jestem w trakcie ogladania Bozej podszewki. Pieknie to Cywinska nakrecila,
po Stence, ktora znam jedynie z "Nigdy wiecej" nie spodziewalabym sie, ze tak
swietnie ta role zagra. Obejrzalam juz 7 odcinkow i zaraz bede dalej
ogladac

)) Ale dlaczego pisze: wczoraj byla scena, ktora dla mnie az
tryskala erotyzmem i ciekawa jestem jak Wy ta scene odebralyscie oraz co
uwazacie za erotyczne w sensie pozytywnym. Byla to scena, gdy Maryska
(Stenka) wpada do sadu z wielka awantura, bo maz sie znowu gdzies lajdaczyl.
Rzuca sie na niego z piesciami, krzykiem. Poniewaz nie sa calkiem sami, jest
krewny ktory stoi obok, wiec jakos sie uspokaja. Najwyrazniej taka zapieniona
dziala dobrze na meza

)) przyglada jej sie takim specjalnym wzrokiem, ona
zaczyna jesc gruszke soczysta, sok leje jej sie po buzi, po rece, maz zaczyna
scalowywac ten sok..... o rany, jak cudownie oddana scena! Jestem naprawde
pod wrazeniem....