Dodaj do ulubionych

Transkrypcja nazwisk rosyjskich

IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.01, 20:37
Zagladam dzis do Gazety Telewizyjnej i czytam 22:15 Chinski serwis - rosyjska komedia sensacyjna,
wystepuja Oleg Jankovsky, Vladimir Menshow, Anna Samokhina, Sergei Bezrukov.Tak pisownia coraz
czesciej pojawia sie w mediach
Kiedys pisalo sie, Oleg Jankowski, Wladimir Mienszow, Anna Samochina itd.
Jak byc powinno? Osobiscie uwazam, iz lepiej zostac przy tradycyjnej transkrypcji, bo moze sie stac
tak jak z nazwiskami chinskimi, ktorych nikt nie potrafi porawnie odczytac i wymowic. Kiedys byl Mao
Tse-tung, Czu En-laj, Teng Siao-ping i bylo wszystko jasne. Teraz musze sie dobrze zastanowic, kto
zacz Mao Zedong, Deng Xiaoping, Zhou Enlai czy jakos tam, Zupelnie nie wiem jak wymowic Jiang
Jialiang itp.
Obserwuj wątek
    • szarykot Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 22.11.01, 21:24
      jestem absolutnie za "polską" transkrypcją. wiadomo, że w różnych mediach
      międzynarodowych będziemy mieli Vysotski, Kuznietzov czy Samokhina - są to
      transkrypcje angielskie bo angielski międzynarodowy itp itd etc.

      natomiast w mediach polskich zdecydowanie powinno się pisać Wysocki, Kuzniecow
      czy Samochina - raz, że ustawa o języku polskim, dwa, najnormalniejsza logika -
      tak mi się zdaje.

      transkrypcje angielskie rażą mnie jeszcze z jednego względu - wszystko teraz
      się amerykanizuje do tego stopnia, że rz*.*ać się chce, np. tytuł "Most na
      rzece Kwai" był przez panią w TVP odczytany [...kuai] - czyli po angielsku,
      mimo że Kwai to nazwa CHIŃSKA i powinna być odczytana [kwai]. wnioski
      pozostawiam zainteresowanym

      SzaryKot
      PS. ale i tak najlepszy był Dejwid i Goliat :-(((((((((((
      • Gość: szaser WYŁĄCZNIE PO POLSKU IP: 193.59.130.* 23.11.01, 08:21
        Całkowicice popieram wypowiedź szaregokota i podpisuję się pod nią obiema
        rękami. Dosyć tego angolowatego bełkotu. Jesteśmy POLAKAMI i swój język mamy.
        Jeżeli sami nie będziemy się szanować, to nikt nas nie uszanuje!
      • salicki Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 08.12.01, 21:43
        W moim (starym) słowniku jest kilka stron o tym, jak pisać po polsku rosyjskie
        wyrazy (kolejne strony traktują o ukraińskich, białoruskich itd.). Jest tego
        wiele, polska pisownia zależy od wielu czynników, np. czy po "l" jest znak
        miękki czy twardy. Wypisano tam mnóstwo podobnych zależności.
    • teresa.kruszona Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 08.12.01, 00:07
      Przepraszam, gdzieś mi się zapodział ten wątek.
      Nazwiska rosyjskie zakończone na -skij, -ckij, -ij, -yj zapisujemy w polskich
      tekstach przez -cki, -ski, -i, -y.
      Nazwiska zakończone na -oj (ale nie -ckoj, -skoj) oddajemy w pisowni polskiej
      przez -oj (a odmieniamy jak rzeczowniki); nazwiska żeńskie zakończone na -aja,
      będące odpowiednikami męskich zakończonych na -oj, polszczymy przez -ojowa
      (Tołstojowa) w odniesieniu do mężatek i -ojówna (Tołstojówna) w odniesieniu do
      panien. Gdy nie znamy stanu cywilnego kobiety, stosujemy zakończenie -aja.
      Nazwiska zakończone na -skoj, -ckoj - po polsku kończą się na -skoj, -ckoj i
      odmieniają jak przymiotniki.
      Nazwiska zakończone na -inckij, -inckaja transkrybujemy przez -inski,-inska,
      spolszczenie -iński, -ińska jest dopuszczalne w tekstach literackich i
      popularnonaukowych.
      Nazwiska zakończone na -in, -ow, -ew (Puszkin, Sołtykow, Kolcew) odmieniają się
      jak rzeczowniki. Żeńskie formy od tych nazwisk tworzymy, dodając -a, np.
      Puszkina, Puszkinej, Puszkiną (odmieniamy jak przymiotniki), wyjątkiem jest
      nazwisko Karenina (Kareniny, Kareniną).
      W przetranskrybowanych imionach i nazwiskach, w których po spółgłosce pojawia j
      (Sołowjow, Tatjana) można stosować pisownię zgodną z polską ortografią
      (Sołowiow, Tatiana).
    • sze Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 07.07.02, 19:15
      Sprawa nie jest taka prosta.

      Wprawdzie nazwiska rosyjskie ludzi mieszkajacych w Rosji powinnismy transkrybowac
      wedlug polskich wzorcow, to jednak sa Rosjanie mieszkajacy np. na Zachodzie,
      ktorzy uzywaja ustalonej wersji swojego nazwiska wedlug pisowni angielskiej czy
      francuskiej. Wtedy nie mamy prawa zmieniac tam ani literki. Jesli ktos sie SAM
      podpisuje 'Peter Ustinov', to nie wolno nam go przerabiac sila na 'Ustinowa', tak
      jak 'Smirnoffa' na 'Smirnowa', mimo ze kusi. Podobnie z imionami. Jesli
      przyjmujemy zasade podawania imienia w wersji oryginalnej (a nie tlumaczenia na
      polski, co np. konsekwentnie robi np. "Najwyzszy Czas!"), to musimy
      pisac 'Gennady', 'Yevgeny' itd.

      Tak samo z nazwiskami azjatyckimi. Wielu Azjatow tworzy sobie jakas forme swojego
      imienia i nazwiska niezgodna z transkrypcja. Czasem z niewiedzy, ale czesciej z
      czeci indywidualizacji swojego nazwiska, zwlaszcza ze, jak wiemy, nazwiska wsrod
      Azjatow czesto sa bardzo czesto powtarzalne. Stad wielu Koreanczykow nazwiskiem
      brzmiacym /i/ podpisuje sie jako Lee, Rhee, Yi, I itd. I to tez musimy
      respektowac.

      Poza tym sa przyjete w miare powszechnie transkrypcje jezykow azjatyckich, ktore
      tak naprawde ulatwiaja zycie na dluzsza mete. I to z nich sie bierze pisanie 'Mao
      Zedong' zamiast 'Tse Tunga'. Jest to transkrypcja pinyin, uzywana zamiast
      fonetycznej transkrypcji polskiej. Jestem za uzywaniem wersji miedzynarodowej, bo
      polska transkrypcja nie jest ani polska, ani chinska, a efekt jest taki, ze nikt
      nie wie, o co chodzi, na przyklad w tekscie obcojezycznym. A odczytywania tej
      transkrypcji trzeba sie po prostu nauczyc, podobnie jak zasad czytania nazw np.
      wloskich czy finskich.

      > np. tytuł "Most na
      > rzece Kwai" był przez panią w TVP odczytany [...kuai]

      dobrze

      > - czyli po angielsku,
      > mimo że Kwai to nazwa CHIŃSKA

      o, w Tajlandii?!

      > i powinna być odczytana [kwai].

      nie powinna. W chinskim wlasnie nie ma /v/, przynajmniej w literackim standardzie
      putonghua.

      Poza tym zapis [kwai] i [kuai] znaczy dokladnie to samo, bo w transktrypcji
      fonetycznej 'w' oznacza gloske 'ł'. Głoska 'w' to /v/. Mam wrazenie, ze to
      wlasnie miales na mysli.

      Nie mam pewnosci co do tajskiego ani birmanskiego. Jesli ktos opanowal podstawy
      tych jezykow, niech sie wypowie.

      > Całkowicice popieram wypowiedź szaregokota i podpisuję się pod nią obiema
      > rękami. Dosyć tego angolowatego bełkotu. Jesteśmy POLAKAMI i swój język mamy.
      > Jeżeli sami nie będziemy się szanować, to nikt nas nie uszanuje!

      Wlasnie. Niech sie kosmopolityczne buractwo uczy ojczyzny-polszczyzny. A nie, to
      wryj. Niech sie smierdziele ucza, bo po polsku to wszyscy przeciez wszysciutko
      rozumią, a tego angolowatego belkotu to ni cholery rozczytac nie idzie.

      Pozdrawiam
      • zbigniew_ Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 08.07.02, 08:58
        sze napisał(a):

        Jestem za uzywaniem wersji miedzynarodowej,
        > bo
        > polska transkrypcja nie jest ani polska, ani chinska, a efekt jest taki, ze nik
        > t
        > nie wie, o co chodzi, na przyklad w tekscie obcojezycznym. A odczytywania tej
        > transkrypcji trzeba sie po prostu nauczyc, podobnie jak zasad czytania nazw np.
        >
        > wloskich czy finskich.
        Polska transkrypcja jest jak najbardziej polska - nie wiem dlaczego twierdzisz,
        że jest inaczej. Na pewno nie jest ona dokładnym odbiciem wymowy chińskiej, ale
        przynajmniej ma jakąś tradycję w naszym języku oraz literaturze.
        Poza tym nie mówimy o tekstach obcojęzycznych tylko o polskich i chciałbym aby
        nie przymuszano mnie na siłę do uczenia się jakiej obcej transkrypcji.
        Zapominasz, że jak na razie nie ma równiez przymusu uczenia się konkretnych
        języków obcych. Ktos może np. chcieć uczyć się , bo ja wiem serbskiego,
        portugalskiego, szwedzkiego i suahili i nikt nie może zarzucić mu, że jest
        nieukiem bo nie zna transkrypcji pinyin.
        Ciekawe, że ty, tak zwykle krytyczny wobec naszych decydentów ortograficznych i
        stojący na gruncie tradycji językowej, tak potulnie przystajesz na narzucona,
        całkowicie niestrawna transkrypcję dla uzytkowników języka polskiego.
        • sze Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 08.07.02, 10:20
          > Polska transkrypcja jest jak najbardziej polska - nie wiem dlaczego twierdzisz,
          > że jest inaczej.

          Twierdze, ze jest inaczej dlatego, ze slowo transkrybowane "po polsku" nie jest
          ani slowem polskim - bo jest przeciez obcojezyczne, ani tamtejszym - no bo jest
          wlasnie transkrypcja. Takie ni pies ni wydra.

          Chodzi mi po prostu o porzadek i ujednolicenie systemow transkrypcyjnych. Na
          przyklad: dzieki porzadkowi w transkrypcji wyrazow japonskich mamy taka sytuacje,
          ze praktycznie kazdy wyraz, nazwa czy nazwisko japonskie spotkane w jakimkolwiek
          tekscie jest raczej oczywiste co do wymowy. Natomiast przy wyrazach koreanskich
          czy chinskich panuje kompletny balagan - sa po co najmiej dwa systemy
          transkrypcyjne, a dodawanie do niego jakich polskich wymyslow tylko go poglebia.
          Czesto przy przypadkowo spotkanym wyrazie chinskim czy koreanskim nie wiadomo, w
          jakiej jest transkrypcji, wiec diabli wiedza, jak go odczytac. Tlumacz tekstu w
          jakims jezyku trzecim, np. angielskim, ktory sie akurat nie zna na tych
          zawilosciach transkrypcyjnych, nie przetlumaczy tego prawidlowo. Zreszta jak,
          skoro inna transkrypcja uniemozliwia np. znalezienie czegos w encyklopedii.

          > Na pewno nie jest ona dokładnym odbiciem wymowy chińskiej, ale
          > przynajmniej ma jakąś tradycję w naszym języku oraz literaturze.

          Dlatego nie uwazam, ze trzeba zmieniac to, co sie juz w jezyku utwalilo - to
          oczywiscie zostaje. Nie wolno zmieniac Pekinu na Beijing, tak jak zostaje Rzym, a
          nie Roma. Zostaje Mao Tse Tung, a nie Mao Zedong. Chodzi tu o to, zeby nie
          wymyslac jakiejs transkrypcji dla nowo pojawiajacych sie slow, tylko stosowac
          najpowszechniej przyjeta czyli pinyin.

          > Poza tym nie mówimy o tekstach obcojęzycznych tylko o polskich i chciałbym aby
          > nie przymuszano mnie na siłę do uczenia się jakiej obcej transkrypcji.

          No trudno, paru rzeczy trzeba sie niestety nauczyc. To co, chcialbys, zeby
          transkrybowac tez wszystko inne? A moze tylko rzadsze jezyki? Np. turecki,
          szwedzki czy suahili? W koncu tez moze nie chcialbys byc przymuszany do
          opanowania zasad czytania tych jezykow?

          > Zapominasz, że jak na razie nie ma równiez przymusu uczenia się konkretnych
          > języków obcych. Ktos może np. chcieć uczyć się , bo ja wiem serbskiego,
          > portugalskiego, szwedzkiego i suahili i nikt nie może zarzucić mu, że jest
          > nieukiem bo nie zna transkrypcji pinyin.

          Alez oczywiscie, ze nie ma. Jesli czytasz cos tam dla siebie, nikt Cie nie
          zmusza, zebys umial prawidlowo przeczytac jakas nazwe. To wylacznie dla Twojej
          wiedzy i satysfakcji, ze wiesz lepiej. Ale jezeli jestes np. lektorem w mediach,
          to juz niestety masz psi obowiazek sprawdzic i czytac w wersji najbardziej
          zblizonej do prawidlowej. Transkrypcja to praktycznie uniemozliwia.

          Media korzystaja z reguly ze zrodel obcojezycznych - agencje, prasa itp. A tam
          nie spotyka sie transkrypcji polskiej z definicji. Jesli bedziemy sie upierac
          przy "polskiej" transkrypcji, to efekt bedzie taki, ze nikt nie bedzie wiedzial
          na 100 procent, o co tak naprawde chodzi.

          > Ciekawe, że ty, tak zwykle krytyczny wobec naszych decydentów ortograficznych i
          > stojący na gruncie tradycji językowej, tak potulnie przystajesz na narzucona,
          > całkowicie niestrawna transkrypcję dla uzytkowników języka polskiego.

          Dla mnie calkowicie niestrawny jest balagan, pisanie obcych wyrazow jak komu
          pasuje, bo "kto to sprawdzi". I gleboka pogarda dla nazw oznaczajacych jakies
          dzikie, azjatyckie miejscowosci czy nazwiska Azjatow. Jak powiedzial pare lat
          temu komentator jakiegos meczu Korei Poludniowej: "panstwo wybacza, ale nie bede
          podawal nazwisk zawodnikow koreanskich, bo trudne, a i tak nic nikomu nie mowia".
          Graece est, non legitur, jak mawia Robert Stiller.

          Pozdrawiam
          • zbigniew_ Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 10.07.02, 16:27
            Przekonałeś mnie tym ostatnim przykładem z komentatorem sportowym.
            Sam kiedyś zostałem podobnie potraktowany dawno temu we Francji, kiedy mnie
            komuś przedstawiał też świeżo poznany Francuz. " A oto kolega z Polski o
            imieniu, którego nie da się wymówić".
    • doroto Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 11.07.02, 09:09
      Łukaszenko czy Łukaszenka?
      A co zrobić na przykład z Lebiedziem (?)
    • gwendal Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 12.07.02, 16:06
      Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

      > Jak byc powinno? Osobiscie uwazam, iz lepiej zostac przy tradycyjnej transkrypc
      > ji, bo moze sie stac
      > tak jak z nazwiskami chinskimi, ktorych nikt nie potrafi porawnie odczytac i w
      > ymowic. Kiedys byl Mao
      > Tse-tung, Czu En-laj, Teng Siao-ping i bylo wszystko jasne. Teraz musze sie dob
      > rze zastanowic, kto
      > zacz Mao Zedong, Deng Xiaoping, Zhou Enlai czy jakos tam, Zupelnie nie wiem jak
      > wymowic Jiang Jialiang itp.

      Pozwolę sobie nie zgodzić się z prezentowanym tutaj punktem widzenia. System
      transkrypcji wyrazów chińskich pin-yin został wprowadzony przez samych Chińczyków
      wraz z reformą ortografii bodajże w roku 1959. Poza tym był i jest wykorzystywany
      do nauczania języka chińskiego jako obcego, zarówno wśród obcokrajowców jak i
      niechińsko-, bądź niemandaryńskojęzycznych mieszkańców Chin. Jest to bardzo
      spójny i prosty w "obsłudze" system, którego nauka nie zajmuje więcej niż dwie-
      trzy godziny. Do tego znacznie lepiej oddaje prawidłową wymowę chińskich nazw
      własnych jak i pospolitych wyrazów. Weźmy dla przykładu nazwisko Zhou Enlai (Czu
      Enlai), prawidłowa wymowa pierwszego członu brzmi jak polskie "dżoł" a nie "czu".
      Nazwisko sekretarza Mao brzmiało w istocie bliżej Zedong /pol. dzydong/ ("ng" jak
      w angielskim) niż Tse-Tung. Przykłady możnaby mnożyć.

      Pozdr.

      Gwendal
      • sze Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 12.07.02, 17:34
        > Pozwolę sobie nie zgodzić się z prezentowanym tutaj punktem widzenia. System
        > transkrypcji wyrazów chińskich pin-yin został wprowadzony przez samych Chińczyk
        > ów
        > wraz z reformą ortografii bodajże w roku 1959.

        No coz, z tym chyba nikt nie polemizowal. Z jakim punktem widzenia sie zatem nie
        zgadzasz?

        > Poza tym był i jest wykorzystywa
        > ny
        > do nauczania języka chińskiego jako obcego, zarówno wśród obcokrajowców jak i
        > niechińsko-, bądź niemandaryńskojęzycznych mieszkańców Chin.

        Racja. Poza tym, co chyba wazniejsze, jest uzywany pomocniczo nawet obok samego
        mandarynskiego - na przyklad kiedy trzeba podac wymowe jakiegos znaku, nazwy czy
        nazwiska. Konkuruje w tym z innym rodzimym systemem kreskowym zhuyin zimu, ale
        chyba z powodzeniem, bo tego drugiego trzeba sie specjalnie uczyc (jest uzywany w
        bardzo popularnym podrecznym slowniczku Xinhua zidian), a pinyin czyli lacinke to
        juz i tak kazdy zna z jezykow obcych, a jak nie zna, to mu sie przyda.

        > Do tego znacznie lepiej oddaje prawidłową wymowę chińskich nazw
        > własnych jak i pospolitych wyrazów.

        Lepiej od czego? Od transkrypcji Wade-Gilesa? Nie. Tak samo dobrze. To tez jest
        spojny i logiczny system. Chodzi tylko o to, zeby sie trzymac jednego systemu, bo
        jeden system transkrypcyjny od drugiego umie odroznic tylko ktos, kto sie na tym
        zna, a chodzi przeciez o to, by transkrypcja byla jasna i zrozumiala dla jak
        najwiekszej liczby czytelnikow bez koniecznosci zaglebiania sie w zawilosci
        roznych systemow transkrypcyjnych. Akurat pinyin wcale nie jest taki jasny i
        oczywisty, jak mowisz (dlaczego na przyklad wyglos /ung/ jest zapisywany
        jako 'ong', skoro w Wade-Giles bylo juz 'ung'?). Jednak daleko mu do stanu, w
        ktorym "czyta sie tak, jak sie pisze" - tak jak na przyklad w transkrypcyjnym
        systemie japonskim.

        > Weźmy dla przykładu nazwisko Zhou Enlai (Cz
        > u
        > Enlai), prawidłowa wymowa pierwszego członu brzmi jak polskie "dżoł" a nie "czu
        > ".
        > Nazwisko sekretarza Mao brzmiało w istocie bliżej Zedong /pol. dzydong/ ("ng" j
        > ak
        > w angielskim) niż Tse-Tung.

        Pod warunkiem, ze wymawiamy nieprzydechowe spolgloski dzwiecznie. Jesli - jak
        zazwyczaj Chinczycy - bezdzwiecznie, to bedzie to odpowiedznio /czoł/ i /tse/
        lub /tsy/ i /tung/ (a nie /tong/), wiec ta polska wersja wcale nie jest
        nieprawidlowa.

        O co wiec chodzi? Chodzi tylko o to, by nie dodawac jeszcze jednego systemu
        transkrypcyjnego do dwoch istniejacych - i bez tego jest balagan.

        Pozdrawiam
    • igoryelp Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 30.07.02, 22:35
      Mieszkam w Polsce od 10 lat i w tym czasie moje nazwisko otrzymało ponad pięć
      różnych sposobów napisania. W tym trzy różne pierwsze litery!
      To jest jeden ze skutków spolszczania nazwisk. Szczególne problemy powoduje
      taka ingerencja w pisownię w dokumentach, poniewarz różne pracownice urzędów
      też pragną wnieść swoją leptę w ochronę języka polskiego.
      Pisownia nazwiska musi być zgodna z tym, jak jest w paszporcie, a w przypadku
      aktorów taką informacje dystrybiutorzy filmu muszą otrzymać od producenta.
      Pozdrawiam
      igor
      • sze Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 31.07.02, 18:52
        No, to też jest wyjście. Zawsze opinia właściciela nazwiska o nim jest
        najważniejsza. Oczywiście, jeśli wiemy, jak on się do tego odnosi. Ale jeśli
        nie wiemy, musimy się jakichś reguł trzymać. Jak pisałem wyżej, "wielu
        Koreanczykow nazwiskiem brzmiacym /i/ podpisuje sie jako Lee, Rhee, Yi, I itd.
        I to musimy respektowac". Ale jak nie wiemy, jak się sam podpisuje?

        > taką informacje dystrybiutorzy filmu muszą otrzymać od producenta.

        A jak nie otrzymają? Albo jak otrzymają w oryginalnej wersji, tj. np. w
        cyrylicy?
        • szarykot Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 04.08.02, 12:02
          > A jak nie otrzymają? Albo jak otrzymają w oryginalnej wersji, tj. np. w
          > cyrylicy?

          o ile mi wiadomo w każdym większym słowniku rosyjskim/ukraińskim/itd obok liter
          alfabetu danego języka są podane dwa standardy transkrypcji - w tym jeden bez
          znaków diakrytycznych ( Ж | Ž | Zh ). widywałem "dowolne transkrypcje" nazwisk -
          głowa mała...
          • _jazzek_ Re: Transkrypcja nazwisk rosyjskich 25.11.02, 11:49
            Żeby powiększyć zamieszanie, to Rosjanie stosowali kiedyś system transkrypcji
            bardziej zbliżony do czeskiego (daszki w szumiących, a w szczególności j=j), co
            widziałem w wydawnictwie (rok ca. 1970) przeznaczonym na rynek międzynarodowy -
            The World Atlas czy coś w tym guście. I niedawne masowe przejście na
            transkrypcję anglopodobną uważam po prostu za zdradę słowiańskich ideałów ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka