freemason
13.09.06, 16:50
Nr 42
(Konstanty Ildefons Gałczyński)
Ona miała dużą nogę
nogę widmo, super nogę,
i na tle tym złe kobiety
traktowały ją PER NOGĘ.
Taka noga! Supernoga!
Niebywała jakaś bryła!
Nawet krewnych brała trwoga,
żeby sie nie powiększyła.
Mąż sie radził różnych powag,
oczywiście wpadał w długi,
lecz u szewca wciąż od nowa:
-but numer czterdziesty drugi,
taka noga, taka noga,
to zjawisko niepowszednie.
Wody! Noga! Mamo droga!
I ze strachu zmarł ekspedient.
Cóż, wiadomo: kulfon starcom
też nie puknie w serce: puk,
więc zmartwieni byli bardzo
mąż i właścicielka nóg.
Taka noga! Choć oszalej!
Noga - widmo! I tak dalej.
Ale czasem nadzwyczajne
rzeczy dzieję się na świecie,
bowiem zycie jest jak czajnik
z niespodzianką w pedetecie.
Otóż, w pewien ranek modry,
jakby dzieło różdżki wróżki,
mąż patrzy, a tu spod kołdry
nie te giry, ale nóżki!
Mąż zawoła: - Na Jowisza!
drży mi dusza oraz ciało,
może od tych ziół z Kalisza
tak sie wszystko pozmienialo?
To nie noga, supernoga,
ale nóżka, mikronóżka!
Taka noga to śpiew Fogga
Ach! Całować te cacuszka.
I aż zachwiał sie przy ścianie,
Łzą radości łka jak rynna:
- Inne nóżki masz, kochanie!
Kobieta też była inna.
PS. Pamiętacie muzykę do tej piosenki?