ja22ek Re: Ratunku! Stuttgart czy 15.06.04, 11:54 Dlaczego ratunku? Czyjś los od tego zależy? W polskim nazewnictwie geograficznym mamy do czynienia z ciekawą tendencją, żeby nazwy obce spolszczać. Ta radosna twórczość jest szczególnie widoczna na kontynencie afrykańskim: Konakry, Akra, Niamej i moja ulubiona Bużumbura. Póki co Odpowiednia Komisja jeszcze takich kroków nie podejmuje wobec naszych zachodnich sąsiadów. W dobie dobrego zachowania i powszechnej równości nie widzę jednak powodu, żeby tylko Murzynów (pardon, Afroafrykanów) gnębić. Niemcom (pardon, Niemówięcom) też się coś od nas należy. Dzisiaj bierzemy Sztudgart, a jutro cały świat. Pozdrawiam Jazzek Odpowiedz Link Zgłoś
vatseq Re: Ratunku! Stuttgart czy 15.06.04, 15:55 ja22zek napisał, iż "W polskim nazewnictwie geograficznym mamy do czynienia z ciekawą tendencją, żeby nazwy obce spolszczać" Czyżby ta tendencja była aż tak dziwna, skoro w innych językach mamy podobne procesy? Warshau, Warsaw, Varsovie, Cracovie, Krakau, Pariggi, Londres, Francfort, Barcelone, .....? :-) vatseq Odpowiedz Link Zgłoś
ja22ek Re: Ratunku! Stuttgart czy 15.06.04, 16:25 vatseq napisał: > Czyżby ta tendencja była aż tak > dziwna, skoro w innych językach mamy podobne procesy? Warschau, Warsaw, > Varsovie, Cracovie, Krakau, Pariggi, Londres, Francfort, Barcelone, .....? :-) Te Twoje procesy to jeszcze z ery analfabetów pochodzą! A normalne małe mieściny były i raczej są nadal pisane po miejscowemu (mam na myśli te, co się łacinką zapisują, ew. z opuszczeniem ozdobników). Chyba tylko Polacy się wygłupiają z tą Bużumburą :) Pozdrawiam Jazzek Odpowiedz Link Zgłoś
teresa.kruszona Re: Ratunku! Stuttgart czy 16.06.04, 18:42 Poprawny zapis nazwy tego miasta to Stuttgart (Stuttgartu, Stuttgartem, Stuttgarcie; przym. stuttgarcki); forma zapisu Sztutgart jest niepoprawna. Odpowiedz Link Zgłoś
szaser Strasbourg 17.06.04, 11:15 W "sztrasburgu", czu "strasburgu"? Ja uważam, że w "sztrasburgu". Odpowiedz Link Zgłoś
pyckal Re: Ratunku! Stuttgart czy 19.06.04, 00:43 teresa.kruszona napisała: > Poprawny zapis nazwy tego miasta to Stuttgart (Stuttgartu, Stuttgartem, > Stuttgarcie; przym. stuttgarcki); forma zapisu Sztutgart jest niepoprawna. A niby dlaczego? Co to znaczy: "niepoprawna"? Czy może Pani przytoczyć ustawę, która takiego zapisu zabrania? A żebyście nie myśleli, że ja gęś, to jeszcze zapytam: - a Aleja Waszyngtona poprawna? - a Szekspir poprawny? - a ulica Szopena poprawna? Polecam wątek 1976: "Szanowni Mądrale" Odpowiedz Link Zgłoś
ardjuna Re: Ratunku! Stuttgart czy 18.06.04, 11:07 Myślę, że utrzymanie tradycyjnie spolszczonych (rzeczywiście, głównie z łaciny) nazw dużych miast nie jest złe i nieco irytuje mnie, gdy ktoś mówi lub pisze, że mieszka w Mainz czy Kiel (albo jeszcze "lepiej": w Mainzu, w Kielu) lub w Aachen czy w Koeln, bo uważam to albo za durny snobizm, albo za przejaw zwykłej ignorancji (która, jak wiemy, nie zdobi). Z drugiej strony pewne tendencje są nieuniknione i wiele tradycyjnych spolszczonych nazw już dość dawno wyszło z obiegu - klasyczny przykład zza zachodniej granicy to oczywiście Monastyr :) Co do Stuttgartu, to rzeczywiście jest to obecnie 'jedynie słuszna' pisownia tej nazwy, ale zobaczcie - dopuszcza się już pisownię 'Sztrasburg' jako oboczną do 'Strasburg', 'Szprewa' obok 'Sprewa' (niem. Spree)... Trochę inną sprawą są nazwy fizjo- i geograficzne z ziem zamieszkanych kiedyś przez różne ludy słowiańskie, które pozostawiły tam po sobie ślady najtrwalsze - a więc właśnie w owych nazwach. Wystarczy przejechać się po Brandenburgii czy Meklemburgii-Pomorzu Przednim, żeby napatrzeć się takich nazw, choćby tylko tych 'najjaskrawszych', z obcą niemczyźnie końcówką -ow: Kummerow, Kunow, Passow, Luckow, Caseckow i setki podobnych. Oczywiście, niejakim kretyństwem byłyby próby 'reslawizacji' nazw takich wsi na Komorowo, Kunowo, Paszów itd., ale warto wiedzieć, że np. Greifswald zwał się kiedyś Gryfia, Cottbus to zgermanizowany Chociebuż, Stralsund zwany był niegdyś Strzałowem, Demmin - Dyminem... Tym bardziej, że Niemcy bez zbytniej żenady używają zgermanizowanych, a niegdyś słowiańskich (co nie znaczy, ze polskich) nazw miejscowych z ziem będących obecnie w naszych granicach (tzw. ziem odzyskanych, o którym to określeniu można dyskutować długo i namiętnie) - Greifenberg (Gryfice), Greifenhagen (Gryfino), Pyritz (Pyrzyce) itd. Jasne, że Niemcowi znacznie łatwiej jest wymówić np. Quartschen zamiast Chwarszczany :), ale czemu my mamy robić obce naszej fonetyce "dzióbki" przy nazwie Ueckermuende, zamiast użyć równie uprawnionej nazwy Wkryujście? :) Swoją drogą, niezwykle pouczające jest śledzenie procesu reslawizacji nazw miejscowych i fizjograficznych na naszych ziemiach zachodnich i północnych po drugiej wojnie światowej - ogromna praca podjęta przez językoznawców z Komisji Ustalania Nazw Miejscowych, zakończona dopiero w 1948 roku. Jej wyniki, nie zawsze zresztą bezdyskusyjne, ujęto później w słynnym słowniku S. Rosponda. Toponomastyka ma swoje nieodparte uroki :) Odpowiedz Link Zgłoś
ilquad Re: Ratunku! Stuttgart czy 18.06.04, 12:54 Mam nieco odmienne zdanie. Brak szacunku do tego, jak ktoś nazwał dany obiekt/miejsce jest dla mnie wyrazem arogancji. A tak się dzieje, jeśli ktoś mieszka w Cottbus, a my mówimy, że mieszka w Chociebużu. Ignoruje się w ten sposób obecną nazwę tego miejsca niemiecką i łużycką. Nie wiem, czy wszystkie wsie o słowiańskich nazwach na ziemiach niemieckich były założone pod panowaniem Polski - raczej nie, i mowienie o Magdeburgu - Dziewin to afront w stosunku do Niemców i do Połabian. Podobna sprawa ma się z imionami. Jeżeli ktoś zwie się Andrew, Kevin albo Yurek, to robienie z niego Andrzeja, Kewina i Jerzego jest poważną ingerencją w prawa obywatelskie; mówimy delikwentowi: ty nie masz prawa do własnego imienia, to ja ci je nadaję. R>I> Odpowiedz Link Zgłoś
jacklosi Re: Ratunku! Stuttgart czy 18.06.04, 14:06 Bardzo przesadzone. Znaczy, Londynu i Paryża nie ma, jest London i Paris. Ten temat bardzo jest zbieżny z tematem imion. Faktycznie teraz stosuje się imiona oryginalne: Chirac to Jacques, a nie Jakub, Thacher to Margaret, nie Małgorzata. Wyjątkiem są królowie i książęta: Elżbieta, Małgorzata, Anna, Andrzej lub Karol. Z wyjątkiem biednego Juana Carlosa, a wyjątkiem dlatego, jak sądzę, że został królem zbyt późno, kiedy moda na obcojęzykowość się rozpanoszyła dokumentnie. Czy Elisabeth II może czuć się obrażona, że nazywamy ją Elżbietą? A może powinniśmy Ją nazywać Elisabeth the Second? Wracając do geografii, mnie bardzo denerwuje aktualna moda (a może nie moda, tylko formalna konwencja?), żeby na wszystkich mapach podawać jako pierwsze nazwy oryginalne. Pół biedy w atlasie samochodowym, gdzie mogę sobie porównać mapę z drogowskazem. Ale na mapach fizycznych czy politycznych. Miasta to pół biedy, ale dlaczego Atlantyk jest akurat po angielsku, a nie francusku, włosku, hiszpańsku czy portugalsku. A Morze Południowochińskie? Nie mówiąc już o różnych wyżynach i nizinach, opisanych na takiej mapie we wdzięcznych językach bułgarskim, białoruskim czy arabskim. Czy aby one nie powinny być napisane także miejscowym pismem? Spolszczajmy! JK Odpowiedz Link Zgłoś
ja22ek Re: Ratunku! Stuttgart czy 18.06.04, 15:19 Bardzo radykalne stanowisko. I jak to z takimi bywa, trudne do realizacji. Pal licho imiona, bo tu się można zgodzić na prawo każdego do własnej nazwy (apropo, piszcie na mnie od dzisiaj ιατσεκ). Ale miejscowości? Miejscowości się nie obrażą, miejscowości nie odczują naszej ingerencji. Nazywanie wszystkiego po naszemu to nasze podstawowe prawo obywatelskie. Tylko wtedy rezygnujemy z tego prawa, gdy musimy się dogadać z obcokrajowcem. Wtedy grzecznie zmieniamy Akwizgran w Aachen i Królewiec w Kaliningrad. Co prawda, w nadawaniu niemieckim miejscowościom polskich nazw nieco śmy się zagalopowali. Wątpię osobiście, czy nazwa Strzałów (na Stralsund) kiedykolwiek w polszczyźnie funkcjonowała. Raczej jest to hipoteza, jak nazwa ta by wyglądała, gdyby mieszkali tam Polacy (a nie Wieleci czy inni Obodrzyce, o Niemcach zapominając). Pozdrawiam ιατσεκ Odpowiedz Link Zgłoś
ardjuna Re: Ratunku! Stuttgart czy 18.06.04, 20:50 ja22ek napisał: > Co prawda, w nadawaniu niemieckim miejscowościom polskich nazw nieco śmy się > zagalopowali. Wątpię osobiście, czy nazwa Strzałów (na Stralsund) kiedykolwiek > w polszczyźnie funkcjonowała. Raczej jest to hipoteza, jak nazwa ta by > wyglądała, gdyby mieszkali tam Polacy (a nie Wieleci czy inni Obodrzyce, o > Niemcach zapominając). Ależ Panie ιατσεκ, my nie 'nadajemy', my się staramy właśnie odtworzyć - na podstawie wzmianek w pierwszych źródłach pisanych, a nie na podstawie polskiego widzimisię - i nie: jak nazwa ta by wyglądała, gdyby..., lecz: jak mogła wyglądać, gdy... :) Polecam w wolnej chwili choćby tylko ciekawą lekturę niektórych haseł ze "Słownika starożytności słowiańskich", ukazującego się od lat kilkudziesięciu pod redakcją prof. Gerarda Labudy. Nazwa 'Strzałów', podobnie jak Wołogoszcz (Wolgast)itp., od dawna funkcjonuje w polszczyźnie, którą posługują się historycy tych ziem. Pewnie, że w dużym stopniu jest to hipoteza, lecz dość solidnie oparta na wspomnianych źródłach, a także na badaniach językoznawczych z zakresu toponimii słowiańskiej. "Polacy" nigdy tam nie mieszkali, ale miejscowości z całą pewnością nie założyli "Niemcy". Oczywiście, w odniesieniu do tamtych czasów trudno mówić o "Polakach" i "Niemcach" - stąd cudzysłowy. Na marginesie - coś nazbyt skorzy chyba jesteśmy do synonimizowania pojęć Słowianie i Polacy :) Odpowiedz Link Zgłoś
ja22ek Re: Ratunku! Stuttgart czy 22.06.04, 09:42 >Ależ Panie ιατσεκ, my nie 'nadajemy', my się staramy właśnie odtworzyć - na >podstawie wzmianek w pierwszych źródłach pisanych, a nie na podstawie polskiego >widzimisię - i nie: jak nazwa ta by wyglądała, gdyby..., lecz: jak mogła >wyglądać, gdy... :) No właśnie są to nazwy przetworzone ze źródeł pisanych według polskiego widzimisię. Nie oryginalne to brzmienie dialektów pomorsko-połabskich, lecz transpozycja ich na zjawiska fonetyczne polszczyzny na przestrzeni wieków. Pomysłowe i dowcipne, ale jednak zmyślone. >Nazwa 'Strzałów', podobnie jak Wołogoszcz (Wolgast)itp., od dawna funkcjonuje w > polszczyźnie, którą posługują się historycy tych ziem. Powiedzmy, że funkcjonuje od lat dwustu. Ale jak funkcjonowała, kiedy działy się tam istotne historycznie wydarzenia? Jak mówili o tych miastach Pomorzanie (w szerokim słowa znaczeniu), a jak (o ile w ogóle) Polacy? Weźmy taki Strzałów. Nazwa prawdopodobnie dobrze wywiedziona, ale jednak fałszywa. W okresie, kiedy Strzałów zamieszkiwali głównie Słowianie (powiedzmy do podporządkowania tych ziem przez Henryka Lwa, a więc do połowy XII wieku) , polska fonetyka była zupełnie inna, więc ani 'rz', ani 'ł', ani 'ó' wtedy nie było. Ponadto nie jestem pewny, czy przegłos polski e=>a działał na terenie Meklemburgii. Zdaje się, że tam mieli zupełnie swoiste przegłosy. Jednym zdaniem, wtedy, kiedy jeszcze o Stralsundzie warto było mówić w jakimś dialekcie słowiańskim, nazwa ta mogła brzmieć Strielou czy Strialou. Polacy po prostu nie mieli okazji powiedzieć o Stralsundzie Strzałów. Dopiero w okresie mody na Słowiańszczyznę (powiedzmy od Lelewela) zaczęto bajać o polskich nazwach tamtejszych miejscowości i tworzyć je. Pozdrawiam Jazzek Odpowiedz Link Zgłoś
ardjuna Re: Ratunku! Stuttgart czy 18.06.04, 21:25 ilquad napisał: > Brak szacunku do tego, jak ktoś nazwał dany > obiekt/miejsce jest dla mnie wyrazem arogancji. A tak się dzieje, jeśli ktoś > mieszka w Cottbus, a my mówimy, że mieszka w Chociebużu. Ignoruje się w ten > sposób obecną nazwę tego miejsca niemiecką i łużycką. Zatem żeby nie ignorować obu nazw i nie urazić obu nacji, trzeba mówić, że mieszka w Cottbus/Chosebuz - ze wskazaniem na to drugie, gdyż taka była pierwsza nazwa nadana "obiektowi" :) > Nie wiem, czy wszystkie > wsie o słowiańskich nazwach na ziemiach niemieckich były założone pod > panowaniem Polski - raczej nie Kto mówi o "polskim panowaniu"??? Incydent z księciem Bolesławem K. był tak krótki, że w sumie można go sobie darować (tym samym również i 'piastowskość' tych ziem...) - i nie o Polaków tu, u diabła, chodzi. Wprawdzie Polacy to Słowianie, lecz nie wszyscy Słowianie to Polacy. Ale językowo wiele mają wspólnego - patrz choćby powyższy łużycki (sorabski) Chosebuz i spolszczony Chociebuż :) > Podobna sprawa ma się z imionami. Jeżeli ktoś zwie się Andrew, Kevin albo > Yurek, to robienie z niego Andrzeja, Kewina i Jerzego jest poważną ingerencją > w prawa obywatelskie; mówimy delikwentowi: ty nie masz prawa do własnego imienia, to ja ci je nadaję. Mam na imię Krzysztof. I jakoś moje prawa obywatelskie nie czują się zgwałcone, gdy Niemiec mówi do mnie i pisze Kristof, a Anglik - Christopher... Może brakuje mi tej odrobiny "prawdziwej polskości", dającej satysfakcję na widok nieszczęsnego "Szwaba" czy "Angola" usiłującego poprawnie wymówić moje imię w jego słowiańskim brzmieniu albo napisać je, nie przestawiając spółgłosek, heh Odpowiedz Link Zgłoś
fajnepodrozepl Re: Ratunku! Stuttgart czy 29.12.18, 14:34 Stuttgart. Zobacz tutaj: fajnepodroze.pl/ciekawostki-informacje-stuttgart-niemcy/ Odpowiedz Link Zgłoś