Dodaj do ulubionych

O teściowej

01.07.08, 14:56
Przypadkowo trafiłam na wątek synowych o swoich teściowych. Czytałam i włos jeżył mi się na głowie. Mam 2 synów, sama teściową jeszcze nie jestem, chociaż chciałabym, żeby moi synowie już się ożenili. Sama nie wiem, co o tym myśleć. Czy zawsze tak jest, gdy 2 kobiety kochają tego samego mężczyznę? Jak układają się Wasze stosunki z synowymi? A może te które to pisały, to wyjątki?


forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49213&w=81554516
Obserwuj wątek
    • jaga_22 Re: O teściowej 01.07.08, 15:15
      Zanim syn dostał mieszkanie mieszkaliśmy 2 lata razem.
      Przez cały czas nasze stosunki były jak najbardziej poprawne.
      Dla mnie to naturalne,że wychodzac za mojego syna stała się
      tak samo ważna jak pozostali.Córka to nawet była o nią zazdrosna.
      A ja musiałam ją otoczyć szczególną troską,bo rodziców ma na Śląsku
      i dziewczyna tęskniła.Teraz już jest dobrze,zresztą nie ma m-ca żeby nie jechali
      do jej rodziców.
      Zresztą syn też jest bardzo lubiany przez teściów.
      • 52ania Re: O teściowej 01.07.08, 17:23
        Ja jestem byle jaką teściową.....;-((((.Na całe szczęście nie mieszkamy z
        dziećmi.Jest mi tylko smutno,że syn nie ma dzieci.Wnusię mam od córki.
        • iryska2604 Re: O teściowej 01.07.08, 18:00
          Czemu tak mówisz? Ja się chyba troche cieszę bo siostra mojej synowej
          powiedziała o mnie że "gdyby ona miała taką tesciową to chyba by sie nie
          rozeszli z męzem".Nie mieszam sie zbytnio w ich sprawy ale zawsze możemy na
          siebie liczyc.I tyle.
      • ditai-lutek Re: O teściowej 01.07.08, 18:02
        Nie wiem jaką jestem teściową, ale chyba dobrą, gdyż moi zięciowie darzą mnie
        wielkim szacunkiem i zawsze mamy dobry kontakt. Synowa jako nastolatka została
        sierotą, wykształciło ją starsze rodzeństwo z dala od domu. Jest wspaniałą żoną
        i matką co mnie bardzo cieszy. Natomiast w stosunku do nas rodziców męża jest
        raczej chłodna, tak jak byśmy byli sobie zupełnie obcy. Gdy syn składa nam
        życzenia z okazji urodzin czy innej okoliczności, woła zgłębi mieszkania; złóż
        mamie ode mnie też. Pewnego razu powiedziałam, że byłoby mi bardzo przyjemnie
        osobiście ją usłyszeć, usłyszałam, że robi pranie. Zrobiło mi się smutno,
        czyżbym nie zasługiwała na złożenie życzenia przez synową? Może to nic takiego i
        czepiam się drobiazgów?
        • iryska2604 Re: O teściowej 01.07.08, 18:11
          Wykazała raczej ewidentny brak taktu.Nie wydaje wam sie że te dziewczyny
          narzekajace na swoje tesciowe to często cholerne egoistki? Dobrze Grenka
          napisała-gdyby matka (obojetnie ,meza czy żony) zgodzilaby sie być pomoca domową
          i siedziec jak mysz pod miotlą to byloby mniej narzekania.Dobre chęci muszą
          wypływać z obydwu ston a nie tylko teściowa ma się podlizywać.Mam jeszcze
          tesciową i szanuję ją bo to matka mojego męża.
          • grenka1 Edytko 01.07.08, 18:26
            Mnie się wydaje, że to synowa powinna postarać się, aby wkraść się w
            łaski teściowej, nawet ze względu na różniący je wiek i
            doświadczenie, a w dodatku, to synowa wchodzi do rodziny męża, a nie
            odwrotnie. No cóż "są ludzie i parapety" i Edytko Twoja synowa
            widocznie zalicza się do tych drugich.
            • dede43 Re: o teściowej 01.07.08, 19:14
              Myślę, że jestem znośna teściową. Nie wtrącam sie do życia młodych,
              choć nie raz mam ochote zdrowo ich "opierniczyc". Śą tacy inni niż
              my. Oczywiście nic nie mówię, bo to ich życie.
              Zawsze jestem,można mnie w potrzebie "wezwać" nawet w nocy. Wiedzą o
              tym, choć właściwie nigdy sie to nie zdarzyło. Opiekowałam sie
              bliźniakami od zakończenia przez córke urlopu, aż do pójścia ich do
              przedszkola. Od trzech lat funduję wnuczkom dwutygodniowy wyjazd
              wakacyjny. Mniej więcej co dwa tygodnie zapraszam cała czwórke na
              obiad. Raz w tygodniu odbieram wnuki z przedszkola, i ide na spacer,
              by mogli bez dzieci zrobić zakupy tygodniowe. Raz na m-c zabieram
              wnuki na nocleg, by młodzi mogli pójść poimprezować.

              Ale tak teraz pomyślałam - ja ie jestem właściwie teściowa, a mamą i
              babcia.
              • grenka1 Re: o teściowej 01.07.08, 19:35
                dede43 napisała:

                > Myślę, że jestem znośna teściową. Nie wtrącam sie do życia
                >młodych, choć nie raz mam ochote zdrowo ich "opierniczyc". Śą tacy
                >inni niż my. Oczywiście nic nie mówię, bo to ich życie.
                >Ale tak teraz pomyślałam - ja ie jestem właściwie teściowa,a mamą i
                > babcia.

                Bo Ty jesteś matką kobiety, a nie mężczyzny, a na tym forum
                wypowiadają się kobiety o matkach swoich mężów.
                A ciekawa jestem jaka byłaby opinia Twego zięcia o Tobie.
                • dede43 Re: o teściowej 01.07.08, 20:20
                  grenka1 napisała:


                  > A ciekawa jestem jaka byłaby opinia Twego zięcia o Tobie.

                  Myślę, że on nie ma na mój temat złego zdania, podejrzewam, że nie
                  ma żadnego. Ja mu poprostu nie wadzę. Ale gdy w porywach chcieliśmy
                  zamienic nasze 2 mieszkania na jedno (bo moi młodzi mieszkaja w 35
                  metrowej garsonierze, bez szans na większe) stwierdzil,że ze mna by
                  sie napewno dogadał.
                  >
            • chicarica Re: Edytko 02.07.08, 09:52
              Błąd w rozumowaniu. Synowa nie "wchodzi do rodziny męża" (to nie Indie ani
              Pakistan), tylko zakłada własną rodzinę z synem teściowej.
              Z teściową mam życzliwe i normalne stosunki, ale ani ja nie wkradam się w jej
              łaski, ani ona w moje - każda z nas żyje własnym życiem i tyle.
              Jeśli zakładasz, że ktoś musi wkradać się w Twoje łaski, to nic dziwnego że
              stosunki są złe.
              • grenka1 chicarico 02.07.08, 10:46
                chicarica napisała:

                > Błąd w rozumowaniu. Synowa nie "wchodzi do rodziny męża" (to nie
                >Indie ani Pakistan), tylko zakłada własną rodzinę z synem teściowej.
                > Z teściową mam życzliwe i normalne stosunki, ale ani ja nie
                >wkradam się w jej łaski, ani ona w moje - każda z nas żyje własnym
                >życiem i tyle.

                Ale młodzi liczą na jej pomoc. A często-gęsto nawet mieszkają w
                teściowej mieszkaniu nie dokładając się do mediów.


                > Jeśli zakładasz, że ktoś musi wkradać się w Twoje łaski, to nic
                >dziwnego że stosunki są złe.


                A pokaż mi gdzie ja napisałsm, że moje stosunki z synową są złe?
                • dorka556 Re O teściowej 02.07.08, 11:27
                  Byłam kiedyś świadkiem rozmowy,jak znajoma mojej znajomej, bardzo źle wyrażała się o swojej synowej. W końcu nie wytrzymałam i spytałam dlaczego jej tak nienawidzi. Dostałam odp."przecież ona zabrała mi syna". Z rozmowy wynikało, że każda z nich, chciałaby mieć syna/męża "na wyłączność". A przecież tak się nie da. Może tu jest pies pogrzebany?
                • chicarica Re: chicarico 02.07.08, 13:03
                  Powiem krótko: gdybym miała mieszkać u teściowej i liczyć na jej pomoc, to bym
                  za mąż nie wyszła. Właśnie dlatego, żeby nie było, że "weszłam do rodziny" i
                  muszę się komuś podlizywać.
                  Teściową szanuję, lubię nawet, ale wychodziłam za mąż jako samodzielna od kilku
                  lat 28-latka, mająca własne mieszkanie, pensję, styl życia, poglądy. Nie byłam
                  jakąś szczawiarą, która można przestawiać z kąta w kąt w imię "wchodzenia do
                  rodziny". Ja po prostu założyłam SWOJĄ rodzinę. Na szczęście moja teściowa to
                  rozumie i dzięki temu mamy zdrowe i przyjazne stosunki. Gdyby próbowała się
                  wtrącać, spotkałaby się z moją ostrą reakcją, bo nie widzę powodu, żebym ja -
                  dorosła i samodzielna kobieta - miała tego wysłuchiwać.
              • dorka556 Re: chicarica 02.07.08, 11:48
                chicarica napisała:

                każda z nas żyje własnym życiem i tyle.

                -czyli, ja żyję z twoim synem a tobie wara do nas. Dobrze zrozumiałam? Gdzie jest ta granica ingerencji w życie młodych? Czy teściowa może tylko czekać np. na łaskawe przyzwolenie synowej do odwiedzin itp.
                Ja rozumiem, że b.ważne jest "odcięcie pępowiny", ale nie wyobrażam sobie, że mogłoby mnie nie interesować życie moich dzieci i wnuków.
                • grenka1 Re: chicarica 02.07.08, 12:12
                  dorka556 napisała:

                  > chicarica napisała:
                  >
                  > każda z nas żyje własnym życiem i tyle.
                  >
                  > -czyli, ja żyję z twoim synem a tobie wara do nas. Dobrze
                  >zrozumiałam? Gdzie jest ta granica ingerencji w życie młodych? Czy
                  >teściowa może tylko czekać np. na łaskawe przyzwolenie synowej do
                  >odwiedzin itp.
                  > Ja rozumiem, że b.ważne jest "odcięcie pępowiny", ale nie
                  >wyobrażam sobie, że mogłoby mnie nie interesować życie moich dzieci
                  >i wnuków.

                  Jednym słowem, chicarica uważa, że tesciowa powinna być tylko na
                  usługi. Przypilnować dzieci, kupić coś cennego na prezent (bo jeśli
                  kupi coś tańszego, to są fochy, że byle co kupiła), a potem
                  sp......j, bo my mamy swoje życie.
                  • chicarica Re: chicarica 02.07.08, 12:48
                    Nie mieszkam z teściową (niedawno kupiliśmy mieszkanie, przedtem mieszkaliśmy w
                    mojej panieńskiej kawalerce), od teściowej nic nie chcę, prezentów też nie chcę
                    (od dawna głoszę wszem i wobec że w prezencie na urodziny najchętniej przyjmuję
                    kwiaty i książki), nie wymagam żeby mi pomagała i nie pomaga, bo i w czym niby,
                    dzieci jeszcze nie mam ale planuję i mam umówione z własną matką, że ona mi z
                    dzieckiem pomoże bo za miesiąc przechodzi na emeryturę - od teściowej nawet
                    pomocy bym nie chciała, bo z matką lepiej się dogadam i wiem że mi tej pomocy
                    nie wypomni. Więc bardzo mi proszę tu nie insynuować, że teściową tylko
                    wykorzystuję.
                    Nie chodzi zresztą o to, żeby nie interesować się cudzym życiem, bo w rodzinie
                    moim zdaniem powinny być dobre kontakty i powinno się nawzajem odwiedzać, ale
                    jakby mi obca kobieta mówiła jak mam żyć, to bym się zeźliła, bo przed ślubem 5
                    lat mieszkałam i żyłam sama i jakoś sobie radziłam bez jej cennych rad, więc i
                    teraz mogę. Jeśli chodzi o odwiedziny, to uznaję tylko takie zapowiedziane, sama
                    też innych wizyt nie składam, bo nie lubię ani nachodzić, ani być nachodzona. I
                    tylko o to mi chodzi - żeby ludzie traktowali swoje dorosłe dzieci i ich
                    partnerów/-ki tak, jakby to była ODDZIELNA rodzina, mająca prawo do
                    funkcjonowania po swojemu. Skoro moja własna matka nie mówi mi jak mam żyć, to
                    niby czemu miałaby to robić teściowa?
                    • dorka556 Re: chicarica 02.07.08, 12:56
                      chicarica napisała:

                      od teściowej nic nie chcę, prezentów też nie chcę

                      Ktoś mądry kiedyś powiedział:" kto nie chce brać, nie umie też dawać" i nie chodziło wcale o prezenty.
                      • chicarica Re: chicarica 02.07.08, 13:06
                        No to się zdecyduj w końcu. Bierze - źle. Nie bierze - też źle.
                        Wiesz, ja po prostu preferuję naturalne, życzliwe stosunki w rodzinie, bez
                        jakichś chorych zobowiązań, bez pretensji i bez wpitalania się. Ja się teściowej
                        nie wpitalam i tego samego wymagam od niej w stosunku do siebie.
    • grenka1 Mała poprawka 01.07.08, 17:42
      Teściowa, to matka kobiety, natomiast matka mężczyzny to świekra.
      Wiem, że teraz tak się utarło, że na obie matki się mówi teściowa.
      Weźcie te wszystkie kawały o teściowych, to one dotyczą tylko i
      wyłącznie matek żon.
    • grenka1 Relacje synowa - świekra 01.07.08, 17:50
      Ja na swoją śp.świekrę nie mogę złego słowa powiedzieć. Mieszkałyśmy
      pod jednym dachem 4 lata, owszem miała czasem do mnie jakieś
      pretensje, ale ja wolałam przemilczeć, aby nie zadrażniać sytuacji.
      Natomiast moja synowa uważa, że ja powinnam zostawić dom i jechać do
      nich w charakterze pomocy domowej. Na moją uwagę, że może by tak
      zaprosiła swoją matkę (nie pracuje), odparła, że jej mamusia jest
      bardzo chora (ma astmę)i nie może przyjechać do niej.
      • zajbel Re: Relacje synowa - świekra 01.07.08, 18:08
        Sama jestem teściową i trudno mi siebie oceniać ale synowe mnie
        lubią . Być może za to że nie mam czasu wtrącać się i za to że
        wymagam więcej od moich synów niż one. Widujemy sie rzadko ale gdy
        jakiś kłopot to szukaja u mnie rady. Niestety dla mojego byłego
        zięcia jestem teściową z najgorszych dowcipów.
      • aga-kosa Re: Relacje synowa - świekra 01.07.08, 18:18
        Daukszewicz powiedział kiedyś , że teściowa od synowej powinna mieszkać w
        bezpiecznej odległości - to znaczy :cztery dni jazdy rowerem .
        Mieszkam 70 km od , staram się nie narzucać . Młodzi są w bardzo dobrej sytuacji
        bo od początku mają swoje mieszkania.Maja swoje grono przyjaciół, metody
        wychowywania dzieci , prowadzenia kuchni . Jeśli nas bardzo potrzebują to
        dzwonią , a jeśli my jedziemy do nich też dzwonię .Żartuję sobie żeby zdążyli
        poukładać wszystko na miejscu ale to po to żeby im planów nie pokrzyżować .
        Przyjazd do domu też obwieszczają , bo nas często nie ma w domu , nie mówiąc o
        tym, że jedzenie inaczej się kupuje na dwie osoby a inaczej gdy przyjadą wszyscy
        i jest nas dziesięcioro .
        Powiedziałam o tym dzieciom juz dawno i to respektują . Wątek czytałam , moja
        świekra / b . dobra kobieta / mówiła : to pożyczone- one też będą teściowymi aga
    • grenka1 Re: O teściowej 01.07.08, 22:18
      Moje zdanie jest takie. Młodzi już od pierwszych dni wspólnego życia
      powinni mieszkać sami, bodaj na jednej desce.
      Obecność trzeciej osoby, chociaż byłaby najukochańsza, po pewnym
      czasie zaczyna przeszkadzać.
      • dede43 Re: Greniu 01.07.08, 22:35
        Zgadzam sie z toba w zupełności i dlatego nie optowałam za zamianą.
        Dopóki dzieci małe to sie pomieszczą, a potem sie zobaczy. Narazie
        zlikwidowali garderobe i podzielili 22 m2 "salonu" na dwie części -
        swoja i bliźniaków.
        • iryska2604 Re: Greniu 02.07.08, 09:03
          Osobne mieszkanie to podstawa dobrych stosunkow ,mniej zadraznień,mniej
          konfliktow.Wiadomo ze mozna miec inne zdanie a nie kazdy to rozumie.Poza tym-nie
          wiem czy zauważyłyscie ze teraz młode kobiety sa bardzo wygodne?Nie wszystkie
          ale często sie widzi i słyszy jakie to one sa zmęczone bo dom,dziecko i
          wszystko....Ktora z nas miała do dyspozycji pampersy,gotowe odzywki
          ,soczki,jedzonko w słoiczkach?Nie mowiąc o zmywarkach ,automatach nowej generacji...
          • chicarica Re: Greniu 02.07.08, 09:55
            Każde pokolenie ma swoje problemy. My mamy zmywarki i pampersy, ale za to wy nie
            miałyście obaw przed stratą pracy czy takich problemów z jej znalezieniem.
            • grenka1 Re: Greniu 02.07.08, 10:40
              chicarica napisała:

              > Każde pokolenie ma swoje problemy. My mamy zmywarki i pampersy,
              >ale za to wy nie miałyście obaw przed stratą pracy czy takich
              >problemów z jej znalezieniem.

              Jeżeli chodzi o pracę, to bez przesadyzmu. Dziś na każdym rogu, ba
              nawet w autobusach wiszą ogłoszenia dot. zatrudnienia.
              Ale, jak ktoś chce mieć wynagrodzenie za samo przyjście do pracy, to
              niestety ma z tym problem.
              • chicarica Re: Greniu 02.07.08, 12:53
                Ja z tym problemu nie mam, bo pracuję w dużej mierze na własny rachunek i sama
                sobie szefem jestem.
                Ale weź pod uwagę, że te ogłoszenia o pracy "na każdym rogu" to są od raptem
                roku czy półtora - przedtem przez 15 lat z pracą było gorzej niż źle i to
                pracodawca dyktował warunki. A ogólnie to w dzisiejszych czasach i godziny pracy
                są dłuższe niż te 20-30 lat temu, i poziom stresu w pracy inny, i żłobków czy
                przedszkoli jest znacznie mniej. Zawsze są jakieś "plusy dodatnie i plusy ujemne".
                • gklej Re: Greniu 07.07.08, 19:11
                  ja się nie wtrącam w zycie synowej ani syna, wszystko to jest obok,
                  ale żadnego szacunku od synowej nie widzę, na każdym kroku jak się
                  zwraca do nas to mówi wyście.
                  Dostali od nas wszystko mieszkanie, samochod, garaż i częściowo
                  umeblowaliśmy mieszkanie.
                  Po latach mojej pracy, uważam,że źle zrobiłam, powinnam korzystać
                  z życia jeździć na wczasy, a ja wszystko oszędzałam,żeby dzieciom
                  nic nie zabrakło, ponieważ moim rodzicom było bardzo ciężko, nie
                  mieliśmy nieraz nawet na chleb.
                  • grenka1 Gklej 07.07.08, 19:20
                    gklej napisała:

                    > Dostali od nas wszystko mieszkanie, samochod, garaż i częściowo
                    > umeblowaliśmy mieszkanie.
                    > Po latach mojej pracy, uważam,że źle zrobiłam, powinnam korzystać
                    > z życia jeździć na wczasy, a ja wszystko oszędzałam,żeby dzieciom
                    > nic nie zabrakło, ponieważ moim rodzicom było bardzo ciężko, nie
                    > mieliśmy nieraz nawet na chleb.


                    I tutaj był błąd.
                    A niechby się sami wszystkiego dorabiali, tak jak myśmy się
                    dorabiali.
                    To wtedy byście mieli uszanowanie.
                  • grenka1 Re: Greniu 07.07.08, 19:25
                    gklej napisała:

                    > ja się nie wtrącam w zycie synowej ani syna, wszystko to jest
                    >obok, ale żadnego szacunku od synowej nie widzę, na każdym kroku
                    >jak się zwraca do nas to mówi wyście.

                    To Ty z mężem też powinniście zwracać się do niej "Wyście".
                    Niech wezmą, niech idą, niech zrobią; coś w tym stylu.
                    A przy okazji bym jej powiedziała, że do teściowej powinna się
                    zwracać "mamo", bo "wyście" to są w PGR.
                    • iryska2604 Re: chicarica 07.07.08, 19:45
                      -Tak cztytam co piszesz i wiesz co? Nie chciałabym cie miec za synową. Też
                      mam synową ale traktuję ja jak córkę ktorej nigdy nie miałam.Nie mieszam się w
                      ich sprawy ale nie raz tak było że jak ona miała jakis problem to dzwoniła do
                      mnie.Zawsze mamy jakis temat do rozmowy.Nie mamy jednakowych poglądów na
                      wszystko ale tu poprostu osiagamy jakis kompromis.Od twoich słów wieje
                      chłodem.Z góry założylaś ze wychować dziecko pomoże ci twoja mama -a czym mama
                      męża jest gorsza?A twoja mama tez jest tesciową?Przyjemnie by ci było gdyby jej
                      synowa traktowała ją "per noga"tak jak ty?
                      • gklej Re: chicarica 08.07.08, 12:35
                        ja już nawet niechcę o tym wszystkim myśleć ani pisać, bo to nawet
                        szkoda słów, nic się nie zmieni chciałabym mieć też synową jak
                        córkę,ale nie wychodzi, staram się jak mogę.
                        Szkoda, że nie mam córki.
                      • chicarica Re: chicarica 08.07.08, 16:52
                        Szczerze, na szczęście nie jesteś moją teściową i nigdy nie będziesz, z czego
                        także się cieszę.
                        O pomoc poproszę moją mamę, bo przynajmniej nie będzie, że teściowa mi łaskę
                        robi. Teściowa może mieć kontakt z dziećmi poprzez spacery, zabawę, wizyty -
                        jeśli będzie chciała. A o pomoc zwracam się do mojej mamy zwyczajnie dlatego, że
                        jest mi bliższa, jako moja matka, no i nie ukrywam też że nie chcę mieć u niej
                        długów wdzięczności, bo w ogóle nie lubię takowych mieć. O pomoc do swojej
                        matki, a mojej teściowej, niech się ewentualnie zwraca mój mąż - ale to nie MNIE
                        ona będzie wtedy pomagać, a JEMU.
                        Nikt nikogo nie traktuje "per noga". Teściową szanuję, lubię, ale pojawiła się w
                        moim 30-letnim życiu dość późno, na tyle późno, by nie wtrącać sie w życie
                        dorosłej, niezależnej kobiety - i ona to rozumie, a ja się z tego cieszę.
                        • grenka1 Re: chicarica 08.07.08, 18:21
                          chicarica napisała:

                          > Szczerze, na szczęście nie jesteś moją teściową i nigdy nie
                          będziesz, z czego
                          > także się cieszę.
                          > O pomoc poproszę moją mamę, bo przynajmniej nie będzie, że
                          teściowa mi łaskę
                          > robi. Teściowa może mieć kontakt z dziećmi poprzez spacery,
                          zabawę, wizyty -
                          > jeśli będzie chciała. A o pomoc zwracam się do mojej mamy
                          zwyczajnie dlatego, ż
                          > e
                          > jest mi bliższa, jako moja matka, no i nie ukrywam też że nie chcę
                          mieć u niej
                          > długów wdzięczności, bo w ogóle nie lubię takowych mieć. O pomoc
                          do swojej
                          > matki, a mojej teściowej, niech się ewentualnie zwraca mój mąż -
                          ale to nie MNI
                          > E
                          > ona będzie wtedy pomagać, a JEMU.
                          > Nikt nikogo nie traktuje "per noga". Teściową szanuję, lubię, ale
                          pojawiła się
                          > w
                          > moim 30-letnim życiu dość późno, na tyle późno, by nie wtrącać sie
                          w życie
                          > dorosłej, niezależnej kobiety - i ona to rozumie, a ja się z tego
                          cieszę.


                          Ja również się bardzo cieszę, że nie jesteś i nie będziesz moją
                          synową, bo na pewno nie znalazłybyśmy wspólnego języka.
                          Jesteś osobą za bardzo zadufaną w sobie. Taką "ę", "ą" , a coś tam
                          całą ręką i masz bardzo wielkie mniemanie o sobie.
                          Dziwię Ci się, że chcesz pisać z osobami, które mogłyby być Twoimi
                          babkami, czyżbyś nie miała koleżanek w swoim wieku????
                          Wolisz swoją matkę od teściowej, bo na nią możesz warknąć i ci się
                          nie odgryzie, a z teściową może być różnie.
                          • chicarica Re: chicarica 09.07.08, 12:54
                            Koleżanek mam pełno, ale lubię poznawać nowe punkty widzenia. Z koleżankami mam
                            okazję porozmawiać w realu, a nie mam zbyt wiele koleżanek 60-latek wink Teraz np.
                            poznałam punkt widzenia teściowych - cóż, nie powiem, ciekawie się to czyta smile
                            Całe szczęście że moja teściowa nie jest taka.
                            Nie warknęłabym do matki, bo nie mam takiej potrzeby - ona rozumie, jak się do
                            niej normalnie mówi. Odgryźć się potrafi, owszem, ale mnie nie musi - bo my się
                            przeważnie rozumiemy bez słów i nikt na nikogo warczeć nie musi.
                      • chicarica Re: chicarica 08.07.08, 16:54
                        Ach, i jeszcze jedno - powtarzam jeszcze raz: zdecydujcie się. Jak synowa chce
                        żeby jej pomóc, to źle, jak nie chce - też źle. To w końcu jak ma być, można
                        prosić teściową o pomoc, czy nie można?
                • ditai-lutek Re: Greniu 08.07.08, 14:00
                  Chicarica, mniemam, że jesteś już dawno samodzielną i niezależną kobietą, czyli
                  nie pierwszej już młodości. Rodziny nie zakładasz,bo w tej chwili liczą się dla
                  Ciebie tylko pieniądze nie dzieci ktore tworzą prawdziwą rodzinę. Jeśli Twój
                  wiek pozwala jeszcze czekać na odpowiedni moment, żeby zdecydować się na
                  dziecko, to dlaczego zabierasz głos na naszym forum? według mnie Twoja
                  samolubność szczęścia Ci nie da. nie namawiam Cię do kochania teściowej, ale
                  okazania szacunku i odrobinę ciepła. Pamiętaj, może i Ty zostaniesz kiedyś
                  teściową czego Ci serdecznie życzę.
                  • grenka1 Chicarica 08.07.08, 14:32
                    Wchodząc do rodziny męża (bo chyba nosisz jego nazwisko) należałoby
                    okazać matce swojego ukochanego jakiś szacunek nawet tylko za to, że
                    go urodziła i wychowała.
                    Aby zostać teściową, to najpierw trzeba zostać matką.
                    Gdy zostaniesz matką, to musisz wychować swoje dziecko (podejrzewam,
                    że więcej niż jedno, to nie będziesz miała) tak, abyś się w
                    przyszłości nie musiała za niego wstydzić. Co przy posiadaniu
                    jednego dziecka jest dość trudne.
                    Podejrzewam, że Ty wyszłaś za mąż z wyrachowania, bo jak piszesz
                    wszystko miałaś, tylko nie miałaś męża, a wszystkie koleżanki wokoło
                    mężatki i pod naciskiem rodziny i znajomych wzięłaś to, co Ci się
                    nawinęło pod rękę, aby nie zostać "starą panną". Nie wróżę temu
                    związkowi trwałości. Ale daj Ci Panie Boże jak najlepiej.
                    • chicarica Re: Chicarica 08.07.08, 16:59
                      Mylisz się, nie wiem zresztą po czym mnie oceniasz, ale jeśli tak samo szybko i
                      niesłusznie oceniasz swoją synową, to kiepsko ci wróżę jako teściowej.
                      Za mąż wyszłam wtedy, kiedy chciałam - z czystej miłości, nie dlatego że
                      musiałam, tylko dlatego że chciałam. Nie byłam pod żadną presją, wychodziłam za
                      mąż w wieku 28 lat, będąc dobrze zarabiającą, samodzielną kobietą, mającą własne
                      mieszkanie, własne życie i niezależną od nikogo. W tym wieku i w takiej sytuacji
                      to już raczej nikt specjalnie nie przejmuje się ani opinią rodziny, ani
                      koleżanek, dla pieniędzy też za mąż nie musiałam wychodzić, bo je miałam.
                      Śmieszą mnie twoje wróżby - związek trwa już 8 lat i prawdę mówiąc z dnia na
                      dzień jest coraz fajniej. Widać natomiast w jakim kierunku idą twoje myśli, ale
                      nie oceniaj innych swoją miarą.
                    • chicarica Re: Chicarica 09.07.08, 18:50
                      PS. Nie mam pojęcia skąd wysnuwasz wniosek, że noszę nazwisko męża. W
                      dzisiejszych czasach można sobie zostawić swoje nazwisko, co więcej, znam dwie
                      pary w których to mąż przyjął nazwisko żony. Każdego prywatna sprawa, a poza tym
                      teraz to nie WCHODZI się do rodziny męża czy żony, tylko ZAKŁADA się własną
                      rodzinę, tzn. mąż i żona zakładają.
                  • chicarica Re: Greniu 08.07.08, 17:00
                    Widzisz, ditai, nie rozumiem dlaczego okazywanie szacunku i ciepła stoi wg
                    ciebie w sprzeczności z samodzielnością i brakiem zezwolenia na wpitalanie się.
                    • ditai-lutek chicarica 08.07.08, 20:28
                      Jesteś w wieku mojej wnuczki, więc nie będę z Tobą dyskutować, ale powtarzam,
                      każda teściowa oczekuję od swojej synowej trochę tego przyjaznego ciepełka, to
                      żadne podlizywanie się.
                      • iryska2604 Re: chicarica 09.07.08, 09:42
                        Dziewczyno-czy ty naprawdę nie widzisz jaka jestes egoistką? To az bije po
                        oczach. Zastanawiam sie czy masz rodzeństwo,raczej nie .Szkoda bo gdybyś miała
                        brata to moze pomyslałabys w jakim swietle stawiasz swoją matkę.Dowodzi to
                        raczej tego ze brak ci poprostu uczuć.Najwazniejsze jakie masz to miłosc do
                        siebie.Nie miej lepiej dziecka-bo nie nauczysz go niczego .Ktos mądry
                        (J.Twardowski)powiedział "uczcie sie kochać ludzi-tak szybko odchodzą..."To
                        przesłanie do ciebie nie trafi i tak.
                        • chicarica Re: chicarica 09.07.08, 12:41
                          Wow, jaka analiza smile Cóż, po raz kolejny się mylisz, pani psycholog z koziej
                          wólki. Mam brata. Bardzo fajnego zresztą. I moja matka świetnie dogaduje się z
                          jego narzeczoną, może dlatego, że też jej się w nic nie wpitala.
                      • chicarica Re: chicarica 09.07.08, 12:51
                        Ach, to stwierdzenie dopiero mi się podoba smile "Jesteś w wieku mojej wnuczki,
                        więc nie będę z tobą dyskutować". Hje hje hje wink
                        • grenka1 Re: chicarica 09.07.08, 13:44
                          chicarica napisała:

                          > Ach, to stwierdzenie dopiero mi się podoba smile "Jesteś w wieku
                          mojej wnuczki,
                          > więc nie będę z tobą dyskutować". Hje hje hje wink

                          Co tak wyjesz jak hiena?
                          • chicarica Re: chicarica 09.07.08, 15:27
                            Proponuję, żebyś nie dyskutowała z nikim w wieku wnuczki. Tylko się potem nie
                            dziw, że nie masz żadnego posłuchu wśród młodych. wink
                            • grenka1 Avon 09.07.08, 15:57

                              Chyba myślała, że klientki podłapie na ten chłam.

                              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16217
                              • chicarica Re: Avon 09.07.08, 18:38
                                Jakbyś była sprytniejsza, to byś sobie poszukała na forum Avon i dowiedziała
                                się, że nie sprzedaję Avonu, tylko prowadzę forum. Całkiem niezłe zresztą,
                                oczywiście dla zainteresowanych.
    • dede43 Re: Dziewczyny 09.07.08, 13:48
      Dajcie spokój charcicy, bo przecież na odległość widać, że nas
      prowokuje.
      • grenka1 Re: Dziewczyny 09.07.08, 14:13
        dede43 napisała:

        > Dajcie spokój charcicy, bo przecież na odległość widać, że nas
        > prowokuje.

        Olać trolla !!!
        • chicarica Re: Dziewczyny 09.07.08, 15:25
          A pewnie, pewnie.
          Bo i po co ruszać mózgownicą, nie? Lepiej się kisić we własnym sosie i
          utwierdzać w przekonaniu, jakie te synowe są złe.
          Zrozumieć - to już za duży wysiłek... wink
          Żegnam panie, miłego kiszenia się.
          • 52ania Re: Chicarica... 09.07.08, 17:47
            Zabrakło Ci cierpliwości.Dobra synowa i dobra teściowa musi miec dużo
            cierpliwości i musi być wyrozumiała.Jeżeli jedna i druga strona jasno powie
            czego oczekuje,to nie będzie niesnasek.Gorzej jeżeli mieszka się pod jednym
            dachem,wtedy niestety trzeba się dostosować,bo niestety teściowa jest u siebie.
            • jaga_22 Re: Greniu... 09.07.08, 18:43
              tylko dlaczego w taki sposób.
              No i tutaj się wyłożyła chirakira.Wszędzie trzeba umieć rozmawiać.
              • chicarica Re: Greniu... 09.07.08, 18:51
                W jaki?
                Wyłożyłam tylko swoje widzenie sprawy. Za co zresztą zostałam zaatakowana,
                zaczęto snuć wnioski jaką to jestem kobietą, jak wyrachowaną, jak chłodną... te
                baby nawet mnie nie znają, a już mają zdanie. Współczuję ich synowym - i chyba
                już wiem, czemu mają z nimi kiepskie stosunki.
                • grenka1 Re: Greniu... 09.07.08, 19:52
                  chicarica napisała:

                  > W jaki?
                  > Wyłożyłam tylko swoje widzenie sprawy. Za co zresztą zostałam
                  >zaatakowana, zaczęto snuć wnioski jaką to jestem kobietą, jak
                  >wyrachowaną, jak chłodną... te baby nawet mnie nie znają, a już
                  >mają zdanie.


                  Baby to masz w nosie, a tutaj są żony, matki i babki. Skoro tak ci
                  tutaj niewygodnie to po kiego grzyba tutaj włazisz?
                  Czy to jest dla ciebie towarzystwo?
                  Ty uwielbiasz "dzieci w wieku 18 - 40 i tylko płci męskiej", a tutaj
                  są Panie w wieku 55 - ponad 80 lat, które faktycznie mogłyby być
                  twoimi babciami i z czego wyłaś idiotko jak hiena.
                  Chwalisz się, że masz mieszkanie, a wiele nas ma własne domy, a nie
                  klatkę w kołchozie. Tak, że niczym nam nie zaimponowałaś.


                  >Współczuję ich synowym - i chyba już wiem, czemu mają z nimi
                  >kiepskie stosunki.

                  A kto napisał, że mają złe stosunki? No cóż, każdy sądzi według
                  siebie. To ty uważasz, że teściowa jest twoim wrogiem.
                  Ja np. mam synową już ponad 16 lat i to młodszą o wiele od ciebie,
                  ale między nami panują takie stosunki jak między koleżankami.
                  Ja wiem więcej o niej, niż jej własna matka. Ja pierwsza wykąpałam
                  jej dziecko, a mojego wnuka, a nie jej matka. Ale to wszystko zależy
                  dużo od synowej. Jak synowa żmija, to co teściowa ma się uniżać i
                  włazić jej w doopę bez wazeliny?
                  Oj, nie znasz życia kobieto. Ale życzę ci, żebyś jeszcze
                  potrzebowala pomocy teściowej, bo twoja matka wiecznie nie będzie
                  żyła, może wtedy docenisz jej walory. A w życiu bywa różnie.

                  Żegnam ozięble i mam nadzieję, że po takiej nauczce więcej się nie
                  spotkamy.
                  • aga-kosa Re: Greniu... 09.07.08, 21:19
                    przed chwilą zapytałam córki , jak się nazywa taki ktoś , kto się wcina ni na
                    swoje forum i wypisuje teksty denerwujące innych . To TROLLE. Nie należy się z
                    nimi wdawać w dyskusję .Młodzi ludzie mówią "Olać" .aga
                    • grenka1 Deduś 09.07.08, 22:11
                      aga-kosa napisała:

                      > przed chwilą zapytałam córki , jak się nazywa taki ktoś , kto się
                      >wcina ni na swoje forum i wypisuje teksty denerwujące innych . To
                      >TROLLE. Nie należy się z nimi wdawać w dyskusję .Młodzi ludzie
                      >mówią "Olać" .aga

                      Przeczytaj:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37412&w=81587321&wv.x=2&a=81926369


                      Ale wkur...zyła mnie tymi "babami" i nie zdzierżyłam, i opitoliłam
                      smarkatą.
                    • iryska2604 Re: Greniu... 09.07.08, 22:17
                      No i tak trzymac-bo widac ze to głupie i wyrachowane babsko.Całe szczęście ze
                      moja nie jest taka dennie głupia,przynajmniej mamy normalna rodzinę a dziecko ma
                      dwie babcie jak nalezy.Tak nawiasem-ja tez ,jak sie Agnieszka urodziła
                      -musiałam im pomóc przy niej bo Asia zle sie czuła po porodzie.Teraz czekamy na
                      dzidziusia i juz syn dowcipkuje że mi go przywiezie na wychowanie.
                  • chicarica Re: Greniu... 10.07.08, 09:46
                    big_grin
                    Niczym się nie chwalę, kochana, chciałam tylko zaznaczyć, że nie mieszkam ani u
                    teściowej, ani u własnej matki. W waszym wieku pewnie też będę miała dom.
                    Wow, ależ mnie zrugałaś smile Hje hje hje wink
            • chicarica Re: Chicarica... 09.07.08, 18:45
              No, chyba że to teściowa mieszka u młodych, bo i takie przypadki się zdarzają.
              Wiesz, wyrozumiałość to jedno, asertywność to drugie. A panie na forum
              najwyraźniej nie mogą się zdecydować: jak synowa chce żeby jej pomagać, to źle
              (bo teściową wykorzystuje), jak nie chce, też źle (bo teściowa by chciała
              popomagać i przy okazji trochę się powtrącać). Ja tam lubię czyste sytuacje -
              jedna od drugiej nie jest zależna i dzięki temu jest miło i sympatycznie, można
              sobie w przyjemnej atmosferze wypić kawkę, porozmawiać, a potem pójść do swojego
              domu. Ja nikomu życia nie organizuję, ale wymagam też, by nikt nie organizował
              mi mojego. A jeśli ktoś ma inne wyobrażenie na temat tego, jak powinno wyglądać
              moje życie, to sorry ale jego problem. Ja już za stara jestem na to, żeby mnie
              przestawiać z kąta w kąt.
              • anka125 Re: Chicarica... 09.07.08, 23:39
                O rany,ale chyba masz rację kobieto.
                • gklej Re: Chicarica... 10.07.08, 11:32
                  no moja synowa własnie ma do nas pretensje,że nie dajemy a mama jej
                  ani złotówki jeszcze nie dała, jak trzeba zająć się dzieckiem to my
                  także do usług.
                  • gklej Re: Chicarica... 10.07.08, 11:50
                    taką teściową i teścia to ze świecką trzeba szukać.
                    • grenka1 Gklej 10.07.08, 13:15
                      Przeczytaj:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37412&w=81587321&wv.x=2&a=81926369
                      • grenka1 Gklej 10.07.08, 13:16
                        Przeczytaj:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37412&w=81587321&wv.x=2&a=81926369

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka