odkryli, że trzy warianty genu SMAD7 są związane ze zwiększonym ryzykiem raka jelita grubego. Gen SMAD7 koduje białko wewnątrzkomórkowe, które hamuje ścieżkę sygnałową umożliwiającą przekazywanie sygnału pomiędzy komórkami wielu tkanek, między innymi w okrężnicy. Pomimo, że różnice w budowie nukleotydowej genu SMAD7 umiarkowanie zwiększają ryzyko zachorowania na raka jelita grubego, są odpowiedzialne za około 15proc. wszystkich przypadków zachorowań na ten rodzaj nowotworu w całej populacji, podsumowują autorzy pracy. źródło wiadomosci.onet.pl/1624524,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro 18F-DG PET/CT a rak jelita grubego i odbytnicy 17.10.07, 12:00 W październikowym numerze World Journal of Gastroenterology przedstawiono wyniki badania przydatności PET/CT w wykrywaniu nawrotów i przerzutów raka jelita grubego (CRC). Autorzy chińscy przeanalizowali retrospektywnie grupę 68 pacjentów zoperowanych z powodu CRC pomiędzy sierpniem 2004 a 2006 roku. W badanej grupie było 48 mężczyzn i 20 kobiet. Po zobrazowaniu metodą PET/CT nawrót/przerzuty potwierdzono w ponad 82% (56/68), przy czym w PET/CT wykryto więcej zmian niż tylko w CT lub ultrasonografii (30%, 17/56). Rak jelita grubego przy użyciu tradycyjnych metod tj. USG, CT lub MRI jest wykrywany dopiero, gdy guz osiąga duże rozmiary. PET/CT umożliwia wykrycie zaburzonego metabolizmu glukozy w tkance nowotworowej, możliwe jest przy tym przebadanie całego ciała w trakcie jednego badania. W cytowanym badaniu na podstawie PET/CT zmodyfikowano leczenie u 11 pacjentów (16%, 11/68). W 3 przypadkach wykryto przerzuty w wątrobie lub płucach, co umożliwiło przeprowadzenie leczenia chirurgicznego, w 6 przypadkach wykryto rozsiane zmiany przerzutowe i odstąpiono od leczenia chirurgicznego, kwalifikując pacjentów do chemioterapii. Pomimo wyższych kosztów diagnostyki, badanie wykazało przewagę 18F- DG PET/CT nad klasyczną CT oraz USG w diagnostyce obrazowej nawrotów/przerzutów raka jelita grubego i odbytnicy. źródło: www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6251.html?rss=12 Odpowiedz Link
emgoro Geny, które przedłużają życie i chronią przed raki 17.10.07, 15:58 Geny, które przedłużają życie i chronią przed rakiem. Jak wykazały badania przeprowadzone na nicieniu Caenorhabditis elegans, działając na niektóre geny można jednocześnie spowalniać proces starzenia i chronić przed nowotworami - informuje pismo "Nature Genetics". O Caenorhabditis elegans zaczęło być głośno w roku 1993, gdy doktor Cynthia Kenyon odkryła, że zmiana w jednym genie (zwanym daf-2) przedłuża życie tego robaka dwukrotnie. Po raz pierwszy dowiodła wpływu poszczególnych genów na długość życia i tego, że da się regulować działanie owych genów. Teraz profesor Kenyon wraz z innymi naukowcami z University of California w San Francisco wykazała (stosując między innymi technikę interferencji RNA), że działanie kilkunastu genów jednocześnie przedłuża życie i spowalnia wzrost nowotworów. Wiele genów robaka ma swoje odpowiedniki u ludzi, możliwe więc, że nowe leki zapewnią nam kiedyś dłuższe i wolne od nowotworów życie. Na razie osoba w wieku 65 lat jest 100-krotnie bardziej narażona na choroby nowotworowe niż 35-latek. źródło zdrowie.onet.pl/1445445,2056,,,,geny_ktore_przedluzaja_zycie_i_chronia_przed_rakiem,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Nowe markery oporności raka piersi na trastuzumab 17.10.07, 16:01 Nowe genetyczne markery oporności raka piersi na trastuzumab Trastuzumab, monoklonalne przeciwciało stosowane w leczeniu pacjentek z rakiem piersi, wykazującym nadekspresję białka HER2, jest skuteczny mniej więcej w połowie przypadków. Badacze z The Netherlands Cancer Institute donoszą na łamach październikowego wydania Cancer Cell o identyfikacji markerów oporności na trastuzumab. Badacze zidentyfikowali gen supresorowy PTEN jako modulatora wrażliwości na trastuzumab, w linii komórkowej raka piersi. Jest to zgodne z wcześniejszymi badaniami, w których aktywność PTEN korelowała z opornością na trastuzumab. Utrata aktywności PTEN powoduje hiperaktywację szlaku PI3K; nieprawidłowa aktywacja tego szlaku ma miejsce w wielu pierwotnych rakach piersi i może zachodzić także w wyniku mutacji aktywujących genu PIK3CA. Naukowcy zbadali więc, czy aktywność szlaku PI3K, określana przez mutacje aktywujące PIK3CA, lub zaburzona ekspresja PTEN były czynnikami predykcyjnymi odpowiedzi na trastuzumab. W wyniku takiej połączonej analizy możliwa była identyfikacja dwukrotnie większej liczby pacjentek o podwyższonym ryzyku progresji choroby niż przy wyłącznej analizie PTEN. Łączna analiza powyższych biomarkerów wykazała statystycznie znamienną i istotną przewagę. Badacze podkreślają, że jest jeszcze za wcześnie na kliniczne wykorzystanie ich odkrycia. Jednak obiecująca jest sama metodyka badania – połączona analiza RNAi in vitro oraz materiału tkankowego od konkretnego pacjenta. Takie rozszerzone badanie pozwala też na głębsze zrozumienie mechanizmów oporności w odniesieniu do konkretnych chorych. Źródło: www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6255.html?rss=12 Odpowiedz Link
emgoro Wykrywacz nowotworów jak karta kredytowa 18.10.07, 22:18 Wykrywacz nowotworów jak karta kredytowa Zestaw do wykrywania nowotworów, wielkości karty kredytowej, mógłby pomóc w rozpoznawaniu raka pęcherza, płuca i szyjki macicy. Opracowana przez naukowców z St. Andrews University technologia może trafić do gabinetów lekarskich w ciągu dekady, zmniejszając zapotrzebowanie na kosztowne i czasochłonne analizy laboratoryjne. Do badania wystarczałaby kropelka krwi, rozmazana na takiej "karcie" wyposażonej w miniaturowe lasery i detektory. Cały zestaw byłby wprowadzany do większej maszyny odczytującej wynik. Przy masowej produkcji miniaturowe zestawy do badania byłyby bardzo tanie i przeznaczone do jednorazowego użytku. źródło zdrowie.onet.pl/1445583,2056,,,,wykrywacz_nowotworow_jak_karta_kredytowa,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Dwa przeciwciała w jednym 22.10.07, 11:36 Dzięki nowej technologii można będzie połączyć ze sobą dwa lub więcej przeciwciał monoklonalnych, co może znaleźć zastosowanie w leczeniu wielu chorób - poinformowała firma Abbott. Przeciwciała (immunoglobuliny) to specyficzna klasa białek odpornościowych, które wiążą się na przykład z wirusem, powierzchnią bakterii czy cząsteczką jadu węża. Istnieją techniki, które pozwalają produkować wiele jednakowych przeciwciał, skierowanych przeciwko określonemu antygenowi - na przykład substancji występującej tylko w komórkach określonego nowotworu. Takie identyczne, "masowo" wytwarzane przez sklonowane limfocyty B przeciwciała nazywane są monoklonalnymi (mABS). Opracowana przez pracujących dla firmy Abbott naukowców technologia pozwala łączyć funkcje i właściwości dwóch lub większej liczby przeciwciał monoklonalnych w ramach jednej, posiadającej właściwości lecznicze molekuły o angielskiej nazwie "dual-variable domain Ig" (DVD-Ig). Powinno to umożliwić rozwój nowych leków działających na molekuły chorobotwórcze - stosowanych w leczeniu raka, chorób autoimmunologicznych i innych schorzeń wywoływanych przez wiele czynników chorobotwórczych - chociażby reumatoidalnego zapalenia stawów. źródło wiadomosci.onet.pl/1626542,16,1,0,120,686,item.html Odpowiedz Link
emgoro Życie z wyrokiem 22.10.07, 11:53 Coraz więcej Polaków choruje na raka Średnio co sześć minut ktoś w Polsce umiera na chorobę nowotworową. Wciąż przegrywamy tę walkę, ale jest nadzieja, że kiedyś to się zmieni. Słupki "zachorowalności" idą w górę, wskaźniki "umieralności" prawie pokrywają się z ilością wykrytych przypadków. Dlaczego na raka choruje teraz trzy razy więcej Polaków niż czterdzieści lat temu? Dlaczego wciąż, mimo postępów medycyny, większość tych ludzi umiera? Co zrobić, by to się zmieniło? Statystyka, czyli dłużej żyjemy – częściej chorujemy Boimy się raka. Dlatego, że w wielu wypadkach kończy się śmiercią. Dlatego, że nie wiemy, jak się przed nim ustrzec. Dlatego, że tak wielu ludzi na niego choruje. I dlatego, że medycyna wciąż wydaje się wobec niego bezradna. – Aż tak bezradni nie jesteśmy. W leczeniu wielu chorób nowotworowych zrobiliśmy duże postępy. Udaje się wyleczyć na przykład 40 procent kobiet, u których wykryto raka piersi. Jeszcze większy jest odsetek wyleczonych z nowotworu dzieci. Statystyki psują jednak te raki, które we wczesnym stadium rozwijają się prawie bezobjawowo: rak płuc, wątroby, trzustki. Średnia długość życia pacjenta, u którego wykryto raka płuc, to zaledwie sześć i pół miesiąca. A rak płuc to ponad jedna czwarta wszystkich chorób nowotworowych u mężczyzn – tłumaczy prof. Brunon Zemła, kierownik Zakładu Epidemiologii Nowotworów w Centrum Onkologii w Gliwicach. Paradoksalnie na pogorszenie statystyk wpływa również to, że w ostatnich kilkunastu latach znacznie wydłużyła się średnia długość życia Polaków. Dawniej wielu ludzi, którzy potencjalnie mogli zachorować na raka, po prostu umierało wcześniej na inne choroby. Bo rak rozwija się długo, czasem kilkadziesiąt lat. Profilaktyka pierwotna, czyli jak uniknąć raka W naszych rękach jest znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Uczeni twierdzą, że aż 80 procent przypadków nowotworów złośliwych powodują nawyki środowiskowe: palenie papierosów, picie alkoholu, niewłaściwa dieta. Przede wszystkim palenie. – Dlatego niezwykle ważna jest profilaktyka. Starego palacza trudno przekonać, żeby przestał palić, ale próbujemy dotrzeć do szkół. A tam dzieją się szokujące rzeczy. Pali coraz więcej dziewcząt, w niektórych klasach więcej niż chłopców – mówi prof. Zemła. Profesor wyciąga kolejne badania statystyczne. Na przykład w 2004 roku na raka płuc w województwie śląskim zachorowało aż o 5,7 procent więcej kobiet niż w 2003. – Jeśli ta tendencja się utrzyma, to wkrótce rak płuc stanie się najczęstszym nowotworem u kobiet – mówi. Profilaktyka wtórna, czyli jak wyleczyć raka – Byłem niedawno w Australii. Zaszokował mnie lament tamtejszych lekarzy, jaki podnieśli, gdy na kontrolne badania przesiewowe zgłosiło się 97 procent osób. Lamentowali, że trzy procent zlekceważyło badanie. A co my mamy powiedzieć, gdy czasem na mammografię zgłasza się mniej niż 50 procent kobiet? – opowiada prof. Zemła. Badania zdrowych osób w tzw. grupach ryzyka nazywa się profilaktyką wtórną. To ogromna szansa wykrycia raka we wczesnym stadium. – Na tym polega przewaga niektórych krajów nad nami. My potrafimy wyleczyć 40 procent kobiet z rakiem piersi, a Norwegowie 60 procent, właśnie dlatego że częściej udaje im się wcześnie wykryć chorobę – tłumaczy prof. Zemła. Lekarze zalecają zaszczepienie się przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, a także uczestniczenie w badaniach przesiewowych wykrywających raka szyjki macicy (kobiety powyżej 25 lat), piersi (kobiety powyżej 50 lat), jelita grubego (kobiety i mężczyźni powyżej 50 lat). – Wcześnie wykryty rak jest uleczalny. Życie z rakiem wcale więc nie musi oznaczać życia z wyrokiem śmierci – podkreśla prof. Zemła. Co to jest rak Nowotwór polega na niekontrolowanym przez organizm dzieleniu się komórek. Powstają zwyrodniałe komórki, które nie tworzą normalnych tkanek. Nowotwór może powstać w prawie każdej części ciała. Większość nowotworów ma postać łagodną. Tworzy się guz, który wystarczy usunąć by wrócić do zdrowia. Niektóre nowotwory, nazywane złośliwymi, dają jednak tzw. przerzuty w innej części organizmu. Dzieje się tak wtedy, gdy zdegenerowane komórki odrywają się od guza i są przenoszone z krwią. Nowotwory złośliwie stanowią ogromne zagrożenie dla życia. Jednym z nich jest rak. Potocznie tym określeniem nazywa się wszystkie nowotwory złośliwe. Pierwszym objawem nowotworu mogą być: - niebolesny, twardy guzek - niegojące się owrzodzenie - nowe znamię na skórze, zwłaszcza zmieniające barwę lub kształt - trwająca tygodniami chrypka lub kaszel - krwawienie (z wyjątkiem regularnego miesięcznego u kobiet) - brak apetytu, spadek wagi ciała źródło: wiadomosci.onet.pl/1443361,2677,2,kioskart.html Odpowiedz Link
emgoro Terapia koktajlowa część 2 22.10.07, 11:58 na wcześniejszym etapie kuracji lapatinib, jest kolejną szansą. Dzięki temu mija poczucie bezsilności. Byłoby oczywiście idealnie, gdyby już na samym początku choroby wiedzieć, jak skuteczna będzie kuracja i którą opcję leczenia wybrać, by uzyskać najlepsze efekty. Zdaniem prof. Jacka Jassema z Akademii Medycznej w Gdańsku, który jako jedyny Polak rozpoczyna właśnie kadencję przewodniczącego Komitetu Spraw Zagranicznych ASCO, wciąż wielu pacjentów trzeba leczyć bez absolutnej pewności, że to postępowanie słuszne: – Niemal każda kobieta po usunięciu guza piersi otrzymuje leczenie bez względu na to, czy są przerzuty w węzłach chłonnych, czy ich nie ma. A wiadomo, że część nie będzie miała nawrotu choroby. Walka układem Aby sprawdzić, które pacjentki wymagają leczenia i jakie cytostatyki w zależności od molekularnej specyfiki nowotworu są najskuteczniejsze, ruszają finansowane przez Unię Europejską badania MINDACT. Tworzenie tego typu profili molekularnych u konkretnych pacjentów jest już realizowane w przypadku raka płuca, choć sceptycy wskazują na niedoskonałość oznaczeń, które nie dają do końca pewnych wyników. Nie zważając na to, jedna z amerykańskich firm diagnostycznych oferuje już test o nazwie Oncotype DX, dzięki któremu kobiety z rakiem piersi w wieku pomenopauzalnym mogą się dowiedzieć, czy oprócz leczenia hormonalnego powinny poddać się chemioterapii. Wystarczy przekazać do badania genetycznego zatopiony w parafinie fragment swojego guza (płacąc ok. 3 tys. dol.), by oszacować ryzyko nawrotu choroby. Firma wykonująca test zdobyła dla niego patent, ale nie może pochwalić się błogosławieństwem międzynarodowych gremiów naukowych, które czekają na weryfikację wyników tego rodzaju badań w dłuższym czasie. Innym niezwykle ciekawym kierunkiem stają się poszukiwania szczepionek na raka. Co prawda przełom jest odległy, ale prof. Jacek Jassem – zaangażowany w badania nad szczepionką na raka płuc – jest tą koncepcją poruszony: – W 1980 r. doktoryzowałem się z immunologii nowotworów i nasza wiedza była wtedy dość toporna. Teraz wkraczamy w erę swoistych szczepionek, które stymulują naturalne siły obronne ustroju do wytwarzania przeciwciał skierowanych przeciwko konkretnym antygenom obecnym w komórce rakowej. Czas pokaże, czy to kierunek słuszny. Jeśli tak, rzeszom pacjentów przybędzie nowy sojusznik w ich trudnej walce z nowotworami – własny układ odporności. źródło: wiadomosci.onet.pl/1417732,242,1,kioskart.html wiadomosci.onet.pl/1417732,242,2,kioskart.html Odpowiedz Link
emgoro Nowy test ułatwia wykrywanie raka szyjki macicy 25.10.07, 10:11 Nowy, tzw. podwójny test, pozwala bardzo wcześnie wykryć zagrożenie rakiem szyjki macicy, co zmniejsza ryzyko zachorowania na ten nowotwór. W Szwecji ogłoszono wyniki badań przeprowadzonych z udziałem 12 500 kobiet w wieku 32 - 38 lat. Jak powiedział kierujący programem badawczym prof. Joakim Dillner z Uniwersytetu w Lund, wśród badanych przy pomocy nowego testu odkryto o 50 proc. więcej przypadków zagrożenia chorobą niż u kobiet, wobec których stosowano powszechnie używane testy. Dotychczas stosowane metody opierają się na ocenie wyłącznie komórek pobranych z szyjki macicy. Nowy test jednocześnie sprawdza stan komórek pacjentki oraz wykrywa obecność wirusa HPV (Human papillomavirus), który sprzyja pojawieniu się nowotworu. Stąd potoczna nazwa - test podwójny. Wczesne wykrycie pozwala powstrzymać zmiany powodowane przez wirusa. O wynikach badań informuje czwartkowy dziennik "Upsala Nya Tidning". Naukowcy ostrzegają na jego łamach przed poważnymi a niepotrzebnymi stresami zagrażającymi kobietom u których nowy test wykaże obecność wirusa HPV. Pojawienie się wirusa nie jest bowiem równoznaczne z powstawaniem nowotworu. Dlatego zdaniem prof. Joakima Dillnera, stosowanie podwójnego testu winno być ograniczone jedynie do kobiet w wieku powyżej 30 lat. U kobiet młodszych wirus HPV pojawia się stosunkowo często a następnie znika. źródło: wiadomosci.onet.pl/1626535,16,nowy_test_ulatwia_wykrywanie_rak a_szyjki_macicy,item.html Odpowiedz Link
emgoro Jak wirusy mogą się przyczyniać do nowotworów? 25.10.07, 10:14 Naukowcy tłumaczą, jak wirusy mogą się przyczyniać do nowotworów Uśmiercając duże ilości zdrowych komórek w organizmie, a oszczędzając komórki zmutowane wirusy mogą przyczyniać się do rozwoju nowotworów złośliwych - o teorii naukowców amerykańskich informuje pismo "PLoS ONE". Dotychczas infekcje wirusowe powiązano z ryzykiem niektórych ludzkich nowotworów, takich jak mięsaki, raki gardła, wątroby, szyjki macicy, pewne postacie chłoniaków. Naukowcy od lat proponują różne mechanizmy na wyjaśnienie tego związku. Jedna ze starszych teorii głosi, że pod wpływem materiału genetycznego wirusa komórki zaczynają się dzielić w niekontrolowany sposób, co prowadzi do rozwoju raka. Podejrzewa się też, że niektóre z wirusów mogą stwarzać warunki do wzrostu nowotworów wywołując przewlekłe stany zapalne. Z najnowszej pracy dr Preeta M. Chaudhary'ego z Uniwersytetu w Pittsburgu wynika, że wirusy mogą się również przyczyniać do raka w bardziej pośredni sposób. Zdaniem badacza, wirus może nadmiernie niszczyć zdrowe komórki, a oszczędzać istniejące w organizmie klony komórek zmutowanych, posiadających cechy nowotworowe. Dzięki temu, wadliwe komórki, normalnie eliminowane, mogą bez przeszkód powielać się i rozwijać, przyczyniając się do rozwoju nowotworu. Innymi słowy, w rozwoju raka wirusy mogą odgrywać rolę zbliżoną do tej, jaką odgrywa naturalna selekcja w toku ewolucji. Według tej teorii, raka można by porównać do mitycznego ptaka Feniksa, który odradza się z popiołów - w tym wypadku z popiołów zdrowych komórek, wyjaśnia dr Chaudhary. Badacz doszedł do takich wniosków na podstawie badań nad komórkami zakażonymi herpeswirusem wywołującym mięsaka Kaposi'ego (KSHV). Jest to złośliwy nowotwór wywodzący się z komórek naczyń krwionośnych, który rozwija się przeważnie u osób z osłabioną odpornością. Zaobserwowano, że wirus nie niszczył komórek, które z powodu mutacji miały podwyższoną aktywność genu K13. Zakażenie wirusem powodowało w nich natomiast wzrost produkcji dwóch białek, które przyczyniają się do wzrostu raka. Z kolei normalne komórki z prawidłową aktywnością genu K13 ginęły pod wpływem zakażenia wirusowego. "Nasza teoria, jeśli tylko zostanie potwierdzona w przyszłych badaniach, może pomóc w zrozumieniu mechanizmów rozwoju nowotworów złośliwych, jak również w rozwoju nowych skutecznych metod ich prewencji i leczenia" - podsumowuje dr Chaudhary. źródło zdrowie.onet.pl/1446892,2056,,,,naukowcy_tlumacza_jak_wirusy_moga_sie_przyczyniac_do_nowotworow,ciekawostki.html Odpowiedz Link
emgoro Zagrożenie utrzymuje się przez 25 lat! 29.10.07, 13:08 Po zakończeniu analizy danych ze szwedzkiego rejestru narodowego naukowcy stwierdzili, że u kobiet, u których stwierdzono stan przednowotworowy, zwiększone ryzyko rozwoju nowotworu szyjki macicy i pochwy istnieje aż przez 25 lat (British Medical Journal). W przypadku pań, u których występowały dysplazje dużego stopnia, ryzyko wystąpienia któregoś z dwóch wymienionych wyżej nowotworów jest 2-krotnie wyższe niż w populacji generalnej. Badania kontrolne po zakończeniu leczenia powinny więc być kontynuowanie nie przez 5 czy 10 lat, jak to się praktykuje w większości krajów europejskich, lecz właśnie przez 25 lat - podkreśla szef zespołu, dr Björn Strander ze Szpitala Uniwersyteckiego Sahlgren. Większość przypadków nowotworów szyjki macicy to skutek działania przenoszonego drogą płciową wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV). Wśród kobiet to drugi pod względem częstości występowania nowotwór (po nowotworach piersi). Nowotwory pochwy są dużo rzadsze. W szwedzkim studium posłużono się danymi z National Swedish Cancer Register. Dotyczyły one ponad 132 tys. kobiet i obejmowały okres między 1958 a 2002 rokiem. U wszystkich tych pań postawiono diagnozę raka przedinwazyjnego, czyli carcinoma in situ (CIS). Oznacza to, że w komórkach nabłonka płaskiego szyjki macicy widoczne były nasilone zmiany atypowe. Nieprawidłowo zbudowane komórki zajmowały całą grubość nabłonka, ale nie przekraczały błony podstawnej. Leczenie wymagało interwencji chirurgicznej. Ponad rok po zakończeniu terapii (nawet jeśli zmieniona chorobowo tkanka została usunięta) 881 Szwedek zachorowało na raka szyjki macicy, a 111 na nowotwór pochwy. Wysokie ryzyko utrzymuje się więc i nie spada przez długi czas. Zachorowania to, wg badaczy, skutek braku kontroli. Nie sprawdzano, czy wymazy (cytologia) oraz testy DNA stanowią najlepsze metody skryningu raka szyjki macicy. Będzie to przedmiotem przyszłych badań. źródło: kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_4713.html Odpowiedz Link
emgoro Nowy wirus do zabijania komórek nowotworowych 29.10.07, 13:11 Jedną z metod leczenia chorych na raka jest stosowanie wirusów, które zakażają i niszczą tylko komórki nowotworowe, nie zabijając przy tym zdrowych komórek. W swojej najnowszej pracy opublikowanej na łamach pisma "Journal of Clinical Investigation" naukowcy z USA opisali nowy rodzaj wirusa skutecznie leczącego nowotwory u myszy i królików. Na początku badań David Kirn wraz z zespołem z Jennerex Biotherapeutics w San Francisco wybrał silny szczep wirusa ospy, który podany zwierzętom dożylnie docierał wraz z krwią do guzów. Następnie naukowcy zmodyfikowali wirusa tak, że zakażał tylko komórki nowotworowe produkujące dużo białek o nazwie E2F i EGRF, które regulują podziały komórkowe. Dodatkowo badacze wyposażyli wirusa w zestaw genów, dzięki którym produkował czynnik wzmacniający odpowiedź odpornościową organizmu skierowaną przeciwko komórkom raka. W doświadczeniach na myszach i królikach wirus skutecznie hamował rozwój nowotworów, ponadto naukowcy wykazali w badaniach na królikach chorych na raka i próbkach tkanek pobranych od ludzi, że zaprojektowany przez nich wirus zabija tylko komórki nowotworowe. Zdaniem autorów pracy stworzony przez nich wirus powinien zostać teraz przebadany w testach klinicznych jako sposób leczenia raka. źródło: zdrowie.onet.pl/1447273,2056,,,,nowy_wirus_do_zabijania_komorek_nowotworowych,ciekawostki.html Odpowiedz Link
adca Re: Ciekawostki ze świata medycyny i nauki 29.01.08, 09:40 Odkryto białko przyczyniające się do rozwoju raka Ze świata nauki; 2008-01-28 [PAP] Zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w Tampere oraz Turku zidentyfikował nieznaną dotąd proteinę, której funkcja sprowadza się do ochrony procesu powstawania i rozwoju nowotworu. Jak podają fińskie media za agencją FNB, kierujący zespołem badawczym doc Jukka Westermarck oświadczył, że odkrycie to może mieć przełomowe znaczenie w walce z chorobami nowotworowymi. Białko o nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jego zadaniem jest hamowanie działań innych białek, które starają się zwalczać rozwój raka w organizmie ludzkim. Według doc. Westermarcka, dzięki temu odkryciu rysuje się perspektywa opracowania środka, który działając wybiórczo przeciwdziałałby funkcjonowaniu nowo odkrytego białka. Ponieważ występuje ono jedynie w komórkach chorych, można, według naukowców, mieć nadzieję na stworzenie leku o minimalnych działaniach ubocznych na komórki zdrowe. Jukka Westermarck zastrzegł jednak, że badania nad nowo poznaną proteiną CIP2A są w początkowej fazie i ewentualne opracowanie skutecznego lekarstwa przeciwko jej szkodliwej dla człowieka roli, może zająć od pięciu do dziesięciu lat. (PAP) Odpowiedz Link
adca Kofeina obniża ryzyko raka jajnika 29.01.08, 09:50 Kofeina obniża ryzyko raka jajnika Ze świata nauki; 2008-01-28 [PAP] Picie napojów z kofeiną obniża ryzyko zachorowania na raka jajnika, zwłaszcza u kobiet, które nie przyjmują hormonów - wynika z najnowszych amerykańskich badań, o których informuje czasopismo "Cancer". Do takich wniosków doszli badacze z Uniwersytetu Harvarda (z Wydziału Medycznego oraz Wydziału Zdrowia Publicznego), którzy przeanalizowali dane zebrane w latach 1976-2004 w grupie 121.701 amerykańskich pielęgniarek. Były one uczestniczkami dużego projektu o nazwie "Nurses Health Study", który rozpoczęto go w 1976, kiedy uczestniczki miały od 30 do 35 lat. Wówczas to wypełniły pierwszą ankietę m.in. na temat stylu życia i problemów ze zdrowiem. Aktualizowano ją następnie co 2 lata. Naukowcy nie zaobserwowali, by picie alkoholu, czy palenie papierosów (aktualnie, bądź w przeszłości) miało wpływ na ryzyko raka jajnika. Wyjątkiem była jedna z postaci tego nowotworu - tzw. śluzowy rak jajnika, na którą palaczki były wyraźnie bardziej narażone niż kobiety niepalące - na ryzyko wpływała m.in. długość trwania nałogu nikotynowego oraz liczba papierosów wypalanych dziennie. Z kolei spożycie napojów zawierających kofeinę, w tym kawy, obniżało prawdopodobieństwo zachorowania na raka jajnika. Zależność ta była szczególnie silna w przypadku kobiet, które nigdy nie stosowały doustnych pigułek antykoncepcyjnych, czy hormonalnej terapii zastępczej. Jak ocenia prowadząca badania, dr Shelley S. Tworoger, obserwacja, że spożycie kofeiny może zmniejszać ryzyko raka jajnika jest bardzo obiecująca. Rak ten jest bowiem uważany za bardzo niebezpieczny kobiecy nowotwór - długo rozwija się bezobjawowo, a gdy już da o sobie znać, często jest w bardzo zaawansowanym stadium. Ze statystyk wynika, że śmiertelność z powodu raka jajnika jest trzykrotnie wyższa niż z powodu raka piersi. Dr Tworoger podkreśla jednak, że odkrycie jej zespołu wymaga potwierdzenia w dalszych badaniach. Trzeba też będzie sprawdzić, jaki mechanizm biologiczny może za to odpowiadać, konkluduje badaczka. (PAP) Odpowiedz Link
kortyzol Re: Kofeina obniża ryzyko raka jajnika 29.01.08, 12:16 Tym razem piękna reklama kawy.A w następnym wydaniu będzie kakao lub proso czy coś innego ............ Odpowiedz Link
rysinska.k Antybiotyk nie dopuszcza do utraty włosów podczas 01.03.08, 14:45 Japońscy lekarze odkryli, że pewien antybiotyk zapobiega spowodowanej chemioterapią utracie włosów. Profesor Toshiyuki Sakai poinformował, że jego zespół zaobserwował, że u szczurów alopestatyna aż o 70% zmniejszała wypadanie włosów. Gryzoniom podawano wtedy cytostatyk o nazwie etopozyd. Etopozyd stosuje się m.in. przy leczeniu nowotworów płuc, ale może on powodować utratę włosów. Sakai pracuje w Kyoto Prefectural University of Medicine. Ma nadzieję, że w przyszłości alopestatyna znajdzie się na wyposażeniu szpitali. Na razie onkolog podkreśla, że przeprowadzono stosunkowo niewiele badań nad zmniejszeniem efektów ubocznych leków przeciwnowotworowych. Skupiono się na leczeniu raka, ale dla pacjentów jakość życia nadal pozostaje ważną kwestią. O studium zespołu profesora Sakai wspomniano w zeszłym tygodniu na konferencji naukowej, która odbyła się w Japonii. Ponieważ eksperymenty dalej trwają, szanse na to, że alopestatyna szybko znajdzie się w sprzedaży, są niewielkie. Na razie nie przeprowadzono testów klinicznych z udziałem ludzi i nie zapowiada się, by rozpoczęły się one w najbliższej przyszłości. Alopestatynę będzie jednak można stosować właściwie tylko w jeden sposób: smarując nią skórę głowy w okresie, kiedy podczas chemioterapii najczęściej dochodzi do utraty włosów. Odpowiedz Link
rysinska.k Skórka z mandarynek zwalcza nowotwory 01.03.08, 14:46 Zespół naukowców z Leicester School of Pharmacy odkrył, że związek ekstrahowany ze skórki mandarynek zabija pewne typy komórek nowotworowych. Mechanizm działania jest prosty. Okazało się bowiem, że Salvestrol Q40 przekształca się w ich wnętrzu w toksyczną substancję. Salvestrol Q40 jest rodzajem fitoaleksyny, czyli substancji używanej przez rośliny do odstraszania szkodników, np. owadów i grzybów. Enzym P450 CYP1B1, znajdowany w wyższych stężeniach właśnie w komórkach rakowych, przekształca Salvestrol w związek 20-krotnie bardziej toksyczny dla nich niż dla zdrowych komórek. Naturalne antidotum na raka można znaleźć nie tylko w mandarynkach, ale także w innych owocach i warzywach, zwłaszcza w tych z rodziny krzyżowych (np. w brokułach i brukselce). Z oczywistych względów uprawy wytwarzają więcej Salvestrolu Q40, gdy rośliny zostaną zaatakowane przez szkodniki. Ze zdrowotnego punktu widzenia, oczywiście ludzkiego, byłoby więc lepiej, gdyby rolnicy zrezygnowali ze stosowana pesty- czy fungicydów... W skórce mandarynek występują wyższe stężenia Salvestrolu Q40 niż w miąższu owoców. Badacze sugerują, że współczesna moda na obieranie wszystkiego ze skórki mogła doprowadzić do wzrostu częstości występowania niektórych nowotworów. Odpowiedz Link
rysinska.k Test na nowotwór płuc 01.03.08, 14:47 Nowotwór płuc to największy zabójca wśród nowotworów. Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt, że we wczesnych stadiach przebiega on niemal bezobjawowo, generalnie wykrywany jest więc późno. Amerykańska firma Panacea Pharmaceuticals poinformowała właśnie, że znalazła sposób na wykrywanie tego typu nowotworu w bardzo wczesnych stadiach. Okazuje się, że w krwi 99% chorych występuje pewne białko, którego próżno szukać u zdrowych. Proteiny tej jest na tyle dużo, iż można ją wykrywać. Panacea Pharmaceuticals opracowało już odpowiednie testy i dały one bardzo obiecujące rezultaty. David Carbone, dyrektor Centrum Badań nad Nowotworami Uniwersytetu Vanderbilta zauważa, iż rak płuc to jedyny nowotwór, dla którego nie istnieją dopuszczone na rynek testy. Tymczasem wiadomo, że w przypadku palaczy i byłych palaczy ryzyko zachorowania jest od 10 do 50 razy większe, niż wśród osób zdrowych. Brak testu powoduje, iż w grupach ryzyka nie można wcześnie wykrywać choroby. Stosuje się co prawda tomografię komputerową do badania pacjentów nie wykazujących żadnych objawów, ale w wielu przypadkach badanie daje nieprawdziwe pozytywne wyniki co oznacza, że zdrowe osoby poddawane są biopsji i innym ryzykownym procedurom. Z tego powodu, jak mówi Carbone, aż 20% osób, którym usunięto część płuca z powodu podejrzenia nowotworu, w rzeczywistości nie chorowało. To pokazuje, jak bardzo potrzebne są wiarygodne testy, które pozwolą zweryfikować wyniki innych badań. Mark Semenuk, główny naukowiec Panacea Pharmaceuticals informuje, że we krwi chorych występuje proteina HAAH. Jest ona wykrywalna już na najwcześniejszym etapie rozwoju nowotworu, a można tego dokonać za pomocą obecnie stosowanych technik. HAAH jako biomarkerem nowotworu jako pierwszy zainteresował się Jack Wands, dyrektor Live Research Center w Brown Medical School, który jest konsultantem w Panacea. Bada on tę proteinę od sześciu lat. HAAH jest produkowana przez zdrowe komórki ludzkiego ciała i nie trafia do krwi. Jednak komórki nowotworowe niosą HAAH na swojej powierzchni i uwalniają ją do krwi. Wands odkrył, że HAAH zwiększa mobilność komórek, pozwalając nowotworowi na rozprzestrzenianie się. HAAH, jak stwierdził Wand, odgrywa podobną rolę w rozwoju raka mózgu, nerek, prostaty i przewodu pokarmowego. Naukowiec uważa, że osoby, w których krwi odkryte zostanie HAAH powinny być poddane dalszym badaniom na obecność nowotworu. Panacea Pharmaceuticals pracuje też nad lekarstwem, które zwalcza HAAH. Już w tej chwili firma posiada licencję na przeciwciało, które powoduje, iż system odpornościowy zaczyna zwalczać komórki nowotworowe z HAAH. Wstępne badania na myszach chorujących na nowotwory, podczas których wydzielana jest proteina, dały dobre wyniki. Obecnie trwają poszukiwania ochotników do testów klinicznych. Metoda opracowana przez Panacea wydaje się szczególnie obiecująca w przypadku tych nowotworów, których leczenie jest wyjątkowo trudne. Odpowiedz Link
rysinska.k Nowo odkryty związek wywołuje śmierć komórek rakow 01.03.08, 14:48 Amerykańskim uczonym udało się ponownie uruchomić mechanizm śmierci komórek nowotworowych w wyniku tzw. apoptozy. Jest to niezwykle ważne osiągnięcie, ponieważ w komórkach nowotworowych często dochodzi do genetycznej modyfikacji, która blokuje ten proces, pozwalając im się namnażać bez ograniczeń. Podczas przygotowań do apoptozy w komórce zachodzi cały ciąg reakcji. Pod koniec dochodzi do aktywacji prokaspazy-3. Następnie przekształca się ona w kaspazę-3, enzym proteolityczny doprowadzający ostatecznie do śmierci komórki. Zadanie kaspaz polega na "cięciu" wielu białek komórkowych. Po przesłaniu sygnału śmierci zostaje uruchomiona niemożliwa do zatrzymania kaskada kaspaz (proteolityczna). Chemik Paul Hergenrother z University of Illinois i jego międzynarodowy zespół odkryli, że związek aktywujący prokaspazę-3 może być skuteczny w zabijaniu nowotworów, ponieważ w wielu guzach występuje podwyższone stężenie prokaspazy, pomimo ich niezdolności do ukończenia procesu apoptozy. Naukowcy przebadali pod kątem zdolności do aktywacji aż 20.500 spokrewnionych związków. Na końcu zredukowali ich liczbę do 5. Tylko jeden wykazywał stale rosnący silny efekt przy wzrastających dawkach — PAC-1 (od ang. procaspase activating compound). Zidentyfikowaliśmy syntetyczny składnik, który bezpośrednio aktywuje prokaspazę-3 i indukuje apoptozę — powiedział Hergenrother. Poprzez obejście uszkodzonej części obwodu możemy wykorzystać własną maszynerię komórek do ich zniszczenia. Badacze przetestowali skuteczność PAC-1 na komórkach nowotworów okrężnicy 23 pacjentów. Komórki guzów miały niemal 8-krotnie wyższe stężenie prokaspazy-3 niż zdrowe komórki okrężnicy i okazały się bardziej wrażliwe na PAC-1. W jednym przypadku komórki rakowe były aż 2000 (!) razy bardziej wrażliwe na wywoływaną przez PAC-1 apoptozę niż zdrowe komórki otaczających tkanek. Działo się tak ze względu na nagromadzenie znacznych ilości enzymu (kaspazy). W eksperymentach na myszach wykazano skuteczność PAC-1 w odniesieniu do guzów nerek i płuc. Odpowiedz Link
mazunia1 Re: Nowo odkryty związek wywołuje śmierć komórek 02.03.08, 13:31 badania nad apoptozą prowadzone są już od dawna, prowadzi je Dr Evangelosa Michelakisa z University of Alberta. Jest już grono osób, także w Polsce, które na własną rękę stosują terapię. Jesli jesteście zainteresowani bardzo dużo można dowiedziec się na www.apoptoza.pl. Odpowiedz Link
rysinska.k Miód pomaga pacjentom z nowotworami 01.03.08, 14:48 Zajmujący się terapią nowotworów Christie Hospital z Didsbury (Manchester) importuje z Nowej Zelandii miód manuka i po operacji leczy nim chorych. Jest to niezwykle aromatyczny miód z kwiatów drzewa herbacianego, nazywanego po maorysku manuką (Leptospermum scoparium). Przypisuje się mu silne właściwości antybiotyczne. Brytyjscy lekarze chcą zastosować miód do łagodzenia ewentualnych stanów zapalnych i zakażeń gronkowcem złocistym w obrębie ust i gardła. Od maja w Manchester Royal Infirmary potrawy polewa się specjalnym sosem z miodem. Obecnie 60 pacjentów szpitala bierze udział w badaniach, które mają sprawdzić, czy miód może zapobiegać zakażeniom wywoływanym przez lekooporne szczepy bakteryjne. © US Department of Agriculture Scott BauerWłaściwości lecznicze miodu znane są od czasów starożytnego Egiptu, gdzie uznawano go za swoiste panaceum. Kierujący programem dr Nick Slevin mówi, że miód manuka ma specjalne właściwości przeciwzapalne i zapobiega zakażeniom. Uznaje się również, że zmniejsza prawdopodobieństwo infekcji gronkowcowych. Nasze badania zostały sfinansowane przez lokalną społeczność oraz pacjentów, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. Odpowiedz Link
rysinska.k Antynowotworowa kapusta 01.03.08, 14:50 Kapusta może odgrywać kluczową rolę... w niszczeniu komórek raka piersi, poinformowali badacze z Medical Research Council. Naukowcy odkryli, że indol trójmetylowy (I3C), związek występujący w zielonych warzywach, np. w kapuście czy brukselce, niszczy komórki rakowe, gdy jest stosowany łącznie z tradycyjną chemioterapią. Naukowcy chcą teraz przeprowadzić testy z udziałem ludzi, by sprawdzić, czy nowo odkryta metoda może usprawnić proces leczenia. Właściwości prozdrowotne różnych produktów spożywczych doceniono już wcześniej. Nie od dziś eksperci zalecają przestrzeganie zasad zbilansowanej diety, a także jedzenie świeżych owoców i warzyw, zwracając uwagę na ich rolę w zapobieganiu wszelkiego rodzaju nowotworom. Obecnie trwają prace nad uzyskaniem skoncentrowanych form określonych substancji, by móc je wykorzystać jako suplementy wspomagające działanie leków. Przemawiając na konferencji National Cancer Research Institute w Birmingham, profesor Margaret Manson podkreśliła, że I3C może zabijać komórki nowotworowe lub przynajmniej powstrzymywać ich rozwój. Indol trójmetylowy wywołuje zmiany wewnątrz komórek, czyniąc je bardziej podatnymi na działanie leków. Terapia jest więc skuteczniejsza niż w przypadku, gdyby zastosować tylko i wyłącznie tradycyjne metody leczenia. Akademicy podkreślają również, że dzięki I3C można zastosować niższe dawki chemioterapeutyków, a będą one działać tak samo skutecznie, jak wyższe. Odpowiedz Link