Dodaj do ulubionych

Rak piersi, wyniszczona wątroba.

10.01.14, 10:25
Witam. Pewnie byl juz taki watek ale opisze nasza historie, moze ktos z was miał podobnie. Wiec tak w grudniu dowiedzielismy sie ze mama jest chora na raka piersi zlosliwego z przerzutami do watroby. mieli podac jej chemie, ale wyniki badan byly zle wiec przez caly miesiac jezdzilysmy do lekarza zeby uslyszec "niestety jeszcze nie" trzeba regenerowac watrobe. Mama bierze leki na watrobe ma scisla diete wszystko mialo byc ok, tydzien temu bylam u lekarza i niestety rak zajal caly plat watroby, mama ma zoltaczke, jest oslabion nie ma sil, puchnie jej brzuch i nogi w kostkach. Jedynym wyjsciem jest operacja piersi, ktora moze odbedzie sie jesli wyniki beda w miare dobre( mamy jechac w nastepnym tygodniu do lekarza i sie dowiem). Nie wiem co mamy robic. Bo jesli nie bedzie operacji to co mama ma lezec i czekac az umrze?:(. Kupilam mamie ziola ktore pije, moze chociaz to jej cos pomoze. Czytalam ze z taka watroba sie dlugo nie pozyje ale kazdy przypadek jest inny.Moze ktos z was mial podobna sytuacje. Ps. Do lekarza jezdzimy do Krakowa
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 11:53
      o rany...
      podsypia bardzo?jest zmęczona i zdezorientowana?
      dla mnie to wpada w śpiączkę wątrobową ...
      nie wiem,u kogo jest prowadzona,ale ja bym się szybko rozejrzała za opieką hospicyjną.bo to raczej nic z leczenia nie będzie...
      przykro mi,ale to naprawdę nie wygląda dobrze...
      --
      edudomowa.blogspot.com/
    • gontcha Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 13:08
      Marzeno,
      Nie wygląda to dobrze niestety.
      Wątpię by przy tak poważnym stanie zdecydowano się na operację piersi - po pierwsze nic to nie da z punktu leczenia/rokowań, po drugie - tak uszkodzona wątroba może nie wytrzymać obciążenia spowodowanego narkozą.
      Przykro mi.
      A.

      --
      Aequam memento rebus in arduis servare mentem !

      Fundacja SAMARYTANIN - Opole
      • renata8881 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 15:06
        Przykro mi ale tez nie mam dobrych wiesci. Moj maz ma przezuty do watroby. Cudem przezyl preforacje i operacje jelita, a teraz jest pod opieka hospicjum domowego. Nie ma szans na chemie i ta nic by nie dala. Postarajcie sie o dobra opieke paliatywna bo mama bedzie potrzebowala jej. A tobie zycze odwagi i sily bo bedziesz tego potrzebowala.
        • marzena709 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 17:11
          w sumie przez wiekszosc dnia lezy, bo mowi ze nie ma sil i jak chodzi to sie meczy. Dzis miala robione badania krwi i niestety ale wynikow nie ma bo z tej krwi sie nie da nic wykryc, watroba powiekszona 10 krotnie.. Czyli watpie ze jakikolwiek lekarz sie zgodzi na operacje przy tak zlych wynikach.. Czyli co mamy robic? :(
          • renata8881 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 17:53
            Zalatwic u onkologa skierowanie na opieke paliatywna. Przy okazji zapytac czy moze dostac jakies tabletki na sciegniecie plynu z nog (z brzucha tez troszke pewnie zejdzie). Bedzie jej latwiej wstawac. Jesli bedzie mogla troszke wstac to powinno sie jej troche poprawic samopoczucie. Jesli gromadzi jej sie plyn w brzuchu to moze zapytac czy mozna go sciagnac. Potrzebny jej wlasciwy dobor lekow przecibolowych i spewnoscia bedziesz miala jeszcze inne pytania. Pod opieka paliatywna masz blizszy kontakt z lekarzem i pielegniarkami.
            Nie jestem specjalista, Dorotka pewnie bedzie miala bardziej konstruktywne rady.
              • mama.rozy Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 18:48
                jak będziesz w Krakowie to idź tu
                www.hospicjum.krakow.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=70&Itemid=48
                polecam to miejsce-moja dawna praca
                co możesz teraz zrobic-jak najszybciej załatwiac opiekę hospicyjną,bo to może byc kwestia dni,niestety-tzn.niczego nie prognozuję,ale żółtaczka w takim stanie często ma szybki przebieg
                zioła-mogą złagodzic ew.dolegliwości żołądkowe,ale nie wiem,o jakich piszesz,a ziół mamy mnóstwo w aptekach i na różne dolegliwości
                i też lepiej je konsultowac z lekarzem,bo mogą miec różne działania,niekoniecznie pożądane
                --
                forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
                • renata8881 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 19:09
                  Zgadzam sie z tymi ziolami calkowicie. Tak od siebie podaje mezowi tylko sylimarol ale to dlatego,ze on duzo lubi jesc i jest uparty co do tego co chce zjesc. Tak jak Dorotka mowi, wysoka bilirubina moze doprowadzidz do szybkiego odejscia ale nie musi. Moj maz mial juz bardzo wysoka bilirubine i zeszla do normy. To jednak zalezy od osoby.
                • marzena709 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 19:09
                  Chodzi tez o to ze mieszkamy 200 km od Krk, Krk polecil nam lekarz u ktorego byla mama 1 raz, teraz jezeli nie ma opcji na leczenie, musze poprostu przeniesc sie blizej, nawet po to zeby mama dostala zwolnienie z pracy. Jezeli chodzi o ziola, to mama pije widlak gozdzisty, ma tez ostropest, i herbata ktora sie nazywa "dar zycia", po tej herbatce mama mowi ze nie ma napadow potu i zimna. W ciagu 1,5 miesiaca mama zmienila sie o 180 stopni ;;( nie moge tego zrozumiec co to dziadostwo robi z czlowieka.
                  • mama.rozy Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 19:39
                    widłak,oprócz właściwości magicznych (w które nie wierzę)-ma działanie moczopędne-czyli nie możecie jej dawac z niczym moczopędnym
                    ostropest ma jakieś dziwne działanie,w tym żółciopędne-odstawiajcie od razu!
                    tej herbaty nie mogę znaleźc-byc może jest to jakaś magiczna mieszanka
                    przepraszam Marzenko,że tak piszę,ale to jej raczej nie pomoże
                    a mogło zaszkodzic,czytając ich skutki uboczne...
                    niestety,u Twojej mamy nowotwór postępuje bardzo szybko,rozmawialiście z nią,co ona o tym sądzi?jak ona to widzi?co czuje?bo to jest kluczowa sprawa
                    szczerośc to podstawa...
                    pomyślcie,rozważcie
                    jak będzie można w czymś pomóc-pomożemy
                    pozdrawiam
                    --
                    edudomowa.blogspot.com/
                    • marzena709 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 20:00
                      Dziekuje bardzo!Mama wie co sie dzieje, byla zalamana jak sie dowiedziala, nie mogla sie pogodzic, teraz, teraz chce walczyc tylko czuje ze to ja zjada od srodka. Mama jest twarda, 3 lata temu odszedl tata a teraz ona tak ciezko choruje. Zycie jest niesprawiedliwe ale musimy sie pogodzic z tym :( Uwaza ze to co bedzie to bedzie. Mamy jeszcze troszke nadziei, bo tylko ona nas trzyma przy tym wszystkim...
                      • mama.rozy Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 20:03
                        to porozmawiajcie na spokojnie,czy uważa,że teraz jest sens
                        możecie dalej walczyc,na pewno.to tylko od Was zależy-od mamy
                        ale przydałaby się taka ocena kogoś jeszcze-może spróbujcie się umóic do poradni paliatywnej?żeby doradzili,skoro onkolog nic nie mówi
                        mama jest z Krakowa?
                        --
                        www.dlaczego.org.pl/
                  • renata8881 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 10.01.14, 19:58
                    Z tego co pamietam to bezposrednio nic nie robiono z bilirubina,a lekarze dbali jedynie o unormowanie innych spraw, tzn hemoglobiny, bialka, tabletki na odwodnienie (ale tu trzeba uwazac bo te moga podniesc bilirubune). Dodatkowym obciazeniem u niego byly antybiotyki, ktore bral na sepse. Maz byl wtedy trzy tygodnie po operacji i lekarze powiedzieli,ze mozemy jedynie czekac ze samo sie unormuje. Sa rozne rodzaje zoltaczki i rozne postepowanie ale przy raku mozliwosci sa baaardzo ograniczone.
                    Wlasciwy dobor tabletek przeciwbolowych podniesie komfort psychiczny a tym samym pomoze w poleprzeniu ogolnego stanu. Musisz porozmawiac o tym z lekarzem. Nie wiem w jakim dokladnie stanie jest twoja mama.
                    O ziolach wiem tyle,ze lekarze i farmaceuci kazali nic nie podawac bez konsultacji z kims kto sie na tym zna. Stoczylismy walke z tesciowa, ktora chciala podawac mezowi dwa rozne zestawy ziol zaraz po wzietej chemii.
    • ammazuko_powrot Dorota, 11.01.14, 00:08
      Czemu uwazasz, ze ostropest jest niewskazany?
      Przeciez z niego robi sie sylimarol w pastylkach, ten nie przetworzony na tabletki ma wiecej sylimaryny i jest skuteczniejszy w leczemiu chorob watroby.
      I nie ma sztucznych skladnikow jak tabletki.
      Ja po leczeniu wlasnie od lekarza uslyszalam, ze ostropest pomaga w regeneracji watroby. Mam zmielony i dodaje praawie do wszystkiego w malych ilosciach.
      A z niektorych lisci ostropestu mozna robic smaczne salatki ;)
      • mama.rozy Re: Dorota, 11.01.14, 08:56
        Amelia-on pobudza produkcję żółci.w momencie,kiedy jest żółtaczka,wątroba nie zachowuje normalnie-nie wiem,jak może zareagowac-bo już nie przetwarza tych wszystkich preparatów.
        tak mi się wydaje-że wtedy,kiedy narządy w dużej części nie funkcjonują,jak tu wątroba,nadmierne działanie któregokolwiek z narządów obok nie jest dobre.bo ciało to wspólna maszyna-jak coś padło,reszta nie zachowuje się jak trzeba.może-ale tu widac,że organizm sobie nie radzi zupełnie
        dlatego trzeba nawet zioła konsultowac,najlepiej z lekarzem
        tym bardziej,że mam obraz chorej tylko z tych kiluknastu zdań,a sama widzisz,jak wygląda...
        --
        edudomowa.blogspot.com/
        • ammazuko_powrot Re: Dorota, 11.01.14, 11:05
          Wiesz, ze nie chodzi mi o to, zebys ty sie tlumaczyla tylko zebys lopatologicznie mi wytlumaczyla o co chodzi z ostropestem, jako autorytet medyczny;)
          Teraz juz nic nie rozumiem w tym temacie, bo po chemii mialam podwyzszona bilirubine i lekarz wlasnie zalecil ostropest w czystej postaci, nie w formie tabletek.Hmm, dla mnie temat do wgryzienia sie;)
          A ha, poziom bilirubiny spadl, moze to przypadek?

          Dorota, wracaj do zdrowia:*
          • mama.rozy Re: Dorota, 11.01.14, 11:19
            znalazłam w głowie takie porównanie,dosłowne,ale może coś rozjaśni;)
            wyobraź sobie,że wszystkie narządy to grupa ludzi,którzy coś razem piją
            wodę;)
            i piją sobie piją,jest fajnie
            dużo ich i nie zauważają,że jeden już nie pije
            i piją dalej
            i nagle ten,co już nie pije,zaczyna wymiotowac;)
            widzą to wszyscy i
            -piją dalej,bo mają dużo picia
            -tamtego chorego dają do lekarza,a sami piją mniej
            -przestają pic w ogóle,bo wszystkim jest już niedobrze
            koniec;)
            tak ja to widzę-ta wątroba już niczego nie przetwarza,a jeszcze jej się wlewa.
            Twój organizm reagował inaczej,pewnie z różnych powodów
            i pewnie dlatego nadal tu jesteś kochana:)
            (nie czuje się lepiej,wszystkie dzieci chore,ech)
            --
            blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
              • madziorek333 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 17.01.14, 21:00
                Witaj,Kochana Marzenko musisz się przygotować,że mama nie wyjdzie już z hospicjum.Porozmawiaj o sytuacji w jakiej się znajdujesz z psychologiem,który na pewno jest obecny w hospicjum.Pomoże Ci przejść przez to co teraz się dzieje.Mama puchnie i słabnie,bo zajęta wątroba zatruwa organizm.Mój mąż u którego chłoniak zajął wątrobę też słabł i puchł.Ja męża nie oddałam do hospicjum,bo Mu to obiecałam,odszedł w domu przy mnie i 15 letnim synu.Miałam hospicjum domowe,mąż był na morfinie-minimalnej dawce,aby był wyciszony.Twojej mamie w hospicjum również ją podadzą,także nie martw się,hospicjum jest od tego,aby ulżyć obłożnie choremu.Pisz i pytaj,trzymaj się mocno,pozdrawiam Cię cieplutko.
              • mama.rozy Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 17.01.14, 21:01
                o tym będziesz musiała porozmawiac w hospicjum
                jeśli będziesz chciała,żeby mama umierała w domu,musisz im o tym powiedziec-jeśli z mamą jest dobry kontakt,spróbuj z nią o tym porozmawiac
                w ogóle-co ona wie o swoim stanie teraz?jest świadoma sytuacji?


                --
                forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
                • marzena709 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 17.01.14, 21:40
                  mama jest swiadoma. Ona sie cieszyz tego ze w koncu sie ktos nia zajmie, mowi ze ona sobie tu odpocznie ze dostanie jakies leki. nie powiedzialam jej ze jest z nia az tak zle, wole zeby miala nadzieje ze bedzie z nia lepiej. albo udaje przede mna a sama wie ze powoli odchodzi. nie wiem czy byloby lepiej w domu czy tam jej odchodzic, sama nie wiem, narazie sama odpieram od siebie te mysli. czas to wszystko pokaze, ale tak mi ciezko zostawiac ja tam i wracac do domu, chociaz wiem ze w domu zostajac z nia sama nie wiem czy bym jej w tym pomogla.
                    • marzena709 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 19.01.14, 00:18
                      Bardzo Wam dziekuje.
                      Chociaz nie jest co mile co czytam ze trzeba przygotowac sie na najgorsze. Tata umarł nagle bez rodziny, a mama teraz biedna się tak męczy :(
                      Mama rano czula sie nawet ok, popoludniu juz gorzej. jak narazie dostaje 2 kroplowki, rano o 5 druga o 14. wczoraj dostala plaster na bol. daja jej tez tabletke na sen, ktora tak naprawde nie wiem czy jest potrzebna, bo wczoraj i tak pol nocy nie spała. Mama dzis miala apetyt zjadla sniadanie, obiad, kolacje tez, ale poprostu nie moge zniesc tego jak na nia patrze jak tak lezy, cala opuchnieta zmeczona, widze ze daja jej leki na bol, jest troche nieobecna choc odpowiada skladnie. Martwie sie tym ze jej usta jakby sie blokowaly, sa spuszczone w dól( nie wiem jak to wytłumaczyć), moze po tym lekach? Oby do poniedzialku, wtedy bedzie lekarz i moze bede wiedziec wiecej. Tak bardzo sie martwie;(
                      Dziękuję, pisanie tu mi pomaga, wiem ze to zabrzmi dziwnie, ale wole napisac tu niz porozmawiac z kims z otoczenia o tym wszystkim.

                      • madziorek333 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 20.01.14, 00:32
                        marzena709 napisał(a):

                        > Bardzo Wam dziekuje.
                        > Chociaz nie jest co mile co czytam ze trzeba przygotowac sie na najgorsze. Tata
                        > umarł nagle bez rodziny, a mama teraz biedna się tak męczy :(
                        > Mama rano czula sie nawet ok, popoludniu juz gorzej. jak narazie dostaje 2 kro
                        > plowki, rano o 5 druga o 14. wczoraj dostala plaster na bol. daja jej tez table
                        > tke na sen, ktora tak naprawde nie wiem czy jest potrzebna, bo wczoraj i tak po
                        > l nocy nie spała. Mama dzis miala apetyt zjadla sniadanie, obiad, kolacje tez,
                        > ale poprostu nie moge zniesc tego jak na nia patrze jak tak lezy, cala opuchnie
                        > ta zmeczona, widze ze daja jej leki na bol, jest troche nieobecna choc odpowiad
                        > a skladnie. Martwie sie tym ze jej usta jakby sie blokowaly, sa spuszczone w dó
                        > l( nie wiem jak to wytłumaczyć), moze po tym lekach? Oby do poniedzialku, wtedy
                        > bedzie lekarz i moze bede wiedziec wiecej. Tak bardzo sie martwie;(
                        > Dziękuję, pisanie tu mi pomaga, wiem ze to zabrzmi dziwnie, ale wole napisac tu
                        > niz porozmawiac z kims z otoczenia o tym wszystkim.
                        >
                        Witaj,
                        Marzenko niestety przy tej chorobie nie usłyszysz od nikogo,że będzie lepiej.Ja Ciebie doskonale rozumiem co przeżywasz i jak bardzo się martwisz.Ja przeszłam to samo,do końca wierzyłam,że stanie się cud i mój mąż będzie żył.Mama w hospicjum nie cierpi,bo to miejsce jest właśnie po to,aby ulżyć w bólu.Leki w jakiś sposób powodują różne zachowania mamy,które zauważasz.Koniecznie porozmawiaj z psychologiem z hospicjum.A skąd jesteś? Pisz śmiało,wiem,że to pomaga,dlatego też ja zaczęłam odwiedzać to forum.Tu przed monitorem komputera nikt nie widzi moich łez i tego jak bardzo cierpię......
                      • renata8881 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 20.01.14, 05:33
                        To,ze tu piszesz to chyba kazdy nas tak ma. Jest nam latwiej napisac tutaj gdzie kazdy przezywa podobne problem i martwi sie o kogos bliskiego, Tu wiesz,ze zostaniesz zrozumiana, a otoczenie? Czasem ktos zrozumie a czasem tylko pokiwa glowa i nawet nie wie jak dokladnie sie zachowac. Ja mam takiego szefa,ze mnie rozumie ale tez mowi,ze nie do konca bo nie jest mna. On ma corke, ktora ma 27 lat i od urodzenia przeszla juz nieskonczona liczbe operacji. Tak wiec to wyjatek. Z drugiej zas srony piszemy tu bo zwykle poswiecamy czas naszym ukochanym chorym i nie mamy tego czasu juz zeby gdzies wyjsc, z kims porozmawiac. Wygladamy jak umeczone zjawy z innego swiata :)
                        Pzrychodz tu do nas bo dalej nie bedzie wcale latwiej. Jest tu nas duzo takich co sa na roznych etapach tej ostatniej drogi naszych bliskich i wiemy jak jest ciezko i jaki to bol. Jedyne co mozemy dla nich zrobic to byc z nimi do konca.
                        Zycze sily, ktorej mi czasem tez brakuje.
                        • anna.wasil Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 20.01.14, 21:09
                          Nikt nie jest w stanie zrozumieć osoby cierpiącej niż ta która przeszłą to samo.
                          Otoczenie przeważnie robi dobra minę do złej gry :(
                          A my jesteśmy z Tobą/Wami.Dziewczyny służą radą medyczną ja dobrym słowem.
                          Trzymaj się i bądź dzielna.
                          Przytulam
    • marzena709 Re: Rak piersi, wyniszczona wątroba. 04.02.14, 10:17
      Dawno mnie tu nie było, pewnie sie domyslacie dlaczego;(
      Mama zmarła 22 stycznia. Biedna chociaz sie dlugo nie meczyla ( nie wiem jak to sobie tlumaczyc). Poczekala na nas az wszyscy sie z nia pozegnamy ;(
      bardzo nam ciezko ale tak musialo byc..
      Rak to najgorsze dziadostwo. ;(
      dziekuje Wam za wszystkie rady ;

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka